Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Ekstraklasa

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Z Weszło o podwójnej moralności Rudego .


    Potrzebuję pełnego zaangażowania i szacunku dla drużyny, pracowników i stuletniej historii klubu. Gra w Polonii to nie tylko pobieranie pensji, lecz także oddanie, zaangażowanie i pasja. Dziwię się Wojtkowi i jego postawie, bo przecież jest wychowankiem Polonii, wzorem dla najmłodszych adeptów naszej akademii. Takich zachowań jako trener stanowczo nie będę tolerował - tak skomentował odsunięcie Wojciecha Szymanka od drużyny trener Piotr Stokowiec. Szymankowi o dziwo zabrakło pasji w momencie, gdy klubowi zabrakło pieniędzy. Na szczęście Stokowiec pasji jest pełen, bez względu na okoliczności. No i stanowi wzór dla "najmłodszych adeptów akademii".

    Ile jednak naprawdę jest warty ten człowiek, pokazuje historia sprzed lat. Historia, która dowodzi, że Stokowiec mówi i robi to, co w danej chwili jest w jego interesie. To nie kwestia żadnych zasad, tylko zwykły interes. Teraz, kiedy buduje swoje trenerskie nazwisko, pan Piotr wymaga od piłkarzy, by grali dla niego za darmo. Kiedy jednak sam znalazł się po drugiej stronie barykady i miał pracować na nazwisko innego szkoleniowca - jakoś mu się nie chciało. I posunął się znacznie dalej, niż ten zły Szymanek...

    Dziesięć lat temu oglądaliśmy jedną z najdziwniejszych rund w historii naszej ekstraklasy. KSZO Ostowiec Świętokrzyski przegrał wszystkie wiosenne mecze, ponieważ zdecydowana większość zawodników postanowiła nie przystępować do rozgrywek.

    - Klub nie płacił nam przez pięć miesięcy. A na domiar złego, trener Małowiejski zabrał nas na obóz na Węgry. Warunki były tragiczne, śniegu po kolana, natomiast klub wydał na ten wyjazd 40 tysięcy złotych. Zdenerwowaliśmy się, że pieniądze znajdują się na coś takiego, a nie na nasze wynagrodzenia. Postanowiliśmy, że pójdziemy na zwolnienia lekarskie. Niektórzy leczyli przewlekłe grypy, inni… popadali w depresję z powodu braku wypłat i brali zwolnienia od psychiatrów. Nie powiedziałbym, że Piotrek był liderem grupy, natomiast na pewno był jedną z wiodących postaci w buncie. Był jednym z najstarszych zawodników, niezależnym finansowo, bo akurat wrócił z zagranicznego kontraktu. Cóż, postanowiliśmy nie grać w rundzie wiosennej - opowiada nam były zawodnik KSZO.

    - Ja tam wiele do powiedzenia nie miałem. Zapytali, czy wchodzę w to. Spytałem, kto inny wchodzi. Okazało się, że cały skład. To co miałem robić? Też poszedłem na zwolnienie. A "Stoki"? No, na pewno, on czy Wojtek Małocha to były osoby, które miały dużo wtedy do powiedzenia - mówi inny piłkarz KSZO z tamtych lat.

    Zostało niewielu. Po pierwszym przegranym meczu trener Włodzimierz Małowiejski mówił: - Dziękuję i gratuluję Tadziowi Krawcowi i Mirkowi Budce. Oni powinni innym piłkarzom KSZO wskazać drogę postępowania… Dodawał, że gdyby reszta drużyny nie symulowała chorób, byłyby szanse utrzymać ligę dla Ostrowca. A tak szansy nie było: seria piętnastu porażek zrobiła swoje. Jeszcze po jesieni KSZO był na trzynastym miejscu, ponad strefą spadkową. Skończył z siedemnastoma punktami straty do tej lokaty…

    Tak, Stokowiec - piłkarz, który w barwach KSZO debiutował w ekstraklasie i reprezentował ten klub (z przerwą) przez kilka lat, najpierw domknął wieko trumny, a potem wbił ostatni gwóźdź. W chwili, gdy trzeba było skupić się na walce o utrzymanie - które było bardzo realne - zrobił wiele, by doprowadzić do degradacji. Kibice uznali za winnego właśnie jego. Kiedy później KSZO grał sparing z Polonią Warszawa, w barwach której występował Stokowiec, obecny trener z zasadami był niemiłosiernie lżony przez publiczność.

    Wtedy Stokowiec w szatni nie mówił nic o "pasji" i "zaangażowaniu". Jakoś nie. Mówił o kasie. Dopiero teraz mu się zmieniło. Nagle okazało się, że pieniądze w futbolu nie są tak ważne. - Jestem bardzo zaskoczony tym, co zrobił Piotrek z Szymankiem. Jak widać, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Myślałem, że on wyznaje takie same zasady, jakie wyznawał, kiedy jeszcze grał w piłkę. Okazuje się, że nie… Może drży o posadę? Nie mogę tego pojąć - mówi jeden z byłych piłkarzy KSZO. I dodaje: - Trener żyje z zawodników. Jeśli będzie z nimi dobrze żył i dbał o ich interesy, to oni zadbają o jego interesy na boisku.

    Teraz porównajmy dwie sytuacje…

    Sytuacja pierwsza: piłkarz chce grać, tylko mówi w prasie, że są wobec niego zaległości. O tych zaległościach wie cała Polska, żadna to bomba. Równie dobrze mógłby powiedzieć, że właśnie mamy kwiecień. Nikt by się nie zdziwił.

    I sytuacja druga: piłkarz odmawia gry i namawia resztę zespołu, by też nie grała. W efekcie klub przegrywa wszystkie mecze, stacza się do strefy spadkowej i zostaje zdegradowany z ekstraklasy. Nigdy już więcej się się nie podnosi.

    Pytanie do Piotra Stokowca: gdzie wtedy była jego pasja? Czy wtedy dawał przykład "młodym adeptom"? Czy zdołał się wyleczyć z przewlekłej choroby, która uniemożliwiła mu grę przez całą rundę jesienną sezonu 2002/2003? I dalej - czy nie czuje się jak zwykła świnia, robiąc coś takiego Szymankowi, a jednocześnie mając w pamięci własne zachowania sprzed lat? Czyż można sobie wyobrazić większą bezczelność? Chce Stokowiec na plecach grających za darmo piłkarzy zbudować sobie reputację, ale czemu nie dbał o reputację Włodzimierza Małowiejskiego? Chce by walczyć o Polonię, a czemu nie chciał walczyć o KSZO?

    Szymanek nie uciekł na L-4. On tylko powiedział, że nikt mu nie płaci. Stokowiec wtedy nie tylko mówił, ale też stanął na czele strajku. I on śmie teraz mówić o "pasji"?

    Nie bronimy działaczy KSZO. Powinni płacić. Nie atakujemy Stokowca za to, że domagał się zarobionych pieniędzy. Atakujemy, bo nie pamięta wół, jak cielęciem był. Najgorsi są tacy, którzy wycierają sobie gębę pięknymi hasłami, a w życiu postępują dokładnie odwrotnie. Jak chcesz uczyć Szymanka pasji, panie Stokowiec, to puść mu kasety z wiosny 2003 roku. Pokaż, jak grałeś w takiej sytuacji... A nie, zaraz…

    Komentarz


    • Ten karny dla Widzewa to chyba jakiś żart?
      Niektórzy twierdzą, że piłka nożna to sprawa życia lub śmierci. Zapewniam was, że jest to coś znacznie poważniejszego.

      Komentarz




      • specjalnie dla Mariuszka...
        "Przypominam o zakazie używania środków pirotechnicznych !" W.Hadaj

        Komentarz


        • Talent czystej krwi nam się szykuje !
          "To trzeba przeżyć,żeby to zrozumieć,żeby w to uwierzyć..."

          Komentarz


          • Fajna kolejka, bo dużo bramek padło. Dziewczyny nie zajmą nawet podium. Czwarta porażka z rzędu i oby tak dalej.
            https://www.facebook.com/cocadillaz

            Komentarz


            • Zamieszczone przez detoxizer Zobacz posta
              Fajna kolejka, bo dużo bramek padło. Dziewczyny nie zajmą nawet podium. Czwarta porażka z rzędu i oby tak dalej.
              Wszołek wyrasta na mojego bohatera
              nie dość, że nie gra nawet w 1/3 tak jak jesienią, to dzięki temu, że nie chciał być jak prostytutka wypychana na zachód, to teraz cała banda z k6 jest dymana na wszystkich frontach
              a pomyśleć, że gdyby tylko się zgodził, kasa na ich kontach mogłaby się zgadzać...
              Ora et labora

              Komentarz


              • Zamieszczone przez zinger Zobacz posta
                Wszołek wyrasta na mojego bohatera
                nie dość, że nie gra nawet w 1/3 tak jak jesienią, to dzięki temu, że nie chciał być jak prostytutka wypychana na zachód, to teraz cała banda z k6 jest dymana na wszystkich frontach
                a pomyśleć, że gdyby tylko się zgodził, kasa na ich kontach mogłaby się zgadzać...
                A przecież w kasie nie może być różnicy

                Komentarz


                • W tej kolejce ani jednego remisu. Kręcina?
                  You see, in this world there's two kinds of people, my friend: Those with loaded guns and those who dig. You dig.

                  Komentarz


                  • Miasto wezwało Śląsk do natychmiastowej spłaty 12 mln zł pożyczki udzielonej klubowi rok temu, ale mistrz Polski nie ma z czego oddać tych pieniędzy. Czy sprawa trafi do sądu?Kilka dni temu władze Wrocławia przesłały do piłkarskiego Śląska pismo, w którym domagają się natychmiastowego zwrotu 12 mln zł pożyczki. Miasto te pieniądze pożyczyło klubowi w kwietniu minionego roku.

                    Oddajcie dług!

                    Wówczas Śląsk utracił płynność finansową, na pewien czas konto klubu zajął komornik i pożyczka był jedynym wyjściem z beznadziejnej sytuacji. Miasto, ratując klub, pożyczyło mu 6 mln zł za siebie oraz drugie 6 za Zygmunta Solorza, większościowego właściciela spółki.

                    Prezes Śląska Piotr Waśniewski potwierdza, że otrzymał pismo z miasta z żądaniem oddania długu.

                    - Spłata pożyczki miała zostać dokonana dzięki środkom finansowym uzyskanym z podniesienia przez właścicieli kapitału akcyjnego spółki, ale jak dotąd do tego nie doszło. Termin spłaty pożyczki już upłynął, więc powinniśmy się z niej rozliczyć - mówi prezes Waśniewski.

                    Kiedy w kwietniu 2012 r. ratusz pożyczał 6 mln zł za Zygmunta Solorza, otrzymał od niego zabezpieczenie. Biznesmen miał się w nim zobowiązać do zwrotu tej sumy. Tak informowali wtedy dziennikarzy przedstawiciele władz miasta.

                    Nieoficjalnie wiemy, że w zabezpieczeniu Solorz zastrzegł, że odda 6 mln zł z pieniędzy, jakie odzyska za nakłady poniesione na działce obok Stadionu Miejskiego. Problem w tym, że działka do dziś nie została sprzedana, więc Solorz swojej części długu nie oddał.

                    Prezes Śląska: Nie mamy pieniędzy

                    Śląsk zgodnie z zapisem w umowie powinien zwrócić pieniądze do końca roku. Nie oddał, gdyż nie ma gotówki.

                    Waśniewski: - Śląsk nie ma dziś z czego spłacić tej pożyczki. W tej kwestii jesteśmy uzależnieni od porozumienia między właścicielami. Liczę, że w najbliższym czasie impas między nimi zakończy się.

                    Piłkarski mistrz Polski od wielu miesięcy jest w fatalnej sytuacji finansowej. Żyje głównie dzięki kolejnym pieniądzom przelewanym z kasy miasta. Na początku tego roku otrzymał 4 mln zł na bieżącą działalność. Później ma dostać kolejne 12 mln. Na razie nie wiadomo, w jakiej formie przekazane zostaną te pieniądze i czy również kiedyś Śląsk będzie musiał je oddać.



                    Widmo sądu?

                    Czy miasto może jakoś odzyskać pożyczone miliony?

                    - Teoretycznie istnieje możliwość, że miasto odda sprawę do sądu i w ten sposób będzie chciało odzyskać pieniądze - zaznacza prezes Piotr Waśniewski.

                    Przy takim scenariuszu komornik mógłby zabezpieczać pieniądze na koncie Śląska. Latem wpłynie tam gotówka z tytułu umowy sponsorskiej z Tauronem oraz telewizyjnej z Canal+. Niestety, nie udało nam się uzyskać komentarza władz Wrocławia w tej sprawie. Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta oraz członek rady nadzorczej Śląska, nie odbierał wczoraj telefonu.

                    Z nieoficjalnych, ale bardzo wiarygodnych źródeł wiemy, że nagłe żądanie zwrotu pożyczki wynika z kilku powodów. Dokumenty miasta są właśnie analizowane przez Najwyższą Izbę Kontroli. Niespłacona wielomilionowa pożyczka nie mogła pozostać niezauważona.

                    Poza tym konflikt właścicielski w piłkarskim Śląsku zaostrza się i w ten sposób prezydent Rafał Dutkiewicz zabezpiecza w spółce interesy miasta.

                    Upadek Śląska realny

                    Dodajmy, że wielki kryzys Śląska to efekt fiaska budowy galerii handlowej, której działalność miała utrzymywać wrocławską drużynę. Inną przyczyną jest wycofanie się Zygmunta Solorza z finansowania zespołu. Miliarder, inwestując we wrocławski zespół, zobowiązał się do utrzymywania piłkarzy do końca 2011 r.

                    Władze Wrocławia chcą teraz za blisko 9 mln zł odkupić od miliardera drużynę. Jednak ten transakcję uzależnia od odzyskania ponad 20 mln zł zainwestowanych w przygotowanie terenu pod galerię. Prezydent Dutkiewicz nie zamierza łączyć tych dwóch transakcji i pat trwa.





                    - Sytuacja Śląska naprawdę jest bardzo trudna. Klub ma długi, brakuje mu na bieżącą działalność, a co gorsza, wszystko potęguje impas pomiędzy Solorzem i władzami Wrocławia. To źle wróży klubowi. Gdyby nie chodziło Śląsk, tylko jakąś zwyczajną spółką, już dawno by upadła - twierdzi nasz rozmówca proszący o anonimowość.
                    Mistrz Polski bliski bankructwa. Takie rzeczy tylko w Polsce

                    Czekam juz tylko na to jak Slask zdecyduje sie na powrot na Oporowską
                    CENTRALNY WOJSKOWY​ KOCHANY SPORTOWY

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez nevermind Zobacz posta
                      Mistrz Polski bliski bankructwa. Takie rzeczy tylko w Polsce

                      Czekam juz tylko na to jak Slask zdecyduje sie na powrot na Oporowską

                      Stadion nowy, tylko grać nie będzie komu Pięknie.
                      Zmienić tej tradycji nic nie jest w stanie...

                      Komentarz


                      • Problemy (?) też w Krakowie:

                        Degrengolady w Wiśle ciąg dalszy. Zapraszamy do Katowic!


                        Wiele razy można było narzekać na Cupiała. Pisać o jego polityce w najgorszych słowach. Nigdy nie mogło to jednak zmienić faktu, że i tak był najlepszym, co spotkało Wisłę w jej najnowszej historii. Cupiał był gwarantem sukcesu w kraju i stabilność klubu o jakiej wiele innych mogło marzyć. Tyle że teraz można o tym mówić już tylko w czasie przeszłym. W Krakowie nie ma ŻADNEJ stabilności. Jeśli samą piłkarską wartość klubu odzwierciedla jego miejsce w tabeli Ekstraklasy, to organizacyjnie Wisła jest dziś w drugiej lidze.

                        To że brakuje pieniędzy na opłacenie pensji piłkarzy, liczonych w dziesiątkach tysięcy złotych, to jedno. Drugie, że którykolwiek z pozostałych pracowników nie może być pewny własnej przyszłości. Już teraz niektórzy zarabiają na poziomie kasjerek z supermarketu, a za chwilę mogą nie zarabiać wcale. No, ewentualnie mogą być w Katowicach… Wczoraj rano kilkunastu z nich dostało informację, że mają się szykować na wycieczkę. Wkrótce po tym byli już na Śląsku i oglądali biurowiec TeleFoniki, słysząc, że oto właśnie ich nowe miejsce pracy. Wisła przenosi swoje biura do Katowic. Bednarz próbuje jeszcze negocjować, ale na dziś dokładnie nie wiadomo, kto zostanie (i czy zostanie ktokolwiek), a kto będzie musiał pogodzić się z wyprowadzką.

                        Księgowość została już przeniesiona. Dział marketingu póki co działa jeszcze w Krakowie, ale nie można wykluczyć, że i on – choć na zdrowy rozum powinien mieścić się przecież przy Reymonta, bliżej stadionu i drużyny – za chwilę będzie urzędował w korporacyjnym biurowcu. Inna sprawa, czy ten marketing jest w stanie cokolwiek zrobić, jeśli musi działać bez jakichkolwiek nakładów finansowych, a takie są dziś realia w Wiśle. Kiedyś Bogdan Basałaj, gdy obejmował prezesurę w klubie, zakładał, że stadion Wisły powinien zapełniać się około 22 tysiącami ludzi na meczach niższej rangi i w całości na szlagierach. Tymczasem jaka jest rzeczywistość:

                        - mecz z Piastem Gliwice: 10 800 widzów,
                        - mecz z Pogonią Szczecin: 11 100 widzów,
                        - mecz z Podbeskidziem Bielsko – Biała: 10 100 widzów.

                        Ponad 65% krzesełek co mecz nie ma swojego właściciela.

                        Fanatyków Wisły, którzy zapłacą za bilet bez względu na wyniki i grę drużyny, jak widać, nie ma w Krakowie aż tak wielu jak można by jeszcze niedawno myśleć. Koło się zamyka: piłkarze nie zachęcają do wyciągania pieniędzy z portfela, a marketing nie funkcjuje. To znaczy… funkcjonuje, ale organizuje głównie mało zachęcające, rutynowe akcje i eventy. Wyjazdy do szkół, spotkania z zawodnikami (którzy albo chcą się spotkać, albo chcą już trochę mniej, bo akurat przegrali ważny mecz). Na promocję klubu z jednej strony nie ma pieniędzy. Z drugiej – nie ma pomysłu na jego promocję bez pieniędzy. Coraz gorzej działa nawet oficjalna strona internetowa , bo przecież zwolniono ludzi, którzy do tej pory odpowiadali za jej aktualizację.

                        Informacja o przeniesieniu biur do Katowic brzmi kuriozalnie, a jednak staje się fakt. Właśnie „Fakt” pisał o tym po raz pierwszy – ponad miesiąc temu – ale wtedy nawet prezydent miasta Jacek Majchrowski komentował, że wyczytał jakieś głupoty w codziennej prasie… Chyba nie wierzył, ze Cupiał jest w stanie się do tego posunąć. Wszystko rozchodzi się o koszty wynajmu stadionu, który jest obiektem miejskim. Negocjacje między klubem a magistratem trwają od miesięcy i jak informuje „Gazeta Krakowska” – w ostatniej serii rozmów padała kwota 7 milionów złotych za rok użytkowania. Około połowę tej sumy Wisła miała płacić, zaś druga rozliczana miała być w reklamowym barterze.

                        Być może Cupiał gra na zbicie ceny. Szantażuje Majchrowskiego, pokazuje do jak drastycznych ruchów jest zdolny. Ale na dziś taka jest rzeczywistość: Wisła staje się krakowsko – katowicka. I tylko czekać, kiedy jeszcze zawodnicy zaczną trenować w Myślenicach, a nie jak dotąd przy Reymonta.

                        Cała sytuacja pokazuje zresztą jeszcze jedną przykrą prawdę. Stadion Wisły okazał się drogim, niepraktycznym bublem. Szajsem. Niekonkurencyjnym dla biznesu i krakowskich firm. Obiekt, którego przebudowa kosztowała pół miliarda złotych nie ma atrakcyjnej powierzchni komercyjnej, za to hektary niezagospodarowanego betonu. Korytarzy, korytarzyków, na których można najwyżej rozstawić stragany z oscypkami. I to tylko przy okazji meczów. Jedna wielka, ogrodzona, pilnowana przez ochroniarzy „twierdza”, na którą Wisłę nie stać.

                        Dokąd zmierza Cupiał? Istnieją tylko dwie - całkiem sprzeczne zresztą - teorie. Albo jak deklarował w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” zamierza zacząć od nowa, przekreślając wszystko, co zbudował (poza historią i zdobytymi tytułami), albo szykuje klub na sprzedaż. Tyle że jeśli wybiera drugą opcję, właśnie drastycznie obniża wartość tego, co posiada. Póki co, wszyscy - od sekretarek poczynając, a na dyrektorach kończąc - drżą o własną przyszłość. Mistrz Polski, zdobywający tytuły raz za razem, aspirujący do gry w poważną piłkę w Europie, nagle posypał się jak domek z kart.
                        Ciekawe czy to tylko taka gra ze strony Cupiała, czy coś jest na rzeczy..

                        Komentarz


                        • No to jak na braci po szalu przystało, Śląsk i Wisełka podążają razem

                          A niech spadną lub ich zdegradują, Cupiał doświadczenie ma w zamykaniu różnych rzeczy (vide fabryka w Ożarowie), tutaj jednak by pewnie się przekonał, że pracownicy i kibice to dwie różne siły rażenia. Ciekawe czy ten dobroduszny wujek, autor ery "wielkiej" Wisły okaże się też jej grabarzem Swoją drogą, nic nowego, a jedynie powrót do stanu sprzed 1998 r.

                          Oczywiście nie życzę kibicom powyższych drużyn nieprzyjemności z powodu fanaberii właścicieli klubów (choć kto partycypuje w pewien sposób w sukcesach, powinien też być przygotowany na najgorsze), ale kiedyś to wszystko musi pierdolnąć. Myślę, że Wisła i Śląsk nie zginą, a odbudowa na zdrowych zasadach wyszłaby im summa summarum na dobre. I to się tyczy niestety (w mniejszym lub większym stopniu) wszystkich zespołów w tej lidze.
                          - Sytuacja Śląska naprawdę jest bardzo trudna. Klub ma długi, brakuje mu na bieżącą działalność, a co gorsza, wszystko potęguje impas pomiędzy Solorzem i władzami Wrocławia. To źle wróży klubowi. Gdyby nie chodziło Śląsk, tylko jakąś zwyczajną spółką, już dawno by upadła - twierdzi nasz rozmówca proszący o anonimowość.
                          To ja k... nie mam pytań...
                          A po euro miało być tak wspaniale, tylko ci inwestorzy i sponsorzy coś dali dupy

                          Czekam na kolejne kontrole NIKu w klubach, w których miasto jest akcjonariuszem. Póki co, absolutnie wszystkie na minusie, bez najmniejszych nawet perspektyw.

                          Zamieszczone przez voytek Zobacz posta
                          Nic śmiesznego.(..)
                          Wiem, wiem...ale nie mogłem się powstrzymać.
                          Ostatnio edytowany przez padre; [ARG:4 UNDEFINED].
                          Zmienić tej tradycji nic nie jest w stanie...

                          Komentarz


                          • Nic śmiesznego. Polska piłka to bagno, które oprócz fanatyków niewiele osób chce oglądać. Co z tego że zajebiste stadiony jak nikt ich nie potrafi zapełnić oprócz Andrzejady pielgrzymującej na kadrę. Gdańsk, Wrocław pustki, gdyby Legii przyszło grać na Narodowym obawiam się, że byłoby podobnie dziurawo. Najlepiej jeszcze prezentuje się Poznań. Wisła też straszy wyprowadzką z Reymonta. Kopacze, działacze, politykierzy, milicja - i mamy obraz polskich stadionów jaki mamy.

                            Niestety dopóki władza nie ruszy mózgownicą i kopacze o średnich umiejętnościach i ambicjach nie zaczną chociażby jeździć na dupach w każdym meczu, to stadiony będą straszyć pustkami a klubów nie będzie stać na ich wynajęcie czy utrzymanie. Boom ojro się skończył.

                            Są gdzieś statystyki z frekwencją w bieżącym sezonie?
                            Joe Jordan - który przed wejściem na boisko wyjmował dwa przednie zęby i chował do szafki - był uosobieniem prawdziwego futbolu. Bo prawdziwy futbol to nie gra dla lalusiów, którzy w przerwie poprawiają fryzurę. Prawdziwy futbol zostawia ślady. - "Spalony"

                            Komentarz


                            • http://www.sportmarketing.pl/ranking...srednia,liga,1

                              Jeszcze bez Zagłębia w naszym przypadku.


                              a tu jeszcze według kolejek/meczów:
                              http://ekstraklasa.wp.pl/frekwencja.html?sid=0&show=1
                              Ostatnio edytowany przez Pako; [ARG:4 UNDEFINED].
                              Kiedy nie przemawiają silne argumenty, musi przemówić argument siły.

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez nevermind Zobacz posta
                                Czekam juz tylko na to jak Slask zdecyduje sie na powrot na Oporowską

                                Być może kwestia czasu, a wtedy nowy stadion do zaorania.

                                E: Jaco czytałem gdzieś ostanio- postaram się znaleźć i wrzucić...
                                Ostatnio edytowany przez SzydeL; [ARG:4 UNDEFINED].

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X