Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Ekstraklasa

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Mnie też najbardziej ucieszyłby spadek Lechii. Niech giną, najlepiej w klasie B.

    Komentarz


    • bardzo ciekawy wywiad z Rostkowskim nt. sędziów i prywatnego folwarku Przesmyckiego

      Ostatni mecz sędziował pan w lipcu, potem zniknął.

      W lutym ubiegłego roku usłyszałem, że kiedy w Polsce będzie VAR, to mnie już nie będzie. Sprawdziło się.

      Dlaczego tak długo pan milczał?

      Przeżyłem rodzinną tragedię. Nie chcę opowiadać szczegółów, bo ucierpiała cała rodzina i bliscy, a współwinna jest krewna. W ostatnich miesiącach skoncentrowałem się na najbliższych, im byłem potrzebny najbardziej. Przykre, że do pozbycia się mnie z PZPN wykorzystano czas, w którym przeżywałem największe kłopoty rodzinne i nie miałem czasu, siły oraz ochoty na potyczki w innych sprawach.

      Wypowiedzenie umowy z PZPN to zemsta za starania o VAR?

      Jedni mówią, że tak. Inni, że to zemsta za moje antykorupcyjne działania sprzed 10 lat. Ktoś zasugerował się jakimiś kłamstwami lub dokumentami sugerującymi nieprawdę, nie wiedząc, że powstały w wyniku: oszustwa oraz wyłudzenia ode mnie znacznej kwoty pieniędzy, pozbawienia oryginalnych dokumentów, mienia oraz składania zeznań niezgodnych z prawdą i przedstawiania przerobionych dokumentów. Bywam w sądach wyłącznie jako świadek lub oskarżyciel i w przeciwieństwie do osób powtarzających nieprawdę, nigdy nie byłem o nic podejrzany, ani tym bardziej oskarżony czy skazany. Zresztą sąd już wie, kto jest oskarżony. Materiał dowodowy jest w sądzie. Poniosłem straty, sprawa nie skończy się bez kary. Próbowano mnie zastraszyć. Dostałem sygnał, że mam milczeć, bo „są na mnie haki”, dlatego postanowiłem odezwać się głośniej. Sprawdzimy, czy haki nie są z plasteliny.

      PZPN wsparł pana w trudnej sytuacji życiowej?

      Problemy ze Zbigniewem Przesmyckim, przewodniczącym Kolegium Sędziów, zaczęły się nasilać od roku 2016. Dowiedziałem się wtedy wprost, że „nie jestem potrzebny”. Już wówczas chciał mnie skreślić z listy sędziów FIFA, rzekomo z powodu mojego wieku, ale Michał Listkiewicz wytłumaczył mu, jakie w tej sprawie jest stanowisko FIFA. Kiedy rok temu próbowałem zwolnić się z kursu sędziowskiego w Spale na pogrzeb, usłyszałem, że jeśli oszukuję, kontrakt ze mną zostanie rozwiązany. Przesmycki bał się, że jeśli przyjadę wtedy do Warszawy, to przyjdę do PZPN na spotkanie w sprawie VAR, na które – po konsultacji ze Zbigniewem Bońkiem – zaprosił mnie Łukasz Wachowski. Przesmycki zwolnił mnie na pogrzeb dopiero, kiedy mu obiecałem, że na spotkanie w sprawie VAR się nie stawię. Na wszelki wypadek, po pogrzebie zrobiłem kilka zdjęć na cmentarzu na dowód obecności – znając szefa, mogły się przydać. Skoro takie słowa usłyszałem przed pogrzebem osoby spoza rodziny, to czego mogłem się spodziewać w sprawie dla mnie tragiczniejszej? Piotr Tenczyński, pracujący wtedy w Kolegium Sędziów, potwierdził, że mogę się spodziewać wypowiedzenia, ale nie znał powodu. Zwłaszcza, że miałem za sobą kolejny bardzo dobry sezon, w którym nie popełniłem błędów wypaczających wyniki. Tenczyński wymienił inne możliwe powody wypowiedzenia, żaden nie był merytoryczny. Potem on też stracił pracę, a ja – od innej osoby – usłyszałem, że długo szukano dowodów pozwalających rozwiązać umowę ze mną w trybie natychmiastowym lub miesięcznym. Kiedy potwierdziło się, że byłem i jestem niewinny, 23 listopada rozwiązano kontrakt ze mną z trzymiesięcznym wypowiedzeniem. Pismo otrzymałem 8 grudnia, a w marcu umowa wygasła. Jako powód podano „wniosek Przewodniczącego KS PZPN”, którym jest Przesmycki. Nikt nie podał innej przyczyny, ani nawet nie spróbował porozmawiać czy wyjaśnić, co się naprawdę stało. Trochę to dziwne, bo latami walczyłem z korupcją nawet wtedy, gdy udowodnienie łapówkarstwa winnym było naprawdę trudne. PZPN nigdy tego nie docenił, ani tego, że mam świetne referencje m.in. z UEFA, Japońskiego Związku Piłki Nożnej (JFA), od byłego szefa Ekstraklasy SA Andrzeja Rusko czy byłych szefów PZPN i KS Michała Listkiewicza i Andrzeja Strejlaua. Od pana Rusko w czasie spotkania władz PZPN i Ekstraklasy SA z moim udziałem usłyszałem: „Panie Rafale, gdyby nie pańskie zaangażowanie i upór, nie byłoby zawodowstwa sędziów w Polsce”.

      Wiele osób pytało, dlaczego tak mocno zaangażowałem się w sprawę VAR. Przesmycki – nigdy. Starał się marginalizować moją rolę, a że nikt nie kontroluje jego codziennej pracy, bo nadzór nad nim jest jedynie polityczny, a nie merytoryczny, to wymyśla, co chce i robi co chce. Moim zdaniem pomyliły mu się role. On nie jest członkiem IFAB i nie ma prawa ustalać nowych przepisów, ani nie powinien ustalać interpretacji sprzecznych z regułami.

      W ekstraklasie jest VAR, ale sędziowie nadal popełniają błędy wypaczające wyniki.

      W każdej kolejce VAR pomaga naprawić od kilku do kilkunastu błędów, redukuje liczbę wypaczonych wyników, ale nie może interweniować w każdej sytuacji.

      Dlaczego sędziowie nie pokazują ewidentnych żółtych kartek jak w ostatnich meczach Lecha, gdy faule Trałki i Majewskiego zignorowali arbitrzy Stefański i Frankowski?

      Skoro na szkoleniach słyszą: „To wprawdzie powinna być żółta kartka, ale nie pogniewam się, jeżeli takich nie będziecie pokazywać. Rozumiecie?” albo „Co komu szkodzi, jeśli nie pokażecie tutaj żółtej kartki?”, to nie ma czemu się dziwić. VAR nie może interweniować tylko z powodu żółtej kartki, przynajmniej oficjalnie. To świetne narzędzie, ale interpretacja przepisów gry w Polsce, ich stosowanie, nadal w ogromnym stopniu zależą od Przesmyckiego. Jego osobistego stosunku do kwestii żółtych i czerwonych kartek oraz narzucania sędziom interpretacji przepisów nie zmieni nawet VAR.

      Na jakiej podstawie sędziowie ignorują przepisy?

      Proszę pytać pana Przesmyckiego. Powinien respektować wszystkie dokumenty IFAB, FIFA i UEFA i, moim zdaniem, nie powinien dzwonić do sędziów od momentu wyznaczenia ich na mecz, a już szczególnie w dniu spotkania, czy zaraz po nim – przed wypełnieniem protokołu. A robił to wiele razy.

      Po meczu Lech – Górnik prezes Boniek zwrócił się z wnioskiem o zmianę sędziego finału PP. Frankowskiego zastąpił Lasyk.

      To ewenement na skalę światową, że prezes związku musi podpowiadać szefowi sędziów. Szkoda, że Przesmycki znowu sam nie umiał podjąć odpowiedniej decyzji.

      W „World Soccerze” mówi pan, że z powodu narzucania sędziom prywatnych interpretacji przepisów przez szefa KS PZPN, np. w zakresie spalonego, ręki i zdarzeń w polu karnym, zaczynał się martwić, czy Polska nie zostanie zawieszona lub wykluczona z rozgrywek międzynarodowych.

      Dostałem pytanie, dlaczego tak bardzo zależało mi na wprowadzeniu VAR w Polsce, więc powiedziałem. Pan Przesmycki, jako przewodniczący KS, dużo zmienia, dużo o tym mówi i dużo pisze, a efekty jego osobistego podejścia do futbolu są widoczne. Ustalanie nowych interpretacji przepisów, czasem nawet co 2-3 tygodnie, i narzucanie ich sędziom jest faktem znanym i udokumentowanym, choć IFAB nigdy nie upoważnił go do urządzania z Polski krainy piłkarskich osobliwości. On powinien pilnować, aby PZPN – jako członek FIFA i UEFA – te przepisy bezwzględnie respektował. Byłem sędzią głównym i asystentem 30 lat, w tym 27 sezonów w ekstraklasie,

      20 lat w rozgrywkach UEFA, 17 z plakietką FIFA i różne rzeczy widziałem, ale takie jak dzieją się u nas – dopiero ostatnio, więc moja wypowiedź dla „World Soccer” była delikatna.

      Czy zawieszenie lub wykluczenie polskich drużyn było możliwe?

      Gdyby samowola Przesmyckiego nie została powstrzymana lub przynajmniej radykalnie ograniczona, to tak. Nie od razu, ale ryzyko istniało i rosło. Przed VAR-em mało kto w FIFA czy IFAB interesował się ekstraklasą, wraz z wprowadzaniem w Polsce kolejnych lokalnych interpretacji ryzyko zawieszenia rosło. Kiedy w Niemczech, z powodu błędu arbitra, rozegrano mecz ponownie, na co przepisy IFAB nie pozwalają, FIFA od razu zagroziła, że jeśli taki incydent się powtórzy, niemiecka federacja i kluby mogą zostać zawieszone. Aby ograniczyć stosowanie u nas prywatnej interpretacji przepisów gry, musiałem zainteresować Polską IFAB. Do tego niezbędny był VAR i dlatego o ten system starałem się tak mocno. Wiedziałem, że kiedy IFAB zacznie nadzorować VAR w Polsce, znikną dziwne interpretacje.

      Pan Przesmycki mówi, żeby „puszczać” małe spalone w celu promowania gry ofensywnej. Czy to kolejne nadużycie?

      IFAB, FIFA ani UEFA nigdy nie wydały dokumentu, który nakazywałby lub chociaż pozwalał sędziemu uznać gola, jeżeli dostrzegł choćby minimalnego spalonego. Na szczęście wprowadzenie VAR zredukowało do minimum systemowe wypaczanie meczów z powodu spalonych.

      To dlaczego rozpowszechniał w Polsce takie wytyczne?

      Kiedy w meczu Arka – Śląsk (13.08.2016 – przyp. red.) prawidłowo nie uznałem gola zdobytego po „małym” spalonym, Przesmycki powiedział mi jasno i wyraźnie: „Musisz troszkę się schłodzić, troszkę, wiesz, jesteś za dobry ostatnio, musisz trochę się pogorszyć” i... nie wyznaczył mnie na mecz w następnej kolejce. Za jego kadencji puszczanie goli ze spalonego z reguły dawało sędziemu asystentowi nominację na następny mecz. Nawet sędzia asystent, który w trzech kolejnych meczach uznawał gole ze spalonych, wyznaczany był nadal, także na spotkania międzynarodowe! Takie decyzje były czytelnym sygnałem – proszę pokazać mi arbitra, który stanie na straży przepisów, sprzeciwi się szefowi i zaryzykuje zawieszenie na kilka meczów lub nawet karierę? Żal mi piłkarzy i kibiców. Sędziów mniej, bo wszyscy wiedzieliśmy... Niektórzy próbowali interweniować, ale Przesmycki miał silne poparcie, a prezes Zbigniew Boniek chyba nie wiedział, jak duża jest skala działań szefa KS. Prezes nigdy nie był sędzią i nie musi wiedzieć, na ile przewodniczący może sobie pozwolić, czy na ile pozwala. Boniek nie ma nawet możliwości, aby osobiście do końca zweryfikować jego kompetencje.

      Pan podawał argumenty za VAR-em, a prezes Boniek początkowo był przeciwko.

      VAR to sprawa merytoryczna, a nie prywatna. Nie prosiłem o pracę przy VAR, a o wprowadzenie systemu w Polsce. Zdawałem sobie sprawę, że biję głową w mur, ale wiedziałem, że to ma sens. Dostarczałem kolejnych argumentów i, kiedy prezes je poznał, porozmawiał z sekretarzem IFAB Łukaszem Brudem oraz szefem Komisji Sędziowskich FIFA i UEFA Pierluigim Colliną, po czym zmienił zdanie.

      Prezes kpił z pana argumentów na Twitterze...

      Zbigniew Boniek był jednym z moich idoli dzieciństwa. Szanuję i cenię jego osiągnięcia piłkarskie oraz biznesowe, ale w sprawach sędziowskich to ja jestem ekspertem. Interesuję się tym od dziecka, a dokładnie od chwili, w której uznałem, że nigdy nie będę grał jak Boniek. Niektórzy „pękają” przed obliczem prezesa, przytakują mu lub schlebiają ze strachu, ale to nie jest metoda rozwiązywania problemów.

      Jak pan ocenia działanie VAR w Polsce?

      Biorąc pod uwagę tempo wprowadzenia systemu, nie jest źle, ale byłoby lepiej, gdyby od początku zajmowały się tym osoby chętne i kompetentne, a nie pracujące z przekonaniem wynikającym z polecenia służbowego – jak np. Przesmycki, który przed decyzją Bońka głośno rozważał możliwość stosowania znanego z siatkówki challenge’u, bo nawet nie wiedział, że IFAB wykluczył taką możliwość dwa lata wcześniej.

      Co jest teraz największym problemem sędziowskim w ekstraklasie?

      Nadal niektóre interpretacje i zbyt mała liczba sędziów. Nie rozumiem, dlaczego wielu arbitrów z niższych lig nie dostaje szansy. Jeśli nie są przygotowani, to pan Przesmycki już dawno powinien ich doszkolić zamiast grzebać w interpretacjach. Jeśli są na odpowiednim poziomie, to nie rozumiem, dlaczego pan Przesmycki nie daje im szansy? Ponad rok temu pisemnie powiadomiłem PZPN, że „poza ekstraklasą nie ma w Europie innej ligi, w której mecze sędziowałaby tak wąska grupa sędziów głównych”. Napisałem, że to prowadzi do przemęczenia, błędów i kontuzji. Uprzedzałem, że „już teraz trzeba zrobić wszystko, co możliwe, aby jak najszybciej zwiększyć liczbę sędziów głównych ekstraklasy, a tym samym zwiększyć liczbę kandydatów na VAR-owców”. Minął ponad rok, a sytuacja zmieniła się, ale na gorsze! Sędziów jest tyle samo, a pracują dwa razy więcej, bo doszły zadania w systemie VAR. Mają za dużo obowiązków. Nie protestują, bo dzięki temu zarabiają więcej, ale traci na tym jakość sędziowania.

      Co trzeba zrobić, aby uzdrowić sytuację w polskim sędziowaniu?

      PZPN powinien jak najszybciej ogłosić publicznie, że we wszystkich rozgrywkach piłki nożnej obowiązują u nas wyłącznie przepisy wydane przez IFAB oraz interpretacje FIFA lub UEFA, a tzw. wytyczne przewodniczącego tracą moc ze skutkiem natychmiastowym. To kwestia podstawowa i łatwa do przeprowadzenia. Samo usuwanie analiz Przesmyckiego ze strony pzpn.pl niewiele daje, bo nadal spotyka sędziów na kursach. „Łączy nas piłka”, dzielą interpretacje przepisów.

      Trzeba natychmiast zacząć przygotowywać większą liczbę sędziów do pracy w ekstraklasie. Talentów należy szukać w całej Polsce, a nie tylko tam, gdzie mieszkają lub pracują wpływowe osoby. Jak to możliwe, że w ekstraklasie nie ma ani jednego sędziego głównego z Poznania czy Wielkopolski, z Wrocławia czy Dolnego Śląska, z Białegostoku czy Podlasia? Przecież to duże miasta i ważne regiony z klubami w ekstraklasie.

      Potrzebna jest całkowita przebudowa archaicznych struktur organizacji sędziowskiej. Powinien powstać departament sędziowski, a władza i kompetencje zostały podzielone. Sędziowanie jest ważne nie tylko w ekstraklasie. Mamy około 20 zawodowych arbitrów głównych i asystentów, a sędziów w Polsce 9 tys. Ich problemy są ignorowane, nawet tych z I ligi, którzy powinni być przygotowywani lub gotowi do pracy w ekstraklasie. Tymczasem codziennie pracują po 8-10 godzin w innej branży i dlatego czasem brakuje im sił i świeżości. Kiedy popełniają błędy, mało kto rozumie ich przyczynę. Mówiłem o tym Przesmyckiemu w 2012 roku, to zażartował, że zawodowe kontrakty dałbym wszystkim. W zawodowym futbolu powinni pracować zawodowi sędziowie, bo w I lidze od sędziów też oczekuje się profesjonalizmu.

      Najwyższy czas, żeby KS PZPN zrobił też coś w sprawie narastającej przemocy, np. powalczył o taką ochronę prawną, jaką mają sędziowie we Francji. Rok temu wysłałem do PZPN dokumenty w tej sprawie – wciąż bez odpowiedzi.

      Co teraz?

      „World Soccer” napisał, że odniosłem sukces, czyli spowodowałem przyjęcie VAR-u w Polsce. Potem odcięto mnie od informacji, pozbawiono możliwości wykonywania pracy i wypowiedziano kontrakt. Byłem dobrym dziennikarzem, jestem lepszym redaktorem, mam ogromną, unikalną wiedzę o futbolu, więc spodziewam się, że oprócz zajmowania się książkami dostanę ciekawą ofertę pracy. Dopóki wpływ na sędziowanie w Polsce będzie miał pan Przesmycki, raczej nie obejrzę żadnego meczu ekstraklasy. Wystarczy mi oglądanie klipów z dziwnymi decyzjami sędziów.

      To wszystko?

      Nie, ale o innych poważnych problemach sędziowskich powiadomię bezpośrednio prezesa Bońka.

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Kijek Zobacz posta
        Jeśli prawda jest, że wczoraj po treningu w Płocku odbyła się rozmowa, w której podobno tylko Furman nie chciał brać udziału to nie liczyłbym dzisiaj na cuda. No ale zobaczymy...

        Jestem np. Ciekaw czy Furman dzisiaj wystąpi. Dąbrowski też dwa tygodnie temu nie grał bo był taki przemeczony i nie pasował do taktyki.

        Zaczyna się mimo ze co kolejkę obalany jest ten mit no ale na ciebie można liczyć

        Komentarz


        • Tymczasem w Poznaniu...

          https://twitter.com/MHenszel/status/992405664784896000

          Po piłkarzach i trenerze ciszę medialną ogłaszają poznańscy dziennikarze. Jak rozumiem nie będą pisać nic negatywnego o Lechu, żeby nie nakładać dodatkowej presji
          „Próbuję czasem być taki skromny, że ja się nie znam na tej piłce i tak dalej. Ale powiedzmy sobie szczerze, ja od siedmiu lat jestem bardzo pilnym studentem tego co się dzieje w piłce nożnej, co się dzieje na świecie, jak to wygląda.”

          Komentarz


          • A Melanż Trwa...

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Sugarman Zobacz posta
              Tymczasem w Poznaniu...

              https://twitter.com/MHenszel/status/992405664784896000

              Po piłkarzach i trenerze ciszę medialną ogłaszają poznańscy dziennikarze. Jak rozumiem nie będą pisać nic negatywnego o Lechu, żeby nie nakładać dodatkowej presji
              Co tam jest napisane? Ostatnio mi coś tt szwankuje i wyświetla komunikat o ograniczonej stawce. Nie mam tam konta.
              Mioduski won
              Zamieszczone przez Mioduch na dwa dni przed ostatnią kolejką Ekstraklasy, po najgorszej grupie mistrzowskiej w naszym wykonaniu od wejścia w życie ESA37
              Niezdobycie mistrzostwa powoduje, że musimy walczyć w kwalifikacjach Ligi Europy, a nie Ligi Mistrzów i to wszystko. Zawodnicy dodatkowo nie dostaną bonusu za mistrzostwo. [...] Różnica we wpływach dla Legii od Ekstraklasy za zajęcie pierwszego lub drugiego miejsca w tabeli to maksymalnie około 1,5 mln złotych. Paradoksalnie może być tak, że klubowa księgowa wicemistrzostwo kraju uzna za sytuację finansowo korzystniejszą

              Komentarz


              • Cisza na morzu, cisza w komnacie, kto sie odezwie zdejmuje gacie
                Niedlugo ich pilkarze przestana sie do siebie odzywac nawet w szatni, zeby nie nakladac presji... I pomyslec ze ta cala szopka to w zwiazku z meczami polskiej ligi.

                Komentarz


                • Właśnie zakończył się mecz Pogoni Szczecin z Arką Gdynia, zakończony zwycięstwem gospodarzy 3-2. Całkiem niezła pierwsza połowa, dobra druga, efektowne strzały, VAR, zmarnowany karny, dobrze się to oglądało.

                  Tym zwycięstwem Pogoń zapewniła sobie utrzymanie, Arka potrzebuje jeszcze jednego punktu (w teorii), w praktyce jest już utrzymana. Najwyraźniej brak presji dobrze działa na kluby, dobry mecz Cracovii ze Śląskiem, dzisiaj niezły mecz, wcześniejszy (pomiędzy Piastem a Sandecją ) podobno też dobry.


                  Jakbym miał teraz typować kto spadnie, to postawiłbym na Piasta i Lechię. Chyba, że w derbach kukurydza padnie remis co prawdopodobnie obu niecieczańśkim gigantom zapewni spadek.
                  team LEGIA

                  Komentarz


                  • Ogląda ktoś może mecz #WISLECH? Jsk wyglądają jedni i drudzy? Dzięki za info.

                    Komentarz


                    • Siermiega. Lech jak dla mnie bez pomyslu, stworzyl 2 dobre alcje na szczescie dobrze dysponowany jest bramkarz Wisly. Pilkarze z Polcka niestety nie grzesza szybkoscia za to skutecznie tlamsza skrzydla poznaniakow. Ogolnie kopanina do pierwszej bramki.

                      Komentarz


                      • Remisik nie był by taki zły. Dzięki za relacje.

                        Komentarz


                        • Michalak dzisiaj dno totalne.
                          A Melanż Trwa...

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez Chmielo Zobacz posta
                            Michalak dzisiaj dno totalne.
                            Nie tylko dzisiaj, całą rundę gra słabo. Póki co nie daje żadnych sygnałów, żeby powrócić do Legii. Oby się ogarnął.
                            Lepiej być ciemniakiem niż pedałem i lewakiem!

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Piasedam1 Zobacz posta
                              Remisik nie był by taki zły. Dzięki za relacje.
                              I tak od poczatku to wyglada. 1:0/0:1 albo remis. Jesli nie poradzimy sobie z tak grajacym Lechem to trzeba tych naszych pilkarzy dyscyplinarnie zwolnic

                              Komentarz


                              • Furman maksymalnie zmotywowany. Mimo, że nie jestem fanem jego umiejętności to szacunek za postawę.
                                A Melanż Trwa...

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X