Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Yachting

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • #46
    Louis Vuitton Pacific Series 2009 winner by.... Team New Zealand!



    Pokonali Alinghi 3:1





    Niech każdy kibic w sercu to wyzna: Bóg, Honor i Ojczyzna

    Komentarz


    • #47
      Wiem że gadam tu sam ze sobą.. no ale warto odnotować.

      Zamieszczone przez sailnews
      Marta Sziłajtis-Obiegło opłynęła świat!
      Mamy kolejną Polkę, która samotnie opłynęła świat! Po niespełna roku od wypłynięcia w rejs, Marta Sziłajtis-Obiegło zamknęła pętle wokół Ziemi, stając się najmłodszą polską żeglarką, która dokonała takiego wyczynu! Wyprawa Marty Sziłajtis-Obiegło rozpoczęła się od intensywnych przygotowań w szczecińskiej stoczni kpt. Andrzeja Armińskiego – pomysłodawcy i organizatora rejsu. Na początku kwietnia 2008 r. poleciała do Wenezueli, gdzie w marinie w Puerto la Cruz czekał już jacht. Tu wystarczyło dokonać ostatniego przeglądu jednostki, załatwić kilka niezbędnych formalności, zaopatrzyć się w prowiant i … 28 kwietnia 2008 wyruszyła w drogę. Rozpoczęła - jak sama mówi – rejs marzeń, podróż, która pozwoli jej mierzyć się nie tylko z wiatrem i falami, ale – być może przede wszystkim – z samą sobą i własnymi słabościami.
      Rejs odbywał się trasą pasatową, która wiedzie przez Panamę, Wyspy Galapagos, Wyspy Polinezji, Australię, Wyspy Oceanu Indyjskiego, Afrykę Południową. Dalej przez Atlantyk do Brazylii, na karnawał i powrót do Wenezueli.
      Podczas rejsu nie tylko pogoda, odległość i samotność stanowiły wyzwanie dla naszej dzielnej żeglarki. Prawdziwą klasę pokazała ona po „wypadku” jaki miał miejsce w pierwszych dniach stycznia bieżącego roku. Wtedy to, podczas postoju, jacht urwał się z kotwicy i osiadł na oddalonej o 20 metrów od plaży mieliźnie. W momencie „wypadku” na jachcie znajdowała się odwiedzająca ją koleżanka. W mediach, zarówno zagranicznych jak i polskich, aż wrzało od spekulacji i powątpiewań w „samotność” tego rejsu. Pojawiały się coraz liczniejsze głosy dewaluujące dotychczasowe dokonania Marty. Żeglarka nie poprzestała na dzielnym znoszeniu krytyki. Na łamach naszego portalu, w artykule Marta Sziłajtis-Obiegło o "katastrofie" jachtu, dała odpór wszelkim zarzutom kierowanym pod jej adresem, ucinając tym samym dalsze spekulacje.
      Bez wątpienie wyczyn, którego dokonała Marta jest wielki. Stanowi zarówno połączenie uporu i wytrwałości jak i drogę do spełnienia własnych marzeń. Któż z nas nie chciałby wybrać się w taki rejs dookoła świata?
      Jacht „Mantra Ania” na którym płynęła Marta Sziłajtis-Obiegło, ma wzmocnioną konstrukcję kadłuba, powiększony stół nawigacyjny z dużą ilością wyposażenia elektronicznego, duże zbiorniki na wodę i paliwo oraz liczne udogodnienia, które zapewniają jednostce znaczną autonomiczność i pozwalają na wielodniową żeglugę bez zawijania do portu.
      Wyprawa Marty Sziłajtis-Obiegło jest już drugim wokółziemskim rejsem jachtu „Mantra Ania”. W latach 2005-2007 płynął on w Kobiecych Regatach Dookoła Świata, w których oceany przemierzały dwie identyczne mantry 28, każda z dwiema żeglarkami na pokładzie. Rejs dokoła świata z wyłącznie kobiecą obsadą był niecodziennym wydarzeniem i otrzymał Nagrodę Honorową PZŻ Rejs Roku 2007. Spotkał się z żywym zainteresowaniem i sympatią miłośników jachtingu w różnych częściach świata. Spodobał się bardzo również jego uczestniczkom. Stąd też kolejne przedsięwzięcie: druga pętla dookoła świata, na tych samych jednostkach, ale tym razem - z jedną tylko żeglarką, samotnie zmierzającą do celu.
      Więcej informacji oraz relacje Marty Sziłajtis-Obiegło z jej samotnego rejsu znaleźć można na stronie http://mantra28.pl/marta/
      No ładne cacko!

      Niech każdy kibic w sercu to wyzna: Bóg, Honor i Ojczyzna

      Komentarz


      • #48
        od poniedziałku lecimy z Pucharem Ameryki, czy też raczej z jego marną imitacją, jednakże już nie takie zwroty w historii Pucharu były.

        jakby nie patrzec to ten sam Puchar, choc od kilku lat niszczony przez grupę osób na czele z milionami Ernesto Bertarellego i Larrego Ellisona.

        pojedynek to Alinghi (ten pierwszy) vs BMW Oracle (Ellison)

        Alinghi wystawia katamaran



        BMW Oracle natomiast trimaran




        Puchar rozgrywany będzie do dwóch wygranych wyścigów, zresztą osobiście podejrzewam że jeśli wiatry będą odpowiednio mocne, to się szybko okaże kto ma szybszą łódź

        1 wyścig - poniedziałek, 9:30, Eurosport
        2 wyscig - środa, 9:30 Eurosport
        ewnetualny 3ci, w piątek o tej samej porze

        Komentarz


        • #49
          Ano, marna imitacja kultowych regat.
          Jednak po całej tej sądowej batalii i zawierusze w sumie dobrze, że obie ekipy wystartują raz jeszcze i wyjaśnią sobie wszelkie pretensje na morzu, a nie na sali sądowej. Traktuję ich rywalizację jako jednorazowy wybryk, chęć ostatecznego udowodnienia kto jest lepszy. Gra tyczy się nie tyle o wielkie pieniądze, co o urażoną dumę i prestiż. Martwi jednak że nadal nic nie wiadomo co do przyszłości pucharu, no i przede wszystkim splunięcie w twarz tradycji. Zawsze w pucharze startowano na jednokadłubowcach.

          W tym pojedynku stawiam jednak chyba na Alinghi. Jacht wydaje się być bardziej dopracowany, stojący na trochę wyższym poziomie technologicznym, no i przede wszystkim lżejszy. Katamaran ma mniejsze opory wody. To prawdziwe cudo wodnej inżynierii. Poza tym mam słabość do dwóch kadłubów. Są piękniejsze hehe

          Tak czy siak ciekawy pojedynek. Sądzę, że batalia rozegra się w dwóch biegach. Są to zupełnie różne jednostki i nie będzie walki dziobek w dziobek. Tu ktoś zwyczajnie i wyraźnie okaże się szybszy.
          Niech każdy kibic w sercu to wyzna: Bóg, Honor i Ojczyzna

          Komentarz


          • #50
            Naturalnie oprócz wybryku roku 1988.


            Rok po odzyskaniu przez Amerykanów Pucharu, nadeszło wyzwanie z Nowej Zelandii. Wykorzystując fakt, że w Deed of Gift nadal figurowała maksymalna długość linii wodnej – 90 stóp, Mercury Bay Boating Club wystawił jacht o takiej właśnie długości i powierzchni żagla niemal 700 m². Pomimo że jednostka ta nosiła nazwę New Zealand, to i tak przylgnęło do niej przezwisko "Big Boat".
            W odpowiedzi na "niegrzeczne" wyzwanie, w związku z krótkim czasem na przygotowania, syndykat "Sail America", którego jacht Stars & Stripes odzyskał puchar dla USA, wykorzystał inną lukę w Deed of Gift. W dokumencie tym dokładnie opisano długość maksymalną i minimalną linii wodnej i liczbę masztów, nie zapisano natomiast dopuszczalnej liczby kadłubów. W ten sposób powstał katamaran, który również otrzymał nazwę Stars & Stripes. Procesy sądowe i konfrontacja tych dwóch łodzi, reprezentujących dwie kompletnie różne klasy, zakończone zwycięstwem katamaranu dowodzonego przez Connera 2:0, spowodowały wszczęcie poważnej dyskusji nad reformą Deed of Gift. Rozważano kilka propozycji, w tym powrót do klasy J. Ostatecznie, aby pozbyć się wszelkich niedomówień, postanowiono stworzyć nową klasę na potrzeby pucharu – International America's Cup Class.

            Komentarz


            • #51
              wiatr kaput.

              edit środa: bez zmian
              Ostatnio edytowany przez Skipper; [ARG:4 UNDEFINED].

              Komentarz


              • #52
                już zaczęli , live na eurosporcie, rozgrywka przedstartowa i już kara dla Alinghi

                Komentarz


                • #53
                  No cóż... lekki zawód z mojej strony. Liczyłem po cichu, że dwa kadłuby będą jednak odrobinę szybsze. Ale z drugiej strony, to co pokazali jankesi... czapki z głów.
                  Niby wyglądało jakby do startu przystąpiły jachty z dwóch zupełnie różnych klas, to jednak było w tym trochę uroku i namiastki powrotu do korzeni. Wygrali po prostu ci, którzy zbudowali najlepszy jacht.

                  Dobrze że wcześniejsze wyścigi odwołano, przynajmniej ten niedzielny sobie już na legalu obejrzę.
                  Niech każdy kibic w sercu to wyzna: Bóg, Honor i Ojczyzna

                  Komentarz


                  • #54
                    Arczi, możesz nieco przybliżyć lub sypnąć linkiem dot. tego konfliktu i rozpraw sądowych? I czemu nie było LVC? O co poszło bo nie kumam tego.

                    Oby następną razą wrócili do klasycznych łajb z masztem, grotem, genuą, genakerem, spinakerem i bomem

                    Komentarz


                    • #55
                      No to Golden Gate Yacht Club (BMW Oracle) namieszał najbardziej. Postanowili jako jedyni wyzywający, wystawić przeciw obrońcy tytułu (Alinghi) właśnie trimaran. W tym czasie trwały już przygotowania do budowy nowej klasy AC33 (jeden kadłub). Sprawa trafiła do sądu, o ustalenie, kto jest prawowitym challengerem (wyzywającym). Pierwsza instancja zdecydowała, że są nim Hiszpanie (Desafio Espanol), czyli opcja z jednym kadłubem. Jankesi się odwołali i dalej trwała już sądowo zawierucha w której sam się pogubiłem. Koniec końców sąd uznał że ostatecznym challengerem jest właśnie BMW-Oracle. Czyli cios w plecy Alinghi i pozostałych kilkunastu teamów, które zaczęły się już przygotowywać do startu w nowej klasie w ramach 33 PA. Dla dobrego imienia Pucharu, oraz dla skończenia przepychanek sądowych, szwajcarzy zgodzili się już na start w pucharze rywalizując z jankesami na wielokadłubowcach. Dlatego właśnie sympatyzuję bardziej z Alinghi, bo chcieli jednak dobrze i zgodnie z tradycją wystartować wraz z innymi teamami w nowej klasie na jednym kadłubie. No ale amerykańce się uparli.. no i wygrają ten Puchar. Dzbanek wróci w końcu do domu, ale mam nadzieję, że w następnej edycji dostaną znowu bęcki od Europy, albo od Nowej Zelandii
                      Niech każdy kibic w sercu to wyzna: Bóg, Honor i Ojczyzna

                      Komentarz


                      • #56
                        Ale nie kumam. Czy wyzywający nie był wyłaniany w trakcie LVT? Bo z tego co ty mówisz wynika, że Oracle powiedziało "wyzywamy na naszych warunkach i ****!". Zawsze mi się wydawało, że cały PA organizowany jest przez jakieś "wyższe" ciało, które najpierw organizuje LVT w celu wyłonienia "challangera" dla posiadacza pucharu...

                        Komentarz


                        • #57
                          Louis Vuitton Cup to tylko eliminacje do PA, a raczej taki półfinał. Wystartowali w nim wszyscy chętni challengerzy, którzy zgłosili wyzwanie obrońcy tytułu, a który to czekał na najlepszego z nich w finale. No było ich tam kilkanaście. A w tym konkretnym przypadku było niby podobnie, także wyzwanie rzuciły teamy przygotowujące się do startu ale już w nowej klasie, z wyjątkiem amerykańców, którzy postanowili wystartować na trimaranie. Oczywiscie rónież rzucili wyzwanie Alinghi i jak się okazało... jako pierwsi. I o to była cała ta sądowa batalia. Kto pierwszy i dlaczego. Tyle że dla mnie orzeczenie sądu było nieporozumieniem, ponieważ Deed of Gift, czyli regulamin regat, wyraźnie miał wpisane w swoim statucie, że certyfikat przyznaje się tylko jachtom kilowym. A trimaran nim nie jest. W sądzie więc trwała przepychanka m.in o uznanie wielokadłubowca jachtem kilowym, co jest przecież wierutną bzdurą. Nie wiem więc jakim cudem wygrali amerykanie. Jak pisałem, sam już się pogubiłem w tej sądowej przepychance.
                          Niech każdy kibic w sercu to wyzna: Bóg, Honor i Ojczyzna

                          Komentarz


                          • #58
                            Arczi jeszcze szybsze...? no daj spokój, BMW Oracle poginało dziś momentami cztery razy szybciej niż wiał wiatr !!! a standardem podczas wyscigu była 3x, wiatr ok.7 węzłów był a oni popierniczali w zakresie 18-20w cały czas...

                            ...niemniej oby jak najszybciej do starego Pucharu Ameryki, osobiście sympatyzowałem raczej z BMW z uwagi na osobę Russella Couttsa, ale dziś to już mi było obojętne...i świetnie było widać czemu tak Ellison sobie wszystko chciał w sądzie wywalczyć - bo stworzył takie cholernie szybkie cudo imitujące główny żagiel...

                            edit: teraz znalazłem, z guardiana z niedzieli, Bertarelli chyba wiedział co sie stanie na wodzie:

                            Bertorelli told the New York Times at the end of last month that if he lost the last legal challenge – something to do with the genesis of the sail material, as opposed to other fights about the venue, the wind speed and other details – he would concede. "I'll organise the party for Larry in New York," he said. "I'll send him the *champagne and say, 'Good on you, mate. You won the America's Cup in court'."
                            Ostatnio edytowany przez Skipper; [ARG:4 UNDEFINED].

                            Komentarz


                            • #59
                              Zamieszczone przez Skipper Zobacz posta
                              Arczi jeszcze szybsze...? no daj spokój
                              Mówiłem o Alinghi
                              Niech każdy kibic w sercu to wyzna: Bóg, Honor i Ojczyzna

                              Komentarz


                              • #60
                                No i chvj

                                Zamieszczone przez 14.02.2010 (14.02.2010 @ 11:58)
                                AP flag is up, start delayed
                                Niech każdy kibic w sercu to wyzna: Bóg, Honor i Ojczyzna

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X