Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Katyń 10 kwietnia 2010

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez Benek Zobacz posta
    Ja już widzę koszulkę.

    Piękna
    Dzieki. Wczoraj (tj.10.04) tez byla noszona. Pozwole sobie na jeszcze jedna prywate w tym temacie.
    Kazdy chyba zna slowa,ze po ofiarach zbrodni katynskiej zostana guziki. Po ofiarach katastrofy w Smolensku tez zostaly guziki na 96 parasolach ktore czekaly na pasazerow Tupolewa. Po mszy jeden z oficerow WP oznajmil,ze jezeli ktokolwiek chce moze zabrac ze soba parasol. Do dzis dnia nie uzywam go...
    "Mamy tez ministra spraw zagranicznych specjalnej troski, ktory pod wzgledem emocjonalnym zachowuje sie jak nastolatek i to taki z zespolem ADHD"

    Komentarz






    • E: Jakież to szczęście że PiS stworzył przeciwwagę dla TVNu.
      Ostatnio edytowany przez bloniaq; [ARG:4 UNDEFINED].
      Nie dotykaj forum, bo cię curva zmiecie z planszy
      -------------
      Jedynie prawda jest ciekawa

      Józef Mackiewicz

      Komentarz


      • https://wpolityce.pl/smolensk/540516...ie-do-poslanca

        Zamieszczone przez Marek Pyza
        Najlepszą obroną jest atak. Do tej starej maksymy sięgnął Antoni Macierewicz, by odpowiedzieć na wstrząsający artykuł, jaki opublikował w aktualnym wydaniu tygodnika „Sieci” Glenn Jorgensen, b. członek podkomisji badającej katastrofę smoleńską. Szkoda, że przewodniczący komisji ani słowem nie odniósł się merytorycznie do informacji, które Jorgensen ujawnił.

        Odsyłam Państwa do lektury naszego tygodnika. Nie sposób krótko omówić wszystkich nieprawidłowości, na jakie wskazał duński badacz w swoim 8-stronicowym tekście. Dość powiedzieć, że wyłania się z niego bardzo ponury obraz sposobu wyjaśniania katastrofy.

        Dobrą syntezą jest ten fragment artykułu:
        Antoni Macierewicz miał nie tylko nadzorować i politycznie torować drogę badaniu wobec ewentualnych przeszkód, a następnie jako przedstawiciel strony politycznej odbierać raport końcowy. Miał jednoosobowo decydować o zakresie badań technicznych, kadrze, a także narzędziach pracy badawczej. W efekcie ręcznie ingeruje w kwestie, w których brakuje mu kompetencji, często doprowadzając sprawy do absurdu na niekorzyść badania.

        Kiedy Antoni Macierewicz zostaje ministrem obrony narodowej, obejmując władzę kadrową i finansową w MON na ponad dwa lata, wydaje się, że dla badania tragedii smoleńskiej przychodzi złoty czas. Przewodniczący uzyskuje nie tylko dostęp do nasłuchów wojskowych stacji radiowych, monitoringu, infrastruktury, która może stanowić potężne narzędzie w dochodzeniu do prawdy, lecz przede wszystkim ma do dyspozycji wojskowe służby specjalne i dyplomację wojskową. Może także odsunąć od stanowisk w wojsku osoby, o których powziął wiedzę, że mogły odgrywać intencjonalnie złą rolę w przypadku katastrofy Tu-154M. Zneutralizować potencjalne zagrożenie osób podległych mu zawodowo.

        Tymczasem brak jest wymiernych efektów takiego działania, za to mamy do czynienia nie tylko z poważnym opóźnieniem lub wstrzymaniem prac, lecz także z nieodwracalnymi szkodami powstałymi w wyniku decyzji podejmowanych przez przewodniczącego. Zakończenie śledztwa, udokumentowane kompetentnym raportem końcowym, usuwającym wszelkie uzasadnione wątpliwości co do obrazu zdarzeń, bez pominięcia ważnych obszarów badawczych, w formie, która organom państwa dałaby solidne narzędzie, pozostaje w perspektywie dalszej niż kiedykolwiek.


        Warto przytoczyć również te akapity:
        Złe traktowanie, niedotrzymywanie słowa, eufemistycznie mówiąc, a w zasadzie należałoby powiedzieć oszukiwanie partnerów, także jeśli chodzi o umowy i warunki pracy, wzbudza ich nieufność, zraża i powoduje ich wycofanie się ze współpracy, buduje niepożądaną opinię w międzynarodowym środowisku śledczym.

        Monopolizowanie wszelkich kontaktów zewnętrznych przez przewodniczącego przy braku jego kompetencji przynosi opłakane skutki i uniemożliwia dojście do celu.

        Bezcenne i solidne wyniki badawcze niewielkiej grupy członków podkomisji niejednokrotnie są osiągane wbrew wewnętrznie kreowanym przeszkodom organizacyjnym. W dodatku wypracowane z takim trudem niezwykle precyzyjne osiągnięcia są mieszane przez przewodniczącego z nonsensownymi czy wątpliwymi ustaleniami i prezentowane publicznie w niewiarygodny sposób.

        Regułą już się stało ucinanie ważnego procesu badawczego na ostatniej prostej w celu otrzymania jakichkolwiek wyników na kolejną rocznicę katastrofy smoleńskiej. Procesu podjętego najczęściej wbrew przeszkodom, w warunkach organizacyjnych niebywałego marnowania czasu.


        Mogę z głęboką przykrością i bez cienia satysfakcji przyznać, że z mojej wiedzy wynika, iż wszystko co Glenn napisał, jest prawdą.

        Część z tych zarzutów nie jest nowa. W „Sieci” i na portalu wPolityce.pl wielokrotnie pisaliśmy o dużych problemach z podkomisją. Wskazywaliśmy m.in. na konflikty w tej grupie, ujawniliśmy, że – wbrew twierdzeniom przewodniczącego – tzw. raport techniczny spotkał się z krytyką wewnątrz komisji i nie podpisało go kilku jej członków. Informowaliśmy o niezrozumiałym wycofaniu się przewodniczącego z zakupu samolotu TU-154M w cenie złomu, który mógłby posłużyć do przeprowadzenia eksperymentów, czy o poważnych wątpliwościach co do prawdziwości danych technicznych, jakie amerykański instytut NIAR otrzymuje od podkomisji w celu przeprowadzenia kluczowych symulacji komputerowych.

        Za każdym razem spotykało nas dokładnie to samo, co teraz dotyka Glenna Jorgensena – gniew Antoniego Macierewicza, oskarżenia o próbę uniemożliwienia dojścia do prawdy, niszczenie dorobku komisji i kolportowanie insynuacji oraz kłamstw. Podczas gdy to my dowodziliśmy, że z prawdą mija się pan przewodniczący.

        Pismo opublikowane dziś na Twitterze Antoniego Macierewicza (dlaczego nie na stronach podkomisji?) brzmi tak, jakby sporządził je pan przewodniczący. Lecz dlaczego się pod nim nie podpisał, a kazał (jak sądzę), sygnować je Marcie Palonek, sekretarz podkomisji, za którą nader często chowa się kierujący badaniem, a o której Glenn Jorgensen pisze tak:
        Zamiast pozwolić całemu zespołowi na przyjęcie holistycznego podejścia i osiągnięcie odpowiedniego poziomu konsensu opartego na pełnym zrozumieniu wszystkich dowodów, Antoni Macierewicz zleca niezwykle ważną funkcję – tzw. investigator-in-charge – raczej przypadkowej osobie, znanej głównie zbycia blogerem, która zbiera i opracowuje osobne fragmenty dochodzeniowe od kolegów z podkomisji. Może to prowadzić do dalekiego od kompetentnego i wiarygodnego raportu końcowego, choć wiele ustaleń członków podkomisji jest kluczowych i precyzyjnych.


        Dziwi fakt, że dziś, gdy Jorgensen ujawnił, jakimi metodami posługuje się Antoni Macierewicz, b. szef MON ogłasza, iż Duńczyk został usunięty z podkomisji za „wielokrotne łamanie prawa”. Dlaczego zatem przewodniczący nie złożył zawiadomienia o przestępstwie?

        Dziś może i Jorgensen naruszył przepisy ujawniając kulisy funkcjonowania podkomisji pod przewodnictwem Macierewicza (teoretycznie zabrania mu tego Prawo lotnicze). Ale nie sposób go za to ścigać, jeśli weźmie się pod uwagę nadrzędną zasadę polskiego prawa – że nie popełnia przestępstwa ten, kto łamie przepisy działając w stanie wyższej konieczności. Jak w przypadku człowieka, który przekroczył prędkość jadąc samochodem, by na czas dowieźć do szpitala rodzącą kobietę, albo aby ugasić pożar. To ostatnie porównanie jest w tej sytuacji wyjątkowo adekwatne.

        Pożar wybuchł dawno. Sam nie zgaśnie. Antoni Macierewicz na pewno go nie ugasi.
        Cui bono?
        Ostatnio edytowany przez bloniaq; [ARG:4 UNDEFINED].
        Nie dotykaj forum, bo cię curva zmiecie z planszy
        -------------
        Jedynie prawda jest ciekawa

        Józef Mackiewicz

        Komentarz


        • 10.04, a watek pod koniec 2 strony forum. A jest goracy news:

          https://www.salon24.pl/newsroom/1125...kow-podkomisji

          Sprytny ten Antoni, podal miesiac ale nie rok...

          Komentarz


          • Po 11-tu latach podzielę się z Wami czymś, czym się nie dzieliłem na żadnym forum mianowicie, można by rzec, że niejako odpowiadam za spowite w rozpalonych zniczach wówczas Krakowskie Przedmieście, albowiem to ja byłem pierwszą osobą, która zapaliła znicz na chodniku przed Pałacem Prezydenckim, a dokładnie wkład do znicza, który miałem w samochodzie.
            Zaraz za mną zaczęły podchodzić kolejne osoby.
            Akurat wracałem rano z Bobrowieckiej, gdzie wykonywałem badanie rezonansem, kiedy usłyszałem w radio tą straszną informację, póki co jeszcze nie potwierdzoną, ale to wystarczyło, aby bez chwili zawahania udać się pod pałac, to był taki impuls, odruch bezwarunkowy, ponieważ śp Lech Kaczyński był moim Prezydentem.
            Ostatnio edytowany przez Budyń_70; [ARG:4 UNDEFINED].

            Komentarz


            • Obejrzałem dzisiaj Wiadomości i chciałem pogratulować super programu w 11 rocznice. Wszystko wyważone, dobrze opowiedziane, bez polskiego bigosu politycznego. Całe wydanie zasługuje na pochwale choć dziś ciężkie tematy: Smolensk, Krawczyk i Filip.
              Nawet na końcu w Gościach Karnowski wytrzymał, choć Sakiewicz musiał dojebac.
              Brawo Kura. Szkoda ze tak nie moze być codziennie.
              Kiedyś sprawie sobie zajebistą sygnaturkę.

              Komentarz






              • Mocny przekaz, trzeba przyznać. A takie były oczekiwania jak PiS wracał do władzy...
                Nie dotykaj forum, bo cię curva zmiecie z planszy
                -------------
                Jedynie prawda jest ciekawa

                Józef Mackiewicz

                Komentarz


                • Zamieszczone przez bloniaq Zobacz posta




                  Mocny przekaz, trzeba przyznać. A takie były oczekiwania jak PiS wracał do władzy...
                  Było wiele oczekiwań.... większość okazała się niczym, poza mieleniem jęzorem propagandy. Miałeś rację, co za różnica czy wygrałby Duda czy Trzaskowski w drugiej turze. Szkoda było pary i energii. Więcej takiego błędu nie popełnię. Konkret na stół albo wypad.

                  Właściwie to wybory powinny być co dwa lata, wtedy każde ch*jki chodziłyby jak w zegarku.
                  Ostatnio edytowany przez Citlivu; [ARG:4 UNDEFINED].
                  http://komandir.wrzuta.pl/audio/9lE2...zek_czajkowski

                  Komentarz


                  • Ciezko spelnic oczekiwania, jesli zapowiada
                    sie miedzynarodowa komisje, a wychodzi na plac
                    boju z Jorgensenem, Berczynskiem i Binienda, teoria wybuchowych paskow na skrzydle i sfalszowanych czarnych skrzynek, ktore potem jednak sfalszowane nie sa...
                    Zeby chociaz sie do tego Smolenska pofatygowali i wrak obejrzeli.
                    No coz, czekamy na ow „raport”, ciekawe kto sie pod nim podpisze, poza zatrudnionymi w podkomisji blogerami z salon24.pl.

                    Komentarz


                    • Pilot Jerzy Grzędzielski ur. 4 maj1933r.
                      zm. 27 lutego 2017r. mówił całą prawdę o katastrofie smoleńskiej!
                      "Doczekałem się pięknej, wolnej POLSKI. Nie chcę jej stracić, o Katastrofie smoleńskiej mam prawo mówić. Poświęciłem lotnictwu niemal 50 lat. z czego jako kapitan w liniach lotniczych ponad 30. Przewiozłem bezpiecznie miliony pasażerów od Alaski po Australię, od Tokio i wyspę Guam na środku Pacyfiku po Amerykę Północną i Południową. W cywilizowanym świecie do kokpitu samolotu wiozącego VIP-ów nikt nie ma wstępu.
                      Dam przykład: w 2013 roku pani kanclerz Merkel leciała ze swą świtą do Indii. Samolotu nie wpuszczono w przestrzeń powietrzną Iranu. Kapitan prawie dwie godziny krążył po stronie tureckiej, po uzyskaniu zgody poleciał dalej. Pani kanclerz dowiedziała się o tym siedem godzin po wylądowaniu. Proszę sobie wyobrazić naszą polityczną gawiedź. Pewnie kapitana wyrzucono by za burtę, a politycy sami wiedzieliby najlepiej co robić.

                      Od momentu katastrofy pojawia się podejrzenia o spisek na życie prezydenta i zdradę stanu z obcym państwem. O bredniach głoszonych na temat katastrofy można napisać książkę lub nawet kilka. Wspomnę tylko wybrane.

                      Pan minister Macierewicz zaraz po katastrofie twierdził, że Rosjanie na lądowanie premiera Tuska przywieźli w teczce ILS (Instrument Landing System), a na lądowanie prezydenta już nie przywieźli. Dalej Rosjanie nie odpędzili, powtarzam kuriozalne określenie „nie odpędzili*, naszego kapitana i nie zamknęli lotniska.

                      Odpowiem panu ministrowi: ILS waży kilkaset kilogramów. Na lotnisku Okęcie był montowany 4 lata. Specjalnie wyposażony samolot kalibrował go, stabilizował ścieżkę schodzenia i centralną oś pasa. Na lotnisku Modlin instalowano ILS przez 3 lata. Koszt wyniósł 62 min złotych. Panie Ministrze – kapitana nie odpędza się. To komary lub muchę z czoła można odpędzać. Lotniska nigdy nie zamyka się kapitanom, wyjątkiem jest sytuacja jeśli na pasie stoi inny, uszkodzony samolot. O lądowaniu lub nie decyduje tylko i wyłącznie kapitan.

                      Pani poseł Kempa biegała po stacjach TV z rewelacją, że przyczyną katastrofy było nie zabranie rosyjskiego nawigatora. Kosmiczna bzdura i kompromitacja pani poseł. Ma się to tak. jakby chirurgowi tuż przed operacją przyprowadzono salową i powiedziano, że jeśli pan doktor nie podoła, to ona pomoże przy operacji.

                      Katastrofę smoleńską mozolnie, przez głupotę, brak wiedzy, chciwość i cynizm, przygotowywała polityczna czołówka PIS. Zaczęło się w 2006 roku za rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego. W czasie publicznego wystąpienia minister obrony z PIS-u zapytany został przez oficerów- pilotów samolotu Tu 154 za Specpułku dlaczego nie ćwiczą na symulatorach. Odpowiedź była następująca i niebywale skandaliczna: „Nie. bo to ruskie symulatory”. Dla mnie powiało grozą i jęknąłem: „będziemy mieli katastrofy”. Nomen omen ten minister zginął w katastrofie smoleńskiej.

                      Ćwiczenia na symulatorach są niebywale ważne, uratowały wiele istnień i nie do pomyślenia jest. aby z nich rezygnować. Cały świat lotniczy z nich korzysta. Prezesi nawet najbiedniejszych linii lotniczych klną, ale płacą za ćwiczenia swoich załóg. Ogrom głupoty i braku odpowiedzialności powala tu na ziemię.

                      Mogę dać dziesiątki przykładów, ale pozostanę przy swoim doświadczeniu. W mozolnych ćwiczeniach na symulatorze wielokrotnie wraz z załogą zabiłem się. Ale przyszła jeden raz okrutna rzeczywistość. Po 10-cio godzinnym locie, niewiele minut przed lądowaniem na moim lotnisku zrobiło się tragicznie. Mgła do samej ziemi, chmury, widzialność 50 m. Do zapasowego lotniska 800 km a paliwa resztki.

                      Panie Ministrze Macierewicz, nikt mnie nie odpędzał, nikt mi nie zamykał lotniska ale widziałem śmierć w oczach i warunki ponad moje uprawnienia i siły. Myślałem już o straży pożarnej i karetkach. Pierwszy kontakt wzrokowy z ziemią miałem na dziesięciu metrach wysokości, błysnęła zielona lampa progu pasa i centralnej linii. Do portu samodzielnie bez pomocy „Follow me” nie mogłem pokołować. Nie było cudu. tylko wyszkolona załoga po wielu godzinach treningu na symulatorze. Wracający z urlopu w Singapurze, kolega kapitan i mój instruktor, wszedł przed lądowaniem do mojego kokpitu.

                      Natychmiast został wyproszony. Nikt w takiej sytuacji nie może być w kabinie, w odróżnieniu od tego, co nasi politycy urządzili temu biednemu pilotowi pełniącemu funkcję kapitana TU154. Żałość i rozpacz. Kiedy uderzycie się w piersi?

                      Polityka PIS w imię idiotycznych i partykularnych fobii pozbawiła pilotów Specpułku ćwiczeń w symulatorze, obniżając bezpieczeństwo lotów w tym lotów z najważniejszymi osobami w Polsce. To był wstęp do katastrofy.

                      Rok 2008. Prezydent Lech Kaczyński wraz z zaproszonymi gośćmi, prezydentami i premierami, lecieli do Gruzji przez Azerbejdżan. Gruzja była w stanie wojny z Rosją. Dlatego Pan Prezydent akceptuje taką trasę. W trakcie lotu Pan Prezydent zmienia swoją decyzję i poleca kapitanowi zmianę trasy lotu wprost do Tbilisi. Kapitan odmawia, bo nie zezwalają na to przepisy, ponadto gdyby niezidentyfikowany obiekt pojawił się w strefie działań wojennych mógłby być zestrzelony przez Gruzinów lub Rosjan. Mielibyśmy przez głupotę niebywały skandal międzynarodowy i na sumieniu prezydentów i premierów.

                      Kapitan został obrażony przez Pana Prezydenta, nazwany tchórzem. Po przylocie do Warszawy straszony konsekwencjami. A wystarczyło polecić jednemu z licznych doradców-prawnik&o acute;w zajrzeć do prawa lotniczego i naszego AIP. Wtedy kapitan zostałby przeproszony.

                      Nie posądzam o samodzielny, nierozsądny pomysł samego Prezydenta. W samolocie był odcięty od światowych informacji, a newsy podały, że prezydenci Francji i Rosji lecą aktualnie z Moskwy do Tbilisi w asyście myśliwców. Pewnie jakiś usłużny poddał więc panu Prezydentowi przez telefon przednią myśl zmiany trasy lotu. Po tym zdarzeniu pozostało już w Specpułku niewielu doświadczonych pilotów, którzy chcieli latać z prezydentem. Kapitan nie może odmówić lotu. ale może. np. zachorować. To była kolejna cegła przyłożona do katastrofy.

                      Na lot do Smoleńska w fotelu kapitańskim zasiadł więc pilot nieposiadający w pełni uprawnień kapitańskich, jak stwierdziła komisja. Opowiem jak to jest w liniach lotniczych. Na przykład jeśli ważność ćwiczeń w symulatorze przeciągnie się nawet o jeden dzień kapitan odmawia lotu. Kapitan odmówił lotu rano w słoneczny dzień do Wrocławia i z powrotem, bo zapomniano wyposażyć kokpit w ręczną, wymaganą instrukcją, latarkę. Ten młody kapitan miał rację. W tym locie mogło np. nastąpić zadymienie kabiny i ta latarka ratowałaby wszystko – odczyty przyrządów.

                      Składam Jego Magnificencji Rektorowi Politechniki Rzeszowskiej gratulacje. Ten młody pilot od Pana wyszedł, tak jak wielu innych. Dziś latają oni jako kapitanowie w najlepszych liniach świata. Uważam, że gdyby tego młodego pilota Tu154 potraktowano jak w cywilizowanych społeczeństwach, to znaczy uszanowano jego kwalifikacje i decyzje oraz pozostawiono kokpit zamknięty, to po otrzymaniu standardowej informacji o pogodzie z wieży kontrolnej smoleńskiego lotniska i jeszcze bardziej nadzwyczajnej i dodatkowej informacji o godz. 08.24 że „warunków do przyjęcia nie ma”, to kapitan po stwierdzeniu, że na wysokości 100 m nie widzi ziemi i pasa. odleciałby ma lotnisko zapasowe lub postawił samolot w krąg.

                      Zgodnie z instrukcją wykonywania lotów. I to jest cała wiedza. Jednak chciwość, zarozumialstwo i cynizm możnych polityków zwyciężyły.

                      Przed wejściem pasażerów na pokład, honorem i przywilejem kapitana jest witanie najważniejszej osoby wraz z małżonką, czyli pana Prezydenta. Odebrał ten przywilej kapitanowi Dowódca Wojsk Lotniczych – generał Błasik. Po prostu pokazał mu jego miejsce i to, że jest tu nikim – poniżające i podłe.

                      Ja w takiej sytuacji odmówiłbym lotu. Niby niewyobrażalne, ale nie dla tych którzy wiedzą o co idzie, zwłaszcza dla pilotów. Jest to kolejna cegła budująca to nieszczęście. Na 11 minut przed katastrofą kapitan otrzymuje wiadomość że „Pan Prezydent jeszcze nie podjął decyzji co robimy dalej’. To oburzające i paraliżujące oświadczenie. To kapitan ma wiedzieć, co robić i on decyduje! To on odpowiada za życie wszystkich na pokładzie, a nie pasażer, nawet najważniejszy! Kokpit winien być absolutnie sterylny i tylko kapitan może wydawać polecenia.

                      Tam był po prostu bałagan. Nie wiadomo było, kto dowodził, kapitan nie był w stanie pozbyć się gości (intruzów) z kokpitu, samolot pędził do ziemi, nic nie było widać poniżej nieprzekraczalnych 100 m. Generał, Dowódca Wojsk Lotniczych zamiast wrzasnąć w tym momencie „do góry!” nawet nie wyrzucił i nie uciszył intruzów – horror.

                      Pan minister Macierewicz z uporem twierdzi, że załoga zamierzała odejść na drugi krąg. Panie Ministrze, już byli tak nisko, że zadziałała instalacja TAWS. „Pull up. terrain ahead”. To paraliżująca informacja, każdy pilot natychmiast ucieka do góry, jeśli zdąży.

                      A co robi załoga?

                      Kapitan wycisza sygnalizację zmieniając nastawy wysokościomierza barycznego. tym samym pozbawiając się wskazania wysokości progu pasa – czyste samobójstwo. Robi to po to. aby sygnalizacja przy dalszym zniżaniu mu nie przeszkadzała! Chciał zobaczyć ziemię jak najszybciej przed minięciem radiolatarni. Po prostu na siłę chciał lądować. Naciski na niego, niekoniecznie słowne, były niewyobrażalnie mocne, tak aż uderzyli w ziemię 900 m od progu pasa. Dokładnie, jak przez kalkę w Mirosławcu, gdzie samolot CASA także uderzył 900 m przed progiem, taka sama pogoda.

                      Jednak informacja od Prezydenta nie była ostatnim ani najmocniejszym ciosem dla kapitana.

                      Najboleśniej ugodził go kolega-kapitan samolotu JAK40. który kilkanaście minut wcześniej „spadł” na pas w odległości 700 m od progu. Dlaczego spadł? Bo pogoda była już fatalna i zniżając się poniżej dopuszczalnej wysokości 100 m ujrzał ziemię będąc już nad pasem. Nie zgłosił obowiązującej formuły, że widzi pas i prosi o zgodę na lądowanie. Zrobił to bez zgody wieży. Czym to się kończy, dam przykład: podczas identycznej pogody na Teneryfie kapitan B747 otrzymał zgodę z wieży na start i gdy się rozpędzał kapitan drugiego B747 bez zgody wieży wkołował na środek pasa. Wynik – 862 osoby spłonęły.

                      Pasażerowie rejsu JAK40 winni wygrać ogromne odszkodowania za narażenie ich życia. Otóż kapitan Tu154 zapytał przez radio kolegę- kapitana JAK40 o pogodę. Ten odpowiedział, cytuję: „Piz*wata, widać 200-400 m, podstawa chmur 50 m, mnie się udało, możesz próbować”. To jest haniebne. Życie Prezydenta i ponad 90 innych osób to nie rosyjska ruletka, albo się uda albo nie. Winien krzyknąć „Uciekaj jak najszybciej”.

                      Ten kapitan bryluje teraz na salonach pana ministra Macierewicza i jest jego pupilem. Panie Ministrze, różnimy się. ja też mam swojego guru. Jest nim dr nauk technicznych, emerytowany pułkownik pilot doświadczalny Antoni Milkiewicz. Jako młody oficer-inżynier brał udział w komisji badającej katastrofy naszych IŁ62. Mimo nacisków potężnego ZSRR udowodnił winę producenta siników, narażając tym samym przyszłość swoją i swojej rodziny. Gratuluję Panie Ministrze pupila. Tak rodziła się katastrofa smoleńska, w której wybitny udział mieli politycy karmiący nas kłamstwami. Pomaga im kler. a szczególnie episkopat. Od sześciu lat słyszę z ambon: „Żądamy prawdy”. A ta prawda jest znana.

                      Nasza znakomicie wykształcona (pozazdrościć może nam wiele państw) komisja badania wypadków lotniczych ogłosiła wyniki. Zapewniam wszystkich, gdyby rozpatrywałaby to najlepsza amerykańska komisja NTSB, to wynik byłby identyczny Jedynie zdjęto by jakąkolwiek odpowiedzialność z pracowników wieży, tak jak zrobił to nasz sąd po katastrofie w Mirosławcu. Ponadto dowiedzielibyśmy się o treści rozmów braci, tak przed katastrofą, jak i w locie do Azerbejdżanu.

                      Z rozgłośni toruńskiej leje się rzeka bzdur o katastrofie, a „Najważniejszy&rdqu o; orzekł, że jej uczestnicy byli „prowadzeni na specjalne zamordowanie”.

                      To jest rozpaczliwie chore. Biskup zamyka z błahych powodów nie wiadomo na jak długo nam, wiernym, świątynię – a nie potrafi zareagować, gdy na drugi dzień po tragedii, w środku metropolii, najbardziej katoliccy dziennikarze ogłaszają światu, że Rosjanie dobijali pasażerów. Do dziś nie ma nagany kościoła ani sprostowania i przeprosin. Ja to teraz robię – przepraszam Rosjan. Każdego 10-tego dnia miesiąca na czele z duchownym, z wizerunkiem Chrystusa i Matki Bożej, z flagami narodowymi o napisach niewybrednych i ubliżających Prezydentowi Państwa i Premierowi, odbywają się partyjne wiece i modły o wolną Polskę.

                      Żadnego biskupa to nie boli Dzisiaj upominają nas i nazywają Targowiczanami. Już zrozumiałem nauki Kościoła. Służy temu. który więcej da lub więcej obieca. Gdzie jest biskup, który mówił „Największą mądrością jest umieć jednoczyć – nie rozbijać”. Tego dzisiejsi pasterze katoliccy nawet nie wspominają. Był to prymas Wyszyński.

                      Największym naszym wstydem jest zespół pana Macierewicza wraz z jego „profesorami” . Otóż wszystkie komisje świata badające katastrofy lotnicze zaczynają od analizy wyszkolenia i przygotowania załogi, ostatniego wypoczynku, posiłku, sytuacji w pracy, w domu i lotu od samego przygotowania do startu. Panowie w zespole zaczynali od kolejnego wybuchu wskazanego przez guru, tak jakby samolot sam leciał.

                      Prof. Nowaczyk oświadczył, że samolot był wprowadzony na zły pas. Panie profesorze to nie Frankfurt lub Amsterdam, w Smoleńsku jest tylko jeden pas! Dziwi się Pan, że zwolniono go z Uniwersytetu Maryland, ja dziwię się. że Pana w ogóle przyjęto. Nie wspomnę już o parówkach i różnych puszkach. Proponuję profesorom przed następnymi dociekaniami kupić godzinę lotu na symulatorze z instruktorem. Zapytać instruktora jak zachowują się piloci po sygnale „Puli up”. Podpowiem natychmiast: pełen gaz i do góry.

                      A co robiła nasza załoga?

                      Gnała do ziemi nadal, wyłączając sygnalizację. Żal mi bardzo rodzin ofiar po dwakroć. Za stratę bliskich i za drwiny ze strony polityków.

                      Radziłbym, a szczególnie Pani poseł-mecenas. zapytać pana Prezydenta, pana Sasina, pana Łozińskiego i innych, którzy byli najbliższymi doradcami Prezydenta: jaki dureń z ich otoczenia wymyślił lotnisko Smoleńsk, stare, zdewastowane, nieczynne od dawna lotnisko j wojskowe, mając w pobliżu dwa międzynarodowe, cywilne, czynne i sprawne porty lotnicze!

                      Jaki skończony dureń wsadził do jednego samolotu tyle ważnych osobistości, zamiast rozlokować w trzech środkach transportu. I nie ubezpieczył ich. Czy to też wina Tuska?

                      Głosowałem z wielką nadzieją na mojego idola pana Lecha Kaczyńskiego – spokojnego, średniej klasy urzędnika. Zimny prysznic otrzymałem wieczorem jak prezydent elekt zameldował swojemu pierwszemu sekretarzowi wykonanie zadania. Wiedziałem, że będziemy mieli dwóch prezydentów: de jurę i de facto . I tak pozostało.

                      Było wiele zamachów na carów, bojarów, książąt, króli, papieży i prezydentów mocarstw. Pojedynczo, nie zbiorowo. Nasz Prezydent nie zagrażał nikomu, nie miał armii z bronią nuklearną. Nie był wybitnym mężem stanu, tylko mężem wspaniałej Pierwszej Damy. Nie bywał zapraszany na salony polityczne świata, ani sam nie zapraszał.

                      Zginął przez cynizm najbliższych, ich chciwość i głupotę Stąd dzisiaj ta żądza wynagrodzenia mu przez stawianie pomników, nazwy placów i ulic, a może wkrótce i miast. Piszę to w wielkim żalu i smutku, bo miałem sentyment do tego człowieka."

                      Jerzy Grzędzielski
                      ur. 4 maj1933 zm. 27 lutego 2017r.
                      Emerytowany kapitan linii lotniczych
                      Pilot doświadczalny samolotowy i szybowcowy
                      Instruktor samolotowy i szybowcowy
                      Inspektor Wyszkolenia Lotniczego
                      Oficer rezerwy Wojsk Lotniczych
                      Nalot w powietrzu ponad 25.000 godzin

                      Komentarz


                      • Enter i kropka.

                        Oglądał ktoś może w sobotę ten film z prac podkomisji?

                        Ciekawym jest, że casus Mirosławca nie został tam nawet wspomniany.

                        Komentarz


                        • Czekam tylko na komentarz ze strony Dominika Tarasa i jeszcze Palikota wartość zarówno merytoryczna jak i ładunku emocjonalnego będzie taka sama
                          Lieber tot als rot!!

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta
                            Czekam tylko na komentarz ze strony Dominika Tarasa i jeszcze Palikota wartość zarówno merytoryczna jak i ładunku emocjonalnego będzie taka sama
                            Emocjonalnych uniesien pani Stankiewicz jakos zgryzliwie nie komentowales... Ciekawe czemu.
                            Mrugs: ten film niesie mniej wiecej podobna wartosc co Smolensk Krauzego.Z reszta mniej wiecej tak samo jego rewelacje potraktowala prokuratura. Nawet na tym forum, gdzie polityka zajmuje czolowe miejsce w hyde parku,w temacie smolenskim wstydliwe milczenie. Bo o czym tu z reszta dyskutowac - o wybuchowych paskach?

                            Komentarz


                            • Ja jeszcze dodam od siebie, że mina ludzi delegowanych z ITWL do "eksperymentów" z modelem w skali 1:10 który miał udowodnić szansę odejścia na drugi krąg była bezcenna, nawet osoby w wolontariacie przy sprzątaniu ulic mają więcej wiary w to co robią niż oni.

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Bonhart Zobacz posta

                                Emocjonalnych uniesien pani Stankiewicz jakos zgryzliwie nie komentowales... Ciekawe czemu.
                                Mrugs: ten film niesie mniej wiecej podobna wartosc co Smolensk Krauzego.Z reszta mniej wiecej tak samo jego rewelacje potraktowala prokuratura. Nawet na tym forum, gdzie polityka zajmuje czolowe miejsce w hyde parku,w temacie smolenskim wstydliwe milczenie. Bo o czym tu z reszta dyskutowac - o wybuchowych paskach?
                                Raz, że ja nie odnosiłem się do tego co Ty napisałeś, ale do wysrywu Brylancika.
                                Dwa to, że krytykuję-komentuje X w żaden sposób nie świadczy o moim stosunku do Y, ani nie upoważnia Ciebie do oczekiwania, iż będę odnosił się w jakikolwiek sposób do Z (tym bardziej, że mój stosunek do tematu Smoleńska 2010 jest praktycznie ten sam od...kwietnia 2010 roku i wydaje mi się, że już na ten temat pisałem)
                                Trzy jeśli miałbym się odnieść do Twojego wpisu to ciekawi po **** ktokolwiek miałby się "fatygować" do Smolenska (z mojej strony mały tip - "przekopanego metr w dół")
                                Lieber tot als rot!!

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X