Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Katyń 10 kwietnia 2010

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez spotter_spotterow Zobacz posta
    Tak przy okazji, to wedle publikacji GP, ich zdanie zmieniło się po wyborach. Żaden raport nie miał na nie wpływu.
    Taaa, według publikacji "G.P" tuż po katastrofie jeden z nieżywych funkcjonariuszy BOR dzwonił do żony, a "U Rze" powstało jako inicjatywa "salonu", by jako prawicowa konkurencja osłabić samą "G.P" z jej smoleńską misją. Padały nawet zarzuty o agenturalność. Powtarzam, dalej nie wiem co u Sakiewicza robi jeszcze RAZ.

    Dyskusja na forumce na temat ewolucji stanowiska środowiska ówczesnej "Rzepy" tworzącego "U Rze" miała miejsce na początku roku 2011, czyli po publikacji tzw. polskich uwag do raportu MAK. Jednym słowem, aby dowiedzieć się, co było w "U Rze" i kiedy, należy zajrzeć właśnie tam lub do "Rzeczpospolitej", a nie do "G.P.".

    PS Peace, wklejanie autorów z "U Rze" salonowym szmatławcom to standardowa procedura zarówno części piszących w "G.P.", jak i podzielających tą perspektywę. Midzi jest tu wprawdzie wyjątkiem - jako wyborca PSL-u nie trawiący tego środowiska - ale mechanizm wystąpił oględnie mówiąc podobny.

    EDIT: Życie, jak to często bywa, samo przynosi pointę - polecam felieton Łysiaka z dzisiejszego "U Rze" skierowany do środowiska "G.P.".
    Ostatnio edytowany przez Foxx; [ARG:4 UNDEFINED].
    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

    Komentarz


    • GóWno:

      Premier słuchał, ale nie widziałem w nim ciekawości. Zawsze miałem wrażenie, że nie chce, by te problemy do niego dochodziły - mówi Edmund Klich, opowiadając o spotkaniach z Donaldem Tuskiem na temat katastrofy smoleńskiej. Klich wspomina też wyjątkowo burzliwą rozmowę przed drugą turą wyborów, podczas której "premier rugał go przez pół godziny".

      Wkrótce do księgarń trafi wywiad rzeka z Edmundem Klichem. Były przewodniczący PKBWL we fragmentach wywiadu drukowanych przez "Newsweek" wspomina rozmowy z premierem na temat katastrofy smoleńskiej.

      Do ich pierwszego spotkania doszło około dwóch tygodni po katastrofie. Klich, chcąc wymusić rozmowę z szefem rządu, udzielił wówczas wywiadu dziennikarzowi TVN24 Piotrowi Świerczkowi. - Powiedziałem mu [Świerczkowi - przyp. red.] wszystko: że nie mam żadnego wsparcia, że minister Klich zmusza mnie do współpracy z prokuraturą i że wojsko chce zrzucić całą winę na pilotów, a prawdziwe przyczyny katastrofy tkwią w systemie - opowiada.

      "Wszyscy zdenerwowani, premier chowa twarz w dłoniach"

      Po emisji wywiadu Klich został wezwany na rozmowę do Kancelarii Premiera. - Wchodzę, a tam wszyscy zdenerwowani. Patrzę, pół rządu na mnie czeka. (...) Bogdan Klich blady jak ściana, Jerzy Miller cały czerwony. Wchodzimy do dużej sali. Premier od razu mówi, że spotkanie będzie rejestrowane. Jestem tak zdenerwowany, że aż minister Arabski musi mi nalewać kawy - opowiada.

      Klich wspomina, że premier również był zdenerwowany i od razu go zaatakował, pytając: "Dlaczego pan powiedział, że Polska jest petentem?". Według niego Tusk "grał zorientowanego, ale nie mam pojęcia, ile naprawdę wiedział". - Gdy doszedłem do systemowych problemów wojska, konfliktu z Parulskim, rozmów z ministrami, którzy grozili mi wyrzuceniem z pracy, to widziałem tylko, że Bogdan Klich robi się coraz bledszy, a premier co jakiś czas chowa twarz w dłoniach - opowiada.

      Kolejnego dnia Klich spotkał się z Tuskiem i rozmawiali w cztery oczy. - Wszedłem, a on powiedział: "Wczoraj chciałem pana zastrzelić". "A ja chciałem się powiesić". I to rozładowało atmosferę. (...) To była dobra, szczera rozmowa, ale miałem wrażenie, że premier nie był szczęśliwy, iż sprawa doszła do niego. Wydawało mi się, że najchętniej trzymałby się z dala od tych problemów - dodał Klich.

      Wilcze spojrzenie Tuska. "Rugał mnie pół godziny"

      - On ma silne spojrzenie. Ktoś powiedział, że wilcze. I ja się z tym zgadzam. Premier, gdy się zdenerwuje, ma wilcze spojrzenie - mówi Klich i wspomina, jak podczas kolejnej rozmowy "podniesionym głosem rugał go przez pół godziny". - Nigdy w życiu nikt mnie tak nie strofował. A widziałem w wojsku różne rzeczy - dodał. Rozmowa ta miała miejsce, gdy w połowie czerwca 2010 roku Klich chciał złożyć rezygnację z funkcji polskiego akredytowanego przy komisji MAK.

      - Decyzja dojrzewała we mnie od dawna. Nałożyło się na to wiele spraw. Po pierwsze, nie miałem żadnego wsparcia z rządu. Minister Miller krytykował mnie na posiedzeniach komisji, a gdy przyjechał do Moskwy, poniżył mnie. Wszystko ku uciesze części doradców, którzy nie ukrywali, że czują się przede wszystkim członkami komisji, a nie moimi współpracownikami. (...) Blokowano mi dostęp do dokumentów z Polski. Robili to niektórzy wojskowi, robiła to komisja Millera i robiło to MSZ. A ja często potrzebowałem tych materiałów, bo w nich były informacje, dzięki którym mógłbym celniej punktować Rosjan. Utrudniano mi w ten sposób pracę - opowiadał.

      Kroplą, która przelała czarę goryczy, było spotkanie z psychiatrą wojskowym Janem Wilkiem, który najpierw próbował się z Klichem zaprzyjaźnić, a potem krytykował go na spotkaniu z jego doradcami.

      "Gdybym przed drugą turą powiedział, że rząd nasłał na mnie psychiatrę..."

      Klich wcześniej wysłał pismo premierowi, a następnie wsiadł w samolot do Warszawy, by spotkać się z Tuskiem i osobiście wręczyć mu rezygnację. - Chciałem to wszystko rzucić, wszyscy mnie ogrywali i miałem już dość - mówił.

      - To spotkanie odbyło się między pierwszą a drugą turą. Moment był dramatyczny. Gdybym wtedy zorganizował konferencję prasową i powiedział, że rząd nasłał na mnie psychiatrę, wybuchłby skandal - mówił Klich. - Nie chciałem wpływać na politykę, jestem zbyt odpowiedzialnym człowiekiem. Dlatego opowiadam o tym dopiero po dwóch latach - dodał.

      Rozmowa z premierem była bardzo burzliwa. Tusk zaprzeczył, że nasłał na Klicha psychiatrę wojskowego. - Gdy streściłem mu tę historię i powiedziałem, że rezygnuję, widziałem, że był wściekły. I wtedy się zaczęło. On zaczął na mnie krzyczeć, więc ja wziąłem teczkę, krok do przodu i do wyjścia. Ale on tak mnie zmierzył wzrokiem, że aż siadłem. Mówię mu, że nie mogę zajmować tak ważnego stanowiska, gdy wszyscy ludzie dookoła - zamiast mnie wspierać - jeszcze mnie ogrywają. On się zdenerwował - opowiadał.

      Jak złapał go Tusk? "Wszedł mi na ambicję. Jestem państwowcem"

      - Premier wszedł mi na ambicję. Zaczął mówić: "Pan dba tylko o własną wygodę, a gdzie interes państwa? Zachowuje się pan egoistycznie". I tu mnie złapał. Uważam się za państwowca - może ktoś oceni mnie inaczej, ale zawsze staram się kierować dobrem państwa - i on tą argumentacją do mnie trafił. Pomyślałem, że jeśli odejdę, zachowam się jak szczur uciekający z tonącego okrętu. Nie mogłem zostawić go z tym wszystkim. Widziałem, że był bardzo przejęty i zakłopotany moją rezygnacją - opowiadał.

      Klich "zapierał się przez półtorej godziny", trzy razy brał teczkę i chciał wychodzić, ale wtedy premier podnosił głos, po czym Klich się wycofywał. - Czy dałem się uwieść? Chyba nie. Po prostu nie chciałem go zostawiać w takiej sytuacji - mówił. W końcu powiedział premierowi, że zostanie, jeśli po powrocie z Moskwy wejdzie do komisji Millera i dostanie gwarancję, że nie zostanie wyrzucony z komisji w resorcie infrastruktury. - On wtedy odetchnął: "Widzę, że daje mi pan szansę" - wspominał Klich.

      Tusk nie chciał mieszać się w sprawę Smoleńska

      Klich wspomina, że zazwyczaj podczas rozmów o Smoleńsku on mówił, a premier słuchał. - Zawsze miałem jednak wrażenie, że on nie chciał, by te szczegółowe problemy do niego dochodziły. (...) On chyba wolał, żeby kwestie związane ze Smoleńskiem zatrzymywały się na niższym poziomie. Niech decyzje podejmują ministrowie, on się w to nie będzie mieszał - mówi.

      Wspomina też sytuację, gdy przyniósł premierowi zdjęcie rozrzutu szczątków samolotu zrobione z powietrza - długi rulon ze zdjęciami i skalą terenu. - Chciałem mu pokazać, jak było. Zaznaczyłem białym markerem najważniejsze miejsca, brzozy. Rozłożyłem to na stole i zacząłem tłumaczyć. On słuchał, ale nie widziałem w nim ciekawości, chyba nawet o nic nie zapytał - powiedział.
      Moim zdaniem wiarygodność Klicha jest równa wiarygodności OloKSP, ale poczytać można tym bardzie, że dzisiaj na antenie TVN24 rzucił tekstem o atmosferze, która miała zwekslować jego badania na tezę o winie pilotów.
      Cyt. "OFMC kradnie przechodniom rowery, robi burdy w sklepach , bije i zaczepia przechodniów!"

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
        PS Peace, wklejanie autorów z "U Rze" salonowym szmatławcom to standardowa procedura zarówno części piszących w "G.P.", jak i podzielających tą perspektywę. Midzi jest tu wprawdzie wyjątkiem - jako wyborca PSL-u nie trawiący tego środowiska - ale mechanizm wystąpił oględnie mówiąc podobny.
        Jeśli dobrze zrozumiałem, a wydaje mi się, że tak to jeśli chodzi o moje stwierdzenie jakoby Mazurek miał przejść do "Wprost" to było to rzucone tak na luźno na podstawie obserwacji tego środkowiska - powiedzmy autorów z "U Rze". Do tej pory na podobne teksty (może nie tak mocno nacechowane anty względem PiS) decydowali się, czy to Zaremba, czy Janke, ale miało to trochę taki żartobliwy, a nawet powiedziałbym kuglarski charakter. Nic z tego ewidetnie później nie wynikało, a salon nie ciągnął tematu dalej. Mazurek tym razem przywalił z grubej rury i postawił się w pozycji anty antysalonu (nie mylić z salonem) - poruszył salon i antysalon za jednym zamachem. Pierwszych niezwykle ucieszył tym, że znalazła się kolejna zagubiona owieczka, która nie łyka wszystkiego tak jak te młode pelikany i nie powtarza za Sakiewiczem, czy Rydzykiem kolejnych zwrotek "wierszyków" z GazPola i innych, a dodaje do tego uwiecznionego na zdjęciach obrazu 10 kwietnia z prawicowych serwisów zdanie odrębne - niezwykle bolesne dodajmy. Ci drudzy poczuli się zatem nieswojo, gdyż znanego do tej pory dziennikarza, którego wydawało się mieli po swojej stronie razem z obozem Sakiewicza, ale także RAZ-em, Pospieszalskim i innymi nagle musiał spotkać taki ostracyzm z prawej strony barykady, a blogowicze z dnia na dzień do nazwiska Mazurek dodali epitaty tj. zdrajcą, łże-elitą, nie-polakiem. Aberracja natychmiastowa, gdyż w jednej chwili jak za wyciągnięciem czarodziejskiej różdżki GW zaczęła wychwalać Mazurka za rozsądek, a GP zaczęła odsądzać od czci i wiary. Takie zjawisko nie wystąpiło nawet wcześniej przy secesjach PJoNków i obozu Ziobry co było swoistym novum dla odbiorców takich jak ja.

        Nie mam pojęcia co z tego wyniknie. Czy będzie to pierwszy z kolei głos "rozsądku", czy jednak dojdzie do pewnej secesji wśród prawicowych dziennikarzy czego symbolem będzie przesunięcie się "U Rze" na pozycje soft, ale już w okopach, a wskoczenie w miejsce "U Rze" sprzed roku np. "Wprost" z nutką dziennikarstwa skierowanego do centrowego czytelnika. Jeśli do czegoś takiego dojdzie to moim zdaniem nie będzie to żaden odchył Mazurka, a właśnie potwierdzenie faktu, że sytuacja się zaostrza i dochodzi do jasnego opowiedzenia się wszystkich mediów co do stron konfliktu.

        Komentarz


        • Łysiak miał dość "szpil" od Sakiewicza i spółki, więc przywalił im raz, a porządnie w dzisiejszym wydaniu "Urze". Słusznie.
          Io di notte ti sogno sempre, e di giorno canto per te,
          quando in campo c'e la Juventus, tutto il resto e niente per me!

          Komentarz


          • Faktycznie bardzo dobry ten felieton Łysiaka, jeden z lepszych z ogólnie nudnawej "Łysej prawdy".
            Opisał ich sprawiedliwe, podkreślił to co dobre i napiętnował to co żałosne.


            A Mazurek nie postawił się w żadnej pozycji anty antysalonowej.
            Napisał wyraźnie, że nie podoba mu się robienie z tego politycznego wiecu, ale nie wyrzeka się pamięci i żądania prawdy o Smoleńsku. Co taka postawa miałaby mieć wspólnego z Salonem, nie wiem. Tak więc zarówno radość na Czerskiej jak i obelgi Sakiewicza z rzeczywistością mają wspólnego niewiele.

            Komentarz


            • Midzi - przede wszystkim widzimy to zupełnie inaczej. Mazurek, zupełnie inaczej, niż Janke i w mniejszym stopniu Zaremba, czy Karnowscy przed zmianą linii wPolityce.pl często pisał krytycznie o PiS, jeżeli uważał, że ma ku temu podstawy. Miało to odzwierciedlenie zarówno w publicystyce, jak i wywiadach, czy satyrycznej rubryce, którą z Zalewskim mają w "U Rze" (wcześniej "Wprost"). Po wyborach samorządowych w listopadzie 2010:

              (...) Najłatwiej poszło mi z niegłosowaniem do sejmiku wojewódzkiego, gdzie wybory są stricte partyjne. Po prostu wybór między Platformą a PiS uważam za żaden. I jedni, i drudzy nie przekonują mnie w najmniejszym stopniu, a dość już mam wybierania mniejszego zła, tudzież głosowania na przekór (...).
              http://wpolityce.pl/artykuly/3721-ma...je-zawistowski

              Kwestia polega na tym, że "sekta GaPola" najczęściej Mazurka nie czyta, gdyż ten zamiast klepać wspólną melodię, pisze co myśli. W ogóle często bywa śmiesznie, gdy RAZ w książce "Czas wrzeszczących staruszków" i kilku felietonach jechał po Kaczyńskich "prawicowi blogerzy" pisali o nim to samo, co teraz o Mazurku. Działania aktualnej koalicji spowodowały, że uznał PiS za jedyną opcję po prawej stronie. A "G.W." zachowuje się zawsze tak samo i niczego nowego w tym nie ma

              Ziemkiewicz łoi PiS

              (...) Wciąż żyjemy raportem MAK i Smoleńskiem. "Rz" podobnie jak inne gazety sporo miejsca poświęca iskrzeniu na linii Donald Tusk- Grzegorz Schetyna. Jak wiadomo, marszałek pozwolił sobie na głośne powiedzenie tego, co w kuluarach mówią wszyscy posłowie PO: że reakcja premiera i rządu na raport MAK była spóźniona.

              Za to Rafał Ziemkiewicz łoi PiS. Reakcję PiS na raport MAK, z którego jakoby wynika, że katastrofa była zamachem, nazywa prezentem PiS dla Tuska. "PiS stał się polityczną sektą, po tragedii smoleńskiej coraz mocniej brnącą w wodzowską ortodoksję" - uważa Ziemkiewicz.

              Jego zdaniem teza o zamachu - bombowym, albo celowym "naprowadzeniu na śmierć" przez Rosjan - nie jest społecznie nośna, bo wierzy w to raptem 10 proc. Polaków. - Nie wiadomo także - ciągnie Ziemkiewicz - kto miałby zyskać na zgładzeniu prezydenta, który kończył już kadencję i nie miał szans na następną.

              Ziemkiewicz krytykuje także polityków PiS za powtarzanie jak mantry tezy o polskim premierze na rosyjskie posyłki, bo postępowanie Rosjan ma być według niego karą za to, że Tusk odważył się skrytykować publicznie raport MAK w jego pierwotnej wersji.
              http://wyborcza.pl/1,76842,8982833,Z...z_loi_PiS.html

              RAZ po upływie kilku tygodni i, właśnie, publikacji polskich uwag do raportu zmienił ocenę i znów stał się "swój". Te historie powtarzają się w nieskończoność i dotyczą zarówno dziennikarzy - np. Karnowskich, jak i polityków - np. Dorn. Obie strony reagują jak psy Pawłowa.

              Moim zdaniem nic specjalnego z tego nie wyniknie, a ze wspomnianego felietonu Łysiaka bardzo się cieszę. Przede wszystkim ze względu na moment, w którym się pojawił i osobę autora.
              My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

              Komentarz


              • Należy tylko dodać gwoli sprawiedliwości, że "U,Że" by nie było bez sukcesu GP. To właśnie gwałtowny skok sprzedaży tego tygodnika był inspiracją do powstania konkurencyjnego periodyku. Ja tam nie rozumie tych wojennych. Kupuję jedno jak i drugie pismo. GP dla Lisiewicza(Szacun!). Należy pochwalić Hajdanowicza, póki co widać, że podchodzi do sprawy pragmatycznie i wtrąca się w linię programową czasopisma. Oby tak dalej!
                Przy okazji:http://niezalezna.pl/26869-zrodlo-za...o-byc-w-polsce
                Jarosław widać stawia wszystko na jedną kartę.
                Bóg z Nami, choj z Nimi.
                Kocham Polskę, Pierdolę 3rp.

                Komentarz


                • Zamieszczone przez Jerzman Zobacz posta
                  Należy tylko dodać gwoli sprawiedliwości, że "U,Że" by nie było bez sukcesu GP.
                  Porównywałeś może dynamikę i ogólny poziom sprzedaży? Zwłaszcza ostatnie tendencje.

                  To właśnie gwałtowny skok sprzedaży tego tygodnika był inspiracją do powstania konkurencyjnego periodyku.
                  Ciekawy pogląd. Rozumiem, że uważasz iż wzrost "G.P." na Smoleńsku był inspiracją dla utworzenia tygodnika w pierwotnym zamyśle mającego być zapleczem dla PJN-u - z charakterystycznym dla nich dystansem do skupiania się na katastrofie?

                  Ja tam nie rozumie tych wojennych.
                  Wojnę prowadzi wyłącznie strona Sakiewicza. Nadzwyczaj często bijąc poniżej pasa. Ja po sprawie Mazurka chyba ostatecznie się pożegnam z "G.P" (regularny czytelnik od momentu powstania gazety).
                  My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                    Porównywałeś może dynamikę i ogólny poziom sprzedaży? Zwłaszcza ostatnie tendencje.


                    Ciekawy pogląd. Rozumiem, że uważasz iż wzrost "G.P." na Smoleńsku był inspiracją dla utworzenia tygodnika w pierwotnym zamyśle mającego być zapleczem dla PJN-u - z charakterystycznym dla nich dystansem do skupiania się na katastrofie?


                    Wojnę prowadzi wyłącznie strona Sakiewicza. Nadzwyczaj często bijąc poniżej pasa. Ja po sprawie Mazurka chyba ostatecznie się pożegnam z "G.P" (regularny czytelnik od momentu powstania gazety).
                    Foxxie, wiem, że teraz GP przy "U,że" to ubogi krewny i teraz w sprzedaży jest 3:1 dla lakierowanej okładki, ale w momencie powstania tygodnika Resspubliki byli u szczytu popularności. I jakoś nie chcę mi się wierzyć, że ktoś inwestuje ładnych parę baniek, aby pomóc jakieś dziwnej partii w większości małych ludzi w zdobyciu popularności.
                    Bóg z Nami, choj z Nimi.
                    Kocham Polskę, Pierdolę 3rp.

                    Komentarz


                    • Dodam, że na rynku tygodników było wtedy świetne miejsce do zagospodarowania przez nową gazetę, gdyż do przejęcia były sieroty po starym Wprost Janeckiego, które z kolei z różnych względów nie przestawiłyby się w żadnym wypadku na Sakiewicza i GP. ( w tym np. moja skromna osoba)
                      "Kiedyś chodziło o to, żeby czegoś dokonać, teraz o to, żeby być kimś"

                      Komentarz


                      • ... i ja, i ja!

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                          Taaa, według publikacji "G.P" tuż po katastrofie jeden z nieżywych funkcjonariuszy BOR dzwonił do żony, a "U Rze" powstało jako inicjatywa "salonu", by jako prawicowa konkurencja osłabić samą "G.P" z jej smoleńską misją. Padały nawet zarzuty o agenturalność. Powtarzam, dalej nie wiem co u Sakiewicza robi jeszcze RAZ.
                          Nie wiem co odpisać, bo bronić (środowiska)GP nie zamierzam.

                          Dyskusja na forumce na temat ewolucji stanowiska środowiska ówczesnej "Rzepy" tworzącego "U Rze" miała miejsce na początku roku 2011, czyli po publikacji tzw. polskich uwag do raportu MAK. Jednym słowem, aby dowiedzieć się, co było w "U Rze" i kiedy, należy zajrzeć właśnie tam lub do "Rzeczpospolitej", a nie do "G.P.".
                          Ale artykuły bijące w okolice PiSu powstawały do wyborów. Stworzyli sztuczny obiektywizm utwierdzony raportem Millera, który obecnie jest uznawany za przedłużenie raportu MAK.
                          "bycie narzędziem Rosji nam się opłaca" - Bartłomiej Sienkiewicz, grudzień 2010

                          "Jeśli Andrzej Duda wraz z PiS-em pójdą w stronę ostrego rozliczenia Smoleńska, będziemy mieli w Polsce wojnę domową. Kaczyński zmieni retorykę albo zostanie zmieniony." - Lech Wałęsa, maj 2015

                          Komentarz


                          • Dziś w siedzibie Agory odbyła się pseudo debata na temat deregulacji zawodów.Pominę samą debatę i sposób jej prowadzenia.

                            Cały event otwierał Kurski z GazWybu.

                            Przywitał zebranych takimi oto mniej więcej słowami :

                            Cieszę się ,że możemy się tu spotkać i porozmawiać o czymś innym niż opadła smoleńska mgła.




                            Oni mają tam totalnie nasrane we łbach na tej Czerskiej..

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez spotter_spotterow Zobacz posta
                              Ale artykuły bijące w okolice PiSu powstawały do wyborów. Stworzyli sztuczny obiektywizm utwierdzony raportem Millera, który obecnie jest uznawany za przedłużenie raportu MAK.
                              To jest jakaś wizja z okolic "G.P.", bez związku z prawdą.
                              My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                                To jest jakaś wizja z okolic "G.P.", bez związku z prawdą.
                                Co takiego nie ma związku z prawdą? Mój kontakt z GP zamyka się na stronie niezależna.pl, URze od czasu do czasu przejrzę, ale generalnie to nie jest pismo dla takiego odbiorcy jak ja. Wszystkie wydania specjalne wyszły im bardzo ładnie, ale twierdzenie że konflikt GP i URze jest jednostronny to bajda. Nawet wcześniej wspominiany Łysiak z GP do URze przeszedł we wrogiej atmosferze, a teraz udając obiektywizm atakuje swoich dawnych współpracowników.
                                "bycie narzędziem Rosji nam się opłaca" - Bartłomiej Sienkiewicz, grudzień 2010

                                "Jeśli Andrzej Duda wraz z PiS-em pójdą w stronę ostrego rozliczenia Smoleńska, będziemy mieli w Polsce wojnę domową. Kaczyński zmieni retorykę albo zostanie zmieniony." - Lech Wałęsa, maj 2015

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X