Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Wątek historyczny

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • #16
    Bardzo nie lubię takiego pieprzenia z cyklu "Co by było gdyby?".

    A co by było, gdyby Piłsudski dobił bolszewików i biali wygrali by wojnę domową w Rosji? Historia nie tylko Polski, ale i całego świata mogła się potoczyć zupełnie inaczej... . Nie byłoby komunizmu, izolacji Rosji Radzieckiej na arenie międzynarodowej, a przez nie było by układu w Rappalo itd. itd.
    Ale w tamtym czasie marszałek miał podstawy do tego, aby uznać, że Rosja czerwona jest dla Polski mniej groźna niż biała i podjął taką decyzję jaką podjął.


    UB, SB, FB - co następne?

    Komentarz


    • #17
      W sprawie tego tekstu, to przecież nic nowego, gdyż sowieci już od lat 40 XX w. forsują tezę, że Polska jest współwinna wybuchowi wojny, chociażby przez fakt, iż nie zezwoliła na wejście ZSRS (udostępnienie lotnisk, zezwolenie na "przemarsz" wojsk) w 1938roku podczas kryzysu monachijskiego.

      Co do samego gdybania, to parę dni temu podczas oglądania filmu o "Cudzie nad Wisłą" doszedłem do śmiałego wniosku iż Polska odzyskanie niepodległości zawdzięcza w dużej mierze komunistom. Mianowicie gdyby nie przejeli oni władzy w Rosji po 1917roku to raz, że Rosja jako państwo ententy dążyłaby do jak największego zmarginalizowania (jeśli nie do zupełnego uwalenia) Polski na konferencji pokojowej w Wersalu, a dwa to jedynymi ziemiami o jakie Polska moglaby się ubiegać na tej Konferencji to byłaby Wielkopolska+Małopolska (czyli de facto zacgodnia część Księstwa Warszawskiego, ale tym razem bez Warszawy). Ciekawe jak w takiej sytuacji zachowałyby się państwa zachodnie, a w szczególności USA.
      Lieber tot als rot!!

      Komentarz


      • #18
        Edward "Rydz" Śmigły

        " - Teraz, kiedy nawet komuniści nie są krępowani paktem sowiecko-niemieckim, nie ma w Polsce zadnych hamulcow w walce z Niemcami, a "Quislingow" zadnych na pewno Hitler u nas nie znajdzie..."
        E.R Smigly sierpien 1941 - Wegry (relacja Bazylego Rogowskiego, Zeszyty Historyczne nr 2, Paryz 1962)

        Dla mnie to poki co punkt odniesienia do ew. "kolaboracji" Smiglego z Niemcami.

        Przeczytalem juz dosc sporo, starajac sie dotrzec do pamietnikow lub tekstow samego Smiglego i dalej nie wiem skad te pomysly Baliszewskiego czy Wieczorkiewicza?

        (ale walcze dalej ;-)


        Druga sprwa to "kolaboracja" Kozlowskiego. Tu tak samo poki co nic nowego. Jednak czytajac ktores z forow historycznych zetknelem sie z zarzutem iz skoro Kozlowski "siedzial" w Berlinie to robil to z pelna swiadomoscia i swiadczy to o jego checi kolaboracji.
        Wlasnie skonczylem czytac pamietniki Karoliny Lanckoronskiej ktora obawiala sie "honorowego" aresztu w Berlinie. Wolala wiezienie czy nawet oboz koncentracyjny. Byla nawet poddana swoistej probie honorowej gdy zostala wypuszczona z Gestapo na spacer pod warunkiem ze po godzinie zglosi sie spowrotem. Wrocila, co i tak nie uchronilo jej przed KL, ale to juz inna historia.

        Komentarz


        • #19
          Wydaje mi się że najwięcej informacji zarówno na temat Kozłowskiego, jak i przede wszystkim Śmigłego można znaleźć w Londynie w Instytucie Polskim, a także w archiwach MI6. Nie wiem czy ukazało się jakieś wydawnictwo które opierałoby się na tych źródłach a dotyczyłoby tych zagadnień.
          Co do samej kolaboracji, to samo jej pojęcie jest szerokie i bardzo często jest ono nadużywane. W przypadku Polski sprawę komplikuje wielonarodowościowość II RP i masowość Volkslisty. Bo wrzucanie Kozłowskiego do worka z takimi postaciami jak (Quisling, Degrelle, Laval, ks.Tiso czy Mayol Lupe, Szandruk, Wilimowski czy też Dymsza) jest ryzykowne (zresztą sam wybór postaci w moim nawiasie pokazuje skalę problemu).
          Ostatnio edytowany przez TNTP; [ARG:4 UNDEFINED].
          Lieber tot als rot!!

          Komentarz


          • #20
            Wywiad z Rzeczypospolitej ze Zbigniewem Stańczykiem opiekunem polskich archiwaliów w Instytucie Hoovera na Uniwersytecie Stanforda.

            http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki...inus_a_13.html

            fragmenty :

            "Zarówno Menzies, jak i jego rywal Colin Gubbins, szef Special Operations Executive (SOE), wykazywali szczególne zainteresowanie Polską i jej służbami zarówno przed, jak i po wybuchu wojny. Co ciekawe, swoje działania podjęli za plecami polskich, w końcu sojuszniczych władz, zakładając na terenie Polski struktury wywiadowcze znajdujące się poza kontrolą naszego rządu i Państwa Podziemnego."

            " Ta licząca kilkaset osób organizacja przeprowadzała najbardziej ryzykowne operacje nie tylko natury wywiadowczej, ale również politycznej. Brała m.in. udział w planowaniu obalenia rządu Sikorskiego. Jej przywódca Stefan Witkowski współpracował jednocześnie z Brytyjczykami i Niemcami. Wprowadzał w życie zbieżny z jego własnymi poglądami plan brytyjskich konserwatystów, którzy chcieli zniszczyć państwo komunistyczne na wschodzie. Stworzył gabinet cieni, niechętny zawartemu przez Sikorskiego sojuszowi z Sowietami. Wówczas został przerzucony do kraju marszałek Edward Rydz-Śmigły, który miał stanąć na czele tego przedsięwzięcia"

            " Z informacji, do których miałem dostęp, wynika, że starano się obu zlikwidować po zapoznaniu się z ich planami. Zdumiewające jest, jak wiele istnieje - wykluczających się nawzajem - teorii dotyczących okoliczności śmierci Rydza i Witkowskiego. Proszę sobie wyobrazić, że polskie władze komunistyczne prowadziły tajne śledztwa w obu tych sprawach jeszcze w latach 70. Między innymi zbierano informacje wśród ciągle żyjących świadków. "

            " Kolejnym polskim środowiskiem penetrowanym i finansowanym przez brytyjski wywiad i Canarisa było tzw. Międzymorze (Intermarium). Organizacja, która opowiadała się za utworzeniem federacji państw środkowoeuropejskich jako geopolitycznej przeciwwagi dla rozprzestrzeniającego się ze wschodu komunizmu. Ludzie ci odnosili się wrogo do rządów Sikorskiego i umizgów Churchilla do Stalina. "

            " Wszelkie ślady tych rozmów były skrzętnie ukrywane przed opinią publiczną. Osoby w nie zaangażowane milczały, a te, które ośmieliły się mówić - eliminowano. Dochodziło do wielu skrytobójczych morderstw. Na przykład w Nicei w 1951 roku znaleziono straszliwie zmasakrowane zwłoki żony Rydza-Śmigłego, która dużo wiedziała o tych sprawach. Ten mord miał być ostrzeżeniem dla innych. "
            Cuius regio eius re(L)igio

            Komentarz


            • #21
              Obejrzałem właśnie dokument na temat śmierci generała Sikorskiego.

              Ciekawe po co go puszczają w TV? Przecież ekshumacja ciała Sikorskiego dowiodła, że ma obrażenia typowe dla ofiar katastrof lotniczych. Baliszewski natomiast dalej trzyma się swojej teorii, jakoby zamordowano go w pałacu gubernatora, a ciało później wrzucono do wody.

              A Wy jakie macie opinie na ten temat? Świetny temat do rozruszania wątku historycznego, bo teorii na temat śmierci generała, jest od metra.
              Ostatnio edytowany przez SPQR; [ARG:4 UNDEFINED].


              UB, SB, FB - co następne?

              Komentarz


              • #22
                sądzę, że liczba osób które kręciły się wokół Sikorskiego, a które były w ten czy inny sposób powiązane z wywiadem GB, USA i ZSRS, raczej uniemożliwia 100% rozstrzygnięcie o powodach jego śmierci, szczególnie, że wiadomo, że po katastrofie pojawiło się dużo "news'ów" których jedynym celem była dezinformacja...Ja sam osobiście odrzucam wersję o udziale sowietów w tym zdarzeniu, gdyż osobiście nie rozumiem (nie przemawiają do mnie) argumentów o tym jakoby Rosjanie mieli czerpać z tej śmierci jakieś korzyści
                a tu linki do forów na których dyskusja jest na "trochę" brdziej zaawansowanym poziomie
                - http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?...st=0&sk=t&sd=a (1600 postów)
                - http://www.historycy.org/index.php?showtopic=1018
                - http://www.historycy.org/index.php?showtopic=2041&hl=
                Lieber tot als rot!!

                Komentarz


                • #23
                  Zamieszczone przez eMeL Zobacz posta
                  Wywiad z Rzeczypospolitej ze Zbigniewem Stańczykiem opiekunem polskich archiwaliów w Instytucie Hoovera na Uniwersytecie Stanforda.
                  http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki...inus_a_13.html
                  fragmenty :
                  "Zarówno Menzies, jak i jego rywal Colin Gubbins, szef Special Operations Executive (SOE), wykazywali szczególne zainteresowanie Polską i jej służbami zarówno przed, jak i po wybuchu wojny. Co ciekawe, swoje działania podjęli za plecami polskich, w końcu sojuszniczych władz, zakładając na terenie Polski struktury wywiadowcze znajdujące się poza kontrolą naszego rządu i Państwa Podziemnego."

                  Nic specjalnego ani sensacyjnego tu nie widzę. Trudno podejrzewać by Anglicy cały obraz sytuacji w Polsce i zarazem zaplecza frontu wschodniego pozostawili tylko gestii i interpretacji raportów polskiego rządu londyńskiego.

                  " Ta licząca kilkaset osób organizacja przeprowadzała najbardziej ryzykowne operacje nie tylko natury wywiadowczej, ale również politycznej. Brała m.in. udział w planowaniu obalenia rządu Sikorskiego. Jej przywódca Stefan Witkowski współpracował jednocześnie z Brytyjczykami i Niemcami. Wprowadzał w życie zbieżny z jego własnymi poglądami plan brytyjskich konserwatystów, którzy chcieli zniszczyć państwo komunistyczne na wschodzie. Stworzył gabinet cieni, niechętny zawartemu przez Sikorskiego sojuszowi z Sowietami. Wówczas został przerzucony do kraju marszałek Edward Rydz-Śmigły, który miał stanąć na czele tego przedsięwzięcia"

                  Tu już zalatuje mocno Baliszewskim. Dziwie się, że Stańczyk bawi się w tego typu interpretacje. Po pierwsze Witkowski nie mógł tworzyć gabinetu cieni, nie te kompetencje i pozycja. Po drugie Witkowskiego a zatem jego organizacje „stworzył” prawdopodobnie sam Sikorski, jako alternatywa wobec „sanacyjnej” SZP. Wskazuje na to choćby to, że Witowski posługiwał się osobistym podpisem Sikorskiego w trakcie tworzenia Muszkieterów a później finasowany mimo sprzeciwów Sosnkowskiego czy „z oporami” włączany do ZWZ.
                  Późniejszy „indywidualizm” Inżyniera to już efekt uboczny tego, co sam Generał „stworzył” a nad czym przestał panować.
                  Dalej nie znalazłem żadnych wiarygodnych materiałów o próbie stworzenia „kolaboracyjnego” rządu przez Śmigłego, a im więcej czytam o jego pobycie w Rumunii i na Węgrzech tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że planów związanym z Marszałkiem takiego rządu nie było. W wielu miejscach podkreślona jest chęć Śmigłego do stworzenia „kopii” POW. Podejrzewam, że większość kontaktów z Niemcami miała na celu sondowanie ich opozycji lub próby pozyskania współpracowników.
                  Powszechne jest hasło „Niemcy na froncie wschodnim się wykrwawią, bijąc bolszewików a potem osłabieni ulegną aliantom”. Nie trudno sobie wyobrazić, że mając I wojenne doświadczenia (w 1940 i 1941) spodziewano się ponownie „pustki”, w którą wejdzie OPW (czy ZWZ). Dla tego miedzy innymi szukano kontaktu z Węgrami (np. Steifer) czy sondowano ew. „opozycje” niemiecką.

                  " Z informacji, do których miałem dostęp, wynika, że starano się obu zlikwidować po zapoznaniu się z ich planami. Zdumiewające jest, jak wiele istnieje - wykluczających się nawzajem - teorii dotyczących okoliczności śmierci Rydza i Witkowskiego. Proszę sobie wyobrazić, że polskie władze komunistyczne prowadziły tajne śledztwa w obu tych sprawach jeszcze w latach 70. Między innymi zbierano informacje wśród ciągle żyjących świadków. "

                  I co to śledztwo prowadzone przez komunistów wniosło? Wygląda na to, że nic co by spowodowało rewizję oficjalnej wersji. Gdyby znaleziono przesłanki na próby kolaboracji sanacji z Niemcami lub zlecenie zabójstwa Śmigłego przez Sikorskiego to takiej wiedzy komuniści skrzętnie by nie ukrywali.

                  " Kolejnym polskim środowiskiem penetrowanym i finansowanym przez brytyjski wywiad i Canarisa było tzw. Międzymorze (Intermarium). Organizacja, która opowiadała się za utworzeniem federacji państw środkowoeuropejskich, jako geopolitycznej przeciwwagi dla rozprzestrzeniającego się ze wschodu komunizmu. Ludzie ci odnosili się wrogo do rządów Sikorskiego i umizgów Churchilla do Stalina. "

                  W interesie Polski było pobicie Kraju Rad przez Niemców, ale takim kosztem by nie byli w stanie przeciwstawić się już ofensywie aliantów na zachodzie. Załatwienie Hitlera rekami Stalina było na rękę Anglii i USA ze względu na mniejsze „koszty” wojny. Jednak dla nas było tym czym się skończyło a mogło jeszcze gorzej.
                  Z tego punktu widzenia współpraca ze Stalinem była przeciw najlepszemu dla Polski scenariuszowi zakończenia wojny.
                  A że był on mało realny to trudno było nie majac pełnego obrazu wydarzeń wiedzieć.

                  " Wszelkie ślady tych rozmów były skrzętnie ukrywane przed opinią publiczną. Osoby w niezaangażowane milczały, a te, które ośmieliły się mówić - eliminowano. Dochodziło do wielu skrytobójczych morderstw. Na przykład w Nicei w 1951 roku znaleziono straszliwie zmasakrowane zwłoki żony Rydza-Śmigłego, która dużo wiedziała o tych sprawach. Ten mord miał być ostrzeżeniem dla innych. "

                  Nie wiem, czym ten mord miał być ale żona Śmigłego była dość „dziwną” postacią, zdaje się bardzo kochliwą. Nie wykluczone, że jej śmierć miała więcej wspólnego z jej bujnym życiem prywatnym niż Marszałkiem. Nie wiem skąd Śmigłowa miałaby wiedzieć tyle o TYCH sprawach. no chyba, że dostała te mityczne pamiętniki męża pisane przez niego w czasie gdy oficjalnie już nie żył i które ukradl zabójca/cy.

                  Zamieszczone przez AK47 Zobacz posta
                  Obejrzałem właśnie dokument na temat śmierci generała Sikorskiego.
                  Ciekawe po co go puszczają w TV? Przecież ekshumacja ciała Sikorskiego dowiodła, że ma obrażenia typowe dla ofiar katastrof lotniczych. Baliszewski natomiast dalej trzyma się swojej teorii, jakoby zamordowano go w pałacu gubernatora, a ciało później wrzucono do wody.
                  A Wy jakie macie opinie na ten temat? Świetny temat do rozruszania wątku historycznego, bo teorii na temat śmierci generała, jest od metra.
                  Obrażenia typowe dla ofiar katastrofy o niczym do końca nie świadczą. Jedyne co jest pewne że Sikorskiego nie otruto, nie zastrzelono ani prawdopodobnie nie zasztyletowano.
                  Mi tam ten program się podoba taki TVN-owski. Np. we wczorajszym odcinku bardzo ważny świadek Łubieński pokazywany jest w migawkach, gdy jego odpowiedzi wyglądają na pokrętne (skąd my znamy ten rodzaj montażu ) a świadek trzeciorzędny (była żona Gralewskiego) jest jakby gwiazdą odcinka, tak naprawdę nie mając wiele do powiedzenia.
                  Dziesiątki stawianych pytań niby „retorycznych”.
                  Szkoda, że sobie tego nie nagrywam. Mógłbym po uważniejszym oglądnięciu trochę więcej ponarzekać.

                  Jednak mimo wszystko cieszę się, że są ludzie pokroju Baliszewskiego. Co by o nim nie pisać, to oprócz dziwnych interpretacji tego, co znajdują, SZUKAJĄ. A to jest bardzo ważne.

                  Komentarz


                  • #24
                    TNTP - argumenty Wieczorkiewicza wcale nie są takie głupie.

                    1) nie, nie chodzi o gadatliwość na Łubiance, tylko przedwojenną współpracę agenturalną z Sowietami
                    2) jest drastyczna różnica między Armią Andersa i Berlinga. Ta pierwsza jest polska, a ta druga 'polska'. Więc reakcja na Katyń byłaby diametralnie różna (przykładowo w 1 DP zdarzały się aresztowania żołnierzy za śpiewanie patriotycznych pieśni, co pokazuje stopień infiltracji i tzw. 'zamordyzmu')
                    3) skrwawił bezsensownie, bo uno działał wbrew rozkazom NW (za to powinien być sąd wojenny!!), a secundo i tak decydujące znaczenie miało natarcie Francuzów w dolinie Liri. Czy byśmy nacierali ostrożnie czy "huzia na Juzia" to było bez znaczenia.
                    4) ale grupy które wyszły z Sowietów zaznały na własnej skórze 'dobroci' komunizmu, stąd tez można zakładać że byli najbardziej nastawieni anty z całej grupy

                    Komentarz


                    • #25
                      1)....proszę o jakiekolwiek uzasadnienie tej tezy
                      2) przecież jest jasne, że tak czy siak armia Andersa byłaby w 100% podporządkowana Stalinowi (np. sowieccy oficerowie polityczni w roli oficerów łącznikowych)...(zauważ, jak duży odsetek w kadrze oficerskiej
                      LWP był pochodzenia radzieckiego), jeśli Anders by się stawiał to po prostu wróciłby z powrotem na Łubiankę. Skoro Stalinowi nie zrobiło problemu zlikwidowanie w czasach pokoju 20tysięcy Polaków w ramach zbrodni Katyńskiej, to raczej nie miałby problemów, ani tym bardziej skrupułów, żeby "wykryć faszystowski spisek" w Armii Polskiej. Zresztą tak jak napisałem w poprzednim poście, jeśliby w którymś momencie Polakom zebrałoby się na samodzielność, to Stalin wyznaczyłby im "mission impossible" co rozwiązałoby ten problem.
                      3) po pierwsze to takie "skrwawienie" jakie było udziełem II Korpusu, było poniekąd wpisane w operacje podczas II WŚ, po drugie tak (co nie jest żadnym dowodem na zdradę, tylko raczej na bardzo duże ambicje Andersa, który chciał odnieść konkretny sukces, który pomógłby mu grze którą toczył o podporządkowanie sobie jak największej części emigracji). Po trzecie to pod natarcie na Liri przeprowadzili chyba Hindusi+Brytyjczycy (chyba...). Wreszcie po 4, to patrząc na MC w ten sposób, to możemy w ogóle uznać, iż Płw. Apeniński był trzeciorzędnym TDW, w ostatecznym rozrachunku nie istotnym w odniesieniu zwycięstwa nad III Rzeszą.
                      4) sądzę, że przeciętnemu Polakowi w realiach 44/45 wystarczało naprawdę niewiele czasu, żeby zostać antykomunistą. zresztą problem polskiego podziemia niepodległościowego, nie tkwił w braku kadr, ale raczej w kwestiach materiałowych/politycznych i szeroko pojętej beznadziei dalszej walki.

                      http://wiadomosci.onet.pl/1303903,1292,1,kioskart.html
                      ps. do 3) zresztą wydaje mi się, iż Niemcy od samego początku (od Anzio) zakładali, że jak tylko linia Gustawa zacznie się sypać to rozpoczną odwrót, gdyż i na tym froncie miał miejsce syndrom "krótkiej kołdry" (KMWTW) i nie byli w stanie ogarnąć się i pod MC i pod Anzio
                      Lieber tot als rot!!

                      Komentarz


                      • #26
                        Anders

                        To nie Anders decydował o wyprowadzeniu Polaków z ZSRR, choć był goracym orędownikiem takiego rozwiazania.

                        Co do gorącego antysowietyzmu II Korpusu to dosc ciekawy obraz jego stanu w 45 przedstawia Władysław Minkiewicz:
                        "W Rzymie spotkałem wielu oficerów II Korpusu, ale poza klikoma wyjątkami ... nieomal wszyscy nie przejawiali zbytniej troski o losy kraju. Interesowali się za to żywo czarną giełdą i zazwyczaj przeglądali dzień od gazety Il Globo, która podawała codziennie kursy walut na czarnym rynku."
                        I anegdota swiadczaca o szacunku do Andersa:
                        "Jaka jest różnica między Piłsudskim a Andersem? Taka sama jak między kasztanką i kasztanem*"
                        (* kasztanami nazywano handel złotymi funtami)

                        Dla odczernienia nieco tego obrazu to z handlu kasztanami finansowano miedzy innymi wyzsze studia dla wieku zołnierszy Andersa.

                        Komentarz


                        • #27
                          W sumie to pomijając rolę Andersa, to w 1942 nikt Polaków w ZSRS nie zmuszał żeby ewakuowali się z Andersem, ale dziwnym trafem mało kto został...co do ciekawego info, dotyczącego żołnierzy II Korpusu, a dotyczącego handlu walutą, to w sumie też jest ciężko dziwić się ich postawie, bo w pewnym sensie, po zakończeniu wojny, wielu z nich straciło jakiekolwiek źródła utrzymania (zresztą a propos oskarżeń rzucanych wobec Andersa, to najpoważniejsze miały charakter finansowy...osobiście wydaje mi się, iż "przecieki" o agenturalnym umocowaniu Andersa, mogą mieć swój początek w kołach emigracyjnych nie przychylnych Andersowi, właśnie w związku z walką o władze w środowisku Polaków na uchodźstwie). Warto też zauważyć, iż wbrew tezie lansowanej przez Wieczorkiewicza, a dotyczącej roli, którą mogliby odegrać Polacy, którzy zostali po zakończeniu wojny na Zachodzie, a która dotyczyłaby "wspierania środowisk demokratycznych", to przeważająca większość emigracji i tak nie miała ochoty wracać do Polski, niezależnie od tego co mówił/robił Anders.
                          Lieber tot als rot!!

                          Komentarz


                          • #28
                            Kompletnie rozczulające:

                            Talaga: Wybuch wojny poprzedziło zawarcie paktu Ribbentrop-Mołotow. Co by się stało, gdyby Polska zgodziła się wówczas na żądania Niemiec? Początkowo Hitler wcale nie chciał atakować Polski, uderzenie było raczej efektem okoliczności niż przemyślanego, tworzonego wiele lat planu. Czy Polska swoim twardym stanowiskiem sprowokowała poniekąd układ sowiecko-niemiecki?

                            Wieczorkiewicz: Beck zrobił, moim zdaniem, kardynalny błąd: nie dostrzegł czynnika sowieckiego. Rozgrywał grę polityczną perfekcyjnie, ale przy założeniu, że nie ma Związku Sowieckiego. Co by było, gdybyśmy poszli z Hitlerem na Związek Sowiecki? Polska byłaby jednym z głównych twórców – obok Niemiec i Włoch – zjednoczonej Europy ze stolicą w Berlinie i z niemieckim językiem urzędowym.
                            Kolejny IMHO "kwiatek":

                            Talaga: Kilka godzin po rozpoczęciu ataku sowieckiego 17 września naczelny wódz wydał rozkaz, by nie stawiać oporu Sowietom; później rząd polski nie ogłosił stanu wojny ze Związkiem Sowieckim, co miało poważne konsekwencje w latach 1941-45, jeśli chodzi o uznanie przez Moskwę polskiej granicy wschodniej. Dlaczego tak się stało, czy była to głupota, zdrada?

                            Wieczorkiewicz: Był to jeden z największych błędów Polski w II wojnie światowej. Rząd uległ w znacznym stopniu – nie do końca dla nas jasnym – naciskom ambasad alianckich. We wrześniu 1939 roku Francuzom i Brytyjczykom nie po drodze była wojna polsko-sowiecka. Nie rozumieli powagi sytuacji, bo mieli głowę nabitą Hitlerem. Nie dostrzegali Stalina, a myśmy też go zgubili jakoś z pola widzenia.
                            Ostatnio edytowany przez RG; [ARG:4 UNDEFINED].

                            Komentarz


                            • #29
                              Hmm, zapytam tutaj. Z racji tego, że na forum nie brakuje osób o ogromnej wiedzy na temat Miasta Stołecznego, może wywiązać się ciekawa dyskusja.

                              Mianowicie, wpadła mi ostatnio w ręce książka Marii Trzcińskiej, 'KL Warschau' traktująca o obozie koncentracyjnym działającym na terenie Warszawy w okresie okupacji hitlerowskiej.
                              To, że konzentrationslager działał jest już faktem ogólnie akceptowanym, kontrowersje wzbudza kwestia rzekomych komór gazowych w tunelu nieopodal dworca PKP Warszawa Zachodnia - dzisiaj pod nim przebiega aleja Prymasa Tysiąclecia.
                              Są zeznania świadków, którzy na własne oczy widzieli transporty ludzi zwożonych do tunelów, są ekspertyzy fachowców odnośnie urządzeń znajdujących się w tym miejscu wykluczające zastosowanie w wentylacji ciągu komunikacyjnego.
                              Dużo wskazuje na to, że faktycznie w latach wojny, było to miejsce kaźni. Powstaję więc pytanie - dlaczego sprawa jest tak mało nagłośniona - co jak co, ale komory gazowe zawsze wzbudzały zainteresowanie ludzi, natomiast w przypadku KL Warschau tak nie jest. Świadczy o tym choćby uboga literatura, a właściwie jej brak (jedyna pozycja to wspomniana książka Trzcińskiej).
                              Zastanawiający jest też przebieg śledztwa w sprawie KL, kilkakrotnie przerywany i wznawiany przez polskie instytucje.

                              Wydaje się, że działalność obozu jest pomijana, a w każdym bądź razie umniejszana - sugerując się tym co pisze sędzia Trzcińska, obok Powstania w roku 1943 i 1944, była to największa hekatobomba Warszawy - 200 tysięcy straconych istnień w lagrach na Kole, byłym gettcie i okolicach PKP W-wa Zachodnia.

                              Ten rozdział z tragicznej historii Stolicy jako nieodkryty (?) wzbudza ciekawość, piszę z pozycji laika - może któryś z forumowiczów napisze coś więcej.

                              Komentarz


                              • #30
                                Polecam: http://kl-warschau.blogspot.com/
                                My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X