Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Przewodnik Po Europie i Świecie made by LFF

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • #31
    Dzięki! Zamierzam tam się wybrać na weekend. Znalazłem już hostel i właśnie potrzebowałem takich informacji knajpowo - turystycznych. A powiedzcie jeszcze czy istnieje jakieś dobre połączenie niesamochodowe? Szukałem, ale nic nie znalazłem...

    Komentarz


    • #32
      MSR - Na pewno sprawdzaliśmy połączenia kolejowe.
      Ale nie przypomnę sobie czy były bezpośrednie czy z przesiadką na Litwie.
      Their fight is your fight their freedom-your freedom WARSAW '44'
      Miasto, które przeżyło własną śmierć !

      Legia Warszawa - nie dla ITIotów !

      - Nie ma wykładów o tym co robić z martwą prostytutką - odparł Lash. - To zupełnie inny kurs. Nauki polityczne, zdaje się. C. Moore.

      Komentarz


      • #33
        Zamieszczone przez Zajacc
        Gdzie można popływać na desce w Europie? Bez żagla.

        A żeby nie było, że same pytania to po krótce opisze Lloret de Mar w Hiszpanii:

        Kilkadziesiąt km od Barcelony, takie imprezowe miasteczko, w lato tętniące życiem, że ciężko się porusząć po chodniku a w zime zabite dechami. Jeśli chodzi o zakwaterowanie to warto poszukać mieszkania na wynajem dużo taniej niż w przypadku hotelu. Ja mieszkałem w hotelu Goya, całkiem spoko basen itd tylko niestety daleko od morza. Co do żarcia to warto poszukać w troche bardziej odległych uliczkach jakichś knajp - jedzie tańsze i często lepsze niż w tych restauracjach przy samej plaży. Jest też kilka Burger Kingów gdzie można tanio zjeść i troche droższy McDonald. Jeśli chodzi o kluby to każdy znajdzie coś dla siebie - Tropics dla lubiących umcaumca, Moby's z luźniejszymi często starymi kawałkami można się spoko pobawić jak ktoś lubi takie klimaty, Londoner jak ktoś lubi bujać sie przy czarnuchach w głośnikach. Nie polecam The Surf byłem raz i małe to, ludzie jacyś dziwni i generalnie nie było za ciekawie. Warto spytać o jakiś karnet na wejściu bo to sie strasznie opłaca. Strasznie wkurwiajace w tej mieścinie jest to że każdy podchodzi i proponuje Ci wjazd do klubu najczesciej niby za free a na wejsciu sie okazuje ze musisz wykupic 2 drinki itd. Tak samo sprzedawcy róż i złotych kajdanów, nie ma opcji żebyś przeszedł 10 metrów i ktoś Cie nie zaczepił. Trzeba uważać na złodziejów w hotelach i na ulicy. Plaża jest spoko, można wypożyczyć jakieś rowerki i inne pierdoły, czysto. A jeśli chodzi o zwiedzanie to obowiązkowo wypad do Barcelony bo niedaleko. Kolejką, busem albo wypożyczyć fure w pare osób.
        to jak już jesteśmy w tej okolicy...

        Blanes. Miasto niedaleko Lloret , klimat podobny , z tym że miejscowość mniejsza. W sezonie głównie okupowana przez Polaków i Holendrów (przynajmniej tak było gdy tam jeździłem , a bylem kilka razy). Duża piaszczysta plaża , dużo ciekawych miejsc do zwiedzenia . Spora ilość klubów , jak i Marokańczyków sprzedających hasz na promenadzie . W kilku sklepach sprzedawcy bez twojego słowa witają Cię "Dzień Dobry" i potrafią coś tam jeszcze powiedzieć. Generalnie można dobrze wypocząć i sie zabawić. Miałem okazję podczas jednego pobytu spotkać właśnie tam kilka osób z CF przed meczem z Barceloną , byli tam kilka dni i z tego co pamiętam byli zadowoleni.



        widok na wybrzeże , w tle góra z jakimś starym zameczkiem na którą warto się wybrać bo niesamowity widok.



        o taki. widać też skałki z których fajnie poskakać do wody.



        no i lokalizacja.

        Komentarz


        • #34
          A mógłbyś dyha wrzucić lokalizację w szerszej perspektywie? Znaczy większy kawałek mapy.
          ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

          Komentarz


          • #35

            Komentarz


            • #36
              Re: Przewodnik Po Europie i Świecie made by LFF

              Zamieszczone przez Laska
              Zamieszczone przez kamilsson
              oszczerstwo najtanszy bilet to 500 pln z kawalkiem,info z pierwszej reki
              inna sprawa ze ciezko go dostac
              to ktos mial dzien dziecka, jezeli dostal go za taka cene... :O
              sprawdzam regularnie, tj. raz na poltora miesiaca, kiedy kupuje bilety i taniej niz za 850/900 w obie strony z 2 miesiecznym wyprzedzeniem nie widzialem...
              daj znać jak bedziesz teraz lecial,jak bedzie to z 1,5 mies. wyprzedzeniem to coś ci wymyślę.

              Komentarz


              • #37
                Zamieszczone przez Ciunek

                Jeśli na narty to tylko Włochy!

                Do tej pory byłem w Cortina D'Ampezzo , Livigno i Bormio w jednym i Madonna Di Campiglio z której wróciłem dzisiaj rano. Włoskie Dolomity to przede wszystkim piękna słoneczna pogoda towarzysząca zimowemu szaleństwu. Wróciłem z połową twarzy opaloną, a połową białą od gogli Włochy oferują multum tras narciarskich, liczone w setkach kilometrów, nie to co w Polsce i jeździ się na wysokości ok. 2000 metrów. Na jazdę potrzebne są SkiPassy, które wykupuje się na określoną ilość dni i działają magnetycznie przy bramkach jak karta miejska. Nie trzeba się pieprzyć jak w niektórych miejscach Polsce z tym, by bileter kasował. Oprócz tego wszystkiego oczywiście najlepsza na świecie obok polskiej, włoska kuchnia! Ciężko mi to opisać wszystko, bo bym pisał z pół godziny. Również mogę zarzucić fotki wedle uznania.
                Cortina D'Ampezzo to przede wszystkim stare wyciągi. W porównaniu do chocby Ischgl, Solden, Zillertalu czy nawet całej grupy Sella Rondy to Cortina się może schować. Nieraz można było odnieść wrażenie jakby czas to się tam zatrzymał po olimpiadzie w 1956r. Kupa wyciągów normalnie jak w naszym kraju (chyba nie najlepsza rekomendacja). Trasy extra to fakt, duzo stromych czerwonych i czarnych na czele z zjazdem z Tofany, obok tej słynnej skały, ale jak ktoś tam zajrzy w okresie gdy pogoda bywa niepewna (grudzień-styczeń) to się można niemiło rozczarować, bo wówczas to się robi ośrodek dla hardkorowców, a na trasach bezludnie.

                Komentarz


                • #38
                  a coś o Majorce?ceny,etc?
                  a,i gdzie można znalesc jakieś tanie bilety lotniczne do Manchesteru?Szukałem i najtanszy jest za 900coś zł,z przesiadką

                  Komentarz


                  • #39
                    O właśnie, jakie są najtańsze możliwości dostania się do UK?

                    Komentarz


                    • #40
                      Zamieszczone przez Zajacc
                      O właśnie, jakie są najtańsze możliwości dostania się do UK?
                      jesli chodzi o samoloty to polecam skyscanner.net !!!
                      bardzo duzy wybor, jesli chodzi o tanie linie, to praktycznie kompletny.
                      jest jeszcze flight.pl (albo flights.pl) - ale to juz normalne linie.

                      za dwa dni wrzuce o Majorce, przyjemne miejsce
                      "Stare nadużycia są mniej szkodliwe niż fanatyzm reform" Jan Fedorowicz
                      ***
                      "Są otrzaskani w procedurach, znają swoje prawa. Nie uda się ich łatwo przestraszyć" - mówi jeden z policjantów.

                      Komentarz


                      • #41
                        A jakie są najtańsze opcje wydostania się z Berlina? Sprawdzone busy/autobusy są w granicach 120 - 140 zł. Bezpośredni pociąg z Berlina który pasuje to koszt 111 zł.
                        Przez Szczecin powrót też nie za bardzo jest nam na rękę. Zanim polecę do pkp z tym zapytaniem, chciałbym się dowiedzieć czy ktoś z Was nie ma taniego patentu na opuszczenie Niemiec. Jakieś przesiadki etc.
                        Niesłusznie Skazani

                        Komentarz


                        • #42
                          To ja cos dodam bardzo cennego dla podróżników w dalszcze zakątki swiata.

                          OMIJAĆ LUFTHANSE !!!!!! nie ma gorszego badziewia i syfu, unikać, warto grubo nadpłacić albo poczekać na inne linie. Za to Polecam Singapur Airlines. IMO najlepsze linie lotnicze, i przy okazji nowiutki Airbusem leciałem,(pierwszy lot tych linii airbusem A380) Quantas tez jest przyjemny. Co do lotnisk nie wiem czy to ma wielka znaczenie na jeżdżenie po świecie ale lotnisko w Frankfurcie to takie gestapowski budynek za dziadka Hitlera. Beznadzieja totalna, tym bardziej jak się parę godzin wcześniej było w Dubaju albo Singapurze.

                          Komentarz


                          • #43
                            Dominikana
                            http://upload.wikimedia.org/wikipedi...ikana_mapa.png
                            Wyspa położona pomiedzy Oceanem Atlantyckim a Morzem Karaibskim

                            najdroższy jest przelot tam i z powrotem , jest wiele połączęń z tym krajem z Niemiec , Wielkiej Brytanii itd... wiec lot składa sie przewaznie z dwóch etapów koszt przelotu ok. 6000 zł w dwie strony

                            pobyt na miejscu nie wychodzi już drogo bo za 14 dni zabawy all inclusive zapłacimy ok. 2000 zł w hotelu 4 lub 5 gwiazdkowym

                            mieszkańcy wyspy sa bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów , gdyż jest to bardzo dziki kraj i wszyscy praktycznie żyją z turystyki , atrakcji jest ogrom od wysespki o wielkości 400m2 na środku oceanu , po niesamowite tereny górzyste, wodospady, parki rozrywki, delfinaria i roslinnośc
                            obowiązkowo jak lecimy to opcja tylko all inclusive , alkohole i jedzenie znośne

                            osobiscie byłęm obok miasta Puerto Plata , ale każde miejsce na tej wyspie polecam ( oprócz graniczącego Haiti )

                            klimat bardzo duszny i wilgotny

                            ceny umiarkowane , płacić mozemy w dolarach amerykańskich a ze dolar teraz słabo stoi to polecam

                            jako biuro turystyczne polecam Blu Sky travel , nie zawiodłem się
                            Ostatnio edytowany przez Łysolek; [ARG:4 UNDEFINED].

                            Komentarz


                            • #44
                              Może ktoś zapoda coś o Budapeszcie?
                              Legia

                              Komentarz


                              • #45
                                No, w końcu wróciłem z krainy kozojebców.

                                Byłem w Sharm El Sheikh w Egipcie w hotelu Sharm Holiday, a wycieczkę miałem wykupioną w biurze Alfa Star i w sumie tak miejscowość jak i hotel i biuro podróży mogę polecić.

                                Hotel ogólnie na wypasie, z dwoma basenami (w tym jeden podgrzewany z barem skonstruowanym tak, że nie trzeba wychodzić żeby machnąc drinka ) kortem do tenisa, squasha, sauną, jaccuzi, bilardem, boiskiem do siatki i kupą innego badziewia.
                                Żarcie w **** dobre i nie do przejedzenia (oczywiście cały czas mówimy o opcji All inclusive) kuchnia raczej kontynentalna choć ichniejszych ustrojstw nie brakowało. Darmowe drinki dość mocne także na alko nie oszukują.
                                Co do alkoholu to żeby uniknąc tzw "klątwy Faraona" trzeba przez conajmniej pierwsze 3 dni pić lufę przed i po każdym posiłku i ABSOLUTNIE nie używać kranówki. Jesli chodzi o dzieci to w zastępstwie alko muszą pić duże ilości Coca Coli.
                                Położenie hotelu jest idealne, 5 minut spacerkiem do głównego centrum handlowo rozrywkowego Naama Bay. Tam do kupienia wszystko począwszy od pamiatek, sprzetu do nurkowania, fajek wodnych skończywszy na alkoholu i haszyszu.Tam tez warto wykupować wycieczki fakultatywne ponieważ sa z reguły 2 razy tańsze od tych które ma do zaoferowania rezydent, a nie różnią się absolutnie niczym.
                                Miałem do dyspozycji dwie plaże, jedna to Wind Beach w Naama Bay ale to opcja dla "leżakowiczów", a druga to Hadaba Beach na której znajduje się przepiekna rafa koralowa. Najciekawsze, że dopiero po dwóch dniach rozkminiłem, że za rafą jest ładniej niż przed, z plaży możesz podpłynąć do rafy i jest płytko i slicznie kupa ryb itd. ale dopiero po wejściu z pomostu który sięga ZA rafę otwiera się przed Tobą prawdziwy swiat oceanu.
                                Nie zapomnę tego do końca życia, wskoczyłem do wody (trzeba uwazac na oczy bo woda KUREWSKO słona), założyłem maskę, zanurzyłem głowę i aż podskoczyłem z wrażenia (o ile w wodzie można podskoczyć)
                                Jako, że mam lęk wysokości to w pierwszej chwili się przestraszyłem, bo podemną było ok 6-7 metrów wody o przejrzystości kranówki.Wrażenie jest niesamowite, pod Tobą 7 metrów przestrzeni, przed Tobą ściana rafy, a wokół setki ryb o wszystkich kolorach tęczy !!!! Nie jestem nurkiem, nigdy sie tym nie jarałem ale po tym co zobaczyłem zamierzam zrobić kurs nurkowy żeby tam wrócić. COŚ PRZEPIĘKNEGO !!!!

                                Generalnie byłem tam tylko 7 dni więc za krótko żeby np. jechać do Kairu i do Gizy ale pojechałem sobie na tzw. safari. Cała rzecz polegała na tym, że wsiedliśmy w chyba 10 Landcruiserów i pojechaliśmy w pustynię do oazy beduinów.Było fajnie bo my akurat trafiliśmy najlepszego kierowcę który nie dość, że był zywcem wyjęty z reklamy KitKata i "umilał" nam przejazd to jeszcze absolutnie nie trzymał się trasy i leciał na skróty bo koniecznie chciał wyprzedzic wszystkich. Im większe wertepy były i im bardziej waliliśmy w dach łbami tym bardziej on był zadowolony, puszczał kierownice przy 80 km/h i klaskał Jedyny moment w którym przegiął to włączenie ogrzewania w tej Toyocie bo dzień jest chłodny (35 stopni w cieniu)
                                Po wizycie u beduinów jechaliśmy pół godziny na wielbłądach co przynajmniej dla mnie było niesamowitą frajdą ( z drugiej strony mina wielbłada jak zobaczył że na niego wsiadam - bezcenna ) Na tych sympatycznych zwierzakach dojechaliśmy do Blue Hole - kultowego wśród nurków miejca w którym niestety było najwięcej tragicznych wypadków zwiazanych z nurkowaniem własnie. Jest to "dziura w oceanie" która ma ponad 60 metrów głębokości, a znajduje się....2 metry od plaży. Skakaliśmy tam praktycznie z brzegu.
                                Potem obiad wliczony w cenę i przejazd do Dachabu na promenadę. Cała taka jednodniowa wycieczka to koszt 40 $ (w Naama Bay 25$ !) od osoby ale moim zdaniem warto wydać te pieniądze.

                                Teraz słowo o obyczajach kozojebców.
                                Generalnie jedna z niewielu wkurwiających tam rzeczy to ruscy - 80% wszystkich turystów to własnie kacapy które na domiar złego nie kumają ani słowa po angielsku. Dwa przykłady:
                                W sheesh barze, palę sobie fajkę, siedzą trzy dupy, z mojej strony pytanie
                                -"What's your name ?"
                                -"Eeeee ni panimaju"
                                -

                                Godzinę później podobna sytuacja, wbijają 4 panny i jeden typek, też ruscy.
                                Panna coś nawija do mnie po rusku, mówię jej po angielsku, że jestem z Polski.
                                Zero odzewu, przyciął to jej znajomy który coś tam dukał i jej tłumaczy, Że ja Polak, pyta skąd, ja mówię "Warsaw", u nich konsternacja....nie wiedzą o co mi chodzi. W tym momencie powiedziałem ,pierdolę to....

                                Niestety nawał ruskich powoduje to, że kazdy arab na zakupach gania za Tobą i woła "Drug" albo "Zdrastwujcie", dopiero jak się dowie, że jesteś "polanda" to od razu pada "Jak sze masz" albo "Adam Małysz"
                                Jedyna metoda na nich to całkowicie ich ignorować, nie witać się, nie podawać ręki, nie dac się zaprosić do sklepu na herbatę i absolutnie się nie tłumaczyć. Po prostu olac i iść dalej bo inaczej nie dadza spokoju.
                                Co do samych zakupów to w Sharm są dwa miejsca - Naama Bay - nowoczesniejsze centrum rozrywkowe i Olde Market czyli typowy arabski bazar.
                                Osobiście polecam to pierwsze dlatego, że jest tam ładniej, jest mnóstwo sheesh barów i arabi sa mniej agresywni. Na Old Market jest syfiasto, ceny sa raczej takie same, a arabusy sa mocno wkurwiający, szarpią za rekawy i pierdolą głupoty w stylu "Jak nie wejdziesz do mojego sklepu to za godzinę serce Ci peknie"
                                Jebał ich pies.
                                Same zakupy to jedno wielkie nieciągnące się targowanie, targowac trzeba się zawsze i wszędzie, czy to w sklepie, czy na bazarze czy wsiadając do taksówki ( koniecznie trzeba ustalać cenę PRZED kursem)
                                Z cen oficjalnych zawsze urywasz minimium jedną trzecią. Jak zapłącisz od razu bez szemrania to spojrza na Ciebie jak na idiotę.
                                Jesli chodzi o kasę to jest to funt egipski ale wszedzie można płacić dolarami.
                                Nie opłaca się w Polsce kupowac owych funtów bo nie dość, że bardzo mało polskich kantorów je posiada to jeszcze cena (0,57 pln) nie jest zachęcająca.
                                Najlepiej wziąć dolary (złotówka jest tam niewymienialna, a euro nie polecam) i wymieniać na miejscu, przelicznik jest prosty - w sklepie wymieniają $ w stosunku 1$ = 5 L.E. (czyli egipskich funtów),a w bankach 1$ = 5,4 L.E.
                                Trzeba dokładnie ogladać banknoty bo nie dość, że nie mają monet i najdrobniejszy nawet hajs to banknoty to jeszcze np. 100 L.E. jest bardzo podobne do 10 L.E.

                                No i najwazniejsza cześć całej relacji - W EGIPCIE NIE WYSTĘPUJE ZJAWISKO KACA !!!!!
                                Piłem tam (nie tylko ja) dzień w dzień i nie miało to żadnego przełożenia na samopoczucie następnego dnia, ŻADNYCH objawów.

                                Ogólnie mocno polecam taką wycieczkę bo nie dość, żę jest mnóstwo wrażeń to jeszcze pogoda gwarantowana, przedwczoraj było 45 stopni.

                                Edit: Zapomniałem o najważniejszej rzeczy, praktycznie każdy chce od Ciebie "bakszysz" i o ile na lotnisku możesz olać dzikich ludzi co chcą Ci ponieść walizy o tyle już w hotelu w dobrym tonie jest zostawiać co rano w pokoju 1$ albo 5 L.E. lub dac bakszysz boyowi co dźwiga bagaże.
                                Zresztą kto pojedzie to wyczuje kiedy należy dać, ważne, że stawka jest zawsze stała jeden dolar lub 5 funtów
                                Ostatnio edytowany przez CywiL; [ARG:4 UNDEFINED].
                                Pierdolę to ! Do niczego się nie zmuszam ,chcę to się wybijam - nie chcę no to się nie ruszam !
                                Grupa Trzymająca Wagę - Dzieki nam monopolowe nie martwią się o plajtę !!!

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X