Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts



  • Przy takim podejściu: http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/.../kraj_a_3.html
    trudno o lepszą reakcję, towarzyszu Smętny



    EDIT: A niezawodny Rybiński jak zwykle celnie:

    Zamieszczone przez Rybiński w 'Rzeczpospolitej'
    JESTEM, WIĘC PISZĘ
    Rokita w moherowym beciku

    Nauczymy PiS odpowiedzialności - powiedział Małgorzacie Subotić Donald Tusk. Pierwsza lekcja już się odbyła. Polegała na pokazaniu, że PO też stać na tanią demagogię, populizm i utworzenie moherowej koalicji z LPR i Samoobroną. Lada dzień Tusk w ramach nauk moralnych dla Kaczyńskich pojedzie z Giertychem do ojca Rydzyka i zablokuje z Lepperem sejmową mównicę. Nie wiem, czy PiS wiele skorzysta na tych naukach, ale my, obywatele i wyborcy, jeśli nie będziemy się lenili, to na pewno. Zwłaszcza że dostaliśmy też ładną lekcję od Jana Marii Rokity, który u Moniki Olejnik w Jedynce powiedział dosłownie (zapisałem): "gdyby rząd nie kupił nowych samolotów dla rządu, oszczędziłby 500 milionów. Starczyłoby na becikowe i jeszcze zostałaby górka". Gdyby rząd wyprowadził się do baraków na przedmieściach, a gmachy w centrum sprzedał na kasyna gry i agencje towarzyskie, becikowe można by wypłacić wstecznie wszystkim, którzy urodzili dzieci od roku 1989, a może nawet od 1945. Oczywiście, latanie przez członków rządu zabytkowymi i niesprawnymi samolotami jest najlepszym wyrazem troski o biednych, szczególnie że gdyby taki samolot wreszcie spadł, konieczne by były przyspieszone wybory. Wyobrażam sobie, że kiedy Rokita, który oburzał się też na limuzyny, zostanie wreszcie premierem z Krakowa, rząd będzie jeździł po kraju rowerami. Żeby było taniej, jeden minister będzie woził drugiego na ramie, a trzeciego na bagażniku. Premier Rokita będzie latał na szczyty UE tanimi liniami Ryanair, ale Komorowski poleci do NATO jeszcze taniej, bo na drzwiach od stodoły. Reszta rządu będzie chodzić do Brukseli na piechotę, z kosturem i o łaskawym chlebie. Oczywiście, wśród Polaków, w tym zacofanym i ubogim kraju, w którym samochód jest luksusem, samolot większość widziała jedynie na obrazku, a bez becikowego dzieci nie może mieć nawet baza wyborcza PO, czyli klasa średnia, taki piękny ascetyzm wzbudzi entuzjazm. Zdaje się, że już przez wszystkich bez wyjątku polityków traktowani jesteśmy jak idioci. Jak matoły, którymi można manipulować. Może pora by była się odwdzięczyć i zacząć traktować polityków tak, jak na to zasługują. To znaczy bezwzględnie.

    Nie życzę Czytelnikom szczęśliwego Nowego Roku, bo to nie wiadomo, jak będzie. Życzę Wesołego Nowego Roku, bo te życzenia na pewno się spełnią.
    A z Gazietki pierwsze post scriptum do dyskusji o rządach koalicji PO-SLD w Warszawie (być może wkrótce powtórka...)

    Zamieszczone przez Gazeta Stołeczna
    Źli gospodarze miasta - prokuratura oskarża poprzednie władze Warszawy


    Bogdan Wróblewski 31-12-2005 , ostatnia aktualizacja 30-12-2005 23:46

    Były prezydent Warszawy Wojciech Kozak (z rekomendacji PO) i czterech jego zastępców z koalicji SLD-PO oskarżeni o karalną niegospodarność i przysporzenie miastu co najmniej 9 mln zł strat. Jeszcze nigdy prokurator nie sięgnął po tak prominentnych stołecznych polityków

    Prokuratorski akt oskarżenia można nazwać prezydenckim, bo ten sam zarzut co Kozakowi stawiany jest czterem jego wiceprezydentom: Jackowi Zdrojewskiemu (były mazowiecki baron i poseł SLD), Ryszardowi Miklińskiemu (do niedawna wiceministrem kultury, SLD), Tadeuszowi Gajewskiemu (we władzach miasta z rekomendacji SLD) oraz Tomaszowi Sieradzowi (PO, dziś w zarządzie województwa mazowieckiego). Obok nich na ławie oskarżonych zasiądą odpowiedzialny za inwestycje w dawnej gminie Centrum Jerzy Guz (PO) i były dyrektor dzielnicy Wola Jacek Bobrowski (do niedawna szef warszawskiego SLD) - obaj oskarżeni o niedopełnienie obowiązków
    .

    Rzecz dotyczy tzw. afery Sedeco, czyli transakcji miasta z belgijską spółką Madinco oraz zależną od niej spółką Miedziana. Z nimi powołano spółkę Sedeco. W listopadzie 2002 r. ratusz wniósł do spółki atrakcyjny grunt przy Złotej 72 na Woli. Rzeczoznawca działający na zlecenie Madinco wycenił działkę na mniej więcej 21 mln zł. Stała na niej szkoła przeznaczona do rozbiórki. Na jej miejscu Belgowie mieli postawić biurowiec klasy A. Ratusz zgodził się na rozbiórkę szkoły, a deweloper miał w zamian sfinansować rozbudowę sąsiedniej - przy Miedzianej. Na rozbudowę szkoły Belgowie wyłożyli - według wystawionej miastu faktury - 16 mln zł . Na taką kwotę miasto zobowiązywało się wyzbyć swoich udziałów w spółce.

    Afera wybuchła na początku 2004 r., gdy specjalny zespół komisji rewizyjnej Rady Warszawy wyliczył, że miasto straciło miliony i na wycenie działki, i na zawyżonych kosztach remontu szkoły. Ekipa Lecha Kaczyńskiego złożyła doniesienie do prokuratury. W piątek śledztwo zakończyło się przesłaniem aktu oskarżenia do sądu.

    Wartość strat miasta prokuratura szacuje - na podstawie opinii biegłych - na co najmniej 9 mln zł (to tylko tzw. strata wprost wynikająca z zaniżenia wartości działki). O koszty remontu między Belgami a miastem toczą się procesy, bo władze Warszawy już za czasów prezydenta Lecha Kaczyńskiego zablokowały sprzedaż swoich udziałów. Biurowiec nie powstał do dziś.

    To kolejna sprawa, w której biegły z zakresu oceny działalności przedsiębiorstw, a za nim prokuratura, zakwestionował charakterystyczną dla rządzącej Warszawą ekipy SLD-PO filozofię miejskich inwestycji, gdy grunty pod największe z nich oddawano bez przetargów. Najpierw samorząd zakładał z inwestorem spółkę i uzyskiwał w niej udziały o wartości proporcjonalnej do ceny wniesionego aportem gruntu. Za budowę płacił inwestor, a po zakończeniu inwestycji gmina odsprzedawała mu swoje udziały. Promotorem tej metody był Jerzy Guz odpowiedzialny w dawnej gminie Centrum za inwestycje. Tak powstały np. Złote Tarasy, w których sprawie Guz i inni członkowie zarządu gminy Centrum zostali oskarżeni dokładnie rok temu. Terminu procesu jeszcze nie wyznaczono.

    Według prokuratury takie bezprzetargowe inwestowanie "jest dowodem braku należytej staranności gospodarza". Bo "dobry gospodarz" myśli o tym, by przysporzyć miastu korzyści, a nie strat.

    Żaden z oskarżonych do zarzutów się nie przyznaje. Wojciecha Kozaka ujawnienie sprawy Sedeco kosztowało stanowisko przewodniczącego Rady Warszawy. Twierdził wówczas, że sprawa ma podtekst polityczny. W śledztwie odmówił składania wyjaśnień. Ryszard Mikliński tłumaczył, że zna się tylko na kulturze. Tadeusz Gajewski wskazał na Guza, speca od miejskich inwestycji. Wszystkim grozi do trzech lat więzienia.
    http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3091083.html
    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

    Komentarz


    • Zamieszczone przez Foxx


      Przy takim podejściu: http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/.../kraj_a_3.html
      trudno o lepszą reakcję, towarzyszu Smętny
      To o czym mówi Dorn to metody rodem z państwa co najmniej autorytarnego. Zupełnie inaczej zachowywali by się państwo Kaczyńscy gdyby tych pieniedzy chcieli na przykład górnicy, wtedy Dorn by czegoś takiego nigdy nie powiedzial a gornicy dostaliby to czego by chcieli.

      Z Rybińskim się zgadzam, w szczególności z tym fragmentem:
      Zdaje się, że już przez wszystkich bez wyjątku polityków traktowani jesteśmy jak idioci. Jak matoły, którymi można manipulować. Może pora by była się odwdzięczyć i zacząć traktować polityków tak, jak na to zasługują. To znaczy bezwzględnie.
      brzydki, zły i szczery

      Komentarz


      • Górnicy nie są zawodem o takim znaczeniu społecznym, jak lekarze, a - co w tym wypadku decydujące - nie istnieje ustawa, która zabraniałaby im niepodejmowania pracy bez wcześniejszego uprzedzenia... klientów/pracodawców (?). Nie świadczą służby publicznej.

        Natomiast metody... Cóż, w tym konkretnym wypadku (Porozumienie Zielonogórskie miesiąc temu zerwało negocjacje, a teraz próbuje wykorzystać sytuację polityczną i, zdaje się, przelicytowało - wbrew buńczucznym wypowiedziom, z ich inicjatywy własnie trwają negocjacje), mi się kojarzą z Sanacją (tradycja piłsudczykowska jest w PiS bardzo żywa). Takiej postawy oczekuję.
        My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

        Komentarz


        • Zamieszczone przez Smetny
          Zamieszczone przez Foxx


          Przy takim podejściu: http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/.../kraj_a_3.html
          trudno o lepszą reakcję, towarzyszu Smętny
          To o czym mówi Dorn to metody rodem z państwa co najmniej autorytarnego.
          No i bardzo dobrze - tylko takie metody moga przynieśc pozytywne skutki. Jakiekolwiek d******tyzowanie przynosi tylko i wyłącznie bałagan na którym korzystają co najwyżej cwaniaczki różnego autoramentu.
          From flood into the fire
          One thousand voices sing
          We're in this together
          For whatever fate may bring

          Komentarz


          • Na becikowym wszyscy się przejechali. Idiotycznie głosowały w Sejmie PiS z nadzieją, że w Senacie poprawią. Wyszło z tego, co wszyscy widzą, bo Placforma jak zwykle okazała się k.... .
            Rokita rzeczywiście jest śmieszny, ale dla mnie to żadna nowość. Niespecjalnie darzę sympatią PO, a Rokita wśród Platfusów był dla mnie zawsze jednym z największych tych, no.. tych-co-to-ich-Beger-ma-w-oczach.

            Przy becikowym wkurwia mnie jedno - żasdnej rozsądnej debaty - zamiast tego hasełka (Rokita): "na samoloty forsa jest a dla matek nie ma"

            PO nie życzę jednak rozpadu, żeby nie pouciekali do innych partii. Tak wiadomo prezynajmniej, kto gdzie jest.
            koko koko Skorza spoko...

            Komentarz


            • Yevaud, bełcikowe powinno być, ale tylko dla matek które mają trudna finansową sytuację! A nie te pOSŁY chcą dać każdej i biednej i bogatej i rachunek jest prosty - nie mają tyle pieniędzy,wiec będa musieli podnieść podatek na co inne i tak się koło zatacza :/
              Od kołyski aż po grób - Legia Warszawa - ukochany klub !!!
              -----------------------------------------

              Komentarz


              • Niby nic - a cieszy

                http://wiadomosci.onet.pl/1222922,11,item.html

                Miłe że każde półsłówko czy dygresyjka na marginesie powoduje prężenie muskułów i zarzucanie grzywą Lubię ten widok, baahdzo
                A z Zytą byłoby wcale niekulawo

                Ale o czym ja tu, jak ciekawsze rzeczy mogą zacząć się kręcić już bardzo niedługo:

                Zamieszczone przez onet.pl
                Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powiedział, że trwają prace nad
                odtajnieniem akt w sprawie inwigilacji prawicy. "Jest to kwestia
                procedur, aby zachować najwyższą staranność w ujawnieniu wszystkich tych
                materiałów" - powiedział Zbigniew Ziobro.
                Jak poinformował minister, prace nad odtajnieniem akt trwają i trudno
                określić, w jakim terminie akta zostaną ujawnione. Powodem jest fakt, że
                jest to "niezwykle obszerny materiał dowodowy". Ponadto - podkreślił
                minister - konieczne będą również spotkania z szefem Agencji
                Bezpieczeństwa Wewnętrznego, "ponieważ część materiałów jest objętych
                klauzulą tajności, nadaną właśnie przez te służby".

                "Ale ten proces posuwa się do przodu i zapewniam państwa, że w stosownym
                czasie na pewno dojdzie do odtajnienia tych materiałów. Taka decyzja
                zapadła, tylko to jest kwestia procedur, tak aby zachować najwyższą
                staranność w ujawnieniu wszystkich tych materiałów" - powiedział
                minister Ziobro.
                Pod koniec listopada ubiegłego roku minister spraw wewnętrznych i
                prokurator krajowy zadeklarowali, że nie widzą przeszkód, by odtajnić
                akta jednej z najgłośniejszych afer III RP - nielegalnej inwigilacji w
                pierwszej połowie lat 90. przez UOP opozycji prawicowej wobec prezydenta
                Lecha Wałęsy i premier Hanny Suchockiej - w tym m.in. Jarosława i Lecha
                Kaczyńskich. Deklarację, by akta stały się jawne i były ogólnodostępne
                dla wszystkich, złożył wtedy również minister sprawiedliwości Zbigniew
                Ziobro.

                Przekroczenie w latach 1991-1997 uprawnień, m.in. przez stosowanie
                "technik operacyjnych" i "źródeł osobowych" wobec legalnych ugrupowań
                prawicowych, warszawska prokuratura zarzuciła płk. Janowi L., za co
                grozi do 3 lat więzienia. L. - szef zespołu inspekcyjno-operacyjnego
                gabinetu szefa d. UOP - to jedyny oskarżony w sprawie. Wątek ewentualnej
                odpowiedzialności jego przełożonych umorzono w 2002 r.

                Materiały sprawy znaleziono w lipcu 1997 r. w szafie płk. Jana L., szefa
                tajnego zespołu przy gabinecie szefa UOP. Sprawę ujawnił w sierpniu 1997
                r., na krótko przed wyborami parlamentarnymi, Zbigniew Siemiątkowski z
                SLD, koordynator służb specjalnych w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza (ciekawe czy wyszłoby to na jaw, gdyby nie "Afera Oleksego" - dop. mój).

                Zespół miał w 1993 r. opracować plany działań operacyjnych UOP, których
                elementem miała być inwigilacja przywódców antywałęsowskiej prawicy.
                Celem działań miało być skłócenie i skompromitowanie czołowych działaczy
                Porozumienia Centrum, Ruchu III Rzeczypospolitej oraz Ruchu dla
                Rzeczypospolitej. Zamierzano ich kompromitować m.in. przy wykorzystaniu
                tajnych agentów UOP w środowiskach prawicowych. Szefem UOP był wtedy
                Gromosław Czempiński, a nadzorował go ówczesny szef MSW Andrzej
                Milczanowski. Obaj zaprzeczali, by doszło do inwigilacji.

                Tajne śledztwo w sprawie inwigilacji wszczęto w październiku 1997 r. na
                podstawie doniesienia ówczesnego szefa UOP Andrzeja Kapkowskiego.
                Początkowo prokuratura badała, czy w 1993 r. - gdy premierem była
                Suchocka - UOP prowadził bezprawne działania przeciw prawicowej
                opozycji. Potem śledztwo rozszerzono na działania UOP przeciw partiom
                politycznym (w tym PPS) w latach 1993-96, gdy rządziła koalicja SLD-PSL.

                W listopadzie 1999 r. ówczesna minister sprawiedliwości Hanna Suchocka
                zapowiedziała kroki w celu odtajnienia całości akt umorzonego (wówczas -
                prawomocnie) śledztwa. Zgodnie z jej zapowiedzią, prokuratura miała
                odtajnić swoje akta, a UOP - swoje. Całość miałaby trafić do marszałka
                Sejmu. Ostatecznie okazało się, że z ujawnieniem akt trzeba czekać na
                prawomocne zakończenie całej sprawy inwigilacji.

                W 2003 r. prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia wobec Jana L.
                http://wiadomosci.onet.pl/1223086,11,1,1,item.html
                From flood into the fire
                One thousand voices sing
                We're in this together
                For whatever fate may bring

                Komentarz


                • Zamieszczone przez Creator
                  Yevaud, bełcikowe powinno być, ale tylko dla matek które mają trudna finansową sytuację! A nie te pOSŁY chcą dać każdej i biednej i bogatej i rachunek jest prosty - nie mają tyle pieniędzy,wiec będa musieli podnieść podatek na co inne i tak się koło zatacza :/
                  Skoro w parlamencie porządnej debaty nie było, to możemy tutaj spróbować.

                  Jakie są argumenty na to, że becikowe POWINNO być? Biednej matce każda pomoc się przyda, to oczywiste, ale czy stąd wniosek, że z naszych podatków należy płacić za urodzenie dziecka?

                  Czy też może zamiast becikowego wprowadzić ulgi podatkowe?
                  Jesli się mówi o tanim państwie, to dlaczego państwo ma zbierać pieniądze, by je potem rozdawać? Taniej byłoby nie zabierać.

                  To tak na szybko parę myśli na ten temat. Każda zaś (pochlebiam sobie) głębsza niż wypowiedź Rokity: "Na samoloty kasa jest, a na dzieci nie ma!"
                  koko koko Skorza spoko...

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Yevaud
                    To tak na szybko parę myśli na ten temat. Każda zaś (pochlebiam sobie) głębsza niż wypowiedź Rokity: "Na samoloty kasa jest, a na dzieci nie ma!"
                    Rokita to pajac , który uwielbia zagrywki pod publiczkę.
                    (od takiego np. Leppera odróżnia go lepsze wykształcenie i poszanowanie prawa).

                    Na samoloty powinno być - bo od polityki obronnej jest państwo. Na dzieci powinni wydawać rodzice (a co najwyżej gmina , w ekstremalnych przypadkach).

                    Powtórze po raz kolejny - zrobiłeś dzieciaka , to o niego zadbaj , do pierona ciężkiego ... a nie licz , że ogół podatników będzie mu sposnorować wyprawkę.
                    bana mu , temu pestu

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez Pesto
                      Zamieszczone przez Yevaud
                      To tak na szybko parę myśli na ten temat. Każda zaś (pochlebiam sobie) głębsza niż wypowiedź Rokity: "Na samoloty kasa jest, a na dzieci nie ma!"
                      Rokita to pajac , który uwielbia zagrywki pod publiczkę.
                      (od takiego np. Leppera odróżnia go lepsze wykształcenie i poszanowanie prawa).
                      Nie pajac, tylko wie co mówić. Pamiętasz realcję na słowa Cimoszewicza: "Trzeba się było poubezpieczać"? Dziwi mnie, że coś takiego powiedział socjalista...
                      From flood into the fire
                      One thousand voices sing
                      We're in this together
                      For whatever fate may bring

                      Komentarz


                      • Rok szkolny będzie krótszy?
                        PAP 13:30
                        Kazimierz Marcinkiewicz i minister edukacji Michał Seweryński
                        (fot. PAP / Jacek Turczyk)

                        Premier Kazimierz Marcinkiewicz spotkał się z kierownictwem Ministerstwa Edukacji i Nauki, aby omówić swoją propozycję skrócenia roku szkolnego 2005/2006 o mniej więcej dwa tygodnie.

                        Rzecznik rządu Konrad Ciesiołkiewicz poinformował, że w sprawie skrócenia roku szkolnego minister edukacji przygotował projekt rozporządzenia zakładający zakończenie zajęć w szkołach w pierwszy piątek po 18 czerwca. W tym roku jest to 23 czerwca.


                        Ciesiołkiewicz podkreślił, że w 2006 r. rok szkolny zostanie skrócony o tydzień, lecz, jak dodał, szkoły będą mogły dodatkowo mieć wolne podczas majowej wizyty w Polsce papieża Benedykta XVI. Zastrzegł jednak, że będzie to zależało do stopnia realizacji programu, decyzji dyrektora szkoły i nauczycieli.

                        Wizyta papieża przewidywana jest na ostatnią dekadę maja przyszłego roku; najbardziej prawdopodobny termin to 25-28 maja. Premier powiedział, że rok szkolny trwający do 30 czerwca, tak jak zaplanowało to Ministerstwo Edukacji w kadencji poprzedniego rządu, jest zbyt długi. To najdłuższy rok szkolny, jaki pamiętam - podkreślił.

                        Uczniowie i nauczyciele wiedzą, że czerwiec jest złym czasem na naukę. Dlatego - moim zdaniem - należy skrócić rok szkolny, aby nie przetrzymywać bezproduktywnie uczniów i nauczycieli w szkole - powiedział Marcinkiewicz. Jego zdaniem potrzebny jest też nowy standard obliczania długości roku szkolnego.

                        Chcę zaproponować wprowadzenie nowej zasady ustalania długości roku szkolnego. Chcę, żeby była ustalona liczba dni nauki w szkole w ciągu roku. Byłoby to ok. 180 dni - wyjaśnił premier. (jask)

                        Ulrychów&Koło - u nas zawsze jest wesoło!

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Rzeczpospolita
                          RZĄD Zaskakująca decyzja premiera Marcinkiewicza
                          Powrót Gilowskiej

                          Zyta Gilowska będzie wicepremierem i ministrem finansów w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza
                          . Teresa Lubińska odchodzi po dwóch miesiącach urzędowania

                          Tę informację, podaną w piątek przez telewizyjną "Panoramę", potwierdzają pragnący zachować anonimowość politycy związani z PiS i rządem.

                          Zyta Gilowska miałaby otrzymać nominację już w sobotę. Obecna minister finansów Teresa Lubińska o odwołaniu ze stanowiska dowiedziała się w piątek po południu podczas rozmowy z premierem. Jeszcze o godz. 16 brała udział w spotkaniu z dziennikarzami, nic o odejściu nie wiedząc. Potem spotkała się z szefem rządu, który na otarcie łez miał jej zaproponować zatrudnienie w swojej kancelarii.

                          Medialne spekulacje o możliwym objęciu przez Gilowską stanowiska w rządzie Marcinkiewicza pojawiły się kilkanaście dni temu. Wówczas, jak wynika z naszych informacji, liderzy PO, m.in. Jan Rokita, mieli ją pytać, czy jest w tym ziarno prawdy. Gilowska miała przysięgać, że do rządu nie zamierza wejść.

                          Dlatego, gdy pojawiła się informacja o objęciu przez nią rządowego fotela, politycy PO byli wstrząśnięci. - To dla mnie autentyczny szok - mówi "Rz" Zbigniew Chlebowski (PO), wiceszef Komisji Finansów Publicznych. - Nie wiem, co mogło ją do tego skłonić. Chyba tylko chęć zemsty na Platformie. A PiS prawdopodobnie chce doprowadzić do podziałów w PO - spekuluje.

                          Chlebowski podkreśla, że przyjęcie przez Gilowską oferty PiS jest niezrozumiale, bo była ona zawsze zwolennikiem podatku liniowego. Tymczasem głównym motywem kampanii wyborczej PiS była walka z pomysłami podatkowymi PO -w słynnych klipach wyborczych znikała żywność z lodówki i upadały pluszaki. - Zyta jest świetnym kandydatem na ministra, ale nie do tego rządu - uważa Chlebowski.

                          Informacji o powołaniu Gilowskiej do rządu Marcinkiewicza nie dowierza też lider LPR Roman Giertych.- To autentyczny skandal - komentuje. - Zostaliśmy oszukani. Oświadczam, że gdybyśmy wiedzieli, że Zyta Gilowska znajdzie się w rządzie Marcinkiewicza, nigdy nie otrzymałby on od nas wotum zaufania. Jej poglądy na gospodarkę są skrajnie liberalne, całkowicie nam obce - dodaje lider Ligi.

                          Giertych uważa także, że premier nie powinien zmieniać ministra finansów w tak newralgicznym momencie prac nad budżetem. Ale Chlebowski sądzi, że to jest akurat najmniejszy problem. - Zyta Gilowska jest fachowcem i szybko wdroży się w prace nad budżetem. Gorzej, że będzie firmować zły budżet -mówi. Przyznaje zarazem, że choćnie najlepiej oceniał Teresę Lubińską, nie było poważnych powodów, by akurat teraz ją odwoływać.

                          Sama Zyta Gilowska była w piątek nieuchwytna, podobnie jak rzecznik prasowy rządu. Informacja o nominacji dla Gilowskiej była pilnie strzeżoną tajemnicą, do późnego popołudnia nie wiedzieli o tym prominentni politycy PiS.

                          Przyszła minister finansów od maja 2005 roku nie należy do żadnej partii. Właśnie wtedy wystąpiła z PO, bo władze partii skierowały do sądu koleżeńskiego sprawę zatrudniania przez nią członków rodziny w biurze poselskim, a Donald Tusk skreślił jej syna z pierwszego miejsca na liście wyborczej. Wcześniej należała, obok Tuska i Rokity, do trzech najważniejszych osób w Platformie. Firmowała m.in. najgłośniejszy pomysł ekonomiczny PO - koncepcję podatkową 3 razy 15 (stawki PIT, CIT i VAT).
                          PIOTR ŚMIŁOWICZ, ALEKSANDRA MAJDA
                          http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/...nomia_a_1.html

                          My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                          Komentarz


                          • No bardzo jestem ciekaw postawy PO przy głosowaniu sejmowym nad tą kandydaturą na Ministra Finansów. Pamiętając postawę tego ugrupowania przy głosowaniu projektów ustawy o becikowym naprawdę niczego nie można tu przesądzić...

                            P.S.: Na pl.soc.polityka zwolennicy PO wpadli w histerię

                            http://usenet.gazeta.pl/usenet/0,482...lityka&x=0&y=0
                            From flood into the fire
                            One thousand voices sing
                            We're in this together
                            For whatever fate may bring

                            Komentarz


                            • i chyba lipa z dni skupienia dla Platformy. Zamiast się wyciszyć, to pewnie ogarnia ich teraz wściekłość
                              Pijemy dalej, czy wymiękasz i robisz przysiad?

                              Komentarz


                              • Po co PiS wziął Gilowską na MF?! Merytorycznie Lubińska nie jest gorsza. Więc co zadecydowało?! Chęć dopepszenia PO czy coś innego?!

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X