Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

    Komentarz


    • Z pl.hum.poezja:

      Lustracja bohaterów

      Raz pewien docent donosiciel
      Popadł w niezwykły błogostan
      Bo jego teczkę inny szpicel
      Opróżnił niby octu dzban

      Tak, że z całego zdroju kwasu
      pozostał tylko zapach - drań.
      Smród rzecz ulotna więc parnasu
      Zażyczył dla się ówże pan.

      Autorytetem być moralnym
      To powołanie godne mnie,
      Z mym intelektem niebanalnym
      Wśród dyplomatów znajdę się.

      Dość już pisania miałkich rozpraw
      o tym jak Paryż kurwił się,
      Dziś kształtowanie ludzkich postaw
      Jak nigdy dotąd korci mnie.

      Tak się nadymał tak się puszył.
      Wtórował mu zaś szpicel ów
      Bo w międzyczasie był on stworzył
      Imperium mediów- gułag słów.

      Media od zawsze są potęgą
      Media - półgłówków łatwy bóg
      Gazeta czyni z dziwki świętą
      Gazetą można kopać grób.

      Docent brylował na salonach.
      Wśród propagandy nośnych trąb,
      Promieniał światłem jak ikona,
      I panteonu tworzył zrąb.

      A gdy dwa razy kwestia padła
      skąd się ten kwaśny odór wziął
      Odmawiam!- krzyknął. Twarz mu zbladła
      I oświadczenie w palcach zmiął.

      ==================================================

      Za cóż mnie Wasze szarpiesz za kontusze?
      Żem jurgieltnikiem, targowiczaninem?
      Możem i zdrajca, lecz nadmienić muszę
      Nie całą Wasze mi przypiszesz winę!

      Veto! Dlaczegóż ja mam pod pręgierzem
      Stać ku uciesze nikczemnej gawiedzi
      Pewnie niemało wszędy nas się zbierze
      Pewnie niemało i na tronach siedzi

      Za coż mię korzysz, żem jest profesyjant
      Kukła w teatrum dworu niepolskiego?
      Ja tylko kłamię, kat tylko zabija
      Dwór obcy płaci tego i owego

      Śmieszą mię puste zarzuty Waszeci
      Chociaż obcemu służę za promocją
      Takich jak ja jest legion od stuleci
      I waści zetną łeb a mnie ozłocą

      Paweł Biernacki
      From flood into the fire
      One thousand voices sing
      We're in this together
      For whatever fate may bring

      Komentarz


      • http://www.niezalezna.pl/article/show/id/8304

        Plus polecam niektóre komentarze pod tekstem

        Np: "jak już musi być ktoś z kreskówek, to może Reksio?"
        Taki miał dziwny charakter. Tylko raz w życiu sypnął i to był ostatni raz. Starsza siostra uderzyła go w złości, więc pobiegł na skargę do rodziców. Ojciec najpierw zrugał siostrę i dał jej klapsa, a potem jego przełożył przez kolano i waląc w tyłek wymawiał słowa powoli, jedno przy każdym uderzeniu:
        - Kablowanie to charakter, więc ja zamierzam połamiać ci ten charakter! Możesz pracować kiedyś jako alfons, ale nie pozwolę, żebyś miał charakter dziwki!
        Zapamiętał.

        Waldemar Łysiak, "Najlepszy".

        Komentarz


        • Program, którego nie ma
          Izabela Kacprzak , Karol Manys 22-09-2008, ostatnia aktualizacja 22-09-2008 20:54
          Dwa tygodnie temu premier Donald Tusk ogłosił narodowy program budowy dróg lokalnych. Tyle że taki program nie istnieje.

          Będziemy budowali i remontowali drogi lokalne, a więc te, po których poruszamy się na co dzień, szczególnie w małych miejscowościach – tak Donald Tusk mówił 8 września w Gołdapi, gdzie otwierał budowę obwodnicy.

          Zapowiedział, że rok 2008 będzie przełomowy, jeśli chodzi o przyspieszenie budowy dróg, i ogłosił rozpoczęcie narodowego programu budowy dróg lokalnych. Podał nawet kwotę miliarda złotych, jaka ma być na niego przeznaczona. Według szefa rządu 50 – 60 proc. kosztów inwestycji poniesie budżet państwa, resztę mają dokładać samorządy.

          Słysząc te zapowiedzi, samorządowcy natychmiast zaczęli szukać bliższych informacji na temat programu. Tym bardziej że są właśnie na etapie układania swoich budżetów.

          – Odebrałem mnóstwo telefonów od samorządowców, którzy chcieli się dowiedzieć więcej na temat tego programu. Niestety, nie umiałem im pomóc, bo na temat programu nikt nic nie wie – mówi Jerzy Polaczek, były minister transportu.

          Jego słowa potwierdza dwóch śląskich radnych – Jakub Łukasiewicz i Michał Jędrzejek ze stowarzyszenia Śląsk XXI. Obaj dzwonili do ministerstwa, pytając o szczegóły. – Chcieliśmy uzyskać podstawowe informacje na temat projektu. W ministerstwie odsyłano nas od departamentu do departamentu.


          Trwało to dwa dni

          – opowiada Jędrzejek. – W końcu jakiś urzędnik powiedział, że w Ministerstwie Infrastruktury taki dokument nie istnieje i żeby dzwonić do MSWiA, bo słyszał, że tam ten program chyba jest. Jak się jednak okazało, w MSWiA też nikt nie słyszał o takim programie.

          – Zapewniam, że program powstaje. Ma formę szkicu, ale powstaje – twierdzi Mikołaj Karpiński, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury. Szczegółów podać jednak nie chce. Z informacji wynika, że prace nad programem rozpoczęto dopiero po wypowiedzi premiera. Karpiński zapewnia, że nastąpi to do końca września.

          Wygląda na to, że na razie program istnieje głównie w zamyśle i notatkach Janusza Piechocińskiego, wiceprzewodniczącego Komisji Infrastruktury z PSL. Prawdopodobnie to on zresztą namówił premiera przed wakacjami do pomysłu wdrożenia takiego programu.

          Życie Warszawy

          "No pasaran!" ???

          HEMOS PASADO !!!

          Komentarz


          • mam program:
            lecem na Jowisza
            Czas kończyć z baranami na forumce

            Komentarz


            • http://www.dziennik.pl/polityka/arti...cow_z_PiS.html

              "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

              Komentarz


              • kolejny tradycyjny finał kolejnej wielkiej afery, którą miesiącami karmiono rozentuzjazmowaną gawiedź:

                Warszawska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zniszczenia dwóch służbowych komputerów byłego kierownictwa sprawiedliwości – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Jednym ze zniszczonych urządzeń był laptop Maxdata Pro, który należał kiedyś do byłego ministra Zbigniewa Ziobry.

                Prokuratora poinformowała, że postępowanie zostało umorzone wobec braku danych, dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa. Z opinii biegłego wynika, że uszkodzenia jednego laptopa mogły powstać w trakcie jego eksploatacji. Drugi laptop został uszkodzony wskutek uderzenia, ale nie udało się udowodnić, że ktoś zrobił to umyślnie.


                Umorzenie śledztwa nie kończy jednak sprawy laptopów. W prokuraturze praskiej śledczy sprawdzają, skąd w laptopie Ziobry znalazły się scenariusze programów dla TVP, a także badana jest zawartość komputera pod kątem przechowywanych na nim informacji tajnych i dostępu do nich osób nieuprawnionych. W sprawę zaangażowana jest również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

                Decyzja prokuratorów nie jest prawomocna. Może się od niej odwołać zawiadamiający o możliwości popełnienia przestępstwa, czyli w tym przypadku dyrektor generalny resortu sprawiedliwości.
                "No pasaran!" ???

                HEMOS PASADO !!!

                Komentarz


                • http://www.ipn.poczytaj.pl/78200?sesja=63012023752

                  Szczerze polecam. Dostępne w większych kioskach czy innych empikach. Ekstra sprawą jest dodatek w postaci głośnego filmu "Obywatel Poeta" Jerzego Zalewskiego.
                  Taki miał dziwny charakter. Tylko raz w życiu sypnął i to był ostatni raz. Starsza siostra uderzyła go w złości, więc pobiegł na skargę do rodziców. Ojciec najpierw zrugał siostrę i dał jej klapsa, a potem jego przełożył przez kolano i waląc w tyłek wymawiał słowa powoli, jedno przy każdym uderzeniu:
                  - Kablowanie to charakter, więc ja zamierzam połamiać ci ten charakter! Możesz pracować kiedyś jako alfons, ale nie pozwolę, żebyś miał charakter dziwki!
                  Zapamiętał.

                  Waldemar Łysiak, "Najlepszy".

                  Komentarz


                  • http://wiadomosci.wp.pl/kat,9911,tit...osc_prasa.html

                    A Platforma caly czas realizuje swoj program "odwlaszczania": Panstwa po PiSie
                    W Google nie znajdziesz wszystkiego... , jest wiele rzeczy, których nie ma w Google, a te rzeczy istnieją.
                    Jednak używaj Google, a net będzie Ci służył.

                    Komentarz


                    • Jak widać, niektórym pomysły na "wyciszanie i zamułę" się kończą:

                      "Nowy wydawca internetowego wydania „Dziennika”, Marta Bratkowska, zabroniła pracownikom cytowania „Gazety Polskiej”, "SuperExpressu" i "Faktu". – To polityczna decyzja. „Dziennik” coraz bardziej przypomina gadzinówkę PO – mówi jeden z dziennikarzy portalu.

                      Bratkowska poleciła w ubiegłym tygodniu swojemu zastępcy, Rafałowi Drzewieckiemu, wysłać e-mail do pracowników. Zakazała w nim cytowania w leadach, tytułach i nadtytułach nazw wymienionych gazet. Oznacza to, że w treściach, które ukazują się na wyświetlającej się głównej stronie internetowej dziennika.pl, nie pojawi się źródło informacji pochodzących z "Gazety Polskiej", "Faktu" i "SuperExpressu".

                      Nie zacytują „Gazety Polskiej”

                      - Tak, poleciłam wysłać takiego maila Rafałowi Drzewieckiemu – przyznaje w rozmowie z Niezalezna.pl Bratkowska. – Chodzi o to, by w pierwszych trzech linijkach leadu była informacja, o co chodzi w artykule, a nie skąd jest ta wiedza – tłumaczy.

                      Na pytanie: dlaczego zakazała cytowania właśnie „Gazety Polskiej”, odpowiada: - Nie cytujemy gazet bulwarowych i bardzo zaangażowanych politycznie.

                      Ciekawe, że wśród gazet zaangażowanych politycznie Bratkowska dostrzega właśnie „Gazetę Polską”, a nie na przykład „Trybunę”, „Gazetę Wyborczą”, „Nie” czy „Fakty i Mity”. Wpisując na cenzurowaną politycznie listę „Gazetę Polską”, „Dziennik” sam określa się jako polityczne medium.

                      Dotarliśmy do Rafała Drzewieckiego, wykonawcy polecenia. Nie chce rozmawiać o szczegółach bulwersującego maila. Jednak przyznaje, że otrzymał takie polecenie. - Potwierdzam, że dostałem polecenie wysłania takiego maila, ale o szczegółach nie mogę rozmawiać, to służbowe sprawy – mówi Niezaleznej.pl Drzewiecki. Złożył wymówienie z pracy po decyzji właściciela o połączeniu strony dziennik.pl i „Dziennika”.

                      Jak w PRL

                      Dziwi zakaz cytowania „Faktu”, który, podobnie jak „Dziennik”, należy do niemieckiego wydawcy Axel Springer. Pracownicy tłumaczą, że to owoc personalnej wojny między naczelnym „Dziennika” Robertem Krasowskim a naczelnym „Faktu” Grzegorzem Jankowskim. „SuperExpress” dokooptowano, by przykryć rzeczywisty powód wpisania na listę cenzurowanych „Faktu”. Oficjalnie chodzi o tabloidy.

                      Natomiast zakaz dotyczący „GP” jest jednoznacznie polityczny. Ten skandaliczny zakaz, który przypomina czasy PRL-owskiej cenzury na Mysiej, to wyraz rosnącego strachu rządu Tuska, przekładającego się na dyrektywy wydawane usłużnym mediom lub dziennikarzom mediów.

                      - Złożymy zawiadomienie na temat tej bulwersującej decyzji do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Rady Etyki Mediów – mówi Niezaleznej.pl Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”."
                      "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                      Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                      Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                      Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                      "
                      Janusz Waluś - czekaMY!

                      Komentarz


                      • Jak miło, że przynajmniej "Dziennik" nie jest gazetą zaangazowaną politycznie.
                        Taki miał dziwny charakter. Tylko raz w życiu sypnął i to był ostatni raz. Starsza siostra uderzyła go w złości, więc pobiegł na skargę do rodziców. Ojciec najpierw zrugał siostrę i dał jej klapsa, a potem jego przełożył przez kolano i waląc w tyłek wymawiał słowa powoli, jedno przy każdym uderzeniu:
                        - Kablowanie to charakter, więc ja zamierzam połamiać ci ten charakter! Możesz pracować kiedyś jako alfons, ale nie pozwolę, żebyś miał charakter dziwki!
                        Zapamiętał.

                        Waldemar Łysiak, "Najlepszy".

                        Komentarz


                        • Od razu piszę, że poniższy link niczego nie przesądza a wklejam go jedynie dlatego, że pan Widacki, to jeden z moich "faworytów" jeśli chodzi o "moralne autorytety.


                          Jeżeli prokurator lustracyjny IPN dojdzie do wniosku, że poseł Jan Widacki skłamał, to z całą pewnością skończy się to przed sądem lustracyjnym właściwego szczebla - powiedział prezes IPN Janusz Kurtyka, pytany o doniesienia "Newsweeka". Na stronie internetowej tygodnika w tekście "Widacki pod lupą IPN" napisano, że prokuratorzy z Instytutu znaleźli w archiwach notatkę, która podważa oświadczenie lustracyjne Widackiego.
                          Według prezesa IPN "metodycznie" sprawdzane są wszystkie oświadczenie lustracyjne i w przypadku Widackiego nie ma specjalnego trybu.
                          Dokument, o którym pisze "Newsweek", pochodzi z teczki Widackiego. W tajnej opinii z lutego 1983 r. jeden z esbeków opisując karierę zawodową prawnika napisał, że od marca 1980 r. Widacki był zatrudniony na pół etatu w Wyższej Szkole Oficerskiej MSW w Legionowie i że z pracy tej zrezygnował w sierpniu 1980 r., tuż po wstąpieniu do NSZZ "Solidarność".
                          Według "Newsweeka", "parlamentarzysta w swoim oświadczeniu lustracyjnym przyznał tylko, że jako szef zakładu kryminalistyki Uniwersytetu Śląskiego prowadził w WSO w Legionowie seminarium doktoranckie dla pracowników i wykładowców - ale jako zewnętrzny ekspert dostający honoraria, a nie etatowy pracownik otrzymujący regularną pensję". Postępowanie IPN ma ustalić, jak było naprawdę.
                          Komentarza nie będzie. Jeżeli zostaną odnalezione jakieś dokumenty, to sądzę, że pierwszą osobą, która powinna je zobaczyć, powinien być właściwy prokurator lustracyjny i powinniśmy pozostawić jemu decyzję, czy są to dokumenty, jeśli są, nadające się do wykorzystania w ewentualnym procesie lustracyjnym - powiedział Kurtyka.
                          Według prezesa IPN, "jeżeli prokurator lustracyjny IPN dojdzie do wniosku, że pan poseł Jan Widacki skłamał, to z całą pewnością skończy się to przed sądem lustracyjnym właściwego szczebla".
                          Widacki powiedział PAP, że o postępowaniu IPN dowiedział się od dziennikarza tygodnika. Oficjalnie nie wiem o tym, że IPN się tym zajmuje - mówił poseł. Nie byłem pracownikiem etatowym szkoły w Legionowie, nigdy nie miałem ani etatu ani pół etatu w związku z czym niech sobie sprawdzają oświadczenie, bardzo proszę - dodał.
                          Prawnik wyjaśnił, że o współpracy ze szkołą napisał w pierwszym oświadczeniu lustracyjnym, w części "B" formularza, który złożył, kiedy nie było do końca jasne, co się rozumie jako współpracę ze służbami. W tej chwili nie ma wątpliwości, że współpraca dotyczy czegoś zupełnie innego - powiedział Widacki. Moja współpraca z tą szkołą nie jest współpracą tajną w rozumieniu ustawy, a nie byłem też pracownikiem etatowym. Tu nie ma w moim przekonaniu rozbieżności między jednym a drugim oświadczeniem lustracyjnym - uważa poseł.
                          Widacki powiedział, że dysponuje materiałami z własnej teczki prowadzanej przez SB i zamierza w przyszłym tygodniu opublikować je w internecie.
                          "Newsweek" powołując się na nieoficjalne informacje podał także, że warszawska dyrekcja Biura Lustracyjnego IPN latem żądała przyspieszenia postępowania w sprawie Widackiego, kiedy pracował on jeszcze w komisji śledczej ds. domniemanych nacisków na służby specjalne za rządów PiS.
                          Kurtyka temu zaprzecza. Wątpię, żeby były naciski. Jestem pewien, że ich nie było - powiedział dziennikarzom. Pion śledczy IPN metodycznie sprawdza wszystkie oświadczenia lustracyjne - dodał i zapewnił, że w sprawie Widackiego nie było żadnej specjalnej ścieżki postępowania.
                          Sprawy nie komentuje dyrektor krakowskiego oddziału IPN Marek Lasota. Prowadzący postępowanie dotyczące Widackiego prok. Piotr Stawowy był w poniedziałek nieuchwytny dla dziennikarzy.

                          http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,tit...wiadomosc.html
                          "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                          Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                          Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                          Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                          "
                          Janusz Waluś - czekaMY!

                          Komentarz


                          • http://kadry.wp.pl/index.php?option=...682&Itemid=183

                            sami niech się za pracę wezmą i chociaż te 8 godzin przepracują...nieroby i złodzieje!

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Czaruś(L) Zobacz posta
                              http://kadry.wp.pl/index.php?option=...682&Itemid=183

                              sami niech się za pracę wezmą i chociaż te 8 godzin przepracują...nieroby i złodzieje!
                              Jak już wklejasz, to doczytaj:
                              Jest to tzw. klauzula opt-out, która pozwala znieść obowiązujące ograniczenia, jednak tylko wobec pracownika, który się na to zgodzi.!
                              W Stanach można pracować maksymalnie 16 godzin dziennie, co nie oznacza, że wszyscy muszą tyle pracować. To, że pracownik, jeśli wyraża na to zgodę, może pracować długi, to jego brocha. Chore są ograniczenia, a nie ich znoszenie.

                              Komentarz

                              Pracuję...
                              X