Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Co maskuje Bolek?

    Awantura o Bolka zdaje się nie mieć końca, strony konfliktu przerzucają się argumentami, wygrażają sobie sądem i łapią się chwytów nieeleganckich (vide wczorajszy niezwykle tendencyjnie i stronniczo prowadzony program na Polsacie mający na celu tylko i wyłącznie zdyskredytowanie Kurtyki, Cenckiewicza i Gontarczyka) co publiczność przyjmuje niezwykle emocjonalnie - zarówno ta pro jak i ta contra. Gdzie się nie spojrzy tam Bolek: Bolek w telewizji, Bolek w radio, Bolek w gazetach, Bolek na rowerze, Bolek z brodą, Bolek w mundurze, Bolek pozdrawia młodzież, Bolek w promieniach zachodzącego słoneczka... Tak jak by nic poza tym się nie działo a jeżeli nawet - to nie miało kompletnie żadnego znaczenia. A dzieje się - i to dzieje się całkiem sporo...

    Oto na przykład negocjatorzy USA przystąpili do rozmów na temat rozmieszczenia baterii antyrakiet systemu THAAD na terytorium Litwy. Informacja nie jest zaskakująca w świetle poczynań rządu Donalda Tuska który - o czym wspomniałem w którejś z poprzednich notek - zachowuje się jak prezes klubu piłkarskiego który co prawda nie mówi wprost że zawodnik nie jest na sprzedaż ale żąda za niego zaporowego odstępnego.

    Amerykanie przeczytali wiadomość dokładnie. Nie? To nie. Szukamy gdzieś indziej. Są państwa, które granicząc z Rosją chętnie przystaną na amerykańską obecność wojskową na swoim terytorium. Zwłaszcza jeśli są maleńkim, czteromilionowym (niebawem w Warszawie będzie tylu rezydentów) krajem ze śladową armią i bez lotnictwa. Ale i bez silnego wpływu rosyjskiego jak widać.

    Czy to bluff strony amerykańskiej? Nie sądzę. Bluffować można, i zarówno w polityce jak i w biznesie bluff często się stosuje aby zmiękczyć drugą stronę, zmusić ją do obniżenia stawianych warunków ale stosuje się go wtedy, gdy przedmiot umowy jest wyjątkowo atrakcyjny, unikalny. Dla Amerykanów polska lokalizacja wyrzutni antyrakiet nie jest unikalna, nie ma ona żadnych walorów których nie była by w stanie dać jakakolwiek inna lokalizacja. Nieprawdą też okazują się twierdzenia, jakoby chodziło o militarną ochronę urządzeń Tarczy którą rzekomo miała zapewnić polska armia co miało zobowiązywać USA do jej modernizacji na własny koszt. Skoro tak miało być to skąd pomysł z jeszcze słabszą militarnie Litwą? Może stąd, że Litwa uporała się z problemem zależności swoich polityków od Moskwy? Jeśli spojrzeć na to co w ostatnich latach okazało się na Litwie i porównać to z wydarzeniami w Polsce analogie wydają się oczywiste - tylko finały jak na razie się różnią. Oto co doniosła Wikipedia:

    W wyborach parlamentarnych w 1993 roku zwycięstwo wyborcze odnieśli przedstawiciele postkomunistycznej Litewskiej Demokratycznej Partii Pracy z Algirdasem Brazauskasem na czele, która dążyła do nawiązania dobrych stosunków gospodarczych z Rosją i Ukrainą. W tym samym roku Brazauskas zostaje prezydentem. W 1994 roku Litwa, podczas wizyty Lecha Wałęsy w Wilnie, podpisała z Polską układ o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy. W 1998 prezydentem Litwy został Valdas Adamkus. W tym samym roku wileński parlament powierzył stanowisko premiera Gediminasowi Vagnoriusowi, w maju 1999 premierem został konserwatysta Rolandas Paksas, który został zastąpiony na stanowisku w listopadzie 1999 roku przez Andriusa Kubiliusa. W 2000 roku premierem został A. Brazauskas. W wyborach prezydenckich w styczniu 2003 zwyciężył R. Paksas, który jednak w 2004 został usunięty ze stanowiska ze względu na ujawnione powiązania z rosyjskimi strukturami gospodarczymi i przestępczymi, które uczestniczyły w finansowaniu jego kampanii wyborczej. W wyniku rozpisanych ponownie wyborów, na fotel prezydenta powrócił w czerwcu 2004 Adamkus.

    W marcu 2004 Litwa stała się członkiem NATO. 1 maja 2004 Litwa wraz z 9 innymi krajami przyjęła członkostwo Unii Europejskiej. W przeprowadzonych w tym samym roku wyborach parlamentarnych zwycięstwo odniosła populistyczna Partia Pracy, kierowana przez rosyjskiego biznesmena Wiktora Uspaskicha, który przyjął litewskie obywatelstwo. W czerwcu 2005 został oskarżony o kłamstwo odnośnie wyższego wykształcenia, co stało się bezpośrednią przyczyną jego dymisji z funkcji ministra gospodarki i rezygnacji z mandatu posła. W grudniu 2005 Sąd Najwyższy uniewinnił R. Paksasa, nie uchylił jednak impeachmentu. W czerwcu 2006 wybuchł kolejny skandal – władze ujawniły, że prowadzą śledztwo w sprawie podejrzeń, iż Partia Pracy powstała za pieniądze rosyjskich służb specjalnych. Premier Algirdas Brazauskas i jego rząd podali się do dymisji.
    .

    Znacie?

    Pewnie że znacie. Tylko u nas happy-endu nie widać. Ani w tej sprawie ani w innych. Jak np. organizacja Euro 2012 gdzie daje się już słyszeć najróżniejsze głosy. Np. że z powodu polskiej dziczy (która jak pamiętamy niemal zdemolowała Wiedeń i prawie zrównała z ziemią Klagenfurt) może lepiej odstąpić od organizowania Euro 2012. A poza tym na Ukrainie i tak przygotowania leżą więc Euro nam zabiorą. Ale broń Boże nie z naszej winy. A o organizację Euro 2016 wystąpi Rosja. I dostanie, bo czemuż by nie? Stadion Lokomotiwu na którym graliśmy z Rosją sparring niecały rok temu jest świetny. Na pewno znajdzie się w Rosji jeszcze siedem takich...

    A my żyjemy politycznym trupem Bolka rzuconego gawiedzi na żer przez oficerów prowadzących którym najwyraźniej ten tajny współpracownik stał się już zbędny. Mają innych, lepiej zakamuflowanych. I lepiej robiących robotę, bo w cieniu. A w cieniu łatwiej się pracuje, efektywniej. Wszak na szkoleniach uczyli: "Tisze jedziesz - dalsze budziesz"...
    From flood into the fire
    One thousand voices sing
    We're in this together
    For whatever fate may bring

    Komentarz


    • "The Economist": Donald Tusk traci cenny czas

      PAP 2008-06-20

      - Ujmujący, przyzwoity, ale mało zdecydowany. Jak dotąd nie przetestowany przez żaden poważny kryzys - scharakteryzował Donalda Tuska tygodnik "The Economist" w najnowszym numerze.


      Sikorski i Tusk nadal najlepiej ocenianymi członkami rządu (16-06-08, 22:59)
      Jego rząd "skubnie jakiś problem, czasem w sposób pożyteczny, ale na ogół nieskuteczny. Wytwarza wokół siebie atmosferę nieco chaotyczną idącą w parze z niezdrowym apetytem na apanaże władzy - dodaje pismo.

      - Czy jeden z najlepszych rządów, jakie Polska miała w swej historii, jest wystarczająco dobry - pyta "The Economist" w artykule zatytułowanym "Wyglądając sympatycznie, ale nie robiąc niczego".

      "Traci czas, którego nie ma"

      Po stronie osiągnięć rządu pismo wskazuje na politykę zagraniczną i działalność sejmowej komisji "Przyjazne Państwo", a po stronie zaniedbań m. in. modernizację infrastruktury dróg i kolei, poleganie na przestarzałych siłowniach windujących cenę prądu i emitujących dużą ilość CO2, niereformowanie systemu świadczeń socjalnych i subsydiów.

      - Wygląda na to, że jednym z celów Donalda Tuska jest ubieganie się o urząd prezydenta na późniejszym etapie, a nie podejmowanie śmiałych działań rządowych już teraz. Może to być politycznie przebiegłe, ale Tusk ryzykuje utratą czasu, który ma - podkreśla "The Economist".

      - Perspektywa dla polskiej gospodarki jest mniej różowa niż była. Słońce dziś nad nią świeci, ale nierozwiązane problemy zachmurzą Donaldowi Tuskowi przyszłość - ostrzega tygodnik.
      niemozliwe
      "No pasaran!" ???

      HEMOS PASADO !!!

      Komentarz


      • Jest jeszcze wręcz filmowa historia, która nieco umyka w omawianiu kwestii TW „BOLEK” .
        O Alku Żebrowskim, który na Placu Zamkowym w Warszawie sprzedawał pod koniec prezydentury Lecha Wałęsy kasety magnetofonowe z nagraniem rozmowy o Wałęsie – tak pisze historyk Antoni Zambrowski:

        >> Był on studentem Uniwersytetu Wrocławskiego i nazywał się Aleksander Żebrowski, natomiast nagranym rozmówcą był Kazimierz Szołoch, o którym wtedy niczego nie słyszałem. Kupiłem więc jedną z kaset i tak rozpoczęła się znajomość z Alkiem.

        Kazimierz Szołoch w grudniu 1970 r. był przewodniczącym Komitetu Strajkowego w gdańskiej stoczni "Lenin" – tak przynajmniej wynikało z wyjaśnień Alka – a następnie jednym z założycieli Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Byłem tym zaskoczony, gdyż z różnych opowieści Lecha Wałęsy przekazywanych przez media słyszałem, że to on był przywódcą grudniowego strajku w stoczni "Lenin". A tu jakiś Kazimierz Szołoch opowiada o strajku i o swojej roli przewodniczącego Komitetu Strajkowego.

        Odmienny stosunek do Wałęsy

        Wcześniej miałem szczęście poznać Kazimierza Świtonia, pomysłodawcę i założyciela Wolnych Związków Zawodowych na Górnym Śląsku, oraz Andrzeja Gwiazdę i Anię Walentynowiczową, założycieli Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Czytałem zamieszczony w drugoobiegowym "Robotniku Wybrzeża" znakomity artykuł Ani "Szczera dyskusja nad antrykotem", opowiadający z humorem o wizycie Edwarda Gierka w stoczni "Lenin" w kolejną rocznicę jego pierwszej wizyty u stoczniowców. Za ten artykuł wyrzucono Anię z pracy, co wywołało sierpniowy strajk 1980 r. Podczas pobytu Ani w Warszawie w 1983 r. nagrałem jej opowieść o życiu i działalności społecznej, nieopatrznie pozostawiając taśmę u mego przyjaciela Zygmunta Krzemińskiego ps. "Kmicic". Gdy byłem z dziećmi na letnich wakacjach, Zygmunt pokłócił się z Anią i ta zmusiła go do skasowania tej niezmiernie ciekawej relacji. Do dziś nie mogę tego przeboleć. Już wtedy zorientowałem się, że Andrzej i Ania mają zupełnie odmienny od mego stosunek do Wałęsy. W czym rzecz, zrozumiałem dopiero po obaleniu przez prezydenta Wałęsę rządu Jana Olszewskiego i ujawnieniu rewelacji Antoniego Macierewicza o współpracy Wałęsy z SB.

        Tarapaty z taśmą

        Kolportowana przez Alka Żebrowskiego taśma z zapisem rozmowy z Kazimierzem Szołochem oprócz znanych już faktów, że Lech Wałęsa jako młody robotnik stoczni uległ presji SB i sypnął swoich kolegów, zawierała interesującą relację o jego akcesie do Wolnych Związków Zawodowych. Szołoch opowiadał, że związkowcy otwarcie powiedzieli Wałęsie: Lechu, my ci nie ufamy, bo donosiłeś na nas do SB. On na to odpowiedział: Ludzie, nie miałem wtedy wyboru, bo by mnie zabili. Ale teraz przyrzekam wam, że będę uczciwym Polakiem. Pod tym warunkiem został przyjęty.

        Wkrótce Alek odwiedził mnie w redakcji "Tygodnika Solidarność", by poskarżyć się, że policja nie daje mu kolportować jego kasety. Pokazał zdjęcia z akcji przy wejściu do Akademii Sztuk Pięknych na Krakowskim Przedmieściu, gdzie miał rozstawiony stolik. Była tam masa radiowozów policyjnych – więcej niż w sierpniu 1985 r., kiedy aresztowano uczestników pikiety sklepu monopolowego prowadzonej w ramach akcji Ruchu Otrzeźwienia Narodu. Mimo że wtedy był PRL, a tym razem III Rzeczpospolita, mająca być państwem prawa.

        Nieznani sprawcy

        Po pewnym czasie zostałem zaalarmowany, że Alek wpakował się w jeszcze większe nieszczęście. Gdy wracał do rodzinnej Świdnicy na Dolnym Śląsku, na dworcu we Wrocławiu napadł na niego jakiś menel i uderzył butelką w głowę. Alek poszedł z tym na posterunek policji i usłyszał dobrą radę, by się w coś uzbroił, jeśli się czuje niepewnie. – Panie Żebrowski – powiedział policjant – w obronie własnej może pan się posłużyć każdym narzędziem.

        Wobec tego Alek udał się do budki "Ruchu" i kupił nóż turystyczny. W samą porę, gdyż na stacji przesiadkowej napadło na niego (co za zbieg okoliczności!) aż trzech meneli. Alek w obronie własnej użył noża i jednego z nich zranił ze skutkiem śmiertelnym, drugiego tylko zranił, trzeci salwował się ucieczką. Chłopak poczekał na przybycie policji, został zatrzymany i osadzony w areszcie śledczym. W owym czasie miała miejsce pod Warszawą głośna sprawa małżeństwa Borowików, którzy postrzelili śrutem złodzieja kabla energetycznego. Również ze skutkiem śmiertelnym. W obronie państwa Borowików stanęły wpływowe czynniki III Rzeczypospolitej i osadzona na ławie oskarżonych pani Borowikowa została uniewinniona w majestacie prawa.

        Dlaczego UOP?!

        Ponieważ nie było mowy o zwolnieniu Alka, by odpowiadał z wolnej stopy, o co zabiegali jego obrońcy z kancelarii adwokackiej w Wałbrzychu wraz z mym naczelnym redaktorem Andrzejem Gelbergiem, podejrzewaliśmy podtekst polityczny w tej całej historii. Zostałem wysłany do Świdnicy, aby zebrać materiał do artykułu interwencyjnego. Odnalazłem tam rodzinę Alka i rozmawiałem z sędzią, który badał sprawę. Zarzekał się, że nie ma w niej żadnych podtekstów politycznych i chodzi jedynie o wyraźne przekroczenie granic obrony koniecznej. Do widzenia z Alkiem w areszcie śledczym mimo moich nalegań nie doszło, więc po powrocie do redakcji zrelacjonowałem szefowi, że wszystko jest w porządku. Tymczasem Alka skierowano na badania psychiatryczne, z których uciekł i ponownie odwiedził mnie w redakcji. Dowiedziałem się, że był bardzo źle traktowany przez służbę więzienną, kilkakrotnie dotkliwie pobity, zaś sędzia wyraźnie demonstrował wobec niego swą niechęć do "Solidarności".

        Alek ukrywał się u przyjaciół w Warszawie, ale został namierzony przez funkcjonariuszy UOP i ponownie aresztowany. To, że w zwykłej sprawie o przekroczenie granic obrony koniecznej poszukiwała go nie policja, lecz UOP, dawało wiele do myślenia. Jeszcze więcej – drakoński wyrok: 10 lat pozbawienia wolności. Próbowałem odnaleźć go w zakładzie karnym, ale Centralny Urząd Więziennictwa nie udostępnił mi odpowiednich informacji. Słyszałem, że podczas rozprawy rewizyjnej Alek chciał, by w jego obronie zeznawała jego koleżanka, Agata Buzkówna – córka premiera Jerzego Buzka.

        Więcej go nie spotkałem i nic nie wiem o jego dalszych losach. Jedynym śladem naszej znajomości pozostał mój artykuł z końca lat dziewięćdziesiątych na łamach "Najwyższego Czasu!", w którym stawałem w obronie Alka.
        <<

        =============================

        Bolek, dziwko – szafot blisko!
        Ostatnio edytowany przez Pawełek; 1065.
        OLD FASHION MAN CLUB

        Komentarz


        • Abstrahując od głównego tematu, ja już i tak muszę kanałami wracać z pracy do domu

          To jedno mnie wkurwia niemożebnie, bezczelność tych skurwysynów:

          Wiadomości z kraju i ze świata. Wiadomości gospodarcze. Znajdziesz u nas informacje, wydarzenia, komentarze, opinie. Serwis dla kobiet, rozrywka, auto, pogoda.


          Jakim prawem wkłada on sobie do ust słowo Naród.
          Lepiej niech powie kto go prowadził i od którego roku.

          Jak ja ich wszystkich nienawidzę, obłudnicy !
          Their fight is your fight their freedom-your freedom WARSAW '44'
          Miasto, które przeżyło własną śmierć !

          Legia Warszawa - nie dla ITIotów !

          - Nie ma wykładów o tym co robić z martwą prostytutką - odparł Lash. - To zupełnie inny kurs. Nauki polityczne, zdaje się. C. Moore.

          Komentarz


          • W okopach III RP, czyli "nic o was bez nas"
            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

            Komentarz


            • - Bracia Kaczyńscy nie umieją korzystać z dyplomacji: były premier nie powinien źle mówić o Wałęsie - tak swojego prezesa oraz prezydenta RP krytykuje Nelli Rokita. Ale to nie wszystko: - I Jaruzelski, i Kwaśniewski, za którymi nie przepadam, są wielcy. To wielkie talenty - mówi Nelli Rokita dla Radia TOK FM. - Nie jestem w stanie im odmówić dobrych zamiarów wobec Polski - dodaje.
              "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

              Komentarz


              • Zamieszczone przez daimler Zobacz posta
                Wczoraj zachowanie Wałęsy u Pospieszalskiego żenujące.
                Za to dyskusja po raz kolejny rzeczowa, spokojna, merytoryczna. Jak nie w TVP!
                Zachowanie Wałęsy jest od wielu lat żenujące; jego wypowiedzi są na stałym, bardzo niskim poziomie i w tej sprawie raczej nic się nie zmienia/zmieni. W tej chwili zachowuje się wręcz katastrofalnie, co podkreślają chyba wszyscy, nie wyłączają fanów jego osoby, (wznoszących peany na jego cześć bez względu na wszystko.), którzy raczej nie mają wątpliwośći, że język Lecha Wałęsy i jego szeroko rozumiane zachowanie wysoce odstają od pewnych ogólnie przyjętych norm (przede wszystkim norm kultury). Właściwie chyba nie ma osoby, która nie uważa, że Wałęsa momentami zwyczajnie się kompromituje. Dziwie się że nikt z jego środowiska nie szepnie mu czasem do ucha paru mądrych słów (w stylu: kończ waść wstydu oszczędz). Bo mi i ludziom którzy mają w tej sprawie podobne do moich poglądy takie zachowanie umoczonego po uczy więc przze to panicznie przestraszonego Bolka jest niezwykle na ręke. Niech się sam wykończy.

                Co do dyskusji u redaktora Pospieszalskiego. Była rzeczywiście nade rzeczowa i spokojna z jednej prostej przyczyny- nie uczestniczyli w niej przypadkowi ludzie. Uczestniczyło trzech historyków IPNu oraz Andrzej Friszke, również historyk. Gdyby Jan Pospieszalski zdecydował się zabawić w Polsat czy inny TVN i zaprosić szczekaczy pokroju redaktora Wołka czy Żakowskiego- to o spokojnej dyskusji pewnie by nie było mowy. Mam prywatnie niewielki żal do Antoniego Dudka, którego zawsze bardzo szanowałem, że obrał w sprawie stanowisko takie a nie inne... Stanowisko to polega na moim zdaniem zbyt dużej ostrożności w formułowaniu pewnych tez. Jestem przekonany, że Antoni Dudek co innego na temat Bolka powiedziałby w rozmowie prywatnej- a co innego mówi przed kamerami, niestety. Szkoda to wielka- liczyłem bowiem na całkowite poparcie tego człowieka dla pracy jego kolegów... Jego decyzja. Wypowiedzi Andrzeja Friszke oceniam za to względnie pozytywnie (jak na niego rzecz jasna)- stwierdził on jednoznacznie, że to, że nie zgadza się ze wszystkimi tezami książki wcale nie znaczy, że materiał zebrany przez historyków IPN nie jest wartościowy dla sprawy. Był bardzo powściągliwy w radykalnych ocenach- prawdopowobnie zdaje sobie doskonale sprawe z tego, ze nie bardzo się aktualnie opłaca stać w jednym szerego z Wołkami i tego typu ludzmi we wspólnym froncie obrony Lecha Wałęsy, bo z każdym dniem front ten wystawiony będzie na coraz większą śmieszność. Friszke nie jest więc ani na tak ani na nie, co chyba w jego wypadku jest najsensowniejszytm rozwiązaniem.
                Ostatnio edytowany przez casual; 7669.
                Taki miał dziwny charakter. Tylko raz w życiu sypnął i to był ostatni raz. Starsza siostra uderzyła go w złości, więc pobiegł na skargę do rodziców. Ojciec najpierw zrugał siostrę i dał jej klapsa, a potem jego przełożył przez kolano i waląc w tyłek wymawiał słowa powoli, jedno przy każdym uderzeniu:
                - Kablowanie to charakter, więc ja zamierzam połamiać ci ten charakter! Możesz pracować kiedyś jako alfons, ale nie pozwolę, żebyś miał charakter dziwki!
                Zapamiętał.

                Waldemar Łysiak, "Najlepszy".

                Komentarz



                • W piekle się smażyć będziecie - bezbożniki jedne

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez crolick Zobacz posta
                    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomos...to_grzech.html
                    W piekle się smażyć będziecie - bezbożniki jedne
                    Jeszcze Żydziński z Pieronkiem niech rzucą klątwe i mamy przesrane
                    Taki miał dziwny charakter. Tylko raz w życiu sypnął i to był ostatni raz. Starsza siostra uderzyła go w złości, więc pobiegł na skargę do rodziców. Ojciec najpierw zrugał siostrę i dał jej klapsa, a potem jego przełożył przez kolano i waląc w tyłek wymawiał słowa powoli, jedno przy każdym uderzeniu:
                    - Kablowanie to charakter, więc ja zamierzam połamiać ci ten charakter! Możesz pracować kiedyś jako alfons, ale nie pozwolę, żebyś miał charakter dziwki!
                    Zapamiętał.

                    Waldemar Łysiak, "Najlepszy".

                    Komentarz


                    • Podobno Wałęsa pisze nową autobiografie, stara się zdezaktualizowała
                      Their fight is your fight their freedom-your freedom WARSAW '44'
                      Miasto, które przeżyło własną śmierć !

                      Legia Warszawa - nie dla ITIotów !

                      - Nie ma wykładów o tym co robić z martwą prostytutką - odparł Lash. - To zupełnie inny kurs. Nauki polityczne, zdaje się. C. Moore.

                      Komentarz


                      • a najciekawsze jest to, że Gocłowski nigdzie nie mówi, że Wałęsa Bolkiem nie był.

                        i najwyraźniej nie zgadza się z twierdzeniem Jana Pawła II wg. którego "poznacie prawdę a prawda was wyzwoli" to zdanie najważniejsze w całej ewangelii



                        ale trzeba przyznać Gocłowskiemu, że linię trzyma stałą - Hejmy tez bronił, Wielgusa także
                        "No pasaran!" ???

                        HEMOS PASADO !!!

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Fizi Zobacz posta
                          a najciekawsze jest to, że Gocłowski nigdzie nie mówi, że Wałęsa Bolkiem nie był.

                          i najwyraźniej nie zgadza się z twierdzeniem Jana Pawła II wg. którego "poznacie prawdę a prawda was wyzwoli" to zdanie najważniejsze w całej ewangelii



                          ale trzeba przyznać Gocłowskiemu, że linię trzyma stałą - Hejmy tez bronił, Wielgusa także
                          Może przy okazji sam ma coś na sumieniu?
                          Taki miał dziwny charakter. Tylko raz w życiu sypnął i to był ostatni raz. Starsza siostra uderzyła go w złości, więc pobiegł na skargę do rodziców. Ojciec najpierw zrugał siostrę i dał jej klapsa, a potem jego przełożył przez kolano i waląc w tyłek wymawiał słowa powoli, jedno przy każdym uderzeniu:
                          - Kablowanie to charakter, więc ja zamierzam połamiać ci ten charakter! Możesz pracować kiedyś jako alfons, ale nie pozwolę, żebyś miał charakter dziwki!
                          Zapamiętał.

                          Waldemar Łysiak, "Najlepszy".

                          Komentarz


                          • "Dowód w obronie Wałęsy" prof. Andrzeja Friszke
                            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                            Komentarz


                            • Ponoć Wałęsa ma dziś imieniny. Chociaż szczerze mówiąc nie wiem dlaczego "Bolesława" obchodzimy właśnie dziś...

                              Zapis filmowej relacji z wczorajszej debaty w Harendzie o Bolku właśnie:

                              Taki miał dziwny charakter. Tylko raz w życiu sypnął i to był ostatni raz. Starsza siostra uderzyła go w złości, więc pobiegł na skargę do rodziców. Ojciec najpierw zrugał siostrę i dał jej klapsa, a potem jego przełożył przez kolano i waląc w tyłek wymawiał słowa powoli, jedno przy każdym uderzeniu:
                              - Kablowanie to charakter, więc ja zamierzam połamiać ci ten charakter! Możesz pracować kiedyś jako alfons, ale nie pozwolę, żebyś miał charakter dziwki!
                              Zapamiętał.

                              Waldemar Łysiak, "Najlepszy".

                              Komentarz


                              • Marek Chimiak - były działacz opozycji demokratycznej, związany z Niezależną Oficyną Wydawniczą "NOWA" -zadeklarował, że nie przyjmie od prezydenta Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski.



                                Marek Chimiak został odznaczony 13 czerwca 2008 r. za "wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce" oraz za "osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej". Jak twierdzi, dowiedział się o tym z internetu. Notatka z sentencją odznaczenia została bowiem opublikowana na stronie internetowej prezydenta RP.
                                Chimiak wysłał list do Lecha Kaczyńskiego. Napisał, że nie przyjmie orderu z powodu "formy powiadomienia odznaczonych", którą uznał za "głęboko niestosowną". Jako drugi powód swojej decyzji Chimiak podaje fakt, że "permanentnie pomija się na listach odznaczeń" innych ludzi działających w Niezależnej Oficynie Wydawniczej, których zasługi są "na pewno nie mniejsze" od jego, ".
                                "(...) Nie potrafię zaakceptować niezrozumiałej polityki, w ramach której jednych się odznacza według nieczytelnego klucza, o innych się zapomina, a innych, nawet najwybitniejszych, obraża" - podkreśla.
                                W liście do Kaczyńskiego Chimiak podkreślił także, że swoją nagrodę za "działania sprzed lat dwudziestu kilku" odebrał już w 1989 roku. "Mamy może niedoskonałą, ale wolną i demokratyczną Polskę" - zaznaczył.
                                "Uważam, że prezydent naszego kraju powinien, zgodnie z elementarnymi wymogami demokracji, postępować tak, aby nikt nie mógł go oskarżyć o kierowanie się osobistymi uprzedzeniami i negatywnymi emocjami" - kończy Chimiak.
                                PAP 2008-06-21, ostatnia aktualizacja 2008-06-21 21:07




                                Marek Chimiak:



                                Ostatnio edytowany przez Jaco; 1067.
                                "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                                Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                                Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                                Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                                "
                                Janusz Waluś - czekaMY!

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X