Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Podczas spotkania z przedstawicielami organizacji żydowskich w USA w poniedziałek w Nowym Jorku premier Donald Tusk obiecał rozwiązanie jeszcze w tym roku ciągnącego się od lat problemu restytucji prywatnego mienia żydowskiego w Polsce - podali uczestnicy spotkania.
    Informację potwierdził szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak, który towarzyszył szefowi rządu podczas wizyty w USA.

    - Pracę nad projektem w ramach rządu prowadzi wiceminister skarbu państwa Krzysztof Łaszkiewicz. Jest w stałym kontakcie m.in. ze środowiskiem żydowskim, ale nie tylko, bo reprywatyzacja dotyczy wszystkich obywateli polskich, którzy utracili swój majątek - powiedział Nowak. - Minister Łaszkiewicz dostał polecenie od premiera, aby przyspieszyć prace, tak żeby wiosną rząd skończył pracę nad projektem, a do jesieni tego roku ustawa mogła być przedstawiona Sejmowi - podkreślił.





    I teraz:

    Podczas spotkania z prezydentem USA George'em W. Bushem premier Donald Tusk pokazał, że jest zawodnikiem pierwszoligowym - powiedział szef MSZ Radosław Sikorski, pytany o ocenę wizyty szefa polskiego rządu




    Tusku, musisz???
    "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
    Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
    Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
    Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
    "
    Janusz Waluś - czekaMY!

    Komentarz


    • Zamieszczone przez Fizi
      zagraniczne media o wizycie Tuska:

      amerykańska prasa – „Washington Post” i „New York Times”, zwraca uwagę, że rzeczniczka Białego Domu odrzuciła powiązanie modernizacji polskiej armii z systemem obrony przeciwrakietowej. Z kolei niemiecki „Der Tagesspiegel” pisze o długiej liście polskich życzeń i zauważa, że prezydent George W. Bush nie obiecał nic konkretnego, a jedynie przyznał, że polska armia musi zostać zmodernizowana. W Polsce uznano to zdanie za sukces - pisze dziennik.
      ( za rmf.fm)

      jak widać, w Polsce PO i powolne jej media lansują wielki sukces wizyty Tuska

      zagraniczne media zaś jasno klarują, że nie uzuskał niczego, co chciał uzyskać, zaś wymowa komentarza Der Tagesspiegel jest taka, że można mówić o kpieniu z otrąbywania sukcesu, gdy wizyta była oczywistą porażką
      Przede wszystkim z wypowiedzi amerykańskiej urzędniczki dla PR1 wynika, że PO nie postawiła żadnych nowych warunków w sprawie tarczy, strona amerykańska uznaje że zmiana rządu w Polsce nie wprowadza do rozmów niczego nowego. Wniosek? Do wyboru:

      1. Kłamano, że rząd PiS chce się zgodzić bez dyskusji na wszystkie warunki USA nie żądając niczego w zamian albo
      2. Kłamią teraz, że postawili jakieś nowe warunki.

      A tu fajny, bardzo wart przeczytania wpis z S24:



      Minister Radosław mianował premiera Donalda zawodnikiem pierwszej ligi. Dał w ten sposób kolejny dowód swemu wysublimowanemu poczuciu humoru według najlepszych brytyjskich wzorów, ze szczególnym uwzględnieniem podgatunków gallows humour i pure nonsense. W logice konwencjonalnej członkostwo I ligi uzyskuje się grając i wygrywając, a nie w drodze nominacji. Mianowani mogli być pomarcowi docenci, ale mianowanie zawodników pierwszej ligi należy do pomysłów godnych Edwarda Leara (1812-188, mistrza poetyckiego nonsensu.

      Gallows humour występuje w stosunkach ministra z przełożonym dlatego, że minister umiejętnie dawkuje długość sznura, podsuwanego konkurentowi w nadchodzących wyborach prezydenckich 2010 roku. Nic dziwnego. Fundamentalny podręcznik w tym zakresie, The Official Table of Drops, opublikowany przez brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych w 1888 i zaktualizowany w 1913 roku, dostępny jest tylko w języku angielskim, którym minister włada biegle. Ponieważ publikacja ta nie doczekała się dotychczas przekładu na języki obce, w tym na polski, niewykluczone jest, że premier na razie nie chwyta, skąd ta nagła troska, w wyniku której minister zawsze chce znać jego wagę z dokładnością do pół uncji.

      Innych powodów do pochwał trudno się dopatrzyć. Jedyne widoczne skutki zdecydowanej postawy zawodnika, to uzyskanie obietnicy amerykańskiego bramkarza, że bramkarz się starannie zastanowi, czy powinien pójść do domu zostawiając bramkę bez opieki, oraz czy zgodzi się na swój koszt napompować zawodnikowi piłkę i sprawić mu nową koszulkę.

      Prezydent George W. Bush, wbrew obiegowej o nim opinii, nie jest pozbawiony poczucia humoru. Poprzednie zabiegi w sprawie zniesienia obowiazku uzyskiwania amerykańskich wiz turystycznych przez setki tysięcy owładniętych żądzą turystycznego poznania Ameryki turystów polskich z Małopolski, Podlasia i Podhala, doprowadziły do ofiarowania Polsce w 2005 roku przez Biały Dom "mapy drogowej" (road map) procesu, jaki miał w nieokreślonej przyszłości do tego szczęśliwego wydarzenia doprowadzić. Mało kto w kraju zrozumiał wówczas czytelną aluzję ceremonialnego wręczenia polskiej dyplomacji mapy drogowej na podróż do Ameryki, jak wiadomo oddzielonej od Polski oceanem.

      Była to dowcipna odpowiedź na groteskową próbę zastraszenia Białego Domu podczas kampanii prezydenckiej 2004 roku wizją milionów głosów Polonii amerykańskiej oddanych jak jeden mąż na gwizdek z Warszawy, ktore miały zmieść z powierzchni amerykańskiego życia politycznego każdego kandydata niechętnego pracy Polaków na czarno w USA. Władzę Warszawy nad tymi milionami głosów miało dokumentować około trzysta podpisów uzbieranych pośród polonijnych kół i klubów, masarni, kwiaciarni, sklepików i biur podróży w USA pod dokumentem rozmaicie tytułowanym - 'Polish American Solidarity Agenda' lub 'Polish American Agenda 2004' - przez efemeryczną organizację American Polish Advisory Council (APAC), prowadzącą nielegalny lobbying w USA na rzecz uchwalonego przez Sejm RP priorytetu polskiej polityki zagranicznej, czyli zniesienia wiz. Nielegalny, ponieważ bez wymaganej amerykańską ustawą Foreign Agents Registration Act (FARA) rejestracji APAC jako agenta obcego wpływu, dzialającego na rzecz zagranicznego mocodawcy. Minister Sikorski, wówczas chwilowo emerytowany jako polityk krajowy i zatrudniony przez American Enterprise Institute w Waszyngtonie, znajdował się na liście doradców APAC.

      Na szczęście, wartość komediowa występu rzekomych właścicieli polonijnych głosów w Oval Office, gdzie w styczniu 2004 roku prez. Kwaśniewski najpierw postraszył prez. Busha milionami Polaków w USA, a potem wyłajał go łamaną angielszczyzną ("the future of the world is without visa, not with visa"; (…) the future of the world, with Poland, with Eastern Europe, with the world is no visa, not visa. That's me, very modest citizen of Poland, I speak to you."), okazała się tak wysoka, że US Department of Justice, z trudem zachowujac powagę, powstrzymał się od ścigania APAC.

      Było, minęło. Przyszłość jak w 2004 roku nieokreślona była, tak w 2008 nieokreślona pozostała. Prezydent Bush podtrzymał także swoją złożoną przed czterema laty obietnicę, że będzie wytrwale pracował nad osiągnięciem przez Polskę jej celów. Z powodu logiki priorytetów, celnie wyrażonej polskim przysłowiem 'bliższa ciału koszula' należy domniemać, że ta szczęśliwa chwila nadejdzie, gdy Stany Zjednoczone znajdą chwilę czasu po zrealizowaniu własnych celów. Odnoszę także wrażenie, że najpilniejsza praca jaka czeka administrację amerykańską to znalezienie miejsca, w jakim można by ulokować supertajne wyrzutnie antyrakietowe bez potrzeby jednoczesnego prowadzenia salonu masażu ego dla nieobliczalnego sojusznika, aktualnie zajętego rekonstrukcją dopiero co zlikwidowanej filii GRU.

      Nie same jednak negatywy płyną z 'Rejsu' premiera Donalda rejsowym samolotem. Futbolowa metafora być może pomoże niedoinformowanym konsumentom polskich mendiów pojąć, gdzie i w której lidze Polska się względem USA faktycznie znajduje.

      Pierwsza liga, przyjaciele Ameryki, to kraje anglosaskie: Wielka Brytania, Kanada, Australia i Nowa Zelandia (choć ta ostatnia z reputacją łobuza w rodzinie, z powodu lewackich odpałów). Połączone z USA wspólnym językiem, tradycją brytyjskiego prawodawstwa, burzliwą historią imperium, nad którym nie zachodziło słońce, protestancką religią i legendą purytan. Związane braterstwem broni w dwóch wojnach światowych, Korei, Wietnamie i tuzinie lub dwóch pomniejszych awantur militarnych. Polityczne, wojskowe i wywiadowcze stosunki USA z każdym z tych krajów (z ewentualnym wyjątkiem stawianej czasami do kąta NZ) są bliższe i cieplejsze niż ze wszystkimi krajami NATO razem wziętymi. Więzi gospodarcze w tej grupie opierają się na wzajemnie korzystnym robieniu pieniędzy przez wielkie firmy po obu stronach obu oceanów, które rozumieją się bez słów.

      Druga liga, partnerzy Ameryki, to luźno zaprzyjaźnione kraje, z którymi można robić istotne interesy: Niemcy, Francja, Japonia. Partnerem Ameryki w biznesie może być kraj, który stać na kupienie sobie, bez offsetu, takich myśliwców, bombowców, transportowców, czołgów czy okrętów wojennych, jakich potrzebuje - albo na wyprodukowanie własnych. Na energetykę jądrową, program kosmiczny, superkomputery, przemysł lotniczy, nowoczesną medycynę. Partnerem Ameryki może być kraj zdolny sprzedać amerykańskiemu lotnictwu wojskowemu dwieście latających tankowców, amerykańskim liniom lotniczym samoloty pasażerskie, zamożnym Amerykanom eleganckie samochody, a ich dzieciom rozrywkową elektronikę. Nie jest żadnym partnerem Ameryki kraj produkujący drzwi do amerykańskiego helikoptera czy zawleczkę główki przetyczki osi wąsa wyrzutnika do amerykańskiej armaty - to najęty podwykonawca. Nie jest partnerem kraj pompujący dla Ameryki ropę naftową - to jest płatny dostawca. Nie jest partnerem Ameryki użytkownik kilkudziesięciu nabytych na kredyt amerykańskich samolotów - to jest klient mający wiele wymagań i niewiele pieniędzy, a nie brat-łata, stary kumpel i kamrat od bitki i wypitki.

      Trzecia liga, najliczniejsza, to klienci Ameryki, tłum krajów, które uprawiają jazdę jednokołowym rowerem po namydlonej linie podczas bocznego wiatru. Z jednej strony bardziej potrzebują Ameryki niż Ameryka ich, z drugiej boją się gniewu nieprzyjaciół USA. Imaginacji rodaków pozostawiam, gdzie w szerokim spektrum krajów tej grupy - od Izraela, Tajwanu i Korei Południowej aż po Gruzję czy Mongolię - znajduje się Polska.
      Sorry, Winnetou, ale biznes is biznes.
      From flood into the fire
      One thousand voices sing
      We're in this together
      For whatever fate may bring

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Nazgul
        Zamieszczone przez Fizi
        zagraniczne media o wizycie Tuska:

        amerykańska prasa – „Washington Post” i „New York Times”, zwraca uwagę, że rzeczniczka Białego Domu odrzuciła powiązanie modernizacji polskiej armii z systemem obrony przeciwrakietowej. Z kolei niemiecki „Der Tagesspiegel” pisze o długiej liście polskich życzeń i zauważa, że prezydent George W. Bush nie obiecał nic konkretnego, a jedynie przyznał, że polska armia musi zostać zmodernizowana. W Polsce uznano to zdanie za sukces - pisze dziennik.
        ( za rmf.fm)

        jak widać, w Polsce PO i powolne jej media lansują wielki sukces wizyty Tuska

        zagraniczne media zaś jasno klarują, że nie uzuskał niczego, co chciał uzyskać, zaś wymowa komentarza Der Tagesspiegel jest taka, że można mówić o kpieniu z otrąbywania sukcesu, gdy wizyta była oczywistą porażką
        Przede wszystkim z wypowiedzi amerykańskiej urzędniczki dla PR1 wynika, że PO nie postawiła żadnych nowych warunków w sprawie tarczy, strona amerykańska uznaje że zmiana rządu w Polsce nie wprowadza do rozmów niczego nowego. Wniosek? Do wyboru:

        1. Kłamano, że rząd PiS chce się zgodzić bez dyskusji na wszystkie warunki USA nie żądając niczego w zamian albo
        2. Kłamią teraz, że postawili jakieś nowe warunki.
        Powiem szczerze Nazgul, że nie wiem jak z tego jednego zdania, wyciagnąłeś te wnioski.
        "I tak Legia panowie, i tak Legia mistrzem"

        Komentarz


        • Ja tylko przypomne, ze ostatnio premier Czech Topolanek powiedzial, ze Polska za wysoko licytuje sprawe tarczy. Nie ma w tym nic dziwnego, poza reakcja najwiekszej partii. PO stwierdzila, ze Topolanek mowi o.... ofercie rzadu Kaczyńskiego.

          A przeciez powinni sie cieszyc, ze ktoś uznał, ze twardo negocjują.
          "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

          Komentarz


          • Zamieszczone przez e(L)egion
            Zamieszczone przez Nazgul
            Zamieszczone przez Fizi
            zagraniczne media o wizycie Tuska:

            amerykańska prasa – „Washington Post” i „New York Times”, zwraca uwagę, że rzeczniczka Białego Domu odrzuciła powiązanie modernizacji polskiej armii z systemem obrony przeciwrakietowej. Z kolei niemiecki „Der Tagesspiegel” pisze o długiej liście polskich życzeń i zauważa, że prezydent George W. Bush nie obiecał nic konkretnego, a jedynie przyznał, że polska armia musi zostać zmodernizowana. W Polsce uznano to zdanie za sukces - pisze dziennik.
            ( za rmf.fm)

            jak widać, w Polsce PO i powolne jej media lansują wielki sukces wizyty Tuska

            zagraniczne media zaś jasno klarują, że nie uzuskał niczego, co chciał uzyskać, zaś wymowa komentarza Der Tagesspiegel jest taka, że można mówić o kpieniu z otrąbywania sukcesu, gdy wizyta była oczywistą porażką
            Przede wszystkim z wypowiedzi amerykańskiej urzędniczki dla PR1 wynika, że PO nie postawiła żadnych nowych warunków w sprawie tarczy, strona amerykańska uznaje że zmiana rządu w Polsce nie wprowadza do rozmów niczego nowego. Wniosek? Do wyboru:

            1. Kłamano, że rząd PiS chce się zgodzić bez dyskusji na wszystkie warunki USA nie żądając niczego w zamian albo
            2. Kłamią teraz, że postawili jakieś nowe warunki.
            Powiem szczerze Nazgul, że nie wiem jak z tego jednego zdania, wyciagnąłeś te wnioski.
            No jak to?

            Przecież był wrzask że Kaczyńscy chcą wpuścić Amerykanów za friko, jak LK bodajże był w Waszyngtonie i powiedział: "Będzie Tarcza"

            Stąd wniosek.
            From flood into the fire
            One thousand voices sing
            We're in this together
            For whatever fate may bring

            Komentarz


            • PiS chce poprawek

              Ciepłe słowa Sikorskiego pod adresem opozycji mogą jednak nie wystarczyć. Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało bowiem, że nie poprze projektu w jego obecnym brzmieniu. W zaproponowanej przez tą partię poprawce do ustawy o ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego zapisano m.in., że polska konstytucja jest najwyższym prawem w RP a Traktat Lizboński nie daje podstaw do tego, by w ramach UE były podejmowane "jakiekolwiek działania uszczuplające suwerenność" państw członkowskich.

              Jak podkreślono w projekcie PiS, "RP jest i pozostaje suwerennym państwem, którego decyzje mają źródło w woli narodu, dotyczy to w szczególności decyzji o przystąpieniu RP do UE (...), a także o ewentualnym wystąpieniu z niej".

              W projekcie umieszczono też potwierdzenie, że Polska ogranicza stosowanie Karty Praw Podstawowych (co jest efektem przyłączenia się naszego kraju do tzw. protokołu brytyjskiego).

              Podkreślono też, że Karta Praw Podstawowych "w żaden sposób nie narusza prawa RP do stanowienia prawa w zakresie moralności publicznej, prawa rodzinnego, a także ochrony godności ludzkiej".


              Bez PiS może się nie udać

              Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski oświadczył, że Platforma nie zaakceptuje proponowanej przez PiS zmiany ustawy o ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, bo - jego zdaniem - "ingeruje" ona w treść samego Traktatu.

              Ustawa, wyrażająca zgodę na ratyfikację - przez głowę państwa - umowy międzynarodowej, jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

              Przy złożeniu, że w głosowaniu wezmą udział wszyscy posłowie (460), większość 2/3 wynosi 307 głosów. Jeśli wszyscy posłowie PiS (159) zagłosowaliby w przeciwko ustawie, to pozostałe kluby i posłowie niezrzeszeni dysponują 301 głosami. Odrzucenie ustawy przez cały klub PiS, przy stuprocentowej frekwencji, oznaczałoby więc, że Polska nie ratyfikuje Traktatu z Lizbony.


              Naprawde dobre przemówienie Kaczyńskiego - oczywiscie z głowy, nie z kartki. Dawno mu coś tak nie wyszło. Gdyby przestał nudzic o internautach i niemieckim radiu to moze bym się przekonał.

              Traktat wisi na włosku? Luzik, Partia Sondażowa na pewno się ugnie.
              "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

              Komentarz


              • Zamieszczone przez Kaczor
                My się na województwo polskie w UE nie zgadzamy, nawet gdyby miało być samorządowe - oświadczył prezes PiS.
                To najmądrzejsze słowa Kachny od wieeeeelu miesięcy. Tylko dlaczego dopiero teraz to zauważył? Dzisiaj UPR protestowała przed sejmem w sprawie traktatu, może mu się przypomniało.
                Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski oświadczył, że Platforma nie zaakceptuje proponowanej przez PiS zmiany ustawy o ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, bo - jego zdaniem - "ingeruje" ona w treść samego Traktatu
                Zgadza się. Taka zmiana ustawy ingeruje w pozbawienie Polski resztek suwerenności, a więc w treść samego Traktatu, dlatego jest to nie do zaakceptowania.
                "Kiedyś chodziło o to, żeby czegoś dokonać, teraz o to, żeby być kimś"

                Komentarz


                • Uśmialem się dziś nieco słuchając Tuska który zareagował na żądanie Kaczyńskiego dot. preambuły do ustawy ratyfikacyjnej Traktatu Lizbońskiego a który powiedział, że warunki traktatu są dla Polski bardzo dobre i nie ma co wydziwiać.

                  Że są bardzo dobre to wiadomo już od czerwca, ja się tylko zastanawiam po co było tyle szczekać że są złe i że polityka zagraniczna rządu PiS była całkiem do bani skoro teraz nastąpiła wolta o 180 stopni. Nie pierwsza i nie ostatnia, nota bene.
                  From flood into the fire
                  One thousand voices sing
                  We're in this together
                  For whatever fate may bring

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Nazgul
                    Że są bardzo dobre to wiadomo już od czerwca, ja się tylko zastanawiam po co było tyle szczekać że są złe i że polityka zagraniczna rządu PiS była całkiem do bani skoro teraz nastąpiła wolta o 180 stopni. Nie pierwsza i nie ostatnia, nota bene.
                    Podobnie jak ze strony PiS, wcześniej traktat był cacy, teraz jest już be? Dlaczego?
                    Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym.

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez cffan
                      Zamieszczone przez Nazgul
                      Że są bardzo dobre to wiadomo już od czerwca, ja się tylko zastanawiam po co było tyle szczekać że są złe i że polityka zagraniczna rządu PiS była całkiem do bani skoro teraz nastąpiła wolta o 180 stopni. Nie pierwsza i nie ostatnia, nota bene.
                      Podobnie jak ze strony PiS, wcześniej traktat był cacy, teraz jest już be? Dlaczego?
                      A gdzie mówią, że jest be? Po prostu chcą w ustawie dopisać do ustawy wyższość prawa polskiego. Proponuję obserwować co kraje "starej Unii" będą robiły aby osłabić działanie traktatu u siebie. Co prawda wątpię, aby po doświadczeniach z Eurokonstytucją ryzykował referendum, ale myki najprzeróźniejsze będą robione. Jak ten:



                      Niemiecki poseł zaskarży unijny Traktat Lizboński
                      ika 09-03-2008, ostatnia aktualizacja 09-03-2008 16:36

                      Poseł niemieckiej CSU Peter Gauweiler zamierza zaskarżyć unijny Traktat Lizboński do sądu konstytucyjnego - podał tygodnik "Focus" na swych stronach internetowych.

                      "Ten traktat osłabia demokrację w europejskiej polityce, a przede wszystkim - głos parlamentów narodowych" - powiedział "Focusowi" adwokat Gauweilera.

                      O tym, że poseł CSU rozważa zaskarżenie podpisanego w grudniu traktatu reformującego instytucje UE, informował w lutym dziennik "Die Welt". Choć Gauweiler nie ma poparcia wśród niemieckich polityków, jego skarga może opóźnić ratyfikację traktatu przez Niemcy oraz jego wejście w życie; Berlin chce zakończyć proces ratyfikacji do 25 maja, a w całej UE traktat ma zacząć obowiązywać 1 stycznia 2009 roku.

                      Już raz Gauweiler zastosował taki sam manewr w 2005 roku - chcąc utrudnić wejście w życie europejskiej konstytucji, również zaskarżył ją do trybunału w Karlsruhe. Choć obie izby niemieckiego parlamentu ratyfikowały już wówczas traktat konstytucyjny UE, prezydent Horst Koehler wstrzymał się z podpisaniem ustawy ratyfikacyjnej czekając na orzeczenie trybunału.

                      Ostatecznie eurokonstytucję i tak pogrzebały nieudane referenda we Francji i Holandii wiosną 2005 roku.
                      Zapowiadają się spore emocje
                      From flood into the fire
                      One thousand voices sing
                      We're in this together
                      For whatever fate may bring

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez cffan
                        Zamieszczone przez Nazgul
                        Że są bardzo dobre to wiadomo już od czerwca, ja się tylko zastanawiam po co było tyle szczekać że są złe i że polityka zagraniczna rządu PiS była całkiem do bani skoro teraz nastąpiła wolta o 180 stopni. Nie pierwsza i nie ostatnia, nota bene.
                        Podobnie jak ze strony PiS, wcześniej traktat był cacy, teraz jest już be? Dlaczego?
                        be jest tylko opcja, że obecnie władzę sprawuje partia, która może wyrazić zgodę np na KPP

                        stąd zmiana ustawy ratyfikacyjnej, która utrudnia przystąpienie do niej
                        "No pasaran!" ???

                        HEMOS PASADO !!!

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Fizi
                          be jest tylko opcja, że obecnie władzę sprawuje partia, która może wyrazić zgodę np na KPP
                          Przy okazji czy to : http://www.kartaprawpodstawowych.org.pl/?link=1 to jest cała treść KPP? I gdzie mogę znaleźć treść Traktatu lizbońskiego? Najlepiej w PL, a jeśli nie ma to może być EN Chciałbym w końcu dokładnie przeczytać o co ta cała burza
                          Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym.

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez Fizi
                            Zamieszczone przez cffan
                            Zamieszczone przez Nazgul
                            Że są bardzo dobre to wiadomo już od czerwca, ja się tylko zastanawiam po co było tyle szczekać że są złe i że polityka zagraniczna rządu PiS była całkiem do bani skoro teraz nastąpiła wolta o 180 stopni. Nie pierwsza i nie ostatnia, nota bene.
                            Podobnie jak ze strony PiS, wcześniej traktat był cacy, teraz jest już be? Dlaczego?
                            be jest tylko opcja, że obecnie władzę sprawuje partia, która może wyrazić zgodę np na KPP

                            stąd zmiana ustawy ratyfikacyjnej, która utrudnia przystąpienie do niej
                            Nawet nie o to chodzi.

                            Raczej o to, co będzie jak się tam w Brukseli komuś zachce pewne przepisy reinterpretować zgodnie z ew. potrzebą chwili czego rząd w najlepszym wypadku nie bierze pod uwagę...
                            From flood into the fire
                            One thousand voices sing
                            We're in this together
                            For whatever fate may bring

                            Komentarz


                            • Cffan - wrzuc w google 'traktat lizboński'. Masa tego jest. Rózne opracowania itp. Co nie zmienia faktu, ze nie sa to strony firmowane przez Kancelarie Prezydenta/Premiera i cala nasza elita polityczna pod wzgledem informowania spoleczenstwa o Traktacie daje dupy.

                              P.S. Z czystej ciekawosci, a raczej mojej niewiedzy. Jak mozna wrzucic w ustawe o traktacie tekst, ze nasza konstytucja jest najwazniejsza, skoro chyba juz podpisujac sama akcesje uznalismy prymat prawa europejskiego..
                              "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Z.
                                Cffan - wrzuc w google 'traktat lizboński'. Masa tego jest.
                                No właśnie znalazłem coś takiego : http://tinyurl.com/2qlr29 może ktoś potwierdzić czy to jest całe? I to na pewno to? Bo na darmo zapuszczać drukarki w pracy mi się nie uśmiecha
                                Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X