Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez mort
    Zamieszczone przez crolick
    Zamieszczone przez casual
    Właśnie leci "Co z tą Polską". Jak miło, że nieobecnego Rysia Kalisza zastąpił nieoceniony Grzegorz Napieralski. Już na wstępie usprawiedliwił nieobecność Rysia- w końcu ten walczy w tym momencie o godność ludzką w Trybunale Szkoda, że w latach 80tych miał ciekawsze rzeczy do robienia niż walka w obronie godności (co zresztą zasugerował jeden z gości programu).
    A co robił Kalisz w latach 80-tych?!
    Nie wiem co jeszcze ale na pewno głównie jadł...duuuuużo jadł
    Z Baluchem



    Zauważyliście że wyborcza jako datę propozycji zakończenia współpracy z Jamrozem podała 31 czerwca?

    A tu akta w pdf: http://slimak.onet.pl/_m/TVN/tvn24/akta.pdf

    "Uzyskane za granicą materiały udostępniał z oporami"

    Nemo iudex idoneus in propria causa

    Przypomnę: Cała piętnastka sędziów TK złożyła oświadczenia iż NIE WSPÓŁPRACOWAŁA z organami bezpieczeństwa PRL.
    From flood into the fire
    One thousand voices sing
    We're in this together
    For whatever fate may bring

    Komentarz


    • W sprawie TK, polecam - długawy, świetny tekst:

      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

      Komentarz




      • A to jeszcze na temat Izraela i ich popierdolonego podejscia które sobie przekazująz pokolenia na pokolenie... niektóre rzeczy to dla mnie po prostu :O
        A Polska widac boi sie interweniowac w obawie przed przypięciem etykietki jeszcze wiekszych rasistów itp. chore.
        Cuius regio eius re(L)igio

        Komentarz


        • na **** roibć ludziom wodę z mózgu

          Mortui sunt, ut liberi vivamus

          Komentarz


          • Zamieszczone przez jasin
            na **** roibć ludziom wodę z mózgu

            http://gospodarka.gazeta.pl/gospodar...1,4118978.html
            No ja to? W końcu nie po to wszystko ustaliliśmy żeby jakiś kaczor robił referendum...

            Są takie słowa które w miarę upływu czasu przychodzą mi na myśl coraz częściej: ZDRADA, ZDRAJCY, TARGOWICA...

            Jeszcze o TK:



            Trybunał upadku sędziego
            Autor: Dariusz Kos, czw, 10/05/2007 - 19:44

            Trybunałowi Konstytucyjnemu w Polsce grozi największy kryzys od chwili jego powstania. Może wkrótce stracić szacunek i zaufanie obywateli jeśli jego sędziowie nie oczyszczą go z osoby, która bardziej ceni sobie przyjaźń mamony, niźli prawo i moralność. Sędzia Trybunału prof. Mirosław Wyrzykowski, który ma stać na straży naszych konstytucyjnych praw i wolności, woli strzec nietykalności swojego kolegi, byłego szefa jednego z największych banków w kraju. Ma w tym też interes - finansowy.

            21 września 2006 roku w sali rozpraw Trybunału Konstytucyjnego trwa postępowanie o zbadanie zgodności z Konstytucją RP uchwały o powołaniu sejmowej Komisji Śledczej ds. prywatyzacji banków. Sędzią-sprawozdawcą jest prof. Mirosław Wyrzykowski. Zadaje precyzyjnie pytania posłom broniącym legalności powołania sejmowej komisji. Dokładnie przepytuje ich z definicji konfliktu interesów. Drąży ten temat. Komisja Śledcza miała bowiem zbadać m.in., czy aby prof. Leszek Balcerowicz, jako prezes NBP i szef nadzoru bankowego nie popadł w poważny konflikt interesów zasiadając w Radzie Fundacji CASE, która przyjmowała darowizny od banków co do których prof. Balcerowicz podejmował decyzje.

            Dziś okazuje się, że sędzia Wyrzykowski miał swój prywatny interes w drążeniu tej sprawy podczas rozprawy przed Trybunałem. Tak jak miał prywatny interes w tym, by uchronić swojego kolegę przed dalszym przesłuchiwaniem go przez Komisję Śledczą. Sędzia Wyrzykowski orzekając w tym konkretnej rozprawie, był zainteresowany w tym, by Trybunał Konstytucyjny uznał powołanie tej konkretnej Komisji Śledczej za niekonstytucyjne.

            Sędzia sporego zysku

            Tygodnik “Gazeta Finansowa” ujawniła pod koniec marca, iż sędzia TK prof. Mirosław Wyrzykowski otrzymał na preferencyjnych warunkach od spółki ITI Holdings, właściciela TVN SA, czyli telewizji TVN, TVN24 i innych kanałów dość pokaźną ilość akcji firmy ITI Holdings. Według informacji tygodnika sędzia Trybunału dostał 158 250 akcji spółki ITI o wartości prawie 155 tys. euro, a więc grubo ponad pół miliona złotych. Jak wynika z oficjalnych dokumentów spółki do tej transakcji doszło w połowie 2005 roku, a więc w chwili zasiadania przez prof. Wyrzykowskiego w Trybunale Konstytucyjnym. “Gazeta Finansowa” ujawniła także, iż sędzia prof. Wyrzykowski owe akcje sprzedał pod koniec 2005 roku. Zarówno Grupa ITI, jak i sędzia potwierdzają fakt otrzymana owej pokaźnej ilości akcji.

            - Przyznaję, że ta transakcja przyniosła mi spory zysk - powiedział sędzia Wyrzykowski “Gazecie Finansowej”.

            Wśród obdarowanych akcjami ITI wraz z sędzią Wyrzykowskim był także p. Wojciech Kostrzewa, wieloletni szef BRE Banku, a od 2005 roku jeden z szefów Grupy ITI i TVN SA.

            BRE Bank pomaga sędziemu

            Z kolei “Nasz Dziennik” ujawnił, że sędzia Trybunału Konstytucyjnego nie musiał wykładać gotówki na zakup na preferencyjnych warunkach akcji ITI. Transakcję sfinansował BRE Bank, udzielając promesy na zakup walorów i nie pobrał za to żadnej prowizji.

            Zarówno BRE Bank, jak i p.Wojciech Kostrzewa, wieloletni prezes tego banku, byli w kręgu zainteresowania powstałej w 2006 roku sejmowej Komisji Śledczej ds. prywatyzacji banków. P. Wojciech Kostrzewa, wówczas już jeden z szefów ITI i TVN, był pierwszym bankowcem, który stanął przed Komisją. Posłowie badali wtedy sprawę przekazywania przez BRE Bank dotacji Fundacji CASE, w której władzach zasiadał prof. Balcerowicz, prezes banku centralnego i szef nadzoru bankowego, a jego żona była prezesem owej fundacji.

            Bank przekazywał dotacje, gdy jego wiceprezesem, a następnie prezesem był właśnie p.Wojciech Kostrzewa. Komisja Śledcza chciała zająć się również prywatyzacją BRE Banku. Posłowie zdążyli tylko raz przesłuchać p.Wojciech Kostrzewę. Nie kryli, że zamierzają przesłuchanie kontynuować później. Na przeszkodzie stanął im wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 września 2006 roku, stwierdzający niekonstytucyjność powołania owej Komisji i de facto ją likwidujący.

            W wydaniu tego wyroku znaczącą rolę miał sędzia TK prof. Mirosław Wyrzykowski, jako specjalista prawa gospodarczego i bankowego oraz sędzia-sprawozdawca sprawy przed Trybunałem. Sędzia-sprawozdawca, zgodnie z Regulaminem Trybunału Konstytucyjnego przedkłada składowi orzekającemu podczas jego obrad nad wyrokiem propozycję orzeczenia i projekt jego uzasadnienia pisemnego.

            Prawnik i bankowiec

            Związki sędziego prof. MirosławaWyrzykowskiego z p.Wojciechem Kostrzewą i ze spółką ITI oraz jej właścicielami: p.Janem Wejchertem i p.Mariuszem Walterem nie kończą się na nabyciu akcji ITI i sfinansowaniu tej operacji przez BRE Bank. Sięgają znacznie głębiej.

            Prof. Mirosław Wyrzykowski zanim Sejm wybrał go sędzią TK zasiadał w Radzie Dyrektorów spółki ITI Holdings, właściciela TVN i wielu innych firm. ITI Holdings wraz ze swoimi spółkami tworzą Grupę ITI, największy, prywatny koncern medialny działający w Polsce. Firma ta zarejestrowana jest w Księstwie Luksemburgu, tam też ma swą siedzibę i działa na podstawie tamtejszego prawa. Rada Dyrektorów to swoiste połączenie Zarządu i Rady Nadzorczej. Prof. Wyrzykowski zasiadał w Radzie Dyrektorów ITI przez siedem lat, od 1994 do końca 2001 roku.

            Funkcję tę łączył z zasiadaniem w Radzie Nadzorczej firmy TVN sp. z o.o., dziś TVN SA. To do tej firmy należały i należą bezpośrednio koncesje na dawanie programów telewizyjnych w tym m.in.: TVN, czy TVN24. Większościowym właścicielem spółki TVN był i jest ITI Holdings. To właśnie w Radzie Dyrektorów ITI prof. Wyrzykowski, także dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, specjalista prawa gospodarczego i bankowego poznaje p. Wojciecha Kostrzewę, ówczesnego szefa BRE Banku i “cudowne dziecko polskiej bankowości”, jak określała go ówczesna prasa gospodarcza.

            P. Kostrzewa reprezentował w Radzie Dyrektorów interesy swojego banku, ponieważ zaangażował się on bardzo poważnie kapitałowo i finansowo w działalność całej Grupy ITI. Prof. Wyrzykowski i p. Kostrzewa działali przez kilka lat razem w Radzie Dyrektorów ITI, a więc w najwyższym kierownictwie koncernu medialnego, pobierając za swą pracę niemałe wynagrodzenie. Dzięki dość sporemu finansowaniu przez BRE Bank, szefowanemu przez p. Kostrzewę, firma ITI, należąca do pp. Wejcherta i Waltera intensywnie rozwijała swoją działalność na polskim rynku medialnym.

            Człowiek ITI w Trybunale

            Jesienią 2001 roku, po wyborach parlamentarnych, zdecydowanie wygranych przez Sojusz Lewicy Demokratycznej posłowie tej partii zgłaszają kandydaturę prof. Mirosława Wyrzykowskiego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Dzięki poparciu SLD Sejm wybiera pod koniec listopada 2001 roku członka Rady Dyrektorów ITI, prof. Wyrzykowskiego sędzią Trybunału Konstytucyjnego. 2 grudnia 2001 roku następuję jego zaprzysiężenie na sędziego TK i objęcie przez niego urzędu.

            Prof. Mirosław Wyrzykowski po wybraniu go na sędziego Trybunału składa w listopadzie rezygnację z zasiadania w Radzie Dyrektorów ITI i Radzie Nadzorczej TVN. Tak przynajmniej twierdzą oficjalne dokumenty firmy. I tu następuje ciekawostka. Otóż 3 czerwca 2003 roku Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy ITI Holdings podejmuje uchwałę o udzieleniu absolutorium członkom Rady Dyrektorów spółki za rok 2002, a więc rok, w którym prof. Wyrzykowski jest już sędzią Trybunału i według oficjalnych dokumentów ITI nie zasiada już w Radzie Dyrektorów.

            Tymczasem wymieniona wyżej uchwała WZA ITI Holdings stwierdza, iż akcjonariusze tej spółki udzielili absolutorium za 2002 roku prof. Mirosławowi Wyrzykowskiemu z tytułu zasiadania w Radzie Dyrektorów i “w odniesieniu do właściwego wykonywania swoich obowiązków w okresie sprawowania funkcji”. Wynika więc z owej uchwały, iż prof. Wyrzykowski łączył sprawowanie urzędu sędziego Trybunału z zasiadaniem we władzach prywatnego koncernu medialnego.

            Mataczenie prawami

            Wątpliwości budzi także obecne tłumaczenie sędziego prof. Wyrzykowskiego co do nabycia w 2005 roku na preferencyjnych warunkach akcji ITI.

            - Nie przyjąłem akcji od prywatnej firmy w czasie, gdy pełniłem funkcję sędziego. Opcje na akcje uzyskałem w 1999 roku, zaś sędzią zostałem w 2001 roku - tłumaczył “Gazecie Finansowej”.

            To samo stwierdziła rzeczniczka prasowa Grupy ITI, informując “Gazetę Finansową”, że opcje na akcje członkom Rady Dyrektorów przyznano w 1999 roku. Co to są opcje na akcje? To prawo do nabycia w przyszłości akcji spółki na preferencyjnych warunkach. De facto prawo do nabycia akcji, to po prostu obietnica złożona przez właścicieli firmy, że w przyszłości dane osoby będą mogły zakupić akcje spółki i stać tym samym jej współwłaścicielami.

            Sędzia prof. Wyrzykowski w 1999 roku mógł co najwyżej otrzymać od pp. Waltera i Wejcherta obietnicę, iż w przyszłości pozwolą mu zakupić akcje ITI na preferencyjnych warunkach. Właściciele ITI postanowili spełnić swą obietnicę złożoną prof. Wyrzykowskiemu w czerwcu 2005 roku, gdy był on już sędzią Trybunału. I to jako sędzia Trybunału prof. Wyrzykowski zakupił akcje owej spółki.
            Prawo nabycia walorów jest przywilejem. Możliwością. Właściciel takiego prawa może z niego w każdej chwili zrezygnować. Nikt nie zmusza do zakupu akcji.

            Prof. Wyrzykowski, jako sędzia Trybunału mógł w 2005 roku zrezygnować z zakupu akcji ITI Holdings. Miał też inny wybór. Mógł kupić akcje i zrezygnować ze stanowiska sędziego Trybunału. Miał wybór, czy chce dostawać pieniądze od obywateli RP za wypełnianie bezstronnie urzędu sędziego Trybunału, czy też woli dostawać pieniądze od jednego, prywatnego banku i jednego, prywatnego koncernu mediowego za pracę dla nich wykonywaną. Postanowił jednak łączyć owe dwie prace. Chciał pracować jednocześnie dla wszystkich obywateli RP i dla wybranych osób, w tym prywatnych firm. Tym samym sam, dobrowolnie zdecydował się na rezygnację z bezstronności. A swym tłumaczeniem, że prawo do akcji nabył w 1999 roku i to co zrobił w 2005 roku się nie liczy, tylko pogarsza swą sytuację.

            Akademia znajomych

            Prof. Mirosław Wyrzykowski, jako sędzia Trybunału Konstytucyjnego nie zerwał kontaktów ze swoimi współpracownikami z ITI i BRE Banku. Miał na tyle tupetu żeby po ogłoszeniu wyroku Trybunału w sprawie sejmowej Komisji Śledczej spotkać się z p. Wojciechem Kostrzewą, którego orzeczenie TK uratowało przed kolejnymi zeznaniami jako świadka Komisji Śledczej i przed spowiadaniem się posłom ze swej działalności w okresie prywatyzacji BRE Banku.

            Spotkanie nie było przypadkowe. Doszło do niego w Pałacyku Sobańskich przy al. Ujazdowskich w Warszawie. 23 listopada 2006 roku, a więc dokładnie dwa miesiące po ogłoszeniu wyroku przez Trybunał w sprawie Komisji Śledczej, sędzia TK prof. Wyrzykowski wraz z p. Kostrzewą oraz m.in. Janem Wejchertem i Mariuszem Walterem, a także z kilkunastoma innymi ludźmi świata biznesu i kultury założyli Polską Akademią Gastronomiczną. Od tego też czasu sędzia prof. Wyrzykowski wraz wymienionymi osobami jest jej członkiem. Szefem Akademii został Jan Wejchert.

            W spotkaniu założycielskim uczestniczyło w sumie 15 osób i było to dość wąskie, specjalnie dobrane towarzystwo. W tego typu spotkaniach nie ma nic niestosownego. Sędziowie Trybunału to też ludzie, mający swoich znajomych, przyjaciół i łaknący spotkań towarzyskich. Jednak gdy sędzia TK zasiada w składzie orzekającym rozpatrującym sprawę, której rozstrzygniecie przez Trybunał bezpośrednio dotyczy osoby, z którą utrzymuje się dość bliskie związki towarzyskie i zasiada z nią w różnego rodzaju stowarzyszeniach oraz przeprowadza się z nią operacje finansowe przynoszące spory zarobek sędziemu, to popada się w poważny konflikt interesu.

            Przepisy są jasne

            Dlatego sędziowie Trybunałów i Sądów Najwyższych na całym świecie unikają spotkań, które postawiłyby ich w dwuznacznej sytuacji i naraziły na zarzut stronniczości.

            Dlatego też ustanowiono i zapisano w polskim prawie dotyczącym Trybunału Konstytucyjnego instytucję wyłączenia sędziego z orzekania w konkretnej sprawie z powodu uprawdopodobnionego konfliktu interesu, który może wywołać wątpliwości co do jego bezstronności. Ustawa o Trybunale przewiduje, iż sędzia w takim przypadku może się wyłączyć sam lub być wyłączony przez Trybunał na wniosek stron postępowania.

            Z urzędu następuję wyłączenie sędziego z orzekania w sprawie, jeśli: “wydał lub uczestniczył w wydaniu zakwestionowanego aktu normatywnego, wyroku, decyzji administracyjnej albo innego rozstrzygnięcia, był przedstawicielem, pełnomocnikiem, radcą prawnym lub doradcą jednego z uczestników postępowania, zachodzą inne przyczyny uzasadniające wyłączenie sędziego, określone w art. 48 Kodeksu postępowania cywilnego”.

            Prezes Trybunału Konstytucyjnego, prof. Marek Safjan sam się wyłączył z orzekania w sprawie Komisji Śledczej, gdyż jego córka pracowała w NBP. Taką przesłankę uznał za wystarczającą do tego, iżby mogła zagrozić bezstronności postępowania przed Trybunałem. Sędzia, prof. Mirosław Wyrzykowski swoich dość silnych związków z osobami bezpośrednio zainteresowanymi w takim a nie innym rozstrzygnięciu Trybunału oraz uzyskaniem korzyści materialnych za pośrednictwem tych osób nie uznał za “uprawdopodobnione okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności” - skutkujące wyłączeniem z orzekania w tej konkretnej rozprawie.

            Mało tego. Zataił przed stronami postępowania oraz przed obywatelami RP - jego pracodawcami - bliskie związki z firmą ITI Holdings. W swoim oficjalnym życiorysie umieszczonym w Biuletynie Informacji Publicznej i na oficjalnej stronie internetowej Trybunału nie umieścił informacji o zasiadaniu w latach wcześniejszych w Radzie Dyrektorów ITI i Radzie Nadzorczej TVN sp. z o.o.

            Gdyby taka informacja widniała zapewne jeszcze przed rozprawą ktoś zwróciłby uwagę na związki sędziego prof. Wyrzykowskiego z p. Kostrzewą i BRE Bankiem. Być może nawet jedna ze stron postępowania złożyłaby wniosek o wyłączenie sędziego Wyrzykowskiego z orzekania.

            Złamana przysięga

            Polskie prawo nie zakazuje sędziom dokonywania operacji finansowych, czy też posiadania akcji prywatnych firm. Nie zakazuje kontaktowania się ze swoimi znajomymi. Ale gdy sędzia Trybunału Konstytucyjnego nie wyłącza się sam z rozprawy i uczestniczy w wydawaniu wyroku korzystnego dla swoich znajomych bądź osób, które pomogły mu odnieść korzyści materialne już w czasie pełnienia urzędu sędziego Trybunału to naraża na szwank i utratę szacunku całą instytucję Trybunału Konstytucyjnego.

            Powoduje swym zachowaniem utratę bezstronności i niezależności Trybunału. Naraża dobrą reputację innych sędziów, jeśli już o swoją nie dba, i stawia ich w trudnym położeniu. Naraża instytucję Trybunału Konstytucyjnego na ataki i utratę do niej zaufania przez suwerena Rzeczypospolitej, czyli Naród. Jednak przede wszystkim łamie składaną przez siebie przysięgę, w której ślubuje Narodowi “wypełniać powierzone obowiązki bezstronnie”.

            Wszystkie opisane wyżej fakty z działalności sędziego TK, prof. Mirosława Wyrzykowskiego świadczą o popełnieniu przez niego wykroczenia dyscyplinarnego. W art.8 ustawy o TK czytamy: “Sędzia Trybunału odpowiada dyscyplinarnie za naruszenie przepisów prawa, uchybienie godności swego urzędu lub inne nieetyczne zachowanie, mogące podważyć zaufanie do jego osoby”. Karami za to są zgodnie z art. 10 ustawy: “upomnienie, nagana, usunięcie ze stanowiska sędziego Trybunału.

            Złamanie przysięgi przez sędziego prof. Mirosława Wyrzykowskiego powinno być wystarczającym powodem usunięcia go z urzędu sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
            Tak więc jak widzimy nie tylko lustracja jest cierniem w oku TK...

            POTRZEBUJEMY NOWEJ, DOBREJ KONSTYTUCJI!!!

            I komentarz JKM:

            From flood into the fire
            One thousand voices sing
            We're in this together
            For whatever fate may bring

            Komentarz


            • Skoro już ostatnio tyle tu linków do JKM, to pozwolę sobie wrzucić tu link z jego wywiadem z ŻW:

              Komentarz


              • czyżby otwarcie akt IPeeNu?

                oby
                ale ide o zakład że Kaczka tego nie zrobi
                na pohybel wszystkim

                Komentarz


                • Teraz już nie ma wyjścia. Od początku tak trzeba było - "Pogłaszcz chama to cię kopnie...". Ale i wtedy SLD i PO będą szczekać - przypominam że obecnie uchylona, "lajtowa" wersja lustracji to wersja w której uwzględniono żądania SLD, PO i LiD-u... Tu nie chodzi o sposób przeprowadzenia lustracji tylko o lustrację jako taką - w końcu nie po to Walter z Wejchertem dali dyla z rady nadzorczej TVN żeby teraz mimo to dać się zlustrować

                  Przewidywany scenariusz: Powstaje projekt ustawy, zostaje przegłosowany, SLD i PO głosują za po czym lecą do TK ze skargą na jej niekonstytucyjność.

                  Dobra lustracja wg postkomuny to taka, która daje Wałęsie status pokrzywdzonego

                  BTW jestem ciekaw jak się ma lustracja totalna do ustawy o ochronie danych osobowych?
                  From flood into the fire
                  One thousand voices sing
                  We're in this together
                  For whatever fate may bring

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Nazgul
                    Dobra lustracja wg postkomuny to taka, która daje Wałęsie status pokrzywdzonego
                    Ano właśnie, bardzo trafna uwaga. Podobnie rzecz się ma w sprawie Niezabitowskiej czy Jurczyka. Plajta lustracji polega na mechanizmie sądowym. Akta IPNu nie zostawiają żadnej wątpliwości co do winy Niezabitowskiej, TW Bolka czy Oleksego. Ale sądy zdecydowały inaczej. Prominentni TW zostali oczyszczeni. Oto Polska właśnie...
                    Taki miał dziwny charakter. Tylko raz w życiu sypnął i to był ostatni raz. Starsza siostra uderzyła go w złości, więc pobiegł na skargę do rodziców. Ojciec najpierw zrugał siostrę i dał jej klapsa, a potem jego przełożył przez kolano i waląc w tyłek wymawiał słowa powoli, jedno przy każdym uderzeniu:
                    - Kablowanie to charakter, więc ja zamierzam połamiać ci ten charakter! Możesz pracować kiedyś jako alfons, ale nie pozwolę, żebyś miał charakter dziwki!
                    Zapamiętał.

                    Waldemar Łysiak, "Najlepszy".

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez casual
                      Zamieszczone przez Nazgul
                      Dobra lustracja wg postkomuny to taka, która daje Wałęsie status pokrzywdzonego
                      Ano właśnie, bardzo trafna uwaga. Podobnie rzecz się ma w sprawie Niezabitowskiej czy Jurczyka. Plajta lustracji polega na mechanizmie sądowym. Akta IPNu nie zostawiają żadnej wątpliwości co do winy Niezabitowskiej, TW Bolka czy Oleksego. Ale sądy zdecydowały inaczej. Prominentni TW zostali oczyszczeni. Oto Polska właśnie...
                      Zadałem sobie trud pogrzebania i nie wiem, czy dobrze kombinuję ale wydaje mi się, że TK złamał Art. 32 Konstytucji który głosi:

                      1.Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
                      2.Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
                      Tymczasem TK zakwestionował lustrację rektorów uczelni niepublicznych choć dopuścił lustrację rektorów uczelni publicznych oraz zakwestionował lustrację właścicieli stacji telewizyjnych, rozgłośni radiowych i wydawców gazet.

                      Może jestem przewrażliwiony, ale to ostatnie wygląda mi na ewidentnie sponsorowane...
                      From flood into the fire
                      One thousand voices sing
                      We're in this together
                      For whatever fate may bring

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez Nazgul
                        BTW jestem ciekaw jak się ma lustracja totalna do ustawy o ochronie danych osobowych?
                        Podobno nijak się ma, bo dokumenty IPN są traktowane jako archiwum historyczne i jak inne dokumenty państwowe mogą zostać utajnione albo ujawnione. Taką gdzieś czytałem oipinię, ale jestem pewny że jak komuś przyjdzie ochota ujawnić wszystko to ten wątek zostanie podniesiony.
                        Legia Varsovia - semper invicta...

                        Urodzić się białym to duma i zaszczyt...

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez eMeL
                          http://wiadomosci.onet.pl/1409686,2677,kioskart.html

                          A to jeszcze na temat Izraela i ich popierdolonego podejscia które sobie przekazująz pokolenia na pokolenie... niektóre rzeczy to dla mnie po prostu :O
                          A Polska widac boi sie interweniowac w obawie przed przypięciem etykietki jeszcze wiekszych rasistów itp. chore.
                          Legia Varsovia - semper invicta...

                          Urodzić się białym to duma i zaszczyt...

                          Komentarz


                          • Komentarz


                            • A to co wrzuciłeś, Crolick jest akurat bardzo bliskie prawdy. Tylko trzeba zmienić "naziści" na "okupanci".

                              Jeśli Cię interesuje coś więcej na ten temat polecam "Testament Mesjasza" - Michael Baigent, Henry Lincoln, Richard Leigh, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 1997, 1999, 2004, 2005, 2006, Wydanie V, ISBN 83-05-13439-3.

                              P.S.: Świetny felieton Teda:



                              I najlepszy IMO komentarz:

                              From flood into the fire
                              One thousand voices sing
                              We're in this together
                              For whatever fate may bring

                              Komentarz


                              • z innej beczki:


                                Dąbrowszczacy - żołnierze Stalina


                                Do ulubionych argumentów obrońców Brygad Międzynarodowych należy twierdzenie, że ich członkowie stanęli do walki z zagrażającym Europie faszystowskim totalizmem. Ale problemem chyba nie jest to z kim, tylko o co walczyli i co sobą reprezentowali



                                W ostatnich tygodniach przez łamy polskiej prasy przelała się fala artykułów, oświadczeń i listów protestacyjnych w obronie dobrego imienia i przywilejów członków komunistycznych Brygad Międzynarodowych walczących w czasie wojny domowej w Hiszpanii. Metod, jakimi wypaczano w tych tekstach historię, nie widziano w Polsce co najmniej od czasów Władysława Gomułki.


                                O co naprawdę walczyli?

                                Do ulubionych argumentów obrońców Brygad Międzynarodowych należy twierdzenie, że ich członkowie ochotniczo stanęli do walki z zagrażającym Europie faszystowskim totalizmem. Ale problemem chyba nie jest to z kim, tylko o co walczyli i co sobą reprezentowali. Wiek XX był bowiem epoką dwóch zbrodniczych ideologii, które pochłonęły miliony ofiar. W latach 30. komunistów różniła od ich brunatnych pobratymców przede wszystkim zwartość szeregów w skali międzynarodowej i sprytniejsze metody działania, których pomysłodawcą był Józef Stalin. Z jego polecenia na VII Kongresie Kominternu (1935 r.) zakazano otwartego głoszenia hasła "zniszczenia burżuazyjnego świata" i zastosowano taktykę frontu ludowego. Tworzony wspólnie z innymi partiami i organizacjami klasycznej lewicy pod hasłami walki z faszyzmem i obrony demokracji miał radykalizować nastroje społeczne i krok za krokiem przybliżać komunistyczną rewolucję.

                                Hasła obrony wolności i demokracji wysuwane przez komunistów były więc tylko oszustwem: ani swobody obywatelskie, ani demokracja nie miały dla nich żadnego znaczenia. Rezolucja Kominternu z 21 lipca 1935 r. nazywała rzeczy po imieniu: "Walka przeciwko faszyzmowi tylko w obronie demokracji nie wyrywa zła z korzeniami, nie zagradza drogi do nowego rozwinięcia w kierunku faszyzmu. (...) Tylko władza sowiecka jest dla ludzkości gwarancją zabezpieczającą od kolejnego powrotu barbarzyństwa, jakim jest reżim faszystowskiej przemocy. Tylko władza Sowietów usunie z drogi zgniłą burżuazję, otwierając przed ludzkością wrota do królestwa wolności".

                                Podobnie swoją walkę z faszyzmem pojmowali członkowie Brygad Międzynarodowych w Hiszpanii. Byli wiernymi żołnierzami Stalina gotowymi wykonać wszystkie jego rozkazy. W lutym 1939 r. Inicjatywna Grupa do spraw Polskich przy Kominternie kierowana przez byłego dowódcę XIII Brygady Międzynarodowej Bolesława Mołojca wydała "Biuletyn Informacyjny", w którym powielała wszystkie frazesy sowieckiej propagandy. Nawet rozwiązanie KPP i masowe wyniszczenie jej przywódców określali jako cios zadany faszyzmowi. W kwestii swego światopoglądu jasno deklarowali: "Nie mamy partii w kraju, ale jesteśmy żołnierzami Wszechświatowej Komunistycznej Partii, na czele której stoi nasz wielki, nieugięty Dymitrow i z nami Stalin - epokowa postać, najwierniejszy nauczyciel marksizmu-leninizmu, mistrzowski budowniczy socjalizmu ZSRR, ostoja komunistycznego ruchu całego świata".

                                Żołnierze Brygad Międzynarodowych nie byli obrońcami hiszpańskiego republikanizmu. Został on bowiem zniszczony przez lewicowy radykalizm gwałtami, mordami i bezprecedensowymi w tej części Europy prześladowaniami religijnymi, przeciwko którym wybuchł bunt prawicy. Dąbrowszczacy nie bronili też niczyjej wolności. Byli jeźdźcami komunistycznej apokalipsy.

                                Z perspektywy doświadczeń XX w. wydaje się, że powinniśmy w równy sposób traktować oba zbrodnicze totalitaryzmy - i komunizm, i faszyzm. Zwolennicy sowieckich łagrów nie zasługują na wiele więcej szacunku niż miłośnicy hitlerowskich obozów koncentracyjnych.


                                "Patrioci"

                                Jeden z opublikowanych niedawno apeli w obronie dąbrowszczaków wprost odwołuje się do polskiego patriotyzmu i hasła "Za wolność waszą i naszą". Kłopot w tym, że komunistów w żaden sposób nie daje się powiązać z polskimi tradycjami niepodległościowymi. Wręcz przeciwnie: niemal przez całe 20-lecie nie ukrywali zdecydowanie wrogiego stosunku do II Rzeczypospolitej. Była ona dla nich kontrrewolucyjnym, sztucznym tworem traktatu wersalskiego, który należy zniszczyć wszelkimi dostępnymi metodami.

                                Komunistyczna Partia Polski żądała oddania Kresów Wschodnich Rosji Sowieckiej, a Śląska, Pomorza i Wielkopolski - Niemcom. W 1933 r. KPP-owski "Nowy Przegląd" pisał: "Komunistyczna Partia Polski oświadcza obecnie po 11 latach okupacji polskiej na Górnym Śląsku wobec ludu górnośląskiego, wobec narodu całej Polski i Niemiec, wobec narodów całego świata? zwycięski proletariat polski po obaleniu panowania klasowego imperialistycznej burżuazji polskiej przekreśli wszystkie orzeczenia traktatu wersalskiego w stosunku do Górnego Śląska i do korytarza pomorskiego i zapewni ludności tych ziem prawo do samookreślenia aż do oderwania się od Polski".

                                Dokumenty zachowane w archiwach polskich i rosyjskich wskazują, że w latach hiszpańskiej wojny domowej znaczna część środowiska komunistycznego pałała nienawiścią do Polski. W sprawozdaniu dla Kominternu z wiosny 1940 r. Romana Szykier-Toruńczyk pisała o komitecie, który zajmował się przerzutem ochotników z Francjido Hiszpanii: "Uderzającą rzeczą w pracach komitetu hiszpańskiego było antymarksistowskie, szkodliwe, niemal szowinistyczne ujęcie spraw narodowych. (...) Zwłaszcza na odcinku żydowskim szowinizm narodowościowy przeszedł wszelkie granice. Wprowadzono jakieś rasistowskie normy w podejściu do ludzi. Na przykład ja nie miałam prawa pracować w polskim komitecie, ponieważ moi rodzice figurują w księgach wyznania mojżeszowego. (...) Kierownictwo żydowskiego komitetu hiszpańskiego, które w dużej części rekrutowało się z kierownictwa żydowskiej roboty [komunistycznej] w ogóle, krzewiło jakąś fizyczną wprost nienawiść do wszystkiego, co polskie. Język polski był znienawidzony i tępiony".

                                Nie inaczej pisał do Moskwy Bolesław Mołojec: "U żydowskich towarzyszy jest bałagan, który niechybnie wyjdzie na korzyść naszym wrogom (...) był na przykład prowadzony ordynarny bojkot tych żydowskich komunistów, którzy zupełnie nie znali języka żydowskiego i musieli zwracać się to towarzyszy po polsku".

                                Jeden z najbardziej znanych "hiszpanów" - Wacław Komar "Kucyk" - był w KPP specjalistą od wyroków partyjnych. O swej niezbyt skomplikowanej działalności politycznej pisał we wspomnieniach dla KC PZPR: "27 lipca 1926 wspólnie z Felkiem Dziobatym i Pikusiem zabiłem prowokatora Bednarza (...) 18 października 1926 zabiłem prowokatora Kostka. (...) W listopadzie 1926 r. tow. [Alfred] Lampe wysłał mnie z ramienia partii dla organizacji zabójstwa prowokatora w Zagłębiu Dąbrowskim (...) 10 maja zabiłem prowokatora Niewiarowskiego".

                                Po dokonaniu wspomnianych zabójstw "Kucyk" został przerzucony do ZSRR. Tu przeszedł stosowne przeszkolenie w Armii Czerwonej i OGPU/NKWD. Na początku lat 30. został przerzucony na robotę wojskową - czyli szpiegowską - do Niemiec i Polski. Dopiero potem trafił do Hiszpanii, a następnie do komunistycznego aparatu bezpieczeństwa, w którym należał do grona najbardziej wpływowych i wyjątkowo nieciekawych postaci. Dziś "Gazeta Wyborcza" przedstawia "Kucyka" i jego współtowarzyszy jako godnych naśladowania bohaterów. Natomiast "Tygodnik Powszechny" staje w obronie przywilejów dla dąbrowszczaków, choć socjaliści i komuniści dokonali totalnego zniszczenia hiszpańskiego Kościoła, dewastując świątynie i eksterminując duchowieństwo.


                                Idealiści i maruderzy

                                Wielu spośród dąbrowszczaków z pewnością było zdyscyplinowanymi, ideowymi żołnierzami komunistycznej rewolucji. Ale byli i tacy, którzy do Hiszpanii trafili raczej przypadkiem, nie mogąc znaleźć miejsca w normalnym społeczeństwie, jak słynny po latach Stefan Kilanowicz vel Grzegorz Korczyński, który, popadając w ciągłe konflikty, nie mógł zagrzać miejsca w żadnej pracy.

                                Kominternowcy brali do brygad kogo się dało i wszelkimi dostępnymi metodami. W 1940 r. wspomniana już Romana Szykier-Toruńczyk pisała: "Cały system werbunku Polaków do Hiszpanii polegał na ilościowym i efekciarskim mnożeniu liczby ochotników. Brano każdego, kto podszedł? podstępem i okłamywaniem, czczą obietnicą i argumentem pieniężnym usiłowano ściągać do Hiszpanii kandydatów na dąbrowszczaków. Werbowano przypadkowych ludzi pod polskim konsulatem. (...) w naszym wydawnictwie polskim "Dzienniku Ludowym" było ogłoszenie, że jest praca rolna dla Polaków. W lokalu dowiadywali się dopiero o tym, że tu nie o pracę, a o wyjazd do Hiszpanii chodzi. Sama byłam świadkiem tego jak Beger - aktywista w komitecie hiszpańskim, chwalił się jak to w genialny sposób namówił na wyjazd dwóch nierozłącznych przyjaciół. Oto w ostatniej chwili przed odjazdem pociągu poszedł do każdego z nich z wiadomością o tym, że drugi jedzie do Hiszpanii. "Jak ci nie wstyd, on jedzie, a ty nie? Nie wierzysz? Chodź na dworzec, a zobaczysz go". No i za pomocą takich argumentów udało mu się zmobilizować nowych ochotników (...) niemal wyłączną zasługą polskiego komitetu hiszpańskiego było przedostawanie się do brygady elementów nieświadomych, lumpowskich, często wrogich, co jak wiadomo przysłużyło niemało szkód w Hiszpanii".

                                Andre Marty, jeden z twórców Brygad Międzynarodowych, także zgłaszał rozmaite zastrzeżenia: "do Hiszpanii obok wspaniałych bojowników - komunistów, socjalistów, antyfaszystów (...) zgłosiło się też wiele setek międzynarodowych kryminalistów. Niektórzy zajęli się tylko używaniem życia, nic nie robiąc ani nie walcząc, inni natomiast rozpoczęli od pierwszych dni okropną serię przestępstw? zniewoleń, gwałtów, zabójstw z czystego upodobania do perwersji, kradzieży, porwań itp.".

                                Były dąbrowszczak Artur Kowalski też nie wystawił Brygadom Międzynarodowym przesadnie budującego świadectwa: "Można tam było nabyć maszynki do golenia, mydło, słoiki z powidłami, lampki elektryczne, bieliznę pościelową, butelki wina, obrączki ślubne i bieliznę damską. (...) Skąd się wzięły wszystkie te cuda w okopach ochotników Brygady im. Jarosława Dąbrowskiego? Odpowiedź jestprosta? były to rzeczy wyszabrowane z ewakuowanych domów przyfrontowych miejscowości".

                                Brygady znane były z ekscesów, pełnego buty i pogardy stosunku do żołnierzy hiszpańskiej armii republikańskiej i ludności cywilnej. Pod tym względem znacznie lepszą opinię mieli ochotnicy z faszystowskich Włoch walczący po stronie gen. Franco.


                                W obliczu wojny

                                Po podpisaniu paktu z Hitlerem w 1939 r. Stalin nakazał odrzucenie niepotrzebnej już antyfaszystowskiej i demokratycznej propagandowej linii Kominternu. Nim jednak to nastąpiło, na wieść o ataku Niemiec na Polskę komuniści chcieli, jak wcześniej w Hiszpanii, powołać do walki z faszyzmem Brygady Międzynarodowe. Ale kilka dni późniejMoskwa ogłosiła, że wojna "jest obustronnie niesprawiedliwa" i o tworzeniu w Polsce oddziałów ochotników mowy być nie może.

                                Środowisko pozostających w Paryżu dąbrowszczaków w pełni popierało agresje dokonywane przez Związek Sowiecki w latach 1939 - 1940, w tym także inwazję na Polskę. Były dowódca XIII Brygady Międzynarodowej Bolesław Mołojec pisał: "Widzieliśmy już jasno (...), że nowa powinna być taktyka Kominternu i nowa pojawia się dzisiaj rola ZSRR, a szczególnie Armii Czerwonej jako broni międzynarodowej rewolucji. (...) Szczęście, że ponad jedna trzecia ludności państwa polskiego zrzuciła władzę kapitalistów i obszarników; szczęście, że wspólnie z Ukraińcami i Białorusinami wyzwolono półtora lub dwa miliony Polaków. Dlaczego, psiakrew, tylko dwa miliony?".

                                Żałowano w tym środowisku, że w chwili ataku Niemiec na Polskę w 1939 r. komuniści wysunęli hasło obrony kraju, zamiast rozpętać proletariacką rewolucję. Mołojec pisał: "Należało od samego początku stać nie na stanowisku obrony Polski, tylko na stanowisku obalenia rządu (...) To była milcząca i niewypowiedziana wiara w piłsudczyznę w chwili, kiedy mały poryw oburzenia mógł ją obalić. To była wiara w anglo-francuską demokrację, której znaczenie dla obrony Polski widzieliśmy w fantastycznych barwach, jednocześnie bojąc się słowa Sowiety, żeby nikogo nie odepchnąć".

                                Zgodnie z nową linią polityczną Moskwy w 1940 r. grupa Mołojca wydała w imieniu dąbrowszczaków odezwę atakującą władze polskie na uchodźstwie. Dokument ten "ostro występował przeciwko polskiemu "rządowi" i armii, demaskując ich prawdziwe oblicze i zadania, jako broni w rękach anglo-francuskiego imperializmu, jako antysowieckiej broni w rękach tych państw".


                                Ku nowej Polsce

                                Dąbrowszczacy: Bolesław Mołojec, Grzegorz Korczyński, Jakub Aleksandrowicz, Antoni Grabowski należeli do czołowych organizatorów Gwardii Ludowej, zbrojnego ramienia PPR działającej w interesie Moskwy oraz na szkodę Polski i bardziej przypominającej grupę przestępczą niż organizację typowo polityczną.

                                Na Lubelszczyźnie działania GL zainicjowali latem 1942 r. dwaj byli dąbrowszczacy, Stefan Kilanowicz vel Grzegorz Korczyński "Grzegorz" oraz brat Bolesława Mołojca, Zygmunt ps. Anton, atakiem na polski majątek ziemski pod Gościeradowem. Dokonano tam brutalnego rabunku i zgwałcono właścicielkę. Potem Korczyński stworzył oddział, opierając się na okolicznych grupach rabunkowych. Kiedy jego ekscesy, morderstwa i grabieże wywołały sprzeciw części ludności i członków GL pochodzenia żydowskiego, Korczyński wydał rozkaz wymordowania ich, a także wszystkich ukrywających się w okolicy Żydów.

                                Uczestnik tych wydarzeń Jan Wojtaszek opowiadał: "Z bunkrów wyszło dziewięć względnie dziesięć osób. Krótko z nimi rozmawiał "Grzegorz", następnie polecił im rozebrać się do bielizny. (...) Do rozebranych kazał "Grzegorz" strzelać. (...) chciałbym zaznaczyć, że rozebranym kazaliśmy stawać przed wejściem do bunkru tak, że po strzale ciała wpadały do środka, tam też je zostawiliśmy, nie grzebiąc ich. Garderobę zabitych z polecenia "Grzegorza" zabrał oddział. Ja wówczas dostałem płaszcz wojskowy, "Iwan" zaś otrzymał buty z cholewami". W taki sposób GL-owcy dowodzeni przez Korczyńskiego wymordowali ponad 100 ukrywających się Żydów.

                                Korczyński jak wielu innych dąbrowszczaków stał się po wojnie jednym z filarów komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Został szefem MO na Lubelszczyźnie, potem przeniesiono go do Gdańska. Tam zasłynął pomysłem rozprawienia się z resztkami ludności niemieckiej za pomocą pieców krematoryjnych. Latem 1945 r. powrócił na Lubelszczyznę, gdzie prowadził brutalne pacyfikacje tamtejszych wiosek. W 1946 r. "Grzegorz" został wiceministrem bezpieczeństwa publicznego, potem pełnił wiele kluczowych stanowisk partyjno-państwowych. Polityczną karierę zakończył rzezią robotników na Wybrzeżu w 1970 r.

                                Inny dąbrowszczak Franciszek Księżarczyk kierował Wojewódzkim Urzędem Bezpieczeństwa w Krakowie, a Roman Grossem vel Orłowski utrwalał władzę ludową jako komendant wojewódzki MO w Rzeszowie. Bezpiekę organizował tam Mieczysław Broniatowski, czynny w resorcie spraw wewnętrznych do 1964 r. Juliusz Hibner stał na czele Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czyli polskich wojsk wewnętrznych wzorowanych na NKWD. Wacław Komar stał na czele Zarządu II Sztabu Generalnego WP, który zajmował się niszczeniem polskich środowisk politycznych na wychodźstwie. Także inni znani dąbrowszczacy byli filarami zbrodniczego systemu.

                                Dziś obrońcy komunistycznych Brygad Międzynarodowych przedstawiają dąbrowszczaków jako ludzi godnych szacunku i niemal bohaterów. Nie ukrywają powiązań rodzinnych z nimi i faktu wywodzenia się z tego samego środowiska politycznego. W jednym z apeli opublikowanym w " Gazecie Wyborczej" byłych dąbrowszczaków przedstawiono nawet jako... ofiary totalitaryzmu: "Międzynarodowi ochotnicy na frontach wojny domowej pierwsi doświadczyli okrutnej lekcji XX wieku w całej jej olbrzymiej skali". W ten sposób do ciężko doświadczonych totalitaryzmem można zaliczyć Ławrientija Berię. Ale podobne głosy z pewnością nie będą miały wpływu na wyniki badań naukowych. Tu przy ocenie miejsca i roli dąbrowszczaków w historii Polski liczyć się będą fakty, a nie mity polityczne.

                                Piotr Gontarczyk
                                Autor jest historykiem, pracuje w IPN jako zastępca dyrektora Biura udostępniania i archiwizacji dokumentów, opublikował m.in. książkę "PPR. Droga do władzy"
                                "No pasaran!" ???

                                HEMOS PASADO !!!

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X
                                😀
                                🥰
                                🤢
                                😎
                                😡
                                👍
                                👎