Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez Hazardzista Zobacz posta
    Im się te loty należały!
    Tobie też się coś należy a nie otrzymałeś. Doceń to *****.
    „Na gruzach starego świata powstał nowy, znacznie gorszy, skażony anglosaskim cynizmem, zakłamaniem i podłością. Bez porównania więcej zła wyrządzili na świecie anglosascy mężowie stanu niż Hitler i Stalin razem wzięci. Tamci zabili ciała, ci zabili dusze milionów.” Zbigniew Blichewicz "Szczerba".

    Komentarz


    • Zamieszczone przez kresowiak1993 Zobacz posta
      Warto obejrzeć.
      Tyle zachodu od jakiegoś czasu i nawet 0,5% nie przybyło.
      Ktoś pewnie nieźle zarabia na przemycaniu szczególnie "ciapatych" do Polski. Zdziwienie kiedyś może okazać się duże, kto na tym biznesie głównie zarabia.

      Komentarz


      • Te żałosne barany z opozycji są w stanie spierdolic nawet z góry wygraną sprawę

        Tekst od ŻL, w zasadzie nic dodać nic ująć:

        Zamieszczone przez Żelazna Logika
        Protest #niepełnosprawni w Sejmie zakończony.

        Patrzę na lewą stronę internetów, triumf że wygrali, że wielki sukces.
        Jednocześnie szydercze teksty pod adresem zwolenników Rządu "Twierdzicie, że wygraliście? No tak, wygraliście z niepełnosprawnymi. Gratulacje". No tak, wygodne ustawienie przeciwnika do strony sporu. Przegrał to przegrał, a jak wygrał to z kim? Z niepełnosprawnym? Braaaawoooo... Czyli wygrać się tu nie da. I właśnie o to od samego początku chodziło. Nie o efekty, a o podesłanie kolejnej trudnej grupy z postulatami. Takiej żeby współczucie społeczeństwa było w naturalny sposób po stronie słabszych. Ale nawet to udało im się spieprzyć, bo twarzami protestu były krzykliwe, roszczeniowe babki, aborterzy, "ci co zawsze" oraz politycy, którzy cztery lata temu odesłali ich z kwitkiem. Okraszone to niejasnościami w finansach, fejkami, awanturami i w efekcie z autentycznie wygranej sprawy i poparcia społecznego zrobił się efekt irytacji i zmęczenia. Dobili się transparentami w stronę szczytu NATO i Joanką SW biegającą z ulotkami i wołającą "niech świat zobaczy". A świat jak zwykle, wzruszył ramionami. Na sam koniec wychodzących z tego apolitycznego protestu witali politycy, a nawet... Andrzej Hadacz. W ogóle nie czuć tu politycznej inspiracji do wywołania kolejnej awantury. I z pewnością Polacy, po tym jak mają już dość podobnych akcji, tym razem nagle masowo zaczną popierać opozycję.
        Takie to więc zwycięstwo tejże opozycji.


        Zwycięstwo odtrąbiła też prorządowa prawa strona. Hmmm... no jeśli zwycięstwem jest powrót do status quo czyli pusty korytarz sejmowy, no to konkret sukces. Do tego kilku polityków zaliczyło niezbyt budujące wizerunek wypowiedzi.


        Czyli co? Raczej bez zwycięzców?
        Chyba jednak są.


        Pierwsi zwycięzcy to niepełnosprawni, nie ci z Sejmu lecz niepełnosprawni w ogóle, bo ich problemy dostrzega dziś cała Polska, co może przełożyć się na zauważanie barier i chęć niesienia im codziennej pomocy.No i jednak otrzymali podwyżkę renty socjalnej do wysokości renty z tytułu niezdolności do pracy (z 865zł na 1029zł) oraz tzw. szczególne uprawnienia w dostępie do usług medycznych. Wiadomo że to nie jest jakiś szał ale zawsze to lepiej niż miesiąc temu.


        No i wygrał chyba też Morawiecki. W całym proteście był on tym elementem, który jawił się jako szukający kompromisu lecz nie ulegający szantażowi. Na spokojnie i bez emocji, a co chyba jeszcze ważniejsze, bez niefortunnych wpadek. W efekcie to jego propozycja stała się ostatecznym rozwiązaniem sytuacji.
        I przy okazji każda kolejna grupa dostała jasny sygnał, możemy rozmawiać ale szantaż i szopki odpadają. A na tym wygrywamy już my wszyscy jako społeczeństwo, bo było to jednak przykre 40 dni spektaklu, gdzie na plecach potrzebujących próbowano zbić polityczny kapitał. I nie tylko polityczny kapitał ale o tym już nawet żal pisać.
        Ostatnio edytowany przez b.; [ARG:4 UNDEFINED].

        Komentarz


        • Zamieszczone przez b. Zobacz posta
          Te żałosne barany z opozycji są w stanie spierdolic nawet z góry wygraną sprawę
          No patrz, to tak jak PiS, dlatego na scenie politycznej wciąż mamy sondażowe status quo i wielką niewiadomą czy w następnej kadencji potrzebna będzie koalicja. Wracając do protestu, po prostu PiS wziął tych ludzi na przetrzymanie, stosując środki prewencyjne. Oczywiście nie podoba mi się w jaki sposób to zrobiono, bo przypomina to metody na wskroś sowieckie. Sowieci nie chcąc uchodzić za agresorów czaili się przez kilkanaście dni, aby bez wypowiedzenia wojny wkońcu wkroczyć do II RP, pod wygodnym pretekstem ocalenia części Polski od nazizmu, mimo iż Ribbentrop-Mołotow był już przyklepany. Oczywiście to nieadekwatne porównanie, ale należało te paie potraktować poważnie i je stamtąd wyprowadzić, a nie bawić się z nimi w kotka i myszkę. Partia która uchhodzi za konserwatywną nie może używać lewackich metod, bo nie można być selektywnym konserwatystą.
          Ostatnio edytowany przez piejo kury piejo; [ARG:4 UNDEFINED].

          Komentarz


          • Zamieszczone przez piejo kury piejo Zobacz posta
            No patrz, to tak jak PiS, dlatego na scenie politycznej wciąż mamy sondażowe status quo
            Taaa, PIS 42 (+5 od wyborów, źródło Palade, maj '18 ). Faktycznie status quo, biorąc pod uwagę szczucie antypolskich gadzinówek i związany z tym szklany sufit, fatalne poparcie (co nie znaczy, że nie mogłoby być parę % więcej).

            należało te paie potraktować poważnie i je stamtąd wyprowadzić, a nie bawić się z nimi w kotka i myszkę,
            Dokładnie! Łapać się na każdą ustawkę totalsów, spałować i zagazować te baby i niepełnosprawnych, później skończyć jak twój guru z 2-4% poparcia
            Ostatnio edytowany przez b.; [ARG:4 UNDEFINED].

            Komentarz


            • Dobry tekst. Jako ewidentna przegrana wskazałbym Szydło, która jako minister powinna rozwiązywać powstały problem a jej nie było.

              Podpalono kamienic gdzie mieszka Brejza. Liczę na takie samo działanie jak przy problemie Kempy..
              "W kraju, w którym ludzie nienawidzą swoich rodaków" - Taco
              „Was, przyjaciele, czeka wspólna praca. Rządźcie, niech chory kraj do zdrowia wraca”. - Szekspir

              Komentarz


              • Tak jest pożar jakichś śmieci-materiałów budowlanych leżących obok kamienicy tego gamonia porównujesz do podpalenia wewnętrznych drzwi do biura poselskiego. Kto jak kto, ale to że ty nie widzisz tej malutkiej różnicy to mnie kompletnie nie dziwi
                Lieber tot als rot!!

                Komentarz


                • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta
                  Tak jest pożar jakichś śmieci-materiałów budowlanych leżących obok kamienicy tego gamonia
                  - Mieliśmy dwa zgłoszenia, które ze sobą wiążemy. Jedno dotyczyło pożaru toi-toia na szkodę firmy budowlanej w Inowrocławiu przy remontowanej kamienicy. Drugie dotyczy złożonego dzisiaj zawiadomienia przez posła Brejzę odnośnie usiłowania zabójstwa jego rodziny poprzez wywołanie pożaru przy kamienicy, w której mieszka on z rodziną. Pożar miał miejsce w nocy z piątku na sobotę - dodała asp. sztab. Drobniecka.
                  http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/575217,krzysztof-brejza-usilowanie-zabojstwa-pozar-podpalenie-policja-straz.html?utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter


                  "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                  Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                  Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                  Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                  "
                  Janusz Waluś - czekaMY!

                  Komentarz


                  • Czyli najprawdopodobniej w piątkową noc jakieś najebusy dla beki podpaliły toi-toia czy tam kupę śmieci (ewentualnie ten chuuj Brejza zaczął palić się ze wstydu ), ale przekaz już idzie w świat - wczoraj Jan Vincent "piniendzy nie ma i nie będzie" już tweetował po ang, że próbowano podpalić mieszkanie opozycjonisty, który odkrywa wałki w polskim rządzie

                    Muppety i inne kodziarze jak zwykle łykają jak pelikany

                    Komentarz


                    • Złapać sprawców z takim samym zaangażowaniem jak u Kempy.
                      "W kraju, w którym ludzie nienawidzą swoich rodaków" - Taco
                      „Was, przyjaciele, czeka wspólna praca. Rządźcie, niech chory kraj do zdrowia wraca”. - Szekspir

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez Hazardzista Zobacz posta
                        Złapać sprawców z takim samym zaangażowaniem jak u Kempy.
                        Koniecznie. Najwyraźniej zawartość toi-toia to istota totalnej opozycji. W latach 30 XX w. naziści palili książki... w kaczystowskiej dyktaturze płoną toi-toie...
                        My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez b. Zobacz posta
                          Taaa, PIS 42 (+5 od wyborów, źródło Palade, maj '18 ). Faktycznie status quo, biorąc pod uwagę szczucie antypolskich gadzinówek i związany z tym szklany sufit, fatalne poparcie (co nie znaczy, że nie mogłoby być parę % więcej).
                          Jakiś czas temu dawali -5, a rok temu było nawet 50.

                          Dokładnie! Łapać się na każdą ustawkę totalsów, spałować i zagazować te baby i niepełnosprawnych, później skończyć jak twój guru z 2-4% poparcia
                          Czyli przyznajesz że demokracja to fatalny ustrój w którym nie da się mądrze sprawować władzy. Równie dobrze można nic nie robić i zostać obalonym w wyniku perfidnej prowokacji. Jest wielu obłąkańców którzy dla "słusznej" sprawy poświęcą życie, pozorując krwawe zamieszki.
                          Ostatnio edytowany przez piejo kury piejo; [ARG:4 UNDEFINED].

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez piejo kury piejo Zobacz posta
                            Jakiś czas temu dawali -5, a rok temu było nawet 50.
                            A ty wciąż nie jesteś w stanie pojąć, że pojedyncze sondaże mozna o kant dupy potłuc?

                            Średnia sondaży z danego miesiąca (która jest dość miarodajna) wygląda tak: (źródło Palade)



                            Czyli rok temu PiS miało niższe poparcie niż obecnie i według średniej z sondazy nigdy nie było -5 (32) w stosunku do wyborów


                            Czyli przyznajesz że demokracja to fatalny ustrój w którym nie da się mądrze sprawować władzy.
                            Bierz pana z muszką, namówcie siły zbrojne i zróbcie wojskowy przewrót ewentualnie kontrrewolucję. No chyba że jest inny sposób na zmianę ustroju?

                            Komentarz


                            • http://www.energetyka24.com/zagadka-...labosc-panstwa

                              Polecam jednak kliknąć - pod linkem można znaleźć m.in. screeny wiadomości.

                              Zamieszczone przez Jakub Wiech, Piotr Maciążek
                              Mieliście Państwo kiedyś wymyślonego przyjaciela? Dzieci tworzą czasem w swojej wyobraźni takie fikcyjne postacie, by dotrzymywały im towarzystwa. My, redaktorzy serwisu Energetyka24, poszliśmy o krok dalej: stworzyliśmy fikcyjnego eksperta, któremu udało się wejść w tok branżowej debaty, pozyskiwać wrażliwe dla spółek energetycznych informacje z otoczenia jednego z ministrów, a nawet opublikować tekst na jednym z największych portali biznesowych w Polsce. Zrobiliśmy to wszystko – używając wyłącznie konta na Twitterze i skrzynki mailowej – żeby przekonać się, jak czujni są dziennikarze, politycy i eksperci. Efekty okazały się szokujące i obnażyły słabość polskiego państwa, nieskutecznego wobec mechanizmów wojny informacyjnej.

                              Czy można w ciągu kilku godzin stworzyć energetycznego eksperta, który przez kilka tygodni zbuduje potężną bazę kontaktów i zacznie wpływać na branżową dyskusję? Jak się okazało – można. „Żywym” przykładem tego jest Piotr Niewiechowicz, specjalista ds. rynku ropy i gazu, od początku do końca stworzony w zaciszu redakcji Energetyka24 w ramach dziennikarskiej prowokacji.

                              Działając tylko za pośrednictwem konta na serwisie Twitter i skrzynki mailowej, nasz ekspert był w stanie zdobyć wrażliwe i niepubliczne informacje dotyczące jednej z najważniejszych inwestycji w historii Polski, opublikować kompletnie niemerytoryczny tekst, otworzyć sobie możliwość przekazania jednemu z liderów opozycji manipulacyjnych materiałów oraz nawiązać kontakty z wieloma przedstawicielami branży energetycznej.

                              Ministerialny Łącznik

                              Niewiechowiczowi udało się skontaktować poprzez prywatny kanał komunikacji świadczony w ramach serwisu Twitter z członkiem zespołu pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury krytycznej Piotra Naimskiego. Warto zaznaczyć, że to człowiek z otoczenia tego polityka napisał pierwszy w prywatnej wiadomości do naszego eksperta. Niewiechowicza raczył wielokrotnie wrażliwymi informacjami o najważniejszym projekcie energetycznym rządu ostatniej dekady – gazociągu Baltic Pipe. Wspomniana rura jest niezwykle istotna ponieważ od jej powstania uzależnia się realną niepodległość energetyczną Polski od Gazpromu.

                              W trakcie rozmowy z członkiem zespołu ministra Naimskiego, Niewiechowicz został poinformowany już na początku bieżącego roku m.in. o prowadzeniu rozmów z konsorcjum Nord Stream 1 i Nord Stream 2. Z kontekstu wynikało o czym prowadzone były rozmowy, jednakże, w obawie o dobro tych negocjacji, zdecydowaliśmy się nie upublicznić szczegółów, o których poinformował nas pracownik ministra.

                              Szokujące było także poinformowanie Niewiechowicza o ocenie stanu realizacji harmonogramu, jakiej dokonał współpracownik ministra. Członek zespołu Piotra Naimskiego określił prawdopodobieństwo powstania projektu – nie było one satysfakcjonujące dla harmonogramu.

                              Szczegółów nie możemy ujawnić ze względu na interes państwa – podanie do publicznej wiadomości tak wrażliwych danych, mogłoby osłabić projekt. Warto zaznaczyć, że każde opóźnienie w harmonogramie tego gazociągu może oznaczać konieczność przedłużenia umowy pomiędzy polskim PGNiG i Gazpromem i to najprawdopodobniej na niekorzystnych warunkach.

                              Pan Piotr na łamach

                              W ramach prowokacji postanowiliśmy sprawdzić nie tylko czujność i ochronę kontrwywiadowczą polityków, ale także warsztat kolegów po fachu. Z tego względu przygotowaliśmy tekst dotyczący możliwego wpływu morświna na budowę gazociągu Baltic Pipe. Informacje w nim zawarte były wątpliwe pod względem merytorycznym i względnie łatwe do weryfikacji dla dziennikarza branżowego. W ramach „zarzucania przynęty”, na twitterowym koncie Piotra Niewiechowicza opublikowaliśmy tweety, w których informował on, że poszukuje miejsca do publikowania swoich artykułów, a po drugie, że wkrótce jedna z organizacji ekologicznych rozpocznie kampanię informacyjną dotyczącą zagrożeń, jakie niesie dla morświnów Baltic Pipe. Następnie, napisaliśmy do redaktora naczelnego jednego z największych portali biznesowych w Polsce z pytaniem, czy zgodziłby się opublikować tekst na ten temat łamach swojego serwisu.

                              Odpowiedź była pozytywna, a po kilku dniach na „jedynce”, tj. najbardziej widocznym miejscu tego portalu pojawił się artykuł autorstwa Piotra Niewiechowicza.

                              Niewiechowicz i przyjaciele

                              Prowadząc konto twitterowe naszego eksperta niejednokrotnie wchodziliśmy w dyskusje z przedstawicielami branży energetycznej. Staraliśmy się w miarę regularnie posyłać w eter plotki dotyczące tego sektora. Publikowaliśmy również informacje – często opatrzone zdjęciami - wskazujące na to, że pan Piotr pojawiał się na rozmaitych konferencjach i wydarzeniach. Dzięki temu dość szybko uwiarygodniliśmy się w oczach dziennikarzy, urzędników i biznesmenów pracujących w branży.

                              Taka sytuacja otworzyła nam możliwość szerzenia dezinformacji i manipulacji wśród ekspertów zajmujących się energetyką. Oczywiście, nie to było naszym celem – jednakże, tempo z jakim zyskaliśmy tę szansę było imponujące. Zadziwia też fakt, że nikt z osób, z którymi rozmawialiśmy, nie zadał publicznie pytania: kim jest Piotr Niewiechowicz?

                              Pan Piotr jedzie do Sejmu

                              W końcowym etapie projektu postanowiliśmy sprawdzić czy nasz wymyślony ekspert może uzyskać wpływ na życie polityczne w kraju. Rozesłaliśmy do kilku polityków kiepskiej jakości tekst charakteryzujący się dużą liczbą nieścisłości. Z racji tego, że zdecydowaliśmy się zakończyć projekt i jak najszybciej opublikować jego wyniki, nie przykładaliśmy zbyt dużej wagi do tej kwestii. Na naszą korespondencję odpowiedziałâ€Ś jeden z liderów opozycji. Podziękował on za przesłane materiały, zaznaczył, że chciałby „wykorzystać ekspercką energetyczną wiedzę pana Piotra Niewiechowicza do merytorycznej współpracy” i zapewnił, że wkrótce możemy liczyć na kontakt od jego asystenta.

                              Kontakt faktycznie nastąpił. Po paru dniach otrzymaliśmy‌ maila od asystenta polityka, który poprosił o szczegółowe opisanie sprawy, którą poruszyliśmy w pierwszej wiadomości.

                              Gdyby zatem za Niewiechowiczem stał np. wywiad obcego państwa to mógłby z łatwością wpompować w obieg parlamentarny kompletnie fałszywe informacje. Na szczęście nam jako dziennikarzom zależało jedynie na sprawdzeniu jak szczelny jest podatny jest polski świat polityczny na tego typu sytuacje.

                              Co poszło nie tak?

                              Przypadek Piotra Niewiechowicza uwidacznia ogromne problemy polskiego państwa, którego instytucje muszą zmierzyć się z realiami wojny informacyjnej, m.in. na gruncie energetycznym. Jak się okazuje, osoby pracujące przy kluczowych inwestycjach z zakresu bezpieczeństwa energetycznego nie posiadają dostatecznej osłony kontrwywiadowczej. Z kolei media, czyli „czwarta władza”, nie potrafią oddzielić ziaren od plew i w toku codziennej, redakcyjnej pracy łakomią się na niepotwierdzone sensacje, generując w ten sposób fake newsy. Braki w ochronie informacyjnej widoczne są także w obrębie parlamentu. Co dokładnie nie działa w mechanizmach polskich instytucji?

                              Pozorna odległość wojny informacyjnej

                              Wielu liderów opinii wyznaczających tok debaty publicznej w Polsce bagatelizuje, albo nawet nie dopuszcza do siebie świadomości, że w przestrzeni komunikacyjnej trwa realna wojna informacyjna, prowadzona przez kilka potężnych ośrodków. Wojna informacyjna całkowicie odbiega od potocznego rozumienia tego pojęcia – podczas niej karabiny, czołgi i rakiety są zastępowane tweetami, propagandowymi wrzutkami i fake newsami. Jednak myli się ten, który uważa, że bezkrwawość konfliktu przekłada się na jego mniejszą wagę. Wojny informacyjne wpływają na naszą rzeczywistość w nie mniejszym stopniu niż te konwencjonalne, niejednokrotnie przesuwają słupki graniczne, decydują o miliardowych zyskach lub stratach, a przede wszystkim – o ludzkim życiu.

                              Działalność Piotra Niewiechowicza stawia też pod znakiem zapytania skuteczność ochrony kontrwywiadowczej – osoby praktycznie bezpośrednio zaangażowane w kluczowy dla bezpieczeństwa państwa projekt wchodziły w relacje z nikomu nieznanym kontem na Twitterze, z którym dzieliły się niejawnymi informacjami, rzutującymi nawet na relacje międzynarodowe.

                              Odmłodzenie gabinetów

                              W polskiej administracji politycy traktują zazwyczaj swoje gabinety polityczne jako zaplecze logistyczno-organizacyjne. Trafiają do nich młodzi ludzie, często z niewielkim doświadczeniem, którzy zwykli traktować taką pracę jako furtkę do wielkiej kariery politycznej. Przez swoje ambicje, brak merytorycznego przygotowania i młody wiek, są oni potencjalnym celem dla wywiadów obcych państw.

                              Pogoń za sensacją

                              Fundamentalne zasady warsztatu dziennikarskiego zakładają, że dziennikarz, który wejdzie w posiadanie sensacyjnej informacji, powinien dołożyć wszelkich starań, by ją zweryfikować przed publikacją. Fact-checking powinien dotyczyć nie tylko treści materiału, ale również osoby autora. W przypadku Piotra Niewiechowicza nie zrobiono ani jednego, ani drugiego.

                              Artykuł o morświnach, który nasz ekspert przesłał do jednego z najważniejszych portali biznesowych w Polsce, został opublikowany na najbardziej eksponowanym miejscu na stronie internetowej, czyli tzw. „jedynce”. Bardzo prawdopodobne, że nie został on przeczytany przed opublikowaniem. Nie wprowadzono w nim żadnych korekt, nie poddano go żadnej krytycznej analizie, tekst nie został opatrzony żadnym komentarzem. Tymczasem, weryfikacja treści w nim zawartych (i dojście do wniosku, że z artykułem jest coś nie tak) mogła zająć redakcji maksymalnie kilka godzin.

                              Dlaczego zatem tekst o morświnach ukazał się w niezmienionej formie? Naszym zdaniem głównie dlatego, że był dość sensacyjny. Tweet Piotra Niewiechowicza będący preludium tego artykułu zyskał rekordową (jak na to konto) liczbę udostępnień. Sam artykuł był powodem szerokiej debaty branżowej, w której głos zabrali czołowi dziennikarze. Doszły do nas także informacje o poruszeniu w kręgu organizacji środowiskowych. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się także o działaniach, jakie podjęła Dania celem wyjaśnienia całej sytuacji. Reakcja przerosła nasze oczekiwania, dlatego też zdecydowaliśmy się opublikować na łamach Energetyki24 merytoryczny tekst poświęcony morświnom, który miał być odtrutką na wszelkie możliwe przeinaczenia.

                              Przypadek ten obnaża słabość mediów, nawet tych specjalistycznych, które powinny odznaczać się bardzo wysokim poziomem merytorycznym. Okazuje się, że trafienie na łamy poczytnych serwisów może być bardzo proste nawet dla tzw. no-name’ów, czyli ludzi, którzy nie są w żaden sposób nikomu znani.

                              Zwykłe niedbalstwo

                              Trzydzieści sekund – mniej więcej tyle czasu trzeba było spędzić w Internecie, by przekonać się, że Piotr Niewiechowicz nie jest postacią autentyczną. Po wpisaniu tego nazwiska w wyszukiwarkę Google, użytkownik dostaje jedynie dwie strony informacji, będące w zasadzie listą twitterowych wpisów. Nic dziwnego – nazwisko „Niewiechowicz” nie jest autentycznym nazwiskiem, zostało sztucznie stworzone na potrzeby prowokacji, jako jeden z papierków lakmusowych, mających sprawdzić czujność osób, z którymi rozmawialiśmy. Niestety, najwyraźniej żaden z naszych rozmówców nie pofatygował się, by pobuszować w Sieci przez pół minuty. Zastanawia to szczególnie w przypadku dziennikarzy (zwłaszcza tych odpowiedzialnych za publikację tekstu napisanego przez Niewiechowicza), dla których dociekliwość i fact-checking to podstawowe narzędzia warsztatowe.

                              Można oczywiście założyć, że ludzie ci wyczuli podstęp, a za ich zachowaniem stały wymyślne kalkulacje nakierunkowane na odkrycie prawdziwych zamiarów pana Piotra. Jednakże, teza ta wydaje się niezwykle naciągana. O ile można wyjaśnić nią (do pewnego stopnia) chęć dzielenia się informacjami widoczną u ludzi z otoczenia wpływowego i kluczowego dla bezpieczeństwa państwa polityka, o tyle nie sposób tłumaczyć w ten sposób redaktora naczelnego wpływowego i znanego portalu, który decyduje się opublikować tekst przesłany od nieznajomego człowieka poznanego w Internecie.

                              Warto przypomnieć jeszcze raz, że wszystkie przedstawione wyżej osiągnięcia pana P.N. to owoc minimalnych nakładów pracy i czasu. Jak się okazało, nie trzeba wiele, by w polskich realiach zostać samozwańczym ekspertem, który w ciągu zaledwie kilku tygodni jest w stanie wejść w bliskie relacje z politykami, dziennikarzami i ekspertami. Można dzięki temu z łatwością intoksykować dane środowiska. Proszę zatem wyobrazić sobie na podstawie tego, co mogą zrobić zawodowcy, który dysponują ogromną wiedzą, pieniędzmi i mogą całymi latami działać na rzecz moderowania debaty w określonej branży. Świadomość ta jest dla nas chyba najcenniejszą i najbardziej przerażającą pozostałością po Piotrze Niewiechowiczu.

                              Piotr Maciążek i Jakub Wiech
                              Ciąg dalszy:

                              https://www.facebook.com/jakub.wiech...12109149322582

                              Zamieszczone przez Jakub Wiech
                              Mili Państwo, dużo się działo przez ostatnie kilka dni. A wszystko dzięki człowiekowi, którego nigdy nie było.

                              Piotr Niewiechowicz - ekspert wymyślony przez redakcję Energetyka24.com w ramach prowokacji dziennikarskiej - zdobywał niepubliczne informacje, wchodził w relacje z dziennikarzami i politykami, opublikował nierzetelny tekst na jednym z największych portali biznesowych w Polsce, a także otworzył sobie drogę do suflowania analiz energetycznych jednemu z liderów opozycji.

                              Żeby to osiągnąć potrzebował jedynie twittera, maila i dwóch redaktorów, którzy od czasu do czasu publikowali w jego imieniu tweety.

                              No, ale to już chyba Państwo wiedzą.

                              Mogło Państwu umknąć, że od rana red. Piotr Maciążek mikroblog znajduje się w ogniu krytyki ze strony min. Naimskiego za to, że sprawa Niewiechowicza ujrzała światło dzienne. Minister Naimski powiedział m.im., że sądzi, iż zarówno Piotrek, jak i nasz portal Energetyka24.com "przestaną istnieć w sektorze" (sic!), dyskredytował naszą pracę nazywając całą sprawę "pseudosensacją", a na koniec... wystosował apel do "kolegów dziennikarzy", by nie dali się nabierać na tego typu prowokacje. Wszystko to w wywiadzie dla Siódma9.pl - poranek rozgłośni katolickich.

                              Co ciekawe, ten ostatni fragment to trochę kalka z tego, co pisaliśmy w tekście o Niewiechowiczu - my też bowiem przestrzegaliśmy dziennikarzy przed tego typu sytuacjami, podpierając się "wiwisekcją" w postaci artykułu naszego zmyślonego eksperta, który znalazł się na jednym z branżowych portali.

                              Warto zaznaczyć, że słowa ministra Naimskiego wypowiedziane w dzisiejszym wywiadzie, to w zasadzie jedyna reakcja strony rządowej na naszą prowokację. Na pytania prasowe w tej kwestii przesłane we wtorek, do dziś nie doczekaliśmy się odpowiedzi.

                              Z tego miejsca chciałbym też bardzo podziękować wszystkim moim czytelnikom, zwłaszcza zaś tym, którzy wysłali mi - różnymi kanałami - gratulacje i wyrazy wsparcia. To naprawdę dużo dla mnie znaczy. Podczas prac nad Niewiechowiczem zdarzały się momenty zwątpienia i strachu, bo przecież grzebaliśmy w informacyjnych bebechach potężnego projektu, który jest istotny dla całego kraju. Państwa odzew uświadomił mi, że było, cholera, warto.
                              Nie dotykaj forum, bo cię curva zmiecie z planszy
                              -------------
                              Jedynie prawda jest ciekawa

                              Józef Mackiewicz

                              Komentarz


                              • Wracając jeszcze do sprawy (p)osła Brejzy:

                                Trzydzieści godzin zajęło posłowi Krzysztofowi Brejzie zgłaszanie policjantom „usiłowania zabójstwa”! Portal wPolityce.pl ustalił, że poseł Krzysztof Brejza nie zauważył nawet „pożaru” toi-toia pod oknem swojego mieszkania! Gdy w sobotę rano, pod kamienicą, w której mieszka pojawiła się policja, poseł był jużâ€Ś w drodze do Warszawy. Zgłosił usiłowanie zabójstwa dopiero w niedzielę ok. godz. 13.30. Wcześniej nie przejmował się „pożarem”, który - jak twierdził - groził jego dzieciom?

                                Jak na zatroskanego o zdrowie swojej rodziny, poseł Brejza wykazał się wyjątkową ślamazarnością. Portal wPolityce.pl ustalił, że poseł Krzysztof Brejza zgłosił na policji sprawę „usiłowania zabójstwa” dopiero w niedzielę ok. godz. 13.30. To niemal 30 godzin po ujawnieniu sprawy!


                                Do zaprószenia ognia doszło w nocy z piątku na sobotę. Pożar, jeszcze w nocy ugasił mieszkaniec kamienicy, nie wzywano straży pożarnej. W sobotę rano poseł Brejza, jak gdyby nigdy nic, wyszedł z kamienicy i udał się do Warszawy. Nawet nie wiedział, że na miejscu „pożaru”, już o godz. 08.00 rano, pojawili się policjanci. Nie miał też zielonego pojęcia o rzekomym pożarze w swojej kamienicy! Dlaczego polityk PO nie zgłosił „usiłowania zabójstwa” już w sobotę, kilka godzin po pożarze? W sobotnie południe sprawę uszkodzenia mienia zgłosił za to kierownik budowy. Tymczasem poseł Brejza bawił wtedy w Warszawie. Wrócił do Inowrocławia w niedzielę i dopiero tego dnia, ok. godz. 13.30 poinformował policję o rzekomym usiłowaniu zabójstwa‌


                                To dość osobliwe podejście do sprawy swojego bezpieczeństwa oraz swojej rodziny‌ Z samym zainteresowanym próbowaliśmy się skontaktować, ale - niestety - bezskutecznie.
                                https://wpolityce.pl/polityka/396247...roszenia-ognia

                                Krzysio, któremu interpelacje poselskie pisze wojskowa bezpieka, o pożarze toi-toia w pobliżu jego chałupy przypomniał sobie, jak się jorgnął, że można na tym zbić polityczny kapitał.

                                Pedałeny podobno cały dzień grzeją temat, Brejza dziś powiedział, że "jego dzieci żyją tylko dlatego, że instalacja gazowa była solidnie zrobiona". Co za śmieć, ale to standard w PO.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X