Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zyski spółek skarbu państwa są chyba największym strzałem w serduszko każdego leminga.

    Jedną z szeroko zakrojonych akcji propagandowych Platformy Obywatelskiej, razem z wiodącymi mediami III RP, było opowiadanie o profesjonalizmie i jakości kadr PO, przy jednoczesnym straszeniu PiSowskim zaciągiem.

    Jak możemy zaobserwować był to kolejny mit, który upadł.

    Nie oszukujmy się "profesjonalizm PO" polegał na obstawianiu jak największej ilości stanowisk ludźmi, którzy byli chętni do współpracy z PO oraz do wykonywania wszystkich zadań z góry. W spółkach i spółeczkach rozsianych po kraju pracowały całe rodziny, znajomi oraz kochanki działaczy PO.

    Nic zatem dziwnego, że PiSowski zaciąg nie mógł niczego popsuć.

    Wydaje mi się, że różnice między tymi grupami są takie:
    - akurat PiS ma szczęście z gospodarką, ale sam też jej pomaga (500+, ściągalność VAT)
    - ludzie nad sobą mają groźne oblicze CBA, zamiast zamiatania spraw pod dywan
    - są większe kontrole w spółkach i większa odpowiedzialność za swoje działania
    - ludzie na górze są mądrzejsi. Mówię tu głównie o Morawieckim, Ziobrze, czy Szydło. Zresztą wystarczy spojrzeć skąd przyszedł Morawiecki, przy jednoczesnej ocenie gdzie jest Rostowski. Pan Vincent, jest bodaj najdłużej rządzącym ministrem finansów w Polsce i bodajże jedynym, którego nikt nie chciał zatrudnić po skończeniu pracy w ministerstwie. Jest to ewenement w skali Polskiej, praktycznie każdy były minister finansów jest łakomym kąskiem na rynku pracy, bo posiada bardzo cenne informacje, które może posiadać tylko minister finansów. Pomyślcie jakim fatalnym ministrem oraz człowiekiem musiał być Pan Vincent, że nie mógł dostać, w żadnym banku, nawet podrzędnego stołka dyrektorskiego. To więcej mówi o rządach PO w kontekście gospodarki niż 500 tekstów w GW i naTemat.

    Warto również dodać:
    - dużo lepszym wskaźnikiem byłoby sprawdzenie jak sobie radzi WIG 20 od wyborów prezydenckich, bo wtedy zaczął się zjazd na giełdzie
    - spółki energetyczne wcale sobie dobrze na giełdzie nie radzą, a jak sobie przypomnę podnoszenie kapitału zakładowego w PGE tylko po to, aby zapłacić państwu podatek to mi się nóż w kieszeni otwiera..

    Komentarz


    • Nie tylko w spółkach są większe kontrole. Jednoosobowe firmy też są trzepane od Marca tego roku. Co do ściągalności VAT faktycznie to prawda, ale to przez pliki JPK. Ogólnie trafił PIS na złotą erę w Polsce. Problemem dużym to ta biurakracja przy 500+... Połowa kasy idzie na rozdysponowanie tych 500, trochę drogo.
      .

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Peace Zobacz posta
        Nie oszukujmy się "profesjonalizm PO" polegał na obstawianiu jak największej ilości stanowisk ludźmi, którzy byli chętni do współpracy z PO oraz do wykonywania wszystkich zadań z góry. W spółkach i spółeczkach rozsianych po kraju pracowały całe rodziny, znajomi oraz kochanki działaczy PO.
        Sorry ale pisanie takich rzeczy teraz, kiedy mamy świeży przykład Sadurskiej w PZU czy dyrektorki szpitala powiatowego w Oświęcimiu, która wylądowała w radzie nadzorczej Pekao, no jest zabawne. Puls Biznesu na początku roku opisał jak to wygląda teraz. Wniosek - nie ma żadnej różnicy miedzy obecną władzą, a poprzednikami. No może taka, że PiS tych stanowisk obsadził więcej
        https://www.pb.pl/teraz-k-my-na-calego-852258

        Co do "kochanek działaczy" to jakiś czas temu...
        http://www.fakt.pl/wydarzenia/polity...iewska/7zkpdl9

        Zamieszczone przez Peace
        Nic zatem dziwnego, że PiSowski zaciąg nie mógł niczego popsuć.
        No nie mógł, bo na szczęście nie chciał i nie jest to też takie proste. Gazeta prawna w lutym fajnie to wszystko opisała.

        Kadrowa karuzela nie zaszkodziła państwowym spółkom. Nadal mają dobre wyniki
        autor: Tomasz Jóźwik08.02.2017, 07:41; Aktualizacja: 08.02.2017, 08:13

        Hurtowa wymiana menedżerów po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość miała doprowadzić do chaosu w spółkach Skarbu Państwa i negatywnie odbić się na ich kondycji, twierdziła opozycja.

        Polityczne nominacje w zarządach przedsiębiorstw nie wpływają na ich wyniki. Nadal są one dobre.
        Co zmieniło się w zasadach wydawania świadectw pracy oraz tworzenia regulaminów

        Hurtowa wymiana menedżerów po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość miała doprowadzić do chaosu w spółkach Skarbu Państwa i negatywnie odbić się na ich kondycji, twierdziła opozycja. Na razie jest inaczej – firmy chwalą się rekordowymi zyskami.

        Eksperci są zgodni: nigdy wcześniej w wyniku zmiany władzy po wyborach nie mieliśmy do czynienia z wymianą kadr na tak dużą skalę, choć z reguły wymieniano ich wielu. W grupie dużych, kontrolowanych przez państwo firm posadę ocalił jedynie Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP. Jest szefem największego polskiego banku od września 2009 r.

        – Dominujący w spółce akcjonariusz ma prawo wybierać zarządzających, którym ufa. Takie prawo ma też Skarb Państwa. Ważne jednak, by powoływani ludzie mieli odpowiednie kompetencje. W przypadku obecnej władzy można odnieść wrażenie, że częściej niż w przeszłości przy nominacjach na pierwszym miejscu jest lojalność wobec partii, a dopiero w dalszej kolejności umiejętności – uważa Wiesław Rozłucki, prezes GPW w latach 1991–2006.

        Symbolem wątpliwych merytorycznie nominacji stał się Bartłomiej Misiewicz, dyrektor gabinetu politycznego ministra obrony narodowej. We wrześniu ub.r. został powołany do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, mimo braku wykształcenia i doświadczenia. Podobnych nominacji, przypisywanych powiązaniom z politykami rządzącej partii, a nie odpowiednim kwalifikacjom, media wyliczały setki. Np. powołanie pielęgniarki Violetty Mackiewicz-Sasiak, szefowej klubu PiS w Redzie, do rady nadzorczej firmy Energa Operator czy nominacja łódzkiego działacza partii Krzysztofa Ciebiady na koordynatora ds. sprzedaży energii samorządom w firmie PGE Obrót. Ciebiada jest współpracownikiem Janiny Goss, przyjaciółki Jarosława Kaczyńskiego. Po zmianie władzy Goss weszła do dwóch rad nadzorczych Polskiej Grupy Energetycznej, spółki matki PGE Obrót oraz Banku Ochrony Środowiska. Mimo że ani w energetyce, ani w bankowości nie miała doświadczenia na podobnych stanowiskach. Kontrowersje wzbudziło też powołanie na prezesa PKN Orlen Wojciecha Jasińskiego, kolegi szefa PiS z czasów studenckich. Jasiński sprawował wcześniej państwowe funkcje – był m.in. ministrem skarbu – ale w jego życiorysie trudno znaleźć umiejętności niezbędne do zarządzania największą pod względem przychodów firmą w Europie Środkowo-Wschodniej.

        Buldogi pod dywanem

        Na politykę kadrową w kontrolowanych przez państwo spółkach istotny wpływ wywarła także walka o wpływy pomiędzy frakcjami wewnątrz PiS. W jej efekcie niektóre firmy – np. KGHM, Azoty czy Tauron – miały w ciągu 12 miesięcy trzech prezesów. Ta mieszanka chaosu i wątpliwych kwalifikacji niektórych menedżerów miała być dla spółek szkodliwa, ale na razie tak nie jest. Przynajmniej jeśli wziąć pod uwagę wyniki finansowe za zeszły rok. Jedną z pierwszych firm, które podały szacunkowe dane, jest PKN Orlen. Wynika z nich, że w 2016 r. przedsiębiorstwo zarobiło rekordowe 5,3 mld zł. Przez ostatnie 12 miesięcy wycena koncernu na GPW podskoczyła o ponad 40 proc. i na początku stycznia przekroczyła po raz pierwszy w historii 38 mld zł.

        – Ocenianie kompetencji prezesa na podstawie wyniku finansowego, szczególnie jeśli jest to pierwszy rok sprawowania funkcji, jest niemiarodajne. W przypadku dużej firmy taka ocena możliwa jest po dwóch, trzech latach. W pojedynczym roku o wynikach finansowych mogą decydować wyjątkowo korzystne lub niekorzystne warunki rynkowe, na które prezes nie ma żadnego wpływu – mówi Rozłucki.

        W 2016 r. warunki rynkowe Orlenowi sprzyjały. O zyskach firmy decydują głównie te z przerobu ropy, a one były wysokie, m.in. dzięki niskiej cenie surowca i wzrostowi konsumpcji paliw.

        O istotnej poprawie wyników w ub.r. poinformowały także kontrolowane przez państwo firmy z sektora transportowego. Rekordową liczbą 38,5 mln pasażerów pochwaliło się PKP Intercity. Najwyższe w historii były przychody spółki, które sięgnęły 1,77 mld zł. Po raz pierwszy od siedmiu lat przewoźnik zakończył rok zyskiem – firma zarobiła 47 mln zł, choć jeszcze rok wcześniej była 57 mln zł pod kreską.

        Podobnej skali poprawy wyników doświadczyły Przewozy Regionalne, spółka kolejowa wydzielona ze struktur PKP, której współwłaścicielem są samorządy. Firma utrzymała się na rynku dzięki pomocy publicznej. We wrześniu 2015 r. 770 mln zł z przeznaczeniem głównie na spłatę długów dostarczyła PR Agencja Rozwoju Przemysłu, stając się jednocześnie większościowym udziałowcem spółki. Rok firma zakończyła 85-milionową stratą, ale w zeszłym roku zanotowała już 54 mln zł zysku. Na plusie była po raz pierwszy w historii.

        Przejęcie PR przez ARP to końcówka rządów poprzedników, a obecny zarząd kontynuuje plan restrukturyzacji. W Intercity wyniki przewozowe poprawiają się od dwóch lat, co jest efektem zakupów taboru, polityki cenowej i zakończenia modernizacji torów. Pewien dylemat związany jest z tym, że – owszem – rosną przychody z biletów i obniżono koszty, ale wzrosła o 45 mln zł dotacja z budżetu państwa. – Mimo krytyki poprzedników nie doszło tam do wielkich rewolucji i wywrócenia do góry nogami strategii działania – mówi Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Według eksperta trudno byłoby udowodnić tezę, że poprawa wyników związana jest z wymianą menedżerów, a gdyby poprzednicy kontynuowali pracę, to firmy w dalszym ciągu ponosiłyby straty.

        Podobnie jest w przypadku LOT-u. – Strategia obecnego zarządu i poprzedniego prezesa Sebastiana Mikosza jest bardzo podobna. Dwa razy więcej pasażerów, więcej floty, więcej połączeń – twierdzi Furgalski.

        Mikosz szefował narodowym liniom w latach 2013–2015, przez kilka miesięcy funkcję prezesa pełnił także Marcin Celejewski. W styczniu 2016 r. władzę w firmie przejął Rafał Milczarski. Od początku zeszłego roku LOT uruchomił 23 nowe połączenia, a na niektórych trasach – do Nowego Jorku, Chicago czy Toronto – zwiększył liczbę operacji. Wcześniej nie mógł tego robić, bo Komisja Europejska nałożyła na spółkę restrykcje związane z otrzymaniem pomocy publicznej skutkujące zakazem uruchamiania nowych połączeń i koniecznością zmniejszenia liczby oferowanych tras.

        Siła rozpędu

        Kolejnym sektorem, któremu kadrowa karuzela nie przeszkodzi w poprawie wyników finansowych, jest energetyka. W tym wypadku wynika ona z wpływu czynników jednorazowych – w 2015 r. przez sektor przetoczyła się fala odpisów aktualizujących wartość starych elektrowni węglowych. Efekt był taki, że PGE, największa firma w branży, zanotowała 3 mld zł straty, Enea była na minusie ponad 400 mln zł. Jak prognozują analitytycy, zeszły rok obydwie spółki zakończyły na plusie.

        – W tak dużych firmach zarząd nie jest w stanie z dnia na dzień wpłynąć w istotny sposób na bieżącą działalność. Ta toczy się siłą rozpędu i opiera na menedżerach średniego szczebla – zwraca uwagę Robert Maj, analityk z Haitong Banku.

        W przypadku energetyki eksperci mają wątpliwości, czy mianowane po wyborach władze firm mają wpływ także na decyzje strategiczne związane z nowymi inwestycjami, które przełożą się na wyniki finansowe spółek w przyszłości. Chodzi o zaangażowanie w ratowanie górnictwa, pomoc dla budowlanego Polimeksu, kupowanie aktywów od wychodzących z Polski zagranicznych koncernów (np. EdF) czy wznowienie kosztownych projektów nowych bloków energetycznych. Takich jak rozbudowa elektrowni w Ostrołęce, która pochłonie 5,5 mld zł.

        – Odnoszę wrażenie, że autonomia menedżerów w spółkach energetycznych jest ograniczona. I sprowadza się do realizacji strategii wyznaczonej przez Ministerstwo Energii – ocenia Robert Maj.
        http://biznes.gazetaprawna.pl/artyku...u-panstwa.html

        Komentarz


        • Ufff jest tu kilku którzy patrzą szerzej....


          Karczewski:

          Gdzie mają się nauczyć ludzie biznesu jak nie w biznesie, pyta marszałek Karczewski w kontekście pani Sadurskiej (RMF)

          Komentarz


          • Faktycznie skala zmian kadrowych musi być przytłaczająca skoro za przykład daje się Koordynatora sprzedaży do samorządów czyli przedstawiciela niższego szczebla kierowniczego (pomijając już, że sprzedaż odbywa się na zasadzie przetargów, a cena ustalana jest przez analityków/ryzyko).
            "To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć!"


            Bynajmniej to nie przynajmniej!

            Komentarz


            • Postacią dnia zostaje dziś bezapelacyjnie ksiądz Kazimierz Sowa.
              "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
              Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
              Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
              Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
              "
              Janusz Waluś - czekaMY!

              Komentarz


              • Widzę, że forumowe świeżaki po raz enty próbują wałkować temat obsadzania państwowych spółek - zieeeew

                Świeżaki - przejrzyjcie temat, znajdziecie posty Foxxa i TNTP i do nich się odnieście.

                Komentarz


                • Zamieszczone przez Jaco Zobacz posta
                  Postacią dnia zostaje dziś bezapelacyjnie ksiądz Kazimierz Sowa.
                  Oczywiście, można się śmiać, ale takich biznesmenów w sutannach jest w Polsce cała masa.
                  |||||||||||||||||||||||||| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
                  Better Dead Than Red

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Jaco Zobacz posta
                    Postacią dnia zostaje dziś bezapelacyjnie ksiądz Kazimierz Sowa.
                    Patrz Pan, a na onecie cisza.
                    "To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć!"


                    Bynajmniej to nie przynajmniej!

                    Komentarz


                    • Komentarz


                      • ja tam nie widzę nic złego w obecności polityków w spółkach skarbu państwa ale komunikacja leży tradycyjnie po stronie rządzących.

                        tylko prawicowe media odnotowały taśmy ks. Sowy ale to chyba dziwić nie może... Taki mamy klimat

                        Komentarz


                        • Dżeneral_May jakbyś przeczytał mój post ze zrozumieniem to nie musiałbyś mi odpowiadać. Zwłaszcza, że wypowiedziałem się dość spójnie i zwięźle. Wyciąganie jednego akapitu bez odniesienia się do całości przypomina poziom GW.

                          Komentarz


                          • Ten sam autorzyna Jóźwik jakoś nie chciał się w tekście odnieść do PEKAO i swojego tekstu z 2016 roku:

                            Zamieszczone przez PZU nie stać na kupno Pekao
                            Dwa tygodnie po sprzedaży 10 proc. akcji Pekao odżyły spekulacje, że UniCredit będzie chciał się pozbyć pozostałych 40 proc. udziałów w polskim banku. Czy to się opłaci?

                            UniCredit w dalszym ciągu posiada 40,1 proc. akcji polskiej instytucji finansowej. Wartość rynkowa tego pakietu to ok. 13 mld zł. Zainteresowanie przejęciem udziałów w Pekao otwarcie wyrażał PZU. Największy krajowy ubezpieczyciel w zeszłym roku kupił za 1,6 mld zł 25 proc. akcji Alior Banku, który teraz za 1,2 mld zł przejmuje Bank BPH. W ten sposób pod zarządem PZU znajdą się bankowe aktywa o wartości 50 mld zł, a nowy zarząd firmy deklarował chęć dalszej konsolidacji sektora bankowego.

                            -€“ Z biznesowego punktu widzenia kupno akcji Pekao to niezbyt dobry pomysł. To bank relatywnie droższy od konkurentów. Proces jego restrukturyzacji i łączenia z pozostałymi aktywami bankowymi PZU byłby długi i skomplikowany, a korzyści dla akcjonariuszy wątpliwe -€“ ocenia Michał Konarski, analityk DM mBanku.
                            Transakcje kontrolowanego przez Skarb Państwa PZU w sektorze bankowym mają jednak nie tylko wymiar biznesowy, ale i polityczny. Rząd Prawa i Sprawiedliwości za jeden z gospodarczych celów wyznaczył sobie repolonizację sektora bankowego. Michał Krupiński, prezes PZU, zakłada, że w przyszłości na naszym rynku działać będzie 5–6 dużych grup bankowych, w tym dwie państwowe. Gdyby PZU przejął kontrolę nad Pekao, aktywa banków pod kontrolą ubezpieczyciela wzrosłyby do 220 mld zł. Pod tym względem większy byłby tylko – także kontrolowany przez państwo – PKO BP. Jako ważny element realizacji strategii udomowienia banków zakup Pekao wymienił wicepremier Mateusz Morawiecki, przy okazji transakcji sprzed dwóch tygodni.
                            http://biznes.gazetaprawna.pl/artyku...pno-pekao.html


                            (emotka ala Jaco )

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Peace Zobacz posta
                              Dżeneral_May jakbyś przeczytał mój post ze zrozumieniem to nie musiałbyś mi odpowiadać. Zwłaszcza, że wypowiedziałem się dość spójnie i zwięźle. Wyciąganie jednego akapitu bez odniesienia się do całości przypomina poziom GW.
                              Jak dla mnie to zestawiłeś poziom poprzedników, wyraziście sprowadzając go do poziomu pracujących "kochanek działaczy" z obecną sytuacją, gdzie zawłaszczanie stanowisk jest identyczne, ale nad wszystkim piecze trzymają "mądrzejsi" ludzie i "szeryf" Kamiński z CBA, co ma dowodzić że jest lepiej. Dla mnie sytuacja jest jednak analogiczna, na co jest sporo przykładów i to niekoniecznie z GW. Nawet ostatnie dni dają temu dobitny przykład. Dlatego tezy o tym jak to mamy teraz profesjonalnie i inaczej niż za poprzedniej władzy, nie da się racjonalnie obronić. Można tylko bić pianę w stylu "wystarczy nie kraść"

                              Edyta: Aaa rozumiem autor nie teges
                              Ostatnio edytowany przez Dżeneral_May; [ARG:4 UNDEFINED].

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Dżeneral_May Zobacz posta
                                Jak dla mnie to zestawiłeś poziom poprzedników, wyraziście sprowadzając go do poziomu pracujących "kochanek działaczy" z obecną sytuacją, gdzie zawłaszczanie stanowisk jest identyczne, ale nad wszystkim piecze trzymają "mądrzejsi" ludzie i "szeryf" Kamiński z CBA, co ma dowodzić że jest lepiej. Dla mnie sytuacja jest jednak analogiczna, na co jest sporo przykładów i to niekoniecznie z GW. Nawet ostatnie dni dają temu dobitny przykład.
                                Tak wiem, za PO-PSL też by tak dobrze szło spółkom, choć przez osiem lat ich rządów nie chciało iść, Jóźwik o tym napisał co jest takie oczywiste. Tak jak oczywiste było nie kupowanie PEKAO w 2016, ale dziś jest to pewnie takie oczywiste, że powinni kupić i to żaden sukces.

                                Zamieszczone przez Dżeneral_May Zobacz posta
                                Dlatego tezy o tym jak to mamy teraz profesjonalnie i inaczej niż za poprzedniej władzy, nie da się racjonalnie obronić. Można tylko bić pianę w stylu "wystarczy nie kraść"
                                Nigdzie nie napisałem, że jest profesjonalnie na poziomie definicji tego słowa, tylko jest lepiej niż za PO-PSL na poziomie strategii w ministerstwie i na poziomie blokad jeśli chodzi o wypływ pieniędzy.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X