Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez Foxx
    Zamieszczone przez CywiL
    cnm czemu jesteś zdziwiony ?
    Przeciez to normalne że Jarosław doskonale interpretuje billboardy PO za to my jestesmy za ciemni żeby poprawnie zinterpretować plakaty PiS-u.
    O, a gdzie i kiedy Jarosław interpretował bilboardy PO? W sumie - kto z PiS w ogóle interpretował?

    Moja pomyłka
    Nawiązywałem do Twojego posta o Kamińskim i jakoś mi tak ten Jarosław wyskoczył.
    Pierdolę to ! Do niczego się nie zmuszam ,chcę to się wybijam - nie chcę no to się nie ruszam !
    Grupa Trzymająca Wagę - Dzieki nam monopolowe nie martwią się o plajtę !!!

    Komentarz


    • Śpiewak w dziesiejszym ,,Warto rozmawiać,, przeszedł samego siebie

      ten człowiek nie potrafi rozmawiac z kimkolwiek, kazdemu wchodzi w słowo , każdemu zarzuca kłamstwo z nieustającą miną ,,uzbrojoną,, w wywrócone do góry oczka , mówiącą ,, o ja pierdolę, jaki ja jestem zajebiście mundry,,
      "No pasaran!" ???

      HEMOS PASADO !!!

      Komentarz


      • No i mamy totalną sraczkę



        Lesiak hobbystycznie zbierał informacje
        Kaczyńscy sami się inwigilowali
        Ciekawe kiedy się okaże że Marek Papała popełnił samobójstwo

        Wesoło jest

        a jak sie tłumaczył Nixon po Watergate?
        From flood into the fire
        One thousand voices sing
        We're in this together
        For whatever fate may bring

        Komentarz


        • Na rozluznienie:

          http://www.se.com.pl/se/index.jsp?pl...ist_position=1

          Jak wygląda IV RP od kuchni? Widzieliśmy to na własne oczy w sobotę wieczorem w Gdańsku. Tam w biurze poselskim Jacka Kurskiego, na utrzymanie którego pitbul PiS dostaje z Kancelarii Sejmu 10 tysięcy złotych miesięcznie, zorganizował przyjęcie urodzinowe swojej żonie. (...)


          Godzina 19.00. Biuro poselskie Jacka Kurskiego (40 l.) w Gdańsku Wrzeszczu przy ul. Miszewskiego. Na imprezę zjeżdżają goście. Impreza organizowana jest w konspiracji. Wszystkie okna wychodzące na ulicę są zasłonięte. W środku, przy zapalonych świecach, impreza trwa w najlepsze. Jubilatka - Monika Kurska - prawie nie wychodzi na zewnątrz. Wejścia pilnuje długowłosy blondyn, 15-letni syn Kurskich, Zdzisław. Umila sobie czas, wieszając się na furtce od bramy biura poselskiego, skacząc przez ogrodzenie, wyginając siatkę. Gości te akrobacje nie obchodzą. Tak jak nie obchodzi ich, co się dzieje w pobliżu biura poselskiego. A tam okoliczna młodzież szykuje się do imprezy dyskotekowej w klubie Metro. Piją alkohol, tłuką butelki, rzucają wyzwiskami. Po chwili dwóch ogolonych na łyso dresiarzy podbiega do biura poselskiego. Donoszą gościom imprezy i Jackowi Kurskiemu, że po drugiej stronie ulicy stoi operator z kamerą i nagrywa prywatne przyjęcie.

          To dziennikarze TVN 24. Jest 22.30. Kurski traci humor, wścieka się. Kilku jego gości kieruje się w stronę służbowego samochodu telewizyjnej stacji. Dziennikarka i operator chowają się do auta. Zwiadowcy wracają do biura, dziennikarze TVN 24 za nimi. Kilkaset metrów dalej parkują samochód. Kurski zmienia marynarkę i wychodzi do nich. Wymyśla na poczekaniu formułkę dla reporterki. - To impreza z okazji, że rok już jestem posłem. Wyborcy przyszli mi podziękować - wypala. Nic nie wspomina, że zanim przyjechał o 21.45, impreza trwała już w najlepsze, a goście wręczali prezenty nie jemu, a jego żonie.
          Strarz Kurskiego

          Dwóch ogolonych na łyso dresiarzy, którzy donieśli Kurskiemu o obecności dziennikarzy, rzuca wyzwiskami.

          - Ty komunistyczna świnio - krzyczy do dziennikarki jeden z nich. Drugi bierze kosz na śmieci i rzuca za operatorem.
          ( :O - przyp. ja)

          Co robi Kurski? Nie reaguje. O północy impreza powoli się kończy. Z biura poselskiego goście wychodzą chwiejnym krokiem. Jedna z uczestniczących tam par przechodzi obok nas. Z trudnością utrzymują równowagę. (...)


          a teraz troche bardziej na powaznie:

          Dziennikarze „Sygnałów dnia”, głównej audycji informacyjnej I Programu Polskiego Radia, buntują się przeciwko decyzji prezesa Krzysztofa Czabańskiego, który do roli prowadzącego „Sygnały...” zaangażował redaktora naczelnego „Gazety Polskiej”, dziennikarza o skrajnie prawicowych poglądach, stronnika PiS Tomasza Sakiewicza. Tekst protestu dziennikarze odczytali podczas osobistego spotkania z Czabańskim.

          Sakiewicz miałby zastąpić Dorotę Gawryluk. To ewidentna nagroda za morderstwo prasowe popełnione na Milanie Suboticiu z TVN, którego „Gazeta Polska” oskarżyła o agenturalne stosunki z WSI, a co za tym idzie o zorganizownie „prowokacji”, jak o „taśmach prawdy” zwykli mówić PiS-owcy.
          bez komentarza.
          Akurat Gawryluk nie mozna zarzucac zadnych sympatii politycznych. Osobiscie jej nie lubie, ale sam fakt nominacji dla Sakiewicza jest chyba czytelny.

          Komentarz


          • Daimos, cytujesz źródło, które zawsze manipulowało opinią publiczną. Trybunka zapomniała dodać, że Sakiewicz będzie prowadził audycję raz w tygodniu.

            Precz z komuną!
            "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
            Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
            Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
            Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
            "
            Janusz Waluś - czekaMY!

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Jaco

              Precz z komuną!
              Amen.

              ps. co nie zmienia faktu ze powody umieszczenia go w PR1 jest dla sa dla mnie czytelne

              Komentarz


              • Zamieszczone przez daimos
                powody umieszczenia go w PR1 jest dla sa dla mnie czytelne
                Cieszy mnie, że zrozumiałeś wreszcie, iż w mediach publicznych powinny znaleźć miejsce osoby, reprezentujące elektorat o poglądach prawicowych.
                Sakiewicz reprezentuje co prawda nurt umiarkowany, ale nie od razu Kraków zbudowano.
                "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                "
                Janusz Waluś - czekaMY!

                Komentarz


                • Zamieszczone przez Jaco
                  Zamieszczone przez daimos
                  powody umieszczenia go w PR1 jest dla sa dla mnie czytelne
                  Cieszy mnie, że zrozumiałeś wreszcie, iż w mediach publicznych powinny znaleźć miejsce osoby, reprezentujące elektorat o poglądach prawicowych.
                  Sakiewicz reprezentuje co prawda nurt umiarkowany, ale nie od razu Kraków zbudowano.
                  :P

                  Komentarz


                  • A wskakuje w miejsce Gawryluk z powodu bardzo ważnego - dziennikarka po prostu nie znajduje czasu obłożenie tak dużej listy programów, zwłaszcza że godzi pracę w PR i TVP...

                    DAIMOS, SKRóć LINKA, PLS...

                    P.S. I jak nie lubić tego faceta?

                    Z Januszem Korwin-Mikke, kandydatem na prezydenta Warszawy, rozmawia Ewa Szadkowska

                    Trzy nieudane starty w wyborach na prezydenta kraju, przegrana walka o mandat posła i senatora. Mało Panu porażek?

                    Proszę nie zapominać, że raz posłem byłem (w latach 1992-93 – red.). A Nixon też trzy razy przegrał, zanim został prezydentem. Zawsze Pani tak sympatycznie zaczyna rozmowy?

                    Nie jestem tu po to, by Panu kadzić. Skąd przekonanie, że teraz się uda? Zlecał Pan jakieś badania?

                    Oboje doskonale wiemy, że badania kłamią. Gdyby się nimi kierować, to w ogóle nie trzeba by organizować wyborów. A ja np. w ostatnich wyborach senackich we Wrocławiu, odległym przecież terenie, uzyskałem 18 procent i drugie miejsce. W drugiej turze się zobaczy...

                    Zapowiedział Pan, że w razie wygranej nie będzie się ubiegał o reelekcję...

                    ...bo ja otwarcie mówię, że chcę w Warszawie zrobić porządek, a później sprawdzone tu rozwiązania przenieść na cały kraj.

                    Czyli traktuje Pan stolicę jako odskocznię do fotela głowy państwa?

                    Dokładnie tak samo jak wszyscy inni kandydaci. Tylko że ja w przeciwieństwie do reszty nie udaję, że jest inaczej.

                    Co Pan zaproponuje warszawiakom?

                    Interesuje panią program ogólny czy szczegółowy?

                    Zacznijmy od ogólnego.

                    A, czyli takiego, jaki przedstawili Hanna Gronkiewicz-Waltz czy Kazimierz Marcinkiewicz. Proszę: trzy miliony mieszkań dla mieszkańców Warszawy, dla każdego pół litra wódki do obiadu i szczęśliwość dla wszystkich.

                    No, to przejdźmy do konkretów.

                    Chcę się skupić na dwóch dziedzinach – mieszkalnictwie i komunikacji. Jeśli chodzi o komunikację, proponuję program małych kroków – m.in. szybkiego reagowania na informacje kierowców o wszystkich absurdalnych rozwiązaniach drogowych, o tym, gdzie wystarczy nieco poszerzyć pas, by udrożnić jezdnię. Gwarantuję, że następnego dnia sprawa będzie już załatwiana. Poza tym będę dążył do zlikwidowania linii tramwajowych.

                    Przeczytaj więcej w elektronicznym wydaniu Życia Warszawy.
                    From flood into the fire
                    One thousand voices sing
                    We're in this together
                    For whatever fate may bring

                    Komentarz


                    • Czy to możliwe, że Milan Subotić, współpracownik WSI zwerbowany w 1993 r., to nie sekretarz programowy TVN, ale konsultant polskiego wywiadu na Bałkanach? Sprawdzi to sejmowa speckomisja.


                      Czy to możliwe, że Milan Subotić, współpracownik WSI zwerbowany w 1993 r., to nie sekretarz programowy TVN, ale konsultant polskiego wywiadu na Bałkanach? Sprawdzi to sejmowa speckomisja.

                      W ubiegłym tygodniu "Gazeta Polska", powołując się na źródła w komisji weryfikującej WSI, zdemaskowała sekretarza programowego TVN Milana Suboticia jako agenta WSI, zwerbowanego najpierw w 1984 r. i ponownie w 1993 r. Tygodnik szukał związków WSI z programem "Teraz my", gdzie pokazano kompromitujące taśmy z negocjacji ministrów PiS z Renatą Beger z Samoobrony. Związków nie znalazł, ale natrafił na nazwisko Suboticia.

                      W dniu publikacji do "Gazety" zgłosił się b. oficer WSI twierdzący, że w komisji weryfikacyjnej mogło dojść do pomyłki: - Nazwisko Milan Subotić pojawia się w rejestrze źródeł osobowych WSI w latach 90. Ale to osoba, która była konsultantem komórki WSI działającej przy polskiej misji wojskowej w Chorwacji - twierdzi. I tłumaczy: - Rejestr źródeł osobowych to ułożone alfabetycznie nazwiska tajnych współpracowników, kontaktów operacyjnych i konsultantów, nawet takich, którzy współpracowali nieświadomie, bo np. pomagali naszym żołnierzom, którzy występowali pod przykryciem. Żeby mieć pewność, o kogo chodzi, należałoby dotrzeć do teczki danej osoby - wyjaśnia. I dodaje, że Milan Subotić z TVN najprawdopodobniej figuruje w rejestrach wojskowych służb PRL za lata 80., ponieważ pracował w redakcji wojskowej TVP i był sprawdzany przez kontrwywiad. - Mogło dojść do pomyłkowego połączenia danych na temat dwóch różnych Milanów Suboticiów - spekuluje nasz rozmówca.

                      Tej informacji nie zdołaliśmy potwierdzić oficjalnie. - Jest zasada, że nie wypowiadamy się o zasobach osobowych - mówi b. szef WSI gen. Marek Dukaczewski. Gen. Konstanty Malejczyk, który kierował WSI w 1993 r., przyznaje tylko, że przy każdej misji zagranicznej komórki WSI korzystały z "miejscowych źródeł".

                      - Czy to nie są plotki, które byli oficerowie WSI rozpowszechniają, żeby powstrzymać likwidację tych służb?

                      - Tego się już przecież nie da powstrzymać. Jeżeli ten sygnał pochodzi z pewnego źródła, to trzeba go sprawdzić. Na Bałkanach mieliśmy wiele kontaktów osobowych, a nazwisko Subotić jest tam bardzo popularne - mówi gen. Tadeusz Rusak, szef WSI za rządów AWS.

                      Informacje o możliwej pomyłce doszły do sejmowej komisji ds. służb specjalnych. - Otrzymał je szef komisji Marek Biernacki (PO), dotarły też do mnie. Zadamy stosowne pytanie likwidatorowi WSI i szefowi kontrwywiadu Antoniemu Macierewiczowi - powiedział nam członek komisji Paweł Graś (PO). - Już sam przeciek z komisji weryfikacyjnej dotyczący źródeł osobowych jest skandalem. Gdyby okazało się, że wsypano nasz kontakt za granicą, byłaby to katastrofa dla polskich służb - ocenia Graś.

                      "Gazeta Polska" zamiast fotografii Suboticia z TVN umieściła zdjęcie Milana Suboticia, profesora politologii z Belgradu. - To wcale nie musiał być ten Subotić - tłumaczy oficer WSI, który działał na Bałkanach. Prof. Milan Subotić rozmawiał w zeszłym tygodniu z programem "Szkło kontaktowe" TVN 24. Śmiał się z całej sytuacji. Powiedział, że z Polską ma tyle wspólnego, że był kiedyś w naszym kraju, ale interesowały go głównie polskie dziewczyny.

                      Powiem tylko tyle, ze JESLI (powtarzam: J-E-S-L-I) to jest prawda, to... :hihi:

                      Komentarz


                      • Powtarzamy stary numer Poszukaj sobie Googlem Wachowski - Superczyński. Taka sama historia i koncertowo rozmyta

                        Oops, looks like the page is lost. Start your website on the cheap.
                        From flood into the fire
                        One thousand voices sing
                        We're in this together
                        For whatever fate may bring

                        Komentarz


                        • Przez służby specjalne?
                          jest cynizm w skurwysynach...

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez rolnik
                            Przez służby specjalne?
                            A przez kogo?

                            Poczytaj kim był Superczyński (nie wiem czy dalej jest)
                            From flood into the fire
                            One thousand voices sing
                            We're in this together
                            For whatever fate may bring

                            Komentarz


                            • RAZ "jak zwykle celnie" Ziemkiewicz



                              Jak w banku będą kłopoty


                              Premier Kaczyński, czy raczej w tym kontekście należałoby napisać: prezes Kaczyński, pośród licznych problemów, jakie go teraz gnębią, ma także i ten, kogo mianować swym kandydatem na nowego prezesa NBP. Wiadomo, że nie może być to Leszek Balcerowicz, bo to diabeł wcielony, na dodatek winien zbrodni posiadania żony... Tak swoją drogą, słuchając dziś żalów posłów PiS, jak to robi się przeciwko nim zarzuty z niczego, śmieję się złośliwie, przypominając sobie, jak jeszcze wczoraj to samo PiS usiłowało z niczego ukręcić aferę fundacji Balcerowiczów; może i posłanka Beger faktycznie posłużyła za narzędzie, tylko nie żadnych służb, a tzw. kary bożej?
                              Ale wracając do tematu, Leszek Balcerowicz oczywiście musi odejść; nie dlatego, żeby coś złego zrobił, tylko dlatego, że gdyby Kaczyński po tym wszystkim, co ku radości gawiedzi nań wygadywał, pozostawił go na stanowisku, wyszedłby na głupca. No, więc odejdzie, bo kadencja się kończy. Ale problem w tym, kto ma na jego miejsce nadejść?

                              Wydaje się, że tej sprawy Jarosław Kaczyński nie przemyślał był, zanim się dla taniej popularności przyłączył do antybalcerowiczowskich filipik w stylu Leppera. Skoro się tyle złego powiedziało o obecnym prezesie NBP, wypadałoby mieć w zanadrzu jakiegoś anty-Balcerowicza. Kogoś, kto by głosił, że pieniądze należy drukować bez umiaru, bo im ich więcej, tym gospodarka kręci się szybciej, że inflacja jest dobra, bo wszystkim przybywa gotówki, a zamiast reformować gospodarkę, wystarczy osłabić złotego, to eksport stanie się superopłacalny.
                              Problem w tym, że z ludzi mających o ekonomii pojęcie nikt czegoś podobnego nie powie, a na pewno nie pani profesor Grzelońska. A jak nowy kandydat nie będzie się zasadniczo różnił od Balcerowicza, to twardy elektorat w końcu uzna Kaczyńskiego za zdrajcę i liberała.

                              Słowem, znowu się okazuje, że wszyscy, którzy się znają, są z układu. A zdecydować się w takiej sprawie na wariant Netzela strach...

                              Rafał A. Ziemkiewicz
                              Beger to niezly LOL.

                              A ja do tekstu "jak zwykle celnie" Ziemkiewicza mam jak zwykle zastrzezenia:

                              Otoz Balcerowicz nie byl atakowany przez Kaczynskiego za to, ze za malo pieniedzy drukuje (choc Kurski tak twierdzil). Wiec nie jest antybalcerowicz w podejsciu do pieniadza PiSowi tez potrzebny.
                              koko koko Skorza spoko...

                              Komentarz


                              • Jest to cały nurt publicystyki RAZ-a (wszystko, co w jakikolwiek sposób wiąże się z Balcerowiczem), z którym sie nie zgadzam. W ramach uzupełnienia m.in kwestii taśm Morozowskiego, jednak dorzucę:

                                Zamieszczone przez Ziemkiewicz w 'Interii'
                                Kali bronić niezależności

                                Środa, 4 października (09:49)

                                Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeśli dziennikarze zrobią coś, co szkodzi partii przez większość ich środowiska nielubianej, to jest to przejaw ich niezależności. Jeśli jednak inni dziennikarze napiszą coś, co potwierdza tezy przez tę partię głoszone, to jednym chórem oskarża się ich, że pisali pod czyjeś dyktando.

                                Ci sami, którzy wczoraj nie posiadali się z oburzenia, jak można insynuować Morozowskiemu i Sekielskiemu jakiekolwiek inspiracje, dziś walą spod ręki tytuły w rodzaju "zemsta PiS". To, że dziennikarze "Gazety Polskiej" mogli zdobyć informacje samodzielnie i opublikowali je z własnej woli, w głowach się nie mieści, bo wiadomo: ludzie z "Gazety Polskiej" są wstrętni, brudni i niemoralni. Skąd wiadomo? Stąd, że nie są nasi. A skoro nasi są dobrzy, to nie nasi - wiadomo.

                                Napisałem, powtórzę: prowokacja dziennikarska wchodzi w zakres zawodu i ma w nim swoje miejsce. Miałem na ten temat takie samo zdanie, kiedy "Fakt" podpuszczał ministra do podesłania służbowego wozu księdzu Rydzykowi albo kusił europosłankę lewicy do wygłoszenia za grubszą forsę odczytu o polskim antysemityzmie i nietolerancji - nie zmieniłem go i teraz.

                                Ale warto pamiętać, że begergate (wymawiać tak, jak napisane) jest zdarzeniem dokładnie tego samego sortu. Jest to dziennikarstwo uprawnione, choć - między nami dziewczynkami w damskiej toalecie - niezasługujące na najwyższy szacunek. Autorzy programu "Teraz My" chyba mieli świadomość, że używając do "wkręcenia" ministra posłanki, do której skierował ich jej szef, włączają się w polityczną grę. Więc kiedy teraz odstawiają świętoszków, daje to kiepskie wyniki. Szczególnie, gdy ich świętoszkostwo ma taki sznyt, jak podczas rozmowy z Jackiem Kurskim.

                                Wiem, że ostatnio taki jest w telewizji zwyczaj, że zaprasza się gości, żeby nie dawać im dojść do głosu, bo dla prowadzących takie programy gwiazd to nie goście są ważni, tylko one same - ale to naprawdę jest zwyczaj zły. A już zapraszać kogoś po to, żeby zakrzykiwać go we dwóch z udziałem porykującej publiki to zwykły magiel, a nie żadne dziennikarstwo. Jeśli ktoś nie potrafi w rozmowie utrzymać nerwów i języka na wodzy, to się nie nadaje do tego zawodu.

                                Nieśmiało przypomnę, że na sławnej taśmie Michnik nie mówi, że chce dać za ustawę łapówkę, i nie namawia Rywina, aby mu pomógł to załatwić. Rywin sam przyszedł z korupcyjną propozycją, a nie został "wkręcony" po to, żeby "Wyborcza" mogła odpalić polityczną bombę. Jest to zasadnicza różnica, której szereg wypowiadających się o begergate osobistości uparcie nie chce zauważyć - nie wierzę, by tej różnicy nie rozumieli, więc muszę uznać, że mamy tu do czynienia ze złą wolą. Tłumaczenie sprawy spiskiem specsłużb wydaje mi się nonsensowne i niepotrzebne, to też pisałem od razu.

                                Ale "Gazeta Polska" nie napisała, że Morozowskim i Sekielskim sterowano. Opisała tylko pewną sekwencję zdarzeń: tego a tego dnia spotkał się Malejczyk z Lepperem, tego a tego z Suboticem, tego zaś a tego Maksymiuk posłał dziennikarzy do Beger. Można się zastanawiać, czy z tej sekwencji zdarzeń coś wynika, przede wszystkim zaś pytać należy, czy gazeta napisała prawdę. Ale od rana widzę tylko i słyszę dyskusję o tym, kto za artykułem "Gazety Polskiej" stoi i komu on służy. Przy czym wszyscy dyskutujący z góry skądś wiedzą, że stoi za nim Macierewicz, a tekst podpisał do druku Kaczyński.
                                I jeszcze fragment tekstu Konrada Piaseckiego, na który natknąłem się przypadkowo, szukając Ziemkiewicza:

                                Demonstracyjna mizeria

                                Poniedziałek, 9 października (08:01)

                                W polityczno - ulicznym kryterium padł remis. Choć remis ze wskazaniem. Demonstracje i wiece pokazywały raczej słabość i bezradność niż siłę i wiarę w zwycięstwo.

                                Marna frekwencja spowodowała, że opozycji nie udało się udowodnić, iż cała Polska ma już dosyć rządów kompanii braci Kaczyńskich, a rządzącym przekonać, że nic się nie stało, a PiS jest niezmiennie mocny.

                                Piękne czasy... Na uliczne demonstracje przyjeżdża się teraz rządowymi i partyjnymi limuzynami. Obrazek dwóch lancii czy innych volvo jadących karnie tuż za pochodem LPR-u był naprawdę zabawny. Tak zabawny jak zabawna jest idea jest demonstrowania na ulicach własnych poglądów przez partie, które są w parlamencie i na trudności w dostępie do mediów narzekać nie mogą. Ale niech tam, niech sobie demonstrują. Tylko niech nie krzyczą wszędzie "Tu jest Polska!". Bo to zgrane...

                                Byłem, widziałem wszystkie trzy manifestacje, wynik starcia ulicznego oceniam remisowo. Choć ze wskazaniem na PiS. Bo to w końcu Platforma przekonuje, że Polacy jak kania dżdżu łakną końca dni obecnych rządów, że mają dosyć, że są wściekli, rozgoryczeni i bojowo nastawieni do rzeczywistości. No to jeśli jest tak źle - czyli tak dobrze (dla Platformy), to dlaczego wściekłość, rozgoryczenie i bojowość potrafią ściągnąć na demonstrację jedną dwusetną tych, którzy głosowali na PO? Albo coś nie tak z tą wściekłością, albo z partią, która chce "dawać narodowi nadzieję na lepszą przyszłość".(...)


                                Nic dodać, nic ująć.
                                My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X