Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez Kawa Zobacz posta
    Jak to, przecież taki zamordyzm to tylko u JarKacza, w oświeconej PO jest miejsce dla opozycji wewnętrznej.
    Czym innym jest światopogląd a czym innym podważanie lidera.

    Zamieszczone przez zie(L)ak Zobacz posta
    Śmieszy fakt że to pejoskie przygłupy nie poparły wcześniej Wojciechowskiego w UE w walce o stanowisko, a teraz oburzeni że PIS próbuję zdjąć ze stanowiska gościa który jedynie szkodzi Polsce.
    Wojciechowski sam nie potrafił udowodnić swojej bezstronnosci przed komisja UE.

    Zamieszczone przez Peace Zobacz posta
    Grubo leci JSW na Twitterze
    MSZ juz czeka na JSW, a Waszczu leci do San Escobar.

    Komentarz


    • Zamieszczone przez Muppet_Show Zobacz posta
      Czym innym jest światopogląd a czym innym podważanie lidera.
      Spieszę donieść że DT nie jest liderem PO, nie jest nawet aktywnym członkiem(zawieszenie)
      Podstawą materialną narodu jest ziemia, przemysł i handel. Kto ziemię, przemysł i handel oddaje w ręce cudzoziemców, ten sprzedaje narodowość swoją, ten zdradza swój naród.

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Buziek_LG Zobacz posta
        Spieszę donieść że DT nie jest liderem PO, nie jest nawet aktywnym członkiem(zawieszenie)
        To jak w Polsce, głowy dwie: Szydło i Duda, a kręci szyją JK.

        Komentarz


        • off topic ale czy naprawdę nikt nie może wypierdolić stąd tej pacynki?!
          ...Nie dbamy o spokój, nie dbamy o ciszę,
          A do snu nas głuchy szum jodeł kołysze,
          Pod głową w chlebaku żelazo granatów,
          A uśmiech na twarzy spokojny...

          Komentarz


          • Zamieszczone przez Muppet_Show Zobacz posta
            Czym innym jest światopogląd a czym innym podważanie lidera.
            To chyba coś jak podważanie legalnie wybranej władzy i nawoływanie do buntu wobec niej?
            "To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć!"


            Bynajmniej to nie przynajmniej!

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Hubalczyk Zobacz posta
              off topic ale czy naprawdę nikt nie może wypierdolić stąd tej pacynki?!
              To się nazywa "kontrolowana opozycja", ch mu w s, wkurwia tylko.
              „Na gruzach starego świata powstał nowy, znacznie gorszy, skażony anglosaskim cynizmem, zakłamaniem i podłością. Bez porównania więcej zła wyrządzili na świecie anglosascy mężowie stanu niż Hitler i Stalin razem wzięci. Tamci zabili ciała, ci zabili dusze milionów.” Zbigniew Blichewicz "Szczerba".

              Komentarz


              • Zamieszczone przez Kawa Zobacz posta
                To chyba coś jak podważanie legalnie wybranej władzy i nawoływanie do buntu wobec niej?
                A co im pozostało, jak PO to jełopy.

                Komentarz


                • Zamieszczone przez ceero Zobacz posta
                  Niegłosowanie to grzech!!!
                  Pozatym to obraza dla tych co walczyli o to zebys mógł zagłosowac i zeby ten głos miał znaczenie. Takie jest moje zdanie.
                  Ale na kogo zagłosować? Co jeden kandytat to lepszy...

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Muppet_Show Zobacz posta
                    To jak w Polsce, głowy dwie: Szydło i Duda, a kręci szyją JK.
                    Czyli że jest Tusk jest Junker, a unią i tak rządzi Merkel?
                    Podstawą materialną narodu jest ziemia, przemysł i handel. Kto ziemię, przemysł i handel oddaje w ręce cudzoziemców, ten sprzedaje narodowość swoją, ten zdradza swój naród.

                    Komentarz


                    • Pięknie Małgorzata Wassermann jedzie po Pawlaku .
                      Facet kręci i udaje że nic nie wie. Albo Mąka albo Pawlak kłamią.
                      Za kibicowski trud, za święte barwy Twe...

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez Mayhe(L) Zobacz posta
                        Pięknie Małgorzata Wassermann jedzie po Pawlaku .
                        Facet kręci i udaje że nic nie wie. Albo Mąka albo Pawlak kłamią.
                        Taka ciekawostka już dziś cytowana w temacie Amber Gold-(We wniosku do resortu gospodarki o wpisanie do rejestru domów składowych spółka Amber Gold podała adres, pod którym mieściła się... opuszczona kamienica z powybijanymi oknami. Ale urzędnikom rządu PO to nie przeszkadzało. Na początku stycznia 2010 r. wpisali spółkę do rejestru.)

                        https://twitter.com/KrajewskiJarek/s...797440/photo/1
                        Ostatnio edytowany przez pijak z Wo(L)i; [ARG:4 UNDEFINED].
                        Pijacy i złodzieje są...
                        https://youtu.be/SLFOunyoMFs

                        Komentarz


                        • Z cyklu "co o Polsce na świecie":
                          Do "śmiesznego, nie znaczącego zupełnie nic" kraju przyjeżdża jutro szef MSZ Niemiec, a w czwartek spotkanie Szydło-Merkel.
                          Oczywiście dla niektórych może to być wiadomość z kosmosu, bo nie wszystkie media o tym piszą i mówią.

                          "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                          Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                          Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                          Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                          "
                          Janusz Waluś - czekaMY!

                          Komentarz


                          • http://www.nowakonfederacja.pl/pusty...-kaczynskiego/

                            BARTŁOMIEJ RADZIEJEWSKI - PUSTY GAMBIT KACZYŃSKIEGO

                            Prezes PiS w rozgrywce wokół wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej znów okazuje się być genialnym graczem. Szkoda tylko, że traci na tym interes Polski.

                            Jarosław Kaczyński jest o krok od ogrania Unii Europejskiej. Jeśli na czwartkowym posiedzeniu Rada Europejska ponownie wybierze – na co się zanosi – Donalda Tuska na przewodniczącego, będzie to bezprecedensowe kuriozum: obsada ważnego unijnego stanowiska wbrew woli kraju pochodzenia kandydata. PiS uzyska trudny do odparcia argument, że były premier służy bardziej interesom zewnętrznym niż polskim, a przedstawiciele obozu władzy będą z marsowymi minami grzmieć o antypolskim Tusku – i równie antypolskiej Unii. Przeciwnikom tej opowieści bardzo ciężko będzie wytłumaczyć swoje racje w kategoriach racji stanu. Były premier nie będzie zaś raczej miał już czego szukać w polskiej polityce.

                            PiS uzyska natomiast dodatkowe uzasadnienie tak dla przeszłych, jak i przyszłych konfliktów z instytucjami wspólnotowymi.

                            Kaczyński kolejny raz stosuje tu coś, co można by nazwać taktyką kruczków, przetestowaną już z sukcesem w przypadku sporu o miejsca w Trybunale Konstytucyjnym czy podczas kryzysu sejmowego. Najpierw robi zimną analizę stanu prawnego, szukając możliwości nietypowego, nowatorskiego wyzyskania sytuacji. Znalazłszy punkty podlegające – czy to przez ogólnikowość, czy mętność, czy też dominację zwyczaju nad formalnościami – odmiennej niż powszechnie przyjęta interpretacji, zaczyna nimi grać, ku bezbrzeżnemu zaskoczeniu przeciwnika.

                            Każdy, kto miał styczność z geostrategią wie doskonale, że adwersarz zdezorientowany to adwersarz bliski klęski. „Zwab wroga nadzieją korzyści i pokonaj go przez zaskoczenie” – prawił już Sun Tzu. W przypadku sporu o TK ułudą oponentów Kaczyńskiego był lament nad niszczoną praworządnością i deptaną konstytucją, które nie zadziałały, gdy okazało się, że władza ma swoje, silnie oparte na przepisach ekspertyzy, na gruncie których wszystko było lege artis, a porównywanie prawniczych argumentacji jest poza percepcją zdecydowanej większości Polaków.

                            W sprawie elekcji Tuska Kaczyński również znalazł, zdaje się, kilka takich punktów „przewagi strategicznej”. Pierwszy to wspomniany wybór wbrew krajowi pochodzenia: unijny establishment uważa zachowanie PiS w tej sprawie za niepoważne, ale pójście na ten wariant będzie blamażem tak jego, jak i Tuska, nie zaś polskiego obozu władzy.

                            Powiada się, że Polska zgłosiła Saryusza-Wolskiego zbyt późno, aby umożliwić sensowne przedyskutowanie tej alternatywnej kandydatury. To prawda. Ale gdzie jest zapisane, że trzeba to zrobić w określonym terminie? To, jak się wydaje, punkt drugi. Z punktu widzenia PiS im później tym lepiej, bo „wróg” jest tym bardziej zaskoczony, a więc – tym bliższy klęski.

                            Mówi się również, że Saryusz nie może być szefem RE, bo nie był prezydentem ani premierem, w odróżnieniu od poprzedników. Zaraz, zaraz: gdzie jest zapisane, że taką pozycję w CV mieć musi? To przecież nieformalna reguła, która można równie nieformalnie zmienić, co PiS właśnie forsuje, a czego większość unijnych elit wciąż zdaje się nie rozumieć. Z tym wiąże się szersza kwestia wyboru szefostwa Rady w typowym dla Unii stylu procedowania w zaciszu gabinetów, którą Wolski zaczął już krytykować jako „nietransparentną procedurę obiegowąâ€. To punkt trzeci.
                            Dochodzi do tego zjawisko bardziej generalne: UE tkwi w najgłębszym w historii kryzysie, legitymacja dominującego w niej establishmentu jest słabsza niż kiedykolwiek, a konwencja obradujących za zamkniętymi drzwiami, światłych – w mniemaniu własnym, coraz mniej w oglądzie zwykłych Europejczyków – elit napotyka narastający gniew ludu. Wybór Tuska wbrew polskiemu rządowi pogłębi powyższe problemy unijnych mandarynów, Kaczyńskiemu zjedna zaś sympatię nie tylko wielu Polaków, ale też coraz bardziej sfrustrowanych europejskim status quo Niemców, Francuzów, Włochów‌

                            Zarazem, fama lidera PiS jako wybitnego stratega stanie się po ograniu Angeli Merkel wraz z większością zrzeszonych w Radzie szefów rządów i głów państw bezprecedensowa. To oczywiste, to „inna liga” niż Ryszard Petru czy prof. Andrzej Rzepliński.

                            Jeśli natomiast obecna elita unijna (w tym Tusk) nie jest tak gnuśna, zadufana i ociężała umysłowo, jak ją Kaczyński nie bez racji postrzega, ugnie się przed żądaniem „naczelnika” i obierze przewodniczącym RE kogoś innego. Przyzna się wprawdzie wówczas do błędu, ale uniknie znacznie większego ośmieszenia; Tusk ocali zaś szanse na kontynuację politycznej kariery w kraju. Liderzy Rady będą też mogli wypunktować PiS za całą niepowagę i nieprzygotowanie akcji z Sariuszem-Wolskim.

                            Nie zmienia to faktu, że wtedy także odnotuje szef PiS na zwycięstwo, tylko inne. „Zmienił zasady europejskiej gry!”, „Polska głównym rozgrywającym Europy” – odtrąbią prorządowe media. I będą to powtarzać latami.

                            Największy paradoks sytuacji polega na tym, że w tym drugim scenariuszu, w którym europejski „przeciwnik” zachowuje się racjonalnie i zgodnie z własnym interesem, Polska straci zapewne stanowisko szefa Rady, na którym zastąpić może Tuska jakiś mniej lub bardziej prorosyjski Francuz czy Włoch. Wtedy zatęsknimy za „antypolskościąâ€ dwukrotnego premiera, taką jaką pokazał walcząc o sankcje przeciw Rosji, o solidarność energetyczną, czy przeciwdziałając Unii wielu prędkości. Kaczyński zatęskni zaś, być może, za głównym rywalem wyżywającym się politycznie w Brukseli, zamiast w Warszawie.

                            Nie jest Tusk wielkim politykiem, sam wielokrotnie i ostro krytykowałem go jako premiera. To jednak Polak, który nauczył się sprawnie poruszać po unijnych salonach i od czasu do czasu forsuje polski interes (co jest oficjalnie zakazane, przypomnijmy) w Radzie – choćby wspomniane wyżej sankcje wobec Rosji. Przepraszam, ale wobec istnego potopu niedorzecznych argumentów w naszej debacie czuję się zmuszony to powiedzieć: brak Polaka jest dla Polski gorszy na unijnych szczytach niż najgorszy Polak.

                            To prawda, przekroczył ostatnio Tusk granice właściwej swemu stanowisku neutralności, opowiadając się wyraźnie po stronie polskiej opozycji. Nie zapominajmy jednak, że poprzedził to wielomiesięczny festiwal insynuacji pod jego adresem ze strony Kaczyńskiego et consortes, w tym imputowania czynów kryminalnych bez żadnych dowodów i w akompaniamencie wymownego milczenia organów ścigania. Tusk dał się więc sprowokować – i tu popełnił wielki błąd. Ale to dalece nie to samo, co nieprzymuszone działanie na szkodę kraju, które mu obóz rządzący wraz z zastępem posłusznych propagandystów wmawia.

                            Jak można całą tę sytuację podsumować? „Gra jest wszystkim, bilans niczym” – zdaje się nam mówić Kaczyński. Żaden z opisanych wyżej, możliwych triumfów lidera PiS nie przyniesie Polsce namacalnych korzyści, jedynie gruntując reputację unijnego „buntownika bez powodu”, którą od czasu zaproszenia Komisji Weneckiej mamy zapewnioną. Może zaś przynieść konkretne straty. W kategoriach walki sczepiających się porożami samców alfa – mistrzowski gambit. W wymiarze gry o polskie sprawy – polityka pustki. Tak się bawi pierwsza liga.
                            Nie dotykaj forum, bo cię curva zmiecie z planszy
                            -------------
                            Jedynie prawda jest ciekawa

                            Józef Mackiewicz

                            Komentarz


                            • Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. PiS może ugra swoje, ale ze Jacek zrobił z siebie prostytutkę i błazna na koniec kariery?

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Muppet_Show Zobacz posta
                                Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. PiS może ugra swoje, ale ze Jacek zrobił z siebie prostytutkę i błazna na koniec kariery?


                                Mógłbyś czasem choćby odrobinę się maskować

                                Nikt nie wpadł na pomysł, że kandydatura Saryusz-Wolskiego może się wpisywać w szerszy plan gry politycznej rządu

                                Komentarze towarzyszące kandydaturze Jacka Saryusz-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europejskiej pokazały, że podstawową cechą naszej sceny politycznej i medialnej jest monokauzalność oraz że pamięć i elementarny szacunek część komentatorów widziała jedynie przez lornetkę własnych wyobrażeń o sobie
                                .

                                W swoim wciąż krótkim życiu poznałem już paru polityków, niewielu wzbudzało mój szacunek, zwłaszcza intelektualny, a jeszcze mniej ufam (mając w pamięci słynny tekst Cezarego Pazury z „Chłopaki nie płaczą”). Niewątpliwie jednym z nich jest min. Saryusz-Wolski.

                                Polityka jest jednak tylko i aż polityką, i kiedy słyszę nagle naiwno-głupio cytat z wypowiedzi prof. Geremka, to zastanawiam się czy cytujący naprawdę jest tak naiwny czy to akurat użyteczne narzędzie do uderzenia w min. Saryusz-Wolskiego. Zwłaszcza że o zdolności do bezwzględnej walki partyjnej prof. Geremka niejedno – w godzinie szczerości – mogliby powiedzieć jego koledzy partyjni z UD, a później UW. Przy czym zdolność do twardej gry przecież nie wyklucza, że dany polityk jest jednocześnie państwowcem. Ale nie, w Polsce szefem MSZ, czy też politykiem „od spraw zagranicznych” może być tylko profesor w wytartym prochowcu, pykający fajkę i deliberujący o „Wieczorach florenckich” Juliana Klaczki, i który przy tym nie sprawia kłopotów naszym partnerom w Europie. Zawsze mnie kusi, żeby powiedzieć, że wolę Talleyranda, Adenauera, Kissingera i Andreottiego, bo byli skuteczni, od filozofa.

                                Nie w tym jednak rzecz, ale mam duży problem z falą hejtu jaka wylała się na jednego z najlepszych polityków od spraw europejskich, jakich się wolna Polska dorobiła. Zasługi Jacka Saryusz-Wolskiego, który integracją europejską zajmuje się od połowy lat 70-tych, dla wejścia Polski do UE są niepodważalne. Starsi dziennikarze powinni pamiętać niezwykle trudne negocjacje stowarzyszeniowe, czy też jak dobry obrót obrały negocjacje członkowskie, kiedy JSW został przewodniczącym KIE. Jego 12-letnią pracę w PE trudno inaczej ocenić jako niezwykle istotną dla polskiej racji stanu, ale też dla integracji europejskiej, która dla niego musi się opierać na poszanowaniu podmiotowości, solidarności i równości wszystkich państw. Naprawdę już wszyscy zapomnieli o jego zaangażowaniu na rzecz opozycji na Białorusi czy Ukrainie? Czy o tym, że Prezydent Poroszenko po objęciu urzędu powołał go na swojego doradcę? Albo że dzięki jego staraniom w Polsce powstał kampus jednej z najbardziej prestiżowych uczelni, jaką jest Kolegium Europejskie? I tak można by było jeszcze długo wymieniać.

                                Jednak w aktualnej dyskusji wielu znowu oddało rozum w garderobie i zapomniało o tym, że JSW zawsze potrafił równoważyć etos państwowca z pełnym zaangażowaniem na rzecz Europy, i że może rzeczywiście zachowanie PO godzi jego zdaniem w rację stanu. Zabawne w tym kontekście jest również to, że te same osoby, które zarzucają mu karierowiczostwo jednocześnie podnoszą, że zawsze był zbyt niezależny i dlatego nigdy nie został szefem MSZ. Co więcej, dzięki naszej monokauzalnej kulturze medialnej, właściwie nikt nie wpadł na pomysł, że obecne wydarzenia mogą się jednak wpisywać w szerszy plan gry politycznej rządu. Czy naprawdę tak oczywiste jest to, że Premier Szydło dwa razy w ciągu tygodnia rozmawia przez telefon z Panią kanclerz Merkel? Ale nie, zamiast tego mamy bezrefleksyjną falę oburzenia i żadnej chłodnej analizy. Nas naprawdę nikt z zewnątrz nie musi rozgrywać, zrobimy to sami dużo lepiej!


                                autor: Tomasz F. Krawczyk
                                Ekspert ds. polityki europejskiej i prawa europejskiego Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, felietonista portalu biznesalert.pl.
                                My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X