Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez SpideyPL Zobacz posta
    Nie wnikając w treści, ujawnienie tego wygląda mi na ruską robotę.
    Ależ w naszych warunkach to "sami swoi"...

    Przypominka z 2009

    Na zachętę:

    Jesienią ubiegłego roku media: „ND” i „Rz” ujawniły, że śledztwo w sprawie rzekomej i do dziś niepotwierdzonej aktem oskarżenia korupcji w Komisji Weryfikacyjnej WSI zapoczątkowała tajna narada w gabinecie marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. Spotkali się wówczas oprócz Komorowskiego również Krzysztof Bondaryk, szef ABW, ówczesny wiceszef sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych Paweł Graś (PO) i ppłk. Leszek Tobiasz, negatywnie zweryfikowany oficer WSI. (...)

    Komorowski złożył fałszywe zeznania?

    Istotne rozbieżności w zeznaniach przesłuchiwanego w ubiegły wtorek ppłk Leszka Tobiasza i w lipcu-Bronisława Komorowskiego wskazują również, że głośna "afera korupcyjna" to wyłącznie prowokacja służb specjalnych wymierzona w Komisję Weryfikacyjną WSI, której kozłem ofiarnym stał się dziennikarz Wojciech Sumliński. Z zeznań Tobiasza wynika, że Komorowski zataił przed prokuraturą informacje o niektórych spotkaniach i ich charakterze z oficerem dawnej WSI (...)

    Komorowski zmienia zeznania ws. korupcji przy weryfikacji WSI

    Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski zmienił zeznania w śledztwie dotyczącym podejrzenia korupcji w komisji weryfikacyjnej WSI. Przyznał, że miał informacje, które wskazywały na związki podejrzanego o płatną protekcję pułkownika Aleksandra L. z rosyjskim wywiadem - informuje "Rzeczpospolita". (...)
    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

    Komentarz


    • Wyszedłem kupić WPROST, obszedłem kilka osiedlowych kiosków. Nie ma
      Ora et labora

      Komentarz


      • Pitera:

        Komentarz


        • Jest już taśma z Nowakiem!

          Komentarz


          • Jeden z bohaterów mojej przypominki opublikował ciekawy tekst...

            Wojciech Sumliński: MÓWIĄC WPROST - TO TYLKO GRA

            Wiele osób zastanawia się nad powodami, dla których sympatyzujący z prezydentem Bronisławem Komorowskim Tygodnik „Wprost” publikuje podsłuchy z rozmów uderzających w Platformę Obywatelską.
            Jak to możliwe, że taki tygodnik publikuje takie materiały? Czy jest możliwe, by „taśmy Wprost” stanowiły efekt tzw. „dziennikarskiej staranności i rzetelności”? Czy jest w tej sprawie jakieś drugie dno i kto ma na tym zyskać?

            By to rozstrzygnąć, przedstawiam autentyczną historię stanowiącą zapis autentycznych wydarzeń, które opisałem w książce „Z mocy nadziei”, a które związane są pośrednio nawet z tym samym tygodnikiem.... Prezentowana tu historia wydarzyła się, gdy prezydentem Polski był jeszcze Aleksander Kwaśniewski i gdy cała Polska przygotowywała się do bezprecedensowego wydarzenia, jakim miało być przesłuchanie prezydenta na żywo, na oczach milionów widzów, przed Sejmową Komisją Śledczą.
            Wnioski pozostawiam Czytelnikom.

            Pułkownik służb tajnych, Aleksander L., informator kilku warszawskich dziennikarzy śledczych, a zarazem były szef kontrwywiadu w PRL, oczekiwał mnie w warszawskim hotelu Ibis.
            - Jest temat. Bierzesz, albo nie. Stawiam tylko jeden warunek. Materiał musi być zwodowany najpóźniej w poniedziałek – zaczął bez zbędnych wstępów. – Jeśli nie, w poniedziałek newsa zwoduje ktoś inny.
            - Nie da rady. Jest czwartek, co najmniej dzień na weryfikację…
            - Metr osiemdziesiąt, dobrze zbudowany, około siedemdziesiątki, lekko siwiejący, w okularach. To będzie twoja weryfikacja. Nazywa się Kowalski. Przyniesie próbkę materiału. O jedenastej w tym samym miejscu. Jak twoja redakcja będzie zainteresowana, resztę otrzymasz o siedemnastej od mecenasa Kucińskiego.
            - Od kogo?
            - Od Ryszarda Kucińskiego, adwokata Marka Dochnala i naszego człowieka. Żegnam
            .

            W oczekiwaniu na Kowalskiego (czy jak on się tam nazywał naprawdę) miałem półtorej godziny na przemyślenie całej historii. O tym, że Ryszard Kuciński, były rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, później adwokat m.in. Marka Dochnala, dysponuje materiałami pozyskanymi od klienta, które mogą wysadzić pół sceny politycznej, słyszałem wcześniej od dwóch informatorów.

            Działali razem i byli znani co najmniej kilku dziennikarzom śledczym, a część ich informacji pochodziła prosto z „Abwhery” - jak w gronie dziennikarzy śledczych nazywaliśmy Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego - oraz innych służb tajnych. Teraz te same informacje w wersji skonkretyzowanej przynosił Aleksander L. Przypadek, czy prowadzona na szeroką skalę gra, w której jakąś rolę przypisano mediom?
            Kilkadziesiąt minut później do stolika podszedł mężczyzna. Twardy osobnik, który nie wyglądał na sędziwego staruszka. Przysiadł się nie czekając na zaproszenie.
            - Nazywam się Kowalski.
            Może i był nim, ale z pewnością nie pod tym nazwiskiem się urodził. Jednakże przywitałem się z nim tak uprzejmie, jakby naprawdę nazywał się „Kowalski”.
            - Ma pan do omówienia jakąś sprawę?
            Kowalski wzruszył ramionami i położył na stole zalakowaną kopertę.
            - Tu nie ma nic do omawiania. Proszę to obejrzeć. Do widzenia. Wstał od stołu i ruszył do obrotowych drzwi, którymi wszedł minutę wcześniej.

            Przez chwilę przyglądałem się przesyłce, po czym naderwałem jej krawędź i otworzyłem. W środku było kilka zdjęć pary prezydenckiej z Markiem Dochnalem. Wszystko było już jasne. Po drodze do redakcji „Wprost” analizowałem wagę otrzymanego materiału. Przyciskany przez media i opozycję prezydent Kwaśniewski od tygodni wił się jak piskorz zapewniając w licznych publicznych wypowiedziach, że nigdy nie miał żadnych spotkań ani relacji z Markiem Dochnalem. Za kilka dni miał stawić się przed Sejmową Komisją Śledczą, by po raz sto pierwszy - za to pierwszy raz zeznając pod przysięgą - powtórzyć to, co mówił dotychczas. Prezydent wahał się, czy wziąć udział w przesłuchaniu. Zdjęcia były dowodem, że Aleksander Kwaśniewski nie mówił prawdy.
            Zastanawiało mnie, dlaczego mojemu informatorowi, tudzież ludziom stojącym za nim, zależało, by materiał ukazał się w poniedziałek. Rozpatrywałem najbardziej irracjonalne koncepcje, ostatecznie jednak dałem sobie spokój. Powodów mogło być tak wiele, że zastanawianie się nad nimi nie miało sensu. „Rola dziennikarza śledczego polega na zebraniu informacji prawdziwych i ważnych z punktu widzenia opinii publicznej, nie na rozważaniu motywów informatorów” – przypomniałem sobie zasadę, która legła u podstaw współpracy z z Aleksandrem L. i innymi informatorami. O ewentualnej publikacji zdjęć i tak miało zdecydować kierownictwo redakcji. Nie dziwiło mnie natomiast wcale, że adwokat Dochnala kooperował z ludźmi służb tajnych. Połączenie szantażu, pieniędzy, niekiedy groźby złamania kariery lub nawet więzienia sprawiało, że na podobną współpracę decydowało się wiele osób - niekiedy wbrew swojej woli.

            W redakcji po konsultacji z Markiem Królem i Staszkiem Janeckim podjęliśmy decyzję o publikacji materiału. Jeszcze tego samego dnia pojechałem ze Staszkiem Janeckim do umiejscowionej blisko Belwederu kancelarii mecenasa Kucińskiego, z którym przed laty miałem styczność, jako rzecznikiem Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Z kancelarii wyjechaliśmy po godzinie dwudziestej, bogatsi o kilka zdjęć i notatniki Marka Dochnala na dokładkę.
            Taki prezent ekstra.

            Materiał poświęcony Aleksandrowi Kwaśniewskiemu opatrzony zdjęciami ukazał się w poniedziałkowy ranek, a już kilka godzin później przerażony prezydent zwołał konferencję prasową. Odmówił stawienia się przed Sejmową komisją Śledczą ds. PKN Orlen.
            - Mógłbym tam pójść, by zaśpiewać i zatańczyć, tylko po co? – spointował. Większość mediów analizowała przyczyny panicznej reakcji prezydenta, mnie zastanawiało co innego: co by było, gdyby Aleksander Kwasniewski stanął przed Sejmową Komisja Śledczą, powtórzył pod przysięgą zapewnienia dotyczące kontaktów z Dochnalem i dopiero po tym zdjęcia ujrzałyby światło dzienne? Prezydent na oczach całej Polski popełniłby oczywiste przestępstwo. Co byłoby dalej? Impeachment? Trybunał stanu? Do tego jednak nie doszło, bo komuś zależało na wywołaniu reakcji łańcuchowej, która wprowadziła Kwaśniewskiego w przerażenie, ale de facto uratowała mu skórę
            .

            Dlaczego rozegrano to właśnie w ten, a nie inny, sposób? Kto i po co wymyślił taki szatański, „wielopiętrowy”, plan? Nigdy nie poznałem odpowiedzi na te pytania...

            Jako pointę do tej historii, dodam:
            27 maja 2011 roku na stronie internetowej Samoobrony ukazały się kondolencje następującej treści:

            „Odszedł nasz Kolega Mecenas Ryszard Kuciński, przyjaciel i długoletni współpracownik. Łącząc się w żalu z sercem pełnym bólu, w imieniu działaczy i sympatyków Samoobrony oraz własnym, składam Rodzinie i Bliskim wyrazy głębokiego współczucia. Żegnaj Ryszardzie - przewodniczący Andrzej Lepper”.

            Mecenas Ryszard Kuciński był dla Andrzeja Leppera jedna z najbardziej zaufanych osób, na tyle bliskim, że to właśnie u niego Lepper zdeponował najbardziej tajne dokumenty i nagrania, które miały być zagrożeniem dla bardzo wpływowych, zajmujących wysokie stanowiska w państwie, osób, zaś dla Leppera stanowić swoistą polisę ubezpieczeniową. Czy Lepper wiedział u kogo deponuje dokumenty o tak gigantycznym znaczeniu? Wiadomo jedynie, że bliskim współpracownikom i jednemu z dziennikarzy deklarował, że dokumenty zostały zdeponowane w najbardziej bezpiecznym miejscu z możliwych. Tym „bezpiecznym miejscem” okazała się kancelaria adwokata, o właścicielu której wysocy rangą oficerowie służb tajnych mówili: „nasz człowiek”...

            Mecenas Ryszard Kuciński zmarł pod koniec maju 2011 roku (na zawał serca), a nieco ponad dwa miesiące później w jego ślady podążył Andrzej Lepper, który według wersji oficjalnej zginął śmiercią samobójczą...


            Oceniając „taśmy Wprost” warto pamiętać, że rzeczywistość III RP, to spektakl, w którym widzimy tylko to, co przedstawiają nam na scenie - właśnie jak w teatrze.
            Prawdziwe życie toczy się za kurtyną...
            http://wojciechsumlinski.salon24.pl/...to-tylko-gra,3
            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

            Komentarz


            • Spokojnie Schumacher się wybudził ze śpiączki, jesteśmy uratowani!

              Komentarz


              • Zamieszczone przez Kempes Zobacz posta
                Swoją drogą. Strach zagranicznych inwestorów przed PiS-em:
                Nie czepiam się, ale akurat w 2008 walnęło na całym świecie i raczej trudno było o inwestycje, kiedy praktycznie każdy zaczął zwijać interesy albo trwał w przyczajce.
                Mamy Kezmana z Serbii Tarana

                Komentarz


                • Zamieszczone przez Huxley Zobacz posta
                  Nie czepiam się, ale akurat w 2008 walnęło na całym świecie i raczej trudno było o inwestycje, kiedy praktycznie każdy zaczął zwijać interesy albo trwał w przyczajce.
                  yy, ale jak to się ma do "Strachu zagranicznych inwestorów przed PiS-em"?
                  "Jest tej najlepszej firmy. Wart jest bardzo dużo. Ma ekran komputerowy i jak się kręci pedałami, to wyskakują cyfry"

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez hmB. Zobacz posta
                    yy, ale jak to się ma do "Strachu zagranicznych inwestorów przed PiS-em"?
                    Ciekawe czy Akron wycofa się z przejmowania ZA czy jedynie Leclerc nie otworzy nowego sklepu.
                    "To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć!"


                    Bynajmniej to nie przynajmniej!

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez hmB. Zobacz posta
                      yy, ale jak to się ma do "Strachu zagranicznych inwestorów przed PiS-em"?
                      Ja to się odniosłem do tego wykresu, który sugeruje, że za Pisu kwitło (prawda), a za PO spadło (prawda), co może sugerować, że naprawdę to Pis przyciągał inwestorów - a nie jak sugerował Sienkiewicz - ich odstraszał. Ale wykres pokazuje tylko, że gdyby nie kryzys to kto wie jaki byłby wynik w 2008 r., bo tendencja inwestycyjna była wyraźnie wzrostowa.
                      Ostatnio edytowany przez Huxley; [ARG:4 UNDEFINED].
                      Mamy Kezmana z Serbii Tarana

                      Komentarz


                      • Wykres po prostu przeczy tezie jakoby rządy PiS były straszakiem inwestycji zagranicznych
                        Podstawą materialną narodu jest ziemia, przemysł i handel. Kto ziemię, przemysł i handel oddaje w ręce cudzoziemców, ten sprzedaje narodowość swoją, ten zdradza swój naród.

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Buziek_LG Zobacz posta
                          Wykres po prostu przeczy tezie jakoby rządy PiS były straszakiem inwestycji zagranicznych
                          Oczywiście, że tak, ale też wymaga komentarza, dlaczego dupnęło w 2008 r.
                          Mamy Kezmana z Serbii Tarana

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez hmB. Zobacz posta
                            yy, ale jak to się ma do "Strachu zagranicznych inwestorów przed PiS-em"?
                            Prosto: PiS będzie tak robił, żeby taki np. właściciel Lidla podatki jednak w Polsce płacił.
                            From flood into the fire
                            One thousand voices sing
                            We're in this together
                            For whatever fate may bring

                            Komentarz


                            • Z niecierpliwością czekam na wystąpienie matoła, ale odnoszę wrażenie, że wszystko co dzieje się od soboty ma na celu wybadanie jak daleko mogą się posunąć. Ktokolwiek by tego nie zaplanowała dał winnym 3 dni na "refleksje" a że przy okazji poleci jedna czy dwie głowy nie ma znaczenia. Przejdzie wałek z taśmami więc droga wolna, przejdzie wszytko, jak ktoś już wyżej wspomniał, włącznie ze sfałszowaniem wyborów. Przy okazji może komuś niewygodnemu znów nie wytrzyma serducho, zatańcuje się na śmierć lub szarpnie na życie...

                              Rozmawiam ze zwolennikami PO i nie widzą żadnej afery, co najwyżej przebąkują "a dlaczego akurat teraz?". Niestety, różowe okulary są mocno osadzone na nosach.
                              Joe Jordan - który przed wejściem na boisko wyjmował dwa przednie zęby i chował do szafki - był uosobieniem prawdziwego futbolu. Bo prawdziwy futbol to nie gra dla lalusiów, którzy w przerwie poprawiają fryzurę. Prawdziwy futbol zostawia ślady. - "Spalony"

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez voytek Zobacz posta
                                Z niecierpliwością czekam na wystąpienie matoła, ale odnoszę wrażenie, że wszystko co dzieje się od soboty ma na celu wybadanie jak daleko mogą się posunąć.
                                Nie musisz czekać, masz gotowca:

                                From flood into the fire
                                One thousand voices sing
                                We're in this together
                                For whatever fate may bring

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X