Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Jeszcze może do postu Pawełka dodam moją prywatną obserwację gdy zapytałem polskiego, miejscowego zdaje się, księdza w Kołomyji o relacje między Polakami a Ukraińcami, czy są analogie z Litwą, tenże wielce się zdziwił i powiedział, że absolutnie nie ma żadnych.

    Co do sytuacji na Ukr nie ogarniam jeszcze do końca pozycji Kliczki. Nie chcę być złym prorokiem bo po prostu nie wiem jak wyglądają jego (ich?) interesy w Niemczech ale obawiam się, że to piąta kolumna Merkelowej w tym całym zamieszaniu. Jest to jednak tylko hipoteza.

    Komentarz


    • Jest jedno małe ale. Jak chcemy mieć dobre stosunki z Ukrainą, to musimy się wyrzec Lwowa. Co jest dla mnie nie do przyjęcia. A jak upomnimy się o Lwów, to wpychamy Ukrainę w łapy kagiebowskiej Rosji. Kwadratura koła, niestety.
      "Jak się wyrosło w komunizmie, to nie można było nie mieć antykomunistycznego nastawienia"

      WOLNOŚĆ dla JANUSZA WALUSIA!

      Komentarz


      • My się nigdy nie wyrzekniemy Lwowa. Tyle, że nie musi to przebiegać formalnie. W relacji z tegorocznej wycieczki, którą przytoczył Pawełek jest taki fragment:

        Część wychodzi na spacer na Wały Hetmańskie. Przemierzamy je od Kolumny Mickiewicza po Teatr Wielki. Po ich drugiej stronie, w Alei Legionów, tak bliżej teatru, odkrywamy ni to sklep, ni to bar. Wystrój jak w latach sześćdziesiątych, towarzycho wewnątrz również jakieś takie mało współczesne, pani przy bufecie zamiast normalnej kasy ma do dyspozycji klasyczne liczydło. Ależ nam ten klimacik przypasował… Zaczęli do nas dochodzić następni. Zabawa nabierała tempa…
        W końcu na Wałach rozbrzmiały legijne śpiewy. Porozrabialiśmy troszkę, acz z fasonem i bez afery. Lwów chyba jeszcze czegoś takiego nie widział. Robert i ja staliśmy trochę z boku. Nagle podchodzi do nas Ukrainiec, taki gość koło sześćdziesiątki, lekko oburzony.

        – A co to za śpiewy po polsku?! Manifestacja? Tu jest Ukraina!
        Patrzę na niego, w głowie błysk i wyświetla mi się ten tekst wymyślony na granicy. – Taaak, mówię – Ukraina, oczywiście, zgoda… Ale to nie jest nasza wina, że nasze miasto leży po waszej stronie!

        Facet zbladł, zaniemówił – a następnie szybko się oddalił. A nam było jeszcze bardziej do śmiechu.
        Całość: http://zyleta.info/?p=4572

        Im więcej Polaków będzie odwiedzać to miasto

        Im bardziej będziemy pomagać Polakom miejscowym (m.in. "Pogoń Lwów - PomagaMY")

        Im bardziej zadbane będą pozostałości po polskości tego miasta

        - tym bardziej będzie ono nasze, bez konieczności rewizji granic.
        My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

        Komentarz


        • Nie mam kompletnie czasu, żeby się odnosić do wszystkiego co jest tu napisane o Ukrainie. Ale skupię się tylko na kwestii "prowoków" podczas zamieszek na Ukrainie.


          Zarzuty "lidera nacjonalistów" odnośnie tego, że reszta opozycji (jakakolwiek by ona nie była) jest za mięka i tonuje nastroje, świadczą tylko, że gość nie ma zielonego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi i de facto jest tylko z punktu widzenia Janukowicza pożytecznym idiotą.
          Jakiekolwiek zamieszki w Kijowie są na rękę tylko i wyłącznie rządzącym, gdyż raz nie mają one żadnych szans na powodzenie (vide nieudany atak na pałac prezydencki, przy kompletniej bezczynności psów), a dwa de facto kompromitują one opozycję.
          Lieber tot als rot!!

          Komentarz


          • Czytając całą dyskusję naszła mnie taka myśl: parokrotnie przewija się teza, że Ukraińcy wyjątkowo lubią Niemców… a to nie właśnie Karpaty Lwów parę lat temu mocno polowali i ganiali Borussię?



            I jeszcze inny wątek:

            Zamieszczone przez lukasz_l
            Standard... opozycja krzycząca o "prowokatorach". W tematach kibicowskich ktoś wrzucił na to rzekomy "dowód". Gówno prawda... Wiadomo, że na takich manifestacjach jest mnóstwo tajniaków, były dane, nie pamiętam skąd - że na zwykłym meczu Śląska jest ponad 100 tajnych w młynie to, co się kurna dziwić, że władza "przebiera dresiarzy". Jasne, że przebiera. Ale to co innego niż prowokacja.

            Wszelkie awantury w blasku fleszy przy biernie stojących i nawet nie uzbrojonych psach były na rękę władzy, więc pewnie stąd krzyki o prowokatorach.

            edycja: widzę, że w tym punkcie uprzedził mnie TNTP - tak to jest gdy za rzadko odświeża się temat

            A co do tajniaków na Śląsku to masz jakiś link? Pytam z ciekawości, bo dotychczas spotykałem się tylko z tekstami o ilości takowych na Koronie i na Legii.
            Ostatnio edytowany przez hmB.; [ARG:4 UNDEFINED].
            "Jest tej najlepszej firmy. Wart jest bardzo dużo. Ma ekran komputerowy i jak się kręci pedałami, to wyskakują cyfry"

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
              My się nigdy nie wyrzekniemy Lwowa. Tyle, że nie musi to przebiegać formalnie. W relacji z tegorocznej wycieczki, którą przytoczył Pawełek jest taki fragment:


              Całość: http://zyleta.info/?p=4572

              Im więcej Polaków będzie odwiedzać to miasto

              Im bardziej będziemy pomagać Polakom miejscowym (m.in. "Pogoń Lwów - PomagaMY")

              Im bardziej zadbane będą pozostałości po polskości tego miasta

              - tym bardziej będzie ono nasze, bez konieczności rewizji granic.
              Niestety w dobie państw narodowych taka taktyka może nie dać spodziewanych rezultatów. Tym bardziej, że państwo Ukraina ma nieco ponad dwadzieścia lat i jest w nim formalnie demokracja. A czymże łatwiej w tak młodym państwie pociągnąć elektorat, niż grą na narodowej strunie pod hasłem "Lachy chcą repolonizacji Lwowa" ?
              Oczywiście można sobie wyobrazić sytuację, że uda nam się zrobić z Ukrainą "jakieś Schengen", co stworzyłoby nam możliwość swobodnego eksportu za Bug nasiąkniętej polskością cywilizacji łacińskiej (oraz import tańszych pracowników i towarów, co również jest nie do przecenienia). Natomiast dla Ukrainy oznaczałoby to ucieczkę od cywilizacji turańskiej i podniesienie stopy życiowej. Tylko czy jest tam (lub ma szansę być ) jakiś polityk, który rozumie, że dla Ukraińców lepiej jak najbardziej zbliżyć się do Polski, niż ponownie utonąć w cywilizacji turańskiej (a innej drogi m. zd. Ukraina nie ma)? Pożyjemy zobaczymy (lub nasze dzieci).
              A póki co jedno nie ulega wątpliwości: lepiej działać niosąc kaganek polskości w sposób jaki opisałeś, niż nie robić nic - co wziąłem sobie do serca
              Ostatnio edytowany przez BlackAdder; [ARG:4 UNDEFINED].
              "Jak się wyrosło w komunizmie, to nie można było nie mieć antykomunistycznego nastawienia"

              WOLNOŚĆ dla JANUSZA WALUSIA!

              Komentarz


              • Zamieszczone przez BlackAdder Zobacz posta
                Tylko czy jest tam (lub ma szansę być ) jakiś polityk, który rozumie, że dla Ukraińców lepiej jak najbardziej zbliżyć się do Polski, niż ponownie utonąć w cywilizacji turańskiej (a innej drogi m. zd. Ukraina nie ma)?
                wydaje mi się, że taką osobą jest Kliczko . widać wyraźnie jego "prozachodniość", w Polsce bywał, ba nawet po Polsku mówi, jego podejście do Polski nie jest z gatunku "Lachy", a raczej "mili sąsiedzi". hajsu ma jak lodu, na moje, naiwne pewnie, spojrzenie jest ideowcem - czuje potrzebę przesunięcia Ukrainy na zachód, włączenia jej do Europy.
                ------------------------------------------------
                Hey man, you know I'm really OK
                The gun in my hand will tell you the same

                Komentarz


                • Zamieszczone przez BlackAdder Zobacz posta
                  Niestety w dobie państw narodowych taka taktyka może nie dać spodziewanych rezultatów. Tym bardziej, że państwo Ukraina ma nieco ponad dwadzieścia lat i jest w nim formalnie demokracja. A czymże łatwiej w tak młodym państwie pociągnąć elektorat, niż grą na narodowej strunie pod hasłem "Lachy chcą repolonizacji Lwowa" ?
                  Oczywiście można sobie wyobrazić sytuację, że uda nam się zrobić z Ukrainą "jakieś Schengen", co stworzyłoby nam możliwość swobodnego eksportu za Bug nasiąkniętej polskością cywilizacji łacińskiej (oraz import tańszych pracowników i towarów, co również jest nie do przecenienia). Natomiast dla Ukrainy oznaczałoby to ucieczkę od cywilizacji turańskiej i podniesienie stopy życiowej. Tylko czy jest tam (lub ma szansę być ) jakiś polityk, który rozumie, że dla Ukraińców lepiej jak najbardziej zbliżyć się do Polski, niż ponownie utonąć w cywilizacji turańskiej (a innej drogi m. zd. Ukraina nie ma)? Pożyjemy zobaczymy (lub nasze dzieci).
                  A póki co jedno nie ulega wątpliwości: lepiej działać niosąc kaganek polskości w sposób jaki opisałeś, niż nie robić nic - co wziąłem sobie do serca

                  Lwów był, jest i będzie w naszych sercach, bez względu na to czy Ukraina będzie w sowieckich/postsowieckich rękach, czy w UE. Na dziś Ukraińcy wyrazili chęć przystąpienia do naszej, zachodniej/łacińskiej cywilizacji. Jest tak jak pisze Pawełek, oni chcą przyjąć nasze wartości i zasady. Chcą się od nas uczyć. Jeżeli przyjmą nasze zasady gdzie z adwersarzem się rozmawia, mówi o faktach, a nie strzela w tył głowy to będzie git, może dopiero w następnym pokoleniu.
                  Wszystko zależy od Ukraińców, oni sami muszą się ogarnąć. My możemy im pomóc, wesprzeć w ich dążeniach albo olać i zostawić sowietom.
                  Nie można w godzinie śmierci zostawić przyjaciół samych, nie można ratować tylko swojego życia, uszczuplając i tak niewielkie szanse ocalenia oddziału.
                  Pada decyzja: Wracamy!
                  Po godzinie doszli do włazu, drabinką wspięli się w górę, wychodzili kolejno, Tadeusz ciągnął erkaem za lufę, Józek popychał broń od dołu, za nimi wyszedł mały Kajtek, z uwielbieniem patrzący na Tadeusza. Wrócili w znane już sobie gruzy, wrócili z erkaemem do przyjaciół.

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez heretico Zobacz posta
                    wydaje mi się, że taką osobą jest Kliczko . widać wyraźnie jego "prozachodniość", w Polsce bywał, ba nawet po Polsku mówi, jego podejście do Polski nie jest z gatunku "Lachy", a raczej "mili sąsiedzi". hajsu ma jak lodu, na moje, naiwne pewnie, spojrzenie jest ideowcem - czuje potrzebę przesunięcia Ukrainy na zachód, włączenia jej do Europy.
                    Tak jak pisałem - gość może jest trochę kabaretowy na pierwszy rzut oka jako polityk, ale..... jest wielką szansą dla Polski, wielką szansą na stworzenie tożsamości ukraińskiej opartej na czymś więcej niż tylko na antypolonizmie, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że parę lat w Polsce spędził.

                    Na dziś polska racja stanu niestety nakazuje zamknąć oczy na pewne numery, które robili Ukraińcy przed laty i za wszelką cenę wyciągnąć ich z paszczy Ruskich.
                    "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                    Komentarz


                    • Majdan Niepodległości w Kijowie. Gigantyczny tłum słucha przemówienia tzw. trzech muszkieterów – Kliczki, Tiahnyboka i Jaceniuka, przywódców opozycji antyjanukowyczowej.

                      Udaje nam się za sceną złapać obu braci Kliczków i porozmawiać. Zgadzają się udzielić nam kilku wypowiedzi.

                      Pytamy Witalija Kliczko, przewodniczącego partii Udar:

                      Stał się Pan symbolem demokracji na Ukrainie. Jak się Pan czuje w tej roli...

                      Cóż, bardzo dobrze jest być tu, wśród tych wszystkich ludzi. To od nich obecna sytuacja zależy. Teraz myślimy o przyszłych wyborach, to od nas zależy, by były rzetelne. Ale to wspaniałe czuć, że reprezentuje się tych ludzi.

                      Jak ocenia Pan poparcie, którego udzielili procesowi ew. integracji Ukrainy z Unią polscy politycy?
                      Tak, spotkałem się z Jarosławem Kaczyńskim, także z ministrem Sikorskim. Bardzo doceniam wsparcie jakiego udzieliła nam Polska. To dla nas bardzo ważne. Zwłaszcza, że jesteśmy bardzo do siebie przecież podobni...

                      Jak to?
                      Gdyby się nad tym zastanowić – mamy bardzo podobną kulturę. Dodatkowo Polska i Ukraina są w miarę podobne, na przykład w liczbie mieszkańców. Ale co najważniejsze – w pewnym momencie tak Polska jak i Ukraina stały mniej więcej w tym samym miejscu. Wyście poszli do przodu, my niestety nie.

                      Chcecie powtórzyć polską drogę do Unii?
                      Tak, chcemy powtórzyć to co udało się Polsce. Jesteście dla nas przykładem.

                      Udaje nam się też zamienić kilka słów z młodszym bratem Witalija, Wladimirem.

                      Czy Pański brat zostanie prezydentem?

                      To nie jest czas decyzji o prezydencie. Nie ma teraz decyzji o prezydencie. To nie czas spraw partii, lecz czas losów państwa. Ludzie są zmęczeni polityką.

                      Pomaga Pan swojemu bratu?
                      Brat za brata! Jestem obok niego, teraz on występuje na scenie, ja jestem z ludźmi.

                      Wejdzie Pan w politykę?
                      Co to to nie! On jest politykiem, ja jestem aktywistą – dokładnie tak jak wy, nie? Prasowi aktywiści...
                      http://niezalezna.pl/49161-bracia-kl...nas-przykladem

                      Wywiad przeprowadzał Dawid Wildstein - prasowy aktywista

                      Premier Ukrainy Mykoła Azarow oświadczył Angeli Merkel, że protestujący na Majdanie to naziści, faszyści i ekstremiści. W jednej z bardziej popularnych gazet, które można kupić w Kijowie, „Komsomolskiej Prawdzie”, możemy przeczytać wstrząsający wywiad z sierżantem Berkutu, który został napadnięty przez protestujących. To co sierżant widział na Majdanie było tak potworne, że postanowił wstąpić do klasztoru. Tyle propaganda rządowa. A kim tak są naprawdę protestujący na Majdanie, ta większość, która nie jest związana z żadną z głównych partii politycznych?

                      Pochodzą właściwie ze wszystkich części Ukrainy, choć reprezentantów jej zachodniej części jest więcej. Niemniej można spotkać kilkudziesięcioosobowe grupy np. z Donbasu. Przekrój wiekowy jest bardzo zróżnicowany. Także pozycja społeczna – od biznesmenów, po drobnych przedsiębiorców, a nawet żyjących na skraju nędzy robotników. Gdybym jednak miał wskazać na jakiś pogląd, jakąś emocje, łącząca te setki osób, z którymi rozmawiałem na Majdanie przez ostatnie dni – to jest nią rozczarowanie.

                      Nie można zrozumieć ludzi, którzy dziś protestują w Kijowie abstrahując od pomarańczowej rewolucji. A właściwie od poczucia zdrady, jakiej się dopuściła wobec uczestników tego zrywu ukraińska klasa polityczna, która miała ich reprezentować i poprowadzić ku europejskim standardom.

                      Oczywiście protestujący cieszą się, że są wspólnie, czerpią przyjemność ze świadomości swojej ilości. Jednak jeśli pozwalają sobie na wiarę, na optymizm, to tylko łącząc ją z Zachodem, z wiarą, że ta mityczna Europa Zachodnia im pomoże. W swoich reprezentantów politycznych nie bardzo wierzą. Choć oczywiście wolą opozycję od Janukowycza. Chociażby dlatego, że zapewne Berkut nie katowałby wtedy ich dzieci. Choćby dlatego, że chcą być daleko o Putina. Ich wiara w Zachód przypomina PRL-owską wiarę w USA.

                      W rozmowach z protestującymi wciąż powracają wspomnienia wydarzeń sprzed 9 lat, gdy wybuchła „pomarańczowa rewolucja”. Gdy wspominają sam zryw, mówią o nim z dumą i zachwytem. Jest dla nich ewidentnie elementem formacyjnym, przełomowym, ważniejszym niż upadek komunizmu. Jednocześnie z tym wspomnieniem jest związane poczucie zdrady, jakiej po pomarańczowej rewolucji dopuścili się jej przywódcy. Dlatego dziś z dystansem patrzą na trójkę muszkieterów, nie wierzą, że będą oni realnie zdolni zmienić oblicze ich państwa. Ciężko mi nie widzieć analogii między emocjami Ukraińców, którzy uczestniczyli w „pomarańczowej rewolucji” oglądając później jak ich przywódcy dogadują się przy wódce z oligarchią... a członkami „Solidarności”, którzy musieli obserwować jak Kiszczak wlewa w siebie wódkę z bohaterami antykomunistycznej opozycji w Magdalence.

                      Po raz pierwszy widzę tak smutny protest. Wielu mówi, że są tu, bo muszą – ale nie wierzą w prawdziwą zmianę. Ale powtarzają też, że nie mogą stać z założonymi rękami, gdy Berkut bije ich dzieci.

                      Tymczasem studio prasowe na Majdanie robi się coraz bardziej tłoczne. Widać coraz większy profesjonalizm konferencji opozycji, które nie są już zalewem ładnych słówek, a przedstawianiem twardych danych, pokazujących w jakim jest dziś stanie Ukraina, po latach rządów Janukowycza.
                      W odpowiedzi na opozycyjne ultimatum, by do piątku Janukowycz odwołał rząd, władza postawiła też swoje – opozycja ma pięć dni, by zaprzestać okupacji budynków rządowych. Po tym okresie - „zastosowane zostaną wszystkie konieczne środki” by zmienić tę sytuację.
                      http://niezalezna.pl/49165-nasza-kor...awia-ultimatum
                      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                      Komentarz


                      • Bardzo fajnie się czyta te art. młodego Wildsteina z Kijowa, jeden z nielicznych młodych dziennikarzy po prawej stronie z dobrym wyczuciem pióra.
                        Bóg z Nami, choj z Nimi.
                        Kocham Polskę, Pierdolę 3rp.

                        Komentarz


                        • Muszę przyznać , ze jest to dość upokarzające gdy trzeba oficjalnie potwierdzać czy tez zaprzeczyć o seksualnych preferencjach głowy państwa .
                          Oficjalne oświadczenia i oburzenie tylko potęguje komizm sytuacji .
                          RN musi sie stanowczo i natychmiast wypowiedzieć na temat Kaczyńskiego .Nie może zaprzepaścić takiej okazji . Bo ostatnio fantastycznie działa na tym polu .
                          Ostatnio edytowany przez wydra; [ARG:4 UNDEFINED].

                          Komentarz


                          • wnioskując z felietonu Davida to mocodawcami protestów są słuzby specjalne...

                            dobrze odczytuje miedzy wierszami?

                            Komentarz


                            • Kolejny ruski agent zabrał głos. Tym razem jest to ks. Isakowicz-Zaleski, który mówi "jak jest" a propos zachowania Jarka i stosunku PiS-u do kwestii wołyńskiej:

                              Przez ostatnie dwa lata uczestniczyłem w Marszach Niepodległości i Solidarności, organizowanych 13 grudnia w Warszawie przez PiS i życzliwe mu środowiska. Byłem nawet w komitecie honorowym. W tym roku na marsz ten jednak nie udam się .

                              Po pierwsze dlatego, że Jarosław Kaczyński nie wziął udziału w Marszu Pamięci, organizowanym 11 lipca br. przez rodziny pomordowanych przez zbrodniarzy z UPA i SS Galizien. Wysłał jedynie swoich przybocznych. W podobny sposób zachował się jego brat, śp. prezydent Lech Kaczyński, który, pomimo wcześniejszych deklaracji, nie przyszedł 11 lipca 2008 r. na Skwer Wołyński w Warszawie, aby pomodlić się za ofiary "Krwawej Niedzieli" na Wołyniu. Ponad pamięć o pomordowanych obywatelach Drugiej Rzeczypospolitej, w tym też sprawiedliwych Ukraińcach, postawił on doraźny sojusz z "pomarańczowym" prezydentem Wiktorem Juszczenko, który zbrodniarzy Stepana Banderę i Romana Szuchewycza ogłosił bohaterami narodowymi Ukrainy

                              Nawiasem mówiąc, szef PiS tylko raz, w 2009 r., i to po moich osobistych namowach, wziął udział w uroczystościach dla upamiętnienia pomordowanych Kresowian. Później nie pojawił się ani razu. Co więcej, część jego współpracowników ochoczo przyjęła ordery od wspomnianego Juszczenki, którego w ostatnich wyborach prezydenckich odrzucił jego własny naród.

                              Po drugie, parę dni temu w Kijowie Jarosław Kaczyński stanął w cieniu czerwono-czarnych flag UPA przy boku banderowca i faszysty Oleha Tiahnyboka, szefa antypolskiej i antysemickiej partii "Swoboda", która depcze pamięć pomordowanych Polaków, Ormian i Żydów oraz domaga się m.in. oderwania 19 południowo-wschodnich powiatów pod Polski. Czy którykolwiek polityki niemiecki czy francuski stanąłby przy boku gloryfikatora SS i Gestapo lub kogoś, kto domaga się rewizji granic państw należących do Unii Europejskiej i NATO?

                              Popieram większość postulatów Marszu Niepodległości i Solidarności. Mam wielki szacunek do członków komitetu honorowego. Popieram aspiracje niepodległościowe Ukraińców. Jednak z politykiem, który fraternizuje się z Olehem Tiahnybokiem i przemawia pod banderowskimi sztandarami nie pójdę w tym sam marszu
                              Ostatnio edytowany przez torquemada; [ARG:4 UNDEFINED].

                              Komentarz


                              • Dlaczego ubliżasz tym razem Księdzu? Nie potrafisz inaczej? Masz serię merytorycznych wpisów z Pawełkowym na czele. I co? Zero.

                                Jeżeli chodzi o wpis ks. Isakowicza-Zaleskiego, zawsze był on wyczulony na ten temat, chociaż...

                                (...) Jarosław Kaczyński stanął w cieniu czerwono-czarnych flag UPA przy boku banderowca i faszysty (...)
                                ... padł ofiarą propagandy już z tego tematu znanej. Sam wrzuciłeś filmik. Każdy może sobie szukać czerwono-czarnych flag, ich cienia oraz "wystąpienia u boku".

                                Ciekawe, że tak z tym ciśniesz, znając opinie innych forumowiczów oraz ich podstawy
                                My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X