Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez rowen Zobacz posta
    Jak trzeba będzie to obejdą też ostatni próg 60%.
    No właśnie, 'oni' obejdą, ale jak by u władzy był kto inny to by był swietny pretekst do 'odpowiedzialności konstytucyjnej'.

    Widać od jakiegoś czasu, że POst-komuchy przygotowywuje się do kontrolowanego oddania władzy czego tylko jednym z elementów jest kontrola sędziów trybunału konstytucyjnego, którzy z kolei mają już nie tylko kontrolować wszystkie służby specjalne(sic!), ale i deficyt publiczny, a kto wie co i jeszcze. Po to właśnie publikaują takie gówniane sondaże w których PiS ma 40%.

    PS. Może warto jeszcze przypomnieć, że ustawę lustracyjną PiS też uwalił właśnie ten trybunał:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Lustrac...y_lustracyjnej
    Ostatnio edytowany przez spotter_spotterow; [ARG:4 UNDEFINED].
    "bycie narzędziem Rosji nam się opłaca" - Bartłomiej Sienkiewicz, grudzień 2010

    "Jeśli Andrzej Duda wraz z PiS-em pójdą w stronę ostrego rozliczenia Smoleńska, będziemy mieli w Polsce wojnę domową. Kaczyński zmieni retorykę albo zostanie zmieniony." - Lech Wałęsa, maj 2015

    Komentarz


    • @Zinger

      Deficyt można sztucznie manipulować- co ma nawet dorozumianą podstawę konstytucyjną. Jak? Ano wystarczy inaczej ustalić dochody, co może zrobić nawet Sejm, nie zważając na limit zadłużenia wyznaczony przez Radę Ministrów.

      Komentarz


      • Fatman według mnie nie masz racji. Cały wysiłek JVR w ostatnim roku czy tam dwóch (cięcia w OFE i zapowiedź kolejnych, wykorzystywanie różnych subkont w funduszach do ukrycia długu, wykorzystanie środków z FRD, zmiana z kursami długu w obcej walucie, świadome doprowadzenie do różnic w metodologii liczenia między unią a nami, wzrosty podatków itp itd) był właśnie skierowany na wyhamowanie przed kolejnym progiem i dostosowanie się do poprzedniego o którym wspomniał Zinger. To jest najlepszy przykład na to, że takie regulacje mają sens. W normalnym państwie zbliżanie się do progów wyznaczonych w regułach fiskalnych powoduje zwykle podjęcie działań konsolidacyjnych, reformy itp, w nienormalnych ze zjebaną klasą polityczną zaczyna się kreatywna księgowość tak jak u Rostowskiego, a w momencie dojścia do ściany próbuje się te progi po prostu zlikwidować. Pomijam już fakt wspomnianego przez Zingera posypania się budżetu, o którym od początku wiadomo było, że jest nierealny.

        Chvja dają dlatego, że nie są skuteczne w ograniczaniu długu publicznego, a takie składanie sprawozdań Sejmowi tylko kosztuje, bo trzeba robić ekspertyzy i inne takie. Zresztą, dług publiczny powoli przestaje być głównym wyznacznikiem stanu finansów publicznych, a staje się nim deficyt. Przykład: Niemcy mają dług publiczny wielkości 75% PKB, USA-115% PKB, Belgia-93% i można by długo wymieniać, a kraje te są znacznie bardziej wiarygodne finansowo od Polski.
        Jest wiele przykładów na świecie które pokazują, że reguły fiskalne generalnie pozwalają na zmniejszenia zarówno deficytów jak i ogólnego poziomu długu. Muszą być jednak dobrze skonstruowane oraz wiarygodne. Przykładem niewiarygodnego zespołu reguł fiskalnych był Pakt Stabilności i Wzrostu - po tym jak KE odpuściła kary za nadmierne deficyty w 2003 roku Francji i Niemcom wiadomo były, że reszta państw również będzie miała ten dokument w dupie.

        Wiarygodność reguł jest o tyle istotna, że jest połączona z kosztem długu, tzn z oprocentowaniem obligacji. W naszym przypadku dopóki dług jest poniżej 60% i rząd nie miesza w regułach, to możemy liczyć na stosunkowo niskie dla nas oprocentowanie zadłużania. Te nasze progi są (póki co) wiarygodnym "uspokajaczem" dla inwestorów - po prostu mają oni pewność, że nie wydarzy się żadna fiskalna katastrofa. Bo katastrofą według nich byłoby przekroczenie zadłużenia 60%, który według nich jest dla Polski tą "cienką czerwoną linią". Pytanie dlaczego u nas 60% a "Niemcy mają dług publiczny wielkości 75% PKB, USA-115% PKB, Belgia-93% i można by długo wymieniać, a kraje te są znacznie bardziej wiarygodne finansowo od Polski" ? . Właśnie ta wiarygodność jest tu kluczem. Tutaj oprę się hipotezie o różnej tolerancji na dług publiczny (w internecie jest o tym artykuł, tytuł "Debt Intolerance") w krajach rozwiniętych i zamożnych a w rozwijających się, czy też w państwach które mają "ciężką" historię kredytową (bankructwa i restrukturyzacje). Po prostu dla niektórych państw dług publiczny 100% PKB jest spokojnie do utrzymania, dla innych byłby zabójczy. Jednym z głównych tego powodów jest wspomniane przeze mnie wcześniej zaufanie inwestorów kupujących owy dług - dla USA są oni w stanie ciągle proponować niziutkie stopy procentowe, dla Polski przekroczenie 60% zadłużenia mogłoby skutkować znacznym wzrostem kosztów zadłużania i oczekiwań inwestorów (no bo w końcu nadal jesteśmy państwem rozwijającym się, i to ze złą historią kredytową - problemy ze spłatą zadłużania w latach 80).

        W każdym razie różne poziomy zadłużenia w różnych państwach nie są raczej argumentem dla tego, że "dług publiczny powoli przestaje być głównym wyznacznikiem stanu finansów publicznych"

        Głównym wyznacznikiem zdolności finansowej jest w tej chwili wielkość deficytu budżetowego. Nie bez przyczyny Komisja Europejska wszczyna tzw. procedury nadmiernego deficytu (objęta taką jest już od dłuższego czasu Polska), a nie dotyczące wielkości długu publicznego (choć w naturalny sposób te dwie wielkości wpływają na siebie).
        Oczywiście bilans budżetu jest niezwykle istotną statystyką, ale sam suchy deficyt nie powinien być brany jako wyznacznik jakichkolwiek zdolności, przynajmniej w poważniejszych analizach, bo za wiele się z tego nie dowiesz. Przykład Węgry (dane z baz danych AMECO):
        bilans 2010 -4,4%
        bilans 2011 +4,2%
        bilans 2012 -2%
        bilans 2013 prognoza -3,1%
        Patrząc na tą samą suchą statystykę osoba będąca w roku 2011 mogła spodziewać się, że bilans dalej będzie się poprawiał i zdolności Węgier się poprawiają, jednakże wyskok z 2011 roku była spowodowany tylko nacjonalizacją tamtejszych OFE, które raczej nie należy wrzucać do poprawy zdolności finansowej. Po prostu w samej statystyce deficytu jest za wiele różnych zmiennych. Kolejna sprawa, że Komisja Europejska nie ocenia nigdy sposobu zbicia deficytu co same wyniki i liczby. Gdyby Rostowski u nas znacjonalizował OFE to też mielibyśmy ładną statystykę i panowie z KE przybiliby mu piąteczkę za spełnienie wymagań. Co do procedur zbijania długu to do tej pory w UE ich nie było z tego względu że zbijanie zadłużenia to proces kilku albo i kilkunastoletni. Ostatnio wprowadzone zostały jednak pojęcia średniookresowych celów budżetowych i ogólnie KE będzie na to miała większe baczenie.

        Jeżeli już szukać kluczowej zmiennej dla oceny stanu fiskalnego państwa, to będą nią raczej deficyt pierwotny (PB, czyli deficyt odjąć koszty spłaty zadłużenia) i cyklicznie dostosowany deficyt pierwotny (deficyt pierwotny odjąć wpływ recesji czy też boomu), które dokładniej pokazują ile zadłużają nas nasi obecni politycy, a ile wynika z działań ich poprzedników i ile pomaga/szkodzi nam obecna sytuacja gospodarcza. Obydwa są publikowane przez Komisję.

        należy uchwalić budżet z takim deficytem, by powodował zmniejszenie długu publicznego (WTF?)
        Zwracam tylko uwagę, że obecne tzw. progi ostrożnościowe i wdrażane przy nich procedury, nie chronią państwa przed dalszym zadłużaniem, bo nigdzie nie jest napisane, co zauważasz, że nie można uchwalać budżetów z deficytem (odnosi się to tylko do jst), a jak zniwelować dług publiczny, który przecież jest sumą poprzednich deficytów, skonsolidowaną i zagregowaną, po uwzględnieniu oprocentowania i różnic kursowych, kiedy cały czas on może narastać
        Jest to możliwe, a związane jest to ze sposobem obliczania przyrostu długu publicznego:

        gdzie t to dany rok, D to poziom długu, Y to nominalne PKB, PB to bilans pierwotny, i to stopa procentowa papierów dłużnych, a SF to tak zwane stock-flow adjustment (zmienna ta zawiera w sobie między innymi zmiany w aktywach finansowych, prywatyzację itp). Wyrażenie w nawiasach to tak zwany efekt śnieżnej kuli, który jest właśnie tutaj kluczowy - powoduje, że wysoki poziom wzrostu PKB przy niskim koszcie długu będzie hamował wzrost długu publicznego i wyrównywał większe poziomy deficytu pierwotnego, i odwrotnie - przy niskim albo ujemnym wzroście i wzrastającym koszcie zadłużenia nawet niskie poziomy pierwotnego deficytu będą miały duży wpływ na wzrost zadłużenia.

        Dokładnie nie pamiętam jak to było u nas, ale wydaje mi się, że przy wzroście realnym PKB 3,5% i stałym deficycie 3% PKB dług na poziomie 50% PKB (I próg) byłby stabilny, tzn nie zwiększałby się. W przypadku mniejszego deficytu np. 2% dług publiczny zacząłby już maleć. Dla deficytu 5% aby dług 50% był stabilny potrzeba już wzrostu PKB na poziomie około 7%.
        Ostatnio edytowany przez hasor; [ARG:4 UNDEFINED].

        Komentarz


        • @Hasor

          Ekonomista nie jestem, te matematyczne wzroki wiele mi nie mówią, ale wierzę na słowo, że tak jest

          Tyle, że nadal nikt nie odpowiedział na pytanie- jak można długofalowo zmniejszać dług publiczny, kiedy regulacje ostrożnościowe nie dają gwarancji, że roczne budżety będą miały wynik zbilansowany? Inna sprawa, że Rostowski przesuwając progi chce poprawić wiarygodność finansową Polski na rynkach finansowych- to oczywiście jasne, ale korzystne tylko w krótkiej perspektywie i to na zasadzie przycinania gałęzi na której się stoi. Dług w końcu cały czas będzie narastał.

          Wspominasz o średniookresowych celach budżetowych. U nas mamy już coś podobnego, uregulowane w u.f.p,, a mianowicie Wieloletni Plan Finansowy. I, jak pewnie wiesz, jego skuteczność jest żadna, bo wielkości w nim wyrażone można zmieniać, jak się chcę. A niby jest to implementacja zaleceń KE.

          Keynes kiedyś odkrył, że krótkotrwałe zadłużanie, może mieć pozytywny wpływ na gospodarkę. Pewnie widząc to, co jest teraz, przewraca się w grobie. Polska, jak i inne kraje europejskie, zadłuża się na potęgę i to bynajmniej nie w celu pobudzenia gospodarki czy wykonania inwestycji, ale raczej utrzymania się na powierzchni. Planowanie wieloletnie czy, wspomniana przeze mnie złota reguła finansów publicznych, miałyby temu niby zaradzić. No i radzą, jak cholera, przynajmniej w wersji obowiązującej u nas. Złota zasada każe finansować deficytem tylko wydatki inwestycyjne, jest pięknie zapisana w naszym prawie, ale problem jest taki, że 80% polskiego budżetu stanowią wydatki bieżące. I jak tu w praktyce tą regułę realizować? Ma ona jakiś wpływ na deficyt? Odpowiedź brzmi nie.

          Kolejna sprawa, czyli planowanie wieloletnie. Rząd, uchwalając rokrocznie projekty ustaw budżetowych, jest związany, teoretycznie, limitami deficytu wyznaczonymi na kolejne lata w WPF. Tyle że, zawiadamiając jedynie o tym Sejm, może od tych ograniczeń odstąpić i nikt mu nic nie zrobi. Kolejny bubel prawny, wzięty z UE i mający ograniczać zadłużanie państwa, który w praktyce nie działa.

          Pokazując dwa powyższe przykłady chciałem uzasadnić, że nie tylko progi ostrożnościowe wyznaczają organom rządowym ramy, w których mogą poruszać się, wykonując politykę budżetową państwa. W całym naszym systemie prawa finansowego są ukryte takie niby-zabezpieczenia, które nic nie dają, a są pomyślane raz, jako sposób na zadowolenia eurokratów, a dwa, jako zachęta dla rynków finansowych. I o ile Bruksela czasem może dać się nabrać (choć niekoniecznie- patrz postępowanie przeciwko Polsce w sprawie nadmiernego deficytu), to rynki już się nie nabiorą. I tu dochodzimy do sedna- wspominasz o wiarygodności finansowej. Owszem, kraje, takie jak nasi zachodni sąsiedzi, są wiarygodniejsze od Polski, ale dlatego właśnie, że są u nich przejrzyste procedury. U nas natomiast pełna prowizorka, a rządzący cały czas myślą, ze konstytucyjny limit zadłużenia stawia nas jako solidnego partnera. Śmiech na sali, chyba myślą, że w instytucjach finansowych pracują debile.

          I w tym jest właśnie cały problem- w niskiej jakości polskiego prawa finansowego. Dlatego jakoś nie mierzi mnie zbytnio próba reformy progów ostrożnościowych, bo w ogólnym bałaganie i tak nie ma ona większego znaczenia, a robi się z niej problem wielkiej wagi, stawiając przy tym, przynajmniej w głównym przekazie medialnym, obecne rozwiązania za dobre.

          Komentarz


          • Z innej beczki - maniera straszna, ale materiał ciekawy:

            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

            Komentarz


            • Młody Wildstein:
              Nie chcę mi się rozpisywać, więc będzie krótko. Chciałbym drogie lemingi i pół czy tam ćwierćlemingi żebyście przyjrzeli się mechanizmom reakcji obecnej władzy na coraz bardziej widoczny bunt polski lokalnej, wymierzony w cały układ korupcyjny i klientelistyczny PO. Nie chodzi tylko o potężny atak w związki zawodowe (którego logika wymyka się usprawiedliwianiu z pozycji liberalnych - jest to po prostu atak na wszelkie przejawy aktywności oddolnej, wymykające się kontroli państwa) ale o coraz śmielsze pomysły związane z referendami. Pal licho żenujące wezwania, by wyborcy siedzieli w domach, a nie zajmowali się polityką. Proponowana przez ośrodek prezydencki zmiana w przepisach referendum, aby ważne były one tylko w wypadku tej samej frekwencji co przy wyborach pierwotnych, to de facto rozwiązanie tej instytucji. Więc wracając do tematu - chcieliście faszyzmu, macie faszyzm. A teraz marsz na barykady i na ulice protestować, bo chyba nie jesteście hipokrytami. Tyle.
              ... i relacja z Ronina:
              http://wpolityce.pl/artykuly/58714-p...ejszych-rzeczy
              Ostatnio edytowany przez Noris; [ARG:4 UNDEFINED].
              "Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy ich nękać tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym."

              Israel Singer na Światowym Kongresie Żydów

              Komentarz


              • Z życia wzięte ( na odpowiedzialność M. Giereja ) :
                Aż 49 tysięcy podpisów zebrało Prawo i Sprawiedliwość pod wnioskiem o referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Inne partie opozycyjne zebrały o wiele mniej podpisów, choć przed kamerami deklarowały co innego - ujawnił publicysta Mariusz Gierej na blogu na stronie mpolska24.pl.

                "Muszę przyznać, że z całego tego zgiełku jedynie PiS podało zbliżoną ilość podpisów, jakie uzbierało, ba nawet zaniżając ich liczbę. Deklarowali 48 tys., w rzeczywistości organizatorzy doliczyli się 49 tys. podpisów, jakie dostarczyły warszawskie struktury PiS" - napisał Gierej na swoim blogu.

                Inne partie znacznie mniej przyłożyły się do realizacji jak najbardziej słusznej idei referendum ws. odwołania skompromitowanej prezydent Warszawy.

                Po PiS-ie najwięcej podpisów zebrało niespodziewanie Stronnictwo Demokratyczne, które nie ma nawet swojej reprezentacji w parlamencie. Wynik SD to 7 tys. podpisów.

                Silny w Warszawie Ruch Palikota, który przed kamerami TV bardzo głośno mówił o swoim wkładzie w referendum, zebrał zaledwie... 1,5 tys. podpisów, czyli 3 proc. całej ich liczby. Mariusz Gierej przypomina, że działacze Ruchu Poparcia Palikota deklarowali w mediach, iż złożyli 7 tys. podpisów - jak widać, mijali się z prawdą... Podobną liczbę podpisów zebrał Ruch Republikański byłego posła PiS Przemysława Wiplera: 1,4 tys.

                Kompromitacją zakończył się udział w zbieraniu podpisów partii Solidarna Polska. Ugrupowanie Zbigniewa Ziobry zebrało... 350 podpisów. Jeszcze gorszy wynik odnotował Kongres Nowej Prawicy - 100 podpisów. Polska Jest Najważniejsza - żadnego.

                Dodajmy, że najwięcej osób - 170 tysięcy - przekonała do wniosku o referendum Warszawska Wspólnota Samorządowa przy wsparciu różnych mniejszych organizacji. Mariusz Gierej podsumowuje na blogu: "Okazuje się, że w Warszawie oprócz WWS-u i PiS dość skuteczne struktury spośród opozycji ma jeszcze jedynie Stronnictwo Demokratyczne. Cała reszta w postaci RPP, RR, SP, KNP, PJN wisi na klamce w mediach i ich siła polega tylko na tym, że zajmują czas antenowy i dużo krzyczą".
                "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                "
                Janusz Waluś - czekaMY!

                Komentarz


                • Nie wiem czy to odpowiednie do tego tematu ale wrzucam, bo podniosło mi ciśnienie
                  http://www.wykop.pl/link/1595231/for...a-nas-pouczac/

                  Komentarz


                  • Końcówka najlepsza
                    "Przypomnijcie Polakom grzecznie, ale stanowczo, że po ich zachowaniach w trakcie Holokaustu, nie mają prawa pouczać nas o moralności i przyzwoitości.
                    Nie powinno to w ogóle być konieczne, ale najwyraźniej trzeba powtarzać w kółko i w kółko: jako kraj, który tak bardzo doświadczył swoich Żydów w nieodległej przeszłości, Polska ma szczególny obowiązek odkupienia swoich grzechów. Zniesienie zakazu szechity będzie dobrym początkiem. "

                    65 mld dolarów odszkodowań które chcą piechotą nie chodzi -na tyle szacują oni wartość mienia, które po wojnie pozostało po polskich żydach.
                    Ponieważ żyli prawem wilka, historia o nich głucho milczy.

                    Komentarz


                    • Choć wokół Służby Kontrwywiadu Wojskowego narasta krytyka, a w samej SKW coraz częściej dochodzi do patologii szef tej służby ma otrzymać nagrodę. Gen. Janusz Nosek wyjedzie do Waszyngtonu, jako attaché wojskowy - informuje "Gazeta Polska Codziennie".

                      W związku z tą nominacją poseł PiS Tomasz Kaczmarek skierował do ABW wniosek o kontrolę Noska. Poseł wskazał w piśmie na okoliczności, które mają być przeszkodą przed ewentualną nominacją. Chodzi m.in. o przekazane przez szefa kontrwywiadu wojskowego do prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwa trzech twardych dysków, na których nagrana była kartoteka operacyjna obu zarządów WSI oraz SKW i SWW. Prokurator generalny Andrzej Seremet, Prokuratura Apelacyjna w Warszawie oraz Prokuratura Okręgowa w Warszawie uznały, że działania Noska były pozbawione podstaw prawnych.

                      Zdaniem Kaczmarka zachodzi również podejrzenie, że szef kontrwywiadu wojskowego przekazał przedstawicielom rosyjskich służb specjalnych ściśle tajne szczegóły działania oficerów SKW w Smoleńsku oraz w Moskwie. W swoim piśmie Kaczmarek pisze o prowadzeniu przez SKW bez wiedzy premiera potajemnej współpracy ze służbami rosyjskimi oraz uruchomieniu bez tej zgody niejawnej linii łączności z Rosją
                      .

                      Poseł PiS wraca również do kwestii współpracy z Rosją przy transportowaniu naszych wojsk do Afganistanu. Polacy latali na misję rosyjskimi samolotami. Podczas transportu oficerów miało dochodzić do nieuzasadnionego międzylądowania w Azerbejdżanie. Wtedy to, jak wskazuje Kaczmarek, „cały sprzęt SKW był pod opieką Rosjan".
                      Według Kaczmarka opinia ABW w sprawie Noska jest konieczna, ponieważ powyższe podejrzenia rzutują na wiarygodność szefa SKW, co w wypadku wysłania go do Waszyngtonu mogłoby negatywnie odbić się na naszej strategicznej współpracy z USA. Wynik kontroli ABW miałby zostać przekazany premierowi oraz ministrowi obrony narodowej
                      - tłumaczy "GPC".

                      Kaczmarek przyznaje, że obawia się, iż Ministerstwo Obrony Narodowej samo nie wystąpi o taką opinię do ABW. Nosek ma bowiem wcześniej wydane poświadczenie bezpieczeństwa wydane przez tę służbę.
                      http://wpolityce.pl/wydarzenia/58859...a-go-sprawdzic
                      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                      Komentarz


                      • https://twitter.com/TVN48/status/360...988673/photo/1

                        to nie fake
                        „Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”

                        Komentarz


                        • Jeden z elementów wystawy zdjęć homoseksualistów znalazł się... w sejmowej toalecie dla niepełnosprawnych, a poseł PiS Marek Suski umieścił w sieci zdjęcia, ukazujące nowe miejsce ekspozycji.

                          http://www.fronda.pl/a/wystawa-gejow...ety,29700.html

                          Komentarz


                          • Dawno nic ciekawego się nie wydarzyło, więc:
                            "Bolek" i jego koledzy ze służb mogą spać spokojnie. Krzysztof Wyszkowski otrzymał dziś zawiadomienie o umorzeniu śledztwa w sprawie zniszczenia lub ukrycia "dokumentów wytworzonych przez SB oraz notatek funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa dotyczących m.in. osoby Lecha Wałęsy oraz materiałów dotyczących tajnego współpracownika SB o pseudonimie Bolek”.

                            Śledztwo zostało umorzone „postanowieniem Prokuratora Prokuratury okręgowej w Warszawie z dnia 19 lipca 2013 r.".

                            - To śledztwo było przedłużane, było wznawiane. To budziło pewne nadzieje. Liczyliśmy, że jakiś duch uczciwości, profesjonalizmu pojawi się w prokuraturze. Przynajmniej mogła ona przesłuchać Wałęsę, czy on ma te dokumenty, zapytać, co z nimi zrobił. To było de facto postępowanie karne wobec Wałęsy, choć nie można było tego tak nazwać. Nie przesłuchano go. O co tu walczy Seremet? O przedłużenie swojej funkcji? Czy jest to działanie na niższych szczeblach? Wygląda, że prokuratura jednak nadal wysługuje się układowi - mówi portalowi niezalezna.pl Krzysztof Wyszkowski.

                            Przypomnijmy: akta SB i Urzędu Ochrony Państwa nt. TW „Bolka” w 1992 r. UOP (ówczesny odpowiednik ABW) wypożyczył kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy na mocy decyzji szefa MSW Andrzeja Milczanowskiego. Akta wróciły do UOP zdekompletowane i częściowo zniszczone.

                            Po raz pierwszy sprawa zniszczenia bądź ukrycia akt trafiła do prokuratury w 1996 r. Wszczęto tajne śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy MSW i UOP przy przekazywaniu tajnych dokumentów do Urzędu Prezydenta RP.

                            Śledztwo w sprawie zniszczenia lub ukrycia akt Służby Bezpieczeństwa oraz Urzędu Ochrony Państwa dotyczących m.in. TW "Bolka" zostało umorzone w styczniu 2012 r. przez Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Po zaskarżeniu tej decyzji przez prezesa IPN Łukasza Kamińskiego w sprawie wypowiedział się Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa. Orzekł, że postępowanie powinno być wznowione. Teraz - jak się dowiadujemy - śledztwo znów umorzono, a winni zniszczenia akt pozostaną bezkarni.
                            "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                            Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                            Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                            Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                            "
                            Janusz Waluś - czekaMY!

                            Komentarz


                            • Wszystkim fanboyom Wiplera polecam wywiad z Nim w dzisiejszym gównianym DF, ciekawe czy wciąż będą tkwić przy swoim.
                              Bóg z Nami, choj z Nimi.
                              Kocham Polskę, Pierdolę 3rp.

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Jerzman Zobacz posta
                                Wszystkim fanboyom Wiplera polecam wywiad z Nim w dzisiejszym gównianym DF, ciekawe czy wciąż będą tkwić przy swoim.
                                A co powiedział?

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X