Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez Peace Zobacz posta
    facebook 0 - 1 rzeczywistość
    Przecież ten facebook to jedna wielka beka i tak też został potraktowany Mowa była o realizacji przez Wiplera drugiego z wariantów nakreślonych przeze mnie... a rozmowy trwają dalej

    Co do "kultowości" rubryki Mazurka i Zalewskiego... kultowa była wtedy, gdy ostremu pióru i poczuciu humoru towarzyszyła kuularowa wiedza, bo często bywali w Sejmie. Aktualnie pozostaje nieco wymęczona satyra, nie różniąca się poziomem od Gursztyna i Goćka, u których z dowcipem ciężko, ale - dla odmiany - z wiedzą, co się aktualnie dzieje w kuluarach znacznie lepiej
    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

    Komentarz


    • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
      Przecież ten facebook to jedna wielka beka i tak też został potraktowany
      To już kwestia odczuć nad postem Wiplera, dla mnie taki post - bez możliwości realizacji - jest śmieszny, a dla Ciebie jest żartem, jak kto woli
      Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
      Mowa była o realizacji przez Wiplera drugiego z wariantów nakreślonych przeze mnie... a rozmowy trwają dalej
      Trudno mi się do tego odnieść, bo nie mam wiedzy z kim rozmawia, przeczuwam, że skończy się na "będziemy robić partię bez głośnych nazwisk"

      Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
      Co do "kultowości" rubryki Mazurka i Zalewskiego... kultowa była wtedy, gdy ostremu pióru i poczuciu humoru towarzyszyła kuularowa wiedza, bo często bywali w Sejmie. Aktualnie pozostaje nieco wymęczona satyra, nie różniąca się poziomem od Gursztyna i Goćka, u których z dowcipem ciężko, ale - dla odmiany - z wiedzą, co się aktualnie dzieje w kuluarach znacznie lepiej
      Chyba nie czytałeś aktualnej, do ich wniosków naprawdę nie potrzeba siedzieć w sejmie

      Co do rubryk to GG omijam szerokim łukiem(skończyłem na 10 numerze), bo poziom intelektualny sięga mniej więcej trzynastoletniej blachary w różowych ciuszkach i z papieroskiem w ręku

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Peace Zobacz posta
        To już kwestia odczuć nad postem Wiplera, dla mnie taki post - bez możliwości realizacji - jest śmieszny, a dla Ciebie jest żartem, jak kto woli
        A widzisz, żart to polega na tym, że w momencie, gdy się pojawił kwestia realizacji była otwarta, natomiast przez "bekę" rozumiem, że wszyscy ten motyw (post) wyśmiali jako niepoważny

        Trudno mi się do tego odnieść, bo nie mam wiedzy z kim rozmawia, przeczuwam, że skończy się na "będziemy robić partię bez głośnych nazwisk"
        To jest akurat pierwszy z obstawianych przeze mnie wariantów i jedyny moim zdaniem dający jakąkolwiek szansę na sukces

        Chyba nie czytałeś aktualnej, do ich wniosków naprawdę nie potrzeba siedzieć w sejmie
        Właśnie czytałem. Jeżeli chodzi o wnioski, to tyle są warte, ile każde inne serwowane przy braku wiedzy o danych wyjściowych. Dodatkowo obaj Panowie dość emocjonalnie i towarzysko byli zaangażowani w początki PJN i, jakby to ująć...

        Co do rubryk to GG omijam szerokim łukiem(skończyłem na 10 numerze), bo poziom intelektualny sięga mniej więcej trzynastoletniej blachary w różowych ciuszkach i z papieroskiem w ręku
        Widzę, że mam do czynienia z wyznawcą M & Z. Cóż, tradycja Rzeczpospolitej generalnie jest otwarta na różne ruchy religijne
        My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

        Komentarz


        • Zamieszczone przez irasiad Zobacz posta
          Podziwiam spokój Bosaka. Ja bym Morozowskiemu [email protected]ł. Wyjątkowego debila z siebie robi.
          No Mrozowski to już nawet nie próbuje ukryć swojej ignorancji

          Komentarz


          • Tymczasem może jednak "wariant numer 1"...

            Rz: Sporo się pan nasłuchał o sobie, odkąd odszedł pan z PiS.

            Przemysław Wipler: Spodziewałem się tego. Wszystko idzie tak, jak przewidziałem. Łącznie z tym, że musiałem na Facebooku urządzić amnestię, bo ci, którzy mnie niewybrednie atakowali jako posła PiS, zaczęli prosić o odblokowanie ich kont, a moi niedawni ultrafani mocno mnie atakują. To pokazuje, jak bardzo nasz kraj jest podzielony. Ale dostałem wiele życzliwych sygnałów, a nawet deklaracji współpracy. Mamy już 1600 zgłoszeń od osób, które chcą się włączyć w budowę republikanów. Zgłaszają się do nas ludzie mający 20, 30 lat, którzy nie odnajdują się w podziałach na scenie politycznej. Oni są entuzjastycznie nastawieni do naszego projektu.

            Co się właściwie stało, że pan odszedł z PiS? Wyglądało na to, że czuł się pan tam jak pączek w maśle.

            Ciężko pracowałem na to, żeby wykorzystać wszystkie szanse związane z bytnością w PiS, ale jeżdżąc po kraju, przekonałem się, że wiele osób nie odnajduje się w tej partii. Co więcej, dosyć rozpowszechnione jest przekonanie, że PiS może wygrać wybory, ale rządzić będzie kto inny.

            Dlaczego ludzie nie odnajdują się w PiS?

            Bo to jest partia zamknięta, mała, kadrowa, specyficznie budowana. Coś w rodzaju pierwszego Fideszu Victora Orbana. W niektórych dużych miastach w Polsce PiS ma zaledwie po kilkunastu lub kilkudziesięciu członków. W Warszawie skupia około 
300 osób. A Orban mówił, będąc w Warszawie: jeżeli chcecie wygrać, jeżeli uważacie, że media i duży biznes wam nie sprzyjają, to musicie postawić na bezpośrednią komunikację między wami a wyborcami i zbudować masowych ruch społeczny. W PiS te przemiany zachodzą, ale w tak wolnym tempie, że jeżeli nam, republikanom, nie uda się stworzenie wielkiego ruchu, to po następnych wyborach mogą rządzić Donald Tusk z Leszkiem Millerem. A PiS będzie dużą partią, ale w opozycji, bo zdobycie ok. 42 proc. poparcia, co dałoby PiS samodzielne rządy, jest mało prawdopodobne.

            Dlaczego? Niektórzy komentatorzy uważają, że PiS może nawet zdobyć większość konstytucyjną.

            To nieprawda. Polacy wcale nie przekonali się do PiS i działacze tej partii doskonale o tym wiedzą. To wyborcy PO od niej odpływają. A że ta partia jest w trakcie wewnętrznych rozgrywek, dlatego nie reaguje na demobilizację elektoratu. Ale gdy się wewnętrznie poukłada, odzyska możliwości mobilizacyjne. Przecież ludzie, którzy odchodzą od PO, nie przerzucają swoich sympatii na PiS. Weźmy wybory w Rybniku. PiS je co prawda wygrało, ale to było wątpliwe zwycięstwo. Po pierwsze, PO miała dwóch kandydatów i oni dwaj się wzajemnie wycięli. Zaś PiS dostało w tym okręgu o kilka punktów procentowych mniej niż w poprzednich wyborach, mimo że wystawiło jednego ze swoich najbardziej znanych polityków.

            Wierzy pan więc w zdolności Donalda Tuska, a Jarosława Kaczyńskiego nie?

            Nie o to chodzi. Moi przyjaciele i znajomi mówią: to, co PiS proponuje jako główna siła opozycyjna, nie wystarczy, żeby zmienić Polskę. Ja też tak uważam. Jak to możliwe, że głównym doradcą PiS w sprawach gospodarczych jest ta sama osoba, która doradza Ruchowi Palikota.

            Mówi pan o Witoldzie Modzelewskim. To jest poważny ekspert.

            Tak, ale jeżeli PiS ma diagnozy takie same jak Ruch Palikota, to mnie to niepokoi. Polska potrzebuje głębokich zmian, które obecnie nie mają swoich rzeczników. Jeżeli ktoś chce małego sprawnego państwa, które w czasach kryzysu oszczędza przede wszystkim na sobie, a nie na obywatelach, to nie ma na kogo głosować. Nasz system podatkowy jest najdroższy spośród wszystkich systemów państw członkowskich OECD, a nikt nie proponuje jego zmiany. Nikt nie proponuje alternatywy dla ZUS, choć polski system emerytalny jest bankrutem. Jeżeli go nie zmienimy, to on nas zabije albo sprawi, że wszyscy młodzi stąd wyjadą. Tymczasem rząd zamiast o tym myśleć, nieustannie podwyższa podatki. A główna partia opozycyjna zapowiada, że też to będzie robić. Prezes PiS w Gostyninie oznajmił, iż zlikwiduje podatek liniowy dla przedsiębiorców. Te pomysły wypchną kolejne setki tysięcy ludzi na bezrobocie.

            Prezes PiS powiedział, że się nie dziwi, iż odszedł pan z parti. Dziwi się, że w ogóle pan wstąpił. Coś w tym jest.

            Moją kampanię wyborczą prowadziłem pod hasłem „Wolność i gospodarka". Te sprawy zamierzałem wprowadzić do programu PiS i wszyscy o tym wiedzieli. Mimo to znosiłem najdziwniejsze propozycje moich kolegów: a to żeby urzędnicy Państwowej Inspekcji Pracy mogli decyzją administracyjną przekształcać umowy-zlecenia i o dzieło w umowy o pracę, a to, żeby wprowadzić policję pracy. Tłumaczyłem w mediach, że to są indywidualne inicjatywy, a nie projekty partyjne. Gdy prezes Kaczyński w Gostyninie oznajmił, że trzeba zlikwidować podatek liniowy dla przedsiębiorców, jeden z kolegów telefonicznie poprosił mnie, żebym tego dnia nie wypowiadał się w mediach na ten temat, zwłaszcza krytycznie, i zrobiłem to. Ale gdy Narodowy Program Zatrudnienia stał się sztandarowym projektem naszej partii, to zrozumiałem, że dla republikanina nie ma miejsca w PiS. Straciłbym wiarygodność, gdybym trwał w tej formacji.

            Co złego jest w Narodowym Programie Zatrudnienia?

            Głównie to, że jest nierealny. Bardzo chętnie podyskutuję z kimś z PiS, w jaki sposób ich Narodowy Program Zatrudnienia doprowadzi do stworzenia 
1 mln 200 tys. miejsc pracy. I skąd się w ogóle ta liczba wzięła. Bo liczby są problemem kolegów z PiS.

            Wzięte z sufitu?

            Gospodarka nie jest mocną stroną tej partii. Gdyby była, to w ogóle nie kandydowałbym na posła. Moje środowisko intelektualne przygotowywało dla PiS rozmaite projekty, ale w pewnym momencie zaczęliśmy mieć poczucie, że przygotowujemy jakieś danie, a potem jest problem z jego zaserwowaniem. Bo schemat działania jest następujący: przychodzi ktoś do prezesa i mówi: – Panie prezesie, jest pomysł na otwarcie dostępu do zawodów. Robimy to? I gdy prezes to poprze oraz ogłosi na konferencji prasowej, to pomysł płynnie wchodzi do programu Prawa i Sprawiedliwości. Wstąpiłem więc do PiS i zostałem posłem, żeby przebijać się z naszymi pomysłami. Przez pewien czas tak działaliśmy, ale w pewnym momencie odkryliśmy, że raz nam się uda z dostępem do zawodów, a raz komuś innemu z likwidacją podatku liniowego dla przedsiębiorców. Na dłuższą metę nie da się tak funkcjonować.

            Prezes uważa, że głosi pan nierealne projekty liberalne. Co więcej, że takie pomysły przyczyniły się do tego, iż dotychczas rządzi w Polsce postkomuna.

            Na takim programie Tusk dwa razy ograł Kaczyńskiego w wyborach parlamentarnych. Ludzie chcą takich zmian. Ci, którzy głosowali na PO, a teraz od niej odchodzą, nie przechodzą do PiS, bo nie chcą drogiego, badziewnego państwa. To jest coś, co się politykom pokolenia Jarosława Kaczyńskiego nie mieści w głowie. On nie rozumie, w jaki sposób myśli nasze pokolenie. Dla nas różnica między instytucją prywatną a publiczną jest tak dramatyczna, że człowiek ma poczucie, iż wchodzi do świata, w którym nie chce przebywać.

            A jednak chce pan współpracować z PiS.

            Bo PiS, gdy mówi, że w Polsce potrzebna jest reforma wymiaru sprawiedliwości, że mamy sędziów na telefon, to się z tym zgadzam. Ale są też fundamentalne różnice. Gdy kandydowałem do Sejmu, wiele osób mi mówiło: mamy nadzieję, że wierzysz w partię, która się nazywa Prawo i Sprawiedliwość, a nie w partię o nazwie Populizm i Socjalizm.

            A może pan po prostu poczuł się liderem, a ponieważ PiS ma przywódcę, postawił pan na własną formację. Ambicje osobiste wzięły górę?

            Gdyby chodziło o moje ambicje osobiste, to mogłem je realizować znakomicie w PiS. Bywałem w mediach, bo posłom warszawskim jest łatwiej pod tym względem. Ale nasze środowisko marzy o wielkich projektach na miarę IV RP. W chwili obecnej niczego takiego nie ma.

            Sam pan będzie budował ten projekt? Bo na razie nawet Jarosław Gowin nie chce do pana dołączyć.

            Nie sam, tylko z tymi osobami, które już do nas dołączyły. Nasza inicjatywa jest dla tych ludzi. Chcemy otworzyć zawód polityka dla 20–30-latków. Nie liczymy na starych wyjadaczy.

            To ma być takie pospolite ruszenie młodych?

            Tak. Gdybyśmy rozpoczęli od bagna, czyli zbierania różnych wyrzutków, ludzi zagubionych w polityce, to nasza inicjatywa nie miałaby żadnego dynamizmu, żadnej energii. Bo zazwyczaj to nie jest przypadek, że polityk znajduje się na aucie.

            Ale Gowina pan zapraszał na pokład. On jest wyrzutkiem czy nie?

            Gowin we własnej partii jest w głębokiej opozycji. Tusk odciął prawą nogę PO zanim jeszcze odkrył, że jest socjaldemokratą. Ta noga udaje, że chodzi z resztą ciała, ale to są jej ostatnie podrygi. Tak czy inaczej na dopraszanie innych polityków do naszej inicjatywy jest jeszcze czas. Gdybym chciał, żeby było w Sejmie koło republikańskie, to już by było.

            Do założenia koła potrzebne są trzy osoby. To nie tak dużo.

            Chętnych jest więcej, ale na obecnym etapie koło tylko przeszkadzałoby nam w zapraszaniu nowych osób do polityki. To oni zmienią Polskę.
            http://www.rp.pl/artykul/107684,1019...pokolenie.html
            Ostatnio edytowany przez Foxx; 739.
            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
              A widzisz, żart to polega na tym, że w momencie, gdy się pojawił kwestia realizacji była otwarta, natomiast przez "bekę" rozumiem, że wszyscy ten motyw (post) wyśmiali jako niepoważny
              Nie wiem czy była otwarta - powątpiewam w to, z resztą zgoda
              Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
              Właśnie czytałem. Jeżeli chodzi o wnioski, to tyle są warte, ile każde inne serwowane przy braku wiedzy o danych wyjściowych. Dodatkowo obaj Panowie dość emocjonalnie i towarzysko byli zaangażowani w początki PJN i, jakby to ująć...
              Wnioski są takie, że jak gadałem z ludźmi na Politechnice pytając "Wiesz kto to jest Wipler?" to nie uzyskiwałem twierdzących odpowiedzi Tak jak w ich szyderczej ankiecie
              Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
              Dodatkowo obaj Panowie dość emocjonalnie i towarzysko byli zaangażowani w początki PJN i, jakby to ująć...
              Rozbawiłeś mnie w tym momencie. Wielkie zaangażowanie Mazurka i Zalewskiego w PJN hehe, w dodatku porównujesz to z Gociekiem i GURSZTYNEM

              Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
              Widzę, że mam do czynienia z wyznawcą M & Z. Cóż, tradycja Rzeczpospolitej generalnie jest otwarta na różne ruchy religijne
              Jest pewna sympatia, nie przeczę, czytam od czasów "Wprost" Ale na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że czytałem od deski do deski pierwsze 10 rubryk G&G i naprawdę się starali sięgać bruku

              Komentarz


              • Zamieszczone przez Peace Zobacz posta
                Wnioski są takie, że jak gadałem z ludźmi na Politechnice pytając "Wiesz kto to jest Wipler?" to nie uzyskiwałem twierdzących odpowiedzi Tak jak w ich szyderczej ankiecie
                Za to wszyscy wiedzieli, kto to jest Kluzik, Poncyliusz i Misiek Kamiński. No i co z tego? Przeczytaj uważnie wklejony wyżej wywiad z Wiplerem z dzisiejszej "Rzepy"...

                Rozbawiłeś mnie w tym momencie. Wielkie zaangażowanie Mazurka i Zalewskiego w PJN hehe, w dodatku porównujesz to z Gociekiem i GURSZTYNEM
                Cieszę się, że mogłem poprawić Ci humor . Wprawdzie nie porównywałem politycznego zaangażowania, tylko jakość rubryk - dla mnie aktualnie identyczną - ale Mazurek popełnił na ten temat kilka tekstów i w ważnym momencie przeprowadził wywiad z Kluzik, który jeden z blogerów skomentował w sposób następujący:

                (...) Dziś oczywiście mało kto się do tego przyzna, a przecież był taki czas, że JKR była nazywana „nadzieją białych”. Była przedstawiana jako ta inna niż wszyscy. Jako polityk, który może i powinien służyć innym za wzór. Nieco technokratyczny, nieco o profesorskim sznycie, zawsze i wszędzie mówiący o konkrecie. JKR była zawsze na dodatek przywoływana ( nawet we wrażych mediach ) zawsze w sytuacji gdy trzeba było pokazać że nie wszyscy w PiS to oszołomy. Cóż, nie będę ukrywał że i ja sam się na to wszystko dałem nabrać, ale ja przecież jestem szeroko znany ze swojej naiwności. Znam więcej takich rozczarowanych, o wiele ode mnie mądrzejszych, zapewniam.

                Wśród nich z pewnością jest też Robert Mazurek. Robert Mazurek, który nie wiedzieć czemu chciał podać JKR pomocną dłoń w postaci zrobienia z nią wywiadu dla weekendowej Rzepy, wywiadu który – jak rozumiem – miał dać szansę spokojnego wyprostowania pewnych spraw, być może Mazurek chciał dać swojej dawnej znajomej możliwość przedstawienia swoich racji w przyjaznej atmosferze. No i JKR zrobiła to co od pewnego czasu weszło jej w krew, a co też często zdarza się wtedy kiedy próbujemy komuś dać tzw. „drugą szansę”. JKR Mazurka w tą wyciągniętą rękę po prostu kopnęła.

                Powiedzieć sobie szczerze trzeba. Z tego wywiadu nie wyszło kompletnie nic – czasem się to zdarza i najlepszym, a Mazurka za takiego uważam. Przez dwie szpalty widzimy nerwową wymianę zdań pomiędzy przeprowadzającym wywiad, a JKR, która daje pokazy egzaltowanej nerwowości w stylu Krystyny Jandy. Plącze się, wścieka na prawdziwe i oczywiste zarzuty, a co najgorsze po kilku zdaniach przyznaje się do tego że w nich oszukiwała. Jednym słowem kompletny rozpad percepcji jakby to napisała studentka psychologii. Nie dowiadujemy się z tego wywiadu niczego, bo JKR zajęta jest ostrzeliwaniem się ze swojego obozu we wszystko co do niego podchodzi. No i oczywiście co trzecie zdanie wspomina o „złym Kaczyńskim”. Tutaj chyba zaczynamy się ocierać o sedno sprawy – nawet studentka psychologii nie jest nam potrzebna by stwierdzić: heloł, ktoś tu ma obsesję.
                Jakiś czas temu ukułem pewną teorię. Wedle teorii tej, ten nielubiany i odsądzany od czci i wiary J.Kaczyński po serii odejść i rokoszy, jawić się może jako ojciec gromadki niedojrzałych szczeniaków, którym wydaje się że są dorośli. Wchodzą w taki głupi wiek, kiedy największym symbolem buntu dla takiego szczeniaka jest powiedzieć rodzicom „nienawidzę was”. No i wówczas stają się mistrzami w odmrażaniu swoich własnych uszu. Jeszcze dopóki są pod rodzinnym dachem to się jakoś w miarę rozsądnie zachowują. Kiedy wreszcie wyrywają się spod tego „opresyjnego” wg nich dachu, wyłazi z nich ich najgorsza strona. Syndrom tzw. „spuszczenia z łańcucha”. Tak się działo, zauważcie, po każdym niemal odejściu kogoś z PiS. Błyskawicznie ten ktoś zmieniał się we własna medialną karykaturę, a jedyne co miał do powiedzenia to skarżenie się na niedobrego padre.

                Najszybszą i najbardziej widowiskową drogę w tej dziedzinie przebyła właśnie JKR. Jak w ciągu kilku miesięcy zniszczyć swój własny wizerunek – proponuję napisać jej podręcznik pod takim tytułem, bo chyba nic już innego jej nie pozostało. JKR w wywiadzie Mazurka mówi że „w polityce nie ma miejsca na przyjaźń”. Strach ją nawet zapytać w tej całej sytuacji o to czy „w polityce jest miejsce na przyzwoitość?”. Mazurek takiego pytania nie zaryzykował.
                http://niewierzepolitykom.salon24.pl...-nielojalnosci

                Gursztyn nigdy nie miał takiej pozycji, by móc dawać okazję lubianemu politykowi do "prostowania pewnych spraw" i, o ile pamiętam, nawet czegoś podobnego nie próbował.

                Jest pewna sympatia, nie przeczę, czytam od czasów "Wprost"
                U mnie podobnie.

                Ale na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że czytałem od deski do deski pierwsze 10 rubryk G&G i naprawdę się starali sięgać bruku
                Niestety, jak wspomniałem - aktualnie nie widzę różnicy w porównaniu z pierwowzorem, chociaż żadnej z tych rubryk nie podsumowałbym tak, jak Ty. Ot, przeciętność - w przypadku M&Z wypalona, bez ikry, a w przypadku G&G z próżną napinką na ikrę.
                My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                Komentarz


                • Dzisiejszy wywiad:
                  21 lat temu, 4 czerwca 1992 roku, upadł gabinet premiera Jana Olszewskiego. O ocenę tego rządu i jego wpływu na dzisiejszą polityczną rzeczywistość Plac Wolności poprosił ówczesnego ministra spraw wewnętrznych, a dziś posła Prawa i Sprawiedliwości Antoniego Macierewicza.

                  Plac Wolności: Właśnie mija 21 lat od momentu upadku rządu Jana Olszewskiego. Nie brak głosów, że był to najlepszy polski rząd w okresie po roku 1989.

                  Antoni Macierewicz: Rząd Jana Olszewskiego, mimo że dane było mu rządzić tylko przez sześć miesięcy, zrobił niesłychanie wiele, zwłaszcza w sferze gospodarczej, gdzie między innymi zablokował rozkradanie majątku narodowego, wprowadził minimalne ceny dla rolnictwa, czy obronił Stocznię Szczecińską oraz strategiczne zakłady przemysłowe Polski. Ten rząd zrobił też dużo w sferze polityki międzynarodowej, gdzie zablokował próbę narzucenia Polsce przejęcia dawnych baz sowieckich przez mafię rosyjską, a także w sferze dekomunizacji, ponieważ rozpoczął lustrację. Dorobek tego rządu i wskazane przez niego kierunki programowe – tu należy przypomnieć też o rozpoczęciu rozmów w sprawie wejścia Polski do NATO, zwalczanych wówczas przez Unię Demokratyczną pana Mazowieckiego i Geremka, a także przez SLD czy PSL – były już później kontynuowane w dużo lepszych warunkach, bo mając dużo większe zaplecze polityczne zarówno w parlamencie, jak i dzięki prezydenturze Lecha Kaczyńskiego, przez rząd Jarosława Kaczyńskiego. To były dwa rządy niepodległościowe, które wyznaczają kierunek właściwego rozwoju Polski.

                  PW: Premier Olszewski ocenił, że główną przyczyną upadku jego rządu było to, iż naraził się on rozmaitym grupom interesu. Podziela Pan tę opinię?

                  A.M.: To jest zupełnie oczywiste. Nie ma wątpliwości, że zarówno polityka gospodarcza oraz międzynarodowa, jak i rozpoczęcie lustracji, które groziło środowiskom mafijnym pozbawieniem ich zaplecza w aparacie władzy, to były te przyczyny, które doprowadziły do obalenia naszego rządu. Powstające środowiska mafijne nie mogły się zgodzić na to, by działał rząd, który przywróci Polakom rzeczywistą możliwość rządzenia się we własnym kraju.

                  PW: A czy istniała jakaś szansa żeby ten rząd przetrwał, czy była to wówczas walka ze zbyt silnym przeciwnikiem?

                  A.M.: Gdybanie w historii zawsze jest wątpliwe i z pewnością nie powinni tego robić politycy – na to mogą sobie pozwolić historycy. Konflikt pomiędzy środowiskami postkomunistycznymi, mafijnymi i środowiskami niepodległościowymi nadal trwa, tylko przyjmuje nowe oblicze. Rząd Jana Olszewskiego miał przeciw sobie większość ówczesnego aparatu władzy. Dlatego po decyzji pana Lecha Wałęsy o stanięciu na czele koalicji strachu (od SLD po PSL i Unię Demokratyczną) rząd został nocą w swoistym zamachu stanu obalony. To było nieuchronne. Była tylko kwestia czasu. Żadne ustępstwa moim zdaniem by tutaj nie pomogły. Nie było w ramach systemu parlamentarnego żadnej możliwości ratowania tego rządu. Zresztą takie stanowisko zajmowałem także wówczas jako minister spraw wewnętrznych, który realizował uchwałę lustracyjną. Znałem kartoteki i było dla mnie oczywiste, że większość będzie przeciwko nam, a to, co możemy zrobić w tej sytuacji, to rozpocząć lustrację, która bez nas nigdy nie zostałaby podjęta. Trzeba mieć pełną świadomość tego, że zarówno poprzednie, jak i następne rządy były zdominowane przez ludzi, którzy systematycznie dążyli do zniszczenia archiwów i do ukrycia przeszłości oraz własnego uwikłania w tę przeszłość. Gdyby nie rozpoczęcie lustracji przez nasz rząd, co akurat mnie zostało poruczone, nie byłoby Instytutu Pamięci Narodowej, a akta zostałyby po prostu zniszczone. Wtedy o naszej przeszłości wiedzielibyśmy tyle, ile napisze Adam Michnik w „Gazecie Wyborczej”.

                  PW: Czyli można uznać, że rząd Jana Olszewskiego mimo krótkiego okresu, w jakim działał, zrobił na tyle dużo, że do dzisiaj mamy z tego jakieś korzyści?

                  A.M.: Po pierwsze rozpoczął działania, które po dzień dzisiejszy owocują, a po drugie wyznaczył kierunki działania formacji niepodległościowej, które dziś są kontynuowane przez całą formację patriotyczną skupioną wokół PiS-u, bo to są linie stałe polityki polskiej.

                  PW: Na słynnym filmie w reżyserii Jacka Kurskiego i Michała Balcerzaka pt.: „Nocna zmiana” dostrzec można, jak wokół ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsy zaczynają się skupiać politycy tacy jak Stefan Niesiołowski, Donald Tusk czy Waldemar Pawlak. Czy można powiedzieć, że to wówczas powstała specyficzna koalicja, która do dziś dba, by nic złego nie mogło stać się kompromisowi zawartemu przy okrągłym stole?

                  A.M.: Przede wszystkim nie traktowałbym Okrągłego Stołu jako kompromisu, to była po prostu kapitulacja. Oczywiście byli tam i tacy, którzy traktowali Okrągły Stół tylko jako taktyczny wybieg, ale nie ma wątpliwości, że ci, którzy skupili się wokół koalicji strachu 4 czerwca to politycy, którzy pragną utrzymać strukturę oligarchiczną wyrosłą z systemu komunistycznego, niszczą polską gospodarkę, historię, rodzinę i wiarę. To prawda. Zawsze warto pamiętać słowa Donalda Tuska wypowiedziane podczas tajnej narady u Wałęsy, nocą 4 czerwca: „Panowie najpierw policzmy głosy”. Potem jeszcze dodał, że trzeba się upewnić, czy komuniści poprą zamach. I Tusk po dziś dzień zależny jest od Millera i oligarchii postkomunistycznej. Zegarki p. Nowaka są tego dobrym symbolem, podobnie jak poparcie w głosowaniu lobbysty Dochnala (który nawiasem mówiąc sprowadzał luksusowe zegarki). Jest więc ciągłość personalna, ideowa, a przede wszystkim ciągłość interesów.

                  PW: Zgodzi się Pan z tym, że można odnieść wrażenie, iż sytuacja polityczna nieco się od tamtego czasu zakonserwowała? Przecież wtedy w polskiej polityce też było w zasadzie jedno środowisko patriotyczne zmuszone do walki z przeważającymi siłami.

                  A.M.: Bardzo wiele udało się zmienić. Zarówno w zakresie dekomunizacji oraz w ukazywaniu zależności pomiędzy dzisiejszymi patologiami gospodarczymi i politycznymi a funkcjonowaniem sił postkomunistycznych – ten proces niesłychanie daleko się posunął. Powstał też wielki obóz patriotyczny dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego upartej walce, który ma pełną szansę przejąć władzę. O ile Polacy nie dadzą się nabrać na dywersyjne działania skierowane przeciw PiS-owi. Istnieją więc duże szanse, by tę koalicję strachu w końcu obalić i odbudować niepodległe państwo polskie.

                  PW: Jest szansa na to, by przywrócić rządowi Jana Olszewskiego należne miejsce w pamięci Polaków? Bo media głównego nurtu nieustannie spychają ten okres w mroki niepamięci.

                  A.M.: Te media, o których pan mówi, o. Tadeusz Rydzyk słusznie nazywa mediami „mętnego nurtu”. W mętnej wodzie najważniejsze rzeczy wyglądają niejasno i taka jest funkcja tych mediów. To nie oznacza, że Polacy tak naprawdę myślą – to tylko oznacza, że propaganda usiłuje im to włożyć do głowy. Rząd Jana Olszewskiego, podobnie jak Jarosława Kaczyńskiego, był rządem, który realizował najgłębszą wolę i dążenia Polaków. Dlatego właśnie obalano go nocą, zanim Polacy zorientują się, co naprawdę się wydarzyło. Pamiętam słowa Wałęsy, skierowane pod moim adresem i uzasadniające nagłość działania: „Wy nawet nie wiecie, mówił Wałęsa, jak oni daleko zaszli. Nie można ich na nowo wpuścić do MSW”. Tymi ludźmi rządził i wciąż rządzi strach przed ujawnieniem swojej przeszłości. Myślę, że nie ma co do tego wątpliwości.

                  PW: Może być dziś tak, że wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, ile zawdzięcza działaniom rozpoczętym wówczas przez Jana Olszewskiego?

                  A.M.: Myślę, że wbrew pozorom ludzie zdają sobie z tego sprawę, ale to nie znaczy, że takie stwierdzenie znajdzie się na czołówce „Gazety Wyborczej”, czy w wiadomościach prezentowanych przez największe stacje telewizyjne. To są środowiska, którym tak samo zależy na kontynuowaniu kłamstwa okrągłostołowego, jak i tego smoleńskiego – to jest ta sama linia działania przeciwko Polsce. Nie spodziewajmy się po tych ludziach broniących agentury i nazywających Jaruzelskiego i Kiszczaka „ludźmi honoru”, bezczeszczących pamięć generała Błasika, że nagle staną się patriotami.
                  http://www.plwolnosci.pl/a/2231

                  Komentarz


                  • Padła w tej dyskusji m.in. wymiana zdań o "życiu" różnych formacji na fejsie jako jakiejś formie info o ich perspektywach/popularności. Ponieważ wczoraj motyw przewinął mi się w realu, nie uczestnicząc w świecie fb sprawdziłem kilka. Myślę, że w kontekście tamtej dyskusji, wyniki wyszły dość ciekawe.

                    Klub Parlamentarny PiS:
                    https://pl-pl.facebook.com/kppis

                    Solidarna Polska:
                    https://www.facebook.com/solidarnapl

                    PJN:
                    https://www.facebook.com/PolskaJestNajwazniejsza

                    Ruch Republikański:
                    https://www.facebook.com/republikani...ed_target_id=0
                    ("cel" profilu z maja 2013: 10000 "lajków" w sierpniu)

                    Wipler solo:
                    https://www.facebook.com/wipler

                    No i, last but not least Ruch Narodowy:
                    https://www.facebook.com/RuchNarodowy.net

                    Taki suplement do tematu
                    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                    Komentarz


                    • propo facebooka, na profilu fotografa Jakuba Szymczuka taka oto fotografia



                      Czyżby pan od "gdzie jest krzyż" był palikociarskim prowokatorem?

                      więcej

                      https://www.facebook.com/photo.php?f...type=1&theater

                      Komentarz


                      • zaraz się zacznie jak za lewackiego prowokatora z 11.11.11

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                          Padła w tej dyskusji m.in. wymiana zdań o "życiu" różnych formacji na fejsie jako jakiejś formie info o ich perspektywach/popularności. Ponieważ wczoraj motyw przewinął mi się w realu, nie uczestnicząc w świecie fb sprawdziłem kilka. Myślę, że w kontekście tamtej dyskusji, wyniki wyszły dość ciekawe.

                          Klub Parlamentarny PiS:
                          https://pl-pl.facebook.com/kppis

                          Solidarna Polska:
                          https://www.facebook.com/solidarnapl

                          PJN:
                          https://www.facebook.com/PolskaJestNajwazniejsza

                          Ruch Republikański:
                          https://www.facebook.com/republikani...ed_target_id=0
                          ("cel" profilu z maja 2013: 10000 "lajków" w sierpniu)

                          Wipler solo:
                          https://www.facebook.com/wipler

                          No i, last but not least Ruch Narodowy:
                          https://www.facebook.com/RuchNarodowy.net

                          Taki suplement do tematu
                          Aja sobie monitoruje profile partii politycznych na fb i komu ile przybywa lajków itd.
                          W ciągu roku najwięcej miesięcznie przybywało PiS-owi (śr. ok. 400 nowych polubień na miesiąc), PO (ok.30-40 polubień), Palikotowi (zależy od miesiąca raz kilkadziesiąt na plusie, raz kilkadziesiąt na minusie), PSL (kilkanaście odlajkowań na miesiąc) SLD (kilkanaście)

                          Od tego miesiąca wypada z gry PO, które oszustwem w kilkanaście dni zdobyło ok. ...12 tys. polubień
                          https://www.facebook.com/PlatformaObywatelska

                          Liderem jest jednak RP i jego 85 tys. "fanów" zdobytych w niecałe pół roku
                          https://www.facebook.com/NowoczesnaPolska

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez Alek Zobacz posta
                            zaraz się zacznie jak za lewackiego prowokatora z 11.11.11
                            Tak uważasz? Facet na parcie na szkło, nie zakrywa twarzy, więc nie dziw się, że budzi zainteresowanie.

                            Tu (5min.20sek) - wczorajszy występ Andrzeja Hadacza na marszu, wraz z Rysiem Kaliszem i Palikotem. Nie uważam, że jest idiotą, jak próbuje się teraz go przedstawić.
                            http://www.youtube.com/watch?feature...&v=SploSArKrVQ

                            Najwięcej osób o nazwisku Hadacz (64 na 11 zameldowanych jest w Biłgoraju.
                            http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/hadacz.html

                            I taka ciekawostka.
                            http://www.youtube.com/watch?feature...&v=evCJflvvIuM

                            Komentarz


                            • Tyle, że palikot wszelkie formy promocji kupuje za hajs, więc jest średnio reprezentatywny jako przykład w tej konkurencji (o czym najlepiej świadczy skala dysproporcji między wynikiem na fb, a realem)
                              My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                              Komentarz


                              • Skończcie temat tego 'obrońcy krzyża'. Z całą pewnością jest nienormalny. Po tym jak na yt 'gdzie jest krzyż' obejrzało parę milionów ten gość udzielał wywiadów polsatom i tvnom, że ma nadzieję, że to początek jego kariery i chętnie nagra płytę i zaśpiewa to na koncertach. Mówił to poważnie...
                                "Warszawo dumna, Warszawo wielka to na twoich murach jest ...

                                http://www.youtube.com/watch?v=Z2i7bR-lNaY

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X