Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • W Petersburgu polski przedstawiciel w EuRoPol Gazie Mirosław Dobrut podpisał z Gazpromem memorandum ws. budowy drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa, która miałby przebiegać przez Polskę. Informacja ta wywołała popłoch w polskim rządzie. O dokumencie rzekomo nic nie wiedzieli premier Donald Tusk i minister skarbu Mikołaj Budzanowski. A wicepremier Janusz Piechociński publikuje zdjęcie ze spotkania z szefem Gazpromu.

    Informacje o podpisaniu memorandum podała dziś agencja informacyjna agencja ITAR-TASS, powołując się na Gazprom.

    To, że podczas odbywającego się w dniach 5-6 kwietnia w Petersburgu szczytu Rady Państw Morza Bałtyckiego faktycznie doszło do spotkania między przedstawicielami Gazpromu a władzami Polski, potwierdza na swoim blogu wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński. Na opublikowanym przez pracowników wicepremiera zdjęciu widać delegacje obu stron, które siedzą przy wspólnym stole i prowadzą dwustronne rozmowy. Stronę rosyjską na zdjęciu reprezentuje szef koncernu Gazprom Aleksiej Miller.

    Ostra reakcja części polskich mediów i opozycji sejmowej na informacje o podpisaniu memorandum z Gazpromem najwyraźniej zaskoczyła rząd. Główna partia opozycyjna PiS natychmiast wezwała do dymisji ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego.

    Nietypową linię obrony w tej sytuacji wybrał premier Donald Tusk. Dopytywany dziś w Sejmie przez dziennikarzy o podpisany dokument szef polskiego rządu wyraził zaskoczenie. - Muszę sprawdzić te informacje. Ja nic nie wiem, nie komentuję czegoś, o czym mało wiem – powiedział. Zaplanowane spotkanie z dziennikarzami z powodu szumu medialnego i burzy politycznej odwołał również minister skarbu Mikołaj Budzanowski.

    Z kolei przedstawiciele spółki EuRoPol Gaz bagatelizują całą sprawę. Twierdzą, że podpisany dokument to „memorandum o wzajemnym zrozumieniu” dotyczące oceny, na etapie przedinwestycyjnym, możliwości realizacji inwestycji. Nie zawiera decyzji o budowie gazociągu, „nie jest prawnie wiążącą umową ani zobowiązaniem zawarcia jakichkolwiek umów lub kontraktów”.
    źródło:niezalezna.pl

    Ciekawe Gazprom ma już tyle gazociągów prowadzących do Europy, że nie jest opłacalne gospodarczo budowanie kolejnego, kiedy na Starym Kontynencie zapotrzebowanie specjalnie się nie zwiększa, a nawet, jakby zaczęło tego surowca brakować, to są łupki, czy to europejskie czy importowane z USA.

    Czyżby przymierzanie się Rosjan do przejęcia naszych łupków? Trzeba obserwować proces koncesyjny, bo możliwe, że nagle zwiększy się ilość zgód na próbne odwierty, wydawanych firmom powiązanym z rosyjskim kapitałem.

    Komentarz


    • Ciekawsze jest to, że Donek rzekomo o niczym nie wie.

      http://niezalezna.pl/40090-ja-nic-ni...witterze-wideo
      Czekam na wpis na twitterze ministra Radka, jak się ocknie.
      "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
      Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
      Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
      Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
      "
      Janusz Waluś - czekaMY!

      Komentarz


      • Jamał 2 to mało powiedziane:

        Rosyjski koncern Rosatom jest gotów sfinansować budowę połączenia sieci energetycznych Polski i obwodu kaliningradzkiego, by eksportować z niego energię elektryczną - powiedział PAP dyrektor ds. zarządzania projektami inżynieryjnymi firmy Siergiej Bojarkin.

        Sergiej Bojarkin w ubiegłym miesiącu, w rozmowie z portalem wnp.pl, deklarował gotowość do dalszych rozmów na temat połączenia sieci energetycznych Polski i obwodu kaliningradzkiego. - Ten projekt byłby korzystny zarówno dla Polski jak i dla Rosji. Powstanie nowych sieci w regionie pozwoliłoby na dywersyfikację dostaw na rynku energii. Jeśli połączymy systemy energetyczne to obydwa rejony, czyli północna Polska i Obwód Kaliningradzki, staną się tranzytowe, co zwiększy pewność zaopatrzenia w energię północy Polski i Kaliningradu - mówił wówczas portalowi wnp.pl przedstawiciel rosyjskiego koncernu.

        Według Bojarkina najlepszym rozwiązaniem byłaby budowa bezpośredniego połączenia sieci energetycznych między Polską a obwodem, którą Rosatom mógłby ewentualnie sfinansować.

        "Taką linię można zbudować w ciągu półtora roku. Koszty byłyby niewielkie. A my bylibyśmy bardzo zainteresowani współpracą ze stroną polską przy jej budowie" - zadeklarował, podkreślając, że Rosatom jest w tej kwestii gotów zaoferować "dowolne elastyczne warunki".

        "Uważamy, że taki projekt powinien być finansowany w 50 proc. przez stronę polską i rosyjską, ale jeśli polska strona nie znajdzie pieniędzy na sfinansowanie swoich 50 proc., możemy zapewnić pod nasze gwarancje przyznanie ulgowych kredytów przez rosyjskie banki" - powiedział Bojarkin.

        Zastrzegł jednak, że możliwe są także inne opcje. "Jesteśmy gotowi rozważyć podpisanie długoterminowego kontraktu na dostawy energii elektrycznej polskim konsumentom. Chcielibyśmy, aby Polska stała się naszym klientem i jesteśmy gotowi rozważyć także ulgowe ceny dostaw" - zaznaczył.

        Bojarkin wyraził przekonanie, że takie połączenie byłoby korzystne i dla obwodu kaliningradzkiego i dla Polski, bo zwiększyłoby nie tylko niezawodność kaliningradzkiego systemu energetycznego, ale też zaopatrzenie w energię północnych rejonów Polski, a także stworzyło możliwość tranzytu energii z Polski do państw bałtyckich lub odwrotnie.

        "Należy podkreślić, że rynek energii elektrycznej w odróżnieniu od gazowego absolutnie nie jest zmonopolizowany, i nie możne być mowy o tym, że kupując energię do Rosji Polska popadłaby w jakąkolwiek zależność. Wręcz przeciwnie, dywersyfikacja dostawców będzie sprzyjać niezawodności dostaw dla polskich odbiorców" - zaznaczył.

        Dodał, że jeśli połączenie do Polski zostałoby zbudowane, to energię z obwodu kaliningradzkiego można by także eksportować do Niemiec. "Polska zarabiałaby wtedy na tranzycie" - podkreślił.

        Jeśli jednak połączenie nie powstanie, Rosatom rozpatruje możliwość położenia na dnie Morza Bałtyckiego równolegle do Gazociągu Północnego kabla, którym energia byłaby dostarczana do Niemiec.

        Według niego energię z obwodu kaliningradzkiego do Polski można by dostarczać także przez powstający obecnie most energetyczny między Polską i Litwą LitPol Link, ale jego zdaniem nie jest to wystarczające połączenie.

        "Lepiej byłoby jednak zbudować niewielką, 40-kilometrową linię z obwodu kaliningradzkiego do Polski i połączyć ich systemy energetyczne. To byłoby opłacalne dla wszystkich" - przekonywał.

        Według Polskich Sieci Elektroenergetycznych, ewentualne połączenie polskiej sieci z obwodem kaliningradzkim jest jedynie w sferze rozważań technicznych. Jak mówił ostatnio prezes PSE Henryk Majchrzak, są techniczne możliwości do przekroczenia granicy, ale to powinien być "element szerszej polityki".

        Uczestniczący w Mińsku w konferencji nt. przyszłości energii jądrowej na Białorusi Siergiej Bojarkin zadeklarował też, że jeśli w Polsce zostanie rozpisany przetarg na budowę elektrowni jądrowej, Rosatom będzie się o to ubiegał.

        "Jesteśmy przekonani, że nasze technologie są konkurencyjne i jeśli zostanie rozpisany otwarty przetarg, weźmiemy w nim udział" - powiedział. Jak dodał, rosyjska firma mógłby zbudować elektrownię w systemie "pod klucz". "Przy tym znaczną część wyposażenia zamówilibyśmy u polskich producentów, a także zaangażowalibyśmy polskie firmy budowlane do wybudowania większości obiektów elektrowni" - zaznaczył.

        Przypomniał, że Rosatom, który stanął do przetargu na rozbudowę elektrowni atomowej w czeskim Temelinie, zobowiązał się, że 75 proc. potrzebnych komponentów i usług kupi w samych Czechach.
        http://energetyka.wnp.pl/rosatom-got...513_1_0_0.html
        "bycie narzędziem Rosji nam się opłaca" - Bartłomiej Sienkiewicz, grudzień 2010

        "Jeśli Andrzej Duda wraz z PiS-em pójdą w stronę ostrego rozliczenia Smoleńska, będziemy mieli w Polsce wojnę domową. Kaczyński zmieni retorykę albo zostanie zmieniony." - Lech Wałęsa, maj 2015

        Komentarz


        • Zastanawiałem się, czy dać w "przeglądzie prasy", ale dam tutaj
          Urodziłem się w peerelu, kraju okupowanym przez obcą armię i rządzonym przez zdrajców. Banalne, mało odkrywcze?

          Owszem, ale piszę to tylko w jednym celu, aby wbić te prawdy do głowy tym, którzy dziś udają, że wtedy żyli w jakimś innym kraju, w bardzo skomplikowanych warunkach, z których trudno wydestylować róże i gnój.

          A jednak, z perspektywy swojego długiego już życia, powiem to wprost: było piękno (w ludziach) i była śmierdząca zdrada i kolaboracja (w systemie i jego sługach). Nic więcej. Kropka. Nie ma co hamletyzować, a jak się już hamletyzować zaczyna, to szybko zmierza się do zrównania rynsztoka z perfumerią.

          Durnie uwierzą, konformiści będą udawać, że wierzą, a ja i mnie podobni powiedzą po prostu, ze śmierdzi. Teraz żyję w kraju, gdzie byli esbecy i kapusie mają się jak pączki w maśle, gdzie byli współpracownicy okupanta odgrywają największą rolę w biznesie, a dzieci zdrajców oblazły wszystkie telewizyjne ekrany i plują z nich na wszystko co kojarzy się w patriotyzmem, kościołem i tradycją. Byli esbecy, ciągle aktualni zdrajcy i ich pobratymcy już tak się w tym pomieszaniu rozdokazywali, że teraz każą nam czcić się jako autorytety...a to Passent, to znów Deresz... usiłują nam się przedstawiać jako rycerze bez skazy – autorytety wyprane.

          Co więcej, w samym kościele udało się odtworzyć dawny Ruch Księży Patriotów – dziś są to księża, którzy niekoniecznie wierzą w Boga, ale musowo wierzą w prawdy objawiane przez „Gazetę Wyborczą” - skrajnie lewicowy dziennik niechętny wszystkiemu co jest związane z tradycja polskiego narodu i „Tygodnik Powszechny” - gazetę, dla niepoznaki i draki, zwącą się katolicka, ale przecież niewiele mająca dziś wspólnego z ewangelicznym katolicyzmem.

          Dzisiejsi księża patrioci, księża progresiści, są w stanie uzasadnić najbardziej durne pomysły lewackiej ofensywy światopoglądowej. Jak już nie staje im wyobraźni, to zrzucają sutanny i jak Obirek czy Bartoś (szlacheckie nazwiska, nie ma co) mądrzą się jako byli...

          Żyje więc w kraju, w którym niepodległość nie jest mile widziana, a każdy kto odważy się stwierdzić, że dzisiejsze władze Rosji są wrogiem polskiej niepodległości, natychmiast jest pałowany przez medialne plutony ZOMO. Tak, tak! dziś ZOMO i ORMO przeniosło się do mediów i stamtąd rozbija wszelkie inicjatywy mające zmierzać do odbudowy polskiego państwa. Ja stoję ciągle tam gdzie zwykli ludzie, gdzie moi dawni przyjaciele i biedni sąsiedzi, a z drugiej strony słychać jedynie samozadowolony rechot i odgłosy wulgarnej uczty. Palują nas rozliczne formacje: a to „Fakty” TVN, a to „Wiadomości” okupowane przez agitatorów PO, PZPR i SLD pod wodzą nieudacznika Brauna z Kielc, a to „cała prawdą, całą dobę, informacyjna” telewizja TVN 24.

          Pałują nas w dziennikach, tygodnikach, palują nas nowe zastępy donosicieli, dzięki którym szybko tracimy pracę jak tylko „coś się nie podoba”. Wychowałem się w peerelu, ale jednak wychowałem się też w „prywatnym kraju”, gdzie 'Szare Szeregi”, „Zośka”, „Rudy” - to były ikony bohaterstwa i poświęcenia dla Ojczyzny. W moim prywatnym kraju Henryk Sienkiewicz był wielkim epikiem, Adam Mickiewicz budował plastyczną wyobraźnię Polskiego Świata, który przecież był tak inny od szarych ulic, pustych sklepów i zachlanych meneli.

          Mój prywatny świat nie dopuszczał do siebie zdrajców, nie zajmował się dewiacjami, nie dzielił włosa na czworo. Mój prywatny świat przetrwał do Trzeciej RP. Minęło jednak dwadzieścia lat i oto znów zamykam się przed napierającym na mnie, coraz bardziej obcym, światem, przed obcymi, którzy usiłują okupować mi duszę.

          Nie mam nic wspólnego z krajem, w którym z Powstańców Warszawskich robi się morderców Żydów, nie wspominając o tym ilu patriotów polskich żydowskiego pochodzenia zginęło w czasie Powstania.
          Nie mam nic wspólnego z krajem, w którym podła autorka wciska mi, że „Rudy” i jego koledzy to były „cioty”, a nie żadni bohaterowie.
          Nie mam nic wspólnego z krajem, w którym kpi się z mądrości i doświadczenia starszych ludzi.

          Nie mam nic wspólnego z krajem, który brutalnie wyrzuca swoja młodzież na emigrację, wreszcie nie mam nic wspólnego z krajem, który poniża swojego prezydenta, człowieka który zginął na obcej, wrogiej ziemi i dziś robi się z tego szopkę, umniejsza się wagę tego wydarzenia.
          Nie mam nic wspólnego z ludźmi, którzy ze strachu wciskają nam, że putinowskie brednie o wyjaśnianiu przyczyn smoleńskiej katastrofy mają cokolwiek wspólnego ze cywilizowanym śledztwem.

          Kłamcy przeminą, tak jak przemija szkarlatyna, śnieg i smród. A My – ja i ty – znów wyjdziemy z naszych prywatnych światów, jak kiedyś nasi przodkowie wychodzili z ziemiańskich dworków. Znów wyjdziemy na nową Insurekcyję. Bo my jesteśmy solą tej ziemi, a nasze prywatne światy, są jak ziarna, które bujnie wzrastają, gdy tylko spłynie na nie deszcz.

          Witold Gadowski
          "Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy ich nękać tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym."

          Israel Singer na Światowym Kongresie Żydów

          Komentarz


          • Aż wierzyć się nie chce...
            Memorandum jamalskie w imieniu Polski podpisał Medwiediew i to nie jest żart
            posted by MatkaKurka on pt., 05.04.2013 - 18:19

            Zdziwieni, zaskoczeni? Czym Szanowni Rodacy, przecież to nie prolog, ale epilog i wszystko było bez żenady pokazane, akt po akcie. Zdziwionych zapraszam do radzieckiego kina akcji i zachęcam do podziwiania aktorów, nie torebki z popcornem. W 1993 r., na mocy tzw. „porozumienia jamajskiego”, Gazprom zobowiązał się przesyłać gaz do Polski i Europy Zachodniej, a tranzyt obsługiwała spółka Europol Gaz. Ten stan rzeczy trwał do roku 2006 i był w miarę bezpiecznym układem, jak na porozumienie z Rosją Radziecką. Gwarancję bezpieczeństwa dawał statut Europol Gazu , w którym zawarto pełną kontrolę polskiego rząd nad spółką. Wszystko co daje Polsce gwarancje suwerenności i jednocześnie kontroli nad przepływem surowców i kapitału, nie może być tolerowane przez kremlowskie spółki i biznesy polityczne. Dopóki w Polsce rządzili właściwi ludzie i służby Moskwy, biznes radziecki był niezagrożony, jednak w 2006 roku zmieniła się władza, z pokornej na awanturujących się rusofobów, a wraz z nią padły WSI – radziecki strażnik interesów. Powstała pilna potrzeba przejęcia rządów na każdym szczeblu, bo dzięki pełnej władzy nad polską spółką odpowiadającą za tranzyt, Gazprom mógł robić dokładnie to samo, co robił z Ukrainą. W 2006 r. zarząd Gazpromu wydał komunikat, w którym wyraził swoje niezadowolenie, nie ze zmiany władzy i likwidacji WSI, ale z wysokich opłat tranzytowych przez Polskę. Radzieccy macherzy zakwestionowali dopłaty do tranzytu uzależnione od majątku firmy tranzytowej, co miało zapobiegać bankructwu partnerów Gazpromu. Identyczne dopłaty występują w wielu krajach UE i co więcej w żadnym kraju prócz Polski Gazprom ich nie kwestionował. Na komunikatach i nagłym niezadowoleniu się nie skończyło, w następnym kroku Gazprom swoim radzieckim zwyczajem nie przejmował się rachunkami wysyłanymi z Europol Gaz SA i zwyczajnie pomijał kwoty dopłat, na zasadzie „nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobisz?!”.

            O dziwo znalazł się w Polsce jeden odważny, który przeciwstawił się kulturze słoniny popijanej samogonem z musztardówki, a był nim Michał Kwiatkowski, ówczesny prezes Europol Gazu. Pewnie pierwsze skojarzenie padnie na powiązania z PiS, bo jaki inny „oszołom” narazi Polskę na wojnę atomową z Rosją. Nic z tych rzeczy, wręcz przeciwnie. Kwiatkowski był związany z postkomuną, Millerem i do tego Guzowatym, żeby było zabawniej, a jednocześnie wyznaczało poziom Donalda Tuska, rusko-enerdowskiej matrioszki. Do Rosji Radzieckiej poszły pisma windykacyjne nie przynoszące żadnego skutku i wreszcie prezes Kwiatkowski skierował sprawę do Sądu Polubownego w Moskwie. Sądzę, że po tym zdaniu niejeden pukał się w głowę, czytając jakich naiwności dopuścił się prezes, ale wynik skargi był oszołamiający. Moskiewski sąd nie tylko uznał rację polskiej spółki, ale zobowiązał Gazprom-Export (spółka córka Gazprom) do wypłaty 1,2 miliarda złotych, na rzecz Eropol Gazu, czyli skarbu państwa. Wyrok się uprawomocnił i Polska powinna w krótkim czasie otrzymać zwrot należności, jednak zgodnie z międzynarodowym prawem nadal istniała możliwość, by Gazprom nie płacił potężnej kasy, wystarczyło, że zarząd poszkodowanego Europol Gazu wyda decyzję o anulowaniu długu. Wydaje się, że takie niebezpieczeństwo istnieje tylko w przypadku postradania zmysłów przez zarząd polskiej spółki, ale życie pokazało, że nie takie rzeczy w czasie rządów Tuska się załatwiało, a na wariatów przerabiano normalnych. O tym za chwilę, bo wcześniej trzeba wspomnieć o wojnie tranzytowej, jaką Gazprom jednocześnie prowadził z Ukrainą, z której Polska pobierała gaz w niemałej ilości, bo 2,5 mld m3.

            „Ukraiński” gaz dostarczał tamtejszy odpowiednik Europol Gaz, spółka Rosukrenergo. Oddzielny zapis umowy między polską i ukraińską stroną dotyczył gazoprotu w Świnoujściu, który miał powstać do 2014 roku i do którego Rosukrenergo miał dostarczać surowiec. Tak w bólach rodziła się pierwsza poważna próba dywersyfikacji, osłabiająca radziecki monopol, zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Pod koniec 2008 r. Gazprom wystawia Ukrainie fakturę na 2,4 miliarda dolarów za przesył surowca na terytorium byłej republiki. Po kilku tygodniach Ukraina wypłaciła miliard, resztę zobowiązuje się spłacić w ciągu kilku kolejnych tygodni. Gazprom nie przyjął ukraińskiej propozycji i do faktury dołożył 400 milionów odsetek. Ukraińcy nie byli w stanie zapłacić absurdalnych sum i Nowy Rok przywitali echem z kuchenek. Wstrzymane dostawy na Ukrainę spowodowały zagrożenie ciągłości dostaw dla Polski oraz kilku innych państw, między innymi: Węgier, Austrii, Bułgarii. Dopiero interwencja USA i UE, 19 stycznia 2009 roku doprowadziła do podpisania porozumienia i Gazprom wznowił przesył do Europy przez Ukrainę. Ofiarą porozumienia padła spółka Rosukrenergo, którą uznano za winną konfliktu. Gazprom odmówił dalszej współpracy z tą spółką i tak nowym dostawcą gazu stał się ukraiński Naftohaz. Świeżutka umowa między Gazpromem i Naftohazem ograniczała możliwości ukraińskiego importera do przesyłu tylko i wyłącznie na terenie Ukrainy. Jednym pociągnięciem Rosja Radziecka ustawiła sobie monopol na Ukrainie i położyła kamień węgielny pod monopol w Polsce, ponieważ taki zapis umowy automatycznie uzależnił Polskę od Rosji i co więcej gazoport w Świnoujściu stracił dostawcę. W ramach „rekompensaty” Gazprom zaoferował Polsce część gazu, dotąd przesyłanego przez Ukrainę i w czerwcu 2009 r. wieczny koalicjant wszystkich rządów, Waldemar Pawlak, podpisał umowę na 1,2 miliarda m3.

            Jednorazowy gest „dobrej woli” nie zabezpieczał Polski, dostawy gazu według zawartych umów nie pokrywały zapotrzebowania na surowiec i tak doszło do nowej propozycji. Gazprom zaoferował stałe zwiększenie dostaw, co dla Rosji radzieckiej jest żadnym kłopotem, a wręcz priorytetem, ale jednocześnie domagał się renegocjacji umowy. Brzegowe warunki, bez zbędnej zwłoki przyjął „gabinet z paprotką żony Millera” i dalej Gazprom rządził jak chciał, by wywalczyć, co chciał. Gazu ile chcecie „Pany Polaki”, ale wara od „wolnego rynku”. Europol Gaz ma zmienić status tak, by rząd polski nie miał głosu, tylko pakiet akcji na pocieszenie. Ponad to żadnych terminali w Świnoujściu, po jaką cholerę, kiedy przyjaciele radzieccy dają prawie 11 mld m3 rocznie i umowę do 2037 r. Tusk zobowiązany konstytucją musiał wysłać „dary” Gazpromu do Biura Bezpieczeństwa Narodowego, co w 2009 roku skutkowało dostarczeniem dokumentów Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Każdy Polak po przeczytaniu radzieckiej propozycji złapałby się za głowę i kieszeń, po czym biłby na alarm. Dokładnie tak Lech Kaczyński zrobił i natychmiast zwrócił się do Ministerstwa Gospodarki z pytaniem, kto i jak ma zamiar prowadzić rozmowy z kremlowską spółką. Nie trudno się domyślić, że cała sprawa przez pożytecznych idiotów gazetowych i telewizyjnych została odpowiednio rozegrana. Lech Kaczyński został przedstawiony jako „ułan z szabelką”, ruszający na wojnę z Rosją i ani Pawlak, ani Tusk nie chcieli przekazać Prezydentowi swoich planów negocjacyjnych.

            Bez porozumienia z Prezydentem i wbrew stanowisku Prezydenta, w październiku 2009 r., Tusk z Pawlakiem zdecydowali, że trzeba w radzieckiej stolicy rozpocząć „negocjowanie” warunków nowej umowy z Gazpromem. Z miejsca powróciła kwestia wyroku Sądu Arbitrażowego w Moskwie. Do wszystkich wspaniałomyślnych warunków, Gazprom dołączył anulowanie 1,2 miliarda złotych długu. Co zrobił „gabinet z paprotką żony Millera”? Donald w tri miga zadeklarował podarowanie 1,2 dużej bańki, Grad, o zgrozo minister skarbu, radośnie pokiwał głową i tylko Michał Kwiatkowski – prezes Europol Gazu krzyknął, że dopóki pełni funkcję prezesa, nie podpisze umorzenia długu. Drugi odważny, Jerzy Tabaka, pełniący funkcję członka zarządu, poparł prezesa. Następnie Kwiatkowski interweniował u Grada i ostrzegał, że taki zapis umowy łamie polskie prawo, na swoje pismo nigdy nie dostał odpowiedzi. W dniu 11 grudnia 2009 r., oficjalne stanowisko zajął szef BBN, Aleksander Szczygło, który wsparł Kwiatkowskiego i sprzeciwił się zapisom umowy. 14 grudnia 2009 r., w oficjalnym komunikacie, Kancelaria Prezydenta poinformowała, że jest przeciwna gazowej umowie z Rosją. Stanowisko Prezydenta, BBN i prezesa spółki Europol Gaz, nie zrobiły żadnego wrażenia na rusko-enerdowskim pajacyku z Spotu. Krnąbrnych mieli zastąpić pokorni, ale nim do tego doszło Kwiatkowski i Tabaka dostali jeszcze jedną szansę, by zrobić dobrze radzieckim biznesmenom i „przywiślańskim” matrioszkom. 12 stycznia 2010 r. PGNiG, będący w posiadaniu 48% akcji Europol Gazu, poinformował, że w stolicy Rosji Radzieckiej rozpoczyna rozmowy z Gazpromem, które mają uzgodnić aneks do kontraktu jamajskiego. Prócz zwiększenia dostaw gazu do 10,25 mld m3 i prolongaty kontraktu do roku 2037, ponownie pojawił się problem umorzenia długu dla Gazpromu i ponownie prezes Europol Gazu, Michał Kwiatkowski, wraz z członkiem zarządu Jerzym Tabaką, odmówili umorzenia.

            Minął tydzień i Tusk mający „najlepsze stosunki” z Rosją Radziecką poustawiał swoje marionetki z PGNIG tak, że Rada Nadzorcza Europol Gazu zawiesiła w pełnieniu obowiązków Michała Kwiatkowskiego i Jerzego Tabakę, ostatnich, którym prawdopodobnie interes Guzowatego przyświecał, ale przy okazji zaświecił interes państwa polskiego. Na miejsce zawieszonych szykowano nowych kandydatów. Kogo Donald uczynił prezesem „polskiej spółki”? Szanowni Rodacy przywitajcie i pokłońcie się nisko prezesowi Europol Gazu, przed Wami Aleksandr Anatoljewicz Miedwiediew … brat prezydenta Rosji Radzieckiej (kilka źródeł tak twierdzi, ale tę informację jeszcze należy zweryfikować) , prezes Gazprom-Eksport i wiceprezes Gazpromu. Podnóżkiem niedźwiedzia zostaje polski szaraczek, Michał Szubski. W ramach wolnego rynku, niewidzialna ręka wolnego rynku doprowadziła do arcywolnorynkowej sytuacji, w której Aleksandr Miedwiediew jednocześnie zarządzał przedsiębiorstwem wydobywającym gaz, firmą eksportującą gaz i został szefem „polskiego” Europol Gazu, spółki tranzytowej będącej wierzycielem Gazpromu. Ostatni raz władzę nad jakimkolwiek obszarem polskiej państwowości, przedstawiciel Rosji Radzieckiej bezpośrednio sprawował w czasach marszałka Rokossowskiego. Donald Tusk doprowadził do takiego stanu rzeczy, że polscy szefowie spółki dbający o polski interes zostali zastąpieni bratem prezydenta Rosji Radzieckiej, który wkrótce sam sobie umorzy zobowiązania wobec Polski. Jeśli to nie są rządy rusko-enerdowskich pachołów, to może ktoś zdolniejszy i posiadający większy zasób słów znajdzie bardziej odpowiednie określenie.

            Roszady w spółce Europol Gaz i nadludzki wysiłek Donalda Tuska, by oddać co nasze monopolowi radzieckiemu, tak szybko nie doprowadziły do umorzenia długów. Zmienili się prezesi, ale nie zmienił się statut spółki, który wymagał zgody całego zarządu. Za umorzeniem był tylko prezes Miedwiediew i szaraczek „Michaił Szubskij”, pozostali członkowie zarządu domagali się zwrotu 1,2 miliarda złotych. Inną, znacznie poważniejszą przeszkodą dla podpisania nowych umów i przywilejów dla Rosji Radzieckiej stał się idealny obiekt do medialnego ośmieszenia, czyli Lech Kaczyński. Janusz Kowalski, doradca Prezydenta, odnosząc się do wymiany kadr w polskiej spółce, dokonanej metodą leninowską, zagroził powiadomieniem prokuratury i zwróceniem się do sejmu o powołanie komisji śledczej. Tradycyjnie odmienne stanowisko zajął Tusk z Gradem, tuż po zawieszeniu niepokornego prezesa i członka zarządu, Donald i Grad znów publicznie opowiedzieli się za podarowaniem Gazpromowi 1,2 miliarda złotych. 25 stycznia 2010 roku „gabinet z paprotką żony Millera” podjął ostateczną decyzję o umorzeniu wielkiego długu Gazpromowi, a 27 stycznia Gazprom i Europol Gaz, jeszcze wprawdzie nieformalnie, ale realnie zarządzany przez Aleksandra Miedwiediewa, potwierdził ewangelię.

            Daremne wysiłki i groźby, posyłane z kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie zrobiły na rusko-enerdowskim pachole żadnego wrażenia, miał za sobą media i osłonę na Kremlu. 10 lutego „polskie władze” przyklepały projekt umowy gazowej z rządem Rosji. Niemiecki gospodarz domu, fałszerz dokumentów, Paweł Graś, odtrąbił sukces zbudowany na trzech filarach: zwiększeniu dostaw gazu do Polski, przedłużeniu umowy i nowym rozliczeniu za tranzyt. 1 marca Donald Tuska upoważnił Waldemara Pawlaka do podpisania umowy gazowej z Rosją i miały się rozpocząć ostateczne negocjacje między Gazprom i PGNiG reprezentowanym przez Europol Gaz, czyli negocjować miał Miedwiediew z Miedwiediewem. No, ale żeby tak głupio nie wyglądało, to 16 marca w Moskwie zorganizowano posiedzenie Rady Nadzorczej, „polskiej” spółki Europol Gaz. Aleksandr Miedwiediew z prezesem PGNiG Michałem Szubskim w trakcie posiedzenia dokonali błyskawicznych zmian. Od tamtego dnia zarząd Europol Gazu musi podejmować decyzje jednogłośnie, spory rozstrzyga Rada Nadzorcza, organem odwoławczym jest Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy czyli po prostu Gazprom z PGNiG i obie firmy mają posiadać równą liczbę członków zarządu.

            24 marca, po raz pierwszy na nowych zasadach zebrało się Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Europol Gazu, które miało wprowadzić kolejne zmiany w statucie i przede wszystkim zarządzie spółki. Posiedzenie WZA zawieszono do 20 kwietnia, a jako powód podano fakt, że nie zostało jeszcze podpisane polsko-rosyjskie porozumienie określające zasady dostawy gazu i roli spółki Europol Gaz. Kwestie związane z kluczowymi zapisami, korzystnymi dla Gazpromu i Rosji Radzieckiej miały być ostatecznie uregulowane w dniu 20 kwietnia. W tym miejscu muszę popełnić ważną dygresję. Wszyscy wiemy, że między 24 marca 2010 roku i 20 kwietnia 2010 roku, był tragiczny 10 kwietnia 2010 roku. Kto zechce może połączyć tę tragedię z przebiegiem „negocjacji”, które miały doprowadzić do całkowitego, wieloletniego (2037 rok) uzależnienia Polski od NAJDROŻSZEGO GAZU W EUROPIE. Punktów zaczepienia da się znaleźć sporo i podobna hipoteza ma swoje argumenty, niemniej uważam, że i bez 10 kwietnia Tusk sprzedałby Putinowi, co tylko Putin sobie zażyczy, a Lech Kaczyński nie miał możliwości zapobiec tej grabieży. Tak czy inaczej jest okazja, żeby udzielić odpowiedzi na męczące, propagandowe pytanie, na które sam się długi czas nabierałem: „po co miałby Putin zabijać samolot?”. Jeśli rozwiązanie WSI, Gruzja i konsolidowanie byłych republik radzieckich, wspólnie sprzeciwiających się ZSRR w nowej wersji nie wystarczy, to mamy powyżej opisany powód – miliardy „gazdolarów” pod pełną kontrola radziecką.

            10 kwietnia zginało kilkudziesięciu wysokich urzędników państwowych, którzy sprzeciwiali się radzieckim wpływom i monopolistycznym interesom w Polsce, jak i monopolizowaniu byłych republik oraz Europy Zachodniej. 18 kwietnia na pogrzeb Lecha Kaczyńskiego, ze wszystkich znaczących polityków europejskich i światowych, przyleciał tylko Dymitr Miedwiediew, reszta utknęła w pyle wulkanicznym, na autostradzie, na polu golfowym lub w hotelu 5*. Dymitr Miedwiediew nie zląkł się wulkanu i nie przyleciał sam, na pokładzie samolotu znalazł się jeszcze wiceprezes Gazpromu Aleksandr Miedwiediew i szef Gazpromu Aleksiej Miller. Jednego i drugiego nie uwiecznił TVN, zdjęcia na pogrzebie Lecha Kaczyńskiego nie zrobiła im GW, ale tym razem to nie jest „cała prawda, całą dobę”, ich na pogrzebie po prostu nie było. Z wyprzedzeniem przylecieli na wielką radziecką uroczystość zapowiadaną na 20 kwietnia, tego dnia Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Europol Gazu ostatecznie odwołano prezesa Michała Kwiatkowskiego i wiceprezesa – Jerzego Tabakę, przeciwników umorzenia długu Gazpromu. Nowy prezes, Mirosława Dobruta, przesłał do „gabinetu z paprotką żony Millera” odpowiednią depeszę i już następnego dnia „polski rząd” ogłosił, że w maju zostanie podpisana umowa. O skali zaprzaństwa rusko-enerdowskich pachołów, z Tuskiem na czele, nich świadczy fakt, że to kołchoz europejski, zwany Unią Europejską, okazał się większym sprzymierzeńcem Polskich interesów niż matrioszka z Sopotu. UE zmusiła Polskę do renegocjacji z udziałem speców z Brukseli.

            Bóg jedyny wie jakie są ostateczne zapisy umowy podpisanej 29 października w Warszawie, po wcześniejszym porozumieniu w Moskwie. Pewne jest, że Gazprom nie zapłaci 1,2 miliarda długu i że będzie monopolistą do 2037 r. Tajemnica tego przekrętu jest tak ścisła, że treści umowy nie zna nawet Komisja Europejska, która zna i reguluje wszystko, co się w poradzieckiej republice dzieje. Dziś Putin jest w stanie przesłać Polsce co chce, jak chce, kiedy chce i czym chce. O tym czy w Polsce będzie, czy nie będzie rury zdecydują dwaj ludzie, pierwszym jest szef Gazpromu, człowiek Putina Aleksiej Miller, drugim brat Dymitra Miedwiedwiewa – Aleksandr Anatoljewicz Miedwiediew, szef Eropol Gazu, Gazpromu- Export i wiceszef Gazpromu. Chwilę po tym, jak reporterka TVN Biznes wprawiła Tuska w osłupienie i głupkowate uśmieszki, w mediach zapanowała podobna konsternacja. Od Bugu po Odrę zastanawiają się tubylcy o co chodzi w całym przedstawieniu, ale tak to jest jak się w politycznym teatrze zbierają gówniarze strzelający z rurek ryżem. Trzeba było uważnie obserwować spektakl, wszystko z wyjątkową i charakterystyczną radziecką bezczelnością, akt po akcie zostało „Polaczkom” pokazane. Ostatni akt może dziwić tylko tych, którzy nigdy w teatrze nie byli, ale jak widać zdziwili się nawet statyści radzieckiej komedii i operatorzy ruskich kamer. Gdyby stał się cud i rusko-enerdowskie pachoły zaczęły tęsknić za człowieczeństwem, to w ruskim błocie znajdzie się nie tylko trotyl, ale jeszcze czarna skrzynka i parę innych niespodzianek. Mamy na szczycie władzy pachoła Rosji Radzieckiej, absolutnie bezwolnego i gnojonego na dowolne, ostatnio sadystyczne, sposoby. No, ale tego „pomazańca” na Putina scedować nie można, miejscowi go wybrali i ciągle sobie wybór chwalą, Putin go tylko przedmuchał na swoje potrzeby.
            Z tego i poniższych wklejanych wcześniej artykułów wynika jedno. Rynek energetyczny, czyli strategiczny z punktu widzenia obronności kraju, dostał się/dostaje w ręce kacapów. Im więcej o tym czytam, to tym większe robią mi się oczy. Odnoszę wrażenie, że żyjemy w czasach powolnego rozbioru Polski. Serce się kraje.

            źródło: http://kontrowersje.net/memorandum_j...o_nie_jest_art
            Ostatnio edytowany przez vozny86; 11698.
            "Płynie się zawsze do źródeł pod prąd, z prądem płyną śmiecie."

            Zbigniew Herbert

            Komentarz


            • http://wpolityce.pl/wydarzenia/50899...sie-nowa-epoka

              To się "Boluś" określił jednoznacznie.
              "Lecz przysięgaliśmy na orła i na krzyż,
              na dwa kolory, te najświętsze w Polsce barwy,
              na czystą biel i na gorącą czerwień krwi,
              na wolność żywym i na wieczną chwałę zmarłych"

              "Bo lepiej byśmy stojąc umierali,
              Niż mamy klęcząc na kolanach żyć."

              Komentarz


              • Został wezwany na dywanik za wypowiedzi o gejach i ostatnich ławkach ??
                Kraków jest jak pryzmat, przez który pięknieje Ojczyzna.

                Komentarz


                • Oleksy strzelił focha z powodu "Bolesława", kabaret na lewo
                  a jaruzel to dziwnym trafem zawsze jak trzeba to ma krwotok i jest umierający, ale jak Leszek zadzwonił z zaproszeniem to pewnie biegiem się tam zjawi...
                  Ostatnio edytowany przez berserk; 12216.
                  #MuremZaBonusem

                  Komentarz




                  • Sie znają na wykresach w tej platformie
                    ...Trzech setek armat ryczy kanonada,
                    Zda się pod trupem ziemia się rozpęknie, —
                    O dziecko polskie, za Twojego dziada,
                    Który tam zginął, niech Twe serce klęknie,
                    O dziecko polskie, święć się krwi szkarłatem
                    I wołaj: Wolność! I bij w kratę lochów,
                    Bo jeśli Bóg jest nad tym podłym światem,
                    Toś ty zbawione przez Wolę i Grochów...

                    Komentarz


                    • Ostachowicz chyba sam to kreślił. Kurwie
                      „Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez berserk Zobacz posta
                        Oleksy strzelił focha z powodu "Bolesława",
                        Nieaktualne.

                        http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,tit...061c&_ticrsn=3

                        Wykresy mistrz!
                        Jak za Gierka.
                        "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                        Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                        Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                        Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                        "
                        Janusz Waluś - czekaMY!

                        Komentarz


                        • Apropo obecnej sytuacji na Litwie:
                          http://www.kresy.pl/publicystyka,wyd...tomaszewskiego

                          I komentarz administratorów profilu fb kresy.pl
                          Czytając litewskie media można odnieść wrażenie, że Polacy są na Litwie większością. Żaden naród nie znalazł tylu zastosowań dla teorii względności Einsteina, co Litwini. Okazuje się, że Polacy są większością i to złą, w stosunku do jeszcze mniejszych mniejszości Rozumowanie, które Litwini przećwiczyli w praktyce już nie raz.

                          Od lat wiemy przecież, że jedynymi szkołami, którym na Litwie przysługuje status szkoły mniejszości narodowej są szkoły... litewskie Otóż szkoły te mają taki status w rejonach zamieszkałych w większości przez Polaków. Szkołom polskim na Wileńszczyźnie nie przysługuje oczywiście status szkół mniejszości narodowej, bo są przecież większością na Wileńszczyźnie W praktyce oznacza to, że państwo stawia litewskie szkoły w miejscowościach zamieszkałych niemal w 100% przez Polaków, wyposażając je dosłownie we wszystko, włącznie z darmową stołówką, co w miejscowościach o strukturalnym bezrobociu ma niebagatelne znaczenie. W tym samym czasie biedny polski samorząd nie stać nawet na remont polskiej szkoły, pamiętającej często jeszcze międzywojnie. Przypomnijmy również jakie larum podniosły litewskie media, gdy litewski samorząd w Polsce postanowił zamknąć szkoły na których utrzymanie nie było go stać w kilku miejscowościach w okolicach Puńska (szkoły, które gromadziły od 9 do 26 uczniów). Próżno byłoby apelować do Litwinów o nie stosowanie podwójnych standardów. Na Litwie wszystko jest względne.

                          Piszemy o tym, bo mamy wrażenie, że powinno to być w Polsce wiedzą powszechną. Jakoś brakuje tego tła w radosnym podchwytywaniu przez polskie media litewskich wrzutek, o tym jak to litewscy parlamentarzyści po raz setny zastanawiają się, czy nie zrobić Polakom łaski i nie zezwolić na pisanie nazwisk w prawidłowej pisowni (zastanawiali się z resztą wielokrotnie i zawsze na zastanawianiu się kończyło). Panowie parlamentarzyści, jeśli chcecie okazać dobrą wolę, to są ważniejsze sprawy: szkoły i ziemia... Ziemia jednak, to już zupełnie inna opowieść. Wkrótce będzie okazja do niej wrócić.
                          Ogólnie polecam gorąco portal kresy.pl bo warto.
                          ...Trzech setek armat ryczy kanonada,
                          Zda się pod trupem ziemia się rozpęknie, —
                          O dziecko polskie, za Twojego dziada,
                          Który tam zginął, niech Twe serce klęknie,
                          O dziecko polskie, święć się krwi szkarłatem
                          I wołaj: Wolność! I bij w kratę lochów,
                          Bo jeśli Bóg jest nad tym podłym światem,
                          Toś ty zbawione przez Wolę i Grochów...

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez Jaco Zobacz posta
                            Nieaktualne.

                            http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,tit...061c&_ticrsn=3

                            Wykresy mistrz!
                            Jak za Gierka.
                            teraz się kłócą o to, który jest wyższy

                            Komentarz


                            • Ogłaszam konkurs na najlepszy komentarz. Do wygrania piwo. czas start:

                              „Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”

                              Komentarz


                              • Koziołek Matołek i wiadro gówna.
                                Nie dotykaj forum, bo cię curva zmiecie z planszy
                                -------------
                                Jedynie prawda jest ciekawa

                                Józef Mackiewicz

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X