Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
    Zakładając, że to jego towarzystwo, a nie goście sproszeni przez gospodarza
    Gospodarz to też fajne towarzystwo
    „Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”

    Komentarz


    • Prawda, dlatego chętnie bym poznał kontekst tego wszystkiego.
      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

      Komentarz


      • Nic prostszego spytam go przy najbliższej okazji. Zresztą sam na pewno się do tego odniesie bo sprawa już się stała publiczna.
        "Żyliśmy jak królowie. Wódkę piliśmy szklankami. Kochały nas ładne dziewczyny. Chodziliśmy po złotym dnie. Płaciliśmy złotem, srebrem i dolarami. Płaciliśmy za wszystko: za wódkę i za muzykę. Za miłość płaciliśmy miłością, nienawiścią za nienawiść"

        Komentarz


        • Raport z "zielonej wyspy":

          W sierpniu po raz pierwszy od pięciu miesięcy wzrosło bezrobocie. Resort pracy podaje, że stopa bezrobocia wzrosła do 12,4 procent. Bez pracy już 1 milion 965 tysięcy osób – informuje IAR.

          Eksperci nie mają wątpliwości – w najbliższych miesiącach skończą się prace sezonowe w rolnictwie czy budowlance, dlatego bezrobocie będzie rosło. Osób bez płatnego zajęcia będzie więc coraz więcej.

          Firma Randstad szacuje, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy zatrudnienie zwiększy niespełna co czwarta firma. Najczęściej nowe osoby będą przyjmować firmy większe, zatrudniające ponad 250 osób, z branży handlowej i przemysłu.

          Według resortu pracy najtrudniejsza sytuacja na rynku zatrudnienia jest w województwach warmińsko-mazurskim oraz podkarpackim.
          "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
          Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
          Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
          Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
          "
          Janusz Waluś - czekaMY!

          Komentarz


          • Jesienią 2012 roku rząd Donalda Tuska podniesie podatki - dowiedział się portal PolandLeaks ze źródeł zbliżonych do kół rządowych. - Wzrośnie przede wszystkim VAT do 25%, politycy chcą również podwyższyć CIT.

            Gdy w mediach politycy toczą burzliwe spory, prawnicy Kancelarii Premiera przygotowują nowe przepisy prawne, które wejść mają w życie jeszcze w tym roku. Zakładają one podwyżkę VAT do 25%, podniesienie podatku dochodowego od osób prawnych i osób fizycznych. Zniknie również część ulg podatkowych.

            To sposób rządu Donalda Tuska na załatanie dziury budżetowej.

            Jak twierdzą nasze źródła, politycy będą chcieli wprowadzić w życie nowe przepisy najpóźniej na przełomie października i listopada, aby większy VAT obowiązywał już w trakcie przedświątecznego sezonu zakupów.
            polandleaks.org

            Komentarz


            • Lekarzom w Centrum Zdrowia Dziecka nie wypłacono pensji .to jest ta nowoczesna gospodarka o której tak trąbi Platforma ? Gdzie się podziewaja pieniądze z podatków obywateli ?
              Ostatnio edytowany przez trendyOrca; [ARG:4 UNDEFINED].

              Komentarz


              • Zamieszczone przez syrokomla Zobacz posta
                Gospodarz to też fajne towarzystwo
                Pewnie wspólna fascynacja do endecji i pogarda dla sanacji. Trumny Piłsudskiego i Dmowskiego, nic się nie zmienia.
                "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                Komentarz


                • O procesie z Adamem Michnikiem, spolityzowaniu lemingów i byciu nowoczesnym endekiem z publicystą i pisarzem Rafałem Ziemkiewiczem rozmawia Krzysztof Świątek.



                  Używając sformułowań z pozwu przeciwko Panu autorstwa Agory, jako Pana "czytelnik z rynsztoka" pytam "rzekomo wykształconego pseudopublicystę" czy ma kompleksy wobec Adama Michnika?

                  Nie mam kompleksów wobec Adama Michnika. Moje życiowe aspiracje są zupełnie inne, więc niczego mu nie zazdroszczę. Prywatnie żywię wobec niego wiele współczucia, bo z tego pozwu rysuje się obraz bardzo sfrustrowanego człowieka, który pamięta, że był kimś szalenie ważnym, najważniejszym, a teraz stał się nikim. Oglądałem podczas jakiejś ceremonii, jak nie wymieniając go z nazwiska, pieklił się bezsilnie na gościa, który napisał paskudną lustracyjną książkę. I bynajmniej nie chodziło o jakiegoś prawicowca, tylko jego własnego wówczas jeszcze podwładnego, Domosławskiego. I ten mocarz, przed którego „zniszczę cię” kiedyś salony drżały, mógł tak sobie popluć, bez nazwiska, ale nie mógł wydaniu książki i jej sukcesowi zapobiec, ani nawet skutecznie zaszkodzić jej autorowi. To miara tego, że Adam Michnik po aferze Rywina jest człowiekiem, który nic nie może. Jakiś gówniarz, bo tak pewnie o mnie myśli, sprzedaje kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy książki niweczącej mit wielkiego Adama Michnika, i nic, obiecana śmierć cywilna jakoś mnie nie dotyka... Smutne. Ale to, co sobie prywatnie o nim myślę oczywiście nie zmienia sytuacji procesowej. Dostałem pozew kuriozalny, pełen obelg i złośliwości, absolutnie niestosownych w piśmie procesowym. Jestem przekonany, że pisał to sam Michnik...

                  ...ten styl?

                  Ten. Pozew wyraźnie rozpada się na dwa poziomy. Jeden to jakby wstępniak z "Wyborczej", czy nawet miejscami „Nie”, drugi to wywód prawniczy. A w tych fragmentach prawniczych Adam Michnik występuje jako "powódka". Widać, jak do furiackiego ataku na „podającego się za dziennikarza” Ziemkiewicza ktoś metodą "wytnij, wklej" wsadzał prawnicze formułki z innego pozwu i nawet nie pofatygował się, by uzgodnić formę gramatyczną! Jeżeli dostaję pismo tak kompromitujące, to "sorry Gregory", ale nie mogę nie wykorzystać broni, którą atakujący sam wkłada mi do ręki.

                  Będzie Pan miał proces za sformułowanie zawarte w felietonie: "Adam Michnik terroryzuje swoich przeciwników pozwami sądowymi". Dlaczego uzdolniony, kompletny publicysta Adam Michnik nie odwinie się Panu na łamach wpływowej wciąż gazety? Z lenistwa?

                  Odpowiedź jest banalna: nie jest w stanie, bo nie ma żadnego godziwego argumentu na swoją obronę. I to musi być jego piekłem na ziemi, karą Bożą za to, co robił po roku '89. Gdyby ten dawny Michnik - o którym wszyscy znający go wtedy ludzie, opowiadali jaki był ideowy – jakimś cudem spotkał tego dzisiejszego, pewnie splunąłby mu pod nogi, jeśli nie w twarz. Facet, który był rzecznikiem pokrzywdzonych, stał się kukiełką w ręku możnych, oligarchów, ochroniarzem wyjątkowo parszywego systemu uprzywilejowującego jednych, a niszczącego drugich. I nie ma takiej ilości alkoholu, za pomocą którego można by tego robaka zalać i wyrzuty sumienia w sobie zgasić. Stąd te furiackie szarże jakich dopuszcza się przy użyciu sądów. Bo jak w uczciwej polemice mógłby mi udowodnić, że nie mam racji? Ja mówię, że dwa plus dwa jest cztery, a on z wyżyn moralisty, mesjasza wolności, usiłuje wszystkim wmówić, że pięć, że Bolek nie był Bolkiem, Jaruzelski nic nie wiedział o „nieznanych sprawcach” czy „oddziale Y”, i w ogóle, że czarne jest białe.

                  Uświadomić lemingom, że są lemingami. To jedyna nadzieja na zmianę polskiej rzeczywistości?

                  Po ostatnich dyskusjach zaczynam nie lubić tego określenia, bo ono dziwnie zmieniło znaczenie. To było żartobliwe odwołanie do zwierzątek, które słyną z tego, że bezmyślnie podążają za przywódcą stada, nawet jak prowadzi je w przepaść, bo żaden leming nie wpadnie na pomysł, by zawrócić. Trochę podobna sytuacja jak w słynnej balladzie Wysockiego "Obława": wilki zostały otoczone czerwonymi szmatami, a że od dzieciństwa im wpojono, że nie wolno przeskoczyć tych czerwonych fladr, jak to się fachowo nazywa, idą na rzeź. A teraz słowo leming staje się określeniem pogardliwym, od czego jestem jak najdalszy. Na ludzi nazywanych lemingami musimy patrzeć tak jak XIX-wieczni inteligenci patrzyli na pozbawionego świadomości narodowej kmiota. Żeromski opisywał jak ciemny chłop obdziera powstańca nie po to, by się nad tym chłopem pastwić, gardzić nim jako głupim bydłem czy nie-Polakiem, tylko by pokazać, że nie odzyskamy niepodległości, dopóki z tych chłopów nie zrobimy Polaków. I to w działalności politycznej i socjaliści, i endecy, i ludowcy realizowali.

                  Zadanie z lemingami jest chyba podobne?

                  Myślę, że tak. Zygmunt Baliński, współtowarzysz Dmowskiego w Lidze Narodowej, mówił, że trzeba "spolityzować masy". Zadaniem prawicy jest dziś spolityzowanie lemingów, sprawienie, by przestały być polactwem - ludźmi, którzy są Polakami z obyczaju, języka, ale nie mają świadomości wspólnego interesu polskiego - a zrobienie z nich Polaków, którzy są „zorganizowanym narodem”. To dla myśli Dmowskiego kluczowe pojęcie. Zorganizowanym narodem, który jest świadomy własnych interesów i tworzy wspólnotę nie tylko kulturową, ale i polityczną. W starej publicystyce endeckiej, która mnie inspiruje, ujmuje się to rozróżnieniem pomiędzy narodem a żywiołem. Żywiołem są ludzie, których łączy kultura, ale nie funkcjonują jako wspólnota polityczna. Naród pojawia się w momencie, kiedy do wspólnego obyczaju dochodzą interesy polityczne. Wkurza mnie, kiedy polskość definiuje się na poziomie choinki w Wigilię i święconki na Wielkanoc, a zapomina o najważniejszym, o interesie narodowym.



                  Cały wywiad można przeczytać w najbliższym wydaniu „Tygodnika Solidarność” w poniedziałek.
                  http://wpolityce.pl/artykuly/35880-z...-ziemkiewiczem
                  My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                  Komentarz


                  • btw. orientujecie się kiedy ta rozprawa ma się odbyć ?
                    ..."Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
                    Nowa się Polska - zwycięska - narodzi
                    I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić,
                    Czerwony władco rozbestwionej siły."

                    "Czerwona zaraza" - Józef Szczepański "Ziutek"

                    Komentarz


                    • Przez 15 godzin premier, ministrowie, prokurator generalny oraz wysocy urzędnicy państwowi tłumaczyli się ostatnio w Sejmie z tego, co Państwo zrobiło w związku z aferą Amber Gold. Aferą, w której około siedmiu tysięcy Polaków straciło oszczędności, ponieważ zawierzyli, że pieniądze, które wpłacają na lokatę inwestowane są w metale szlachetne m.in. w złoto.
                      W porównaniu z aferą z Amber Gold, sprawa tzw. „Projektu Chopin” wydaje się bez porównania bardziej poważna. Tyle, że jej Państwo Polskie nie poświęca uwagi. Co więcej, wokół niej jest cicho. Czy to dlatego, że dotyczy obecnego szefa Rady Gospodarczej przy premierze? Osoby, która jest obecnie najbliżej ucha szefa polskiego rządu? Chodzi tu o Jana Krzysztofa Bieleckiego.
                      Przed warszawskim sądem toczą się procesy o podważenie skwitowania działalności Jana Krzysztofa Bieleckiego jako prezesa Banku Pekao SA i o odrzucenie sprawozdań finansowych za część okresu, w którym kierował bankiem. Smaczku dodaje fakt, że sprawę byłemu premierowi i byłemu szefowi Pekao wytoczył drobny akcjonariusz banku, pan Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek”. W czerwcu 2005 roku Jan Krzysztof Bielecki godzi się na podpisanie przez Pekao SA dokumentu o charakterze umowy regulującej zasady przyszłej współpracy z włoskim deweloperem Pirelli & C. Real Estate S.p.A. notowanym na giełdzie w Mediolanie. Warto dodać, że deweloper był wtedy związany kapitałowo i personalnie z włoskim Unicredit, większościowym właścicielem Pekao S.A. Dokument był tajny, i nigdy nie został ujawniony przed inwestorami czy nadzorem, choć trzecią stroną tej umowy okazuje się wspomniany Unicredit, spółka przecież powiązana i dominująca nad Bankiem Pekao SA. Nosi nazwę "Projekt Chopin". Co zawiera? Bank zrzeka się w nim m.in. prawa do sprzedaży swoich nieruchomości i tzw. trudnych kredytów, zabezpieczonych hipotekami.
                      Luty 2006 roku. Pekao i Pirelli zawierają umowę warunkową sprzedaży 75 proc. spółki deweloperskiej Pekao Development, która należy do Banku. Pirelli kupił spółkę deweloperską Pekao SA za 60 mln złotych, co stanowiło nieco tylko więcej niż… zysk tej spółki za rok 2006.
                      - Według naszej wyceny, Pekao Development oddano poniżej ceny rynkowej - twierdzi Bielewicz. - Za taką tezą przemawia transakcja sprzedaży 5 projektów z Pirelli Pekao Real Estate (następca Pekao Development) za 240 mln zł oraz oficjalny komunikat Pirelli & C. Real Estate S.p.A., który sam wykupił te projekty z własnej spółki w Polsce i pochwalił się na giełdzie w Mediolanie , że po zrealizowaniu owe 5 projektów przyniosą 1 miliard 680 milionów złotych (420 milionów euro) przychodów. To 21 razy więcej niż Pirelli zapłacił za całą spółkę Pekao Development. O drastycznym zaniżeniu ceny transakcji równie mocno świadczą ówczesne wyceny spółek deweloperskich na warszawskiej giełdzie, albowiem Bank zamiast sprzedawać spółkę do Pirelli mógł ją upublicznić z dużym zyskiem i w zgodzie z własnym interesem. Podczas gdy Pekao Development oddano Pirelli za jednoroczny zysk netto, w tym czasie GTC, spółka giełdowa wyceniana była przez rynek na poziomie 45 - cena akcji do zysk netto. Co więcej, Bank sam poprzez kontrolowany przez siebie Dom Maklerski wprowadził na giełdę Dom Development w październiku 2006 roku uzyskując środki równoważne 25 krotności zysku netto!
                      O umowie sprzedaży Pekao Development na rzecz Pirelli rynek został poinformowany, z wyjątkiem „małego” szczegółu. A mianowicie nie ujawniono głównego warunku, który Pekao SA musiał spełnić, by transakcja doszła do skutku. Chodzi tu o tzw. Umowę Wspólników, kolejny dokument zawarty między Pekao i Pirelli.
                      Umowa Wspólników została podpisana 3 kwietnia 2006 roku na okres 25 lat, widnieje na niej podpis Jana Krzysztofa Bieleckiego. O niej jednak rynek nic nie wiedział i formalnie nie wie do dziś (brak wymaganego prawem komunikatu giełdowego). Choć powinien, bo zdaniem Bielewicza Umowa Wspólników zasadniczo zmieniła sytuację i sposób działania Banku Pekao SA, a także… naraża ten Bank na wielomiliardowe straty.
                      - Ta umowa sankcjonuje drenaż pieniędzy z Banku Pekao SA przez okres 25 lat. Bank musi sprzedawać swoje nieruchomości i hipoteki klientów po cenie i do podmiotów, które wskaże mu Pirelli. Bank został w ten sposób ubezwłasnowolniony - mówi Bielewicz.
                      Pełnomocnik banku oraz prokurent twierdzą, że Umowa Wspólników owszem została podpisana, ale nie jest realizowana. Bielewicz wskazuje, że twierdzenia Banku są absurdalne, bowiem Pirelli, gdy wchodził na polski rynek w 2006 roku, cały plan biznesowy i działalność w Polsce oparł na współpracy z Pekao SA w ramach Umowy Wspólników i zakupie od Banku jego spółki zależnej Pekao Development.
                      - Każda, ale to każda inwestycja w Polsce, a Warszawa upstrzona była do niedawna billboardami informującymi o wspólnych projektach Banku z Pirelli, wykonywana jest według zapisów Umowy Wspólników – twierdzi Bielewicz.
                      Od lat sprawy przeciwko Pekao S.A. toczą się przed warszawskim Sądem Okręgowym. Wątpliwości budzi m.in. wycena spółki Pekao Development w czasie sprzedaży, która nie uwzględnia przychodów ze wszystkich projektów deweloperskich w posiadaniu spółki na dzień sprzedaży, pomija sformułowane wprost plany rozwoju spółki nakreślone w umowie sprzedaży oraz co najbardziej znaczące przechodzi do porządku dziennego nad niebagatelną wartością praw majątkowych oddanych na 25 lat w ręce Pirelli zgodnie z zapisami Umowy Wspólników, na które Bank przecież przystał. Opinię biegłej, dotyczącą wyceny spółki podważył w swojej ekspertyzie były wiceminister finansów prof. Witold Modzelewski. Wskazał, że jej sposób wyceny jest całkowicie błędny. Jerzy Bielewicz złożył wniosek o przesłuchanie prof. Witolda Modzelewskiego w roli świadka i eksperta. Sąd na ostatniej rozprawie 29 sierpnia tego roku nie zdążył jednak rozpatrzyć tego wniosku.

                      http://wgospodarce.pl/artykuly/697-a...in-banku-pekao
                      "Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy ich nękać tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym."

                      Israel Singer na Światowym Kongresie Żydów

                      Komentarz


                      • Jeśli PiS rzeczywiście ogłosi swojego kandydata na premiera w dniu manifestacji w obronie Trwam, to zaprzepaści to co ostatnio udało się w kwestiach PR wypracować. Najlepszym momentem byłaby albo konferencja ekonomistów (jeśli do niej dojdzie), albo jakiś termin już po manifestacji.

                        Swoją drogą, zadziwia brak zgrania w tak istotnej kwestii - rano Kamiński swoje, potem Błaszczak mówi co innego, a na koniec Jarek daje wszystkim bana na wypowiedzi w tej sprawie.

                        Oczywiście jakichkolwiek szans na przeforsowanie swojej kandydatury w najbliższym czasie ( rok, pewnie nawet dwa) nie mają. Chodzi raczej o oswojenie opinii publicznej z opcją, że premierem wcale nie musi być Kaczyński, co fajnie współgra z ogłoszeniem alternatywnego programu gospodarczego i ewentualną konferencją.
                        "Kiedyś chodziło o to, żeby czegoś dokonać, teraz o to, żeby być kimś"

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Slyboots Zobacz posta
                          Jeśli PiS rzeczywiście ogłosi swojego kandydata na premiera w dniu manifestacji w obronie Trwam, to zaprzepaści to co ostatnio udało się w kwestiach PR wypracować. Najlepszym momentem byłaby albo konferencja ekonomistów (jeśli do niej dojdzie), albo jakiś termin już po manifestacji.
                          Ciekawe swoją drogą kto w tej sytuacji będzie tym chętnym idiotą do zgłoszenia się jako 'niezależny ekspert, kandydat na premiera' - od razu spalony jako człowiek Rydzyka.

                          Chyba, że to taki kandydat 'nieumoczony w politykę' jak Gilowska czy nie wiem... Ujazdowski
                          "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                          Komentarz


                          • Nie tędy droga. Z tego co usłyszałem dzisiaj to może nie być PiS-owski kandydat sensus stricte, więc należy szukać w innych rejonach.

                            Komentarz


                            • Gilowska byłaby dobra.
                              Twarda jak Merkelowa u Niemców, a nie jak u Nas Tusk co tylko przed nią i całą ue klęka.

                              Jak dla mnie PiS jeśli chciałby wygrać wybory i stworzyć koalicję to po pierwsze koalicja możliwaby była tylko o zgrozo z PSL, a po drugie żeby wygrać trzeba zjednoczyć prawicę łącznie z Markiem Jurkiem, Ziobro, PJN itd.
                              Trzebaby odsunąć ludzi budzących niechęć w ogóle społeczeństwa takich jak Macierewicz, Błaszczak itp., a postawić na merytoryczną dyskusję, która wypunktuje po, stawiając na takich ludzi jak Szydło, Ziobro, Poncyljusz, Kowal itp.

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez midzi Zobacz posta
                                Nie tędy droga. Z tego co usłyszałem dzisiaj to może nie być PiS-owski kandydat sensus stricte, więc należy szukać w innych rejonach.
                                No, właśnie tego sobie nie wyobrażam, bo który 'nie PiS-owski kandydat sensu stricte" zgodzi się na to by mieć inaugurację w klimatach Telewizji Trwam? Chyba, że jakiś kandydat ludu w stylu Pospieszalski albo Pietrzak
                                "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X