Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • To się ktoś obudził. JKM podobne teorie głosił już pod koniec lat 90 tych. Najczęściej w pisemku Najwyższy Czas.
    Ciekawe, że ktoś potrzebował dopiero książki (Świat wg Korwina) żeby się o tym dowiedzieć.

    Swoją drogą to uważam, że Korwin ma rację. Selekcja naturalna dotyczy zarówno zwierząt jak i ludzi.
    Legia Varsovia - semper invicta...

    Urodzić się białym to duma i zaszczyt...

    Komentarz


    • Problem w tym, czy będzie polegać na tym, że islam nas zeżre, czy na tym, że inteligentne/cwane lewactwo narzuci reszcie 1984 pod tęczową banderą. W świecie zwierząt o takie dylematy raczej trudno.
      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

      Komentarz


      • Zamieszczone przez TOKFM
        Żakowski o Giertychu: Mało jest tak wybitnych, którzy chcą włączyć się w politykę

        - Roman Giertych, co by o nim nie mówić, jest wybitną postacią. Zdolnym politykiem, wykształconym, elokwentnym, ze zdolnością do ewoluowania. Wydaje mi się, że predyspozycjami góruje nad 60 proc. klubu PO. Mało jest ludzi tak wybitnych, którzy chcą się włączyć w politykę
        - mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski. Giertych wraca do polityki?
        - Pytanie, jak może wyglądać asymilacja wybitnej postaci, która ma tak mroczną przeszłość. Dla mnie PO z Giertychem jest nie do przyjęcia - przyznał jednocześnie Żakowski.
        Giertych bywał "śpiochem". "A niby skąd wziął się Farfał?"

        Nie milkną spekulacje związane z zaangażowaniem Romana Giertycha jako adwokata Michała Tuska. Chodzi o oskarżenia wysuwane przez tabloidy pod adresem syna premiera związane ze sprawą Amber Gold.

        Część komentatorów jest przekonana, że wybór Giertycha jest podyktowany pobudkami politycznymi.

        - Z tego co wiem, sprawa pozwu to osobista decyzja premiera Tuska - mówił Tomasz Lis. Zaznaczył, że kwestia, czy jest to wybór obliczony politycznie, jest już w sferze czystych spekulacji.

        - Ale był tym śpiochem, czy nie? - pytał Żakowski.

        - Bywał aktywnym śpiochem - uważa Lis. - No bo skąd pan Farfał został prezesem TVP? Przechadzał po ulicy Woronicza i nagle uznano: no geniusz!? Ktoś za tym stał, ktoś przeforsował, ktoś klepnął. Podobno w Łazienkach - opowiadał redaktor naczelny "Newsweeka".

        Zdaniem Tomasza Wołka opowieści o Romanie Giertychu, który miał być "człowiekiem Platformy" już w czasach koalicji LPR-PiS-Samoobrona, to "kolejne insynuacje znanego intryganta". - Janusz Palikot każdą brednię potrafi uzasadnić i przedstawić publicznie bez cienia wstydu i wahania - ocenia publicysta. - I wielokrotnie potrafi powiedzieć prawdę, na której powiedzenie innych nie stać - wtrącił Lis. - Miałem to na końcu języka - zgodził się Żakowski.

        Ewolucja polityczna jest możliwa. Macierewicz był kiedyś lewakiem...

        Palikot w "Poranku Radia TOK FM" nazwał Giertycha "neofaszystą". Z taką oceną nie zgadza się Tomasz Wołek. - Moim zdaniem on nie jest żadnym faszystą. Traktowanie Romana Giertycha jako zaciekłego, mocarnego, neoendeka jest nieporozumieniem. Te fascynacje to był okres młodości, okres Wszechpolaków, Ligi Polskich Rodzin. Sądzę, że wobec radykalnych poglądów ideowych jest zdystansowany. Moim zdaniem to człowiek bardzo pragmatyczny. Czy wróci do wielkiej polityki, to duży znak zapytania. W wyobrażalnej przyszłości taki transfer zakrawa na niepodobieństwo - mówił Wołek o wizji Giertycha w strukturach PO.

        - Nakreślaliśmy kiedyś takie widełki, co się mieści w PO. Granicami byli Arłukowicz i Gowin, a do środka można było wszystko wrzucić - przypominał Maciej Zakrocki z TVP. - Roman Giertych byłby poza tymi widełkami - uważa. - Według mnie dałoby się przeprowadzić dowód, że Gowin już dziś dużo bardziej na prawo niż Giertych - nie zgodził się Lis.



        - Zapominamy o tym, że w ciągu 20 lat można przejść bardzo głęboką ewolucję. Antoni Macierewicz od lewactwa przesunął się "ciut-ciut" w inną stronę, przypomnijmy sobie Stefana Niesiołowskiego z okresu ZCHN i porównajmy z obecnym. Przykłady można mnożyć - przypominał Wołek
        wydarzenie bez precedensu, Żakowski i Wołek Giertycha mają już za swojego chłopa. Oni by swoje własne matki sprzedali...
        Ora et labora

        Komentarz


        • JKM - człowiek zagadka i wiadomo o tym nie od dzisiaj. Zachwyca dorastających, wzudza litość i zaciekawienie o dorosłych. Zawsze jednak w okresie kampani czy ważnych wydarzeń jego działalność jest bardziej destrukcyjna i wbrew pozorom sprzyjająca nomenklaturze. 11 Listopada czy przemarsz ruskich w czasie Euro. Napinka a potem stwierdzenie, że on właściwie nie widzi niczego złego ani żadnych zanków komunistycznych i że są to wspaniali, nastawieni pokojowo towarzysze. Zresztą szkoda na niego klawiatury.

          Komentarz


          • Zamieszczone przez zinger Zobacz posta
            wydarzenie bez precedensu, Żakowski i Wołek Giertycha mają już za swojego chłopa. Oni by swoje własne matki sprzedali...
            sprawa w miarę jasna, podobno sradzio go do platformy zaprasza

            http://www.fakt.pl/Giertych-zaprasza...,176562,1.html
            Ostatnio edytowany przez spotter_spotterow; [ARG:4 UNDEFINED].
            "bycie narzędziem Rosji nam się opłaca" - Bartłomiej Sienkiewicz, grudzień 2010

            "Jeśli Andrzej Duda wraz z PiS-em pójdą w stronę ostrego rozliczenia Smoleńska, będziemy mieli w Polsce wojnę domową. Kaczyński zmieni retorykę albo zostanie zmieniony." - Lech Wałęsa, maj 2015

            Komentarz


            • Zamieszczone przez cobson1916 Zobacz posta
              Dla mnie to jedna z kluczowych rzeczy,które kładą Naszą Ojczyznę na łopatki i klucz do przyszłości Polski,który leży gdzieś w głębokiej studni i być może pozostanie tam na wieki

              http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,tit...wiadomosc.html
              Istnieje raport, z którego wynika, że rosyjskie służby specjalne mogły wpływać na wynik wyborów w Polsce. Dokument ujawnił poseł PiS-u Maks Kraczkowski dwa dni temu. Dzień później zmarł nagle jeden ze współautorów dokumentu – prof. Jerzy Urbanowicz.
              http://niezalezna.pl/32657-j-urbanow...tu-o-serwerach
              Nie można w godzinie śmierci zostawić przyjaciół samych, nie można ratować tylko swojego życia, uszczuplając i tak niewielkie szanse ocalenia oddziału.
              Pada decyzja: Wracamy!
              Po godzinie doszli do włazu, drabinką wspięli się w górę, wychodzili kolejno, Tadeusz ciągnął erkaem za lufę, Józek popychał broń od dołu, za nimi wyszedł mały Kajtek, z uwielbieniem patrzący na Tadeusza. Wrócili w znane już sobie gruzy, wrócili z erkaemem do przyjaciół.

              Komentarz


              • „GPC”: 19 września koniec śledztwa ws. śmierci gen. Petelickiego. "Nie ma przesłanek, by je przedłużyć"

                Gen. Sławomir Petelicki popełnił samobójstwo. Nikt mu w nim nie pomógł – tak ma brzmieć wniosek prokuratury w śledztwie dotyczącym byłego dowódcy GROM. Według „Gazety Polskiej Codziennie”, 19 września postępowanie zostanie zamknięte.


                Nie ma przesłanek do tego, aby je przedłużyć. Aczkolwiek ostateczna decyzja zostanie podjęta za jakiś czas

                – powiedział „Codziennej” Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

                Wśród cytowanych przez dziennik przyjaciół Petelickiego, którzy mnie wierzą w wersję o samobójstwie jest ppor. Przemysław Klimas, bliski znajomy generała:

                Chociaż jestem zwolennikiem logiki przyczynowo-skutkowej, a nie teorii spiskowych, momentami jestem coraz bardziej przekonany, że Sławomir Petelicki mógł wybrać się na tamten świat z pomocą sił trzecich. Ostatni raz rozmawialiśmy na dwa dni przed śmiercią generała, 14 czerwca o godz. 17:30. Nic nie wskazywało na tak absurdalny scenariusz. Wręcz przeciwnie. Snuliśmy wiele patriotycznych planów. Inicjatyw, które zapowiadały się obiecująco i wyzwalały kreatywny zapał generała.

                A także prof. Krzysztof Rybiński, który dodaje, że tuż po tragedii w Smoleńsku oferowano Petelickiemu lukratywne posady lub role doradcze z zakresu bezpieczeństwa. Generał miał dziękować mówiąc: „budowanie nowych procedur trzeba zacząć od wskazania winnych katastrofy smoleńskiej”.
                http://wpolityce.pl/wydarzenia/35732...-je-przedluzyc
                Głową mur przebijesz!

                Komentarz


                • A ja cenie właśnie PiS za to , ze nie dopuścil do zniknięcia tematu tego co stało się w Smolensku . Tak , żyje przede wszystkim tym co zjem jutro na obiad i za co zapłacę rachunki , ale jaki zachodni rząd pozwolił by sobie na takie traktowanie tragedii w której zginęło tylu obywateli z prezydentem na czele jak to zrobił rząd Donalda Tuska i jak potraktowaly organizacyjnie uroczystości pogrzebowe władze Warszawy - akurat byłem wtedy w tym smutnym mieście Stalina które przy okazji jest moim rodzinnym miastem . Jednocześnie chciałbym przypomnieć , ze PiS nigdy nie przestał mówić o ekonomii i - to , że jest partia jednego tematu - smolenskuego - to propaganda PO , która oczywiście lemingi lyknely jak ges tuczona na gęsi pasztet czyli fois gras .a kretyni to powtarzają . PiS n i g d y nie uchylal się od dyskusji na tematy e o n o m i c z n e i nigdy nie był partia jednego tematu - jak rozsiewa to rządowa propaganda .Co do generals Petelickiego to nie on pierwszy jakoś w ostatnich latach popełnił samobójstwo .......
                  Ostatnio edytowany przez trendyOrca; [ARG:4 UNDEFINED].

                  Komentarz


                  • Czyżby seryjny samobójca już wyjechał z Polski
                    Prof.Szaniawski dobrze znał miejsce,w którym spotkała go kostucha
                    Interesująca wypowiedz szczególnie od 2:40
                    Kto ma dać radę jak nie My!

                    Komentarz


                    • Wczoraj Giertych urządził grila i średnio by mnie to interesowalo gdyby nie jeden fakt. Stawili się Marcinkiewicz, Kamiński, Poncyliusz, Sikorski, Kalisz i ..... Rafał Ziemkiewicz. Czegoś tu nie rozumiem, Ziemkiewicz przy flaszeczce z Kaliszem, Sikorskim, Marcinkiewiczem - jakieś nowe pojednanie?

                      Komentarz


                      • Telewizja Polsat News miała kamerę w pobliżu domu Romana Giertycha. Agnieszka Gozdyra, prowadząca m.in. program "To Był Dzień" informowała kto pojawił się na politycznym grillu. "PN: Kazimierz Marcinkiewicz. Michał Kamiński i Rafał Ziemkiewicz na grillu u mec. Giertycha.." - napisała dziennikarka. Później poinformowała jeszcze, że na spotkaniu pojawił się Ryszard Kalisz.

                        Fanom RAZ-a może da trochę do myślenia... Oczywiście sam pomysł ustawiania kamery pod domem adwokata, żeby sprawdzic kto do niego wpada i podawanie to jako newsa w PN
                        „Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez gizo Zobacz posta
                          Wczoraj Giertych urządził grila i średnio by mnie to interesowalo gdyby nie jeden fakt. Stawili się Marcinkiewicz, Kamiński, Poncyliusz, Sikorski, Kalisz i ..... Rafał Ziemkiewicz. Czegoś tu nie rozumiem, Ziemkiewicz przy flaszeczce z Kaliszem, Sikorskim, Marcinkiewiczem - jakieś nowe pojednanie?
                          a tam nowe
                          „Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez syrokomla Zobacz posta
                            Fanom RAZ-a może da trochę do myślenia...
                            Nie wiem, co rozumiesz przez "fanów". Ja lubię gościa poczytać. Natomiast nie jest politykiem, więc w takim raczej interesowałby mnie kontekst jego obecności.

                            Do myślenia da mi sytuacja, gdy kontakty towarzyskie wpłyną na ocenę rzeaczywistości przez RAZ-a. Najnowszy tekst

                            Legalizacja presstytucji i jej skutki
                            Subotnik Ziemkiewicza

                            Ładnych już parę lat temu, gdy tabloidy były na polskim rynku nowością, a o „tabloidyzacji” jeszcze się nie mówiło, pewien bardzo wtedy popularny aktor bardzo celnie wyjaśnił, czym się owa kolorowa nowość różni od innych mediów.

                            Powiedzmy, dostaję zaproszenie do jakiejś małej miejscowości − mówił. Jak je odrzucę, wyszydzą mnie, że gwiazdorzę i mam się za Bóg wie kogo. Jak przyjmę − że łapię każdą chałturę. Pojawię się z żoną − wykpią, że mnie nie spuszcza z oka, pilnuje, trzyma krótko. Pojawię się bez żony − roztrąbią, że się pokłóciliśmy i rozwodzimy. Zjem tam coś, będzie, że się obżeram i żebym pamiętał o linii, nie zjem, będzie, że pogardziłem gościnnością. Wypiję bodaj symboliczną lampkę wina − będą się rozwodzić, że się staczam w alkoholizm, odmówię − że całkiem mi już odbiło i z prostymi ludźmi się nie napiję… I tak dalej.

                            No dobra, tabloidy, wiadomo − wszyscy nimi gardzą. A co otrzymamy, jeśli w miejsce stanowiącego obiekt takiego „dziennikarskiego” polowania aktora, piosenkarza czy celebryty podstawimy polityka opozycji?

                            Wtedy mamy do czynienia nie z żałosnym, pogardzanym tabloidem, ale z najwyższej próby dziennikarstwem opiniotwórczym.

                            Jarosław Kaczyński milczy w sprawie Amber Gold i parabanków? To hańba, że w takiej sprawie lider opozycji nie ma nic do powiedzenia. Jarosław Kaczyński wypowiedział się w sprawie Amber Gold i parabanków? To hańba, że lider opozycji próbuje zbić na takiej sprawie polityczny kapitał. Jarosław Kaczyński mówi o Smoleńsku? Głupek, powinien mówić o gospodarce. Jarosław Kaczyński mówi o gospodarce? O, kupił se głupek kalkulator, cha, cha. Wyliczył na tym kalkulatorze, że państwo powinno mniej wydawać? Nieodpowiedzialny, chce odebrać ludziom świadczenia. Wyliczył, że państwo powinno być bardziej aktywne? Nieodpowiedzialny, chce zrobić z państwa piramidę finansową. Nie zapytał o zdanie Balcerowicza? Dno, nie słucha autorytetów. Pyta o zdanie Balcerowicza? Dno, usiłuje się cynicznie podpinać pod autorytety!

                            Każdy dzień przynosi kolejne takie uczone komentarze czołowych gwiazd dziennikarskiego salonu, obsypanych (przez siebie nawzajem) różnymi „wiktorami” i „dziennikarzami roku”. Oczywiście równolegle śpiewają oni pieśń drugą − o odpowiedzialnym, mądrym Tusku, który dokładnie odwrotnie: jak zapowiada, że podejmie w jakiejś sprawie działania nadzwyczajne, to zachwyca, dowodząc, że jest zdecydowanym liderem. A jak nic nie robi, to zachwyca, że nie jest populistą, tylko spokojnie pozwala działać procedurom państwa i jego właściwym organom.

                            Przewidywalność tego „opiniotwórczego dziennikarstwa” jest tak duża, że − jak w „Małej Apokalipsie” Konwickiego − nie ma powodu włączać w telewizorze fonii. Tym bardziej, że wymyślono kolorowe paski, na których bezustannie przemyka ten sam, różnie tylko formułowany przekaz „Jarosław Kaczyński znowu się ostatecznie skompromitował”, z rzadka przerywany „przełamującym newsem” o tym, jaki kolejny wielki zagraniczny autorytet wyraził uznanie dla dorobku III RP, a Donalda Tuska w szczególności.

                            Ma jednak ten przykry dla mediów agit-propu skutek uboczny, że wprawdzie ten Najważniejszy Widz i Czytelnik, ten, o którego zadowolenie im chodzi, jest z nich zadowolony − ale inni niestety coraz mniej są zainteresowani nieustającym przekonywaniem, że opozycja jest odrażająca fizycznie, moralnie i merytorycznie, a władza jeśli nie idealna, to w każdym razie znacząco od niej lepsza. Nie żeby umieli się przeciwko temu wszechobecnemu przekazowi zbuntować, tylko po prostu już go znają.

                            Dopóki nie było kryzysu, zadowolenie tego Najważniejszego pozwalało wszystkim „opiniotwórczym dziennikarzom” funkcjonować nawet bez większego zainteresowania odbiorców. Usłużność względem władzy przekłada się na ogłoszenia urzędowe, na pieniądze z różnych programów operacyjnych i rządowych kampanii podnoszących społeczną świadomość w tym czy innym temacie, na reklamy licznych spółek skarbu państwa bądź firm których interesy całkowicie zależą od życzliwości rządu, wykupujących całe kolumny, żeby reklamować na nich na przykład prąd albo coś równie wymagającego reklamy. A za te pieniądze można było do absurdu nabijać „rozpowszechnianie płatne”, oszukując reklamodawców i czytelników zawyżonymi statystykami. Ale przyszedł kryzys, i dochody z nieustannego polowania na opozycję zaczynają się kurczyć, w miarę, jak kurczy się coraz bardziej znużona nim publika.

                            I oto wielcy „dziennikarze”, którzy pięć, siedem lat temu bzdyczyli się na salonach, jaką to marnością i żałością są te tabloidy, uznali, że nie ma wyjścia, tylko trzeba je jak najwierniej kopiować. Nie tylko w coraz większym zainteresowaniu celebrytami, nie tylko w opisanej wyżej jednostajności wiecznej nagonki, szydzenia i poniżania (które łatwo nałożyły się na wzorce „dziennikarstwa” PRL), ale przede wszystkim w stylistyce. Od pewnego czasu już nie wystarcza w dziennikarskim mainstreamie dowalać Kaczorowi i, ogólnie, „pisowcom”. Teraz trwa tam mordercza konkurencja, kto to zrobi ostrzej, bardziej na chama i w bardziej prymitywnym guście.

                            Symboliczną postacią dla tego procesu stał się Tomasz Lis. Mnie to nie dziwi, bo zawsze dostrzegałem w nim przemożny psychologiczny przymus, żeby być „bardziej” − to ten typ człowieka, mówiąc obrazowo, co jak inni mają małpy, to on jest chory, dopóki nie będzie miał goryla. To cecha sama w sonie niekoniecznie zła, w normalnych krajach, gdzie karierę zawdzięcza się sobie, a nie protektorom, obraca się ona często na społeczny i indywidualny pożytek. Ale taki psychiczny przymus dobry jest raczej u biznesmena, ewentualnie polityka, na pewno nie u dziennikarza. Dziennikarz, we właściwym rozumieniu tego słowa, to człowiek, którego najważniejszym zadaniem jest powiedzieć coś mądrego i prawdziwego − a nie powiedzieć coś, co mu przyniesie największą czytalność, największą oglądalność i największe pieniądze.

                            Lis niestety poszedł w taki właśnie dziennikarski populizm, co go przywiodło do upadku. Łatwo ten upadek prześledzić. Kiedy był na krzywej wznoszącej, był specjalistą od zdań gładkich, od prawienia ponad podziałami poczciwych oczywistości w stylu książki „Co z tą Polską”, i od wydobywania z każdej sprawy tej jej części, pod którą podpisać się mógł jeśli nie każdy, to prawie każdy. To mu dało masową popularność. Kiedy potem zmieniły mu się priorytety i popularność tę postanowił zdyskontować, by zawalczyć o pozycję guru establishmentu, stał się specjalistą od oskarżycielskich mów w stylistyce prokuratora Wyszyńskiego, przelicytowując wszystkich w brutalności i prymitywizmie ataków na wrogów tegoż establishmentu.

                            Zeszmacenie przez Lisa „Newsweeka” nie na tym polega, że go uczynił organem rządowego agit-propu, bo to zrobił już Maziarski. Polega na tym, że uczynił go pismem nieskończenie prymitywnym, sprowadzającego każdą sprawę do tezy prostej jak cep. Niekiedy w sposób urągający zdrowemu rozsądkowi. Może najlepszym przykładem służy tu sprawa in vitro. To w końcu poważny, trwający od lat spór, część wielkiej dyskusji, w której są argumenty za i przeciw; sprawa skomplikowania, niejednoznaczna, każąca wybierać między rożnego rodzaju wartościami. Co zrobił z niej „Newsweek”? Narrację o tym, że ciemni katolicy nienawidzą dzieci poczętych za pomocą sztucznego zapłodnienia.

                            Aferę Amber Gold przykrywa Lis „aferą” która polegać ma na tym, że PiS dostaje dotacje budżetowe, i że Kaczyński, na życie którego dybał już jeden podjudzony nieustanną medialną nagonką psychopata, by ostatecznie zamordować przypadkowego członka PiS, ośmiela się zatrudniać ochronę. Coraz bardziej oczywiste kłamstwa władzy w sprawie Smoleńska przykrywa z kolei „aferą” polegającą na tym, że raport komisji Macierewicza, po tym, jak upublicznienia go odmówiła marszałek Sejmu (ale ten istotny fakt „Newsweek” oczywiście ukrył) wydała drukiem prywatna spółka, i sprzedaje go za pieniądze, zamiast rozdawać za darmo. A swoje własne propagandowe ześwinienie − demaskowaniem tych mediów, którzy nie mogą liczyć na miliony od władzy za reklamowanie prądu, że żyją ze swoich czytelników i sympatyków, sprzedając im książki czy gadżety!

                            Ja pomijam, że kiedy Lis, który za podlizywanie się klasie panującej III RP wywalił sobie pod Warszawą mały pałacyk, atakuje w ten sposób Sakiewicza, który żeby wydawać opozycyjną gazetę zastawił odziedziczone po rodzicach mieszkanie, to rzecz jest zwyczajnie obrzydliwa (żeby nie było: nie zazdroszczę Lisowi jego pieniędzy, przeciwnie, na swój sposób nawet doceniam ludzi, którzy jak się sprzedają, to naprawdę za coś, a nie za akcje „Agory” − no, ale bez przegięć!). Zwracam uwagę na brzemienny w skutki fakt, iż w ten sposób przekaz „Newsweeka” adresowany jest w coraz większym stopniu do skrajnie zacietrzewionych debili, wykluczając z targetu gazety ludzi o jakichkolwiek ambicjach do własnego sądu.

                            W dobie kryzysy lepiej mieć mniej odbiorców o „twardej” tożsamości, niż więcej, ale nie tak przywiązanych. Toteż do tego samego co Lis targetu − zacietrzewionego, chorego z nienawiści, ze strachu przed „powrotem IV Rzeczpospolitej” i z kompleksów, że przez polski katolicki ciemnogród „odstajemy” od „europejskiej normalności” − ścigać się zaczęły wszystkie media spod znaków „Tusku” musisz. Te bardziej zasiedziałe na pozycji „liderów opinii” robią to „z pewną taką nieśmiałością”, te próbujące zająć ich miejsce − bez postinteligenckich zahamowań. „Ludzie to kupią, ludzie to kupią, byle na chama, byle w mordę, byle głupio”. Zero argumentów, zero półcieni − prosty, maksymalnie emocjonalnie. Maks skandalu, prowokacji, zniewagi, żeby ktoś podał do sądu i żeby móc się chwalić, jak nas Kaczor prześladuje. Przerobić kogoś w okładkowym fotomontażu na Bin Ladena, albo na Hitlera… Nie, to już było. Może zrobić go z opuszczonymi gaciami? Na sedesie? Z kupą na głowie? Grunt w każdym razie uderzyć w kogoś takiego i w taki sposób, żeby „tamci” raz jeszcze zawyli, i nasi musieli się zbiec nas bronić.

                            U niedalekiego kresu tej licytacji, pewnie za jakieś pół roku, dojdzie Lis do ściany i długo drapiąc się w głowę, wymyśli że zostało już tylko wytytłać w błocie Papieża. Mam! − na okładce goły Wojtyła w burdelu, a w środku kower o jego życiu seksualnym. Na bazie źródłowej, że słyszeliśmy, że gdzieś podobno mówiono, że nie był za młodu taki święty. Z powołaniem się na czyjeś wspomnienie, że widywano go w czterdziestych latach w towarzystwie jakiejś pięknej nieznajomej, i na historyka, z badań którego wynika, że w czasie wojny nawet bardzo wierzący ludzie zawieszali na kołku swe niezłomne zasady.

                            Przesadzam? Może nie? Sami Państwo oceniajcie. Zjawisko jest obrzydliwe, i jako dziennikarz patrzę na nie z niesmakiem − zwłaszcza, gdy odpowiedzialni za nie jednocześnie usiłują występować w roli wyroczni, rozliczając dziennikarzy opozycyjnych z „wysokich standardów” zawodu. Ale jako człowiek, który identyfikuje się z dziennikarstwem opozycyjnym, widzę też pozytywną stronę tego procesu. W wyścigu do czytelników „Faktów i Mitów” (można to nazwać „palikotyzacją”, choć moim skromnym stosowniej jest mówić po prostu o zbydlęceniu) rządowe media będą coraz bardziej gubić odbiorców. Tych ze środka, „nie zajmujących się polityką”, którzy nieuchronnie zaczynają być tą młocką zniesmaczeni i odkrywają nachalność i nicość propagandy, jakiej zostali poddani. Na dłuższą metę uruchomienie tej licytacji pomiędzy prorządowymi przekaziorami daje więc skutki pozytywne.

                            Na razie najlepiej wychodzą na niej tabloidy. Jeszcze do niedawna uważane za media najgorszego sortu, za wzorzec pisania prymitywnego i podłego − zaczynają się na tle „mediów opiniotwórczych” robić całkiem poczciwe. Może jeszcze nie są wzorcem, ale, mówiąc szczerze, na tych dwóch kolumnach „normalnych” opinii, które taki na przykład „superak” wciska pomiędzy klasycznie tabloidowe publikacje o majtkach Dody, już dziś znajduje czytelnik więcej uczciwej i merytorycznej publicystyki, niż w renomowanych niegdyś „tygodnikach opinii”.
                            http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2012/0...-i-jej-skutki/
                            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                              Nie wiem, co rozumiesz przez "fanów". Ja lubię gościa poczytać. Natomiast nie jest politykiem, więc w takim raczej interesowałby mnie kontekst jego obecności.


                              Co do ostatniego tekstu - przecież napisałem, że dla mnie akcja Polstau to żenada. Natomiast jak na "autora niepokornego" to ciekaw ma towarzystwo
                              „Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”

                              Komentarz


                              • Zakładając, że to jego towarzystwo, a nie goście sproszeni przez gospodarza
                                My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X