Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta
    W związku z:
    - bezrobociem
    - popsuciem sobie pleców
    - "pocięciem" się z "koleżanką"

    mam trochę wolnego czasu i pochylę się nad Twoimi KŁAMSTWAMI :P

    MIASTO
    komisja 1,2,3,4 i 14 Szpital - daruję sobie nazwy ulic odpowiednio 184,181,172,239 i 5 głosów, czyli razem - 781 GŁOSÓW NA PSL
    WIEŚ
    5 - Oficjałów, Okalina-Kolonia, Okalina-Wieś, Wąworków 68
    6 - Adamów, Balbinów, Brzezie, Nikisiałka Duża 128
    7- Kobylanki, Kobylany, Kochów. 130
    8- Jałowęsy, Tomaszów 73
    9- Zochcinek 39
    10- Karwów, Nikisiałka Mała, Tudorów. 38
    11- Gojców, Jagnin, Strzyżowice. 119
    12- Czerników Karski, Czerników Opatowski, Jurkowice, Kornacice, Lipowa, Marcinkowice, Podole, Rosochy. 170
    13- Dom Pomocy Społecznej w Zochcinku 62
    CZYLI RAZEM 827 GŁOSÓW NA PSL
    781 głosów miasto 827 wieś

    moja racja jest jedyna słuszna, oraz prawdziwa, bo jest moja !!

    ps. śmiesznie wygląda to 85% poparcie w Domu Pomocy Społecznej dla PSL...z tego wszyscy (oprócz jednej czarnej owcy) zagłosowali na 1 z PSL czyli dosyć...."kontrowersyjną" (ale słynącą z uczciwości) osobę Marszałka Województwa Jarubasa
    Ja Rubas ! Glosowalbym na gościa za samo pocieszne nazwisko ! Nic jednak tak mnie nie rozbraja jak reprezentacja Koalicjanta Pawlaka - kogo ten człowiek reprezentuje , czyje interesy , jakie interesy - to dla mnie drobna zagadka . Wiele będzie pytań typu - jakim cudem facet rozkręcil na taka skale interes typu Amber Gold - to może odpowiem pierwszy bo wydaje mi się , ze wiem .......Amber Gold mógł się kręcić a nawet rozkrecac bo miał poparcie wysokich urzędników i członków koalicji rządzącej. Wyobraźcie sobie pierwszego lepszego przechodnia który wpada na pomysł takiego biznesu ....

    Komentarz


    • Z 2008

      Szara sieć Czarnych stóp

      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Yanks Zobacz posta
        To już nie jest łopatologiczne, ale ogólnie pojąłem. Jeszcze jedno, jak w tej sytuacji wyglądałby RZĄD ... ? Mniej-więcej od czego by zależał?
        Zalezal by od pieniedzy . Jak kazdy rzad pod kazda szerokoscia geograficzna . Inne uwarunkowania - geopolityczne na przykład tez maja wielkie znaczenie . Ale PiS na przykład nie miał siły przebicia w mediach z prostego powodu - nie miał pieniędzy z takich interesów jak Amber Gold na finansowanie swojej kampanii wyborczej . A PO miało . O PSL u się nie wypowiadam - skąd ma pieniądze - bo jak dla mnie to jakaś organizacja mafijna . Teraz rozumiem skąd się brała ta "fajna , pozytywna energia " o której tyle mówił z idiotycznym uśmiechem na "przystojnej " twarzy niejaki Donald .
        Ostatnio edytowany przez trendyOrca; [ARG:4 UNDEFINED].

        Komentarz


        • Polityczny PR ostatnich dni w wykonaniu PiS =
          "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

          Komentarz


          • Nie wiem , nie sledzilem . PR jest od sprzedawania g.......a w złotym opakowaniu zacofanym przodownikom wytężonej korporacyjnej pracy . Ja jestem wolny strzelec .
            Ostatnio edytowany przez trendyOrca; [ARG:4 UNDEFINED].

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
              Polityczny PR ostatnich dni w wykonaniu PiS =
              a konkretnie ?

              Komentarz


              • Zaproszenie 'najgłośniejszych' nazwisk ekonomicznych. Nawet jeśli ich program jest mocno socjalny to i tak zyskuje miano jedynego poważnego programu ekonomicznego pojawiającego się w debacie publicznej.

                Co więcej pojawiło się wreszcie 'otwarcie', a nie ciągłe budowanie oblężonej twierdzy. Naprawdę miło oglądać zestrachanych przedstawicieli PO, którzy są kompletnie bezradni i stać ich jedynie na tekst, że 'to zajmowanie cennego czasu ekonomistom i można było im ten program wysłać pocztą'.
                "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                Komentarz


                • Czyli wychodzi, że zapowiedzi PiS-u o zmianie monotematycznego nurtu się sprawdzają. Zaczęli coś tam myśleć, co mnie bardzo cieszy. Ciekawi mnie, jak faktycznie wyglądałyby koszty wprowadzenia tego programu- tu debata ekonomistów byłaby bardzo wskazana. Czytałem dziś felieton Ryszarda Bugaja, który choć jest nastawiony mocno socjalnie, raczej skłania się do krytyki planu przedstawionego przez partię Kaczyńskiego. Nie znam się na ekonomii aby móc to ocenić, ale w porównaniu z tym, co ma do zaoferowania Platforma (czyli niczym), PiS chyba stanie się w końcu tą alternatywą dla wahających się wyborców- do końca roku, choć może to jest moje nazbyt optymistyczne nastawienie, pułap 35% w sondażach zostanie osiągnięty.

                  Komentarz


                  • Wiadomo, że za PiS-em delikatnie mówiąc nie przepadam, ale sam pomysł i wrzucenie na główny nurt (ruszt) zmagań ekonomistów to jest ciekawy zabieg socjotechniczny. W jednym momencie ośmieszyli Rostkowskiego (brak zaproszenia - zasłyszane na TVN 24 na mieście w ciągu dnia) przy okazji stawiając siebie w okazji rozgrywającego (moderator debaty, w której rząd i jego eksperci są podmiotem).

                    Boję się tylko, że plan Kaczyńskiego spali na panewce, gdyż okaże się za kilka dni, że odzew ze strony ekonomistów jest żaden. Dwie trzecie z nich nie zadeklaruje chęci wzięcia udziału w tej inicjatywie, a ci co się zgłoszą z Rybiński, Kluską i Gilowską na czele będą debatować wyłącznie w antyrządowym tonie co uczyni debatę mało wiarygodną.

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez midzi Zobacz posta

                      Boję się tylko, że plan Kaczyńskiego spali na panewce, gdyż okaże się za kilka dni, że odzew ze strony ekonomistów jest żaden. Dwie trzecie z nich nie zadeklaruje chęci wzięcia udziału w tej inicjatywie, a ci co się zgłoszą z Rybiński, Kluską i Gilowską na czele będą debatować wyłącznie w antyrządowym tonie co uczyni debatę mało wiarygodną.
                      Co teraz zrobi Salon? Ekonomiści wcale nie wyśmiali propozycji Jarosława Kaczyńskiego, a wręcz przeciwnie: pozytywnie ocenili pomysł debaty nt. propozycji gospodarczych PiS. Zadeklarowali też chęć udziału w takim spotkaniu.

                      Prezes PiS Jarosław Kaczyński zaproponował dziś, by 24 września odbyła się konferencja z udziałem ekonomistów i przedstawił listę zaproszonych ekspertów.

                      Były wiceprezes NBP Krzysztof Rybiński ocenił, że propozycja dyskusji apolitycznych ekonomistów na temat propozycji gospodarczych polityków to dobry pomysł. Jego zdaniem, brakuje obywatelskiej debaty z udziałem ekspertów na podobne tematy.

                      Także główny ekonomista BCC Stanisław Gomułka powiedział, że jeśli zostanie zaproszony, nie widzi powodu, by nie wziąć udziału w debacie. - Zawsze reagowałem pozytywnie na propozycje kontaktu ze strony polityków - powiedział Gomułka.

                      Przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich Ryszard Petru jest gotowy uczestniczyć w debacie zaproponowanej przez PiS pod warunkiem, że nie będzie ona jedynie widowiskiem medialnym. - Chodzi mi tylko o to, by to była dyskusja ekonomistów, którzy nie będą tylko tłem dla polityków. Jeżeli tak będzie, to nie widzę przeciwwskazań, by w takiej debacie wziąć udział - powiedział.

                      Zainteresowanie udziałem w debacie wyraził także profesor instytutu PAN Ryszard Bugaj. - Myślę, że gdyby to było jakoś sensownie relacjonowane, to do opinii publicznej doszłyby sygnały, w szczególności w jednej sprawie - że ekonomiści wyobrażają sobie politykę na różne sposoby, że nie jest tak, jak prowadzi ją rząd - powiedział Bugaj.

                      Także prof. Leokadia Oręziak uważa, iż taka debata jest potrzebna. Podkreśliła, że jak najbardziej jest gotowa wziąć w niej udział. Ma też nadzieję, że mimo dużej liczby zaproszonych każdy będzie mógł się wypowiedzieć. - To bardzo dobra myśl, żeby nastąpiła jakaś konfrontacja ekonomistów o różnych poglądach. Taka koncepcja, jak mi się wydaje, wskazuje na otwartość organizatorów, którzy nie ograniczyli się do jakiejś określonej grupy osób - oceniła prof. Oręziak. - Wiele z tych osób było przy władzy, więc to nie jest bez znaczenia, co powiedzą - dodała.

                      Chęć stawienia się wyraził również wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski. - Przyjmujemy zaproszenie na debatę, nie widzimy powodu, by było inaczej i nigdy nie robiliśmy założeń z góry, by w takich debatach nie brać udziału. Jednym słowem: czekamy na wyznaczenie daty i godziny - powiedział Sadowski.

                      "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                      Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                      Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                      Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                      "
                      Janusz Waluś - czekaMY!

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez Jaco Zobacz posta
                        Zgodziłą się też Elżbiera Chojna-Duch. Dziś w TVN24 się wypowiadała. Członkini Rady Polityki Pieniężnej.

                        I m.in. Ryszard Bugaj
                        Jesteś panem własnego losu.

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez trendyOrca Zobacz posta
                          Ale w malych miasteczkach takich jak np Zwierzyniec PSL rzadzi na zasadach mafijnych za zgoda mieszkancow , ktorym widocznie z jakis niewyjasnionych dla mnie POwodow bardzo to odPOwiada . To jest problem mentalnosci - obawa przed zmiana plus zastraszanie mieszkancow przez lokalnych kacykow z PSL-u- tzn rozdawnictwo pracy . Kto zyje dobrze z lokalnym kacykiem z PSLu ma szanse na jakas prace - kto nie - musi wyjezdzac i to szybko .
                          Dzieki czemu zdolni i nalepsi wyjezdzaja , zabytki POpadaja w ruine a obrzydliwa , zupelnie makabryczna siedziba lokalnego kacyka jest dopieszczana ....nie ma to jak przejechac sie po POlsce rowerem .
                          No i jeszcze to disco , chyba dla czlonkow PSLu jest to nieodzowny atrybut wladzy i symbol przedsiebiorczosci - pod ktore zajezdzaja czarne beemki.....czysta radocha .
                          A wszystko dookola sie sypie ...wPOolskim filmie tego nie POkazuja heheheh LOL LOL



                          Nie lubie tego robic , ale pozwolcie , obywatele, ze zacytuje samego siebie sprzed paru miesiecy



                          Powtorze - PO i Donald Tusk mimo frazesow o nowoczesnosci pchneli Polske mocno w tyl - porownac , k.....a ,taka nowoczesna Ordynacje Zamojskich .......a teraz tam zieje pustka i tragizmem . PSL rzadzi , k.....a . Koalicjant .
                          Ostatnio edytowany przez trendyOrca; [ARG:4 UNDEFINED].

                          Komentarz


                          • Większość dnia byłem odcięty od mediów, więc te komunikaty do mnie nie doszły. Zobaczymy jak to w praktyce wyjdzie, bo przynajmniej w kilku wypowiedziach widać ALE.

                            Komentarz


                            • GóWno zdecydowało się na demaskację dwóch posmoleńskich oszołomów o socjalistyczno-klerykalnych korzeniach - współautorów kaczystowskiej alternatywy. Niżej efekt.

                              Technokraci smoleńscy. Kim są eksperci PiS?

                              Racjonalnie o gospodarce, za Macierewiczem o Smoleńsku. - Są sprawy najważniejsze, bardzo ważne i ważne. Smoleńsk to kwestia życia i śmierci - mówi Paweł Szałamacha. Kim są gospodarczy eksperci PiS


                              Z posłem Szałamachą, byłym wiceministrem skarbu w rządzie PiS, spotykamy się w czwartek w kawiarni nieopodal Sejmu. Za trzy godziny minister finansów Jacek Rostowski podsumuje koszty propozycji gospodarczych prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. A to Szałamacha był jednym z autorów tego programu.

                              - Tak, będę w Sejmie - Szałamacha odbiera telefon. Wzywają go, by pomógł wiceszefowej PiS Beacie Szydło przygotować się do konferencji, na której na gorąco ma odpowiedzieć Rostowskiemu. Minister zarzuci Kaczyńskiemu, że jego propozycje wysadziłyby budżet.

                              Teraz oni

                              Przez ostatnie miesiące PiS-owscy eksperci od gospodarki - Szałamacha oraz Przemysław Wipler - raz w miesiącu spotykali się z Kaczyńskim, Szydło i szefem klubu Mariuszem Błaszczakiem w warszawskiej siedzibie partii przy Nowogrodzkiej. Punkt po punkcie dyskutowali program PiS w kwestii podatków, rynku pracy, służby zdrowia czy edukacji.

                              Szałamacha wychodził z tych spotkań z pewnym niedosytem. Miał prezesowi mnóstwo do powiedzenia, ale Kaczyński ma zwyczaj uciekać w dygresje, a wtedy gospodarka schodzi na dalszy plan.

                              PiS jednak czuje, że tej jesieni, gdy kryzys szaleje w strefie euro, a spowolnienie dotarło do Polski, gospodarka będzie tematem numer jeden. To szansa pozbycia się wizerunku partii jednego tematu - katastrofy smoleńskiej. I walki o bardziej centrowych wyborców. Właśnie dlatego Kaczyński chce wciągnąć PO w dyskusję o gospodarce. Najpierw przedstawił program, potem była polemika z Rostowskim, a wczoraj zaproponował debatę o gospodarce, na którą zaprosił ekonomistów od prawa do lewa, m.in. Leszka Balcerowicza, Zytę Gilowską, Grzegorza Kołodkę, Witolda Modzelewskiego i Ryszarda Bugaja. Ma być też seria konferencji programowych - w tym o walce z bezrobociem.

                              - Musimy pamiętać o zasadzie ''stay on message'', czyli stale powtarzać, o co nam chodzi - tłumaczy Szałamacha. Lubi wtrącić czasem angielski zwrot.

                              Droga do ucha prezesa

                              Szałamacha długo pracował na zaufanie prezesa. Prawnika z praktyką w renomowanej międzynarodowej kancelarii Clifford Chance wciągnął w orbitę PiS Kazimierz Marcinkiewicz.

                              Szałamacha odszedł z kancelarii, bo uznał, że praktykowanie prawa - choć daje pieniądze - jest nudne. W 2003 r. założył Instytut Sobieskiego, fundację zajmującą się tworzeniem programów gospodarczych i politycznych. Złośliwi powiadają, że celem Instytutu była polityczna kariera jego twórców - wiceministrem finansów, a później ministrem budownictwa w rządzie PiS został ekspert Instytutu Mirosław Barszcz, dziś doradca ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina.

                              Kaczyński wciąż miał jednak dystans do Szałamachy. Gdy w 2005 r., po odwołaniu ministra skarbu Andrzeja Mikosza, premier Marcinkiewicz chciał wstawić na to miejsce Szałamachę, Kaczyński postawił weto. Ministrem został kolega prezesa ze studiów Wojciech Jasiński. Ale to Szałamacha prowadził najważniejsze projekty - negocjował z Eureko w sporze z PZU, przeprowadził fuzję Pekao SA z BPH.

                              Na tle socjalnego PiS Szałamacha ma opinię gospodarczego liberała. W latach 90. należał do UPR Janusza Korwin-Mikkego. Gdy w 2004 r. jako ekspert Sobieskiego miał przedstawić liderom PiS na konwencji w Gdańsku propozycję programu gospodarczego, Kaczyński uznał ją za zbyt liberalną i sprzeczną z koncepcją ''Solidarnego państwa''.

                              Ale podczas dwuletnich rządów PiS Szałamacha zaczął patrzeć na gospodarkę oczami Kaczyńskiego - już dopuszcza większą interwencję państwa. Popierał wojnę, którą PiS wypowiedziało ''oligarchom''. - Władza publiczna powinna ustalać sprawiedliwe reguły działania dla biznesu, korporacji zawodowych. Nie może być ich zakładnikiem. Dziś wiele osób twierdzi, że rząd jest po to, żeby być dobrym dla biznesu, zwłaszcza dla dużego biznesu - mówił w 2007 r. ''Gazecie''.

                              Dziś zachwala Karty Dużych Rodzin, które mają umożliwić rodzinom wielodzietnym otrzymanie zniżki na korzystanie z basenów czy komunikacji. - Grodzisk Mazowiecki wprowadził takie rozwiązania i to działa. Podobne zniżki funkcjonują zresztą w innych państwach, np. we Francji - twierdzi Szałamacha.

                              Wierzy w Kaczyńskiego, ale do partii się nie zapisał. - Jestem bezpartyjnym PiS-owcem - mówi o sobie.

                              Od Korwina do Kaczyńskiego

                              Wipler to też prawnik. Studiował w Warszawie, gdy idolem wielu studentów był Lech Kaczyński, minister sprawiedliwości w rządzie Buzka. Jego kolegą z roku był np. Paweł Wilkoszewski, późniejszy asystent Zbigniewa Ziobry w resorcie sprawiedliwości. Trudny dostęp do zawodów prawniczych tworzył klimat sprzyjający pomysłom otwarcia korporacji.

                              - Janusz Korwin-Mikke proponował, żeby każdy mógł świadczyć usługi prawnicze, dla studenta I roku to był znakomity pomysł - wspomina Wipler, podobnie jak Szałamacha weteran UPR. Potem jednak zbliżył się do PiS.

                              - Wtedy było kwestią przypadku, czy wybierze się PiS czy PO, ja byłem bliżej PiS ze względu na zawody prawnicze. Przemysław Gosiewski imponował mi skuteczną walką o otwarcie zawodów - zaznacza Wipler.

                              Po studiach pracował jako ekspert od podatków w renomowanych firmach doradczych Ernst and Young i Deloitte, był związany z liberalnym think tankiem Centrum im. Adama Smitha (tam poznał Szałamachę). Za rządów PiS był dyrektorem departamentu w ministerstwie gospodarki.

                              W 2009 r. - jak wcześniej Szałamacha - odszedł na swoje. Założył think tank, Fundację Republikańską, która zaangażowała się w walkę o otwarcie korporacji prawniczych. O Sejm pierwszy raz walczył w 2005 r., posłem został w 2011 r.

                              W życiu partyjnym radzi sobie o wiele lepiej niż Szałamacha. Politycznie związał się z rzecznikiem PiS Adamem Hofmanem - potrafił nawet powiedzieć, że uznaje jego przywództwo - dzięki czemu miał łatwiejszy dostęp do mediów. Do partii zapisał się od razu, gdy został posłem. Dziś tropi przerosty administracji pod rządami PO. Przygotował raport na ten temat, w ''exposé'' Kaczyńskiego odpowiadał za fragment o zmianach w administracji i polityce prorodzinnej.

                              Dr podatek i mr Smoleńsk

                              Szałamacha o gospodarce mówi z przekonaniem. Ale naprawdę ożywia się, gdy rozmowa schodzi na Smoleńsk.

                              - Są sprawy ważne, bardzo ważne i sprawy życia i śmierci. Proszę sobie wyobrazić, że zostało wam 30 minut życia. Czy wtedy myślicie o majątku itd.? Nie, wtedy człowiek zajmuje się rzeczami ostatecznymi. Smoleńsk to sprawa życia i śmierci - przekonuje.

                              Teraz już gestykuluje, podnosi głos: - Chciałbym mieć złudzenia co do tej ekipy, że politycy Platformy dbają o Polskę, że na miejscu katastrofy interesowali się czymkolwiek poza tym, żeby ładnie wyjść na zdjęciach, że instytucje państwowe nie są tylko tabliczkami przykręconymi do budynków.

                              Choć Szałamacha nie zapisał się do zespołu Antoniego Macierewicza badającego katastrofę, bywa na jego posiedzeniach. Wspomina też liczne rozmowy z Macierewiczem. - Sfalsyfikował raport MAK i komisji Millera, ustalił, że na pokładzie samolotu doszło do dwóch wybuchów. Że eksperci Millera twierdzili co innego? Wsłuchiwali się w oczekiwania władzy i zachowali się oportunistycznie - twierdzi Szałamacha. - Czuję się upokorzony, to, co pokazała Platforma, oddając Rosjanom śledztwo, to tandeta. A dlaczego to zrobiła? Bo reprezentuje zewnętrzne interesy, nie jest w stanie znieść ciężaru polskiej państwowości, to jej taki wulgarny liberalny mental.

                              Szałamacha dopuszcza myśl, że to Rosjanie przeprowadzili zamach. - A co by ich powstrzymało? Zabili przecież Litwinienkę.

                              Wipler - też nie należy do zespołu Macierewicza - pytany o katastrofę nie rozkręca się tak jak Szałamacha, ale recytuje obowiązującą najwyraźniej w partii formułę: - Zgadzam się z ustaleniami zespołu Antoniego Macierewicza.

                              Jak można pogodzić racjonalne uprawianie polityki, planowanie reformy podatkowej z niemal wprost wyrażonym przekonaniem, że Rosjanie zabili nam prezydenta? - pytamy.

                              Szałamacha odpowiada tytułem encykliki ''Fides et ratio'' (Wiara i rozum). - Tu nie ma sprzeczności.

                              - Smoleńsk to fides, a gospodarka to ratio?

                              - Chodzi mi tylko o pewne odniesienie, że to się da pogodzić. To nie jest diabelska alternatywa - mówi polityk PiS.
                              My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                              Komentarz


                              • Przewinął się tu Korwin. Mogliśmy niedawno przeczytać w tym temacie o kolejnej "niefortunnej" wypowiedzi. Poniższy tekst polecam szczególnie sympatykom tego człowieka.


                                Przepraszam za Korwin-Mikkego! Postępowiec na miarę przełomu XIX i XX wieku nie jest konserwatystą XXI wieku


                                W swoim tekście, który narobił w ostatnich dniach tyle rozgłosu, w którym w otwarty sposób Korwin-Mikke szydzi z osób niepełnosprawnych, zrównuje te osoby wręcz z najgorszymi mętami społecznymi, wiele osób dostało odpowiedź, jakie rzeczywiście poglądy ma ów człowiek, który mówi o sobie, że jest konserwatystą.

                                (…) nie chodzi o estetykę: w społeczeństwie obowiązuje zasada: „Z kim przestajesz, takim się stajesz”, więc i oglądanie – godnych podziwu skądinąd - wysiłków para-sportowców może przynieść - przejściowe, na szczęście - zaburzenia w motoryce!). Jeśli chcemy, by ludzkość się rozwijała, w telewizji powinnismy ogladac ludzi zdrowych, pieknych, silnych, uczciwych, madrych - a nie zboczeńców, morderców, słabeuszy, nieudaczników, kiepskich, idiotów - i inwalidów, niestety

                                To nie są słowa konserwatysty tylko postępowca. I to postępowca mentalnie siedzącego na przełomie XIX i XX wieku. Nie mówiąc o pseudonaukowej, prymitywnej po prostu paplaninie prezesa Kongresu Nowej Prawicy:

                                oglądanie wysiłków para-sportowców może przynieść - przejściowe, na szczęście - zaburzenia w motoryce!

                                To tak jakby oglądanie w telewizji zacinającego się, jąkającego i sepleniącego Korwin-Mikkego sprawiło, że śpiewak operowy zacznie fałszować. Ale najgorszy jest ów wydźwięk POSTĘPU: „Jeżeli chcemy, żeby ludzkość się rozwijała”. Stąd nie przypadkiem Mikke zrównuje w swoim tekście inwalidów ze złodziejami, mordercami, zboczeńcami. Bo przesłanie jest jasne: chcemy postępu to musimy wyeliminować tych, którzy ten postęp, rozwój wstrzymują i dlatego nie powinniśmy oglądać w telewizji „zboczeńców, morderców, słabeuszy, nieudaczników, kiepskich, idiotów - i inwalidów”. A skoro nie powinniśmy ich oglądać w telewizji to siłą rzeczy przecież nie powinniśmy ich oglądać również w szkole, pracy, na ulicy. Tak więc nagle okazuje się, że nie są to niefortunne wypowiedzi Korwin-Mikkego, tylko z nich wypływa czyste przesłanie eugeniczne.

                                I tego typu deklaracja ideowa pojawiła się na stronach internetowych w początkach istnienia obecnej partii Mikkego:

                                Nie wolno też dbać o dziś istniejące jednostki, zabraniając im (wbrew ich woli!) ryzykować swoim zdrowiem i życiem. Nowa Prawica wierzy, że w wyniku selekcji naturalnej naród się ulepsza, a nie marnieje. Żydzi zawdzięczają swoją siłę temu, że przez lata podlegali w wyniku prześladowań takiej właśnie selekcji. Sarny, na które polują wilki i myśliwi, są coraz szybsze, zgrabniejsze i zdrowsze – natomiast będące pod ochroną żubry w Puszczy Białowieskiej marnieją

                                I znowu kolejny pseudonaukowy, bezmyślny bełkot na który można odpowiedzieć takim samym „logicznym” argumentem, że może to te żubry są sprytniejsze, bo ostało ich się niewiele dzięki selekcji naturalnej i teraz mają w Puszczy Białowieskiej super życie, a durne sarny muszą cały czas zasuwać, żyć przy tym w ciągłym napięciu i stresie, żeby przetrwać.

                                Można się z tego naśmiewać, ale pada jednak w tych stwierdzeniach coś już co wręcz mówi nam w jakim kierunku podąża myślenie postępowca:

                                Żydzi zawdzięczają swoją siłę temu, że przez lata podlegali w wyniku prześladowań takiej właśnie selekcji.

                                W innym tekście Korwin-Mikke pisze wręcz, że:

                                W wyniku Holokaustu (podobnie jak wskutek poprzednich prześladowań!) wśród Żydów wystapiła silna selekcja naturalna - najzdolniejsi przeżyli - i wskutek tego dziś ten naród ma potęgę nieznaną w dotychczasowych dziejach...

                                Koszmarne? Koszmarne. Holocaust jako narzędzie selekcji naturalnej! Kiedy zrozumiemy z kim mamy do czynienia, wyznawcą jakiej ideologii jest Korwin-Mikke to już coraz mniej dziwią potem takie wpisy jak:

                                w sporze o zapłodnienie "in vitro" nie chodzi o zgodę na te zabiegi - lecz o to, czy finansować je z kieszeni podatnika. Temu drugiemu jestem zdecydowanie przeciwny.

                                Czyli samo in vitro jest OK, tu się Mikke zgadza z całą postępową lewicą. Czy kolejna „mądrość”:

                                dzięki selekcji naturalnej w następnych pokoleniach jest coraz mniej brzydkich dziewczyn

                                Szkoda, że nie coraz mniej głupich polityków, no nie?

                                No to teraz zerknijmy do ulubionej przez prezesa KNP Wikipedii, jak twórca pojęcia eugeniki Galton rozumiał nauki wypływające z teorii swojego kuzyna Darwina:

                                Galton poprawił swoją definicję, aby uwzględnić specyfikę eugeniki pozytywnej, zachęcającej do częstszego reprodukowania się najlepszych osobników oraz eugeniki negatywnej, zniechęcającej do reprodukcji osobników mniej wartościowych.

                                Jeżeli wczytamy się w publicystykę Mikkego to widać wyraźnie jak ona idealnie współgra z definicją Galtona. A czytając już bardzo uważnie Mikkego można się obawiać, że selekcja naturalna podążyła jednak w złym kierunku i może wypadałoby jej pomóc, aby nie tylko naród żydowski, ale też jakiś inny naród osiągnął potęgę nieznaną w dotychczasowych dziejach. W końcu według samego Mikkego:

                                Teoria Ewolucji dla 90% ludzi jest niezrozumiała

                                Skoro tak, to przecież za pomocą selekcji naturalnej (która jak widzimy dotąd nie za bardzo się sprawdziła, skoro mamy według Korwina 90% ludzi niedorastających Korwinowi umysłowo) można łatwo zmienić te proporcje.

                                Najsmutniejsze jest to, że te i podobne brednie Korwin-Mikkego czytają młodzi ludzie, wchodzący dopiero w dorosłe życie dla których facet z muszką jawi się jako autorytet. Rodzi się pokusa i pycha dla tych, którzy nagle zaczynają „rozumieć” nauki Korwina. Pycha, bo przecież poprzez zrozumienie tego, co podaje guru, młody człowiek myśli sobie, że staje się lepszy od innych, przestaję być w gronie tych 90% gorszych - tego tępego L**du (jak pisze Mikke) czy motłochu jak piszą za nim jego wyznawcy - tylko dołącza do rozumnej elity. A reszta po prostu nic z tego co mówi i pisze Mikke nie rozumie. Nie rozumie, bo nie dorasta intelektualnie. Tylko, że skoro jest jakaś rozumna elita, lepsza, mądrzejsza i wierząca w selekcję naturalną to automatycznie rodzi się z tej pychy pokusa, aby wiedzę o selekcji naturalnej wykorzystać i pomóc naturze, tak aby nieco szybciej zmienić te niekorzystne proporcje, aby w przyszłości nie 10, a 100% ludzi rozumiało teorię Darwina.

                                I w związku z tym rzeczy złe przestają być złe, jeżeli służyć mają osiągnięciu tego „dobrego” celu. Jacyś ludzie dokonują aborcji? To w zasadzie dobrze, niech lewacy się w ten sposób wykończą, a my konserwatyści przetrwamy. Inni są homoseksualistami? Świetnie, nie będą robili dzieci i problem homosiów rozwiąże się samoistnie (dzięki selekcji naturalnej oczywiście). Jacyś tam ćpają? To świetnie, cała ta banda się wytruje, a my konserwatyści przetrwamy (i pewnie dlatego w wyborach parlamentarnych na listach wyborczych Kongresu Nowej Prawicy znaleźli się zwolennicy legalizacji marihuany - nota bene członkowie organizacji, która opowiedziała się za blokadą Marszu Niepodległości - co jak można przypuszczać miało się przyczynić do przyspieszenia procesów selekcji naturalnej)
                                .

                                Jest to postawa całkowicie pogańska, antychrześcijańska, całkowicie niezgodna z nauką Kościoła Katolickiego, odrzucająca tę naukę. A przede wszystkim te poglądy są zwyczajnie niebezpieczne. I skoro Nowa Prawica wierzy, że "w wyniku selekcji naturalnej naród się ulepsza, a nie marnieje”, a dodatkowo „w wyniku Holokaustu (…) wystapiła silna selekcja naturalna (…) i wskutek tego (…) naród ma potęgę nieznaną w dotychczasowych dziejach”, to resztę dopowiedzcie sobie Państwo sami…

                                W roku 2010 Korwin-Mikke nie istniał. Po opuszczeniu w 2009 roku Unii Polityki Realnej Mikke ożywił Platformę Janusza Korwin-Mikkego, uśpiony na kilka lat byt partyjny, który zmienił ostatecznie nazwę na „Wolność i Praworządność”. Wokół samego Korwina skupiła się garstka nowych osób oraz grupa starych działaczy, która jeszcze próbowała odzyskać dla Mikkego UPR, ja do tego grona dołączyłem po kilku miesiącach od powołania WiP. I paradoksalnie, to że Korwin-Mikke zniknął, to że ludzie i media o nim w praktyce zapomnieli sprawiło, że w wyborach prezydenckich odniósł sukces. 4. miejsce przed wicepremierem Pawlakiem i tak znaną postacią jak Olechowski na których kampanie poszły miliony to był sukces. O wcześniejszych ekscesach Mikkego jakby wszyscy zapomnieli lub nie przywiązywali szczególnej uwagi. Tacy jak ja, którzy zaangażowali się mocno w pracę przy kampanii prezydenckiej, a później samorządowej wierzyli, że mimo wszystko uda się wokół Mikkego zbudować silny ruch polityczny, który powalczy w wyborach z obecnym układem. Ba, ja sam, wcześniej nie uczestnicząc i nie angażując się w żadne życie polityczne, sądziłem naiwnie, że niefortunne wypowiedzi Mikkego, to tylko wypadki przy pracy i że mimo tego uda się zbudować. Na początku roku 2011 Korwin-Mikke rozwiał ostatecznie moje wątpliwości, które narastały przez cały rok 2010, kiedy patrzyłem jakich ludzi Mikke de facto przyciąga i na jakich stawia. Zaskoczyło mnie, że tak łatwo do głosu w partii Mikkego dochodzą ludzie o poglądach jawnie antykatolickich, lansowani przez samego Mikkego, wypychani przez niego do przodu. Jeżeli przeanalizuje się publicystykę Korwin-Mikkego wszystko staje się jasne dlaczego tak się dzieje. Dlatego wszystkich chciałem przeprosić za to, że miałem swój udział w ożywieniu tego politycznego trupa.
                                http://wpolityce.pl/artykuly/35771-p...ysta-xxi-wieku
                                My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X