Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez szemrany Zobacz posta
    Chodziło mi o tekst o rozmowie z ambasadorem Iranu zamieszczonej na stronie Instytutu Lecha Wałęsy. Trochę ręce opadają, ale widoczne Polska nie ma większych problemów. Widziałeś to w ogóle?
    Wiem , wiem.

    Czytałem i faktycznie dość dziwna notka.Zaskoczyło mnie tylko Twoje wkurwienie.

    Komentarz


    • Zamieszczone przez hasor Zobacz posta
      Francuz chce skończyć z polityką oszczędności i zacząć stymulować popyt ( a raczej wszyscy chcą, by Niemcy przestały oszczędzać a zaczęły wydawać, podnosić płace itp. by wspomóc peryferia Europy). Takie pomysły to nie nowość, już Barosso rok temu uważał, że jeżeli któreś państwo ma jeszcze miejsce w budżecie na wydatki stymulujące popyt, powinno to wykorzystać, a teraz Hollande i spółka wracają do tej koncepcji. Wraca zatem podnoszona niedawno idea tzw. fiscal space, czyli różnicy między długiem obecnym a maksymalnym, pojawiająca sie w tamtym roku w publikacjach IMF-u i analityków Moodiego. Tak czy siak na europejskich szczytach będziemy świadkami przeciągania liny między zwolennikami oszczędności i tych co są za zwiększaniem zadłużenia by pobudzić popyt(wspieranych autorytetami Krugmana czy Stiglitza).
      Znasz się na tych sprawach lepiej ode mnie. Moje nieekonomiczne oko zauważyło tylko fakt, że jak wybuchł kryzys to unicestwiono najważniejszą cechę liberalizmu - odpowiedzialność. Zamiast pozwolić upaść Grecji to rolowano pieniądze rozpuszczając winę banków udzielających im kredyty, w między czasie spekulacja spowodowała wyśrubowanie długu Grecji na niebotyczne kwoty, że wyliczono, że jakby Grecy oszczędzali 10 lat to MOŻE wróciliby do poziomu jaki mieli przed 'pomocą' Europy. I teraz po rozmyciu odpowiedzialności i tak Grecja upadnie(w rozwalonej gospodarce..).

      Teraz na wiele spraw jest już za późno. A czy ciąć wydatki czy pobudzać popyt to już dywagują i dywagują i nadal nie mogą dojść do konsensusu(jak wiesz są plusy i minusy obu strategii).
      Zamieszczone przez hasor Zobacz posta
      Tak, tylko weź pod uwagę, że przy dzisiejszym bezrobociu jakie jest wśród ludzi w wieku 15-25 (dla Francji obecnie prawie 1/4 młodych i ciągle rośnie) wypełnienie przez nich okresów składkowych jest wątpliwe. Mamy więc dylemat - kazać tym ludziom pracować aż dobrną do tych 40 czy tam 45 lat pracy (dla niektórych okazałoby się że musieliby pracować na przykład po 70), albo pozwolić im skończyć w wieku 60 z przykładowo 30 latami składek co oczywiście odbije się na wielkości emerytur, albo tak jak poprzednio z tym że państwo dokłada się do emerytur by były godziwe. Po dupie dostaje budżet, a właściwie ówcześni pracujący, bo to na nich wejdzie obowiązek utrzymania tego.
      Nie ma dobrego wyjścia z obecnej sytuacji z emeryturami. Niestety ale sam system jest chory z założenia - bo to jest nic innego jak piramida finansowa. Dopóki każde kolejne pokolenie było liczniejsze i utrzymywało mniejszą liczbę staruszków, nie było problemu, ale teraz demografia się wywraca a wraz z nią ta piramida emerytalna.
      Ale w tym co proponuje Hollande jest przejście na emeryturę w wieku 62 lat, lub dla tych co płacili składki cały czas(41.5 roku) - 60 lat. Tak jak mówisz, niewielu to dosięgnie, ale Ci co pracowali sumiennie dostaną zasłużoną 'nagrodę'. Takie rozwiązanie mi się podoba i tyle

      A, że cały system jest niewydolny.. no cóż ja prosty człowiek jestem niech myślą nad rozwiązaniami światli ekonomiści z milionowymi pensjami.

      Zamieszczone przez hasor Zobacz posta
      Dla mnie zagrania raczej pod publiczkę, bo wiele w ogólnym rozrachunku nie zmienią. Gorzej jest z pomysłami typu zmniejszyć tydzień pracy, podwyższyć płacę minimalną, bardziej chronić miejsca pracy. Sorry, ale jak dla mnie Hollande może i ma dobre intencje, ale parafrazując słynny cytat z "Fausta" jest on częścią tej siły, która wiecznie dobra dla klasy robotniczej pragnąc, wiecznie zło jej czyni . Te pomysły doprowadzą do zwiększenia się jednostkowych kosztów pracy, spadku konkurencyjności wyrobów francuskich, co poskutkuje mniejszymi wpływami z eksportu i spowolni wzrost, spowoduje dalsze zwiększanie się bezrobocia wśród młodych (zwłaszcza podwyżki płacy minimalnej, którą pobiera aż 20 % Francuzów już bardzo wysokiej zarówno na tle Europy jak i w odniesieniu do średniego wynagrodzenia. Empirycznie udowodnione jest, że podwyżki płacy minimalnej w większości doprowadzają do zwiększenia się bezrobocia i powstania szarej strefy) No i pomysły na stymulacje gospodarki - dług Francji w ostatnich 4 latach wzrósł o ponad 20 p. procentowych i sięga 90%. Jeżeli Hollande nadal będzie go zwiększał, przy jednoczesnym wprowadzaniu wspomnianych wcześniej "reform" które mają ogromną szansę podkopać wzrost gospodarczy, co oczywiście samo z siebie pogorszy wskaźnik dług/PKB, to w wariancie pesymistycznym czeka go ścięcie ratingów i wyższy koszt długu.
      No cóż, jak zacznie to wprowadzać to pogadamy

      Choć mnie osobiście **** strzela jak czytam Balcerowicza, który nie potrafi jednego konstruktywnego zdania sklecić nad poprawą sytuacji w naszym kraju jak
      a) zmniejszyć płacę minimalną,
      b) podnieść wiek emerytalny jeszcze bardziej.
      C) (władza może kłamać o sytuacji w kraju, bo dojdą do władzy populiści z PiSu )

      Sorry oni dostają kupę forsy, ale ich pomysły są warte ile moja skromna wiedza z ekonomii. Niech porobią za 1500zł a potem przestaną pierdolić(inna sprawa, ze we Francji płaca minimalna jest na dużo wyższym poziomie).

      PS. Ja nie jestem fanem Hollande, nie głosowałbym na niego. Ale patrząc na obłudę tych drugich bronię go, dla przekory. Pewnie przyjdzie czas na krytykę, bo bliżej mi do poglądów konserwatywno-liberalnych(nie mylić z tymi 'liberalnymi').

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Peace Zobacz posta
        Moje nieekonomiczne oko zauważyło tylko fakt, że jak wybuchł kryzys to unicestwiono najważniejszą cechę liberalizmu - odpowiedzialność.
        Wielu ekonomistów uważa, że program oszczędności to nic innego jak rozmywanie odpowiedzialności i zrzucanie jej z rynku finansowego na barki społeczeństwa. Z drugiej strony samo społeczeństwo też nie jest bez winy, bo przyzwyczaiło się do dobrobytu na kredyt i za wszelką cenę. Np .noblista Stiglitz pisze:
        "Wysłuchiwanie podobnych wskazówek z ust szefów banków centralnych, ministrów finansów, dyrektorów banków prywatnych, którzy mieli swój udział w doprowadzeniu światowego systemu finansowego na skraj zapaści i są odpowiedzialni za obecny bałagan, de facto niewiele wnosi."

        Zamiast pozwolić upaść Grecji to rolowano pieniądze rozpuszczając winę banków udzielających im kredyty, w między czasie spekulacja spowodowała wyśrubowanie długu Grecji na niebotyczne kwoty, że wyliczono, że jakby Grecy oszczędzali 10 lat to MOŻE wróciliby do poziomu jaki mieli przed 'pomocą' Europy. I teraz po rozmyciu odpowiedzialności i tak Grecja upadnie(w rozwalonej gospodarce..).
        Ratowanie Grecji to nic innego jak ratowanie niemieckich i (zwłaszcza) francuskich banków albo chociaż danie im trochę czasu na przygotowanie się do bilansowego armagedonu. Sprawa Grecji jest analogiczna do Argentyńskiej, z tym że Argentyna po pierwsze ma czym się gospodarczo pochwalić (bardzo silne rolnictwo) po drugie miała własną walutę, a Grecja ma rozdęty socjal i przyzwyczajone do niego społeczeństwo i walutę, której nie może dewaluować. Co by nie mówić Grecy sami są sobie winni i prędzej, czy później za to odpowiedzialność poniosą.

        A, że cały system jest niewydolny.. no cóż ja prosty człowiek jestem niech myślą nad rozwiązaniami światli ekonomiści z milionowymi pensjami.
        Kto rozwiąże (a nie "rozwiąże" )emerytalną zagadkę dostanie na dzień dobry Nobla. Tyle że coś nie widać by komuś sie to miało udać...

        No cóż, jak zacznie to wprowadzać to pogadamy
        Sądząc po tym jak szybko zaczyna z emeryturami, dodając że są to reformy chętnie widziane przez społeczeństwo, wydaje mi się że to tylko kwestia czasu...

        Choć mnie osobiście **** strzela jak czytam Balcerowicza, który nie potrafi jednego konstruktywnego zdania sklecić nad poprawą sytuacji w naszym kraju jak
        a) zmniejszyć płacę minimalną,
        b) podnieść wiek emerytalny jeszcze bardziej.
        C) (władza może kłamać o sytuacji w kraju, bo dojdą do władzy populiści z PiSu )
        Balcerowicz jest najpopularniejszym ekonomistą zapraszanym na salony i do telewizyjnych studiów, więc logiczne że jego głos słychać najlepiej. Jednak nie jest osamotniony w swych poglądach, mogę rzec że większość ekonomistów których serce jest po neoklasycznej stronie wysuwa podobne (różniące się szczegółami, ale będące w tym samym "duchu") postulaty. Rybiński, Gwiazdowski, Góra (tekst 1, tekst 2 ), Rzońca, Bukowski z IBS-u (tekst 1 oraz źródło gówniane więc zapodam cytat:
        "(...)Zagregowane zyski mogą być wysokie, ale jedna firma ma z tego tortu dużą część a inna małą. Tak jak ludzie - jedni zarabiają dużo, inni mniej. Można zapytać zwolenników płacy minimalnej, dlaczego proponują 1,5 tys.? Czemu nie 2,5 tys., skoro to taki złoty środek na dobrobyt? A może nawet 10 tys.? Jedynym sposobem by regularnie płacić ludziom więcej niż ich produktywność to dodrukować pieniądze. A to prosta droga do wzrostu inflacji. Ekonomicznym skutkiem płacy minimalnej może być tylko wzrost bezrobocia. Dotknie to tych nisko wykwalifikowanych, którzy wchodzą na rynek pracy (młodych, długotrwale bezrobotnych, po chorobie, kobiety po urlopach wychowawczych) i tych, którzy pracę zmieniają. Będą musieli skonfrontować się z trochę większą barierą wejścia na rynek pracy. Jeśli byli zatrudniani po 1300 zł, teraz nikt ich nie zatrudni po 1500 zł. Stracili przecież część doświadczenia i umiejętności, które mieli wcześniej. Dziwi mnie, że na własnym podwórku chcemy zrobić coś, co nas oburza w wykonaniu innych. Jeśli związki zawodowe w Niemczech czy Wielkiej Brytanii chcą ochronić swój rynek przed tańszymi pracownikami z Polski to jest to naszym zdaniem złe, bo zmniejszają nasz dostęp do swojego rynku pracy, zniechęcają nas do przyjazdu do nich. Tymczasem sami sprawiamy, że nasz rynek będzie mniej konkurencyjny, bo ludzie, którzy mogliby pracować za 1300 zł legalnej pracy nie dostaną. "
        Zresztą co do płacy minimalnej, w ostatnich latach wzrosła ona u nas o kilkadziesiąt procent (bodajże koło 40 od 2006 roku?) i dodając do tego legislację utrudniającą mobilność i elastyczność rynku pracy nie dziwię się, że mimo że uniknęliśmy recesji i że około 2 miliony ludzi wyjechało za granicę, mamy bezrobocie ponad 10%. Jakby się przyjrzeć w dane dokładniej, kto zasilał szeregi bezrobotnych w tych latach, to widać że głównie młodzi i słabo wykwalifikowani, czyli ci w których uderza PM...


        PS. Ja nie jestem fanem Hollande, nie głosowałbym na niego. Ale patrząc na obłudę tych drugich bronię go, dla przekory. Pewnie przyjdzie czas na krytykę, bo bliżej mi do poglądów konserwatywno-liberalnych(nie mylić z tymi 'liberalnymi').
        Wiadomo, tyle że jeżeli rzeczywiście zacznie na ostro spełniać swoje postulaty, to jest szansa że we Francji zapanuje ekonomiczny burdel, co odbije się na nas. Tyle dobrego, że nasz największy partner handlowy (Germanie) trzyma się mocno i to dzięki liberalnym reformom socjalisty Schroedera zwanym agenda 2000, które z "chorego człowieka europy" jakim były Niemcy na początku poprzedniej dekady stworzyły europejską gospodarczą lokomotywę, a im lepiej Niemcy stoją, tym lepiej stoi nasz eksport

        Komentarz


        • W sprawie 'minimalnej pensji' nie chodzi mi o wyliczenia, które pokazują, że czym niższa pensja minimalna tym niższe bezrobocie. To jest logiczne, że jak pracodawca może pracownikom mniej płacić to jest większa szansa, że ich więcej zatrudni.

          (Pomijając już kompletnie kompletne olanie stopy życia takich pracowników i ewentualne porównanie z pensjami osób wyżej postawionych, których - bez urazy - produktywność wcale nie jest wysoka.)

          Ale oni - mówię głównie o Balcerku - nic innego nie potrafią powiedzieć. Produktywność niższa niż te półtora kafla...

          Co do UE - mamy identyczne odczucia.

          Komentarz


          • Ogólnie z tą płacą minimalną to jest to niezła beka. Te ekonomistyczne mondre głowy, jakoś nie zauważyły, że od paru lat Polska jest w UE i nasze członkostwo, w takim tyci tyci stopniu odbija się także na naszej sytuacji ekonomiczno/gospodarczo/społecznej.

            Kiedy masz otwarte granice i zupełnie inne zarobki dajmy na to 50km od miejsca zamieszkania, to przez ten pryzmat płaca minimalna wygląda zupełnie inaczej.
            **** z tego, że bezrobocie się zmniejszy, jak i tak ludzie będą bidowali z pensją na poziomie 1200pln.

            Fakt jest taki, że sami dajemy się dymać z lewa i z prawa, a mondrale problem widzą w wieku emerytalnym.
            Lieber tot als rot!!

            Komentarz


            • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta
              **** z tego, że bezrobocie się zmniejszy, jak i tak ludzie będą bidowali z pensją na poziomie 1200pln.
              No właśnie ja bym chętnie zobaczył tych geniuszy-teoretyków żyjących za taką kasę, ciekawy jestem czy pozostaliby przy swoich racjach..

              Komentarz


              • ale to przecież jest proste jak drut.
                zmniejszenie pensji minimalnej g.... zrobi z kwestii bezrobocia, bo jak ktoś ma pracować za grosze to albo
                - zatrudni się na umowie o dzieło
                - obsra temat i wyjedzie za granicę/szara strefa/pasożytowanie/bandytka

                Mniejsza pensja minimalne = mniejsza pensja globalnie
                Mniejsza pensja globalnie = większy zysk pracodawcy
                Większy zysk pracodawcy = większy hajs dla ekonomisty/analityka ble ble ble

                Przecież to nie panie które pracują na kasie, czy tam goście z zakładu mięsnego, tylko wielki biznes zatrudnia Balcerowicza "Rybińskiego, Gwiazdowskiego, Górę, Rzońce, Bukowskiego"

                Oczywiście można bronić tezy, że im więcej $ ma wielki biznes, to tym samym poprzez dystrybucję dóbr skapnie też coś innym obywatelom.

                Tylko, że
                - ile kapitału w PL jest polskiego
                - w dobie globalizacji/otwartych granic czy tam rynku dóbr luksusowych, wielki biznes tak czy siak wytransferuje tą gotówkę z Polski - kupi sobie dom w Cannes/Miami, czy też nowego Aston Martina.
                Lieber tot als rot!!

                Komentarz


                • Ogólnie z tą płacą minimalną to jest to niezła beka. Te ekonomistyczne mondre głowy, jakoś nie zauważyły, że od paru lat Polska jest w UE i nasze członkostwo, w takim tyci tyci stopniu odbija się także na naszej sytuacji ekonomiczno/gospodarczo/społecznej.

                  Kiedy masz otwarte granice i zupełnie inne zarobki dajmy na to 50km od miejsca zamieszkania, to przez ten pryzmat płaca minimalna wygląda zupełnie inaczej.
                  Zacznijmy od tego, że przesadzasz z tym niby 50 km, widać nigdy nie byłeś w Reichu na gastarbaiterce (taką odległość tylko chyba do Niemiec można odnieść, bo jeśli chodzi o Czechy czy Słowację to tam płaca minimalna jest niższa od naszej, mimo że są to kraje bardziej zamożne od naszego). Osób które mają szczęście przejechać się do pracy w Niemczech i wrócić tego samego dnia jest garstka i zazwyczaj nie są to osoby "zagrożone" płacą minimalną. Zresztą w NRD-owie to nawet Niemcy mają problem z zatrudnieniem, poza tym tam bez jako takiego języka to Cie wezmą co najwyżej sezonowo na pole. W grę wchodzi miesiąc, dwa, może sześć poza domem. Wiem bo przerabiałem to sam…
                  Zresztą jakoś nie widzę, żeby teraz był taki popyt na Polaków czy w ogóle pracowników w ogarniętych kryzysem krajach zachodniej Europy. Mało tego coraz więcej ludzi wraca i szuka zatrudnienia w Polsce. Poza tym skąd założenie że tylko ci najmniej zarabiający i wykwalifikkowani uciekli na zachód?

                  **** z tego, że bezrobocie się zmniejszy, jak i tak ludzie będą bidowali z pensją na poziomie 1200pln.
                  Lepiej żeby miał jakąkolwiek pracę, niż nie robił nic lub pobierał zasiłek. Jest to ważne zwłaszcza dla osób najmłodszych, zbierających dopiero pierwsze doświadczenia, często mieszkających z rodzicami lub w tanich stancjach. Oni nie muszą być skazani na zawsze na tą płacę, od niej często tylko zaczynają, mają studia zaoczne itp. Tymczasem zmniejsza się im szansę nawet na byle jakie zatrudnienie, jakikolwiek grosz czy wpis do CV. Nie mówiąc już tego, że na prowincji 1200 to wcale takie grosze nie są…
                  Tak w ogóle to czemu nie podwyższyć płacy minimalnej do poziomu zachodnioeuropejskiego he? 1500 euro? Wtedy wszyscy będą szczęśliwi i nastanie dobrobyt, i nawet zły biznes ucieknie...
                  ale to przecież jest proste jak drut.
                  zmniejszenie pensji minimalnej g.... zrobi z kwestii bezrobocia, bo jak ktoś ma pracować za grosze to albo
                  - zatrudni się na umowie o dzieło
                  - obsra temat i wyjedzie za granicę/szara strefa/pasożytowanie/bandytka
                  Wyjazd za granicę jest teraz coraz mniej możliwy, zwłaszcza bez znajomości. Nie sądzę też że normalny człowiek nagle stanie się bandytą/złodziejem. Jak się zatrudni o dzieło to super, kombinować trzeba.
                  Co do Szarej strefy odwróciłeś zależność - prędzej się powiększy od podwyżki PM a także składki rentowej i innych podatków . Pracodawca nie może Ci dać 1500 ( a jego kosztuje to ogólnie około 1800, pamiętaj o jego składkach na pracownika, nie liczę już przeszkolenia i itp.)ale da ci 1400 albo i nawet 1500 do ręki pod ladą, bo dla niego to i tak zysk 300 zł . Straci pracownik (nie składuje) i budżet.

                  Mniejsza pensja minimalne = mniejsza pensja globalnie
                  Mniejsza pensja globalnie = większy zysk pracodawcy
                  Większy zysk pracodawcy = większy hajs dla ekonomisty/analityka ble ble ble

                  Przecież to nie panie które pracują na kasie, czy tam goście z zakładu mięsnego, tylko wielki biznes zatrudnia Balcerowicza "Rybińskiego, Gwiazdowskiego, Górę, Rzońce, Bukowskiego"

                  Oczywiście można bronić tezy, że im więcej $ ma wielki biznes, to tym samym poprzez dystrybucję dóbr skapnie też coś innym obywatelom.

                  Tylko, że
                  - ile kapitału w PL jest polskiego
                  - w dobie globalizacji/otwartych granic czy tam rynku dóbr luksusowych, wielki biznes tak czy siak wytransferuje tą gotówkę z Polski - kupi sobie dom w Cannes/Miami, czy też nowego Aston Martina.
                  Hehehe to wszystko bardzo ładnie i składnie brzmi i jest proste jak drut dopóki nie spojrzy się na pewne dane. Mówią one, że 70 % zatrudnionych pracuje w przedsiębiorstwach MSP, a 39% w przedsiębiorstwach zatrudniających do 9 osób (mikro). Jednocześnie sektor ten wytwarza około 50% polskiego PKB. O wielki biznes nie ma co się martwić, ich spokojnie stać na podwyżki płacy minimalnej. Zastanów się raczej, czy właściciela prostego zakładu na prowincji, zatrudniającego 5 osób na płacy minimalnej, który w warunkach kryzysu ma coraz mniej zamówień i już wyciął wszystkie premie i nadgodziny, ucieszy fakt, że będzie musiał płacić każdemu z nich 300 zł więcej + około 100 więcej na składki. Miesięcznie 2000 tysiące więcej (cały etat) i to w czasie kryzysu. Co zrobi? Któregoś musi zwolnić, w najlepszym wypadku da robotę na czarno lub na tzw. umowę śmieciową. Pomnóż sobie teraz tą sytuację przez set tysięcy, obejmując cały sektor. Weźmy nawet zakłady w których są robotnicy zatrudnieni za PM i jacyś tam bardziej wykwalifikowani za 2000 brutto. Oni też poczują presję płacową i tez zażądają podwyżek Wielki biznes brzuchy będzie miał jak najbardziej napakowane, tak samo jak "Rybiński, Gwiazdowski, Góra, Rzońca, Bukowski" a po dupie dostaje właśnie mały kapitał (a to on najczęściej jest Polski! ). Nie sądzę też, żeby ci pracodawcy uciekli i wytransferowali tą gotówkę z Polski - "kupili sobie dom w Cannes/Miami, czy też nowego Aston Martina”
                  No chyba że uważasz że każdy pracodawca to nieuczciwy wyzyskiwacz.
                  Zresztą ta Twoja analiza nie trzyma się kupy jeżeli zajrzysz trochę dalej niż poza Warszawę, Poznań, Wrocław itp. Rozumiem, ze tu rządzi wielki biznes, ale nie każdy pobierający PM to biedny wyzyskiwany kasjer w Tesco, mało tego, w obecnych czasach, przykładowo w mojej rodowitej mieścinie, na głębokiej zachodniopomorskiej prowincji, zakład meblarski zatrudniający głównie na płacy minimalnej i produkujący na eksport to dobrodziejstwo. Nie miał problemów ze znalezieniem pracowników. Niestety ostatnio trochę pozwalniał. Dlaczego? Mniejsze zamówienia i niemożliwość obniżenia płacy mniej obciążonej chwilowo załodze. Część ludzi dołączyła do ludzi żyjących z budżetu państwa...
                  No właśnie ja bym chętnie zobaczył tych geniuszy-teoretyków żyjących za taką kasę, ciekawy jestem czy pozostaliby przy swoich racjach..
                  Ja żyłem (i to nawet w Warszawie, łatwo nie było bo trochę rzeczy trzeba było sobie odmawiać, nawet nie stać mnie było na porządną dietę do siłki ) i swój pogląd na płacę minimalną podtrzymuje!
                  Moja pierwsza praca po liceum – wakacyjnie stolarnia, pchanie tracka. Gdyby wtedy ta płaca była na obecnym poziomie, roboty bym nie miał, robiłby to ktoś ze stałej załogi. Zresztą sam nikomu nie dałbym więcej za tą robotę niż 1000zł, bo to żadna filozofia przez 8-9 godzin pchać maszynę i patrzeć czy ma się wszystkie palce na miejscu

                  poza tym jeżeli sądzicie że wszyscy szeregowi ekonomiści/analitycy czy to pracujący w bankach, czy też specjaliści z NBP/MF/MG, jakich by poglądów nie mieli, zarabiają mega kokosy to gwiazdy zawsze będą zarabiać najwięcej, i to w każdym zawodzie, a plankton nie ma już tak łatwo...

                  Komentarz


                  • Na jakiej prowincji 1200 zł "to wcale nie tak mało"?
                    Podstawą materialną narodu jest ziemia, przemysł i handel. Kto ziemię, przemysł i handel oddaje w ręce cudzoziemców, ten sprzedaje narodowość swoją, ten zdradza swój naród.

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez Buziek_LG Zobacz posta
                      Na jakiej prowincji 1200 zł "to wcale nie tak mało"?
                      na takiej gdzie dziś bezrobocie sięga 20%, a przed akcesją 30% Dla absolwenta liceum/technikum mieszkającego z rodzicami to też nie jest mała kwota. Wiadomo każdy by chciał więcej, ale trzymajmy się realiów. Podpisałbyś się pod płacą minimalną przykładowo 3000 tys zł? Wtedy nikomu by nic nie brakowało

                      Komentarz


                      • Ładnie napisane, masz rację dla kogoś kogo rodzice utrzymują/partycypują w utrzymaniu 1200 zł "to wcale nie tak mało"... i daruj sobie pytania o 3k PN bo ja demagogię mam gdzieś i zwyczajnie ją ignoruję
                        Podstawą materialną narodu jest ziemia, przemysł i handel. Kto ziemię, przemysł i handel oddaje w ręce cudzoziemców, ten sprzedaje narodowość swoją, ten zdradza swój naród.

                        Komentarz


                        • ludzie, na jakim wy *******, że się wtrące, świecie żyjecie?

                          teoretyk z podstawówki za pieniadze rodziców

                          1200 to "nie tak mało"?

                          3000 to "nikomu nic by nie brakowało"?

                          co to za brednie? nawet nie chce mi sie wnikac w meritum jak czytam tak absurdalne stwierdzenia dzieci kompletnie oderwanych od realiów życia w tym kraju
                          ...ta ziemia do Polski należy
                          choć Polska daleko jest stąd,
                          bo wolność krzyżami się mierzy
                          historia ten jeden ma błąd!!!!

                          Better Dead Than Red!!!

                          Komentarz


                          • Praca za 1200 zł to "wcale nie tak mało" Nie wierzę w to co czytam...

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez hasor Zobacz posta
                              Zacznijmy od tego, że przesadzasz z tym niby 50 km, widać nigdy nie byłeś w Reichu na gastarbaiterce (taką odległość tylko chyba do Niemiec można odnieść, bo jeśli chodzi o Czechy czy Słowację to tam płaca minimalna jest niższa od naszej, mimo że są to kraje bardziej zamożne od naszego). Osób które mają szczęście przejechać się do pracy w Niemczech i wrócić tego samego dnia jest garstka i zazwyczaj nie są to osoby "zagrożone" płacą minimalną. Zresztą w NRD-owie to nawet Niemcy mają problem z zatrudnieniem, poza tym tam bez jako takiego języka to Cie wezmą co najwyżej sezonowo na pole. W grę wchodzi miesiąc, dwa, może sześć poza domem. Wiem bo przerabiałem to sam…
                              Zresztą jakoś nie widzę, żeby teraz był taki popyt na Polaków czy w ogóle pracowników w ogarniętych kryzysem krajach zachodniej Europy. Mało tego coraz więcej ludzi wraca i szuka zatrudnienia w Polsce. Poza tym skąd założenie że tylko ci najmniej zarabiający i wykwalifikkowani uciekli na zachód?
                              Ja nigdy w Niemczech nie pracowałem, ale mam znajomych ze ściany zachodniej-lubuskie , którzy w różny mniej lub bardziej legalny sposób radzą sobie w Niemczech, od wielu lat. Twój argument z językiem jest o tyle mało trafny, że równie dobrze można powiedzieć, że w Warszawie analfabeta też będzie miał problem ze znalezieniem roboty. Nauczenie się podstaw językowych nie powinno nastręczać większych problemów nawet dla zupełnego debila i dziś nie jest traktowane jako zwykłe podniesienie kwalifikacji zawodowych, mniej więcej takie samo jak prawo jazdy.
                              Argument o tych co wracają do Polski i niby tu szukają pracy jest mocno dyskusyjny, NIKT NORMALNY kto ma NORMALNĄ robotę zagranicą nie wróci tutaj, żeby zarabiać czy to 1200, czy to 3000.
                              Zamieszczone przez hasor Zobacz posta
                              Lepiej żeby miał jakąkolwiek pracę, niż nie robił nic lub pobierał zasiłek. Jest to ważne zwłaszcza dla osób najmłodszych, zbierających dopiero pierwsze doświadczenia, często mieszkających z rodzicami lub w tanich stancjach. Oni nie muszą być skazani na zawsze na tą płacę, od niej często tylko zaczynają, mają studia zaoczne itp. Tymczasem zmniejsza się im szansę nawet na byle jakie zatrudnienie, jakikolwiek grosz czy wpis do CV. Nie mówiąc już tego, że na prowincji 1200 to wcale takie grosze nie są…
                              Tak w ogóle to czemu nie podwyższyć płacy minimalnej do poziomu zachodnioeuropejskiego he? 1500 euro? Wtedy wszyscy będą szczęśliwi i nastanie dobrobyt, i nawet zły biznes ucieknie...
                              Ale z czego wziąłeś akurat to 1500euro?? Dlaczego w takim razie ten wielki biznes nie uciekł jeszcze z zachodniej europy, skoro są tam takie wielkie koszta pracy?? Odpowiedź na to pytanie ma gówno wspólnego z jakimikolwiek czynnikami ekonomicznymi

                              Zamieszczone przez hasor Zobacz posta
                              Wyjazd za granicę jest teraz coraz mniej możliwy, zwłaszcza bez znajomości. Nie sądzę też że normalny człowiek nagle stanie się bandytą/złodziejem. Jak się zatrudni o dzieło to super, kombinować trzeba.
                              Co do Szarej strefy odwróciłeś zależność - prędzej się powiększy od podwyżki PM a także składki rentowej i innych podatków . Pracodawca nie może Ci dać 1500 ( a jego kosztuje to ogólnie około 1800, pamiętaj o jego składkach na pracownika, nie liczę już przeszkolenia i itp.)ale da ci 1400 albo i nawet 1500 do ręki pod ladą, bo dla niego to i tak zysk 300 zł . Straci pracownik (nie składuje) i budżet.
                              Dla chcącego, nic trudnego, zresztą ciężko jest mi wyobrazić sobie kogokolwiek, kto nie ma żadnego ziomka/krewnego za granicą.
                              Znam od zajebania osób które poleciały na pełen przypał i dały radę.
                              Co do opcji pod ladą, to jest zupełnie inna kwestia - skuteczność w zwalczaniu szarej strefy nie zależy od tego czy pensja minimalna wynosi 1300, czy 2100.
                              Zamieszczone przez hasor Zobacz posta
                              Hehehe to wszystko bardzo ładnie i składnie brzmi i jest proste jak drut dopóki nie spojrzy się na pewne dane. Mówią one, że 70 % zatrudnionych pracuje w przedsiębiorstwach MSP, a 39% w przedsiębiorstwach zatrudniających do 9 osób (mikro). Jednocześnie sektor ten wytwarza około 50% polskiego PKB. O wielki biznes nie ma co się martwić, ich spokojnie stać na podwyżki płacy minimalnej. Zastanów się raczej, czy właściciela prostego zakładu na prowincji, zatrudniającego 5 osób na płacy minimalnej, który w warunkach kryzysu ma coraz mniej zamówień i już wyciął wszystkie premie i nadgodziny, ucieszy fakt, że będzie musiał płacić każdemu z nich 300 zł więcej + około 100 więcej na składki. Miesięcznie 2000 tysiące więcej (cały etat) i to w czasie kryzysu. Co zrobi? Któregoś musi zwolnić, w najlepszym wypadku da robotę na czarno lub na tzw. umowę śmieciową. Pomnóż sobie teraz tą sytuację przez set tysięcy, obejmując cały sektor. Weźmy nawet zakłady w których są robotnicy zatrudnieni za PM i jacyś tam bardziej wykwalifikowani za 2000 brutto. Oni też poczują presję płacową i tez zażądają podwyżek Wielki biznes brzuchy będzie miał jak najbardziej napakowane, tak samo jak "Rybiński, Gwiazdowski, Góra, Rzońca, Bukowski" a po dupie dostaje właśnie mały kapitał (a to on najczęściej jest Polski! ). Nie sądzę też, żeby ci pracodawcy uciekli i wytransferowali tą gotówkę z Polski - "kupili sobie dom w Cannes/Miami, czy też nowego Aston Martina”
                              No chyba że uważasz że każdy pracodawca to nieuczciwy wyzyskiwacz.
                              Zresztą ta Twoja analiza nie trzyma się kupy jeżeli zajrzysz trochę dalej niż poza Warszawę, Poznań, Wrocław itp. Rozumiem, ze tu rządzi wielki biznes, ale nie każdy pobierający PM to biedny wyzyskiwany kasjer w Tesco, mało tego, w obecnych czasach, przykładowo w mojej rodowitej mieścinie, na głębokiej zachodniopomorskiej prowincji, zakład meblarski zatrudniający głównie na płacy minimalnej i produkujący na eksport to dobrodziejstwo. Nie miał problemów ze znalezieniem pracowników. Niestety ostatnio trochę pozwalniał. Dlaczego? Mniejsze zamówienia i niemożliwość obniżenia płacy mniej obciążonej chwilowo załodze. Część ludzi dołączyła do ludzi żyjących z budżetu państwa...
                              Ale to jest zupełnie inne zagadnienie - struktura zatrudnienia. Zasadniczo, to człowiek ma wyjebane na to czy - pracuje w korpo/mikro/czy tam we własnej firmie - ma to znaczenie drugorzędne. Praca ma zapewnić godne życie - za 1200pln NI ***** NIE BĘDZIESZ ŻYŁ GODNIE.
                              To, że małe przedsiębiorstwa ledwo wiążą koniec z końcem spowodowane jest
                              - dużą konkurencją, przede wszystkim właśnie na rynku MŚP - jest to spowodowane tym ŻE W POLSCE JEŚLI CHCESZ DOJŚĆ DO JAKIEGOKOLWIEK POZIOMY ŻYCIA TO MUSISZ ROBIĆ SAM NA SIEBIE (szczególnie na prowincji- pokaż mi dajmy na to w takim Elblągu robotę za 10000na rękę). Za granicą nie ma takiego ciśnienia bo nawet będąc fizolem stać mnie na nową betę.

                              - tym, że na "zachodzie" jest po chuju więcej pieniądza w obiegu - MIĘDZY INNYMI DZIĘKI WIĘKSZYM PENSJOM, dzięki czemu każdego fizola stać, na jakieś jebane meble z zakładu meblarskiego z zachodniopomorskiej prowincji

                              Zamieszczone przez hasor Zobacz posta
                              Ja żyłem (i to nawet w Warszawie, łatwo nie było bo trochę rzeczy trzeba było sobie odmawiać, nawet nie stać mnie było na porządną dietę do siłki ) i swój pogląd na płacę minimalną podtrzymuje!
                              Moja pierwsza praca po liceum – wakacyjnie stolarnia, pchanie tracka. Gdyby wtedy ta płaca była na obecnym poziomie, roboty bym nie miał, robiłby to ktoś ze stałej załogi. Zresztą sam nikomu nie dałbym więcej za tą robotę niż 1000zł, bo to żadna filozofia przez 8-9 godzin pchać maszynę i patrzeć czy ma się wszystkie palce na miejscu
                              Ale to nie ma nic do rzeczy, nikt normalny nie będzie Ci robił za tysiaka. Chyba, że stoisz pod ścianą, ale szczerze to ja pierdole taką życie i taką robotę.
                              Zamieszczone przez hasor Zobacz posta
                              poza tym jeżeli sądzicie że wszyscy szeregowi ekonomiści/analitycy czy to pracujący w bankach, czy też specjaliści z NBP/MF/MG, jakich by poglądów nie mieli, zarabiają mega kokosy to gwiazdy zawsze będą zarabiać najwięcej, i to w każdym zawodzie, a plankton nie ma już tak łatwo...
                              Ale przecież nie jest istotne, czy robisz za 1500pln, czy 150000pln nikt normalny nie będzie kąsał ręki, która go karmi.

                              W przypadku ekonomistów, jest to ręka wielkiego biznesu. To wielki biznes jest za obecną chujową pensją minimalną, bo
                              - wielkim firmom trudniej jest bawić się w szarą strefę
                              - dla nich 100w tą, czy w tamtą robi w bilansie rocznym x baniek = premia dla zarządu + pewny etat dla ekonomisty

                              Mówienie o niskich kosztach pracy jako atucie Polski, to upokarzanie tego narodu, ale swoją drogą jak on to łyka, to niech się później nie dziwi, że jest u nas taki syf jaki jest. W tych Niemczech, Japonii, USA, to musi być straszna bieda skoro mają takie wysokie koszta pracy.
                              Lieber tot als rot!!

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez mort Zobacz posta
                                ludzie, na jakim wy *******, że się wtrące, świecie żyjecie?

                                teoretyk z podstawówki za pieniadze rodziców

                                1200 to "nie tak mało"?

                                3000 to "nikomu nic by nie brakowało"?

                                co to za brednie? nawet nie chce mi sie wnikac w meritum jak czytam tak absurdalne stwierdzenia dzieci kompletnie oderwanych od realiów życia w tym kraju
                                Polać Mu!
                                Morcie nie z podstawówki, tylko z SGH
                                Bóg z Nami, choj z Nimi.
                                Kocham Polskę, Pierdolę 3rp.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X