Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Do tego artykułu o greckich darmozjadach wystarczy tylko dodać:

    Szczyty eurolandu bez Polski? Tusk: Trudno.
    PRZECIEKI Z NOWEJ WERSJI PAKTU FISKALNEGO

    http://www.tvn24.pl/12692,1731014,0,...wiadomosc.html
    Jesteś panem własnego losu.

    Komentarz


    • Donald Tusk traktuje rządowy samolot jak prywatną taksówkę. Premier powrócił z ferii we Włoszech do Warszawy rządowym embraerem. Za ten rejs wszyscy podatnicy zapłacą około 150 tysięcy złotych - informuje "Super Express".

      Z informacji gazety wynika, że szef rządu przebywa z rodziną prawdopodobnie we włoskich Dolomitach. Wczoraj na jeden dzień przerwał urlop.
      Mógł przylecieć z urlopu do Polski samolotem rejsowym, za który zapłaciłby kilkaset złotych. Wybrał jednak rządowy. Koszt godzinnego lotu embraera to prawie 36 tysięcy złotych. Z wyliczeń "Super Expressu" wynika, że za rejs w obie strony podatnicy zapłacą około 150 tysięcy złotych.
      Jak przypomina "SE" to kolejny już przykład, gdy rządowego embraera Donald Tusk wykorzystuje do prywatnych celów.
      Kilka tygodni temu premier zabrał do tego samolotu swoją córkę Kasię oraz jej chłopaka Staszka Cudnego.
      Z kolei "Wprost" wyliczył, że od listopada 2007 roku do marca 2011 rządowymi samolotami z Warszawy do Gdańska, czyli do domu, premier leciał 175 razy i zapłaciliśmy za to ponad 6 milionów złotych.
      Tak, to ten sam Donio, który w kampanii wyborczej obiecywał, że będzie latał samolotami rejsowymi.
      "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
      Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
      Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
      Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
      "
      Janusz Waluś - czekaMY!

      Komentarz


      • Nie pyskować tylko zaciskać pasa bo kryzys!!!

        Komentarz


        • A kto zabroni dziadowi żyć bogato?.

          Komentarz


          • Debata "Prawica kontra lewica".

            Start dziś o 17:30Uniwersytet Warszawski, Pałac Kazimierzowski, Sala Brudzińskiego , Krakowskie Przedmieście 26/28


            Każdy prawicowy głos przyda się, zatem zapraszam serdecznie

            Szczegóły też na pejsie:
            http://www.facebook.com/events/271639182891499/
            OFMC




            Komentarz


            • Zamieszczone przez Jaco Zobacz posta
              Tak, to ten sam Donio, który w kampanii wyborczej obiecywał, że będzie latał samolotami rejsowymi.
              Mówisz językiem nienawiści.
              "To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć!"


              Bynajmniej to nie przynajmniej!

              Komentarz


              • ten język nienawiści to jakoś z czasów rzekomo minionych ciągle w duszy gra :

                http://www.youtube.com/watch?v=WTdRf...layer_embedded
                Lepiej zapalić świeczkę, niż przeklinać ciemność.
                Konfucjusz

                Komentarz


                • Zamieszczone przez ReczPOspolita
                  Mężczyzna, który we wrześniu próbował dokonać samospalenia przed siedzibą premiera, mówił prawdę o patologiach w skarbówce - czytamy w "Rzeczpospolitej".

                  Były pracownik warszawskiej skarbówki, a wcześniej policjant, w liście adresowanym do premiera opisał liczne nieprawidłowości, do jakich dochodziło w urzędzie, w którym pracował. Gazeta przypomina, że po tragedii premier zapewniał, że przeprowadzono tam kontrole, które niczego nie wykazały.

                  "Rzeczpospolita" dotarła jednak do raportu z kontroli, jaką w 2009 roku przeprowadziła Izba Skarbowa. Wynika z niej między innymi, że w urzędzie nie monitorowano zawieszonych spraw, przez lata referat nie prowadził ewidencji zawiadomień, do 2008 roku czyli do czasu, gdy sprawę zaczął ujawniać przyszły desperat Andrzej Ż., nie odnotowywano dat i sposobu zakończenia spraw. Rozstrzygnięcia skarbówki zapadały nawet z 46 miesięcznym opóźnieniem.

                  Z raportu kontroli wynika, że resort finansów zlecił ustalić odpowiedzialnych sytuacji, ale według kontrolerów, p.o. naczelnik urzędu nie złożyła doniesienia do prokuratury w sprawie niedopełnienia obowiązków przez pracowników i sprawa się przedawniła.

                  Po tragedii sprzed siedziby premiera, śledztwo w sprawie nieprawidłowości wznowiła prokuratura. W ubiegłym tygodniu przedłużono je do połowy kwietnia. Andrzej Ż. opuścił szpital na początku grudnia.
                  polski chleb powszedni...
                  "bycie narzędziem Rosji nam się opłaca" - Bartłomiej Sienkiewicz, grudzień 2010

                  "Jeśli Andrzej Duda wraz z PiS-em pójdą w stronę ostrego rozliczenia Smoleńska, będziemy mieli w Polsce wojnę domową. Kaczyński zmieni retorykę albo zostanie zmieniony." - Lech Wałęsa, maj 2015

                  Komentarz


                  • Sejmowa Komisja Finansów Publicznych pozytywnie zaopiniowała w piątek przeniesienie 65,6 mln złotych na współpracę z Polonią i Polakami za granicą ze środków Kancelarii Senatu do budżetu MSZ. Podobno na życzenie Donalda Tuska.
                    http://fakty.interia.pl/polska/news/...-tuska,1745923

                    Radzio potrzebuje pieniędzy. Donio Radzia wesprze daniną.
                    "bycie narzędziem Rosji nam się opłaca" - Bartłomiej Sienkiewicz, grudzień 2010

                    "Jeśli Andrzej Duda wraz z PiS-em pójdą w stronę ostrego rozliczenia Smoleńska, będziemy mieli w Polsce wojnę domową. Kaczyński zmieni retorykę albo zostanie zmieniony." - Lech Wałęsa, maj 2015

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez spotter_spotterow Zobacz posta
                      http://fakty.interia.pl/polska/news/...-tuska,1745923

                      Radzio potrzebuje pieniędzy. Donio Radzia wesprze daniną.
                      A po hvj mu ta kasa, znowu będzie kupował krzesła?
                      "MSZ zamienia się w ministerstwo dziwnych kroków. Najpierw przetarg na ekspresy do kawy po 8 tysięcy złotych sztuka, teraz zakup luksusowych foteli. Na 500 skórzanych krzeseł biurowych resort Radosława Sikorskiego wyda od 3 do 4 milionów złotych"

                      Komentarz


                      • Zasadniczo to tu nie chodzi o to by Radziowi dać, tylko o to by zabrać Senatowi.
                        A jak Radzio będzie wydawał pieniądze to każdy, kto ma pojęcie, wie doskonale.
                        "bycie narzędziem Rosji nam się opłaca" - Bartłomiej Sienkiewicz, grudzień 2010

                        "Jeśli Andrzej Duda wraz z PiS-em pójdą w stronę ostrego rozliczenia Smoleńska, będziemy mieli w Polsce wojnę domową. Kaczyński zmieni retorykę albo zostanie zmieniony." - Lech Wałęsa, maj 2015

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez RAZ
                          Na konferencji prasowej prokurator strzelił sobie w głowę, wcześniej w rozdzierającej mowie oskarżywszy dziennikarzy o to, że go zaszczuli na zlecenie bliżej nie określonych, ale bardzo wysoko postawionych ciemnych sił, którym nadepnął na ogon śledztwem w sprawie jakiejś straszliwej korupcji w armii. Wszyscy trąbią o tragedii, ale niewiele czasu mija i tragedia okazuje się farsą, bo już po kilku godzinach pułkownik-samobójca zaczyna udzielać wywiadów. W których prostuje, że w zasadzie zastrzelił się w proteście nie przeciwko dziennikarzom ani korupcji w wojsku, tylko przeciwko planom likwidacji prokuratury wojskowej.
                          Tu od bohatera tragicznego pochodnię buntu przejął już jego zwierzchnik, generał prokurator Parulski, który podnosi rokosz przeciwko swemu zwierzchnikowi, prokuratorowi generalnemu. W rokoszu tym wspiera go tradycyjnie związany z wszelakim postpeerelowskim trepostwem prezydent Komorowski, oznajmiając, że trzeba by przemyśleć rozdzielenie stanowisk prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości. Nikt nie ma sumienia przypomnieć naszemu Forrestowi Gumpowi z Belwederu, że w czasie gdy tej sztandarowej reformy pierwszej kadencji PO dokonywano, on sam pilotował ją jako marszałek Sejmu i zasadniczo wtedy należało myśleć. No, ale wtedy od myślenia marszałek Komorowski miał Tuska, a teraz już dał się najwyraźniej przekonać doradcom, że może myśleć sam. Niech go nie zniechęca, że nie nawykł i nie umie, ma mu kto podpowiedzieć.

                          Zresztą Donald, jak to ma we zwyczaju w sytuacjach kryzysowych, nawiał w Dolomity. Wpadł na chwilę, wypowiedział się niejasno, i zniknął znowu. Metoda radzenia sobie z kryzysami ta sama, jaką przed laty z powodzeniem stosował Jarosław Iwaszkiewicz - w razie jaki Marzec, Grudzień czy Czerwiec od razu chodu do Włoch i wracam dopiero, jak wszystko się ułoży. Dzięki temu zachował stanowisko niemalże dożywotnio. Powie ktoś, że on kierował tylko Związkiem Literatów Polskich, a nie całą Rzeczpospolitą - ja na to odpowiem, że nawet ten peerelowski związek za Iwaszkiewicza miał większe międzynarodowe znaczenie niż obecnie nasze państwo pod tak udanym kierownictwem.

                          Bo też nie mniej istotnym powodem ucieczki premiera w Dolomity (acz całkiem przykrytym w mediach "tragedią w Poznaniu" i dorocznym świętym oburzeniem na zwyrodnialców, którzy nie oddają należnej czci propagandowo-charytatywnemu rytuałowi III RP) jest nikczemny cios ze strony Europy. Europa niby to Donalda popiera, ale nie wiedzieć czemu, zamiast przemilczeć konkretne ustalenia w sprawie funduszu stabilizacyjnego, ogłosiła je, wykazując kłam rządowej propagandy o kolejnym osiągniętym sukcesie.

                          Przypomnę, bo już chyba nikt nie pamięta, że bezpośrednio po brukselskim szczycie premier i minister odnośnych spraw twierdzili, nie w trybie warunkowym, ale jako o rzeczy pewnej i dokonanej, że zapewnili Polsce miejsce wśród państw, które będą współdecydować o losie euro. Potem, gdy okazało się, że nikt z zachodnich partnerów o tym nic nie wie, panowie Rostowski i Dowgielewicz zmienili czas dokonany na przyszły: że to nasz warunek, będziemy się przy nim upierać, i nawet "nie zawahamy się użyć weta" (!), co, o dziwo, w ich wykonaniu nie wywołało żadnych pouczeń jaśnie oświeconych elit na temat "potrząsania szabelką" czy "warcholstwa".

                          A teraz, jak Europa powiedziała jasno, że przy stole, przy którym podejmowane będą decyzje, Polska pojawi się wyłącznie w charakterze zakąski, pan premier oznajmił tylko, że no cóż, czasem się nie udaje. Z tą samą rozbrajającą szczerością, z jaką wyjaśnił swego czasu, dlaczego obiecywał ograniczyć biurokrację o 10 procent, a w kilka lat rozmnożył ją o 25 procent. No, co on biedak poradzi.

                          Jeśli ktoś mówi, że nie udaje mu się tylko czasem, to, logicznie, wynika z tego, czasem coś mu się jednak udaje. To ja bardzo proszę o konkretny przykład, co się Tuskowi udało, poza oczywiście oduraczeniem wyborców i kupieniem ich sobie za pożyczone i otrzymane z Unii miliardy. Może do sukcesów mamy zaliczyć zablokowanie portu w Świnoujściu niemiecko-rosyjską rurą? Może wyjaśnienie tragedii w Smoleńsku (chyba że właśnie "zamiecenie" sprawy uważa Tusk za swój sukces - w takim razie jest on chwilowy)? Uratowanie polskich stoczni? Politykę wobec Białorusi? Zmniejszenie bezrobocia z 10 do 12,5 proc. i to przy wypchnięciu z polskiego rynku pracy ponad miliona aktywnych zawodowo obywateli i zaciągnięciu ponad 300 miliardów długu? Pozyskanie z Unii kolejnych 300 miliardów, które miały zapewnić... kto tam jeszcze pamięta kampanię wyborczą, wszystko - a które, jak właśnie uznali Sarkozy i Merkel, Unia przeznaczy jednak nie dla Polski, tylko na "stabilizację" euro? A może "uzdrowienie" służby zdrowia przez przymusową komercjalizację jej placówek? Ten akurat sukces doczekał się bezlitosnego podsumowania w niedawnym raporcie NIK.

                          No, tak, skorośmy doszli do służby zdrowia, to tu wreszcie mamy sukces niekłamany i oczywisty. Narobić takiego bardaku, jak reforma refundacji leków, nie mógłby nawet dywanowy nalot bombowy. Dziennikarze "Newsweeka" twierdzą, że minister Arłukowicz chciał w ostatniej chwili opóźnić "reformę" o jakieś pół roku, zdając sobie sprawę z jej, delikatnie mówiąc, niedoskonałości, ale premier mu nie pozwolił. Nie żebym żałował Arłukowicza; facet póki był w opozycji, sam tę ustawę krytykował, a potem bezwstydnie sprzedał się za stołek. Pewnie myślał, że go kupują, bo jest coś wart, a kupili, okazuje się, bo potrzebowali frajera, kozła ofiarnego, na którego zwali się cały syf, jakiego narobiła hołubiona przez premiera i w ostatniej chwili ewakuowana na wyższe stanowisko pani Kopacz. Bardzo dobrze, patrz młodzieży i się ucz, że nawet w III RP czasem opłacałoby się zachować odrobinę przyzwoitości.

                          Ale, skoro wspomniałem o "Newsweeku" - celowo powołuję się tu na tygodnik oddany establishmentowi i histerycznie antyprawicowy - to zamieszcza on także rozmowę z lekarzem, który nie bierze udziału w proteście, wypisuje recepty, nie stempluje ich, a i tak wracają one z aptek, bo w świetle nowej ustawy są nieważne. I to jest najlepszy numer, który udało się przykryć dzięki protestom.

                          Otóż nowa ustawa wprowadziła od pierwszego stycznia nowy system informatyczny, z 22-cyfrowymi kodami identyfikacyjnymi w miejsce dawnych 20-cyfrowych. Tylko że nowy system nie ruszył (he, będę zgadywał, kto wygrał nań przetarg - pewnie ten sam pan, który produkuje jedyną insulinę umieszczoną przez ministerstwo na liście refundacyjnej?), a stary przestał działać, nic do niczego nie pasuje, wszystkie recepty są nielegalne, wszystkie refundacje na słowo honoru, które wiadomo, co jest warte... Wcale się nie dziwie aptekarzom, że w tej sytuacji zapowiadają, że w ogóle nie będą sprzedawać żadnych refundowanych leków, dopóki władza z tym burdelem nie skończy, i to ustawą, bo w obietnice, podobnie jak lekarze, przestali już wierzyć. Rychło w czas.

                          Ale na robienie nowej ustawy cofającej "reformę" nawet gdyby premier się zgodził (a nie może, obiecał Europie te oszczędności, które miał porobić na pacjentach, już od początku roku, a europejskich nadzorców od księgowości nie da się tak wodzić za nos, jak tutejszych wyborców), to Sejm i Senat są zajęte szyciem na tempo kolejnej reformy. 11 stycznia Sejm - pierwsze czytanie, 12 - Sejm, drugie czytanie, a 13 Senat - klepnięcie, i mamy w tempie superekspresowym ustawę o objęciu rolników ubezpieczeniem zdrowotnym. Wszyscy wiedzą, że to bubel i prowizorka, więc ma obowiązywać tylko przez rok, ale akurat kończy się 15 miesięcy, które (tak jakoś o tym wcześniej nie pamiętano w natłoku sukcesów) niegdyś dał rządowi na uregulowanie tej sprawy Trybunał Konstytucyjny, i coś trzeba wysmażyć na miejsce starych przepisów, które z mocy ustawy zaraz przestaną obowiązywać.

                          To będą jaja, dla odmiany na wsi... No cóż, czasem się nie udaje.

                          Skoro nawet wysoki stopniem oficer, by wrócić do tej "tragedii", która stała się farsą, nie potrafi trafić z broni krótkiej we własną głowę, strzelając z przyłożenia... Powiada, że chciał, ale "ręka mu drgnęła". Drgnienie ręki to może spowodować, że się spudłuje z dziesięciu metrów. Ale gdy człowiek sobie wkłada lufę do ust (proszę spróbować, choćby na długopisie), to żeby pocisk ominął głowę i przebił tylko policzek dłoń musi nie "drgnąć", ale zmienić położenie o co najmniej 45 stopni. Ba, jeśli ofiara (w obu znaczeniach tego słowa) już wkrótce udzielała wywiadów w radiu, z zupełnie normalną dykcją, to jest oczywiste, że w chwili wystrzału nie mogła mieć lufy w ustach. Wystrzał to uwolnienie gazów prochowych o temperaturze kilkuset stopni, które spaliłyby samobójcy gardło i krtań, przez wiele dni nie byłby on w stanie wydobyć z siebie artykułowanej mowy. Jeśli gada, to znaczy, że strzelił, trzymając lufę przyłożona do policzka od zewnątrz.

                          Wygląda więc na to, że pan pułkownik zrobił coś, co dawniej uważano za zachowanie typowe dla zakochanych nastolatek - pozorowaną próbę samobójczą. Pozostaje tylko pytanie, czy tak sam z siebie, czy ktoś go o to prosił względnie rozkazał, żeby nakręcić cały cyrk w prokuraturze i doszczętnie ją sparaliżować.

                          A może rzeczywiście miał już tak skołatane nerwy... W III RP życie w prokuraturze, jeszcze wojskowej, jeszcze po Smoleńsku, jest naprawdę ekstremalnym sportem.

                          Rafał A. Ziemkiewicz

                          PS. Skoro pan premier w sytuacji kryzysowej ma czas na odpoczynek, to i jak ja sobie wezmę dwa tygodnie urlopu, świat się, mam nadzieję, nie zawali. Następny felieton 3 lutego, serdecznie zapraszam.
                          http://fakty.interia.pl/felietony/zi...-udaje,1745814
                          ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

                          Komentarz



                          • S&P obniża ratingi 9 krajów!

                            Agencja ratingowa Standard&Poor's utrzymała najwyższy rating Niemiec, czyli AAA, i uznała, że perspektywa tego kraju jest stabilna. Obniżyła jednocześnie ratingi dziewięciu krajów strefy euro, w tym Francji i Austrii, które miały dotychczas ratingi AAA.

                            Rating Francji, Austrii (oba kraje mają teraz AA+), Malty (A-), Słowacji (A) i Słowenii (A+) został obniżony o jeden poziom; do obniżenia ratingu o dwa stopnie doszło z kolei w przypadku Portugalii (do BB), Włoch (BBB+), Hiszpanii (A) i Cypru (BB+).

                            S&P zaznaczył jednocześnie, że spośród 16 rozpatrywanych krajów wszystkie - poza Niemcami i Słowacją - mają negatywne perspektywy, co oznacza, że w tym roku i w roku 2013 można spodziewać się kolejnych obniżek ratingów. Prawdopodobieństwo takich obniżek oceniono na "jeden do trzech".

                            "Dzisiejsze decyzje są spowodowane przede wszystkim naszą oceną, że polityczne inicjatywy podjęte w ostatnich tygodniach przez europejskich decydentów mogą okazać się niewystarczające, żeby w pełni załagodzić napięcie utrzymujące się w strefie euro" - poinformowała w oświadczeniu amerykańska agencja.

                            Wśród krajów, które mają negatywną perspektywę, znalazły się m.in. Finlandia, Holandia i Luksemburg z obecnie maksymalną notą AAA.

                            Niemieckie ministerstwo finansów wydało oświadczenie, w którym podkreślono, że strefa euro ustabilizuje swoje finanse i "odzyska zaufanie rynków". "Nie można kwestionować naszej woli uzdrowienia finansów publicznych i naszych wysiłków na rzecz przezwyciężenia kryzysu zadłużenia w strefie euro" - głosi komunikat.

                            Francuski minister finansów Francois Baroin ogłosił, że amerykańska agencja Standard&Poor's poinformowała władze w Paryżu, iż obniżyła rating Francji o jeden poziom z najwyższego AAA do AA+.

                            - To nie jest dobra wiadomość, ale to nie jest katastrofa - ocenił w wypowiedzi dla telewizji France 2. - Agencje ratingowe nie dyktują Francji, jaką ma prowadzić politykę - dodał.

                            Dwie inne międzynarodowe agencje ratingowe, Moody's i Fitch, utrzymują rating AAA dla Francji.

                            To cios dla krajów strefy euro i ich zdolności do walki z kryzysem - ocenia agencja AP.

                            Sto dni przed wyborami prezydenckimi obniżenie wiarygodności kredytowej Francji to także cios dla Sarkozy'ego, dla którego utrzymanie najwyższego ratingu od dawna było priorytetem - ocenia AFP.

                            Agencja Standard&Poor's obniżyła także rating Włoch do poziomu BBB+. Po raz pierwszy w historii Włochy, pogrążone w kryzysie finansów publicznych, trafiły tym samym do kategorii "B".
                            W strefie euro kategorię tę ma też Irlandia (Portugalia ma BBB-, a Grecja ma CC), a na świecie między innymi Peru, Kolumbia i Kazachstan

                            Nigdy wcześniej żadna agencja ratingowa nie pozbawiła Włoch kategorii "A". Jesienią zeszłego roku trzy największe ratingowe - Standard&Poor's, Moody's i Fitch obniżyły rating tego kraju.

                            Włoskie media podkreślają, że piątkowe decyzje S&P, w tym obniżenie ratingu Włoch i Francji, to prawdziwe "uderzenie" i niespotykana do tej pory "masowa deklasacja", która osłabia wysiłki na rzecz poprawy sytuacji finansowej w strefie euro, chwiejącej się z powodu publicznego zadłużenia i perturbacji na rynkach.

                            W pierwszym komentarzu dla publicznej telewizji ORF szef Austriackiego Banku Centralnego Ewald Nowotny oświadczył, że decyzja S&P "nie ułatwia pozytywnego zakończenia obecnego kryzysu". Ocenił też, że agencja Standard & Poor's zachowuje się w sposób "o wiele bardziej agresywny i polityczny niż dwie inne agencje ratingowe" Fitch i Moody's, które utrzymały dla Austrii notę AAA.
                            http://finanse.wp.pl/kat,102634,titl...l?ticaid=1dbc4
                            Podstawą materialną narodu jest ziemia, przemysł i handel. Kto ziemię, przemysł i handel oddaje w ręce cudzoziemców, ten sprzedaje narodowość swoją, ten zdradza swój naród.

                            Komentarz


                            • W ciągu roku złoty stracił na wartości ok. 16 proc. w stosunku do euro i dolara. Zagraniczne waluty są w okolicach rekordowych poziomów, jakie osiągały w szczytowym momencie kryzysu finansowego w 2009 roku. Jeszcze rok temu za euro płaciliśmy 3,8 zł, a za dolara 2,6 zł. W ciągu ostatnich 12 miesięcy zmiana kursu waluty zmieniła realia gospodarcze Polski.

                              Przygotowywane w 2010 r. prognozy Ministerstwa Finansów na 2011 r. przewidywały zupełnie inny scenariusz dla złotego niż ten, który miał miejsce. Średnioroczny kurs euro miał wynieść 3,75 zł, a dolara 2,88 zł. Tymczasem końcówka roku to euro blisko 4,5 zł, a dolar 3,5 zł.
                              Teraz spokojnie czekamy na kolejne ogłoszenie ratingów.
                              "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                              Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                              Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                              Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                              "
                              Janusz Waluś - czekaMY!

                              Komentarz


                              • Z kursami walut ratingi mają mało wspólnego. Patrzy się raczej na średnioterminową perspektywę makroekonomiczną, a kurs walutowy to czynnik bardziej finansowy. Prędzej wysoka inflacja związana po części z osłabieniem złotówki może mieć wpływ na rating.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X