Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Szkoda, że w tej notce zabrakło motywu, gdy ci sami ludzie jako Radykalna Akcja Anty Faszystowska na Uniwerku z bejsbolami atakowali obywateli za naszywkę z białym orłem na rękawie kurtki, traktowanej jako przejaw nazizmu... Zaliczone z autopsji

    EDIT:

    Polska na liście bankrutów. Znaleźliśmy się w bardzo niechlubnym klubie 21 państw, które niebawem mogą stać się niewypłacalne. Ranking opublikował serwis Business In.sider [dlaczego forum gwiazdkuje to słowo przedzielone kropką? - F.].

    Ryzyko niespłacenia długów zaciągniętych przez państwo dobrze ilustrują notowania CDS-ów (ang. credit default swap).

    CDS to tak naprawdę ubezpieczenie nabywane przez inwestorów, którzy wcześniej weszli w posiadanie obligacji. W razie bankructwa dłużnika inwestor, który wykupił CDS, może liczyć na pokrycie strat. Załóżmy, że ktoś posiada obligacje na milion dolarów wyemitowane przez Polskę. Jeśli składka ubezpieczeniowa (spread CDS-u) wynosi 50 punktów bazowych (0,5 procenta), to inwestor może ubezpieczyć się, płacąc rocznie 0.5 procenta z miliona, czyli 5000 dolarów. Jeśli Polska ogłosiłaby niewypłacalność, posiadacz CDS-ów otrzymałby milion dolarów w zamian za obligacje.
    http://finanse.wp.pl/gid,13471327,galeria.html
    Ostatnio edytowany przez Foxx; [ARG:4 UNDEFINED].
    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

    Komentarz


    • Robią co moga by to przyspieszyć...

      http://rebelya.pl/discussion/27859/c...strady/#Item_0

      Rewelka ))
      From flood into the fire
      One thousand voices sing
      We're in this together
      For whatever fate may bring

      Komentarz


      • Zamieszczone przez dr Hanna Karp
        POLSKA. Na polskiej zielonej wyspie najlepszy jest obywatel, który nie widzi, nie słyszy, nie potrzebuje mieszkania, pensji, pracy… W ogóle niczego nie potrzebuje i nie pyta o to, co państwo mu zaoferuje. Ktoś, opisując Polskę za rządów Donalda Tuska, zauważył, że tzw. układ pracuje na wielkich liczbach.

        Czas dowodzi, jak bardzo trafna jest ta uwaga. A to znaczy, że wielcy będą jeszcze bardziej wyniesieni, a malutcy mogą zapomnieć, że żyją. Niech no tylko jeszcze dobiegnie końca „dorzynanie watahy”… Taka filozofia niektórych raduje, innych bardzo niepokoi.

        Obserwując działania rządu Donalda Tuska, coraz lepiej widać, jak premier i jego ministrowie coraz nachalniej dobierają się do naszych kieszeni. Zresztą nie chodzi tylko o kieszenie. Jeszcze cztery lata temu nikt nie zaryzykowałby stwierdzenia, że gdy Platforma dojdzie do władzy, to zagrożone będą prawa i swobody obywatelskie, wolność słowa i wypowiedzi.

        Kibice na stadionach za słowo „matoł” będą zatrzymywani, a o szóstej rano mieszkania blogerów i prowadzących strony internetowe nawiedzać będą ósemkami, pod bronią, funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

        A miało być tak dobrze: „Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie” – śpiewał Donaldowi Tuskowi lider zespołu Tilt.

        Obiecanki cacanki
        Pamiętamy eksposé premiera – trwało ponad trzy godziny, zawierało dziesiątki obietnic, a w refrenie kuszącej pieśni nade wszystko słychać było słowo „miłość”. Polska jawiła się jako kraina szczęśliwości – nareszcie bez PiS – z pomysłem bonu oświatowego, dokończeniem reformy administracji publicznej i finansów publicznych, uproszczeniem przepisów budowlanych, jednym okienkiem do rejestracji działalności gospodarczej i w ogóle życia w normalności.

        Nic z tego nie wyszło?
        To nie szkodzi, kto by tam pamiętał o podatku liniowym czy podatku Belki. Warto przypomnieć: w Polsce zarobione pieniądze, po wielokroć opodatkowane, gdy przyniosą zysk z lokaty (bardzo nisko oprocentowanej) muszą po raz kolejny, w kwocie 19 procent, wrócić do Skarbu Państwa. Trudno znaleźć kraj w Europie, który tak łupiłby swoich obywateli.

        Czy można się dziwić, że ponad 80 proc. Polaków nie ma ani grosza oszczędności?
        Na etapie zapowiedzi pozostają do dziś zapewnienia dotyczące upowszechniania internetu. A od niedawna dzieci w szkołach żyją obietnicą własnego komputera – to nic, że bez oprogramowania. To nic, że urządzenie będzie nadawało się jedynie do kosza na śmieci. Bo czy jest sens, by dziecko już od najmłodszych lat zabijało czas grami komputerowymi cofającymi je w rozwoju? Za to mamy zapaść polskiego przemysłu stoczniowego, przemysłu ciężkiego, rozłożono na łopatki edukację, służbę zdrowia.

        Całkiem niedawno 5 mld zł z budżetu państwa wyjęto na obsługę nowego zaciągu 75-tysięcznej armii urzędników. Aby taki lud wyżywić – pewnie wierny Platformie w wyborach – podwyższono stawki podatku VAT, przynosi on do Skarbu Państwa kwotę dokładnie 5 mld złotych. Doskonale też mają się KRUS, wszystkie ciała mu podległe oraz właściciele setek hektarów ziemi. A przyszli emeryci z miast mogą liczyć na jedną trzecią swojej obecnej pensji. Przy zarobku 1500 zł oznacza to – jak łatwo obliczyć – 500 zł emerytury. To jest ok. 125 euro. Warto przypomnieć, że Grecy wyszli na ulice i palili wszystko, co było na drodze, na wiadomość, że ich emerytury wynosić mają 1000 euro. Ceny towarów w Polsce wielokrotnie przewyższają ceny takich samych towarów w Niemczech i innych krajach unijnych, jednak pensje Polaków są cztero- czy pięciokrotnie niższe. Praca, choćby w edukacji czy służbie zdrowia, oznacza w przyszłości dobrowolne skazanie się na życie na granicy śmierci głodowej. Bo czy można utrzymać się i wyżyć za 500 złotych?

        Już słyszymy, że banki oferują świetny „deal” – emeryci posiadający własnościowe mieszkania będą mogli mieć kilkaset dodatkowych złotych do emerytury, jeśli po śmierci oddadzą bankowi swoje mieszkanie.
        Ale jak młodzi, którzy np. pracują w szkole za 1500 zł pensji, mają zapewnić sobie za 200 lub 300 tys. zł dach nad głową? W Warszawie, gdzie metr kwadratowy mieszkania kosztuje 8-10 tys. zł, nauczyciel może marzyć jedynie o wynajmie i – jak pisał Leopold Tyrmand w zamierzchłym PRL – przemieszkiwać kątem. Jak ma w tej sytuacji rozwijać się rodzina i mają na świat przychodzić dzieci? Kilka dni temu trzydziestopięcioletniej kobiecie z Gdyni urzędnicy zabrali półtoramiesięcznego syna, bo stwierdzili, że jest… za biedna. Zdruzgotana decyzją matka walczy o odzyskanie dziecka.

        Budowlana ruina

        Wśród obietnic rządowych słyszymy o budowie orlików, mają jeszcze być stadiony i autostrady. Choć już dziś głośno się mówi o tym, że stadiony po mistrzostwach będą utrzymywane z budżetu państwa. A autostrady…? To wciąż iluzja, około 200 mln zł wrzucono w błoto na obwodnicę augustowską, której budowę rozpoczęto, a potem wstrzymano. Gigantyczną kwotę zapłaciliśmy w Warszawie za przedłużenie o 10 km trasy Armii Krajowej przez Bemowo do autostrady. Z 300 mln cena wzrosła do ponad 2 mld 150 mln zł (kwota kuriozalna!). Na dodatek okazało się, że oddany do użytku fragment drogi to bubel. Mimo że kilometr kosztował ponad 200 mln zł, nowa droga wciąż wymaga napraw. Ale mamy za to, już uchwalony na przyszły rok – fikcyjny, co prawda – budżet państwa. Więc kolejny sukces odtrąbiono w mediach…

        Dotychczas, kiedy Platformie Obywatelskiej szło gorzej, jej politycy i zaprzyjaźnione media udowadniały, że winne są światowe trendy gospodarki, kryzysy globalne, bankructwa bankowych potentatów, załamania i krachy na światowych giełdach. W ostateczności, gdy i ta argumentacja zawodziła, powoływano się na powodzie, tsunami, trzęsienia ziemi, światowy terroryzm. Czy ta metoda sprawdzi się do końca?

        Bo trudno zaprzeczyć, że czego Donald Tusk i jego ekipa się dotknie, obraca się w ruinę.
        Jakiś czas temu oglądaliśmy wielką radość prominentnych działaczy Polskiego Związku Piłki Nożnej fetujących decyzję o mistrzostwach Euro 2012. Cieszył się też bardzo pan premier – żaden inny dotąd tak sprawnie nie biegał za piłką jak on. A jednak dziś nawet „zaprzyjaźnione media” coraz częściej – choć wciąż nieśmiało – pytają: „Czy z Euro nie będzie wielkiej kompromitacji?”.

        Niezawodne są za to państwowe urzędy, policja, straż miejska, celna, skarbowa i inne państwowe służby. Jednostka w starciu z nimi jest niczym. Nakładają na obywateli drakońskie i bezwzględne kary za najdrobniejsze przewinienia. Na przykład w Toruniu za jazdę tramwajem z nieważnym biletem kara wynosi 80 zł, jednak już po 48 godzinach kara się podwaja. Poczta Polska – choć i jej też wkrótce ma nie być – jeszcze jakoś funkcjonuje i dostarcza materiały z fotoradarów pod wskazany adres.

        Premier Tusk ogłosił zwiększenie prędkości na drogach ekspresowych i autostradach, chociaż ani jednych, ani drugich właściwie nie ma. Za to pełno dróg, po których poruszanie się autem zapewnia nieustanne wizyty w serwisie. O cenie benzyny nawet nie warto wspominać. W stolicy o warunkach parkowania i ogólnej sytuacji przemieszczania się przez miasto jakimkolwiek pojazdem – też lepiej nie mówić. Najlepiej wyrejestrować samochód i przerzucić się na rower, choć przy braku rowerowych ścieżek może to być śmiertelnie niebezpieczne.

        Strach – lek na wszystko

        Premier i jego ekipa, w ogólnej sytuacji zapaści i dryfu państwa, utraty sterowności państwowych służb, niewydolności władzy sądowniczej, musieli się mocno zastanawiać nad tym, jak sprawić, aby obywatele kary pokornie przyjmowali, płacili i ogólnie mieli respekt wobec funkcjonariuszy państwa. Uznano, że obywatela trzeba podejść od strony emocjonalnej. Sprowadzeni z Zachodu eksperci i wszelcy spin doktorzy to potwierdzili. Wiadomo – Polak typ uczuciowy. Niech sobie popłacze, innym razem pośmieje, trzeba mu dać dużo rozrywki i rozbujać na emocjonalnej huśtawce. Ale najlepiej – nastraszyć. Nich się boi, wszystko jedno czego. I telewizja, gazety, niech mówią i piszą, co będzie, jak PiS znów dojdzie do władzy.

        Niektórym redakcjom – od dekad żyjącym w lęku przed „demonami polskiego patriotyzmu” – nie trzeba było tego tłumaczyć. Ale najlepiej niech Polacy boją się państwa prawa. Przypomnijmy drakońską karę dla pani, która w punkcie ksero, nie wydając paragonu fiskalnego, nie odprowadziła na rzecz państwa trzech groszy, lub piekarza, którego puszczono z torbami za to, że czerstwy chleb oddawał ubogim.

        ABW o szóstej rano
        Niech obywatel liczy każdy grosz do pierwszego, a jeśli jakiś pętak zechce prowadzić satyryczne strony internetowe, w których będzie kpił – nie daj Boże, z prezydenta RP i jego urzędników – nasłać mu do domu służby specjalne. Wtargną o szóstej rano, zabiorą komputer i przeszukają mieszkanie – łącznie z piwnicą. I niech się takiemu wichrzycielowi i jemu podobnym raz na zawsze odechce bawić w internet. ABW to służby specjalne, poważne – 4,5 tys. zdrowych urzędników na państwowym wikcie musi mieć zajęcie.

        A ich szef, Krzysztof Bondaryk, już pewnie prowadzi nowe, mrożące krew w żyłach akcje.
        Pamiętajmy, że w Unii Europejskiej polskie służby inwigilują swoich obywateli w stopniu najwyższym. A media, jak zwykle – gdy zajdzie potrzeba – będą narkozą i znieczulaczem. Czarne będzie białe, a białe czarne… Byłoby najlepiej, gdyby obywatele nic nie widzieli i nie słyszeli. Na aparat słuchowy na Suwalszczyźnie (gdzie indziej nie jest lepiej) czekać trzeba cztery miesiące, a na operację zaćmy – dwa lata. Jesteśmy więc na dobrej drodze…

        Wychodzi na to, że na polskiej zielonej wyspie najlepszy jest obywatel, który nie widzi, nie słyszy, nie potrzebuje mieszkania, pensji, pracy… W ogóle niczego nie potrzebuje i nie pyta o to, co państwo mu zaoferuje, ale sam proponuje…

        Może za przykładem moskwiczan wyjść na ulicę i wykonać na cześć premiera specjalny układ taneczny – w Moskwie na cześć Dmitrija Miedwiediewa tak właśnie zrobiono. Może też za wzór postawić sobie inny kraj, choćby Koreę Północną, i każdego ranka przy gimnastyce wykonać kilka skłonów w intencji pana premiera.

        Zwłaszcza że Donald Tusk wykazuje się wyjątkową przenikliwością. Niedawno zafundował Polakom, za ich pieniądze, nowe stanowisko w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do spraw osób wykluczonych. Pewnie obejmie kuratelą także prowadzących strony internetowe w rodzaju AntyKomor.pl, słuchaczy Radia Maryja, pacjentów publicznych szpitali i przychodni zdrowia, a w przyszłości 99 proc. wszystkich Polaków.

        Bartosz Arłukowicz, który objął to stanowisko, jeszcze pewnie nawet nie wie, jak potężny oręż dostał w prezencie od pana premiera.

        Komentarz


        • Jesteśmy otwarci na przyjęcie Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyljusza do PO - zadeklarował szef klubu parlamentarnego tej partii Tomasz Tomczykiewicz.

          Szef klubu PO zastrzegł, że osobiście nie prowadził rozmów z posłami PJN na temat ich potencjalnego przejścia do Platformy, spodziewa się jednak, że takie rozmowy mogą być wkrótce podjęte. - To jest ten tydzień, w którym być może do takich rozmów dojdzie - zapowiedział Tomczykiewicz.

          Komentarz


          • Dno...

            Komentarz


            • Ciekawe, czy Poncyliusz zostanie z Kowalem?

              Ps. Popieram - dno.
              "Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy ich nękać tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym."

              Israel Singer na Światowym Kongresie Żydów

              Komentarz


              • wkleję swojego posta sprzed 2tygodni
                Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta
                JKR, PP i JL są już dogadani z PO na start z ich list.
                można tu jeszcze dodać Tomczaka, Kiliana i chyba Sośnierz

                natomiast z 2 strony PK i EJ (+plankton) dryfują coraz mocniej w stronę PiS, ale wątpię, żeby po tym wszystkim byli poważnie traktowani (szczególnie ta 2 osoba)

                ps. nie dno, a polityka
                Lieber tot als rot!!

                Komentarz


                • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta
                  wkleję swojego posta sprzed 2tygodni

                  można tu jeszcze dodać Tomczaka, Kiliana i chyba Sośnierz

                  natomiast z 2 strony PK i EJ (+plankton) dryfują coraz mocniej w stronę PiS, ale wątpię, żeby po tym wszystkim byli poważnie traktowani (szczególnie ta 2 osoba)

                  ps. nie dno, a polityka
                  W sumie racja, nihil novi.
                  "Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy ich nękać tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym."

                  Israel Singer na Światowym Kongresie Żydów

                  Komentarz


                  • Poncyl prawdopodobnie dostanie 1 na liście PO w Lublinie.
                    http://www.polskatimes.pl/stronaglow...inie,id,t.html

                    Platforma powinna zmienić nazwę na PZPO.

                    Komentarz


                    • Ciekawe, dlaczego nie w Warszawie
                      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                      Komentarz


                      • Bo w Warszawie z jedynki startuje kolega Toli...

                        http://www.polskatimes.pl/fakty/4028...alej,id,t.html

                        "bycie narzędziem Rosji nam się opłaca" - Bartłomiej Sienkiewicz, grudzień 2010

                        "Jeśli Andrzej Duda wraz z PiS-em pójdą w stronę ostrego rozliczenia Smoleńska, będziemy mieli w Polsce wojnę domową. Kaczyński zmieni retorykę albo zostanie zmieniony." - Lech Wałęsa, maj 2015

                        Komentarz


                        • http://wsieci.rp.pl/opinie/za-burta/...torii-i-Prawdy

                          Nie skomentuję żeby nie bluzgać...
                          From flood into the fire
                          One thousand voices sing
                          We're in this together
                          For whatever fate may bring

                          Komentarz


                          • Antoni znowu górą!!

                            Twórca i szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz szef Komisji Weryfikacyjnej WSI w rządzie PiS Antoni Macierewicz wygrał spór prawny z Markiem Dukaczewskim, byłym szefem Wojskowych Służb Informacyjnych.

                            26 maja zapadło postanowienie o umorzeniu postępowania – dowiedzieliśmy się w X Wydziale Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia, gdzie trafił prywatny akt oskarżenia byłego szefa WSI.

                            To już kolejne umorzenie w tej sprawie. 17 grudnia 2010 roku sąd także postanowił odrzucić akt oskarżenia przeciwko Antoniemu Macierewiczowi.

                            Marek Dukaczewski skierował prywatny akt oskarżenia z wypowiedziami szefa Komisji Weryfikacyjnej WSI, który mówił na konferencji prasowej, a potem na antenie Polskiego Radia m.in. o przestępczej działalności, jakiej miały dopuszczać się służby pod kierownictwem Dukaczewskiego.

                            W uzasadnieniu postanowienie o odrzuceniu aktu oskarżenia sąd m.in stwierdził, że wypowiedzi twórcy SKW były ściśle związane z wykonywaniem jego funkcji i głównie właśnie z tego powodu postępowanie zostało umorzone. Dukaczewski odwołał się od decyzji, a sąd wyższej instancji uchylił ją kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia. Sąd Rejonowy postanowił podobnie jak poprzednio umorzyć postępowanie. Postanowienie jest nieprawomocne.
                            "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                            Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                            Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                            Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                            "
                            Janusz Waluś - czekaMY!

                            Komentarz


                            • Nie wszyscy "żołnierze wyklęci" - powojenna partyzantka antykomunistyczna - chcieli budować demokratyczne państwo prawa. Wielu z nich nie można stawiać za wzór dzisiejszego obywatelskiego patriotyzmu. Bo oni pod dzisiejszą Polską by się nie podpisali
                              http://wyborcza.pl/1,76498,9723158,T...e_polacza.html

                              Polecam wywiadzik z wyborczej. Najśmieszniejszy jest wstęp - zwłaszcza ostatnie zdanie, z którym się.... zgadzam
                              "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                              Komentarz


                              • Wielu z nich nie można stawiać za wzór dzisiejszego obywatelskiego patriotyzmu.

                                przecież to zdanie jest pozbawione jakiegokolwiek sensu..
                                "Jest tej najlepszej firmy. Wart jest bardzo dużo. Ma ekran komputerowy i jak się kręci pedałami, to wyskakują cyfry"

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X