Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • A moim zdaniem największą różnicą między nami jest ta:

    Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
    Różnimy się tym - powtarzać to jak widać muszę do znudzenia -że dokładam do tego również negatywne konsekwencje tych rządów i dopiero wtedy tworzę bilans. Poza tym stoję na stanowisku, że na działalność IPN odpowiadał przede wszystkim Janusz Kurtyka. Bez SO również można było go wybrać. To samo z WSI, CBA, bla bla bla.
    Z jakichś przyczyn zakładasz, że popierając rozwiązania i tak mające większość koalicyjną PO nie robiła tego z przyczyn wizerunkowych. A ja mam poszlaki, że tak niestety było. Po prostu oni w ogóle nad tymi projektami nie pracowali - np. w komisjach. A jest precedens, że zaangażować się mogli. Parlamentarny projekt nowelizacji ustawy lustracyjnej był efektem działań młodzieży z PiS i PO, a jego późniejsze złagodzenie w Senacie - Romaszewskiego i Piesiewicza.

    Kurtykę natomiast można było wybrać, bo to był czas, gdy krakowskich konserwatystów z obu partii łączyłyliczne kontakty i sympatie (widać je nawet dzisiaj w podejściu i wypowiedziach rodziny Soników), a przyszły szef IPN był "człowiekiem Rokity".
    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

    Komentarz


    • Marsz pustych garnków w Gdańsku.
      http://www.youtube.com/watch?v=xzRYN...layer_embedded
      Mohery i anarchiści razem, egzotyczna koalicja.
      Bóg z Nami, choj z Nimi.
      Kocham Polskę, Pierdolę 3rp.

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
        A moim zdaniem największą różnicą między nami jest ta:
        Ciekawe jakie będą po październiku

        Co do reszty oczywiście zostaję przy swoim.
        "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

        Komentarz


        • Ciekawie czy PO zrobi ten sam manewr jak rok temu i zaprosi aktorów,piosenkarzy,pisarzy,satyryków,Dyzmę itp. do wspólnego zdjęcia jako komitet honorowy.
          Mioduski ,Vukovic OUT !

          Komentarz


          • Może głupie, może bezczelne, ale dla mnie zasadne: na jakiej podstawie zaliczacie PiS do prawicy?
            Dla mnie to jest narodowy socjalizm. Przy czym nie jest to dla mnie jakieś pejoratywne określenie. Po prostu socjalizm gospodarczy w połączeniu z poglądami narodowościowymi...
            Nie dotykaj forum, bo cię curva zmiecie z planszy
            -------------
            Jedynie prawda jest ciekawa

            Józef Mackiewicz

            Komentarz


            • Zamieszczone przez bLady-po-100sunku Zobacz posta

              Chętnie bym się założył o coś większego, że ktoś o poglądach naprawdę konserwatywno-liberalnych w następnych wyborach (nie w 2011) dostanie więcej niż 5%. Niekoniecznie JKM.
              Ciekawe co uznajesz za poglądy "naprawdę konserwatywno-liberalne". Z wypowiedzi Twoich i JKM wynika że są to łatwo wpadające w ucho hasła typu "Chcącemu nie dzieje się krzywda" plus kilka łacińskich sentencji, niepodparte żadnymi wyliczeniami i nie biorące pod uwagę żadnego kontekstu i uwarunkowań naszego kraju. Dzięki za taki konserwatywny liberalizm..

              Poza tym szanse że ktoś po prawej stronie w najbliższym czasie wyskoczy jak królik z kapelusza i wyciągnie przyzwoity wynik są dla mnie zerowe.
              "Kiedyś chodziło o to, żeby czegoś dokonać, teraz o to, żeby być kimś"

              Komentarz


              • Zamieszczone przez bloniaq Zobacz posta
                Może głupie, może bezczelne, ale dla mnie zasadne: na jakiej podstawie zaliczacie PiS do prawicy?
                Dla mnie to jest narodowy socjalizm. Przy czym nie jest to dla mnie jakieś pejoratywne określenie. Po prostu socjalizm gospodarczy w połączeniu z poglądami narodowościowymi...
                Prawica - lewica nie odnosi się tylko do kwestii gospodarczych, ale też światopoglądowych (wszelkie aborcje, eutanazje, polityka historyczna, jedność narodowa, geje i tym podobne). To, że SLD dało fajną opcje przedsiębiorcom nie przesuwa ich ani trochę z komunistów do prawicy.

                To raz.

                Dwa, PiS w kwestiach światopoglądowych, w dziedzinie moralności (gdyby nie to, że to kłamcy), i wartości to ewidentna prawica. Co do gospodarki? Cóż pomysły mają czasami lewicowe, czasami prawicowe. Liczy się to, że podatki obniżyli co jak nic jest prawicą.

                Podsumowując jest mnóstwo spraw w których PiS tak się wystawia, że krytykowanie go jest prawie tak proste jak ostatnio rząd. Ale akurat zarzut lewicowości to jakaś parodia.
                Ostatnio edytowany przez Z.; [ARG:4 UNDEFINED].
                "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                Komentarz


                • bloniaq - sorry, ale mam wrażenie że swoją wiedzę zarówno o narodowym socjaliźmie, jak i programie PiS czerpiesz ze źródeł w rodzaju "Najwyższego Czasu!", czy konserwatyzm.pl.

                  W podejściu do państwa partia Kaczyńskiego konsekwentnie nawiązuje do Piłsudskiego - w odwiecznej debacie o priorytetach "państwo, czy naród" są więc "państwowcami", co zresztą jest często krytykowane przez nastawionych narodowo prawicowców. Nie ma więc komponentu "narodowego", tylko "sanacyjny".

                  Program gospodarczy można streścić w wykutym - chyba przez Gilowską - pojęciu "współczującego konserwatyzmu". Przekłada się ono na zmniejszanie danin na rzecz państwa (w ogóle w sferze fiskalnej podejście liberalne) i takie przeorientowanie systemu redystrybucji, by najubożsi (zarówno w skali rodzin, jak i regionów - "program zrównoważonego rozwoju") otrzymywali od państwa więcej, niż bogatsi, ze specjalnym uwzględnieniem polityki prorodzinnej. W ogóle, jeżeli chodzi o rodzinę jako komórkę społeczną, rola państwa ma być wspierająca - czyli w kwestii wydatków podejście socjalne.

                  W sprawie prywatyzacji - PiS jest "za", tyle, że z wyłączeniem firm strategicznych dla państwa (np. energetycznych) oraz części służby zdrowia (ratownictwo medyczne, stacje pogotowia, przychodnie na wioskach i wszelkie podmioty, które z powodów od nich niezależnych nie mają szans się utrzymać w oparciu o rachunek ekonomiczny - np. gminne stacje krwiodastwa). Aktualnie w ramach wprowadzanej przez PO "komercjalizacji" (przymusowego przejęcia tych jednostek przez samorządy) - dokładnie te wymienione przeze mnie są na prowincji likwidowane (identyczny zresztą motyw jest ze szkołami).

                  PiS jest więc prawicowe, gdyż:

                  - jest konserwatywne światopoglądowo
                  - stawia na patriotyzm (nie: nacjonalizm)
                  - za priorytet uznaje wzmacnianie polskiego państwa (w efekcie: narodu)
                  - w sferze finansów państwa, jeżeli chodzi o dochody, jest umiarkowanie konserwatywno-liberalne (na tyle, na ile pozwala system - jest to zmienna zupełnie pomijana przez mędrców w rodzaju Korwina)
                  - traktuje rodzinę jako najważniejszą komórkę społeczną

                  Tyle o PiS.

                  Jeżeli chodzi o narodowy socjalizm, kto nie czytał - polecam:

                  Narodowy socjalizm z punktu widzenia prawicowca

                  Ostatnio edytowany przez Foxx; [ARG:4 UNDEFINED].
                  My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                  Komentarz


                  • A'propos umiarkowanego konserwatywnego liberalizmu właśnie posłuchałem sobie posła Brudzińskiego w Salonie Politycznym Trójki w temacie dosyć istotnym: Służby zdrowia. I postulat padł taki: SZ winna byc finansowana z budżetu Państwa bez pośrednictwa NFZ który (i to fakt niezaprzeczalny) jest tylko zbędnym pośrednikiem podrażającym koszty leczenia. Co mnie uderzyło: W rozmowie W OGÓLE nie padło hasło "składka". Za to mocny nacisk padł na konstytucyjny zapis o "powszechnym dostępie do ochrony zdrowia" czy jak to tam idzie. Generalnie teza przedstawiona publice byłą taka: SŁUŻBA ZDROWIA JEST DARMOWA A PO CHCE TO POLAKOM ODEBRAĆ.

                    A ludzie nie wiedzą o co w tym chodzi.

                    Pomijając już drobiażdżek, że ludzie w ogóle mało co kumają.

                    A mechanizm działania jest banalnie prosty i dziwne, że nie mówi się o tym. I o ile mogę zrozumieć, dlaczego nie mówi o tym PO - w końcu biznes na służbie zdrowia jest robiony zgodnie z zapowiedziami posłanki Sawickiej to ZUPEŁNIE nie rozumiem, dlaczego opozycja nie próbuje nawet wyłożyć ludziom, jak chłop krowie na miedzy na czym polega szwindel. Jak pisałem - prościutki. Otóż NFZ daje szpitalom z góry ustaloną pulę pieniędzy. W sytuacjach mega mega awaryjnych można spodziewać się środków dodatkowych - np na kosztowne leki onkologiczne czy zabiegi ratujące życie ale zasada generalna jest następująca - w roku dostajesz X kasy BEZ WZGLĘDU NA TO, ILU PACJENTÓW PRZYJMIESZ. Rejonizacja jest zniesiona, pacjent może wybrac ten ZOZ lub mający umowe z NFZ NZOZ który mu pasuje, tego lekarza którego lubi i któremu ufa. W ten sposób doktor Ącki z przychodni na Stalina ma wiecznie kolejkę a do doktora Abackiego z przychodni na Mołotowa, znanego ze swej arogancji i niekompetencji pies z kulawą nogą nie zagląda. A teraz wyobraźmy sobie, że przychodnia na Stalina jeszcze dodatkowo ma kilku lekarzy o takiej renomie jak dr Ącki a żeby było jeszcze wyraziściej - położona jest w bardzo dogodnym miejscu podczas gdy zatrudniająca dr Abackiego przychodnia na Mołotowa jest obskurna, pracują w niej same niedojdy i położona jest trzy kilometry od najbliższych zabudowań a pięć od przystanku autobusu, który i tak kursuje do dwie godziny.

                    Tyle różnic - teraz podobieństwo: Obydwie maja umowy z NFZ na finansowanie w tej samej wysokości. I tu w zasadzie podobieństwa się kończą, a pojawia się różnica która w obecnie funkcjonującym systemie staje się fundamentalna: Co obydwie placówki robią z pieniędzmi z NFZ.

                    ZOZ z ulicy Stalina wydaje je na leczenie pacjentów
                    ZOZ z ulicy Mołotowa nie leczy, więc więcej pieniędzy może przeznaczyć na np. uposażenia personelu.
                    ZOZ z ulicy Stalina najpewniej wykorzysta pieniądze z NFZ przed końcem roku (na długo przed końcem) i będzie musiał albo zacząć się zadłużać albo odsyłać pacjentów na drzewo.
                    ZOZ z ulicy Mołotowa wykaże się zyskiem i w propagandzie będzie biegał za wzór rzetelnego gospodarowania funduszami.

                    Co trzeba będzie zrobić zgodnie z regulacjami wprowadzonymi przez Kopaczową? Albo oddłużyć placówkę na Stalina z pieniędzy gminy albo ja zamknąć. Wiadomo, że gminy nawet jeśli będzie je na to stać będą unikały oddłużania "nierentownych" placówek ochrony zdrowia - gmina ma wiele innych, ciekawszych wydatków. Na dokładkę lokal przy Stalina zajmowany przez "nierentowny" ZOZ położony jest jak wspomniałem bardzo dogodnie i stanowi niezwykle łakomy kąsek - z jego wynajmu bądź sprzedaży wpadnie do kasy gminy ładny kawałek grosza więc komu będzie się chciało go oddłużać?

                    Rozumiecie już, o co w tym chodzi?

                    "Jądrem zła" jest system ubezpieczeń zdrowotnych, istota przekrętu to "reforma" placówek ochrony zdrowia bez reformy systemu ich finansowania. Nie wspomina o tym nikt. A w każdym razie nie wspomina w sposób uczciwy. Jedni "prywatyzują" w jedyny znany sobie sposób (przypominam zakład przemysłowy sprzedany w latach dziewięćdziesiątych w cenie takiej, że nabywcy opłacało się go zburzyć i opylić cegłę rozbiórkową), drudzy bełkoczą coś o "powszechnym dostępie" który to niby gwarantuje "konstytucja" (nie zauważyłem żadnych doniesień o niekonstytucyjnych, tajnych, zakonspirowanych szpitalach) gdy tymczasem pieniądze ze składek na leczenie powinny trafiać na indywidualne konta ubezpieczonych, kapitalizować się, pracować, iść za ich właścicielem. Gdzie idzie pacjent - tam idzie pieniądz. Im więcej pacjentów przyjmiesz - tym lepiej zarobisz. Jesteś kiepskim lekarzem - zdychaj albo zostań kurierem, taksówkarzem czy ochroniarzem u Zubrzyckiego. Lekarzy i placówek ochrony zdrowia jest za dużo. Połowa i tak zbankrutuje, tylko że w sytuacji obecnej będą to te najlepsze (wydatki na leczenie), najdogodniej położone (wyższy czynsz) i zatrudniające najlepszych fachowców (wydatki na płace). Davila miał rację - nadeszły czasy, w których przeżywa tylko to, co umie pełzać. Mam tylko nadzieję, że podobnie jak miało to miejsce w roku 2005 PiS w razie wyborczego zwycięstwa nie będzie próbował wcielać w życie populistycznych potworków które głosi.

                    Obejrzyjcie swoje druki ZUS-RMUA. Zobaczcie, ile miesięcznie zjada Wam NFZ. Potem podzwońcie - Luxmed, Medicover - i zorientujcie się, co moglibyście za to mieć u nich. Jak zsumowałem składki moje i żony to mi wyszło, że po dopłaceniu stówki miesięcznie miałbym w pewnej prywatnej klinice opiekę full wypas dla całej rodziny z bezpłatnymi wszystkimi świadczeniami za wyjątkiem chirurgii plastycznej, o każdej porze dnia i nocy, na cito. Wystarczy tylko, że NFZ odda Wam wasze pieniądze. No wiadomo, nie odda, więc niech choć przestanie pobierać nowe.

                    Mrzonka.

                    Wszak wiadomo, ze na świecie istnieją tylko trzy dobre biznesy: Handel narkotykami, handel bronią i obracanie cudzymi pieniędzmi...
                    From flood into the fire
                    One thousand voices sing
                    We're in this together
                    For whatever fate may bring

                    Komentarz


                    • Myślę, że mocno upraszczasz. Szczegóły:

                      PiS o służbie zdrowia

                      Oczywiście, że propozycja jest taka, by okreslić stały poziom wydatków na słuzbę zdrowia (6% PKB) i poddać wydatki rygorowi budżetowemu. Motywy są identyczne, jak w przypadku ZUS w reformie finansów publicznych. To o czym piszesz brzmi jak bajka, ale póki co nieprzypadkowo wśród propozycji PiS jest stworzenie kompleksowego systemu informatycznego w służbie zdrowia. Później pacjenci ze swoimi pieniędzmi mogą sobie chodzić miedzy szpitalami i ubezpieczalniami
                      Ostatnio edytowany przez Foxx; [ARG:4 UNDEFINED].
                      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                        ale puki co
                        Bój się Pan Boga, Panie Foxx'ie
                        ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

                        Komentarz


                        • No i co się czepiasz w chwili, gdy poprawiłem? Chciałem mocniej puknąć w świadomość czytelników :P
                          My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                          Komentarz


                          • Nie upraszczam, tylko odnoszę się do uproszczonego przekazu w mainstreamie. Zdaję sobie sprawę, że przekaz medialny musi być prosty, denerwuje mnie tylko to co opisałem powyżej a zwłaszcza fakt, że nikt nie próbuje tego ludziom wytłumaczyć.

                            Zamieszczone przez rey Zobacz posta
                            Bój się Pan Boga, Panie Foxx'ie
                            Zapewne chodziło o puki mahlu...
                            Ostatnio edytowany przez Nazgul; [ARG:4 UNDEFINED].
                            From flood into the fire
                            One thousand voices sing
                            We're in this together
                            For whatever fate may bring

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                              Myślę, że mocno upraszczasz. Szczegóły:

                              PiS o służbie zdrowia

                              Oczywiście, że propozycja jest taka, by okreslić stały poziom wydatków na słuzbę zdrowia (6% PKB) i poddać wydatki rygorowi budżetowemu. Motywy są identyczne, jak w przypadku ZUS w reformie finansów publicznych. To o czym piszesz brzmi jak bajka, ale póki co nieprzypadkowo wśród propozycji PiS jest stworzenie kompleksowego systemu informatycznego w służbie zdrowia. Później pacjenci ze swoimi pieniędzmi mogą sobie chodzić miedzy szpitalami i ubezpieczalniami
                              Zapoznałem się. I nie jestem do końca przekonany, nie z uwagi na to kto to głosi, ale po prostu nie wierzę w nic, co ma jakikolwiek związek z budżetem Państwa bo rządzi tym raz ten a raz tamten. Mnie jako ubezpieczonemu marzy się jedno: Aby ktoś wreszcie powiedział mi, ze przestaje ode mnie brać kasę i że mogę ją sobie wpłacić temu ubezpieczycielowi, który zapewni mi najlepsze warunki. Nie mam nic przeciwko temu, aby pośród dostępnych oferentów ubezpieczenia zdrowotnego był oferent państwowy i zapewniam, że z jego ofertą zapoznałbym się nie mniej wnikliwie niż z każdą inną.

                              A póki co: Keszitsen kepet onmagarol...
                              From flood into the fire
                              One thousand voices sing
                              We're in this together
                              For whatever fate may bring

                              Komentarz


                              • Seawolf - Wojenko, wojenko!

                                A więc wojenka, chciałoby się strawestować słynny komunikat z 1939… Tym razem wojenka z kibolami, kolejna ściema, kolejna wrzuta, kolejna wunderwaffe pana Ostachowicza i Grupińskiego. Po dopalaczach, pedofilach, bandziorach bijących dzieci, po euro wprowadzanym już, już tylko patrzeć, po stoczniach sprzedanych katarskiemu inwestorowi…

                                Ktoś to jeszcze pamięta? Ja, owszem, pamiętam, ale chyba jestem w ekskluzywnym klubie, bo znowu się udało - pan Grupiński z zadowoleniem stwierdził, że PO podskoczyło. No, i o to chodziło. A przy okazji PiS został w publicznej debacie zrównany z kibolami. Składanie tulipanów i palenie zniczy średnio się nadaje do pełnienia roli dowodu na ciągoty faszystowskie, nawet pochodnie niespecjalnie się nadają, choć, jak się kto uprze, to i tego próbuje (np. minister Nałęcz budzi się z krzykiem na ich wspomnienie, a wszystkie telewizje sumiennie to transmitują). Zatem, co robić? Cóż, podsunięto dramatyczne obrazy fruwających stadionowych krzesełek. Żeby tak jeszcze dało się wmontować Antoniego „O Strasznych Oczach” Macierewicza miotającego krzesełko, to już byłby miód, ale i tak jest nieźle.

                                Muszę przyznać, że to majstersztyk. Ekipa wręcz karykaturalnie kojarząca się z piłką, premier z autentyczną przeszłością kibola, przerzucili ten image na opozycję. Czapka z głowy! Tyle, że tu mogą przechytrzyć, bo kibole pamięć maja dobrą i są, jakby to powiedzieć, nieco zawzięci. Nie sądzę, żeby PO zdobyło w tym środowisku przesadnie dużo głosów, i by młodzi ludzie, jak kiedyś, entuzjastycznie ciągnęli jeden drugiego, by zagłosować przeciwko Kaczorom. To se uż ne wrati. Tusk zajął wreszcie całkowicie należne sobie miejsce w popkulturze, jako obiekt żartów i wyśmiewań. Przy tym, uderza przypadkowość, z jaką uczestnicy tego spektaklu wchodzą w swoje role.

                                Bo gdyby, np. Jarosław Kaczyński powiedział coś krytycznego o kibolach demolujących stadion, przecież natychmiast rząd Tuska zmieniłby front i zaczął bronić młodych ludzi ogarniętych szlachetnymi uczuciami i emocjami sportowymi, których najwyraźniej wyobcowany ze społeczeństwa, bezdzietny kawaler, nie jest w stanie zrozumieć. Już widzę, z jaka emfazą Pani Minister do spraw zwalczania walki z korupcją - Pitera wygłasza ten tekst w Tusk Vision Network, odgarniając charakterystycznym gestem włosy i mówiąc to swoje „hahaha”, jak z podręcznika „Jak zostać aktorem w weekend”. Jak pan maturzysta Bartoszewski toczy oszalałym wzrokiem i krzyczy piskliwie, że „niektórzy to raczej o hodowli zwierząt futerkowych powinni, mówić, a nie o sporcie, yhy, yhy, yhy!!!! Do psychiatry, yhy, yhy, yhy!!!!!”

                                Albo weźmy poprzednią wrzutkę o Śląsku. Ot, nadarzyła się okazja, Jarosław powiedział coś o Śląsku, zatem postanowiono się straszliwie oburzyć, zażądać w związku z tym jego ustąpienia, przeprosin, spalenia go na stosie, deportacji, rozstrzelania, usunięcia z Polski, z półkuli północnej i w ogóle wszystkiego. Tak samo, jak wtedy, gdy powiedział coś o Gabonie czy „Biedronce”. Czy wtedy, gdy powiedział (czy też nie powiedział - oooo, to nawet jeszcze bardziej ich rozjuszyło!) cokolwiek innego, wszystko jedno, mechanizm jest zawsze ten sam. Ci sami, którzy kiedyś bronili nikczemnie znieważanego przez Jarosława narodu gabońskiego, a ostatnio klientów „Biedronki”, poczuli nieprzezwyciężalną potrzebę poparcia autonomii Śląska, po to tylko, żeby zrobić Jarosławowi i jego „skinom w garniturach” na złość. Nawet redaktor Meller, przestraszony swoją niedawną herezją uznał, że to świetny pretekst do odnowienia ślubów anypisowskich i powrotu na łono PO.
                                Oczywiście, wszyscy rozumieją, że gdyby Jarosław pochwalił Ruch Autonomii Śląska, dokładnie ci sami, którzy dzisiaj dostają spazmów i deklarują, że nigdy w życiu niczego tak nie pragnęli, jak autonomii jęczącego pod polską niewolą Śląska („wszyscy dziś jesteśmy Ślązakami!!” - autentyczny komentarz!) dostawaliby wówczas dokładnie takich samych spazmów w obronie integralności terytorialnej Polskiej Macierzy oraz pamięci o Powstańcach Śląskich, którzy zginęli w walce o przyłączenie Śląska nie do Gabonu przecież, ale do Polski właśnie. A których pamięć Prezes tak nikczemnie szarga, wspomagając separatystyczne niemieckie zakusy.

                                Obawiam się, że jeśli Jarosław jutro skrytykuje pomysł wypłacenia paru cwanym prawnikom z USA 65 miliardów dolców za tzw. mienie pożydowskie, rząd Tuska wprowadzi specjalne stawki VAT, sprywatyzuje szpitale i półwysep helski, byle tylko wręczyć uroczyście - na złość PiS-owi - owym prawnikom wielki czek, wraz z szarfą Orderu Orła Białego jako załącznikiem. Pani Kluzik- Rostkowska ogłosi, że przeprasza wszystkich za to, że namawiała do głosowania na Jarosława. Redaktor Wołek napisze: „Od dawna mówiłem, że faszysta, sami widzicie!”, a Dziurawy Stefan, członek prezydium Sejmu doda: „Załgany hipokryta, ćwok, ćwok!!!!” Gwoli wyjaśnienia, Dziurawy, to od 8 dziur w piersiach, które sobie wyobraził pod wpływem silnego wzburzenia po morderstwie Marka Rosiaka w Łodzi. Pomyślał, że te 8 kul było dla niego! Zszargane nerwy wicemarszałka nie wytrzymały, również Służba Marszałkowska zaniedbała dozoru i Dziurawy Stefan pobiegł ogłosić to straszne zdarzenie do wszystkich telewizji, wliczając CCTV w większych zakładach pracy i monitoring skrzyżowań ulicznych. To i tak dobrze, bo w tym stanie umysłu mógł przecież pomyśleć, że był w Dallas w limuzynie z Kennedym! Albo na wulkanie Krakatau w czasie erupcji! Na Facebooku powstanie grupa 50 tysięcy fanów hasła „Kradzione nie tuczy, wreszcie oddamy, co nie nasze. Hurra!!!!”. „Gazeta Wyborcza” obiektywnie, wypełniając misję informowania społeczeństwa o wszystkim, co istotne, poda adres strony i będzie robiła „update” kliknięć co godzinę.
                                Oczywiście, jeśli Jarosław powie, że można by oddać Żydom te marne parę groszy, Polską wstrząśnie spazm oburzenia, a Graś wyliczy, ile ze te 65 miliardów, które antypolska klika Kaczyńskiego nikczemnie i zdradziecko zamierza zrabować polskim szpitalom i głodującym sierotom, można wybudować Orlików z toksyczną murawą, oraz ile za to można zakupić w „Biedronce” piłek, cukru i jabłek. Oczywiście, także i w tym przypadku pani Kluzik ogłosi, że przeprasza wszystkich za to, że namawiała do głosowania na Jarosława. Redaktor Wołek napisze: „Od dawna mówiłem, że faszysta, sami widzicie!”, a Dziurawy Stefan, doda: „Załgany hipokryta, ćwok, ćwok!!!”

                                Jeśli Jarosław któregoś dnia wypowie się z uznaniem o kaszubskich haftach i tradycji, następnego dnia połączone siły policji i kilku agencji ochrony spacyfikują siedzibę Towarzystwa Kaszubsko- Pomorskiego, jego Prezes Roman Dambek (przy okazji serdeczne pozdrowienia, Roman!) zostanie publicznie, przed kamerami, aresztowany za jazdę po zażyciu tabaki, następnie oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej policjantów, konkretnie podeszwy buta, poprzez jątrzące wciśnięcie swojej głowy pomiędzy ten but a ziemię, dokładnie tak samo, jak to uczynił Michał Stróżyk. Skansen kaszubski we Wdzydzach zostanie otoczony przez siły porządkowe, spalony i zaorany po wykryciu w jego okolicy ptasiej grypy, a kaszubskość zostanie napiętnowana w „Wyborczej” jako odnoga faszyzmu, zwłaszcza, że w chałupach (konkretnie - w kuchniach) zauważono otwarty ogień, a od tego do pochodni przecież jeden krok. Donald Tusk publicznie się wyprze kaszubskich korzeni. Pani Kluzik ogłosi, to, co zwykle, redaktor Wołek napisze to, co zwykle, a Dziurawy Stefan wyrzuci z siebie też to, co zwykle.
                                Oczywiście, jeśli Jarosław skrytykuje separatyzm kaszubski, jeszcze tego samego dnia w gościnnej Kancelarii Prezydenta (tfu, Prezydęta, bo w tej kadencji obowiązuje zreformowana pisownia) rozpoczną się rozmowy zjednoczeniowe nowo utworzonej Republiki Federalnej Kaszub i Kociewia z Republiką Federalną Niemiec, a Pan Prezydęt Cherbu Red Bul, w trybie pilnym akredytuje jej ambasadora oraz przeprosi za nazistowski wybryk Jarosława w imieniu Rzeczpospolitej. Na Facebooku 50 tysięcy wejść uzyska grupa „Wszyscy jesteśmy Kaszebame”. Gazeta Wyborcza obiektywnie i bezstronnie poda adres itd., itd.

                                Jeśli Jarosław powie coś o Gdańsku i jego niemieckich tradycjach, to natychmiast rząd w pełnym składzie wzmocnionym kancelarią Prezydenta, Korą z pudelkiem oraz Hołdysem w kapelutku przyklejonym Loctitem odśpiewa przed kamerami Tusk Vision Network „Rotę” i pojedzie na Westerplatte złożyć wieńce z napisami „Obrońcom Westerplatte”, jeśli zaś Jarosław podkreśli odwieczną polskość Gdańska, ten sam zestaw pojedzie składać wieńce z napisami „Zdobywcom Westerplatte” i złoży do laski marszałkowskiej ustawę o dwujęzycznych napisach w Danzig i Zoppot. „Wyborcza” zaś, oczywiście, poda adres grupy „Wir chcemy arbeit w Danzig” (50 tysięcy wejść). Pani Kluzik przeprosi…. itd. Redaktor Wołek napisze… itd. Dziurawy Stefan doda…. itd. Czyli, jak zawsze. 
                                http://www.wsieci.rp.pl/opinie/seawolf/Wojenko-wojenko-

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X