Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,tit...komentarz.html

    "No pasaran!" ???

    HEMOS PASADO !!!

    Komentarz


    • Krzysztof Feusette

      Im bliżej wyborów, tym śmieszniejsza staje się błazenada, jaką funduje nam rząd Donalda Tuska. Oto premier chwyta za róg bawoli i dmie w niego z całej siły, by świat usłyszał, jak wielka dzieje mu się krzywda. Bo jedna z partii opozycyjnych chce odwołania zadufanego w sobie i przeczącego co chwilę nie tylko słowom wybitnych ekonomistów, ale także nawet własnym sprzed tygodnia, ministra finansów. Bo druga z partii opozycyjnych chce odwołania innego ministra, który po nagłym ataku Kataru przejdzie do historii jako zarządca skarbu z alergią na sensowne prywatyzacje. Tusk wie, że obaj utrzymają stołki, bo większość posłów działa dziś na pilota: podnieś rękę, naciśnij przycisk, idź do domu, czekaj na sms-a – wystarczą cztery guziki. Ale premier drży na myśl, że krytykować będzie go teraz nie tylko PiS. "Czerwoni zdradzili" - szepcze się w ławach poselskich PO.

      Kiedyś wystarczyło wypuścić z klatki schodowej Palikota, by rzucił się z rozwartą paszczą na każdego, kto śmiał podnieść rękę na pana Tuska, a dziś? Niesiołowski siwieje z braku nowych odzywek, Kutz nie potrafi zdania sklecić, by mu nie skoczyło ciśnienie, a Nitras szkoli się z propagandy tak namiętnie, że sam padł jej ofiarą podczas wykładu mistrza z Nowego Meksyku, który wkręcił platformerskich spryciarzy jak kołki w ścianę. Dlatego Tusk nie czeka i przystępuje do kontrataku.

      Wnioski o dymisje swoich ministrów nazywa zaczynem koalicji SLD i PiS. Trudno uwierzyć, że wierzy w tę koalicję. Raczej w totalną głupotę swojego elektoratu, który przynajmniej w części pakuje się już do szalup ratunkowych i rezygnuje z dalszego rejsu na platformerskim Titanicu. Więc Tusk nawołuje: „Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują - chociaż niebo nie ma z tym nic wspólnego - że są plany bardzo konkretnej współpracy pomiędzy panami Napieralskim i Kaczyńskim, nie tylko jeśli chodzi o wota nieufności, chociaż w tym przypadku bardzo harmonijnie podzielili się rolami, ale także o przyszłość po wyborach. Ja uważam, że to jest bardzo realny problem. W mojej ocenie współpraca SLD i PiS, i planowane wspólne działania także po wyborach to realne zagrożenie”.

      Czy zwrócili Państwo uwagę na to doskonałe wplecenie nieba w kwestie stricte polityczne? Następnym razem premier nazwie PiS mocami piekielnymi, a SLD potomkami Lucyfera. On zaś – archanioł Donald na czele anielskich zastępów PO i PSL chce tylko jednego – żeby tu na ziemi żyło się lepiej. „Za kilka miesięcy Polacy staną przed wyborem - albo poprą rządzącą koalicję PO-PSL z jej wszystkimi zaletami i wadami, albo rodzącą się koalicję PiS i SLD, charakteryzującą się niechęcią do tego, co jest polskim sukcesem” – tako rzecze szef szefów, a kto się temu sprzeciwi, będzie się smażył na grillu. Wtrącić trzy grosze do kolejnej ściemy premiera, byłoby niegodne. Dwa wystarczą.

      Po pierwsze Tusk, wspominając o koalicji rządowej zapomniał do PO i PSL dodać kilku równie ważnych skrótów, spośród których szczególnie ważny będzie brzmiał: TVN. Jeśli telewizja Piotra Waltera poświęca kolejne wejścia w „Faktach” na uprawdopodobnienie każdej bzdury rzuconej przez Tuska, a wczoraj trąbiła o koalicji SLD i PiS, to czy rozszyfrowanie TVN jako Tusk Vision Network pozostaje krzywdzące? A to przecież, jak wiadomo, jedynie wisienka na wielkim torcie z prorządowymi wiadomościami do dmuchania. Kiedyś, gdy kamery śledziły budowę mostu, a potem pokazywano to w Polskiej Kronice Filmowej, normalni ludzie mówili, że to komunistyczna propaganda. Dziś TVN-owski śmigłowiec za ciężkie pieniądze jest wykorzystywany do tego, by pokazać kolejne etapy budowy na kolejnych budowach etapu, bo przecież mądrość etapu jest najważniejsza.

      I grosz drugi, ostatni, jak ostatnie są podrygi tego rządu w wersji polukrowanej. Dzień za dniem pękają kolejne balony. Oto szef komisji „Przyjazne Państwo”, następca człowieka, od którego każdy musiał być lepszy, zaprasza na posiedzenie sejmowej komisji lobbystę, ale przedstawia go jako swojego doradcę. Skutek jest taki, że gość wciska posłom ciemnotę, co zrobić, by „żyło się lepiej”, lecz nie wszystkim, tylko jego firmie. Miał obowiązek wpisać swój fach do dokumentów, ale nie wpisał. W aferze hazardowej też tak było – Zbychu pewnie miał się spotkać pod cementownią, ale mu się pochrzaniło i spotkał się pod cmentarzem. Rychu chciał przelobować bramkarza w komputerowej grze w piłkę nożną, a przelobbował Zbycha i Mira, a Miro miał przyznać, że Polska to dziki kraj, ale dopóki go dzikusy wybierały, nie chciał z nimi zadzierać.

      Po prostu: miało być inaczej. Z Katarem, z konsekwencjami w ministerstwie obrony, z sytuacją na kolei, z niezależnością prokuratury, z piętnowaniem korupcji, z cenami paliw, z przerostem biurokratyzacji, z zakładaniem firmy w jednym okienku, z wyjaśnieniem przyczyn tragedii w Smoleńsku, z polityką wschodnią, z polityką zachodnią, z autostradami, ze służbą zdrowia, z pensjami nauczycieli, z wolnością gospodarczą, z niezależnością dziennikarską, z mową nienawiści, z mową miłości, z szacunkiem dla wiary. Ale było, jak było, a jak było, to przecież sam premier wie najlepiej. Czy zatem naprawdę tak zdolny propagandysta, słońce pijaru, postrach dolomickich stoków jest dziś w stanie wymyślić tylko tyle, że zgłoszenie wotum nieufności wobec słabych ministrów oznacza koalicję partii opozycyjnych?

      Panie premierze, niech Pan powie – co mają robić ludzie, nie celebryci, którzy uważają, że prowadzi pan Polskę na środek pustyni, gdzie nie ma już nie tylko wody, ale także cukru, benzyny, pracy, a nawet honoru i szacunku. Nawet, gdyby miały się połączyć przeciwko Pańskiej polityce Real Madryt i Barcelona, wilk z zającem, albo Osama z Obamą, i tak będzie to lepsze niż kolejne stracone nadzieje Polaków. 
      http://www.wsieci.rp.pl/opinie/cala-...-Donalda-Tuska

      Komentarz


      • http://finanse.wp.pl/kat,104122,titl...wiadomosc.html by żyło się lepiej

        WHY DUCK DONALD

        W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca
        http://www.youtube.com/watch?v=GtRA-...eature=related

        Komentarz


        • Sąd unieważnił wybory w Wałbrzychu

          Sąd Okręgowy w Świdnicy (Dolnośląskie) unieważnił II turę wyborów na prezydenta Wałbrzycha i tym samym wygasił mandat prezydenta Piotra Kruczkowskiego

          Sąd po raz drugi rozpatrywał protest wyborczy jednego z kandydatów na prezydenta Wałbrzycha Patryka Wilda (Stowarzyszenie Obywatelski Dolny Śląsk). Wcześniej sąd raz oddalił protest Wilda, jednak Sąd Apelacyjny we Wrocławiu nakazał jego ponowne rozpatrzenie.

          O korupcji wyborczej w Wałbrzychu - więcej w tygodniku "Uważam Rze"
          Wild domagał się rozpisania ponownych wyborów samorządowych w Wałbrzychu, bowiem - jego zdaniem - podczas jesiennego głosowania doszło do korupcji wyborczej - kupowania głosów na rzecz innych komitetów wyborczych, zwłaszcza Platformy Obywatelskiej.

          Wczoraj przed sądem zeznawał Robert S., któremu Prokuratura Okręgowa w Świdnicy postawiła już zarzuty korupcji wyborczej, czyli kupowania głosów podczas I i II tury wyborów w Wałbrzychu. Przed świdnickim sądem potwierdził on, że kupował głosy na rzecz PO; chodzi m.in. o kandydatury Stefanosa Ewangielu i Piotra Kruczkowskiego.

          http://www.rp.pl/artykul/2,650672.html
          Lubię sobie jebnąć posta.

          „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
          St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

          Komentarz


          • Lepszy najgorszy Tusk niż najlepszy Kaczyński

            Gołym okiem widać, że nawet przodująca prasa polska przestała nadążać z entuzjazmem dla Donalda Tuska i jego ekipy za prasą światową.

            W piątek kolejny raz poprzeczkę w tej ekscytującej dyscyplinie medialnej wywindował „The Economist”. A nie jest to przecież zadanie łatwe. Zwłaszcza ostatnio, w sytuacji gdy już nawet dziennikarze tego znakomitego brytyjskiego tygodnika nie mogą nie zauważyć, iż premier Rzeczypospolitej jest prawie w ogóle pozbawiony reformatorskich ambicji, a swój wysiłek skoncentrował niemal wyłącznie na utrzymywaniu się przy władzy. Wskutek czego – piszą – Polska prowadzi raczej marną politykę zagraniczną, nie inwestuje w badania i rozwój, ma finanse publiczne w opłakanym stanie, a w rankingu przychylności dla biznesu sytuuje się na 70. pozycji, czyli nawet za zacofaną Białorusią.
            Ale przecież to wszystko fraszka, to wszystko pestka, skoro „Polska nie kojarzy się już ludziom z frustracją, paranoją i dziwactwami rządu kierowanego przez Jarosława Kaczyńskiego”.

            No, a poza tym – dowodzi „The Economist” – „rząd Tuska dobrze wypada, jeśli chodzi o spłaszczenie podatków”. Hm… jeśli autor tego artykułu miał na myśli zastąpienie trójstopniowej skali podatkowej – dwustopniową (zamiast 40, 30 i 19 proc. – 32 i 18 proc.), a na to wygląda, to akurat tę reformę w 2006 roku przeprowadził rząd Prawa i Sprawiedliwości, czyli… Jarosława Kaczyńskiego.

            Ale, jak rozumiem, jeśli tak, to tym gorzej dla niego.
            http://blog.rp.pl/gabryel/2011/04/29...szy-kaczynski/

            Komentarz


            • http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,tit...l?ticaid=1c387

              "Nie wierzyłem w winę generała Kiszczaka" 2011-04-29 (11:02)

              Uniewinnienie generała Czesława Kiszczaka od zarzutu, że wydał dyrektywę ułatwiającą użycie broni palnej przy tłumieniu strajków wywołało sporo krytyk. Ja tego wyroku nie krytykuję. Od początku nie wierzyłem, by wydał on dyrektywę o takim znaczeniu. Opierałem to przekonanie na dwu zupełnie różnych obserwacjach. Zacznę od drugorzędnej, ale ważnej, także w skojarzeniu z ważniejszą - pisze w felietonie Waldemar Kuczyński.

              Poznałem mianowicie generała Kiszczaka będąc z nim w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Nie zamierzam wystawiać mu laurek i rozgrzeszać z PRL-owskiego życiorysu. Na pewno jednak nie miałem do czynienia z człowiekiem złym. Piszę to, bo autorów stanu wojennego uważa się często za charaktery wyjątkowo paskudne i czarne. O niejednym ze Służby Bezpieczeństwa mógłbym to powiedzieć. Ale nie o nim. Powie ktoś, że uległem kamuflażowi, jak by nie było profesjonalisty. Myślę jednak, że to co obserwowałem, nie było maską, lecz prawdą o nim, odległą od przypisywanego mu często obrazu komunistycznego drania. Ale nie to jest najważniejsze, choć ma znaczenie.

              Najważniejsze jest to, że pierwsze dni po 13 grudnia nie dawały podstaw do tego, by ułatwiać użycie broni, które dopuszczał już dekret o stanie wojennym. Zaskoczenie, ostra zima i głównie ogromne zmęczenie społeczeństwa 16-toma miesiącami solidarnościowego „karnawału” zrobiły swoje. Opór był mizerny i wygasał. Jaki sens miałoby w tej sytuacji ułatwianie strzelania do ludzi? Jest prawdopodobne, że gdyby opór był silny i narastał to ekipa generała Jaruzelskiego przed decyzją o strzelaniu by stanęła. Bo jak się zaczyna pacyfikację zbuntowanego społeczeństwa to nie można stanąć w połowie drogi. Ktoś musi wygrać, a ktoś przegrać. W roku 1981 wygrać mogła tylko władza, albo bezpośrednio Związek Radziecki. Kto sądzi inaczej, sądzi wedle własnych życzeń i nie rozumie tamtego czasu.

              Na szczęście dla wszystkich opór był słaby i stan wojenny mógł być zrealizowany wedle głównego założenia. Dawało się je odczytać już z pierwszych dni działania machiny pacyfikacyjnej. Złamanie ruchu, przywrócenie politycznej kontroli nad krajem i nic ponadto, tak by zachować jakąś więź ze społeczeństwem, Kościołem i częścią elit. Każdy zabity zagrażał tej koncepcji. Mieczysław Rakowski pisze w dziennikach, że prawie modlili się o to by obeszło się bez trupów. Ja mu wierzę.

              Pierwszą ulgą, którą odczułem i nie tylko ja, po szoku aresztowania, była wiadomość, która doszła do nas w środku nocy, gdy w zimnej świetlicy więzienia na Białołęce czekaliśmy na rozprowadzenie do cel. Stan wojenny wprowadził Jaruzelski! No to przynajmniej nas nie rozwalą! I to się potwierdzało w następnych dniach. Mimo przypadków bestialstwa, bo czas obfitował w nienawiści po obu stronach, obozy internowania w porównaniu z więzieniami marca 1968 roku były oazami swobody. Gdyby tak, jak wcześniej było po 13 grudnia nie powstałaby w nich przebogata twórczość więzienna. Gazetki, znaczki, satyry, świadectwa bogatego życia w obozach i bardzo rozluźnionych rygorów.

              A mogło być o wiele gorzej, niż w 1968 roku. Była wtedy w PZPR grupa prąca do krwawej nawet rozprawy ze społeczeństwem, by ludziom odechciało się na dziesięciolecia sprzeciwu wobec władzy ludowej. Ani realna potrzeba, ani przyjęta koncepcja pokonania „Solidarności” nie wymagały tego o co się Czesława Kiszczaka oskarża.

              Nie dziwię się oburzeniu na wyrok polityków PiS, bo ich oburza wszystko, co dzieje się w państwie polskim. Dziwię się, że i politycy PO – poza Stefanem Niesiołowskim - zadęli w tą samą dudkę. Bogdan Borusewicz zaś powiedział bardzo niemądrze, że Polska jest państwem prawa, ale nie sprawiedliwości. To ci dopiero; marszałek senatu, wyższej izby ustawodawczej, chcący państwa sprawiedliwości poza prawem.

              Waldemar Kuczyński specjalnie dla Wirtualnej Polski
              http://zygmuntbialas.salon24.pl/3025...ze-w-kuczynski

              Co to też się z ludźmi ostatnio dzieje! Generał Kiszczak ma obrońców nie tylko wśród zatwardziałych komunistów, ale też w elitach postsolidarnościowych. Były minister, a dziś publicysta Waldemar Kuczyński pisze w "Wirtualnej Polsce", że od początku nie wierzył w winę generała, z którym pracował w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. "Nie miałem do czynienia z człowiekiem złym - twierdzi Kuczyński. - Piszę to, bo autorów stanu wojennego uważa się często za charaktery wyjątkowo paskudne i czarne."

              A po drugie, jaki sens miałoby strzelanie do ludzi? Społeczeństwo było już ogromnie zmęczone solidarnościowym karnawałem (tak pisze były opozycjonista? - przypis mój). Opór był mizerny i wygasał. W. Kuczyński poczuł ulgę, że stan wojenny wprowadził Jaruzelski, a nie przyjaciele ze Wschodu. Dzięki temu obozy internowania były "oazami swobody". Powstała w nich "przebogata twórczość więzienna. Gazetki, znaczki, satyry, świadectwa bogatego życia w obozach i bardzo rozluźnionych rygorów."

              Tak więc "ani realna potrzeba, ani przyjęta koncepcja pokonania Solidarności nie wymagały tego, o co się Czesława Kiszczaka oskarża" - konkluduje autor artykułu, wyjątkowo ufny i wyrozumiały dla ludzi, którzy niejedno życie ludzkie mają na sumieniu, którzy łamali słabych i wyganiali lub więzili niepokornych.

              Były opozycjonista (??? - przypis mój) i były minister przekształceń własnościowych, a dziś etatowy, zajadły krytyk Jarosława Kaczyńskiego oraz wszystkiego, co z PiS-em związane, powinien kierować się nieco rozsądkiem. Ludzie czytają i pamiętają. Potem nie będą (Kuczyńskiego) czytać, ale będą pamiętać.
              Warto czytać takich typów jak Kuczyński. To tylko potwierdza, iz miałem rację: Transformacja ustrojowa została przygotowana o wiele wcześniej i nie w Polsce a w Moskwie - a cała Solidarność i później stan wojenny to była szopka. Polecam lekturę "Książki Skarg i Wniosków" Antoniego Pawlaka.

              Poza tym polecam się:

              http://oceania.salon24.pl/44342,dzieci-andropowa
              From flood into the fire
              One thousand voices sing
              We're in this together
              For whatever fate may bring

              Komentarz


              • Ossama nie żyje. Zaskakujące jest to, że na stronie http://nautilus.org.pl (teraz nie da się tam wejść, pewnie za dużo osób wali), facet (Igor Witkowski) który jest specjalistą od Islamu, terroryzmu i tym podobnym historii, tydzień temu zapowiedział że po zabiciu Ossamy są bardzo możliwe odwetowe atomowe ataki na USA i Europę.

                Ten Pan już raz tak "zaantycypował" nieźle w 1996 roku, kiedy na antenie jakiegoś "polskiego" radia (Radia Zet?), jako jeden z pierwszych albo i pierwszy przybliżył opinii społecznej terroryzm, Al-Kaidę i zapowiedział ataki terrorystyczne na USA.

                Z uwagi na fakt, że jak wspomniałem wcześniej strona nautilusa nie działa, daję jedynie link dla zainteresowanych do YT z ostatnią wypowiedzią gościa:

                http://www.youtube.com/watch?v=LpjSip7yWhM
                Ostatnio edytowany przez Tyler_Durden; [ARG:4 UNDEFINED].

                Komentarz


                • Nie żeby mi było żal tego amerykańskiego agenta, ale nawet
                  Himmler i Goering doczekali się procesów...
                  „Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”

                  Komentarz


                  • Najpiękniejsze jest to, że nie ma ŻADNYCH dowodów poświadczających, że Al-Kaida dokonała zamachów 11 września. ŻADNYCH. Tym bardziej nie ma nic, co poświadczało by winę Osamy bin Ladena. No ale wiadomo... amerykańscy bandyci mogą mordować ile chcą, a i tak będzie to dla bandy przygłupów "obrona demokracji".

                    Zarżnięto jak świnię niewinnego człowieka. Mam nadzieję, że podobny los spotka Obamę i Busha.


                    UB, SB, FB - co następne?

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez AK47 Zobacz posta
                      Mam nadzieję, że podobny los spotka Obamę i Busha.
                      Wg. przepowiedni Krzysztof Jackowskiego (który wcześniej de facto przepowiedział śmierć Kaczyńskiego), Obama nie wypełni swej kadencji w pełnym wymiarze. Zastąpić go ma kobieta. Z tym, że raczej szedł w kierunku sfałszowanego aktu urodzenia.

                      http://nautilus.org.pl/?p=artykul&id=2348 - o Baracku Hussein'ie Obamie II (portal zaczął mi działać)

                      O tym, o czym pisałem wcześniej:
                      http://nautilus.org.pl/index.php?p=artykul&id=2346

                      i z dzisiaj:
                      http://nautilus.org.pl/index.php?p=artykul&id=2349

                      Komentarz


                      • Zrobił swoje i go ciukneli. Wałek jak nic cała ta Al Kaida.

                        Komentarz



                        • Komentarz


                          • Ciężko o lepszą nowinę dla Obamy na początku kampanii wyborczej. Nigdy się pewnie nie dowiemy jak było, ale ta cała akcja amerykańskich służb mocno mi śmierdzi.

                            Drastyczne zdjęcie:
                            http://space.chariweb.com/2011/05/os...firmed-by.html

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez AK47 Zobacz posta
                              Najpiękniejsze jest to, że nie ma ŻADNYCH dowodów poświadczających, że Al-Kaida dokonała zamachów 11 września. ŻADNYCH. Tym bardziej nie ma nic, co poświadczało by winę Osamy bin Ladena. No ale wiadomo... amerykańscy bandyci mogą mordować ile chcą, a i tak będzie to dla bandy przygłupów "obrona demokracji".

                              Zarżnięto jak świnię niewinnego człowieka. Mam nadzieję, że podobny los spotka Obamę i Busha.
                              Zainteresowanym tematem polecam tą debatę - http://www.paranormalne.pl/topic/121...errorystyczny/
                              Na głębszą dyskusję niestety nie mam czasu.
                              Io di notte ti sogno sempre, e di giorno canto per te,
                              quando in campo c'e la Juventus, tutto il resto e niente per me!

                              Komentarz


                              • Ten artykuł co midzi wrzucił - tam jest że potwierdzono jego DNA. Ale kurcze z czym je porównali bo nie czaję...
                                Nie dotykaj forum, bo cię curva zmiecie z planszy
                                -------------
                                Jedynie prawda jest ciekawa

                                Józef Mackiewicz

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X