Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • To raczej Korwin wpisał do swojej nazwy UPR. Komunikaty na stronie partii wyglądają tak:

    http://www.upr.org.pl/main/index.php?strid=1&katid=858
    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

    Komentarz


    • To dobry gamoń w takim razie

      Komentarz


      • Ziemkiewicz moim idolem .
        RP : " Nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać, kiedy pani Agnieszka Holland opowiadała Monice Olejnik, jak dumna jest z faktu, że my, Polacy, potrafimy wzorem Grossa i za jego przewodem śmiało rozliczać się z ciemnymi kartami naszej przeszłości.
        Przebiegam w myślach listę „autorytetów”, które w „naszym” imieniu kajają się za rzekome przewiny polskich chłopów, katolików, narodowców. Żaden z nich, podobnie jak sama pani Holland, nie może powiedzieć, że wywodzi się ze środowisk, które tak ochoczo ustawia pod pręgierzem.
        Wielu za to, podobnie jak ona sama, jest dziećmi i wnukami aktywnych współtwórców stalinowskiego reżimu i apologetów jego zbrodni. O rozliczaniu się z tym dziedzictwem nie chcą nawet słyszeć. Sama Agnieszka Holland w wywiadach uparcie wybiela ojca, sugerując, że trzeba zrozumieć trudne wybory podejmowane w przedwojennej atmosferze zagrożenia faszyzmem, a idee KPP były szlachetne… Żeby zresztą ograniczyć się do przykładu z najwyższej półki, Adam Michnik w obronie czci ojca, działacza partii samą nazwą podkreślającej dążenie do likwidacji państwa polskiego, wytoczył nawet proces. Pod pretekstem, że omyłkowo przypisano mu szpiegostwo, podczas gdy sąd II RP skazał go „tylko” z paragrafu o zdradzie państwa.
        Postawa rzeczywistego rozliczenia, jaką prezentują np. Irena Lasota czy niemieccy potomkowie nazistowskich zbrodniarzy, jest w tym środowisku niespotykana i stanowczo odrzucana.
        Kto potrafi się uderzyć we własne piersi, budzi szacunek. Kto nie tylko tego nie potrafi, ale jeszcze reaguje histerycznym krzykiem i nienawiścią na łamiące tabu pytania o swe kulturowe korzenie, za to z zapałem bije się w piersi tych, którymi pogardza jako „moherami” – jest żałosny i groteskowy. Doprawdy, nie umie tego pani Holland zauważyć? "

        Komentarz


        • Zamieszczone przez karakan Zobacz posta
          Mam spore obawy ,że ta nowa partia przejmie trochę wyborców , którzy pier.. PO i wstyd im głosować na obciachowy PIS.Zjawisko dość powszechne.
          Po to właśnie się to robi.

          Rola JKM na polskiej scenie politycznej tez się już dość konkretnie skrystalizowała.
          From flood into the fire
          One thousand voices sing
          We're in this together
          For whatever fate may bring

          Komentarz


          • No coz chyba musze odszczekac to co napisalem o Holdysie ale skad u licha taka metamorfoza??? Dziwny jest ten swiat...
            ...

            Komentarz


            • Panowie spokojnie.Nie sądzę ,że Hołdys teraz stanie się zajadłym prawicowym fanatykiem

              Komentarz


              • Zamieszczone przez ivan Zobacz posta
                Ziemkiewicz moim idolem .

                Moim też:

                Zamieszczone przez RAZ
                Tydzień Jacka Żakowskiego. Jak to mówią w radiu − co miks, to kiks.

                Pierwszego babola palnął, gdy w stylu godnym Nagrody im. Trenera Jarząbka (tak, tak, mam na myśli właśnie tego od „łubudubu, łubudubu…”) bronił prezydenckiej pisowni. Gdyby ograniczył się do sugerowania, że „wynoszenie się” ponad prezydenta tylko dlatego, że pisze on „bul”, jest „półinteligencką pychą” − nie byłoby o czym wspominać. Nawet stwierdzenie, że za zrobienie dwóch poważnych błędów w dwóch sąsiednich słowach prezydent zasługuje na pochwałę, bo dodał ducha młodym ludziom, którzy mają kłopoty z nauką ortografii, też można by puścić mimo uszu, choć niesie ciekawe implikacje − tą samą karkołomną metodą można by równie dobrze bronić Kwaśniewskiego, że wielokrotnie występując publicznie w stanie poalkoholowej niedyspozycji pomógł setkom tysięcy Polaków zagrożonych alkoholizmem walczyć ze swa chorobą.

                Ale chcąc maksymalnie przypochlebić się prezydentowi, Żakowski przedobrzył: zaapelował, żeby Bronisław Komorowski poddał się oficjalnie badaniu na dysleksję.

                No, proszę sobie wyobrazić, że prezydent by Żakowskiego posłuchał. I okazałoby się − a czegoś jestem pewien, że tak by się okazało, bo dysleksja raczej nie atakuje nikogo w tak późnym wieku − że prezydent dyslektykiem nie jest?!

                No to kim jest, w takim razie? No… właśnie. I to mamy mieć stwierdzone urzędowo i podstemplowane, jak sławne orzeczenie komisji wojskowej, którym chlubił się dzielny wojak Szwejk?

                Chyba się Żakowski nie spodziewa, że go za takie podszepty w Belwederze pogłaszczą.

                Niezrażony Żakowski parę dni później zabrał się za wspieranie władzy w walce z Leszkiem Balcerowiczem. Tu zresztą trzeba przyznać, że akurat w tej roli publicysta „Polityki” jest wiarygodny − na tle Salonu, licytującego się w neofickim liberalizmie pozostawał zawsze wyjątkiem ze swą antyliberalną retoryką. Cóż, kiedy i tu Żakowski przedobrzył. Podczas piątkowych obrad swego radiowego politbiura w Tok FM pojechał po Balcerowiczu tak, że odmówił mu nawet profesorskiego tytułu.

                Bo, ściśle biorąc, zauważył przenikliwie Żakowski, nie powinno się zwracać do Balcerowicza „panie profesorze”, skoro jest on tylko doktorem habilitowanym.

                Ho, ho, ho! − jakby to powiedział obiekt uwielbienia pana redaktora.

                Nie będę dyskutował, jak to jest z profesurą Leszka Balcerowicza, akurat w jego wypadku, jak sądzę, ewentualny papierek z Belwederu bądź jego brak nie sprawią, żeby cień, który rzuca, stał się dłuższy albo krótszy.

                Chodzi o zupełnie inną minę, na którą wdepnął Żakowski. Państwo już się zapewne domyślają, o kogo konkretnie.

                No bo, załóżmy, że to ściśle biorąc racja. Komuś, kto ma tylko doktorat i habilitację nie przysługuje tytuł profesorski.

                A komuś, kto nie ma habilitacji, tylko doktorat? No, też nie.

                A jeśli ma tylko magisterium? Też nie.

                A jeśli nie ma w ogóle dyplomu, i nawet nie do końca wiadomo, jak z maturą?

                Aaaa, właśnie, redaktorze Żakowski. Zamachnęliście się na największy autorytet moralny naszego społeczeństwa! Na najczcigodniejszego z czcigodnych! I fakt, że zrobiliście to niechcący was nie usprawiedliwia! Jak śmiecie odmawiać nestorowi III RP, człowiekowi o tak fantastycznym życiorysie, o tylu zasługach, tych marnych paru literek, dołączając w tym do najgorszych moherów od Rydzyka?!

                No, więc wbijcie sobie w tę waszą redaktorską głowę: prawo do tytułowania profesorem ma ten, kogo na salonach przyjęło się tytułować profesorem!

                Wydawałoby się, tydzień akurat taki, że dla kogoś tak po linii i na bazie jak Żakowski − po prostu samograj. Gromić spekulantów, którzy podbili ceny cukru. Aptekarzy, którzy, przez zbyt niskie ceny leków, narazili budżet na nadmierne wydatki refundacyjne (bo wszak wiadomo, że staruszkowie wykupują stosy lekarstw i zadają się z nimi z nudów, dla rozrywki). Lobbystów z OFE, przez których mamy dług publiczny. Albo po prostu jak co tydzień powtarzać, niczym Władyka z Janickim, te same jedynie słuszne hasła ze sztandarów walki z PiS.

                Ale zachciało się redaktorowi być ambitnym; i takie dwie wtopy, omalże dzień po dniu…

                PS. Jeden z licznych, drobnych, ale za to codziennych przykładów „rzetelności” dziennikarskiej „Gazety Wyborczej”. Podczas spotkania na Uniwersytecie Opolskim mówiłem (często powtarzam to podczas takich spotkań) o tym, że Polska ma ten sam problem, co wszystkie kraje i społeczności, które przez kilka pokoleń pozostawały w zniewoleniu. Ponieważ w kraju wolnym elity biorą się z awansu, a w kraju skolonizowanym to kolonizator dobiera sobie miejscowych kolaborantów, potrzebnych mu do administrowania podbitego terenu, ściągania z tubylców podatków i trzymania ich w posłuszeństwie. W efekcie przeciętny Amerykanin o swoich elitach myśli odruchowo: są tam, gdzie są, bo na to zapracowali; a przeciętny Polak − są tam, gdzie są, bo się sprzedali; co niesie znaczące konsekwencje dla tzw. kapitału społecznego.

                Jak streszcza te oczywiste skądinąd uwagi opolska „Gazeta Wyborcza”? Przyjechał prawicowy Ziemkiewicz do prawicowych oszołomów i mówił im, że polskie elity to świnie, które się sprzedały. (http://opole.gazeta.pl/opole/1,35114...___WIDEO_.html)

                Gdybym nie wiedział, z kim mam do czynienia, pomyślałbym po prostu, że redakcja dla spostponowanie mnie przysłała najmniej rozgarniętego stażystę, który nie nauczył się jeszcze poprawnie streścić kilku prostych zdań. Ale przecież wiem.
                ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

                Komentarz


                • Tak a' propos Hołdysa, gdyż ze zdziwieniem czytam tu kilka "prawie entuzjastyczych " komentarzy.

                  Czy to nie ten sam Hołdys, który jeszcze niedawno zasłynął taką akcją ?

                  Legenda polskiego rocka, a ostatnio także komentator spraw wszelakich w telewizjach, obraża na swoim fejsbukowym fanpejdżu Jarosława Kaczyńskiego.

                  Pod fotografią przedstawiającą puste wieszaki w szafie Hołdys umieścił komentarz: "Widok z szafy Jarosława Kaczyńskiego. Ponurego średniowiecznego chu**". Tym samym eksrockman swoimi obelgami pod adresem Kaczyńskiego przerósł nawet Janusza Palikota. Co ciekawe, jego znajomi z Facebooka są zdjęciem i podpisem zachwyceni.

                  Jak Zbigniew Hołdys w lawinie komentarzy tłumaczy się z obrażania Jarosława Kaczyńskiego? "Żaden ubek znany mi z imienia i nazwiska nie narobił tyle gnoju w relacjach między Polakami, co ten posraniec. Najbardziej parszywa postać, jaką pamiętam, a pamiętam nawet Władka Gomułkę dobrze. Powinno się go wpakować do Wastoka i wystrzelić w kosmos bez możliwości powrotu kiedykolwiek" - konstatuje legenda polskiego rocka.

                  Zdjęcia i komentarze byłego frontmana zespołu Perfect widzi każdy użytkownik Facebooka. Hołdys nie blokuje dostępu do treści nieznajomym.
                  http://www.fejsik.pl/Holdys-na-FB-o-...wieczny-ch-a65
                  Kraków jest jak pryzmat, przez który pięknieje Ojczyzna.

                  Komentarz


                  • Zgadzam się z ESK.
                    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                    Komentarz


                    • czyli rock meni zagrali dobrego i złego glinę
                      a meller polizał tuska po jajcach- do przewidzenia
                      Czas kończyć z baranami na forumce

                      Komentarz


                      • Ja bym Kukiza raczej bronił. Wracał do swoich zarzutów (oficerowie ZOMO na szczytach w policji, "zaufanie do ruskich"), tyle że w pierwszym przypadku (i innych dotyczących personaliów) dodawał, że o szczegółach powie Tuskowi po programie; w innych kwestiach Meller mu wchodził w słowo. Moim zdaniem Hołdys reprezentował tam "kulturalne" zaplecze Komorowskiego.

                        Wracając do Kukiza zaś, szacun - oraz przykład, jak bardzo integrować mogą działania "G.W."

                        http://blogmedia24.pl/node/46742
                        My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                        Komentarz


                        • Niemniej jednak Hołdys wypadł nadspodziewanie korzystnie akurat w tym programie i trzeba mu to oddać.

                          Z innej beczki:

                          Lekka wstawka do niedawnej dyskusji o Francji i rzekomej hegemonii ugrupowania Sarkozy'ego:

                          http://www.wprost.pl/ar/237605/Klesk...samorzadowych/

                          "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                          Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                          Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                          Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                          "
                          Janusz Waluś - czekaMY!

                          Komentarz


                          • Cieszą wyniki Frontu Narodowego.


                            UB, SB, FB - co następne?

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                              Zgadzam się z ESK.
                              Ja tez.

                              Wajcha...
                              From flood into the fire
                              One thousand voices sing
                              We're in this together
                              For whatever fate may bring

                              Komentarz


                              • Zgadzam się z Foxxem. Kukiz jako jedyny nie przymilał sie do Tuska(chociaż lubię pana, mógł sobie darować). Niestety, panowie, koledzy mu przeszkadzali, zaraz się wpierdalał Meller albo Hołdys i stopował go. No i widać, że choroba filipińska trochę szkód poczyniła w jego intelekcie. Łatwo było Tuska zgasdić: w sprawie np. powstania PO, wiadomo, jak się ma takich ojców założycieli jak Czempiński , Drzewiecki z jego milionami i Palikot to wiadomo , że jest to proste. W sprawie umowy z 1993 w sprawie katastrof samolotów wojskowych. Nawet nie wiedział w którym roku była podpisana.
                                Hołdys, stary piernik, tfórca, który ostatnio coś stworzył pewnie z 25 lat temu, bądzmy poważni. Ogólnie lipa zabrakło tylko zbiorowego blo joba no koniec.
                                Bóg z Nami, choj z Nimi.
                                Kocham Polskę, Pierdolę 3rp.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X