Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • http://finanse.wp.pl/kat,104132,titl...wiadomosc.html

    http://finanse.wp.pl/kat,104122,titl...wiadomosc.html

    kuźwa same cuda a POpaprańcom sondaże rosną LUDZIE przejrzyjcie wreszcie na oczy tusk i jego banda to największe szkodniki i jeszcze złodzieje jebane kładą łapy na naszych pieniądzach z OFE i lemingom wciskają kit że w ZUSie te pieniądze nie zostaną zmarnowane ,wszędzie drożyzna że nie wiadomo na czym oszczędzać a naród jak te barany czeka na rzeź, ludzie pora się skrzyknąć i wyjść na ulice i pogonić tego rudego POpaprańca i tą jego zakłamaną bandę

    WHY DUCK DONALD

    W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca
    http://www.youtube.com/watch?v=GtRA-...eature=related

    Komentarz


    • http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kolej...wiadomosc.html

      co za mongoł
      "No pasaran!" ???

      HEMOS PASADO !!!

      Komentarz


      • A firma warszawskiego radnego Kalbarczyka (nie zgadniecie z jakiej partii) dostała fuchę: zaprojektowanie i wykończenie wnętrz Narodowego. Co za zbieg okoliczności ))
        From flood into the fire
        One thousand voices sing
        We're in this together
        For whatever fate may bring

        Komentarz


        • No mongoł, ale temat już jest na poprzedniej stronie.
          "Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy ich nękać tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym."

          Israel Singer na Światowym Kongresie Żydów

          Komentarz


          • Zamieszczone przez Noris Zobacz posta
            No mongoł, ale temat już jest na poprzedniej stronie.

            sorry, to efekt szoku
            "No pasaran!" ???

            HEMOS PASADO !!!

            Komentarz


            • Czego "Wyborcza" się nie wstydzi
              Piotr Gociek 18-03-2011, ostatnia aktualizacja 18-03-2011 10:10

              Jarosław Kurski ("Gazeta Wyborcza") to szczęśliwy człowiek. Właściwie niczego się nie wstydzi.

              Nie wstydzi się za byłego pracownika "GW" Michała Cichego, który kiedyś na jej łamach opluwał Armię Krajową. Nie wstydzi się, że jego gazeta oklaskuje paszkwile Jana Tomasza Grossa. Nie wstyd mu, że jego dziennikarze piszą nieprawdę - jak wtedy, gdy notkę MON o tzw. incydencie gruzińskim powstałą w tym roku opisywali jako dokument który powstał zaraz po owych wydarzeniach. Nie wstydzi się, że jego redakcja przez lata zatrudniała groźnego konfidenta SB Lesława Maleszkę i pozwalała mu gardłować przeciw lustracji.

              Jedna tylko osoba napawa Kurskiego "piekącym wstydem" - wyznaje dziś redaktor "Wyborczej". Otóż wstyd mu za poetę Jarosława Marka Rymkiewicza.

              Rymkiewicz został pozwany przez koncern Agora za to, że głośno wyraża swoje opinie. Traf chce, że są one nieprzychylne wobec środowiska "Gazety Wyborczej". Ale zamiast polemizować z poeta przy pomocy kontr-opinii, Agora woli targać go po sądach - nie pierwszy raz, bo tak było wcześniej z Rafałem Ziemkiewiczem czy prof. Zdzisławem Krasnodębskim. Za to także Kurskiemu nie wstyd, bo niby czemu? To chyba normalne, że wolność słowa kończy się w sądzie, prawda? Adam Michnik wie o tym najlepiej - posiedział w końcu w PRL-u. Na pewno podzielił się więc swoją wiedzą z pracownikami, zapewne i z Kurskim.

              Co najbardziej martwi Kurskiego? Że Rymkiewicz "wypuszcza ohydne polskie demony, nad którymi nikt już nie panuje".

              Co to za demony? W relacji z procesu (zaczął się w czwartek), którą zamieszczono w "GW" obok dramatycznego komentarza Kurskiego, są szczegóły. Na przykład taki: Tomasz Sakiewicz, naczelny "Gazety Polskiej". Co robi? "Stoi z boku i uśmiecha się. Zmobilizował tłum". Co jest czynem nagannym - uśmiechanie się, czy mobilizowanie, tego już dociec nie sposób. Ale chyba jednak uśmiech, bo chyba nie mobilizowanie, przecież sam pamiętam, jak przed 11 listopada "Wyborcza" mobilizowała tłum, żeby "wykopać faszystów" z Warszawy.

              Ale to nie koniec kłopotów z tłumem. Otóż, mili państwo, "tłum z rykiem wdziera się na salę". To naprawdę niebezpieczne, bo "jak tsunami ciżba ludzka wlewa się do środka, spychając wszystko po drodze". Kto wie, jak rzecz się skończy, może tłum zaleje jakiś reaktor i dojdzie do skażenia? Ale do skażenia już doszło, bo mecenas Rymkiewicza "nawiązuje do najgorszej obskuranckiej i ksenofobicznej tradycji w Polsce. Nie odczuwa przy tym żadnej niestosowności". W czym przejawia się ta wstrętna tradycja? Ano mecenas Sawicki ośmielił się zgłosić w sądzie listę świadków, którzy nie będą mili dla "Gazety Wyborczej" i jej ideologów.

              Jarosław Kurski nie widzi za to niestosowności w tym, że jego dziennikarz w relacji z procesu pisze o Rymkiewiczu "publicysta w służbie prezesa PiS".

              Nie tylko "Wyborcza" sporo miejsca poświęca procesowi Agora-Rymkiewicz. Wiele ciekawych rzeczy można na ten temat przeczytać w "Super Expressie". Były szef KPN Leszek Moczulski mówi na przykład, że porównywanie przez Rymkiewicza "Michnika do Róży Luksemburg jest nonsensem. To była skrajna, internacjonalna socjalistka, a Michnik jest lewicowym intelektualistą. Na tej samej zasadzie można mówić, że Mussolini i Lenin też mieli podobne przekonania, ale równocześnie bardzo różne". Oj, będzie nowy proces! Niech tylko prawnicy Agory ustalą, czy Moczulski porównał Michnika do Mussoliniego, czy do Lenina.

              Jacek Żakowski odpytywany w "SE" na okoliczność procesu przekonuje: "nie uważam, by fakt należenia do Komunistycznej Partii Polski był czymś obelżywym" oraz że Michnik "jest obiektem kampanii oszczerstw, która zaczęła się jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku.". Żakowski wie co mówi, w końcu "Polityka", której jest publicystą, zajmowała się przez większą część swego istnienia straszeniem Polaków Kuroniem i Michnikiem. Przestała dopiero wtedy, kiedy Kuroń i Michnik zaczęli straszyć "Politykę" Polakami.
              http://www.rp.pl/artykul/2,628569.html
              My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

              Komentarz


              • A co relacji w tzw. „Gazecie” z samego procesu (B.Wróblewski), to ja rozumiem zaangażowanie w sprawę (w końcu są pośrednio jedną ze stron), ale miałem nadzieję chociaż na odrobinę kultury i bezstronności w sprawach niedotyczących meritum sprawy. Płonne nadzieje ….
                Jego pełnomocnik radca Sławomir Sawicki (związany z "GP") wysyła do sądu odpowiedź na pozew. - Sześciostronicowy dokument będący zbiorem wypisów z Wikipedii i charakterystyk osobowych - mówi pełnomocnik Agory mec. Piotr Rogowski.
                Zwracam uwagę na pewien drobiazg – pełnomocnikiem Rynkiewicza jest „radca Sławomir Sawicki (związany z "GP")” – mniejsza już o to jak i z kim powiązany i co o tym wie tzw. „Gazeta”, ale coś takiego jak „radca” nie funkcjonuje – jest „radca prawny”, ale to już by brzmiało zbyt nobliwie. Natomiast pełnomocnikiem Agory jest ze wszystkimi honorami „mec. Piotr Rogowski”.

                A tak na marginesie to radca prawny/adwokat („mec.”) nie powinien w takich słowach publicznie „oczerniać” pism procesowych strony przeciwnej („dokument będący zbiorem wypisów z Wikipedii”) – czy to mec. Rogowski działa niezgodnie z etyką zawodu zaufania publicznego, który wykonuje, czy też red. Wróblewski postępuje niezgodnie z etyką zawodu dziennikarza wkładając w usta innego mężczyzny słowa, których on nie powiedział ?
                Ostatnio edytowany przez księciuniu; [ARG:4 UNDEFINED].
                Lubię sobie jebnąć posta.

                „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                Komentarz


                • Było wcześniej o Grossie, to wrzucę tutaj:

                  Zamieszczone przez R. Ziemkiewicz
                  W przedwojennej, liczącej sobie niespełna 35 milionów obywateli Rzeczpospolitej Polskiej, żyły 3 miliony Żydów. Jeśli rozszerzyć tę kategorię do "obywateli pochodzenia żydowskiego", to, wedle współczesnych szacunków, nawet cztery miliony. Ale policzmy tylko Żydów zwanych "chałaciarzami", zachowujących pełną kulturową odrębność, własny język i organizację, często nie identyfikujących się z państwem polskim.

                  Jedno jedyne państwo ówczesnego świata mogło się w tej statystyce z przedwojenną Polską równać. W Stanach Zjednoczonych Ameryki liczba obywateli deklarujących narodowość żydowską wynosiła około 4 milionów. Tylko że, po pierwsze, cała ludność USA sięgała już wtedy 200 milionów, a po drugie, znaczna, prawdopodobnie nawet większa część z owych 4 milionów była całkowicie zasymilowana.

                  Mimo to, kiedy latem 1939 do amerykańskich portów dobijał się statek "St Louis", z tysiącem żydowskich uciekinierów z Niemiec na pokładzie, Ameryka stanowczo zatrzasnęła przed nimi drzwi. Cztery miliony Żydów na 200 to było dla niej już zdecydowanie dość. Za uciekinierami nie ujęli się zasiedziali w USA pobratymcy, bo, jak publicznie przestrzegł ich jeden z przywódców tej społeczności, źle by to usposabiało do Żydów amerykańską opinię publiczną.

                  Odmówiła im wstępu także postępowa Kanada, zresztą z oficjalnym wyjaśnieniem odpowiedzialnego ministra, iż rasa żydowska nie zwykła pracować na roli, a Kanada potrzebuje rolników, nie handlarzy...

                  Szkoda miejsca na streszczanie całej tej historii, kto ciekaw, znajdzie i przeczyta. Jeśli to zrobi, zauważy, że nie była ona wcale odosobniona. Na całym Zachodzie uciekających przed Hitlerem Żydów uważano wtedy powszechnie za zagrożenie dużo gorsze, niż sam Hitler. Pewien szwedzki dyplomata, pytany, czemu jego kraj konsekwentnie odmawia niemieckim Żydom azylu, rozbawił świat chętnie cytowanym bon-motem: "bo u nas w Skandynawii nie ma antysemityzmu, i chcemy, żeby tak zostało".

                  Przez ten mur obojętności i wrogości przejść się udawało tylko krezusom. I tak było także z odpędzanymi od wszystkich portów egzulami z "St Louis". Dwustu najbogatszym łaskawie pozwoliła wkupić się do siebie Wielka Brytania, resztę, po kilkumiesięcznej odysei odesłano, dosłownie w przededniu wojny, dokładnie tam skąd przybyli - wprost do pieca.

                  Czemu piszę o tych spychanych uparcie w niepamięć sprawach, skoro to nie żadna rocznica? Bo dziś, gdy Ameryka i cały Zachód hołubią takich chuliganów historiografii jak Gross i ich podłe narracje o ciemnej, antysemickiej Polsce, a rząd USA oficjalnie poucza nas w kwestii restytucji mienia żydowskiego (oddajcie najpierw u siebie własność zagrabioną Indianom, to będziecie mogli się mądrzyć, odpowiedziałbym na miejscu ministra Sikorskiego) warto może przypomnieć, że trapiona licznymi kłopotami sanacyjna Polska przyjęła w roku 1939 - z oporami i niechętnie, ale jednak - jeszcze 20 tysięcy żydowskich uciekinierów.


                  Jeszcze, bo przecież przyjmowała ich przez cały czas swego istnienia, a szczyt żydowskiej imigracji nastąpił kilkanaście lat wcześniej, gdy nowo powstała, pogrążona w kryzysie Polska udzieliła azylu półmilionowej rzeszy Żydów z Rosji, uciekających przed rewolucją bolszewicką. Ludziom, którzy nigdy nie mieszkali na ziemiach polskich, nie znali języka polskiego, nie czuli się Polakami w najmniejszym stopniu, i ani myśleli się asymilować.

                  A jednak decyzja zapadła bez ociągania, bez dyskusji i sprzeciwów. Podobnie, jak od pierwszych chwil przyznała Polska pełnię praw publicznych kobietom, na co obywatelki postępowych państw Zachodu, raczących nas dziś swoimi bredniami o parytetach i genderach, musiały czekać jeszcze kilkadziesiąt lat. Bo, jakkolwiek śmieszne się to może wydawać, ludzie, którzy budowali tamtą Polskę, od samego początku wyobrażali ją sobie jako państwo wolności. Bo o takie przecież walczyły pokolenia ich przodków.

                  Jan Karski wspominał, że gdy jeszcze w późnych latach pięćdziesiątych rezerwował hotel w Nowym Jorku, pytano go, czy nie jest Żydem - bo Żydów, podobnie jak kolorowych, nowojorskie hotele nie obsługiwały. Dziś z tego samego Nowego Jorku przysyłają nam oszołoma udrapowanego w togę profesora historii, który historii nigdy nie studiował, ale dobrze wyczuł, czym można podbić serca i portfele Amerykanów. I poprzez swoich medialnych agentów wpływu pilnują, czy należycie się przed nim korzymy.

                  Cóż, Hitler miał, niestety, rację, mówiąc, że zwycięzców nikt nie sądzi. Sądzi się i skazuje, bez względu na materiał dowodowy, tylko tych, którzy, tak jak Polska, przegrali.
                  http://fakty.interia.pl/felietony/zi...-louis,1611755
                  ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

                  Komentarz


                  • Mała powiastka z cyklu: "Co nam własciwie dali ci Rzymianie?"

                    http://cala-prawda-o-historii.blog.o...,ID407063446,n
                    From flood into the fire
                    One thousand voices sing
                    We're in this together
                    For whatever fate may bring

                    Komentarz


                    • Jak myślicie? Czy i my powinniśmy wysłać nasze F16 nad Libię?

                      Ja uważam, że tak.
                      Wiem, że zaraz pojawi się pytanie jaki w tym nasz interes, ale jaki interes mieliśmy pakując się do Iraku i Afganistanu?
                      Tutaj nasi piloci mogą sprawdzić się w warunkach bojowych przy współudziale wojsk NATO. Do tego możemy pomóc powstańcom których czeka tragiczny los jeśli nie doczekają się pomocy. Koszty takiej operacji będą dla Polski zdecydowanie mniejsze niż wieloletnie misje lądowe w Iraku czy Afganistanie, a korzyści dla naszego lotnictwa duże. Mniejsze jest równiez ryzyko ofiar w ludziach i sprzęcie (siły powietrzne Libii nie mają szans w starciu z lotnictwem NATO). W przeciwieństwie do Iraku i Afganistanu tym razem nie narazimy się światu arabskiemu który jest skłócony z Kadaffim (on nawet Al Kaidę uważa za swojego wroga). Jak dla mnie to wystarczające przesłanki by się zaangażować.
                      Jest jeszcze jedna sprawa. W 1939 roku zostaliśmy zdradzeni przez sojuszników. Uważam, że Polska powinna pokazać, że "opłacalność" nie jest najważniejsza w takich sytuacjach. Francuzi i Anglicy nie chcieli kiedyś umierać za Gdańsk. Wszyscy wiemy jak się to skończyło. Dlatego, choć Polska nie ma żadnych zobowiązań wobec Libijczyków, powinna moim zdaniem nie tylko wyrazić sprzeciw gdy widzimy jak mordowani są niewinni ludzie, ale w miarę możliwości starać się również pomagać.

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez AUTO Zobacz posta
                        on nawet Al Kaidę uważa za swojego wroga
                        i dlatego właśnie nie powinniśmy wpieprzać się w Libię...

                        Zamieszczone przez AUTO Zobacz posta
                        W 1939 roku zostaliśmy zdradzeni przez sojuszników. Uważam, że Polska powinna pokazać, że "opłacalność" nie jest najważniejsza w takich sytuacjach. Francuzi i Anglicy nie chcieli kiedyś umierać za Gdańsk. Wszyscy wiemy jak się to skończyło. Dlatego, choć Polska nie ma żadnych zobowiązań wobec Libijczyków, powinna moim zdaniem nie tylko wyrazić sprzeciw gdy widzimy jak mordowani są niewinni ludzie, ale w miarę możliwości starać się również pomagać.
                        oczywiście, należy pomóc... dobrym słowem. i niczym więcej.
                        Naprawdę nie musimy brać udziału w każdej wojence na świecie... Ciekawe czy ONZ byłoby tak skore do interwencji, gdyby Libia nie miała dostępu do ropy?


                        kto lepszy w Libii? Przewidywalny i uspokojony Kadaffi czy jakaś marionetka Al Kaidy?
                        Ostatnio edytowany przez RadO; [ARG:4 UNDEFINED].
                        "Możesz sprzedawać Lewandowskiego, mamy Arruabarrenę" - Mirosław Trzeciak, najbardziej profesjonalny z profesjonalnych

                        Komentarz


                        • A ja się wyjątkowo zgodzę z J.Kaczyńskim (sam siebie zaskakuję ):
                          W żadnym wypadku nie można doprowadzić do tego, żeby powtórzyła się Srebrenica do potęgi "entej". Cała reszta jest kwestią techniczną - mówił podczas konferencji prasowej prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.
                          Lubię sobie jebnąć posta.

                          „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
                          St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez AUTO Zobacz posta
                            Mniejsze jest równiez ryzyko ofiar w ludziach i sprzęcie.
                            Biorąc pod uwagę powszechnie znane kwestie z kilku ostatnich lat, obawiam się, że nasze Jaszczembie mogłyby przysporzyć nam bulu i odrzeć z resztek nadzieji nigdy nie docierając do celu

                            "No pasaran!" ???

                            HEMOS PASADO !!!

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Fizi Zobacz posta
                              Biorąc pod uwagę powszechnie znane kwestie z kilku ostatnich lat, obawiam się, że nasze Jaszczembie mogłyby przysporzyć nam bulu i odrzeć z resztek nadzieji nigdy nie docierając do celu


                              Poza tym ciężko będzie wytłumaczyć tej mniej bystrej części narodu, że wycofano wojska z Iraku, aby je przerzucić do Libii.
                              "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                              Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                              Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                              Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                              "
                              Janusz Waluś - czekaMY!

                              Komentarz


                              • Na rozluznienie: magazyn "Pani" wybrał Parę Roku:





                                Przy okazji zapytam- to oznacza, ze są najmądrzejsi, najpiękniejsi czy jacy? Chociaż w wypadku pani Henryki to obie w/w kategorie by pasowały
                                Taki miał dziwny charakter. Tylko raz w życiu sypnął i to był ostatni raz. Starsza siostra uderzyła go w złości, więc pobiegł na skargę do rodziców. Ojciec najpierw zrugał siostrę i dał jej klapsa, a potem jego przełożył przez kolano i waląc w tyłek wymawiał słowa powoli, jedno przy każdym uderzeniu:
                                - Kablowanie to charakter, więc ja zamierzam połamiać ci ten charakter! Możesz pracować kiedyś jako alfons, ale nie pozwolę, żebyś miał charakter dziwki!
                                Zapamiętał.

                                Waldemar Łysiak, "Najlepszy".

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X