Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez karakan Zobacz posta
    Ma ktoś jakiś link do wytłumacznia sprawy "Telegrafu"?
    Chodzi mi o stronę Kaczyńskich.Zarzuty tej drugiej strony znam.
    Myślę, że to co wrzucę powinno Cię usatysfakcjonować . Przypomnijmy, że sprawa polegała na zarzutach o finansowanie tej spółki - w której władzach zasiadali liderzy Porozumienia Centrum z kasy FOZZ i ART-B - współzałożyciel "Telegrafu", M. Zalewski został skazany za próbę wymuszenia kasy na spółkę. To jedyny wątek tej sprawy, którym prokuratura się zajęła. Wiem, że to wiesz, ale myślę, że są czytelnicy, którym się to przyda.

    Ogólnie odpowiedzi są dwie. Jedna sprowadza się do tego, że ten wątek intensywnie prześwietlały zarówno służby czerwone, jak i bedące na obecnym zapleczu PO w celu znalezienia haków na Kaczyńskich na polecenie Wałęsy. Przypomnę instrukcję niezweryfikowanego SB-ka - Lesiaka, którego aktualni platformersi zatrudnili w UOP-ie, zlecając inwigilację opozycji:

    1. Przyczyny konfliktu pomiędzy L.W. i J.K.

    2. Działalność polityczna J.K. do 1981 r. - w jakich ugrupowaniach i strukturach.

    3. Działalność J.K. w okresie "S", dokonana polaryzacja przekonań politycznych.

    4.Dlaczego nie był internowany?

    - był małoznaczącym działaczem,

    - podpisał deklarację lojalności,

    - inne.

    5. Działalność w okresie stanu wojennego, dokonania, najbliżsi współpracownicy, przyjaciele.

    6. Życie intymne, czy jest homoseksualistą, jeżeli tak, to z kim jest w parze, czy jest to związek trwały.

    7. Dane kobiety, przez którą J.K. zrezygnował z małżeństwa, co teraz ona robi, czy jest zamężna, czy utrzymuje z nią sporadyczne kontakty, czy jest prawdą, że łączyło ich uczucie, czy tylko uzasadnienie dla inności seksualnej.

    8. Grupa Polityczna "Wola", kto był motorem tej grupy, kto narzucił styl, że na działalności politycznej można dobrze zarobić?

    9. Czy prawdą jest, że PC na Woli od 1989 r. budowało strukturę mafijną. (Opłaty na PC za pozytywne decyzje administracyjne).

    10. Związki PC z FOZZ-em, Łódzki Bank Rozwoju, IWANOWSKI-PINEIRO, KLEMBA (artykuły z NIE).

    11. Inwestycje PC za pośrednictwem "Telegrafu". Zbieranie pieniędzy i na co zostały wydatkowane
    .

    12. Czy J.K. jest bogaty, czy to widać, gdzie zainwestował pieniądze, czy ma na kontach, jakich, który bank, czy są ulokowane w bankach zagranicznych, jakich.

    13. Czy zakup zakładów przetwórstwa spożywczego w Zagłobie (woj. lubelskie) dokonany został z wykorzystaniem wpływów. Czy zaniżono jego cenę, na czym polegało naruszenie przepisów.

    14. Czy w kierownictwie PC były rozważane koncepcje w jaki sposób opanować newralgiczne punkty gospodarki w nowych warunkach ustrojowych, czy były próby realizacji tych koncepcji.

    15. Aktualny program polityczny PC, czy otwarta walka z Prezydentem jest wyrachowanym elementem programu i przygotowaniem do wyborów, czy dziką złością za rezygnację ze współpracy.

    16. Aktualnie najbliżsi współpracownicy i przyjaciele, osoby zaufane.

    17. Czy są znane fakty z życia J.K., które go kompromitują w sensie politycznym, czy popełnił przestępstwo (finansowe), za które mógłby odpowiadać procesowo.

    18. Firmy (fragment utajniony przez ABW - PAP) - ich związki z PC.

    19. Czy pracownicy A. Glapińskiego uzależniły wydanie koncesji na import paliw od wpłat na PC, które firmy zapłaciły?

    20. Czy A. Glapiński uzależniał wejście kapitału zagranicznego do Polski od wpłat na PC.

    21. Którzy z polskich biznesmenów założyli na Fundację Prasową "Solidarności", jakie kwoty."
    Jak wspominałem, Tusk próbował do tego wrócić w kampani wyborczej w 2007, więc zarchiwizowałem kilka spraw - wraz ze źródłami:
    http://foxx-news.blogspot.com/2007/1...-koncu-po.html

    Druga odpowiedź jest znacznie bardziej wyczerpująca, tyle że dotyczy bardzo wielu szczegółów być może nieznanym aktualnym czytelnikom.. Cóz poradzić, skoro jej autor należy do szczególarzy

    Zamieszczone przez J.Kaczyński w 'Rzepie', w 2003
    Bohaterem afery FOZZ jest SLD

    Prawdziwym bohaterem afery FOZZ jest SLD i jego finansowe zaplecze. Próba przekształcenia jej w sprawę braci Kaczyńskich powiela najgorsze wzorce politycznej prowokacji.


    Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego powstał u schyłku PRL, ale działał również na początku III RP - pod bokiem rządu Mazowieckiego. W jego historii można rozpoznać rozliczne negatywne zjawiska towarzyszące polskiej transformacji. Niejasne, realizowane kosztem polskich podatników transakcje, umożliwiające wypompowywanie wielkich sum pieniędzy z sektora publicznego. Wspieranie nimi firm nomenklaturowych, takich jak BIG czy Universal, które były przez lata zapleczem ekonomicznym postkomunistycznej lewicy. Niezwykłe wpływy dawnych komunistycznych służb specjalnych, z których wywodzili się ludzie kierujący interesami FOZZ, tacy jak Grzegorz Żemek czy Janina Chim. I wreszcie karygodna słabość polskiego państwa, które nie potrafiło przez kilkanaście lat afery FOZZ zbadać i osądzić.

    Jeśli przypomnieć, że pieniądze FOZZ posłużyły, między innymi, na rozwój „Trybuny”, która jest nieformalnym organem SLD i na swoich łamach oskarża polityków solidarnościowych o to, że rujnują kraj, nie szanują zasad sprawiedliwości społecznej i tak dalej, i tak dalej, to nie ma chyba lepszego symbolu podwójnej roli postkomunistycznej lewicy. Formacji, która była głównym profitentem i zarazem głównym krytykiem przemian po 1989 r. Rozmaite poszlaki pokazują, że powiązania ludzi FOZZ z ludźmi SLD trwają do dziś. Tygodnik „Newsweek” napisał niedawno, że Grzegorz Żemek, główny oskarżony w aferze FOZZ, był bliskim znajomym Mariusza Łapińskiego i być może dzięki niemu mógł gwarantować sobie bezkarność, korzystając z zaświadczeń lekarskich. Łapiński był dygnitarzem SLD zaledwie wczoraj. Tak więc FOZZ to nie tylko zamierzchła historia, grzech założycielski III RP. To również kawałek obecnej - często ukrytej, ale realnie istniejącej - rzeczywistości.

    I teraz największy paradoks. To ja i moja partia, Porozumienie Centrum, przestrzegaliśmy na początku lat 90. przed takimi zjawiskami, jak uwłaszczenie nomenklatury, niejasne powiązania ludzi dawnych służb specjalnych czy żerowanie na państwie przez środowiska postkomunistycznej lewicy. Nasze diagnozy były, zwłaszcza na początku, odrzucane, ba, wyśmiewane, nie tylko przez dawnych właścicieli PRL, ale i niemałą część obozu solidarnościowego. I to właśnie nam zarzucono korzystanie z pieniędzy FOZZ. Nie ma chyba drastyczniejszego przykładu goebbelsowskiej zasady, że największy absurd może stać się prawdą, jeśli tylko jest powtarzany głośno, po wielekroć i z dużą pewnością siebie. Te kłamstwa są przywoływane zawsze z konkretnym celem.

    W 2000 r. ukazała się książka Jakuba Kopcia zawierająca wynurzenia Cliffa Pineiry. Celem jej publikacji było zaatakowanie nowego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, mianowanego na to stanowisko w czerwcu 2000 r. Dlatego w książce uczyniono go współprzywódcą Porozumienia Centrum, choć nie był nawet jego członkiem, a także wymyślono znajomość z Pineiro, którego nigdy nie widział, a do 2000 r. nawet o nim nie słyszał (Pineiro przyznał potem w jednym z zeznań, że Lecha Kaczyńskiego nigdy nie znał). Warto też zwrócić uwagę na tytuł owej książki „Po drugiej stronie lustracji” i zapowiedź z okładki, iż mowa będzie o pieniądzach dla AWS. Chodziło o nadanie jej bardziej sensacyjnego charakteru.

    Dlaczego podjęto atak? Przecież Lech Kaczyński od niedawna pełnił swoją funkcję, a ja byłem na marginesie polityki. Najpewniej w SLD uznano, że ta zaskakująca nominacja to nic innego, jak krok w stronę rozprawy z postkomunistami. (Prawda była inna. Nowy minister nie chciał walczyć z żadną partią, lecz z przestępczością.) Niewykluczone też, że mogły tu odegrać pewną rolę nasze „porachunki” ze służbami w związku z tzw. inwigilacją prawicy. Później nie trzeba było się już niczego domyślać. Kiedy w 2001 r. pokazano słynne filmy telewizyjne „Dramat w trzech aktach” Witolda Krasuckiego, chodziło o wynik wyborczy PiS. Atak na moją partię zabrał jej wiele głosów. Dodał zaś innym, mniej groźnym albo zgoła poręcznym w prowadzeniu polityki przez SLD. Gdyby nie dzieła redaktora Krasuckiego oraz wsparcie dla Samoobrony, SLD nie rządziłby już pewnie Polską.

    Wreszcie przyczyną ostatnich ataków na mojego brata i na mnie jest chęć odwrócenia uwagi opinii publicznej od serii skandali wstrząsających Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Nie dziwi mnie więc to, co pisze „Trybuna”, nie dziwi to, co pokazuje telewizja publiczna (słyszałem nawet, że szykują nowy film - czyżby zbliżały się wybory?). Nie ukrywam jednak, że dziwią publikacje w niektórych innych mediach, zwłaszcza seria sprawozdań sądowych z toczącego się procesu w sprawie afery FOZZ zamieszczanych na łamach „Rzeczpospolitej”.

    Najwięcej zainteresowania i komentarzy wzbudziły zeznania w sprawie arefy FOZZ złożone przez p. Anatola Lawinę. Wiedziałem, oczywiście, że ów były dyrektor w NIK, kiedy mówi o PC, mówi nieprawdę, ale czytając prasowe relacje z procesu, myślałem, że tworzy choćby pozory prawdopodobieństwa, choćby minimalne podstawy, by traktować go poważnie. Gdy jednak zapoznałem się z protokołem przesłuchania, zrozumiałem, że się myliłem. Nieprawdziwe są i zeznania, i relacje z nich, które nadają im charakter bardziej racjonalny, przez co bardziej obciążają PC i jego działaczy. Aby sprawdzić, czy chodzi tu o dziennikarską nieumiejętność, czy też o złą wolę, zajrzałem jeszcze do protokołu przesłuchania świadka, który w swych zeznaniach bronił mojego Brata i mnie. Co znalazłem? Przykro pisać, ale oczywiste kłamstwo. Prof. Dakowski zeznał pod przysięgą (warto to podkreślić, gdyż owa przysięga jest często przywoływana dla podkreślenia mocy zeznań przeciw nam), że na pewno nie uczestniczyliśmy w aferze FOZZ. W relacji dodano słowo „raczej”. Jedno słowo, a różnica zasadnicza. „Raczej” oznacza przecież, że prawdopodobnie nie, ale być może tak. Od tego momentu nie miałem już wątpliwości i nie mogłem ich mieć. Mam do czynienia ze złą wolą, z chęcią szkodzenia. Znów wraca pytanie - dlaczego? Nie wiem, być może chodzi o względy biograficzne, może o obecne powiązania?

    Zeznania Lawiny, jeśli je traktować poważnie, a sprawozdawca „Rzeczpospolitej” tak je traktuje, są prawdziwą kopalnią bulwersujących wiadomości. Oto dowiadujemy się, że znane postacie z panteonu III Rzeczypospolitej niechętnie odnoszą się do badania sprawy FOZZ; że Żemek to kozioł ofiarny postawiony przed wyborem: rola głównego oskarżonego albo śmierć z rąk służb; że większość dokumentów FOZZ została ukryta przez UOP. Jest to materiał na duży i pasjonujący artykuł, ale jakoś nikt go nie pisze. Natomiast zeznania Pineiry, składane już trzykrotnie w trakcie procesów wytoczonych (począwszy od 2001 r.) przez mojego Brata i przeze mnie, zapowiada się w obszernej notatce. Sapienti sat. Niezależnie jednak od motywów autora i ich charakteru, obciążające PC sprawozdania zostały napisane. Mam więc prawo i, jak sądzę, obowiązek wobec Czytelników do ich oceny.

    Najpierw sam Lawina. Najbardziej charakterystyczną cechą jego zeznań jest ich całkowicie nieuprawdopodobniony i subiektywny charakter. Ich podstawę stanowią: wiedza nieoficjalna oraz rozumowanie w rodzaju: jeśli prawdą jest X, to prawdą jest też Y, a tym samym prawdą jest Z. Źródłem owej wiedzy nieoficjalnej mają być - wedle złożonych przez Lawinę przed sądem wyjaśnień - opowieści funkcjonariuszy UOP towarzyszących Lawinie w jego peregrynacjach po MSW i UOP [chodzi o osoby wysyłane, by doprowadzić gościa od wejścia do gmachu, do gabinetu]. Z kolei w innym fragmencie zeznań nasz bohater ciągle narzeka, że UOP go dezinformował. Poza tym powoływał się na jeszcze jakieś inne, ale zupełnie nieokreślone źródła wiedzy nieoficjalnej. Trudno takie zeznania potraktować jako dowód na cokolwiek, i to nie tylko w ramach reguł procesu karnego, ale także zdrowego rozsądku. Rónież fakt, iż nie zostały one złożone podczas przesłuchań w prokuraturze przed kilku laty, każe traktować je bardzo ostrożnie. Na tym jednak nie koniec. W pewnych miejscach eks-NIK-owiec mówi rzeczy oczywiście nieprawdziwe, i to w sprawach zasadniczej wagi. Nie wyjaśnia, na przykład, kto i kiedy mówił mu o tym, że PC otrzymuje pieniądze z FOZZ. Powołuje się przy tym tylko na jedną uprawdopodobniającą przesłankę. Oto pieniądze miał przekazywać pułkownik KLAMECKI pracujący w BBN - w 1991 r. podwładny Lecha Kaczyńskiego. Otóż sprawdzono, że Klamecki w BBN nigdy nie pracował. Tak samo jak jego brat, o którym dywagowano w prasie.

    Lawinie myli się też kolejność faktów. Maciej Zalewski miał zbierać pieniądze na Telegraf pod groźbą interwencji NIK. Rzecz w tym, że gromadzenie kapitału Telegrafu miało miejsce w 1991 r., i to, jak można sądzić, w pierwszej połowie (tzn. afera wybuchła w lecie 1991 r.), a Lech Kaczyński objął kierownictwo NIK w marcu 1992 r.

    Lech Kaczyński jest też bohaterem innego zeznania. Oto Wojskowe Służby Specjalne podległe rzekomo BBN miały na jego zlecenie budować PC. Skąd ta rola mojego Brata w szeroko reklamowanych zeznaniach działacza opozycji demokratycznej (ten fakt też miał wzmocnić jego wiarygodność, tak jakby pomawiani przez niego ludzie w tejże opozycji nie byli)? Motywy nie są trudne do ustalenia. Chodzi o usunięcie w 1994 r. Anatola Lawiny z pracy w NIK. Czytając jego zeznania, można się zdziwić, dlaczego tak późno. Ale powód pretensji jest jasny. Niechęć czy nawet nienawiść spowodowana utratą ciekawej i dającej poczucie ważności pracy i trwałą - jak się okazało - degradacją. Stąd bajka o wykorzystywaniu NIK dla celów partyjnych, co miało stać się powodem sporu między prezesem Lechem Kaczyńskim a dyrektorem Lawiną, stąd wspomniane już rozumowanie: mój Brat wykorzystywał NIK, a więc i BBN. BBN miało nadzór nad Wojskowymi Służbami Specjalnymi, a więc Służby te, na polecenie szefa BBN, czyli Lecha Kaczyńskiego, budowały PC. Jeszcze raz podkreślam, Lawina w swoich zeznaniach mówi o tym wprost, nie jest to żadna rekonstrukcja toku jego myślenia. Oczywiście, mówi tylko przed sądem, przed mediami powtórzyć tego już nie chce. Wie, że nie ma najmniejszych dowodów na poparcie swych opowieści. Po prostu boi się procesu, który niełatwo wytoczyć za zeznania przed sądem. Jak na to wszystko reaguje sprawozdawca? O tym pisałem już wyżej. Czas na przykłady.

    Z „rozumowań” o obecnych działaniach Lecha Kaczyńskiego robi się nagle zeznanie, że PC było zakładane, czy też współzakładane, przez Wojskowe Służby Specjalne. A więc agenturalna partia, podejrzani przywódcy. Lawina powiedział bzdury o tym, jak to Lech Kaczyński nakazywał niepodlegającym mu Służbom, by organizowały antykomunistyczną partię, będącą skądinąd u szczytu swej liczebności i wpływów. Tego, rzecz jasna, napisać się nie da, w to nawet uprzedzonym do PC trudno uwierzyć. Ale pomówić - warto. Już się z tym zetknęliśmy, choćby przy sprawie inwigilacji prawicy. Ale po tych wszystkich doświadczeniach tu jednak zostałem zaskoczony. Niesprawdzenie kłamstw o Zalewskim, niewyjaśnienie, co to jest, wedle Lawiny, wiedza nieoficjalna, niezwrócenie uwagi na psychologiczny kontekst zeznań, za to poszukiwanie potwierdzeń u innych, też bez znajomości rzeczy. (Były prezes NBP w zeznaniach przed sądem w procesie przeciw telewizji nie potwierdził, by Glapiński zabiegał u niego o nominację Żemka na wiceprezesa.) Wreszcie, ani jednego zdania refleksji nad takimi faktami, jak dwuznaczna rola samego Lawiny w działaniach NIK (np. podpisanie zezwolenia na wyjazd Żemka z kraju) czy jego obrona Żemka jako kozła ofiarnego. Tyle o Lawinie. Przejdźmy do Pineiry.

    Ten świadek nie jest byłym działaczem opozycji, ale osobą ściganą listem gończym, której proces został zawieszony z błahego powodu. Krótko mówiąc, jest całkowicie w rękach władz, grozi mu bowiem wyrok za wyłudzenie znacznej sumy (12 mld zł z 1991 r. to nominalnie 1 mln 200 tys. zł dzisiaj, ale jeśli chodzi o siłę nabywczą - wielokrotnie więcej). Jednocześnie powoli zbliża się termin przedawnienia sprawy (2006 r.). Pineiro złożył już kiedyś - w 1993 r. - pisemne zeznania w sprawie swoich kontaktów z FOZZ, gdzie w najmniejszym stopniu nie obciążył PC, co więcej, twierdził, iż do obciążania mojej dawnej partii próbowały go zmusić służby specjalne. W opowieściach książkowych i filmowych, a od przeszło roku także przed sądami, opowiada on, w różnych zresztą wersjach, o pieniądzach, jakie miał przekazywać PC, a także mnie osobiście. Nie ma na to żadnych dowodów ani bezpośrednich, ani pośrednich. PC może bowiem bez trudu wykazać, skąd miało środki, ja również mogę wskazać źródła swoich. Moje deklaracje majątkowe są powszechnie dostępne. Powiązania Pineiro z ludźmi służb są oczywiste. Tłumaczenia, że pisał sprawozdania w 1993 r., będąc pod naciskiem z Polski (był w Wenezueli, całkowicie poza zasięgiem polskiego wymiaru sprawiedliwości), przekraczają już wszelkie granice absurdu i trudno, by doświadczony dziennikarz polityczny, który nie widzieć czemu, przedzierzgnął się nagle w sprawozdawcę sądowego, nie wiedział, jak wściekle PC było atakowane. Choćby tak niedawno, w roku 1999: ile było procesów, ile pomówień, i to także ze strony głowy państwa, ile pomyj w prasie, ile rozpuszczano bzdurnych i obrzydliwych plotek. Czy można nie wiedzieć o tzw. inwigilacji prawicy?

    Sprawa jest przejrzysta. Cała reszta pozostaje w rękach mediów. W Polsce są potężne siły, które przez lata blokowały wyjaśnienie afery FOZZ. Nie złożyły one broni i nie mogą jej złożyć. Chodzi przecież o ich podstawowe interesy. To właśnie im zależy, by proces się nie udał, by skierować społeczną uwagę w stronę ludzi, których jedynym udziałem w sprawie była pomoc udzielona Michałowi Faltzmanowi, by chronić winnych największej bodajże afery III Rzeczypospolitej, by chronić cały związany z nią układ. Myli się każdy, kto sądzi, że chodzi tu tylko o sprawiedliwość, przyzwoitość, o karę dla winnych i oczyszczenie niewinnych. Chodzi o przyszłość Polski. Układ trzeba rozbić. Bez tego nasz kraj nie może się normalnie rozwijać, bez tego nie może normalnie działać demokracja. Dlatego afera FOZZ powinna być wyjaśniona do końca wraz z całym kontekstem. Stąd wniosek PiS o powołanie komisji śledczej, stąd dążenie do tego, by zmienić te jej reguły działania, które nie sprawdziły się podczas wyjaśniania afery Rywina. Nie boimy się, nie mamy najmniejszego powodu bać się prawdy. To, co ostatnio czytałem w prasie, zaniepokoiło mnie, zrodziło bowiem obawę, że front obrony układów jest silniejszy, niż myślałem, a atak na aferzystów wybiórczy. Wciąż mam jednak nadzieję, że się myliłem.

    Jarosław Kaczyński, prezes PiS
    Oryginał tekstu jest w płatnym archiwum "Rzepy", kopię wziąłem ze strony PiS.

    Zadowolony?
    Ostatnio edytowany przez Foxx; [ARG:4 UNDEFINED].
    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

    Komentarz


    • http://wiadomosci.dziennik.pl/polity...ry-i-jojo.html

      "No pasaran!" ???

      HEMOS PASADO !!!

      Komentarz


      • E tam. Bez dorsza to nie afera.
        From flood into the fire
        One thousand voices sing
        We're in this together
        For whatever fate may bring

        Komentarz


        • Fizi dałbyś spokój... Miętówki w metalowym pudełku 500 szt.


          Komentarz


          • 16 marca (środa), jak podaje "PAP" i onet.pl, spotkanie w Teatrze na Woli z grossem i grudzińską o nowej książce "Złote żniwa". Niestety nic nie wiadomo czy gross dostanie nobla z fantastyki.
            Kto GóWno czyta, ten gówno wie.

            Komentarz


            • http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/...rzescijan.html

              ciekawe czy GóWniani enztuzjaści arabskich "rewolucji" nadal się entuzjazmują (bo mordują chrześcijan), czy już coś zaczyna w tych kołtuńskich łbach świtać
              "No pasaran!" ???

              HEMOS PASADO !!!

              Komentarz


              • ciekawy wywiad z prezesem http://mypis.pl/aktualnosci/1463

                Komentarz


                • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                  Zadowolony?
                  Oczywista.Gdzieś czytałem ,że niby ukradli 5 mln zł i sie nie rozliczyli nigdy.

                  Komentarz


                  • Najbardziej nurtujące sprawy partii walczącej o przekroczenie progu wyborczego :

                    Chciałbym, żeby ten tekst był potraktowany jako analityczny, a nie polityczny. Trzeba postawić kropkę nad "i" - następni do wywalenia z PiS są zizole! I to do wywalenia jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Dzisiaj wygląda do na zupełne s-f, ale wszystko wskazuje na to, że ci, którzy kibicowali, a może nawet przyczyniali się do naszego wywalenia z PiS, sami zostaną z tej partii usunięci.

                    Co na to wskazuje? Awans "zizolek" - Beaty Szydło i Beaty Kempy (w ten sposób prezes odcina je od Zbyszka Ziobro i przywiązuje do siebie - znana sztuczka Jarosława Kaczyńskiego). Rozwalenie struktur gdańskich PiS - czyli królestwa Jacka Kurskiego. Zmiany w Komitecie Politycznym - na niekorzyść zizoli. Wczorajsza akcja z profesorem Legutko w PE - wyraźnie wymierzona w ZetZeta. Czołganie Andrzeja Dudy w Krakowie i zmuszanie go do ekspiacji. Dzisiejsza zapowiedź, że europosłowie będą musieli startować do Sejmu na jesieni tego roku - jeśli brukselskie zizole się na to zgodzą, to pozbawią się narzędzi do prowadzenia polityki; jeśli się nie zgodzą, zostaną oskarżeni o to, że nie pomogli partii w krytycznej chwili i wybrali dostatnie życie w Belgii.

                    Jak to będzie przeprowadzone? Na pewno przed wyborami - jeśli PiS przez to przegra, to na zizoli zwali się całą winę za zdradę i nielojalność, a elektorat to łyknie (tak, jak było w naszym przypadku). Jak mimo tego partia wygra, to oznaczać to będzie, że ZetZet i jego ludzie nie byli potrzebni i można się było z nimi rozstać bez żalu (zwłaszcza, że wówczas nie będą posiadaczami kilkudziesięciu mandatów w Sejmie, ale pozaparlamentarnym planktonem). Prezes zawsze tego typu ruchy wykonuje przed wyborami, bo wygrana jest rzeczą drugorzędną - najważniejsza jest władza nad partią.

                    Dlaczego to się stanie? Bo Kaczyński chce mieć w PiS tylko Błaszczaków, Brudzińskich i Hofmanów, a nie polityków samodzielnych i substancjalnych. Takimi byliśmy my - myśleliśmy samodzielnie, nie robiliśmy sobie świństw, mieliśmy życie poza polityką. I przy całym moim krytycyzmie do Zbyszka Ziobry czy do Jacka Kurskiego - oni także mają swoją podmiotowość, nie są tępymi żołdakami szefa. I dlatego muszą zginąć. Wyrok już zapadł, szukany jest jedynie pretekst. Będzie nim prawdopodobnie zmuszanie ich do startu w wyborach do Sejmu. Ich odmowa będzie potraktowana jako zdrada. Akt oskarżenia już pisze jakiś jakiś kornik.
                    http://migal.salon24.pl/285663,egzek...wojna-w-partii

                    Jest on największym szkodnikiem swojej partii. Nie żeby mnie to jakoś martwiło..

                    Komentarz


                    • Wklejam dla kolegi Z. oraz krytyków PiS-u, w kontekście artykułowania swoich poglądów w mediach:

                      http://niezalezna.pl/7324-kneblowanie-w-tvp

                      "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                      Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                      Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                      Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                      "
                      Janusz Waluś - czekaMY!

                      Komentarz


                      • Polecam kilka trafnych słów o czerwonych.
                        http://www.rp.pl/artykul/624104_Ks--...ga-bunga-.html

                        Komentarz


                        • Z okazji jutrzejszej rocznicy ...

                          .. a premier siebie

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez Peace Zobacz posta
                            Najbardziej nurtujące sprawy partii walczącej o przekroczenie progu wyborczego :


                            http://migal.salon24.pl/285663,egzek...wojna-w-partii

                            Jest on największym szkodnikiem swojej partii. Nie żeby mnie to jakoś martwiło..
                            Właśnie miałem coś z tego wkleić. Co za kret z tego Migalskiego. Typowy przykład "schizofrenii politologicznej"

                            Komentarz


                            • Trochę rozrywki przez łzy :



                              a tu muzyczka :

                              http://www.youtube.com/watch?v=IUJZa...el_video_title

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez karakan Zobacz posta
                                Trochę rozrywki przez łzy :



                                a tu muzyczka :

                                http://www.youtube.com/watch?v=IUJZa...el_video_title
                                A tu wyjaśnienie:

                                http://vimeo.com/20393053

                                Edit:
                                Midzi, łap:

                                http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/ska...tr_175066.html

                                Skandal w TVP: Paweł Miter podał się za człowieka z Kancelarii Prezydenta, dostał własny program, kontrakt na 39 tysięcy i samochód z kierowcą!

                                Sprawa rozpoczęła się w listopadzie 2010 roku. Wtedy do Włodzimierza Ławniczka dotarł mail z adresu jacek.michalowski@prezydent.pl. Wiadomość – napisana z błędami - miała być prośbą, aby wTVP znalazł się nowy program. Było też nazwisko protegowanego do prowadzenia audycji - Paweł Miter, absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim, rzekomo - dziennikarz.

                                Reakcja TVP była bardzo szybka Miter, już na swój adres dostał mail zwrotny z zaproszeniem do telewizji. W styczniu podpisał trzymiesięczną umowę na 39 tys. zł., otrzymał VIPowską przepustkę, miał też do dyspozycji samochód TVP z kierowcą.

                                Miter został zdemaskowany dopiero 3 miesiące później. Dopiero wtedy TVP zorientowało się, że to oszustwo. Sam fałszywy protegowany „człowiek z Kancelarii Prezydenta” twierdzi, że nikt nigdy nie poprosił go o dowód osobisty, czy inne dokumenty. Dane – z resztą nieprawdziwe – podawał z głowy...

                                Jacek Michałowski twierdzi, że nikt z TVP do niego w tej sprawie nie zadzwonił. On sam Mitera nie zna, tymbardziej nigdy nie wysyłał maila dotyczącego nowego programu w TVP.
                                Ostatnio edytowany przez Nazgul; [ARG:4 UNDEFINED].
                                From flood into the fire
                                One thousand voices sing
                                We're in this together
                                For whatever fate may bring

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X