Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Kolejna inicjatywa MKaS:

    Platforma chce, by Sejm w ekspresowym tempie uchwalił projekt PJN zakazujący płatnych reklam wyborczych

    Tegoroczna kampania wyborcza do parlamentu będzie inna niż poprzednie. Jak ustaliła "Rz", wiele wskazuje na to, że w telewizji, radiu i prasie nie pojawią się płatne spoty i ogłoszenia wyborcze.

    Już wcześniej posłowie zdecydowali, że podczas tej kampanii nie pojawią się billboardy, bo nowy kodeks wyborczy zabrania zamieszczania płatnych ogłoszeń większych niż 2 mkw. Zakaz płatnych reklam w mediach zawiera projekt Klubu Polska Jest Najważniejsza skierowany w środę do Sejmu. Jak dowiedziała się "Rz", Platforma chce go w ekspresowym tempie uchwalić. PO już raz chciała zakazać partiom emisji płatnych spotów, ale projekt zakładający taki zapis utknął w Sejmie, bo wiele jego zapisów nie podobało się PSL i opozycji.

    Plan PO i PJN

    – Zamierzamy poprzeć projekt PJN, jeśli tylko zostanie włączony do porządku obrad Sejmu – mówi "Rz" Sławomir Rybicki, wiceszef Klubu PO. – Lepiej, by partie wykorzystywały środki na merytoryczną kampanię, a nie na filmy reklamowe.

    Z informacji "Rz" wynika, że marszałek Sejmu zamierza wprowadzić projekt pod najbliższe obrady Sejmu w najbliższym tygodniu.

    Ale czasu na uchwalenie przepisu jest niewiele. Aby obowiązywał już podczas jesiennych wyborów, ustawa musi zostać przegłosowana do 7 lutego. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego mówi bowiem, że przepisy wyborcze można zmieniać nie później niż pół roku przed dniem ogłoszenia wyborów. Prezydent ma ogłosić je najpóźniej w sierpniu.

    Dlatego PO chce podczas jednego posiedzenia Sejmu rozpocząć prace nad projektem i uchwalić go.

    – Uda nam się, bo tak w komisji przygotujemy ten projekt, że nie będzie do niego żadnych poprawek – przekonuje jeden z naszych rozmówców z PO.

    A Lucjan Karasiewicz z PJN dodaje: – Nasz projekt jest krótki, dotyczy tylko zakazu płatnych reklam wyborczych. Liczymy, że poprze go jak największa liczba posłów.

    Z tym jednak może być kłopot, bo projekt krytykują PiS, SLD, a także PSL.

    – Niech PJN się nie wygłupia, już i tak zrezygnowaliśmy ze stosowania billboardów. Przed tymi wyborami już nic nie zdążymy uchwalić – mówi "Rz" Eugeniusz Kłopotek z PSL.

    Jednak z arytmetyki wynika, że PO razem z PJN i posłami niezrzeszonymi jest w stanie uchwalić zakaz. W podobny sposób w Sejmie uchwalono już w ubiegłym roku obcięcie subwencji dla partii. Jeśli zakaz wejdzie w życie, partie będą zamieszczać spoty wyborcze tylko w bezpłatnym pasmie reklamowym w mediach publicznych.


    Głosowanie droższe

    Zmiany zasad kampanii to niejedyne nowości w najbliższych wyborach. Prezydent ma zdecydować, czy będziemy mogli głosować przez dwa dni. PO liczy, że tak się stanie, bo pomoże jej to zmobilizować elektorat.

    – Chcemy namówić Polaków do uczestnictwa w wyborach, tak by wybrani posłowie mogli legitymizować się silnym mandatem społecznym, a Polska nie była w ogonie frekwencji – mówi "Rz" Waldy Dzikowski, wiceszef Klubu PO.

    – Dwudniowe głosowanie kosztuje ok. 30 proc., więcej niż jeden dzień wyborów. Wydatki to m.in. diety dla członków komisji, ale też organizacja wyborów, ochrona lokali – mówi Kazimierz Czaplicki, kierownik Krajowego Biura Wyborczego.

    PKW nie zna jeszcze dokładnych kosztów jesiennych wyborów. Elekcja w 2007 roku kosztowała ok 80 mln zł. Teraz ta kwota może być wyższa o ponad 20 mln zł.

    W jesiennych wyborach za pomocą poczty będą mogli też zagłosować Polacy przebywający za granicą.

    Karty dostaną z polskich konsulatów. A to dodatkowe koszty. – Na razie zbieramy informacje. Ja np. nie wiem, jakie są opłaty pocztowe np. w USA – mówi Czaplicki.
    http://www.rp.pl/artykul/601618_Wybo...z-spotow-.html

    Komentarz


    • I tak to od początku wyglądało. 1000 cytatów z Migalskiego tego nie zmieni, podobnie jak fochy Paradowskiej, czy Gadomskiego w sprawie Smoleńska. Nieważne, jakie motywy nimi kierują, realny efekt działań to odcięcie PiS od jedynego kanału komunikacji z publiką w elektronicznych mediach głównego nurtu - sami wysiadują w TVN-ie, inne media są podzielone między PO, SLD i PSL.

      Żeby się później jeden z drugim nie zdziwił, jeżeli główna aktywność polityczna przeniesie się na ulice. A PiS radzę spokojne przeczekanie, dokładne wczytanie się w zapisy ustawy, znalezienie luki prawnej i przygotowanie kampanii ze spotami puszczanymi "na patencie" jako ruch społeczny (np. poparcia J.K.) albo inna fundacja (np. Solidarności). Rząd wespół z koncesjonowaną opozycją chce fundować polityczną prohibicję w mediach? Efekt musi być taki, jak każdej prohibicji

      Inna rzecz, że to coraz bardziej wygląda na paniczne przykręcanie śruby przed wyborami... No, i oczywiście zwraca uwagę, z jakimi to w aktualnej sytuacji państwa inicjatywami ustawodawczymi występuje "opozycja".

      EDIT:
      Ciekawy wywiad z Ziobro:

      http://www.rp.pl/artykul/601746_Kami...-brylowac.html
      Ostatnio edytowany przez Foxx; [ARG:4 UNDEFINED].
      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

      Komentarz


      • W kontekście zbliżających się wyborów artykuł dotyczący metodologii ośrodków badawczych i przyczyn niedoszacowana Jarosława Kaczyńskiego.
        http://www.rp.pl/artykul/16,601751-D...etrafione.html

        "Rzeczpospolita" - Dlaczego sondaże były nietrafione

        29.01.2011 (IAR) - "Rzeczpospolita" pisze, że naukowcy próbowali wyjaśnić, jak doszło do zawyżenia poparcia dla Bronisława Komorowskiego przed wyborami prezydenckimi. Zdaniem ekspertów, niedoszacowanie wyniku Jarosława Kaczyńskiego mogło wynikać z poprawności politycznej.

        "Po wyborach prezydenckich mieliśmy do czynienia z największą krytyką branży badania opinii publicznej po 1989 roku" - powiedział dziennikowi Janusz Durlik, prezes Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku zrzeszającej największe ośrodki badawcze.

        A nietrafionych wyników w tej kampanii nie brakowało - zauważa "Rzeczpospolita". W czerwcu 2010 roku na kilka dni przed wyborami niektóre badania sugerowały, że Bronisław Komorowski może wygrać już w pierwszej turze. Tymczasem zdobył aż o 10 punktów procentowych mniej. "W tej sytuacji OFBOR zdecydował się poddać niezależnej ocenie pracę ośrodków badania opinii" - mówi Janusz Durlik. Powołano zespół złożony z naukowców, który miał ocenić pracę firm sondażowych w czasie kampanii prezydenckiej i wyjaśnić przyczyny sporych rozbieżności między sondażami a ostatecznymi wynikami wyborów. Analizie poddano 39 sondaży CBOS, TNS OBOP, GfK Polonia, PBS/DGA i SMG/KRC.

        Efekt to zaprezentowany wczoraj raport. Można w nim przeczytać, że wynik Jarosława Kaczyńskiego był w sondażach przedwyborczych niedoszacowywany, a Bronisława Komorowskiego - przeszacowywany. Działo się tak niezależnie od firmy sondażowej.

        Łukasz Mazurkiewicz z OFBOR, który współpracował z zespołem ekspertów, zwraca uwagę na czynniki mogące negatywnie wpływać na trafność sondaży: rosnące oczekiwania co do tempa realizacji badania, traktowanie sondaży jako narzędzia walki politycznej i brak jasnych reguł tworzenia prognoz wyborczych na podstawie danych sondażowych.

        Komentarz


        • I przy okazji najnowszy sondaż :

          Od zwycięskich wyborów parlamentarnych w 2007 r. PO nie miała tak złego wyniku: tylko 38% Polaków zagłosowałoby dziś na partię Donalda Tuska. W dwa tygodnie Platforma straciła 16 pkt. proc., wykazuje najnowszy sondaż TNS OBOP dla "Gazety Wyborczej".

          To prawdopodobnie efekt raportu MAK, dyskusji o projekcie obcięcia składek do OFE, batów jakie rząd zebrał przy okazji dyskusji o dymisjach ministrów Klicha i Grabarczyka.

          PiS na spadku notowań PO nie zarobił: partię Jarosława Kaczyńskiego popiera 25% Polaków (dwa tygodnie temu - 24). Dużo zyskał SLD - ma aż 19%. poparcia. PSL - 6%
          Całkiem niedawno w innym sondażu PIS miał 29%
          Mnie przeraża ,że część tępawych lemingów obrazi się na Hyżego i zagłosuje na czerwonych

          Komentarz


          • Kolejny sondaż potwierdza drastyczny spadek poparcia PO

            Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w ten weekend Platforma Obywatelska mogłaby liczyć na 33 proc. poparcie, Prawo i Sprawiedliwość na 27,3 proc. – wynika z sondażu Instytutu Homo Homini dla Polskiego Radia opublikowanego dzisiaj rano
            .

            W porównaniu z badaniem sprzed tygodnia PO straciła 3,7 pkt proc., a PiS – 0,8 pkt proc.

            W parlamencie znalazłyby się także: Sojusz Lewicy Demokratycznej z wynikiem 16,1 proc. (wzrost o 2,1 pkt proc.), Polskie Stronnictwo Ludowe – 8,5 proc. (wzrost o 1,9 pkt. proc.) oraz ugrupowanie Polska Jest Najważniejsza – 6,6 proc. (wzrost o 2,4 pkt proc.).

            Poza Sejmem z poparciem 2,2 proc. (wzrost o 0,6 pkt proc.) pozostałby Ruch Poparcia Palikota - Nowoczesna Polska.

            Według sondażu, gdyby wybory odbyły się w ten weekend frekwencja wyniosłaby 57,6 proc.

            Homo Homini przeprowadził badanie telefoniczne w piątek, 28 stycznia na reprezentatywnej grupie 1100 Polaków.
            http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kolej...wiadomosc.html
            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

            Komentarz


            • Ewidentnie SLD i PJN przejmuje wyborców PO o czym pisałem już w tamtym roku.


              Polecam jeszcze styczniowy sondaż Palade wraz z komentarzem.
              Rodzima scena polityczna pozostaje ustabilizowana. Zmiany w preferencjach wyborczych mają kosmetyczny charakter. Ani chaos na kolei, ani podwyżka podatków nie wpłynęły jak narazie na pogorszenie notowań dwóch partii współrządzących. Taka sytuacja może utrzymac się jeszcze przez najbliższe kilka miesięcy. A to oznacza, że strategia głównej partii opozycyjnej oparta na kontynuowaniu "wątku smoleńskiego" oraz wyczekiwaniu na "wariant węgierski" wcale nie musi przynieść znaczącego wzmocnienia Prawa i Sprawiedliwości. Bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym niezbyt gwałtowne przepływy wyborców między PO a SLD oraz PSL i PIS spowodują co najwyżej utratę arytmetycznej większości po jesiennych wyborach przez obecną koalicję partii Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka. W tej sytuacji możemy być świadkami powstania trójczłonowego układu PO-PSL-SLD. Taka dwubiegunowa polaryzacja (rządząca centrolewica - opozycyjna centroprawica), w dobie czekającej nas drugiej - gorszej dla przeciętnego podatnika - odsłony światowego kryzysu powinna w latach 2014 - 2015 doprowadzić do największego zwarcia politycznego w Polsce po 1989 roku. Otwarte pozostaje pytanie kto będzie głównym beneficjentem zmian. Czy będzie to środowisko wokół PIS i czy na jego czele będzie stał Jarosław Kaczyński.
              http://www.palade.pl/index.php?p=1_1...CJI-WYBORCZYCH



              Zrobiłem krótkie podsumowanie styczniowych sondaży.

              Patrząc na przekrój sondaży styczniowych widać, że PO traci na korzyść SLD, które z poziomu 11-15% pod koniec roku wchodzi na poziom 17-19% co może oznaczać, że na wiosnę przełamie psychologiczną barierę 20%. W sumie mnie to nie dziwi patrząc na to, że ostatnio wypadają najlepiej w mediach, czy to na konferencjach prasowych, czy przy okazji innych wystąpień publicznych. Poza tym dobrze dobierają rozmówców do programów publicystycznych co również jest istotną przyczyną wzrostu poparcia.

              PO osiągnęła w najnowszym sondażu Homo Homini jeden z najniższych wyników w ostatnich latach, czyli 33%. Zobaczymy jak będą przedstawiały się sondaże w lutym, ale można uznać, że systematycznie zaczyna oddawać wyborców SLD i PJN.

              PiS porusza się w przedziale 24-29% w ciągu stycznia co może wskazywać na dużą stabilizację, ale też na nikłą szansę na osiągnięcie wyniku ponad 30%.

              PSL jak stało (6-8%) tak dalej stoi, choć i tak wiadomo, że te wyniki są zaniżone ze względu na każdorazowe niedoszacowanie tej partii ze względu na mały elektorat w mieście, który często jest nadreprezentowany w badaniach.

              PJN trzyma się wciąż poniżej progu wyborczego 3-5%, ale dzisiejsza jaskółka w postaci 6,6% w sondażu HH może oznaczać, że "efekt świeżości" tak szybko nie wygaśnie, a taktyka MKaS jest skuteczna
              Ostatnio edytowany przez midzi; [ARG:4 UNDEFINED].

              Komentarz


              • Zamieszczone przez karakan Zobacz posta
                I przy okazji najnowszy sondaż :



                Całkiem niedawno w innym sondażu PIS miał 29%
                Mnie przeraża ,że część tępawych lemingów obrazi się na Hyżego i zagłosuje na czerwonych
                Dokładnie, przepływ jest ewidentny od PO do SLD...
                Mamy Kezmana z Serbii Tarana

                Komentarz


                • midzi: Chciałem zauważyć ,że też tak pisałem

                  Tak na serio.Będą jaja jak w następnych wyborach większość będzie miała koalicja SLD-PJN. Kamiński chyba trochę głupio będzie się tłumaczył

                  Komentarz


                  • Zwracam uwagę na tradycyjne niedoszacowanie PSL w granicach ok. 5% - może nieco wpłynąć na rozkład głosów. Z ciekawością zobaczę weryfikację "strategii" MKaS w wyborach
                    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez karakan Zobacz posta
                      Tak na serio.Będą jaja jak w następnych wyborach większość będzie miała koalicja SLD-PJN.
                      To chyba żart?

                      W SLD-PSL-PJN byłbym jeszcze w stanie uwierzyć, gdyby PJN zbliżył się do progu 10%, ale wciąż PO+PSL = 60%+ więc nie ma nawet o czym gadać

                      Komentarz


                      • Skoro na wejściu napisałem o jajach, to raczej żart

                        midzi więcej luzu

                        Podobno polscy turyści organizują wycieczki , bo oglądać zamieszki w dużych miastach Egiptu

                        Jesteśmy specyficznym narodem

                        Komentarz


                        • Jarosław Kaczyński przyznał na antenie Radia Maryja, że gdyby nie decyzja ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, to w katastrofie z 10 kwietnia najprawdopodobniej nie zgięliby Aleksandra Natalli-Świat, Grażyna Gęsicka oraz Stanisław Zając. - Kilku członków naszej delegacji chciało pojechać pociągiem. I mogłyby gdyby przełożono głosowanie. Komorowski odmówił i nie przełożył. Od trzech do pięciu osób straciło życie, nie dlatego, ze on tak chciał, przecież nie wiedział, że będzie katastrofa, ale to coś obciążającego.
                          Jeżeli maż uznał, że chce pobyć z żoną i żeby ta leciała samolotem dzień poźniej, a nie pociągiem to to też jest obciążające dla męża? Czyli np Schetyna, który odpalił bilet któremuś z posłów PSL też jest tym obciążony? Żenada. I przez taką żenadę potem przepadają sensowne argumenty podnoszone przez Kaczyńskiego. Giną w worku z takimi wariactwami. Nic na takim pseudoataku PiS nie zyska, tylko straci. Kto mu podpowiada takie rzeczy


                          Zamieszczone przez Peace Zobacz posta
                          Kolejna inicjatywa MKaS:
                          Widzę, że Ty też w klimatach przeproście i spierdalajcie, sikanie do mleka, komoruski...

                          Zamieszczone przez karakan Zobacz posta
                          Całkiem niedawno w innym sondażu PIS miał 29%
                          Mnie przeraża ,że część tępawych lemingów obrazi się na Hyżego i zagłosuje na czerwonych
                          A moim zdaniem nawet jeśli istnieje spadek poparcia PO to jest niewielki. Natomiast sondaże mają spowodować panikę na wrzesień, że wściekły PiS jest tuż tuż, ratujmy się. A generalnie jest stagnacja. (czyli pewnie 43-40% do 30-27%)
                          "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                          Komentarz


                          • Warzecha o propozycji sojuszu polsko-szwedzkiego:

                            http://www.teologiapolityczna.pl/uka...zwedzko-polski

                            Obserwując poczynania polskich polityków w sferze międzynarodowej – zwłaszcza tych, którzy sprawują dziś w naszym kraju władzę – można dojść do wniosku, że są coraz bardziej oderwani od rzeczywistości. Polska polityka zagraniczna, przynajmniej w swojej oficjalnej warstwie – nie ma jednak powodu aby sądzić, że pod tą powierzchnią ukrywane są jakieś przemyślne działania, nic bowiem na to w sferze faktów nie wskazuje – tkwi w okowach powierzchownych gestów, frazesów, nieistotnych konstrukcji. Symbolem takiego kursu jest choćby zafiksowanie europejskiej polityki Polski na Trójkącie Weimarskim – konstrukcji reanimowanej na siłę, w której jesteśmy najsłabszym ogniwem, mając przeciwko sobie wspólne interesy francusko-niemieckie, a której jedynym efektem są ładne photo-opportunities dla ministra Sikorskiego i ewentualnie premiera Tuska. Dodajmy do tego puste deklaracje o znakomitych stosunkach z Niemcami przy realnej groźbie ograniczenia możliwości polskich portów w Szczecinie i Świnoujściu przez budowany właśnie Nordstream, dodajmy grożący nam olbrzymią inflacją, spadkiem PKB i zubożeniem społeczeństwa Pakiet Klimatyczno-Energetyczny, dodajmy odwrócenie się od państwa bałtyckich, w szczególności Litwy, od Ukrainy, od Gruzji, generalnie – od polityki wschodniej, dorzućmy krach stosunków transatlantyckich i wyraźne desinteressement Waszyngtonu naszą częścią Europy, któremu nawet nie staramy się przeciwdziałać – a dostaniemy skrótowy obraz nędzy i rozpaczy, charakteryzujący polską politykę zagraniczną w wykonaniu rządu PO.

                            W tle tej gry pozorów dzieją się jednak sprawy bardzo istotne. Dwa ważne wydarzenia miały miejsce w ciągu ostatnich miesięcy. Pierwszym było podpisanie przez Francję kontraktu na dostarczenie Rosji dwóch okrętów typu Mistral – potężnych maszyn, mogących wypełniać zadania transportowe, desantowe i pełnić funkcję okrętów dowodzenia, także w basenie Morza Bałtyckiego (filmy pokazujące możliwości tego sprzętu można znaleźć tutaj i tutaj). Przy czym trzeba zdawać sobie sprawę, że dostarczenie Rosji tych okrętów oznacza również udostępnienie jej technologii natowskich.

                            Drugim – bezpośrednią konsekwencją umowy francusko-rosyjskiej – było poruszenie, jakie wywołała ona w Szwecji i podnoszące się w szwedzkim parlamencie głosy na rzecz zacieśnienia związków wojskowych z Polską w formie jakiegoś typu umowy bilateralnej.

                            Co ciekawe, ani rosyjski zakup, ani szwedzka na niego reakcja nie wywołały żadnego odzewu wśród polskiej klasy politycznej; były też w bardzo ograniczonym lub wręcz zerowym stopniu relacjonowane przez polskie media, choć przecież mówimy o działaniach, mających niewątpliwe znaczenie strategiczne.

                            Jakie wnioski można z tej sytuacji wyciągnąć?

                            Po pierwsze – Paryż jednoznacznie pokazuje, który partner jest dla niego ważny. Militarno-handlowe zależności francusko-rosyjskie okazują się ważniejsze niż założenia, na których oparty jest Sojusz Północnoatlantycki. Trudno przecież nie dostrzegać, że posunięcia Paryża zmniejszają przewagę technologiczną NATO nad Rosją, a zwiększają rosyjski potencjał militarny. Wnioski, jakie z tego płyną, są smutne, ale takie są dziś polityczne realia i powinniśmy zacząć włączać je do naszych kalkulacji: spójność NATO i walor obronny zaczynają zdecydowanie należeć do przeszłości. Niegdyś Paryż sugerował, że Polska stanie się amerykańskim koniem trojańskim w Unii Europejskiej; dziś wydaje się, że Francja jest rosyjskim koniem trojańskim w NATO.

                            Po drugie – głosy, jakie podniosły się w Szwecji, potwierdzają tylko generalny kierunek szwedzkiej polityki zagranicznej. Nie było przypadkiem, że inicjatywa Partnerstwa Wschodniego, całkowicie zresztą przez Polskę zmarnowana i zaprzepaszczona, była firmowana przez Warszawę i Sztokholm. Nie było przypadkiem, że jedne z najmocniejszych wypowiedzi latem 2008 r., podczas rosyjskiej agresji na Gruzję, płynęły ze strony Carla Bildta, szwedzkiego ministra spraw zagranicznych. Wiele wskazuje na to, że Szwecja – przez długi czas uznająca swoją neutralność za wystarczającą gwarancję bezpieczeństwa zewnętrznego – zaczyna być poważnie zaniepokojona ruchami Moskwy. Być może nie jest to obawa związana z perspektywą bezpośredniej inwazji na terytorium tego kraju – to faktycznie trudno sobie obecnie wyobrazić. Nie jest już jednak tak trudno wyobrazić sobie jakieś rosyjskie ruchy militarne, skierowane przeciwko państwom bałtyckim. Nie zapominajmy, że rosyjskie myśliwce dokonują regularnych prowokacji, naruszając przestrzeń powietrzną tych krajów – członków NATO, dla których jednak nie ma żadnych planów ewentualnościowych i nawet nie mówi się o ich sporządzeniu.

                            Jednak o ile rosyjska agresja militarna na zachodzie nie jest bardzo prawdopodobna, to już agresja gospodarcza – jak najbardziej. I tego prawdopodobnie Sztokholm także się obawia. Tu polskie i szwedzkie interesy również są zbieżne.

                            Po trzecie – czy ewentualną szwedzką propozycję, gdyby została w jakiś formalny sposób przedstawiona, można potraktować poważnie? To oczywiście zależy od tego, jak zostałaby sformułowana. Szwedzki przemysł wojskowy i militarne technologie należą do najnowocześniejszych na świecie. Nie moglibyśmy oczywiście mówić wprost o jakimś bilateralnym sojuszu obronnym, ale porozumienie o ścisłej współpracy wojskowej – wymianie informacji (oczywiście z uwzględnieniem faktu, że Szwecja nie jest członkiem NATO), wspólnych ćwiczeniach czy nawet sformowaniu jakichś wspólnych oddziałów jest całkowicie do wyobrażenia.

                            Można jednak wątpić, czy ktokolwiek w Polsce podjąłby dzisiaj tę inicjatywę. Wydaje się, że ani premier, ani minister spraw zagranicznych nie podzielają zaniepokojenia części szwedzkich deputowanych francusko-rosyjskim kontraktem ani innymi ruchami Moskwy, wskazującymi na wzmożoną aktywność w naszej części Europy. Czy może raczej – stali się niewolnikami własnej, fałszywej koncepcji, zakładającej, że skoro najsilniejszym naszym partnerom w UE zależy na dobrych relacjach z Moskwą, to kluczem do naszego bezpieczeństwa jest sprawianie jak najmniejszych problemów w relacjach z Rosją.

                            Czy zresztą można wyobrazić sobie sygnały bardziej wymowne niż rosyjskie działania w sprawie smoleńskiej katastrofy? Skoro polski rząd nie reaguje tutaj, to czego możemy się po nim spodziewać?

                            Łukasz Warzecha
                            Ale jak pisałem o orderach Lenina dla wyborców PO to był wielki foch i obraza...
                            From flood into the fire
                            One thousand voices sing
                            We're in this together
                            For whatever fate may bring

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                              Jednakowoż proponuję również monitorować wypowiedzi Mularczyka, zwłaszcza z tezami, że Tusk jest odpowiedzialny za inwigilowanie Kaczyńskiego (jest to oczywiście skrót myślowy). Już widzę to zwycięstwo wyborcze dzięki takim ciosom w PO.
                              Nawet bie zauważyłem takich wypowiedzi.

                              Mnie w tym momencie dorobek polityczny nie obchodzi, bo Ołdakowski pewnie i tak do Sejmu nie wejdzie. Koniec końców w polityce chodzi o to co się zrobiło dla ludzi, a nie o dorobek polityczny.
                              W polityce chodzi o politykę, czyli rozwiązania systemowe w skali jednostki administracyjnej oraz zarządzanie nią.

                              Dorobek polityczny Kamińskiego przeminie razem z Kamińskim
                              Ta wiedza dopiero przed nami. Tyle, że w przypadku politycznego dorobku Ołdakowskiego nie ma co przemijać.

                              , a Muzeum będzie stać. (pomijam już w tym wątku fakt, że moim zdaniem Kamiński PiSowi nie pomoże, a raczej przeszkodzi w zbliżającej się kampanii wyborczej).
                              Zobaczymy. W każdym razie, jeżeli będziemy politykę rozumieli jako działania realne, a nie PR, mamy do czynienia z jedynym - poza szefem - politykiem we władzach PiS akceptowanym przez wszystkie frakcje oraz uznawanym za ideowego. Co z nagłego wzrostu jego znaczenia wyniknie - dopiero zobaczymy. Dla mnie charakterystyczne jest zamilczanie tego faktu przez MKaS i usilne próby wklejania wersji z "ziobrystami".

                              P.S. Śmiejesz się z tego, że doceniam działalność Ołdakowskiego, a sam opisujesz konferencje w jakiejś Jahrance jakby to był Synod czy Sobór samych wyświęconych.

                              Dla mnie bomba, zapytajmy może jednak co z tej Jahranki zostało w świadomości Polaków, czemu tak mało i czemu partia PiS nic z tym nie robi.
                              Ja już nie wiem, czy specjalnie przekręcasz znaczenie tego, co piszę... O Jahrance wspomniałem wyłącznie w dwóch kontekstach:

                              - by zilustrować absurdalność tekstów o jednonurtowości PiS

                              - by pokazać, gdzie się podziali szeregowi ludzie organizujący kampanię J.K.

                              Dla mnie ta wiedza jest istotna o tyle, że pozwala się zorientować w charakterze i jakości zaplecza politycznego i intelektualnego. Zero związku z PR-em, itd.

                              A, bo media...
                              Ale co?

                              Albo jeszcze lepiej 'kmwtw'. Ale tak się wyborów nie wygra co pokazują wyniki ostatnich lat.
                              Nic na to nie poradzę, nie będę swoich źródeł sprzedawał, żeby na forumku było ciekawiej Na razie, zarówno w kwestii osi konfliktów wewnątrz MKaS, jak i mocnego wejścia Mariusza Kamińskiego - te informacje się potwierdziły. Czy przyjmiesz to do wiadomości, czy też nie - to Twój wybór (zawsze możesz wierzyć Migalskiemu piszącemu pod nazwiskiem o "zizolach", czy innych wuwuzelach )
                              My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                                A moim zdaniem nawet jeśli istnieje spadek poparcia PO to jest niewielki. Natomiast sondaże mają spowodować panikę na wrzesień, że wściekły PiS jest tuż tuż, ratujmy się. A generalnie jest stagnacja. (czyli pewnie 43-40% do 30-27%)

                                Skoro mają spowodować panikę, to czemu PIS dalej jest przedstawiany na niegroźnym stałym poziomie?

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X