Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • A w zetce u Olejnik był Kowal:

    http://www.radiozet.pl/Programy/Gosc...T/Pawel-Kowal4
    From flood into the fire
    One thousand voices sing
    We're in this together
    For whatever fate may bring

    Komentarz


    • Zamieszczone przez Nazgul Zobacz posta
      Wystarczy w komisji położyć kartkę z głosem na X na kupce z kartkami glosujących na Y i odpowiednio wprowadzić w protokole. Później kartki trafiają do archiwum i nikt do nich nie zagląda a pracuje się tylko na protokołach.
      Kumpel obsługiwał ostatnie wybory samorządowe od strony informatycznej i tak sobie przy flaszce rozmawialiśmy luźno - nie ma szans, żeby sfałszować wybory, a bynajmniej nam się tak wydaje. W komisji zawsze jest przedstawiciel innej opcji politycznej, do tego u niego było prawie w każdej komisji wyborczej po dwóch mężów zaufania. Jest osoba odpowiedzialna za kalkulator wyborczy, ale ona oczywiście najpierw protokół musi wydrukować - komisja sprawdzić i dopiero to wysyłają dalej. Więc jak to niby miałoby wyglądać?
      Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym.

      Komentarz


      • Zamieszczone przez cffan Zobacz posta
        Więc jak to niby miałoby wyglądać?
        Długopis w klapie marynarki + drugi krzyżyk z nienacka. Proste?

        Nigdy nie ściągałeś na egzaminie?
        "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
        Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
        Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
        Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
        "
        Janusz Waluś - czekaMY!

        Komentarz


        • Zamieszczone przez cffan Zobacz posta
          Kumpel obsługiwał ostatnie wybory samorządowe od strony informatycznej i tak sobie przy flaszce rozmawialiśmy luźno - nie ma szans, żeby sfałszować wybory, a bynajmniej nam się tak wydaje. W komisji zawsze jest przedstawiciel innej opcji politycznej, do tego u niego było prawie w każdej komisji wyborczej po dwóch mężów zaufania. Jest osoba odpowiedzialna za kalkulator wyborczy, ale ona oczywiście najpierw protokół musi wydrukować - komisja sprawdzić i dopiero to wysyłają dalej. Więc jak to niby miałoby wyglądać?
          Zapewniam Cię, że jest milion okazji pozwalających na sfałszowanie wyborów. Ktoś chwilę zostaje sam, przy kartach - co jest niby niedozwolone, ale nikt tego nie przestrzega - i już może zagłosować za kilka osób.

          Tak samo jak Nazgul napisał - nie ma opcji, żeby każdy liczył dane karty. Przy wyborach samorządowych tym bardziej - gdzie były 4 różne karty, 7 osób w komisji, wiadomo, każdy chce jak najszybciej skończyć - jest dzielenie się na kilka zespołów. Andrzej z Januszem liczą razem karty na prezydenta, robią powiedzmy wałek na 50 głosów, zapisują wyniki. Komuś się będzie potem chciało sprawdzać? O tej 3-4 w nocy po całym dniu pracy? Wątpie. Na koniec ważne jest tylko to, żeby wszystko ładnie się sumowało i nie brakowało kart.

          Komentarz


          • Zamieszczone przez cffan Zobacz posta
            Kumpel obsługiwał ostatnie wybory samorządowe od strony informatycznej i tak sobie przy flaszce rozmawialiśmy luźno - nie ma szans, żeby sfałszować wybory, a bynajmniej nam się tak wydaje. W komisji zawsze jest przedstawiciel innej opcji politycznej, do tego u niego było prawie w każdej komisji wyborczej po dwóch mężów zaufania. Jest osoba odpowiedzialna za kalkulator wyborczy, ale ona oczywiście najpierw protokół musi wydrukować - komisja sprawdzić i dopiero to wysyłają dalej. Więc jak to niby miałoby wyglądać?
            Właśnie z tym "zawsze" będę polemizował. Nie wiadomo czy w tej konkretnej obwodowej komisji wyborczej ktoś taki był. A z tego co mi wiadomo sfałszowanie wyborów jest możliwe wyłącznie na tym poziomie. Zresztą - jakim cudem zdarzyło się to o czym linkowałem i to, co podał Buziek?
            From flood into the fire
            One thousand voices sing
            We're in this together
            For whatever fate may bring

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Jaco Zobacz posta
              No ale to nie moja wina przecież. Ja głosuję zawsze zgodnie z sumieniem. A przyznasz chyba, że o mężu pani Dziadzi obaj mamy podobne zdanie, w odróżnieniu od niektórych rodaków. Czas pokaże, kto miał rację. Poczytaj wpisy sprzed 5 lat: pozdrowienia dla kolegów, którzy już tu się nie wpisują, bo zrozumieli, że nie jest tak, jak pokazują niektóre media.
              Personalnie to nie jest oczywiście Twoja wina. Natomiast istnieje pewne zjawisko, które w swoisty sposób wspomagasz. I istnienie tego zjawiska jest jednym z głównych czynników powodujących niewyobrażalnie nienormalne poparcie dla PO i męża pani Dziadzi (swoją drogą skąd ta dziadzia?).

              Co do samej istoty. Obrona Kaczyńskiego za takie zupełnie niepotrzebne wyskoki jest wbrew pozorom dość powszechna. W środowisku, które ja złośliwie nazywam betonem. Jest naprawdę wielka grupa ludzi, która podchodzi do działań Jarka z równie gigantyczną życzliwością co TVN i Gazietka do PO. To też jest aparat medialny, ale o znacznie słabszej mocy. Z trzech powodów. Brak możliwości finansowych, brak znajomości w kręgach salonowo-autorytetowo-IIIRPowych oraz ze względu na to, że ten drugi, zdecydowanie silniejszy aparat medialny się na nich uwziął i masakruje za całokształt przy każdej okazji.

              Dlatego też Jarek nie ma szansy swoimi mocnymi, specjalnie kontrowersyjnymi (nie mam większych wątpliwości) konferencjami zawsze zwraca się do 'swojego aparatu medialnego'. Mówił to nawet w słynnym wywiadzie dla Newsweeka, w którym stwierdził, że elektorat PiS był za mało zmobilizowany.

              Zapomina jednak o tym, że dzięki takim występom owszem zbija swój elektorat w silną, czasami wręcz wiernopoddańczą całość (to nie jest specyfika tego elektoratu - PO ma taki sam), ale jednocześnie po pierwsze ułatwia masakrowanie tego elektoratu w mainstreamie i zdecydowanie mobilizuje całą resztę, która może się na rożnych płaszczyznach różnić, ale łączy je obrzydzenie/strach/etc do Jarka i PiS.

              I w związku z tym mamy taką sytuację od 2007 roku jaką mamy. Jedyną szansą przełamania tego impasu było to co się działo do 4 lipca. PiS otworzył się na moment na szerszą grupę wyborców, a mainstream nie miał paliwa by zniechęcać tych nowych wyborców świeżymi kotletami. Odgrzewał więc stare, które tworzyły obraz groteski.

              Niestety Jarek wrócił do tego co odstawia od 4 lipca. I tutaj zaczyna się rola elektoratu, który niepotrzebnie toleruje te żenujące wystąpienia prezesa. Utwierdza go to w przekonaniu, że 'scala' elektorat. Jednocześnie nie zauważa pewnego skruszenia, które widać było np. w wyborach samorządowych. Tym samym obrona Jarka w tak syfiastych sytuacjach jak ta z generałem jest w pewien sposób pomaganiem utrzymywania aktualnego impasu na scenie politycznej. Jarek będzie miał te 23-28% na które zawsze może liczyć, przez pozostałą część Sejmu będzie uważany od szkodnika, przez debila, po wezyra, a partia rządząca mimo totalnych kompromitacji zaliczać będzie łatwe zwycięstwa.

              I w tym sensie utwierdzanie Jarka w przekonaniu, że dobrze robi (gdy tak naprawdę działa na szkodę swojej partii, środowiska i elektoratu), prowadzi do tego, że aktualna sytuacja polityczna wydaje się wieczna. Moim zdaniem wydaje się wieczna do zmiany liderów. Wcześniej nic się nie zmieni. Obóz PO jest za młody i za bardzo z siebie zadowolony, a Tusk ma zbyt dobra taktyke (nie dymisjonowania ministrów), by doszło do rewolucji.

              Najlepsze na koniec. Żaden czas nie pokaże kto ma racje. Wiadomo, że racje ma ten kto protestuje przeciwko Jaruzelowi w RBN. Rację ma ten kto krytykuje polską politykę zagraniczną w zasadzie we wszystkich aspektach. Racje ma ten kto alarmuje o fatalnych finansach publicznych. Racje ma ten kto piszę, że państwo nie zdało egzaminu. Nic tu nie trzeba sprawdzać.

              Miewam słabość do Jarka, ale czas najwyższy spojrzeć prawdzie w oczy i zobaczyć, że z tego nic, poza nie mającą na nic wpływu Endecją bis, nie będzie. Niestety, stety - nie będzie.

              Oczywiście nowy lider, nowej partii o podobnych poglądach będzie miał dużo ciężej niż rywal o liberalnych poglądach. Cała otoczka medialna się powtórzy. Chodzi o to, że tam przynajmniej można by się zacząć łudzić, że ktoś będzie zwracał uwagę na to by nie było kontrowersynych i radyklanych wypowiedzi, które mogą zostać łatwo obrócone w 'paranoję', 'spisek', 'sektę'. To się da zrobić, pokazała to część PiS ('z ludzką twarzą') do 4 lipca.

              Dlatego aktualnie stoję bliżej PJN, bo oni nie mają w sobie odium mariażu z SO, totalnych kompromitacji od teletubisów po jakieś syfy z generałem (nawet jeżeli Foxx będzie przypominał o Kamińskim i aferze taśmowej. Polski elektorat działa na emocjach - afera z Beger, i koalicja z SO kojarzy się z PiS i raczej już nic tego nie zmieni. Z literkami i Jarkiem, nie pułkownikami czy sierżantami). Pewnie nie mają szans, nie przebiją się. Ale przynajmniej są jakąś próbą przełamania tego ZŁEGO dla elektoratu antykomunistyczno-konserwatywnego impasu. Złego, bo mimo że jest naprawdę duży to jest praktycznie wykluczony z władzy publicznej.

              Zamieszczone przez karakan Zobacz posta
              Można i w drugą stronę.Wszystko z winy Jarka
              Dla mnie jest jednak różnica. Wina Jarka jest oczywista. Negowanie jej jest kłamstwem. Natomiast zastanawianie się czy jest ona w skali do 100 na 35 czy 65 jest tylko przesadzaniem lub niedoszacowaniem.
              Ostatnio edytowany przez Z.; 6102.
              "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

              Komentarz


              • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                męża pani Dziadzi (swoją drogą skąd ta dziadzia?).
                Po prostu nieuważnie czytasz posty z tego tematu. Co zresztą widać po niektórych Twoich postach. Bez urazy proszę tylko, bo ja czytam uważnie. Słowo!
                "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                "
                Janusz Waluś - czekaMY!

                Komentarz


                • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                  Co do samej istoty. Obrona Kaczyńskiego (...) Złego, bo mimo że jest naprawdę duży to jest praktycznie wykluczony z władzy publicznej.




                  Z innej beczki.

                  http://wpolityce.pl/view/5302/Order_...rumiencow.html
                  Wisława Szymborska otrzyma z rąk prezydenta Bronisława Komorowskiego Order Orła Białego. Inne odznaczenia dostaną m.in. Agnieszka Holland i Krystyna Janda
                  .


                  http://wpolityce.pl/view/5307/TVP_in..._sie_wali.html
                  Tvp.info twierdzi, że dotarło do listy przedstawicieli mediów, którzy również byli członkami polskiej delegacji. Znajdują się na niej tylko trzy nazwiska, w tym Michała Tuska, syna premiera, który pracuje jako dziennikarz w trójmiejskim dodatku „Gazety Wyborczej".
                  ciekawy szczegół, nie wiedziałem o tym.


                  I na koniec Migalski, z komentarzem typowym dla koncesjonowanych opozycjonistów.
                  http://wpolityce.pl/view/5304/Kuron_...uz_dawno_.html

                  Tak dziwnego wywiadu Donalda Tuska, jak w ostatniej „Polityce", nie widziałem już dawno, dlatego na początek przydługi cytat:

                  „Pamiętam rozmowę z Jackiem Kuroniem, późno w nocy, gdzieś o czwartej nad ranem, kiedy on był już bardzo chory, ale intelektualnie potrafił się znakomicie trzymać. Ideologicznie i politycznie byliśmy często daleko od siebie, ale rozmowy z nim były arcyciekawe. Powiedział, że pozorem odwagi jest płynąć cały czas pod prąd. Płynięcie pod prąd – szczególnie gdy ponosi się za coś odpowiedzialność – bywa z reguły demonstracją głupoty, a nie niezłomności. Gdy płynie się uporczywie wbrew okolicznościom, często człowiek myśli, że coś zmienia, w rzeczywistości zaś stoi w miejscu, a na końcu pada ze zmęczenia. (...)

                  Janina Paradowska: Krytycy powiedzą: czeka pan już trzy lata, aby coś zrobić.

                  DT: Czekałem o wiele dłużej. Osiem lat potrafiłem czekać, nim zdecydowałem się na wyjście z UW, czyli nabrałem siły i umiałem dobrze odczytać okoliczności. Uważam, że w polityce tylko głupiec może utożsamiać zdolność odczytywania sprzyjających okoliczności z konformizmem czy oportunizmem. Trudno, przyzwyczaiłem się już do słuchania o trzech zmarnowanych latach, o jałowym czasie, ale ponieważ mam drugie ucho i słyszę inne słowa, więc nie poddaję się ponurym nastrojom. Mam też kilka punktów odniesienia, na przykład, jak postrzegana jest Polska za granicą. Czasami jestem aż zaskoczony jak wysoko dziś stoi nasza reputacja. (...) Jeśli więc słyszę, że Platforma trzyma się tylko dzięki temu, że istnieje PiS, to pytam, na czym polega istota polityki? Na tym, że wybieram jednych, by inni nie rządzili."

                  Nie będę się znęcał nad „staniem reputacji", nie będę oceniał rzemiosła red. Paradowskiej, która uznaje, że jedynie „krytycy" mogą powiedzieć, że premier miał trzy lata na to, by coś zrobić. Nie, raczej skorzystam z okazji, że Donald Tusk wiedział, ze rozmawia z osobą mu przyjazną i zdobył się na chwilę szczerości. I pokazał się w całej krasie.

                  Po pierwsze, cynicznie wykorzystał nieżyjącego Jacka Kuronia do usprawiedliwienia swoich gnuśnych rządów. Zrobił z niego patrona status quo, konformizmu i płynięcia z prądem. Zaiste, trzeba niebywałej odwagi, by akurat na ikonę tych wartości mianować osobę, która za swoje poglądy, niezgodę na rzeczywistość i nonkonformizm spędziła wiele lat w więzieniach PRL. Tupeciarstwo najwyższej próby, muszę przyznać. Czekać teraz należy, że na patrona stosunku premiera do Mira i Zbycha mianowany będzie ś. p. Michał Falzmann, który też zapewne zwierzał się Tuskami nocami, że zbytnia kontrola państwa nad łapówkarzami i aferzystami niszczy opinię naszego państwa w oczach poważnych inwestorów zagranicznych.

                  Bo też drugim fragmentem owego wywiadu, na który chciałbym Państwu zwrócić uwagę, jest ten traktujący o tym, że może i on nic nie zrobił, ale za to Polska postrzegana jest teraz lepiej, niż za poprzednich rządów. Ileż można wysłuchiwać tego typu bredni? Jak często będzie się stosować ten argument? Ile razy można tłumaczyć, że w polityce nie jest ważna opinia innych o nas, ale nasze interesy i ich skuteczna realizacja. Francuzi, Niemcy, Brytyjczycy zupełnie się nie przejmują tym, co też o nich myślą nad Wisłą i Odrą, ale dla premiera naszego kraju najważniejszą sprawą od trzech lat jest to, co o nas myśli się nad Tamizą, Sekwaną czy Sprewą. Dziwne, ale to wciąż działa na część platformerskiego elektoratu.

                  Po trzecie, okazuje się, że Tusk czekał osiem lat na wyjście z UW. To na pewno informacja ważna dla politologów, ale przede wszystkim dla byłych polityków tej partii. Okazuje się bowiem, że obecny premier od samego początku miał zamiar opuścić szeregi tej zacnej i szlachetnej formacji. Co za wstyd! Co na to autorytety? Gdzie komentatorzy z GW, TP i Polityki? Czy zaatakują Tuska za to, że zakradł się do owczarni i podle wykorzystywał naturalną dobroć unitów? Na marginesie warto jedynie zauważyć, że Tusk to prawdziwy Konrad Wallenrod – od samego początku planował odejść z UW, ale jeszcze w grudniu 2000 roku ubiegał się o szefostwo tej partii. Co za przebiegłość! Jaki machiawelizm! Aha – i jeszcze jedna uwaga na marginesie: UW powstała w kwietniu 1994 roku, Donald Tusk opuścił tę partię w styczniu 2001 roku, czyli, jeśli – jak twierdzi – osiem lat czekał na to, by ją opuścić, to znaczy, że musiał nad tym deliberować już na przełomie 1992 i 1993 roku ( czyli kilkanaście miesięcy przed powstaniem UW!). Metternicha mamy za premiera!!!

                  Po czwarte, po tym, co napisałem przed chwilą nie muszę chyba dodawać, że mamy do czynienia z umysłem wybitnym, ponadczasowym, rodzącym się raz na sto, dwieście lat. Dlatego warto również wsłuchać się nie tylko w to, co mówi o bieżącej polityce, nie tylko obserwować jak radzi sobie z realnym sprawowaniem władzy. Warto także pochylić się i nad tym, co ów mąż sądzi o polityce jako takiej. I tego dostarcza ostatni fragment zaprezentowanego cytatu. Tusk rzecze, iż istotą polityki, jest to, że (uwaga!!!) wybiera się jednych, by (uwaga!!) nie wygrali inni.

                  Niech w diabły idą Arystotelesy, Hobbesy, Schmitty! Wiwat polski premier! Wiwat nowy mistrz! Wiwat Polska, że ma takiego człowieka! Szczęśliwym narodem jesteśmy, że ktoś taki godzi się w swoim geniuszu poświęcać swój cenny czas, w którym mógłby pisać traktaty polityczne i metapolityczne, na zniżanie się do naszej nędznej egzystencji. Jesteśmy jednak mesjaszem narodów! Wielkie niech będą Losowi za to dzięki.

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Buziek_LG Zobacz posta
                    Czy tylko ja mam wrażenie że Senator i Piknik to tożsame byty?

                    tożsame

                    ma teraz nowy nick
                    ...ta ziemia do Polski należy
                    choć Polska daleko jest stąd,
                    bo wolność krzyżami się mierzy
                    historia ten jeden ma błąd!!!!

                    Better Dead Than Red!!!

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez mort Zobacz posta
                      tożsame

                      ma teraz nowy nick
                      Midzi, skomentujesz? Oni się pięknie wtapiają w tło, zmieniając tożsamość.
                      "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                      Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                      Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                      Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                      "
                      Janusz Waluś - czekaMY!

                      Komentarz


                      • A co tu komentować. Jeśli leciał na multi to bana mu

                        Swoją drogą to jednak widziałem różnice w stylu pisanych komentarzy między piknikiem i senatorem, a może ja taki naiwny i dałem się jako jedyny nabrać...

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                          (swoją drogą skąd ta dziadzia?).
                          http://niezalezna.pl/artykul/rodzina...ch_ipn/42191/1
                          ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                            Oni się po prostu dobrze maskują.

                            Wcale się nie maskują. Wymieniane przeze mnie fakty miały miejsce i koniec. A teraz jako koncesjonowana opozycja mogą robić to, co UW za rządów SLD-PSL w ich pierwszej kadencji. I to robią.

                            Myślę, że jak będziesz pisał jednocześnie 'ex PJN' i że 'chcą zostać z kradzioną nazwą' to przekaz będzie jeszcze mocniejszy. Chociaż nie ukrywam, że akurat ja w tym temacie przyjąłem Twoje zdanie już za razem.. pierwszym. Nic w tej sprawie nie zmieni wpis nr 3,4,5,6..
                            Być może. Kradzież pozostaje jednak kradzieżą i biorąc pod uwagę niektóre dywagacje, które mają tu miejsce, z przekonaniem twierdzę, że przypominanie tego faktu ma sens.

                            "Podkreślenia" o większości konstytucyjnej są autorstwa publicystów i Dorna. Ja znam cytat z JKR o tym, że będą się starali wykorzystać sytuację w której mogą być języczkiem u wagi.
                            A ja znam info, że brali udział w konsultacjach z PO, PSL i SLD, zanim rząd się określił w kwestii intencji dot. terminu wprowadzania Euro (czego nie zrobił do dzisiaj), a Komorowski uzasadnił, po co w takiej sytuacji w ogóle taki projekt chce złozyć w Sejmie. Biorąc udział w tych rozmowach, zasygnalizowali rządzącym, że potencjalnie mogą tworzyć z nimi większość potrzebną do zmiany konstytucji. Kropka.

                            Wystarczy przypomnieć wypowiedz Jakubiak na temat budżetu. Oczywiście można wymagać od dwutygodniowego klubu parlamentarnego szuflady ustaw z działu finansów publicznych - ale jak już pisałem to jest podejście na maksa nie życzliwe.
                            Można wymagać, by politycy funkcjonujący na scenie od lat, w pierwszym dniu zaprezentowali np. 10 punktów, które uważają za najistotniejsze w bieżącej polityce. Realnie zaprezentowali jeden - subwencje. Reszta doszła, gdy podniosły się głosy, że programowo są - delikatnie rzecz biorąc - mało spójni (od "kawiorowej lewicy" - Kluzik - po "taliban" - Libicki junior). Zamiast więc w mediach głównego nurtu uprawiać magiel, zaczęły się merytoryczne wypowiedzi (własnie po ok. dwóch tygodniach). Pozytywnym wyjątkiem (pod każdym względem w tym towarzystwie) jest Kowal, który jako jedyny od początku zachowuje się jak profesjonalny polityk.

                            Świetnie to wygląda na tle komentarza do wyskoku Jarka z generałem, sprzecznego z poglądami córki L.K., bez złożenia wniosku o ekshumację.
                            Skąd znasz "poglądy" córki, która nie była przy identyfikacji?

                            No, ale rozumiem, że Jarek nigdy nie kłamał (nie łgał)
                            Pewnie nikt nigdy nie kłamał, zwłaszcza w polityce. Ale raczej ani razu zapytany wprost nie wypierał się czegoś, co zrobił. Natomiast często zmieniał pogląd, w zależnosci od zmiany kontekstu - np. by był premierem za prezydentury swojego brata.

                            i nigdy nie działał na szkodę swojego środowiska politycznego.
                            W sensie świadomej gry na rozwałkę od wewnątrz i de facto zdrady? (nie ujawnienie intencji przejścia do PJN przez samorządowców startujących z list PiS). Oczywiście, że nie. Popełnia błedy, jak każdy, ale na szczęście trudno mu zarzucić coś podobnego.

                            Co do samej istoty. Obrona Kaczyńskiego za takie zupełnie niepotrzebne wyskoki jest wbrew pozorom dość powszechna. W środowisku, które ja złośliwie nazywam betonem. Jest naprawdę wielka grupa ludzi, która podchodzi do działań Jarka z równie gigantyczną życzliwością co TVN i Gazietka do PO.
                            Tyle, że Ty wrzucasz jako "obronę" każdy brak zgody na narracje... TVN, Gazietki, czy PO w ocenie tego, co on robi. Tymczasem wystarczy choćby porównać moje komentarze do kwestii listu Camerona oraz wątpliwości związanych z identyfikacją, by bez trudu zauważyć, że zależnie od meritum podejście jest różne - inaczej, niż u krytyków. Ich komentarze mają stajla, który nie różni się niczym specjalnym od piknikowego.

                            (...) Niestety Jarek wrócił do tego co odstawia od 4 lipca. I tutaj zaczyna się rola elektoratu, który niepotrzebnie toleruje te żenujące wystąpienia prezesa. Utwierdza go to w przekonaniu, że 'scala' elektorat.
                            właśnie zaprezentowałeś skuteczność Kaczyńskiego. W aktualnej sytuacji utrzymuje elektorat na stabilnym poziomie. Szkoda, że nawet nie próbujesz już nie tylko odpowiedzieć na pytanie "dlaczego", ale nawet go zadać

                            Jednocześnie nie zauważa pewnego skruszenia, które widać było np. w wyborach samorządowych.
                            Zauważa, jego elektorat też zauważa. M.in. dlatego mówimy zgodnie "won!"

                            Tym samym obrona Jarka w tak syfiastych sytuacjach jak ta z generałem jest w pewien sposób pomaganiem utrzymywania aktualnego impasu na scenie politycznej. Jarek będzie miał te 23-28% na które zawsze może liczyć, przez pozostałą część Sejmu będzie uważany od szkodnika, przez debila, po wezyra, a partia rządząca mimo totalnych kompromitacji zaliczać będzie łatwe zwycięstwa.
                            Do momentu przesilenia. Latem Wildstein, czy Ziemkiewicz napisali, że po oddaniu śledztwa ruskim, Tusk nie będzie miał z tej sprawy dobrego wyjścia. Jego komunikat w sprawie raportu MAK oraz moskiewskie echa tej volty wskazują, że choćby w tej sprawie coś się zbliża. A mamy jeszcze walące się państwo praktycznie w każdej dziedzinie. W takiej chwili żenujące to może być najwyżej chodzenie po mediach i opowiadanie o subwencjach.

                            Moim zdaniem wydaje się wieczna do zmiany liderów. Wcześniej nic się nie zmieni. Obóz PO jest za młody i za bardzo z siebie zadowolony, a Tusk ma zbyt dobra taktyke (nie dymisjonowania ministrów), by doszło do rewolucji.
                            Tyle, że w przeciwieństwie do drugiej strony, zarówno "obóz", jak i Tusk nie są zahartowani na kopy w dupę od życia. A zbliża sie czas ciężkiej kopaniny.

                            Miewam słabość do Jarka, ale czas najwyższy spojrzeć prawdzie w oczy i zobaczyć, że z tego nic, poza nie mającą na nic wpływu Endecją bis, nie będzie. Niestety, stety - nie będzie.
                            Pokażna grupa Polaków ma zupełnie inne zdanie na ten temat. I skąd ta "endecja-bis"?

                            Ale przynajmniej są jakąś próbą przełamania tego ZŁEGO dla elektoratu antykomunistyczno-konserwatywnego impasu. Złego, bo mimo że jest naprawdę duży to jest praktycznie wykluczony z władzy publicznej.
                            Akurat ten elektorat tworzy, jak to z wdziękiem określasz "beton" i - nomen-omen - murem stoi za Kaczyńskim. Nie wiem, skąd Ci się wzięło skojarzenie PJN z antykomunizmem - zwłaszcza w wykonaniu tych, którzy z komuną walczyli, gdy po "transformacji ustrojowej" podniosła łeb.

                            Dla mnie jest jednak różnica. Wina Jarka jest oczywista. Negowanie jej jest kłamstwem. Natomiast zastanawianie się czy jest ona w skali do 100 na 35 czy 65 jest tylko przesadzaniem lub niedoszacowaniem.
                            Czyli ustawiasz kwestię zero-jedynkowo i nazywasz nas kłamcami, bo rzecz widzimy inaczej. Jest to jakiś pomysł na sposób prowadzenia dyskusji.

                            Zamieszczone przez Slyboots Zobacz posta
                            Co do "zawłaszczania" zgadzamy się na poziomie faktów, ja inaczej oceniam intencje. O tym kto rzeczywiście zaczął działać i działa na szkodę własnej formacji, co w rzeczywisty sposób przekłada się na poparcie dla partii, mamy inne zdanie mniej więcej od lipca. Oskarżenia o życzliwość wobec władzy pozostają bezpodstawne ( krytyka rządu na kilku płaszczyznach, zachowanie wobec Grabarczyka itd) bo pojedyncze głosowanie za ustawą o komercjalizacji koalicjanta PO z nich nie czyni. Przynajmniej dla mnie
                            Tyle, że gdy ktoś od początku działa nieuczciwie, trudno jego intencje oceniać pozytywnie - spontaniczny występ Michała Kamińskiego (akurat) u Morozowskiego, gdy odczytał wiersz Słonimskiego PiS-owcom (oczywiście śledzącym TVN24) to po prostu symbol. Motyw bardzo przypomina mi styl Giertycha - zwłaszcza po upadku koalicji PiS-SO-LPR. Zresztą, podobnie, jak w jego przypadku, zaczęło się łaszenie do mainstreamowych mediów i ich bożka Antypisa (teksty Migalskiego mozna by wręcz z giertychowymi zamieniać). Naprawdę świetnie się stało, że "spinki" spróbowały zawłaszczyć L. Kaczyńskiego

                            Zamieszczone przez Kill, baby, kill
                            I na koniec Migalski, z komentarzem typowym dla koncesjonowanych opozycjonistów.
                            http://wpolityce.pl/view/5304/Kuron_...uz_dawno_.html
                            Znam, czytałem, no i co? Nie rózni się to specjalnie od sposobu opisywania tego, co się działo w partii, do której klubu należał, gdy jeszcze należał.

                            Tyle mojego tradycyjnego krótkiego komentarza
                            Ostatnio edytowany przez Foxx; 739.
                            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                            Komentarz


                            • A jako bonusik, równie krótki tekst

                              Zamieszczone przez Filip Stankiewicz
                              Dziennikarze, politolodzy, politycy rzucili się do szaleńczego ataku na Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział, że nie rozpoznał brata po przylocie jego ciała do Polski. Dlatego warto wyjaśnić kilka kwestii.

                              Przyczyną wątpliwości dotyczących ciał ofiar katastrofy w Smoleńsku jest niedokonanie sekcji zwłok przez polskich specjalistów w Polsce. Nie chodzi tu tylko o suwerenność Polski - bo to oczywiste, że po podobnej katastrofie samolotu z prezydentem USA w Rosji Amerykanie potraktowaliby rosyjskie dokumenty jak makulaturę i opierali się na własnych dokumentach. Chodzi także o to, że rosyjskie procedury dotyczące sekcji zwłok są inne niż polskie, zaś w momencie chowania zmarłych dokumentów tych nie było w Polsce - zresztą dotąd ich nie ma co jest skandalem i upokorzeniem dla naszego kraju. Odpowiedzialni za to powinni pomieść konsekwencje, ale zapewne na razie nie poniosą bo sami siebie nie ukarzą. Jest jeszcze jeden powód konieczności dokonania sekcji zwłok w Polsce i to po przewiezieniu ciał do Polski jeszcze w dniu katastrofy, a nie po wielu dniach z Moskwy. Nie zamierzam tu oceniać prawdopodobieństwa zamachu - wystarczy stwierdzić, że po katastrofie samolotu z taką delegacją, z niezawodnym systemem TAWS, w której zginęli wszyscy pasażerowie, w dodatku w takim kraju jak Rosja, której przywódca w czasie wojny z Gruzją zachowywał się jak psychopata, a który to przywódca miał uraz wobec Lecha Kaczyńskiego, nie można wykluczyć zamachu. A jeśli nie można wykluczyć celowego działania to sekcje zwłok wszystkich 96 ofiar katastrofy powinny być dokonane w Polsce, bo te wykonane w Rosji są po prostu bezwartościowe. Tym bardziej to widać, że inne dowody - wrak, czarne skrzynki, świadkowie ze Smoleńska - są niedostępne i jeszcze długo będą niedostępne dla polskich prokuratorów i ekspertów.

                              Zarzuca się Jarosławowi Kaczyńskiemu, że mówi o swoich wątpliwościach dopiero teraz. Tymczasem prezes PiS mówił o tym swojemu pełnomocnikowi i prokuraturze już kilka miesięcy temu. To, że nie podnosił tego zdecydowanie tuż po katastrofie jest zarzutem podłym - był wtedy w traumie, inni przekonywali że wygląd brata jest spowodowany np. upływem czasu, poza tym były premier nie znał jeszcze akt prokuratury i nie wiedział o wielu innych wątpliwościach dotyczących katastrofy. Gdy wątpliwości narosło zdecydowanie zbyt dużo wokół sekcji zwłok i innych w sprawie katastrofy jak na „zwykły wypadek lotniczy” prezes Prawa i Sprawiedliwości powiadomił prokuraturę o nierozpoznaniu ciała brata. Bezpośrednią przyczyną upublicznienia tych wątpliwości był artykuł w „Gazecie Wyborczej” na ten temat naruszający uczucia rodziny zmarłego, ale także wielu zwykłych Polaków. Gazeta przesądziła, że nie ma żadnych wątpliwości dotyczących pochówku prezydenta RP. Tymczasem jeśli jeden z fragmentów ciała był w mundurze, to jest to wręcz dowód nieprawidłowości w czasie sekcji zwłok. I to powinno być już dawno impulsem dla prokuratury do odpowiednich działań i przekonania do nich rodziny i opinii publicznej. Trudno powiedzieć skąd się bierze taka bezczynności prokuratury, ale Lech Kaczyński miał ogromne wątpliwości co do osoby jej obecnego szefa gen. Parulskiego - odmówił mu nominacji generalskiej. Na generała nominował go Bronisław Komorowski. Działania prokuratury kojarzą się z sabotażem, dlatego trudno krytykować Jarosława Kaczyńskiego że postanowił powiadomić o swoich wątpliwościach, zresztą opartych także na analizie akt prokuratorskich opinię publiczną.

                              Jeszcze jedna sprawa bardzo zastanawia. Otóż Rosjanie sami proponowali powrót ciała Lecha Kaczyńskiego w dniu katastrofy wraz z Jarosławem Kaczyńskim. Byłoby to naturalnym gestem wobec pogrążonego w smutku brata. Były też ku temu możliwości techniczne, bo delegacja towarzysząca Jarosławowi Kaczyńskiemu ustaliła to z załogą samolotu - mówił o tym w programie wyjątkowo napastliwej wobec polityków PiS Moniki Olejnik poseł Joachim Brudziński. Tymczasem z jakichś powodów premier Putin zmienił zdanie. Co mogło być tego przyczyną? Względy propagandowe? Chęć upokorzenia Polski? Poza tymi dwoma jest jeszcze trzecia możliwość - ciało prezydenta nosiło ślady zamachu. Przyjęcie tej wersji nie oznacza, że musiałoby być podmienione, może wystarczyłoby kilka godzin pracy radzieckich specjalistów. Oczywiście gdyby przeprowadzono w Polsce badania również byłby ogromny skandal - ale jednak łatwiej byłoby wyjaśnić pomylenie ciała w kostnicy w Moskwie niż to, że ciało prezydenta RP nosi ślady wybuchu bomby niekonwencjonalnej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że takie i inne hipotezy dla wielu ludzi są szokujące i nie mieszczą im się w głowie - jednak nie można ich zanegować bez rzetelnych działań polskiego rządu i prokuratury. Wiedział o tym Donald Tusk, wiedziało kierownictwo prokuratury wojskowej - tym bardziej dziwi bezgraniczna ufność wobec władz Rosji potwierdzająca tylko hipotezę, że nie był to zwykły wypadek lotniczy. A może to nie ufność tylko strach przed archiwami tajnych służb Rosji? Niezależnie od przyczyn wszystkie wątpliwości jakie można wyjaśnić w Polsce trzeba będzie wyjaśnić i to niezależnie od tego czy będzie na nie wskazywał Jarosław Kaczyński czy nie - to jest po prostu zdaniem milionów Polaków niezbędne.

                              Filip Stankiewicz


                              Źródła:
                              http://telok.salon24.pl/233668,katas...i-to-udzwignie
                              http://filipstankiewicz.salon24.pl/2...-i-niejasnosci
                              http://filipstankiewicz.salon24.pl/1...jeciu-sledztwa
                              Po katastrofie śmigłowca w Rumunii, Izrael nie pozwolił tknąć Rumunom ciał swoich żołnierzy: http://www.bibula.com/?p=25212
                              Wywiad z Joachimem Brudzińskim: http://www.tvn24.pl/12388,1,kropka_nad_i.html
                              http://filipstankiewicz.salon24.pl/2...cy-czy-kanalie
                              My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                              Komentarz


                              • Senator juz wi
                                Czas kończyć z baranami na forumce

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X