Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Przeczytajcie Śmiłowicza:

    http://newsweek.salon24.pl/253760,sa...lny-komorowski

    Tak się właśnie pcha ludziom do łbów błędne założenia. Przy okazji - tekst powyższy jest klasycznym przykładem robienia tego "na rympał"...
    From flood into the fire
    One thousand voices sing
    We're in this together
    For whatever fate may bring

    Komentarz


    • Przecież Jarek zawsze lubił żartować, nic w tym dziwnego.

      Z innej beczki:

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Nazgul Zobacz posta
        Przeczytajcie Śmiłowicza:

        http://newsweek.salon24.pl/253760,sa...lny-komorowski

        Tak się właśnie pcha ludziom do łbów błędne założenia. Przy okazji - tekst powyższy jest klasycznym przykładem robienia tego "na rympał"...

        Śmiłowicz był niezłym dziennikarzem, tzn. chodzącą encyklopedią polityczną. Kiedyś porządnie pisał w "Życiu" z kropką. Niestety jego życiowy hedonizm wpłynął na wybory i poglądy polityczne.
        "Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy ich nękać tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym."

        Israel Singer na Światowym Kongresie Żydów

        Komentarz


        • Zamieszczone przez Slyboots Zobacz posta
          Jakiś link, bo nie znalazłem tego żarciku w trakcie prasówki? A dzień bez żartów JK jest dniem straconym
          Na pytanie o zapowiedź rezygnacji z szefowania frakcji w europarlamencie przez Michała Kamińskiego, Kaczyński odpowiedział: - Sądzę, że to dobrze. Mnie nie ukrywam, najbardziej ostatnio zastanowiła jego nowa kreacja.

          Po chwili wyjaśnił z uśmiechem: - To znaczy ta głowa ostrzyżona. Bo to jednak wygląda dość uderzająco. Mogę państwu powiedzieć, że mi to przypomina, hmm... takie ukraińskie obyczaje.

          - Kozackie - podpowiedział prezesowi rozbawiony Mariusz Błaszczak. Jarosław Kaczyński mógł nawiązywać w ten sposób do kolacji kilkunastu europarlamentarzystów z szefem ukraińskiej służby bezpieczeństwa Walerijem Choroszowskim, w której dwa tygodnie temu uczestniczył również Mariusz Kamiński (dzień przed głosowaniem w PE nad rezolucją krytyczną wobec władz Ukrainy).

          - Ale widzę z tego, że był już o to pytany i to jest... he he he. To nie ukrywam, że mnie to też bardzo zainteresowało - zakończył temat prezes PiS, widząc reakcję sali.
          Od 'żartu' bardziej bawi mnie postawa Błaszczaka.

          Zamieszczone przez Slyboots
          Choć:
          Mówiąc poważnie, za ten tekst brawo.
          Też tak uważam, chociaż jedna jaskółka wiosny nie czyni. Zwłaszcza w coraz zimniejszym listopadzie..


          A i jeszcze naszło mnie na rozkminy. Był sobie Komorowski z PO i zaprosił Jaruzelskiego. Dość ostro skrytykował to Gowin i Rulewski z PO (pomijam wypowiedzi Halickiego itp o wymowie "Jaruzelski nie jest postacią z mojej bajki). Myślicie, że wywalą ich z partii/usuną z list? Bo z nieco podobnych powodów wylatywał kiedyś Zalewski z PiS. No, ale oczywiście pewnie tamto to 'zupełnie inna rzecz', a poza tym 'w PO jest tak samo albo gorzej'...
          Ostatnio edytowany przez Z.; [ARG:4 UNDEFINED].
          "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

          Komentarz


          • Zamieszczone przez Kill, baby kill! Zobacz posta
            Nie moge znaleźć źródła choc poczyniłem spore poszukiwania, więc niestety musze się z tego wycofać.
            Wytłumaczę tylko skąd mi się to wzięło, otóż w czasie kiedy mówiło się o "Gierku komunistycznym patriocie" oglądałem program w którym jeden z prawicowych publicystów o tym napomknął. Wziąłem to za pewnik, ale źródła nie jestem w stanie podać.
            OK.

            Jakie kłamstwo? Jaka mimikra?
            Rozmawiamy o nowoczesnej polityce, nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć jak wielką rolę odgrywa w niej PR który polega na nabieraniu wyborców, na tworzeniu swojego wizerunku zależnie od potrzeb i według własnych wytycznych.
            Jeżeli jakaś partia rezygnuje z kreowania swojego wizerunku to jasne jest, że zrobi to za nią przeciwnik w taki sposób jaki uzna za korzystny.

            Trudno to też nazwać kłamstwem, bo każdy średnio rozgarnięty człowiek wie, że sposób w jaki prezentują się nam politycy to gra obliczona na pozyskanie poparcia, a nie ich prawdziwe oblicze.

            Wracając do sytuacji PiSu, sednem jest tu rozróżnienie na treść i formę.
            Według rozłamowców(i kilku osób na tym forum) należy zostawić treść i zdecydowanie zmienić formę, jaki to daje efekt mogliśmy zobaczyć w czasie wyborów prezydenckich.
            Miałbyś rację, gdybyśmy mieli pewność, że gra w dalszym ciągu odbywa się według zasad demokratycznych. Z mojej perspektywy polityczno-medialny oligopol tak się przeraził tego, co PiS próbował robić w poprzedniej kadencji, że pozbywszy się wszelkich oporów idzie na całość, a to oznacza cofnięcie się do połowy lat '90. Dla wielu osób to sprawa osobista - np. lustracja środowiska dziennikarskiego złamałaby niejedną karierę...

            Realia są takie, a nie inne, trzeba się w nich odnaleźć albo dać sobie spokój.
            Kwestia, co kto uzna za "odnalezienie się".

            Jakiekolwiek ataki rozłamowców na Kaczyńskiego przeprowadzone przy pomocy retoryki salonów uważam za totalna żenadę, na szczęście to raczej wyjątki, podoba mi się co na ten temat powiedział Bielan w wywiadzie.
            Fakt, że ktos się wypowiada normalnie nie powinien być niczym niezwykłym, a wychodzi na to, że jest. No właśnie.

            Co do Kaczyńskiego to w tym przypadku bardzo istotne jest nie to co zrobi tylko jak.
            Świetny jest przykład z "agresywnym milczeniem", pokazuje jak bardzo salon staje się bezradny kiedy PiS działa w dobrym, umiarkowanym stylu, kiedy trudno się do czegokolwiek sensownie przyjebać. Wypada im z ręki główny oręż, ich ataki zaczynają być coraz bardziej groteskowe i bezpodstawne, co mimo wszystko dociera do ludzi. Jeśli chodzi o wymierne efekty to jeszcze raz odsyłam do wyników poprzednich wyborów.
            W swoim "krótkim" komentarzu napisałem o różnicach w realiach dwóch ostatnich kampanii. Podtrzymuję.

            Stonowane były na zewnątrz...

            Można było to inaczej rozegrać, nawet odstawiając ich na boczny tor.
            Każdy by się poczuł dotknięty, kiedy po świetnie odwalonej robocie zostałby w ten sposób potraktowany.
            Znowu wiec wraca kwestia stylu.
            A z mojej perspektywy, im wiecej mija czasu, tym bardziej widać, że "wewnątrz" w PiS zdawano sobie sprawę z fermentu i właśnie zbyt długo czekano z przecięciem wrzodu. Przypominam - "plan A" to była próba przejęcia władzy w partii. Jeżeli przypomni się głosy posłów PiS z różnych regionów, którzy chcieli wspomóc sztab w kampanii prezydenckiej, ale byli wysyłani "na drzewo", bo późniejsi "wywrotowcy" chcieli pracować wyłącznie we własnym gronie...


            Na zarzuty o spotkania z Palikotem odpowiedziała tak:

            Póki co takie jest jej stanowisko, można wierzyć lub nie, lepiej jednak dyskutowac o faktach.
            No właśnie, jakie? Czy jeżeli, zgodnie z prawdą, stwierdzę że wykluczam zgodę z Lechią (pomijając fakt, ze nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia - chodzi o prywatny pogląd), to będzie oznaczać, że od czasu do czasu nie spotykam się z jej kibicami, a nawet nie mam wśród nich dobrych znajomych? No właśnie.

            EDIT: I życie przyniosło komentarz - Poncyliusz w wywiadzie dla jednej z czołowych "cyngielek" z "G.W.":

            A. Kublik - Jarosław Kaczyński wasze rozmowy z Palikotem nazywa "haniebnymi konsultacjami"?

            - A jak należy rozumieć "haniebne konsultacje"? Było moje jedno spotkanie z Palikotem po wakacjach, bo wtedy mówił o badaniach, na podstawie których buduje swój Ruch. Chciałem go zapytać, co z tych badań wynika. A rozmowa z Palikotem sprowadziła się do jego oferty, żebym przyłączył się do jego Ruchu. Absolutnie się nie zgadzam z jego hasłami, więc odmówiłem. I na tym spotkanie się skończyło.

            A Joanna Kluzik-Rostkowska się z Palikotem "haniebnie konsultowała"?

            - Z tego co mi mówiła Joanna, była to rozmowa podobna do mojej, była propozycja włączenia się Joanny do Ruchu. I z tego co wiem, tak samo odpowiedziała.

            Jestem zaskoczony taką oceną Kaczyńskiego, bo to co robi służy Sojuszowi. To, co robił po wyborach, to, co się działo pod Pałacem Prezydenckim spowodowało, że SLD prawdopodobnie wejdzie do koalicji rządowej w 2011 r. Jeszcze trochę będzie walił maczugą w klub Polska Jest Niezależna, a Janusz Palikot dzięki Kaczyńskiemu za chwilę znajdzie się w Sejmie ...
            http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835...t=20&width=120



            Ja widzę potwierdzenie tego o czym wcześniej pisałem, czyli wyrzekniecie się budowania pozycji partii na atakowaniu PiSu co mnie cieszy.
            Bielan tłumaczy tu swoje odejście, robi to z klasą, tyle.
            W świetle kampanijnej szopki brzmi to umiarkowanie wiarygodnie.
            Ostatnio edytowany przez Foxx; [ARG:4 UNDEFINED].
            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Yevaud Zobacz posta
              Kilka uwag:
              1. Przeplyw wyborcow z PiS do PO - zalezy w jakiej skali sie patrzy - w skali 4 letniej kadencji - mysle ze odplyw z PiS do PO byl jednak wiekszy niz granice bledu statystycznego.
              Nie mamy danych. Jeżeli rozszerzamy okres na cztery lata, moim zdaniem po ostatnich wyborach parlamentarnych przy PiS zostały osoby, które raczej by nie "przepłynęły". "Pływacy" zaliczyli zmianę właśnie w tamtych wyborach.

              2. Inicjatywa RD - rzeczywiscie - to sila samorzadu i zniechecenia polityka centralna. Dlaczego jednak mialoby sie to zniechecenie nie utrzymac przez rok?
              Polska polityka jest dość dynamiczna, wszystko może sie zdarzyć.

              3. Faktycznie "moj" scenariusz przypomina Polske XXIw - jednakze okolicznosci sa zgola inne. Wtedy - co najwazniejsze - RD nie mial swojego ruchu poparcia w sejmiku wojewodzkim - a to jednak znacznie wieszkszy obszar niz sam Wroclaw.
              Po drugie zas 3-4 lata temu w mediach krolowal "zly PiS", ktoremu tylko PO moze stanac na drodze do wladzy. Inne inicjatywy nie mialy wogole szans.
              Na dzisiaj nic nie wskazuje na to, by to się zmieniło. Sukces w skali samorządu trudno porównać do skali ogólnopolskiej.

              Teraz juz wladza PiSowi nie grozi a i PO sie zuzyla. Wyborcy moga szukac innych inicjatyw.
              Ale, jak dotąd, tego nie robią.

              Po 3. - Dorn mogl zalozyc kolo poselskie - JKR nawet klub - czyli dostaje miejsce w prezydium Sejmu itp.
              Owszem i już ten balonik jest pompowany przez samego Niesiołowskiego - z perspektywy elektoratu PiS trudno o coś bardziej odstręczającego.

              Po 4. - Ujazdowski to moze i sympatyczny czlowiek, ale zdolnosci PRowe Kaminskiego i Bielana sa naprawde wysokie.
              Ja bym raczej użył czasu przeszłego. Zwłaszcza po pomyśle z próbą zawłaszczenia "spuścizny po L. Kaczyńskim". W aktualnych okolicznościach trudno o większego samobója. Całe szczęście, że nastąpił

              Po 5. 4 lata temu PiS byl mocny takze w Warszawie - partyjny PiSowski komisarz w pierwszej turze zdecydowanie wygral z HGW. Tu znow powrot do punktu 1 - te glosy gdzies odplynely - czsc do JKM a czesc zapewne z zacisnietymi zebami jednak na PO zaglosowala.
              W tym przypadku myslę, że większość to wzmiankowany w tej dyskusji rodzaj elektoratu, który "pójdzie za silniejszym".

              Jakas nowa inicjatywa moze teraz odniesc sukces. Muzeum Powstania Warszawskiego jest symbolem tego co w PiS bylo najlepsze. Z grubsza liczac - to moglby byc roznica miedzy poparciem pieknego Kazia 4 lata temu i Czeslawa Bieleckiego obecnie.
              Poparcie sondazowe na poziomie 10% (zabrane glownie PO) mogloby zachecic wieksza ilosc wyborcow PiSu, ktorzy na PO na pewno nie zaglosuja a na PiS z zacisnietymi zebami owszem, do poparcia takiej inicjatywy. (Patrz glosy Kill baby Kill czy Citlivu - wyborcow PiS broniacych muzealnikow)
              Ja nie wiem, czy to wyborcy PiS, natomiast znając w realu kilkudziesięcioro takich wyborców, którzy bardzo wysoko cenią MPW, nie zetknąłem się z ani jedną osobą, która po tym, co odwalili "muzealnicy" dzisiaj dałaby im kredyt zaufania. To dwie oddzielne sprawy.

              Zwlaszcza, ze PiS, jak i "konkurencja" glosy tez marnuje? To juz czwarte (parlament, europarlament, prezydent) z rzedu przegrane wybory
              To Bielan z Kamińskim są dobrymi "spinkami", czy niekoniecznie?

              , a zdolnosci koalicyjnej PiSowi brak - bo przeciez nie z PO ani SLD. Z samym PSLem tez wiekszosci nie ma. Poparcie nieustannie spada. Glos na PiS tak samo nie zmieni Polski jak glos na Jurka, Giertycha i innych.
              Przypominam opinię Jarosława Kurskiego, którą wrzuciłem w moim "krótkim" komentarzu do wyników wyborów.

              Raz jeszcze dziekuje za odpowiedz
              Always at your service
              My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

              Komentarz


              • W cieniu krzyża, Palikota, Kluzik, Jaruzela i tego czy szyderstwem jest nazwanie kogoś, że wygląda jak kozak odbywają się rzeczy które są przykrywane przez to szaleństwo:

                Zamieszczone przez http://www.rp.pl/artykul/5,569043.html
                Kolejny kłopot to spadająca od kilkunastu miesięcy cena gazu na międzynarodowych rynkach.
                W opinii Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) szczyt spadków cen nastąpi w 2011 roku i może się utrzymywać przez kilka lat.
                W III kwartale br. 1000 m sześc. gazu Gazprom sprzedawał średnio po 318 dol., w tym czasie cena w USA wynosiła 140 dol. Gazprom stosuje politykę dywersyfikacji cen dla poszczególnych odbiorców. Polska (według wicepremiera Pawlaka) będzie płacić od 350 do 370 dol. za 1000 m sześc., 50 dol. więcej niż średnia cena dla innych krajów członków UE! Dla porównania Statoil za gaz liczy 282 dol. za 1000 m sześc.
                Jeśli weźmiemy pod uwagę – na podstawie statystyk IAE – że Polska przez trzy kwartały 2010 r. sprowadziła 7,11 mld m sześć. gazu, a mamy w tym roku zakupić 9,7 mld m sześc., oznacza to, iż wydamy o ok. 485 mln dol. więcej na gaz z Rosji niż inne kraje UE. W tym świetle podpisana z wielką pompą umowa gazowa sprzed niespełna miesiąca – po niezrozumiałym zachowaniu się w stosunku do pomagającej nam w negocjacjach Unii – nie daje powodów do satysfakcji.
                Ostatnio edytowany przez RG; [ARG:4 UNDEFINED].

                Komentarz


                • Po co się kłócić z mateczką Rosiją, jak można sięgnąć do kieszeni ludzi. I tak na nas zagłosują Że tak sparafrazuję: "Nie róbcie polityki, spier*dalajcie!"
                  ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

                  Komentarz


                  • Po odejściu rozłamowców PiS nie może już samodzielnie blokować zmian w konstytucji. Zatem można powiedzieć, że ujawnił się potencjalny REALNY motyw działania PJN, bo należy pamiętać, że polityk nie kieruje się w swoim postępowaniu emocjami i sentymentami (jeśli się kieruje to nie nadaje się na polityka). Kiedyś nazwano to korupcją polityczną...
                    From flood into the fire
                    One thousand voices sing
                    We're in this together
                    For whatever fate may bring

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                      Miałbyś rację, gdybyśmy mieli pewność, że gra w dalszym ciągu odbywa się według zasad demokratycznych. Z mojej perspektywy polityczno-medialny oligopol tak się przeraził tego, co PiS próbował robić w poprzedniej kadencji, że pozbywszy się wszelkich oporów idzie na całość, a to oznacza cofnięcie się do połowy lat '90. Dla wielu osób to sprawa osobista - np. lustracja środowiska dziennikarskiego złamałaby niejedną karierę...
                      Póki nie ma wątpliwości co do uczciwości głosowań to demokracja jednak funkcjonuje, można mieć zastrzeżenia co do jej jakości, a to już trochę co innego.

                      Reszta twojego postu, swoją droga słuszna, nie kłóci się z tym co napisałem.
                      Ty opisujesz realia, a ja taktykę która była w nich skuteczna.

                      Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                      A z mojej perspektywy, im wiecej mija czasu, tym bardziej widać, że "wewnątrz" w PiS zdawano sobie sprawę z fermentu i właśnie zbyt długo czekano z przecięciem wrzodu. Przypominam - "plan A" to była próba przejęcia władzy w partii. Jeżeli przypomni się głosy posłów PiS z różnych regionów, którzy chcieli wspomóc sztab w kampanii prezydenckiej, ale byli wysyłani "na drzewo", bo późniejsi "wywrotowcy" chcieli pracować wyłącznie we własnym gronie...
                      Przejęcie władzy czyli co?
                      Bo chyba nie szło o wysadzenie z siodła Kaczyńskiego, tylko raczej o uzyskanie jak największego wpływu na kształt polityki partii.

                      Jeśli tak to wyglądało, to żałuję że im się nie wyszło. Żałować powinni też wszyscy ci którym zależy na wygranej PiSu. Dzięki taktyce z wyborów było do tego naprawdę blisko, prawdopodobnie już dzisiaj mielibyśmy wygraną w samorządowych.

                      Za to teraz miejsce przy prezesie zajął Ziobro z ekipą i mamy powrót do lini która propagandowo jest dla Platformy i przydupasów najwygodniejsza.

                      Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                      Kwestia, co kto uzna za "odnalezienie się".
                      Napisałeś o wojnie polsko-polskiej, czyli jak rozumiem o podziale w którym uczestniczymy od kilku lat.

                      W tym kontekście pisanie że "gdyby nie to to by było dobrze" jest obrażaniem się na rzeczywistość.
                      Jest jak jest i trzeba się w tym odnaleźć, zrobić to skutecznie albo dać sobie spokój z polityką.
                      Nie chodzi o jakiś konformizm tylko o realizm, działanie w warunkach jakie mamy, inaczej sie nie da.

                      Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                      Fakt, że ktos się wypowiada normalnie nie powinien być niczym niezwykłym, a wychodzi na to, że jest. No właśnie.
                      Przecież napisałem że wypowiedzi które oceniam negatywnie są raczej wyjątkami.

                      Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                      I życie przyniosło komentarz - Poncyliusz w wywiadzie dla jednej z czołowych "cyngielek" z "G.W.":
                      Poczekajmy na komentarz JKR.
                      Przypominam wypowiedź Ołdakowskiego na ten temat, więc wychodziło by na to że go okłamała. Sprawa rozwojowa.

                      Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                      W świetle kampanijnej szopki brzmi to umiarkowanie wiarygodnie.
                      Dlaczego? Główny zarzut wobec rozłamowców to szopka medialna, pod tym katem Bielanowi nie można nic zarzucić.
                      Ostatnio edytowany przez KBK; [ARG:4 UNDEFINED].

                      Komentarz


                      • Ziemkiewicz dał do pieca

                        http://fakty.interia.pl/felietony/zi...y,1563245,2789

                        Pani prezydent Warszawy w poprzednich wyborach obiecała dwa mosty i drugą linię metra do końca roku 2009. Mostów ani gugu, pierwszą dziurę pod przyszłe metro ledwie zaczęto kopać, a warszawiacy i tak tłumnie wybrali ją na kolejną kadencję; wygląda, że zamierzają ją wybierać tak długo, aż wreszcie choć w części dotrzyma słowa i coś zbuduje - a to oznacza, że będzie dynastia.

                        Ale Warszawa, jak wiadomo, to taki wielki obóz przejściowy dla ludzi, którzy ze wsi wyszli, a do miasta jeszcze nie doszli. Nie jestem pewien, czy zdobyte na nich doświadczenia można uogólniać na całą Polskę.
                        Leżę
                        From flood into the fire
                        One thousand voices sing
                        We're in this together
                        For whatever fate may bring

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Nazgul Zobacz posta
                          Po odejściu rozłamowców PiS nie może już samodzielnie blokować zmian w konstytucji. Zatem można powiedzieć, że ujawnił się potencjalny REALNY motyw działania PJN, bo należy pamiętać, że polityk nie kieruje się w swoim postępowaniu emocjami i sentymentami (jeśli się kieruje to nie nadaje się na polityka). Kiedyś nazwano to korupcją polityczną...
                          Masz jakiekolwiek podstawy żeby to uzasadnić?
                          I dlaczego zakładasz że będą głosować inaczej niż PiS? Jak już pisałem rozłamowcy(poza może JKR) zgadzają się z pisowską trescią, nie podoba im się forma. Nie wynika z tego w żaden sposób, że teraz nagle będą popierać wszystkie kuriozalne decyzje Platformy.

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez Nazgul Zobacz posta
                            Warto wrzucić całość i podkreślić jeszcze kilka wersów:

                            Zamieszczone przez R. A. Ziemkiewicz
                            Jeśli ktoś w przyszłości szukać będzie jakiegoś zwięzłego symbolu czasów panowania Donalda Tuska, to bardzo mu się nada wyborczy bilbord z roku 2010. Ten z premierem, czy raczej, w tym konkretnym przypadku, przewodniczącym Platformy Obywatelskiej, odmłodzonym i wygładzonym fotoszopem, i z hasłem "Nie róbmy polityki, budujmy (w różnych wariantach: drogi, mosty, boiska, Polskę)".

                            Absurd dosłownie zwalający z nóg. Facet, który bodaj nigdy w życiu nie imał się żadnej, że tak to ujmę, uczciwej pracy, za młodu przez jakiś czas malował kominy w firmie kumpla, i na tym koniec, a poza tym przez całe dorosłe życie zajmował się wyłącznie polityką, jako członek, sekretarz, przewodniczący, poseł, senator i marszałek - nagle odstawia przed nami Boba Budowniczego!

                            Tym śmieszniej, że, jak ten typ "fachowca" kwitowany jest u mnie na wsi, to akurat taki "Bob Budowniczy co wszystko spierniczy". Jak na razie bowiem nie może się pochwalić, żeby cokolwiek konkretnego zbudował - gdyby cokolwiek takiego było, w trzecią rocznicę objęcia rządów życzliwe media pokazałyby to ze wszystkich stron i na zwolnionym tempie. Tymczasem, jak wiemy, całkowicie pominęły rocznicę, zajęte swoim ulubionym tematem, czyli życiem wewnętrznym PiS i składaniem do politycznego grobu Kaczyńskiego. "Budujmy mosty?" No to buduj, facet, do diabła! Za co ci płacimy?

                            Rozumiem nadzieje, jakie ożywiają bohatera tej jakże niezwykłej kampanii, w której zawodowy polityk kryguje się, że z polityką nie ma nic wspólnego. Pani prezydent Warszawy w poprzednich wyborach obiecała dwa mosty i drugą linię metra do końca roku 2009. Mostów ani gugu, pierwszą dziurę pod przyszłe metro ledwie zaczęto kopać, a warszawiacy i tak tłumnie wybrali ją na kolejną kadencję; wygląda, że zamierzają ją wybierać tak długo, aż wreszcie choć w części dotrzyma słowa i coś zbuduje - a to oznacza, że będzie dynastia.

                            Ale Warszawa, jak wiadomo, to taki wielki obóz przejściowy dla ludzi, którzy ze wsi wyszli, a do miasta jeszcze nie doszli. Nie jestem pewien, czy zdobyte na nich doświadczenia można uogólniać na całą Polskę.

                            Na wypadek, gdyby moją ocenę bilbordów z Bobem Budowniczym podzielała jakaś liczniejsza grupa Polaków, rysuje się pijarowska strategia, która pozwoli się premierowi odciąć od przewodniczącego partii. Zgaduję bez trudu, bo strategia ta jest stosowana ilekroć się cokolwiek platformie skicha. Zawiera się ona w słowach: "Donald (wzgl. premier) był naprawdę wściekły, kiedy się o tej kampanii dowiedział, powiedział nam pragnący zachować anonimowość bliski współpracownik premiera (wzgl. Donalda)".

                            Proszę sobie wguglać zwrot "Donald był wściekły" w prasowe archiwa. Gdyby tak brać poważnie kolejne enuncjacje, z czym to premier nie miał nic wspólnego i był wściekły, gdy się dowiedział, to Tusk jawi nam się jak Hitler z filmu "Upadek" - rozhisteryzowany wariat, który wrzeszczy, tupie, gryzie dywan i rzuca w podwładnych papierami. Poważnie mówiąc, jak na takiego histeryka, jakim go malują, zbyt wiele osiągnął, więc raczej w ten wizerunek nie wierzę. Niech może lepiej legendarni pijarowcy premiera zmienią wreszcie płytę.

                            Tymczasem, właśnie przed chwilą przeczytałem o kolejnym napadzie wściekłości premiera, o którym informuje media pragnący zachować anonimowość pracownik jego kancelarii. Tym razem Tusk miał się wściec usłyszawszy, że jego - że tak powiem po tolkienowsku - Powiernik Żyrandola, Bronisław Komorowski, coraz bardziej znany w świecie pod sympatycznym przezwiskiem "Mister Ouuups", zaprosił na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego generała Wojciecha Jaruzelskiego.

                            Publicznie wytłumaczył to zaproszenie, że nie mógł nie zaprosić, bo Jaruzelski jest byłym prezydentem. Dedukuję, że jakiś dowcipniś wpisał ostatnio w Wikipedii, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego to właśnie zgromadzenie byłych prezydentów.


                            Ciekawe, jaka mogła być przyczyna panatuskowej irytacji. Rzecz, prawdę mówiąc, bez praktycznego znaczenia - dana rada jest instytucją czysto fasadową i nie służy do niczego, poza pokazywaniem, jak wredny jest Kaczyński, nie chcąc na jej posiedzenia przychodzić; więc obecność czy nieobecność kogokolwiek poza prezesem PiS niewiele zmienia. Może chodzi o to, że zapraszając Jaruzelskiego nieświadomie Komorowski potwierdził, że lekce sobie ważąc to dostojne grono, miał prezes PiS od samego początku niewątpliwą rację?


                            Bardziej prawdopodobne wydaje mi się jednak, że Tuska zirytować mogło wyskakiwanie Komorowskiego przed szereg. Bo to on właśnie, premier di tutti capi, ma konkretne sprawy do obgadania z Jaruzelskim, a nie Powiernik Żyrandola. Tusk jest dziś przecież dokładnie w tej samej sytuacji, w jakiej Jaruzelski był w latach osiemdziesiątych. Z jednej strony, ma w państwie władzę absolutną, zniszczył nie tylko opozycję, ale nawet własną partię, zamieniając ją w fasadę dla swoich "rządów osobistych". Bataliony lizusów sławią go co dnia w telewizjach i gazetach, straszą, co by to było, gdyby Partia i jej Wódz nas nie ocalili przed pisowską kontrrewolucją, a cały aparat państwa tylko czeka na jego skinienie palcem, jaką by tu kolejną pokazuchę uskutecznić.

                            Ale z drugiej strony - to całkowicie mu oddane państwo sypie się i rozpada, a on nie jest go w stanie zreformować. Nawet nie ma pomysłu jak to zrobić. A choćby i miał, to jego władza opiera się na sitwach i koteriach, które na żadne reformy się absolutnie zgodzić nie mogą.

                            Coś tam łata, klajstruje, tu przyoszczędzi milion, tu pół, tu jakieś obligacje emerytalne, tam inna kreatywna księgowość, ale to tylko odsuwanie w czasie nieuchronnego tąpnięcia. Miliardy lecą jak w studnię, po trzysta milionów dziennie, a z Zachodu płyną wieści o spodziewanej drugiej fali kryzysu, która potężnymi łodziami może zachwiać, a trzeszczącą w szwach łajbę po prostu przewróci. I wtedy nagle się okaże, że cały pic na nic, tak, jak prysła jednego dnia gierkowska "propaganda sukcesu".

                            I tu właśnie pytanie: jak w takiej sytuacji się uwinąć, żeby wyjść cało, żeby państwo zwaliło się na łeb komuś innemu, kto inny musiał je reformować i na niego spadła nienawiść obrabowanych z oszczędności i dochodów frajerów? Jaruzelski ma w tej sztuce niekwestionowane dokonania. Do dziś większość Polaków nie rozumie, że okradli ich komuniści, i sądzi, że załamanie gospodarcze to wina Balcerowicza i "Solidarności" - a ci, którzy się w peerelu nachapali i zbudowali swe kariery, do dziś zachowują potęgę i wpływy.

                            To jest coś, co Jaruzelski może faktycznie obecnej ekipie doradzić, coś dla niej bardzo ważnego. A prezydent pijarowsko "pali" takiego doradcę, zapraszając go na jakieś picowane dyskusje nie bardzo wiadomo o czym. I po co to robi?

                            Tu widać właśnie zasadniczą różnicę, która sprawia, że Tusk jest tym, który rozdaje karty, a Komorowski tylko mu pilnuje żyrandola. Kiedy Tusk picuje, jak z tym budowaniem, to wie, że picuje. A Komorowski chyba sam siebie i swoje działania bierze poważnie. A to, mój Boże, straszny z jego strony błąd...

                            ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Kill, baby kill! Zobacz posta
                              Masz jakiekolwiek podstawy żeby to uzasadnić?
                              Zasadę "cui bono". Zauważ, że użyłem sformułowania POTENCJALNY REALNY MOTYW. Czy mam rację okaże się zapewne niebawem.
                              From flood into the fire
                              One thousand voices sing
                              We're in this together
                              For whatever fate may bring

                              Komentarz


                              • tyle tutaj negatywnych informacji ze pozole sobie wkleic kilka fajnych:

                                Premier: Wzrost PKB w III kwartale przyspieszył do ok. 4 proc.

                                LINK

                                Duma Państwowa Rosji przyjęła uchwałę w sprawie zbrodni katyńskiej. Za uchwałą było 342 deputowanych, przeciw 57, nikt nie wstrzymał się do głosu. - Naszym zadaniem jest usunięcie z drogi kłamstwa o Katyniu - powiedział przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Konstantin Kosaczow.

                                LINK

                                Polska wyzbyła się reputacji państwa odruchowo rusofobicznego, którą miała za rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego, a w latach jego rządów polityka zagraniczna była bardziej idealistyczna niż teraz - ocenia "The Economist".

                                LINK

                                Inwestycje zagraniczne w 2011 r. sięgną 12,7 mld euro

                                LINK

                                Pozdrawiam
                                Ostatnio edytowany przez Piknik z Poludniowej; [ARG:4 UNDEFINED].

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X