Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez ems
    no wlasnie - szkoda ze nikt (no, prawie nikt) pod podobnym katem co przemowienia J. Kaczynskiego, nie przeanalizowal do tej pory wypowiedzi liderow PO.
    To akurat rozumiem bardzo dobrze. "Jarek" akurat właśnie teraz ma władzę, więc to co mówi, wzbudza większe zainteresowanie, niż to, co mówi szef jakiegoś tak klubu opozycyjnego. Ot i cała zagadka.
    M jak Mecz!
    W społeczeństwie aborygenów wolimy być białymi najeźdźcami

    Komentarz


    • no tak, ale za malo osob pamieta jak to PO przymierzala sie do rzadzenia krajem, i jak to mieli byc konstruktywna opozycja :P

      Komentarz


      • Jedziemy dalej z watkiem medialnym, a jak!

        Dziennikarka "Newsweeka" dotarła do akt śledztwa sprzed pięciu lat, które rzucają nowe światło na dzisiejsze plany PiS wobec mediów i dziennikarzy. Te dokumenty to akta śledztwa wszczętego na polecenie prokuratora Zbigniewa Wassermanna i ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego. To oni kazali tropić dziennikarzy "Rzeczpospolitej" - pisze Wojciech Maziarski w tygodniku "Newsweeek".

        Ofiarami śledztwa padli Anna Marszałek i Bertold Kittel, laureaci najważniejszych nagród dziennikarskich. To ich badała specjalnie powołana do tego celu grupa prokuratorów. Zespół pracował przez osiem miesięcy. W tym czasie przesłuchał kilkudziesięciu świadków, poddał analizie kilkadziesiąt artykułów prasowych i programów telewizyjnych, wyprodukował 23 tomy akt.


        Śledztwo nie doprowadziło do żadnej konkluzji i zostało umorzone w sierpniu 2001 roku, gdy Jerzy Buzek (ówczesny premier) odwołał ministra Kaczyńskiego. Gdyby nie doszło do dymisji, prokuratura dalej tropiłaby ślady dziennikarzy.

        http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.ht...1141039967.835





        Widze, ze mania przesladowcza niektorych politykow nie narodzila sie po wygranych wyborach. To chyba jakas przypadlosc genetyczna...


        "Gazeta Wyborcza" próbuje ustalić, dlaczego nie doszło do emisji wywiadu, jakiego prezydent Lech Kaczyński udzielił francuskiej telewizji LCI. Dziennik publikuje dwie wersje wydarzeń: jedną przedstawia dyrektor Protokołu Dyplomatycznego MSZ Tomasz Orłowski, drugą - dziennikarz, który wywiad przeprowadzał, Vincent Hervouet.

        Gdyby nie wzmianki w niemieckich gazetach, nikt w Polsce nie dowiedziałby się o nieprzyjemnym incydencie, do którego doszło w piątek o 15.35 w bibliotece ambasady RP w Paryżu. Otoczenie prezydenta nie poinformowało towarzyszących mu w Paryżu dziennikarzy, że figurujący w oficjalnym punkcie programu wywiad telewizyjny zakończył się skandalem.


        Gazeta informuje, że LCI to popularny we Francji informacyjny kanał TV, odpowiednik CNN. Wywiad był nagrywany i miał się ukazać w piątek. Do emisji jednak nie doszło.

        Według dyrektora Protokołu Dyplomatycznego MSZ Tomasza Orłowskiego rozmowa z LCI od razu źle się zaczęła. Prowadzący ją Vincent Hervouet, znany dziennikarz specjalizujący się w tematyce międzynarodowej, powitał prezydenta siedząc, co według Orłowskiego jest niestosowne. Potem Hervouet miał trzy razy zaczynać wywiad, co ponoć zirytowało otoczenie prezydenta.

        Krytyczny moment nastąpił tuż przed planowanym końcem rozmowy. Orłowski dał znać dziennikarzowi, że zgodnie z umową zostało mu jeszcze pięć minut. Zrobiłem to nie po raz pierwszy w mojej karierze. Nie sądziłem, że dziennikarz wybuchnie. Hervouet niespodziewanie wstał i zaczął na mnie krzyczeć, że to niedopuszczalne, że to on, a nie strona polska, decyduje o tym, kiedy skończy rozmowę - relacjonuje.

        Ostra reakcja dziennikarza zirytowała Lecha Kaczyńskiego. Prezydent zdenerwował się i powiedział, że w ten sposób nie można traktować polskich dyplomatów - mówi Orłowski. Zaraz potem oznajmił, że wywiadu nie będzie.

        Nieco inną wersję wydarzeń przedstawił gazecie francuski dziennikarz Vincent Hervouet. Jego zdaniem wywiad zaplanowany był na 11.30 rano, ale Polacy w ostatniej chwili przesunęli go na 15.15. Polski prezydent przyjechał ze srogą miną i zamiast patrzeć w kamerę, patrzył na swoje buty. W dodatku w trakcie wywiadu dwaj Polacy uporczywie kręcili się za Lechem Kaczyńskim, psując nagranie. Kiedy Hervouet dowiedział się, że ma tylko 5 minut, zaprotestował. To nie do przyjęcia, umawialiśmy się na 17 minut! - wyrzucał Orłowskiemu.

        Wtedy Kaczyński, oburzony atakiem na szefa protokołu, miał stwierdzić: Jest pan w ambasadzie, a więc na terytorium polskim, proszę stąd natychmiast wyjść - czytamy w "Gazecie Wyborczej". (PAP)
        nic nie sugeruje, celowo zaznaczylem obie wersje zeby bylo "fair"

        choc warto przyznac ze jedna wersja nie wyklucza drugiej. pewnie Kaczynski sie spoznij, borowiki przeszkadzaly a dziennikarz to szuja chcaca oczernic Prezydenta Wszystkich Polakow...

        prawda zapewne jak zawsze w takich przypadkach lezy "po srodku"

        Komentarz


        • Zamieszczone przez GW
          Przerwany przez Lecha Kaczyńskiego wywiad dla francuskiej telewizji LCI rzucił cień na jego wizytę w Paryżu


          Gdyby nie wzmianki w niemieckich gazetach, nikt w Polsce nie dowiedziałby się o nieprzyjemnym incydencie, do którego doszło w piątek o 15.35 w bibliotece ambasady RP w Paryżu. Otoczenie prezydenta nie poinformowało towarzyszących mu w Paryżu dziennikarzy, że figurujący w oficjalnym punkcie programu wywiad telewizyjny zakończył się skandalem.

          LCI to popularny we Francji informacyjny kanał TV, odpowiednik CNN. Wywiad był nagrywany i miał się ukazać w piątek. Do emisji jednak nie doszło. "Gazeta" próbowała ustalić, dlaczego tak się stało. Rozmawialiśmy z Tomaszem Orłowskim, dyrektorem Protokołu Dyplomatycznego MSZ, którego interwencja stała się przyczyną zerwania wywiadu przez prezydenta RP.

          Według Orłowskiego rozmowa z LCI od razu źle się zaczęła. Prowadzący ją Vincent Hervouet, znany dziennikarz specjalizujący się w tematyce międzynarodowej, powitał prezydenta siedząc, co według Orłowskiego jest niestosowne. Potem Hervouet miał trzy razy zaczynać wywiad, co ponoć zirytowało otoczenie prezydenta.

          Krytyczny moment nastąpił tuż przed planowanym końcem rozmowy. Orłowski dał znać dziennikarzowi, że zgodnie z umową zostało mu jeszcze pięć minut. - Zrobiłem to nie po raz pierwszy w mojej karierze. Nie sądziłem, że dziennikarz wybuchnie - tłumaczy nam dyrektor protokołu. - Hervouet niespodziewanie wstał i zaczął na mnie krzyczeć, że to niedopuszczalne, że to on, a nie strona polska, decyduje o tym, kiedy skończy rozmowę - relacjonuje.

          Ostra reakcja dziennikarza zirytowała prezydenta Kaczyńskiego. - Prezydent zdenerwował się i powiedział, że w ten sposób nie można traktować polskich dyplomatów - relacjonuje Orłowski. Zaraz potem oznajmił, że wywiadu nie będzie.

          Francuski dziennikarz i rzecznik stacji LCI nie odpowiedzieli na nasze liczne prośby o wyjaśnienia.

          Dla otoczenia prezydenta zachowanie Hervoueta było "niedopuszczalne". Rzecznik prezydenta Maciej Łopiński mówi wręcz o "histeryku", a Orłowski o "wybuchu wielkiej arogancji". Obaj przypuszczają, że francuski dziennikarz od początku był źle nastawiony do polskiego gościa. - Z francuskimi dziennikarzami tak bywa - kwituje Łopiński
          wersji Francuzow nie znalazlem
          koko koko Skorza spoko...

          Komentarz


          • wersja francuskiej strony malo hmm mocna.

            Komentarz


            • Niedawno sie na tych stronach cieszylem, ze PiS wreszcie bierze sie za reforme WSI. Pisalem, ze nieistotne dla mnie jest, czy kontrole bedzie sprawowal nad wojskowym wywiadem i kontrwywiadem MON czy Prezydent.

              Tymczasem sytuacja staje sie typowo SLDowska.
              Odpowiedzialnosc (cytuje z glowy za Wassermannem) ma ponosic MON, ale sposob dzialania ma ustalac minister koordyator, a swoje trzy grosze wtracac i prezydent.

              Wiec mamy rozmyta odpowiedzialnosc.
              Jesli rzad i prezydent beda, jak teraz, z jednego obozu, to jeszcze pol biedy, choc juz widzielismy niezdolnosc porozumienia na linii prezydent-jego zastepca.
              Gorzej by bylo, jakby np. wybory za 4 lata wygrala Placforma lub, nie daj Panie, SLD.
              Jedni beda zwalac odpowiedzialnosc na innych. To zly pomysl. Pelna odpowiedzialnosc (nie mylic z PO) i pelna kontrola powinna byc w jednym reku.
              koko koko Skorza spoko...

              Komentarz


              • Zamieszczone przez Rzeczpospolita
                - Nikt nie odbierze ministrowi Sikorskiemu nadzoru nad służbami wojskowymi. To on będzie za nie odpowiadał, jako ich zwierzchnik. Minister obrony ma sprawować nadzór w zakresie działania sił zbrojnych - zapewniał Wassermann, podkreślał, że "nie należy tego mylić z kontrolą cywilną". Minister koordynator ma koordynować ich pracę ze służbami cywilnymi oraz kontrolować służby wojskowe w zakresie bezpieczeństwa państwa, za wiedzą szefa MON. Nowe służby zyskają status centralnego urzędu administracji państwowej, tak jak ABW i AW. Ich szefów będzie powoływał premier na wniosek ministra obrony. Będą w nich mogli pracować cywile, pełniąc także ważne funkcje kierownicze. Minister koordynator ma gromadzić całość informacji dotyczących bezpieczeństwa państwa spływających od wszystkich służb cywilnych i wojskowych.
                http://rzeczpospolita.pl/gazeta/wyda.../kraj_a_3.html

                daimos

                Zamieszczone przez Wirtualna Polska
                Ziobro: Kaczyński nie kazał śledzić dziennikarzy
                PAP/IAR 14:10 (aktualizacja 14:40)

                Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zaprzeczył informacjom "Newsweeka" o śledztwie, wszczętym 5 lat temu, gdy ministrem sprawiedliwości był Lech Kaczyński. Według tygodnika, Kaczyński i ówczesny prokurator Zbigniew Wassermann, kazali podległym sobie służbom tropić dziennikarzy "Rzeczpospolitej", którzy zbierali materiały do artykułów o ówczesnych członkach rządu.

                Podstawą śledztwa była notatka Elżbiety Kruk (wówczas szefowej gabinetu politycznego ministra L. Kaczyńskiego, dziś szefowej KRRiT), że ma informacje, iż Marszałek i Kittel otrzymali zlecenie wyeliminowania z życia politycznego Marka Kempskiego (wojewody śląskiego), Jerzego Widzyka (ministra transportu) i Lecha Kaczyńskiego. Sprawę badała specjalnie powołana grupa prokuratorów. "Newsweeek" przypomina, że śledztwo umorzono w sierpniu 2001 r., gdy ówczesny premier Jerzy Buzek odwołał ministra Kaczyńskiego.

                Minister Zbigniew Ziobro oświadczył w Krakowie, że śledztwo nie dotyczyło dziennikarzy, ale działalności funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa. Według ministra śledztwo wykazało, że funkcjonariusze udzielali dziennikarzom nieprawdziwych informacji, mających zdyskredytować czołowych polityków. Ziobro oświadczył, że jest to niedopuszczalne. Żadne praworządne państwo nie może godzić się na to, że funkcjonariusze służb specjalnych inspirują materiały prasowe i w konsekwencji wpływają na bieg spraw w państwie - powiedział Ziobro.

                Koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann, który razem z Ziobrą wystąpił na konferencji prasowej, powiedział, że opisane wydarzenia pokazują konieczność ścisłej kontroli nad służbami specjalnymi. (mila)
                A teraz przypomnij sobie w jakich okolicznościach Kaczor odszedł z rządu Buzka.

                Druga rzecz - ciekawe dlaczego nie podałeś jednak innego fragmentu z "Newsweeka":

                Zamieszczone przez Piotr Zaremba
                Na naszych oczach rozgrywa się gombrowiczowska wojna na miny. Kaczyńscy uogólniają wady mediów, ale też media przesadnie kwalifikują ich reakcje jako antydemokratyczne.
                (...) Kolejny kontekst z tamtych czasów. Rzecznik PiS Adam Bielan przypomina: - Opinia prezesa o mediach byłaby może lepsza, gdyby nie inwigilacja prawicy. Obaj bracia przeglądali materiały dotyczące akcji służb specjalnych przeciw nim. Twierdzą, że są tam przykłady wykorzystywania przez służby artykułów w gazetach. Te materiały mają być niebawem odtajnione. W tym kontekście Kaczyńscy lubią przypominać historię z 1991 roku. Lech jako szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego stał się bohaterem kilku tekstów w nieistniejącym już "Kurierze Polskim", oskarżających go, że podczas wizyty w USA zabiegał u władz amerykańskich o usunięcie z rządu Leszka Balcerowicza. Rzecz w tym, że Kaczyński nigdzie nie pojechał. Teksty w "Kurierze" dotyczące tej rzekomej wizyty sprawiają wrażenie zaprogramowanej operacji. Tym bardziej, że na jednego z dziennikarzy tej gazety, później doradcę Leszka Millera, Kaczyńscy będą wskazywać jako na człowieka uczestniczącego w akcji kompromitowania partii prawicowych na zamówienie służb specjalnych.
                I świetna pointa:

                Zamieszczone przez Piotr Zaremba
                Próbując wyrównać swoje rachunki, Kaczyńscy biją czasem w model państwa, który był ich marzeniem.
                Ale też warto im przyznać: nie może być tak, żeby dziennikarz był jedynym - poza sędzią - zawodem, o którego standardach nie można dyskutować pod groźbą oskarżeń o dyktatorskie skłonności. Tyle, że na razie zamiast debaty mamy kakofonię wzajemnych urazów i nieporozumień.
                Trudno o lepsze podsumowanie.

                I tu nasuwa się całkiem istotne pytanie - dlaczego w netowych newsach i komentarzach o sprawie dziennikarzy "Rezczpospolitej" pominięto tą część tekstu, znajdującą się na sąsiedniej stronie "Newsweeka"? Jakieś pomysły?

                Nie jestem pewien, czy tymi uwagami o "manii" w tym kontekście trafiłeś w cokolwiek... Inna sprawa, że już przed wyborami było wiadomo, że lekko nie będzie. Tak, jak było wiadomo, że służby nie będą czekać na weryfikacje bezczynnie.
                Nie zmienia to faktu, że po prostu trzeba umieć się zachować. Ale to inna sprawa.

                PS Co do Francji - w pełni popieram.
                My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                Komentarz


                • http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.ht...1141063652.570

                  Śledztwo z 2001 r. dotyczyło nie mediów, ale służb specjalnych, które chciały wtedy przez media dyskredytować wysokich urzędników państwa - tak minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro komentuje publikację "Newsweeka", że w 2001 r. ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński polecił ścigać dziennikarzy. Ziobro uważa, że tamto śledztwo było zasadne.
                  odpowiedz Ziobry.


                  A teraz powiem cos bez zlosliwosci, ani bez nacechowania emocjonalnego zwiazanego z sympatiami politycznymi, na prawde, wierzcie lub nie, pisze to jako postronny obserwator.

                  Jezeli po raz kolejny widze konferencje prasowa Jaroslawa Kaczynskiego, gdzie slysze ze w Polsce nie ma wolnych mediow, gdzie kilka razy poda slowo "uklad", to nie wiem czy sie smiac, czy plakac, czy wrecz bac!!

                  Ten czlowiek na prawde sprawia wrazenie ogarnietego mania przesladowcza, wszedzi widzi spisek, uklad, wszyscy chca go zdyskredytowac, zaszkodzic, caly kraj zawiazal spisek przeciwko jego partii.

                  Dziekuje Bogu ze premierem jest jednak Marcinkiewicz.

                  EDIT: Foxx rzeczywiscie w netowych "przedrukach" nie bylo dalszejh czesci textu. wiec nie pominalem ich celowo, gdyby bylo wierz mi wkleilbym lub podal link.

                  co do Zaremby - nie zgadzam sie co do opinii o "swietosci" dziennikarzy, ale zgadzam sie ze to trzeba umiec rozwiazac a nie straszyc jakimis komisjami etc.

                  Przyznasz ze Zachowanie Jaroslawa Kaczynskiego nie zwiastuje poprawy sytuacji, widac taka wybral droge i nie sadze zeby ona byla sluszna.


                  EDIT2:
                  Próbując wyrównać swoje rachunki, Kaczyńscy biją czasem w model państwa, który był ich marzeniem.
                  Fakt, swietne podsumowanie, z tym zdaniem zgadzm sie w pelnej rozciaglosci

                  Komentarz


                  • Dalszej czesci tekstu może nie było z tego powodu ,że....to był już inny artykuł.
                    Nawiasem mówiąc zastanawiające ,że chodziło o UOP ,a śledzono przez pare miesięcy dziennikarzy...tylko po to żeby NIC nie wywęszyć.
                    Najlepsze jest stwierdzenie Kaczora na temat tej Marszałek ,że "ona jest z UOP tylko z najwyższego nierejestrowalnego szeregu"*





                    *cytat niedosłowny bo nie mam przed sobą Newsweeka
                    Pierdolę to ! Do niczego się nie zmuszam ,chcę to się wybijam - nie chcę no to się nie ruszam !
                    Grupa Trzymająca Wagę - Dzieki nam monopolowe nie martwią się o plajtę !!!

                    Komentarz


                    • Jak tak czytam te Wasze krytyczne opinie wobiec Jarka i reszty kurnika to odnoszę wrażenie, że zaciekle bronicie jakiegoś układu
                      jest cynizm w skurwysynach...

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez daimos
                        Ten czlowiek na prawde sprawia wrazenie ogarnietego mania przesladowcza, wszedzi widzi spisek, uklad, wszyscy chca go zdyskredytowac, zaszkodzic, caly kraj zawiazal spisek przeciwko jego partii.
                        A to już wiem , czemu Nazgul tak go lubi
                        bana mu , temu pestu

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez rolnik
                          Jak tak czytam te Wasze krytyczne opinie wobiec Jarka i reszty kurnika to odnoszę wrażenie, że zaciekle bronicie jakiegoś układu

                          Komentarz


                          • ja pierdole
                            wiecie co, jakbyscie chociaz raz sprobowali spojrzec krytycznie na PO to pewnie bym napisal ze to glupie tlumaczenie
                            ale jako ze nie zrobiliscie tego - pierdole ten temat. Foxx, you're on your own.

                            Komentarz


                            • Ems dałeś się podpuścić a Foxx jest niezniszczalny
                              jest cynizm w skurwysynach...

                              Komentarz


                              • niee no bo ***** co to za sens - pierdolimy tutaj niby kazdy swoje, ja czasem staram sie zrozumiec argumenty drugiej strony ale nie widzac podobnych zachowan u was to nie ma sensu. Wy wierzycie w swietosc PO - gdyby nie antyklerykalne poglady niektorych z was, zapewne Tusk bylby nazywany sw. Donaldem, a Janmario bylby nawroconym Rokitą. To co u PO jest "twarda opozycja", "madroscia polityczna" czy jak to jeszcze nie nazwac (ogolnie "ja sie im nie dziwie"), u PiSu to jest "a nie mowilem ze to ciemnogrod?". Nie wiem, moze sie wywyzszam, ale potrafie stwierdzic co u danej partii jest dzialaniem obliczonym na polityczne cele, a co faktycznym przejawem jej charakteru - i dotyczy to zarowno PiSu jak i PO (chociaz u nich raczej dominuje to pierwsze, dlatego pewnie glosowalem na PiS), a takze So i LPR (chociaz u nich madrosci politycznej to raczej za grosz). W rewanzu widze jednoliniowa interepretacje "my-oni". Dosyc mam.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X