Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Agora domaga się przeprosin od pisarza Jarosława Rymkiewicza m.in. za słowa, że redaktorzy „Gazety Wyborczej” są „duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski”

    Adamie! Kiedyś – dawno temu – byliśmy przyjaciółmi. Teraz pragniesz mnie postawić przed sądem (właśnie otrzymałem list od Twojego adwokata), ponieważ napisałem prawdę: że jesteście – Ty i Twoi ludzie – spadkobiercami Róży Luksemburg i jej straszliwej idei wynarodowienia Polaków (oraz wszystkich innych narodów) – idei podjętej potem przez Komunistyczną Partię Polski” – napisał Jarosław Marek Rymkiewicz w liście otwartym do redaktora naczelnego „GW” Adama Michnika. List otwarty ukazał się wczoraj m.in. w portalu niezalezna.pl.

    Rymkiewicz tłumaczy, że napisał go, bo Agora (wydawca „GW”) zagroziła mu procesem.
    – To w PRL pozywano pisarzy do sądu za słowa – oburza się.
    Sprawa dotyczy wypowiedzi Rymkiewicza w „Gazecie Polskiej” z 11 sierpnia. Komentując sprawę krzyża na Krakowskim Przedmieściu, stwierdził: „Polacy, stając przy nim, mówią, że chcą pozostać Polakami. To właśnie budzi teraz taką wściekłość, taki gniew, taką nienawiść – na przykład w redaktorach »Gazety Wyborczej«, którzy pragną, żeby Polacy wreszcie przestali być Polakami”.
    Pisarz przekonywał, że redaktorzy „GW” są „duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski”. Jego zdaniem „rodzice czy dziadkowie wielu z nich byli członkami tej organizacji, która była skażona duchem »luksemburgizmu«, a więc ufundowana na nienawiści do Polski i Polaków. Tych redaktorów wychowano tak, że muszą żyć w nienawiści do polskiego krzyża. Uważam, że ludzie ci są godni współczucia – polscy katolicy powinni się za nich modlić”.
    Jak poinformowała „Rz” Urszula Strych, rzeczniczka prasowa Agory, 21 września pełnomocnik prawny spółki wezwał Rymkiewicza do opublikowania przeprosin „w związku z naruszeniem dóbr osobistych wydawcy »GW«”.
    – Podstawę faktyczną tego wystąpienia stanowią zniesławiające i obraźliwe wypowiedzi pana Rymkiewicza zamieszczone w „Gazecie Polskiej” z 11.08.2010 r. – tłumaczy Strych. – Pan Rymkiewicz na pismo pełnomocnika spółki nie odpowiedział ani też nie opublikował dotychczas żądanych przeprosin.
    Rymkiewicz to poeta, eseista, dramaturg i krytyk literacki. Za zbiór wierszy „Zachód słońca w Milanówku” otrzymał w 2003 roku Nagrodę Nike (jej fundatorem jest m.in. „Gazeta Wyborcza”).

    http://www.rp.pl/artykul/118849,5455...a-Michnik.html
    "Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy ich nękać tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym."

    Israel Singer na Światowym Kongresie Żydów

    Komentarz


    • Nie wiedzieć czemu korciło mnie, by to wrzucić do Smoleńska:


      BYŁY SZEF GRU "POPEŁNIŁ SAMOBÓJSTWO"
      Były szef rosyjskiego wywiadu wojskowego generał Wiktor Czewrizow popełnił wczoraj samobójstwo strzelając sobie w głowę – oświadczył przedstawiciel rosyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Generał popełnił samobójstwo rano około godz. 10 na klatce schodowej domu, w którym mieszkał. Według MSW, posłużył się on pistoletem Makarowa, który otrzymał w nagrodę za służbę. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie okoliczności samobójstwa – powiadomił rzecznik Komitetu Śledczego w Moskwie, Siergiej Marczenko, cytowany przez agencję ITAR-TASS. Według najbliższych generała, cytowanych przez rosyjskie agencje informacyjne, 62-letni generał nie wykazywał oznak depresji ani nie pozostawił po sobie żadnego słowa pożegnania. Wiktor Czewrizow, który przeżył wstrząs w czasie drugiej wojny w Czeczenii w 1999 r., przeszedł na emeryturę w 2002 r. – dodaje agencja Interfax. To kolejne samobójstwo wysoko postawionego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego po tajemniczej śmierci generała Jurija Iwanowa, wiceszefa Głównego Zarządu Wywiadu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej (GRU), który "utopił się" w sierpniu w Syrii w nieustalonych dotąd okolicznościach.

      Za niezależną.pl


      Dobra i klatka do takich ceregieli.

      Komentarz


      • Tymczasem największa partia opozycyjna przebija się dzisiaj do mediów ... założeniem teczek swoim posłom, na okoliczność wypowiedzi o Jarosławie. Po wczorajszym dopytywaniu 'czy Komorowski jest wrogiem kościoła' dzisiaj udowadniają, że nadal są w formie.

        W związku z czym Tusk może wszystko, łącznie z arogancką odpowiedzią na pytanie pt 'czemu na 1200 głosowań w Sejmie głosował 3 razy': "przynajmniej trafnie'.
        "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

        Komentarz


        • heh ale czym się przebija?? przecież ten artykuł kompromituje autora
          "Trafiają do nich wszystkie wypowiedzi dotyczące sytuacji wewnątrz partii"
          zresztą najlepsze jest to, że osobą która sprzedała ten news jest osoba z "frakcji
          liberalnej" która to jest tak bardzo profesjonalna, no chyba, że ten profesjonalizm sprowadza się do jątrzenia w mediach
          Lieber tot als rot!!

          Komentarz


          • Zamieszczone przez Nazgul Zobacz posta
            Natomiast ciężkie zatrucia i zgony pojawiły się niedawno. .
            Tu akurat się mylisz, to, że czegoś nie było w mediach nie znaczy, że nie istniało. Jak najbardziej ludzie lądowali na OIOM już w zeszłym roku, były też zgony, tylko nie było to wykorzystywane do walki z dopalaczami... Pytanie więc co takiego stało się w ciągu tych kilku miesięcy, że media zaczęły bić w bębenek i wreszcie informować co się dzieje, wytwarzając odpowiedni klimat i władzuchna zaczęła swoją kampanię teraz ? Gdy wcześniej byli hmm.... tym średnio zainteresowani.
            http://komandir.wrzuta.pl/audio/9lE2...zek_czajkowski

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
              Tymczasem największa partia opozycyjna przebija się dzisiaj do mediów ... założeniem teczek swoim posłom, na okoliczność wypowiedzi o Jarosławie.
              "wynika z informacji "Wprost".
              No popatrz, a o radnym z PO - pedofilu, jakoś się informacja do tych samych mediów przebić nie może. Ale to zapewne przypadek.
              Ostatnio edytowany przez Jaco; 1067.
              "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
              Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
              Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
              Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
              "
              Janusz Waluś - czekaMY!

              Komentarz


              • Premier nie potrafi robić zakupów! Gdzie te oszczędności?

                Rząd miał zaoszczędzić miliardy na grupowych zamówieniach dla wszystkich ministerstw. Na razie udało się zakończyć tylko jeden przetarg. Pozostałe blokuje Donald Tusk - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"

                Zamiast miliardów złotych w budżecie jest tylko jeden przetarg - tak wyglądają zapowiadane przez rząd oszczędności na grupowych zakupach. Na razie udało się w ten sposób kupić telefony z kartami SIM. Dzięki temu w kasie państwa zostało ok. 24 mln zł. Gdy Polacy w trudnych czasach kryzysu coraz chętniej kupują w serwisach internetowych typu Grupon czy Gruper, rząd wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie potrafi zrobić tego samego w skali całego kraju. W czym tkwi więc problem?

                Zdaniem "DGP" nie wiadomo, jaki sposób zastosować przy zgłaszaniu zapotrzebowania na konkretne produkty czy usługi. Procedurę powinna przygotować Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Premier ani jego urzędnicy nie zrobili jednak w tej sprawie nic. O przyczynach tego zaniedbania nie chcieli też rozmawiać z dziennikarzami "DGP".

                oj jakoś mnie to nie dziwi

                WHY DUCK DONALD

                W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca
                http://www.youtube.com/watch?v=GtRA-...eature=related

                Komentarz


                • Minister Finasów ciekawie pier..i

                  PełO musi naprawiać błędu PIS.
                  Rostkowski domaga się przeprosin od PIS-u za błędne decyzje.
                  Najlepsze na koniec zostawił.Gadał coś o odpowiedzialności politycznej za swoje czyny - to do PIS-u

                  Kurde ,że ludzie się na to jeszcze nabierają.

                  Komentarz


                  • Słuchałem go i nie wierzyłem. Jak można by tak bezczelnym żeby na finiszu kadencji obwiniać za wszystko poprzedni rząd?
                    Ora et labora

                    Komentarz


                    • Następne wybory pokażą ,że ta bezczelność jednak popłaca.
                      Pamiętaj ,że najważniejsze dla leminga to "dowalić Kaczce".

                      Komentarz


                      • Niestety poziom intelektualny wyborców Peło jest jak dla mnie nie do ogarnięcia, niby młodzi wykształceni z dużych miast a mam wrażenie że zamiast mózgu mają gąbkę która wchłonie każdą bzdurę. A to że jak mantre politycy Peło powtarzają że wszystko to wina Pis to robi sie już nudne, ba można rzec nawet zabawne (afera hazardowa). Martwi mnie natomiast jedno że kolejne wybory taż wygrają (najprawdopodobniej) te polityczne łachy z Peło. I co w takim wypadku dalej z nami (Polską) będzie. Bo gospodarka leży i kwiczy, dług publiczny rośnie, prywatyzowane są strategiczne spółki skarbu państwa (niedługo wszystko sprywatyzują), zmniejszane są co roku wydatki na armie, tragiczna (strachliwa i uległa) polityka zagraniczna wobec Ruskich i Niemców przez litość nie wspomnę o Smoleńsku bo moim zdaniem połowa rządu powinna za ten cyrk stanąć przed trybunałem stanu. A lemingi i tak łykają wszystko co ten marionetkowy rząd powie. To chyba te cuda Donek miał na myśli. I widać że historia jeszcze nas nie nauczyła że mądry Polak po szkodzie. Oby naród nie ocknął się za późno z tego intelektualnego letargu.

                        WHY DUCK DONALD

                        W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca
                        http://www.youtube.com/watch?v=GtRA-...eature=related

                        Komentarz


                        • Dla mnie poziom intelektu wyborców PO i PiS nie odbiega za bardzo od siebie, taka średnia krajowa, tylko bardziej chodzi o oczekiwania tych wyborców. Tym pierwszym wszystko zwisa, mogą kraść i gwałcić, aby tylko ich nie okradli i nie zgwałcili. Ci drudzy oczekują raczej silnej ręki rządzących, twardych decyzji, nawet kosztem zachowania niektórych zasad demokratycznych. Nie popieram, ani jednych, ani drugich, choć bliżej mi do oczekiwań wyborców PiS, szkoda że ta partia jest taka słaba w praktyce, a na nowy twór partyjny między bezideowym centrum, a świrami pokroju Macierewicza nie ma co liczyć.

                          Gdyby był konfigurator partii to sam bym sobie stworzył dla siebie taką, na którą mógłbym zagłosować
                          Ostatnio edytowany przez midzi; 23991.

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez midzi Zobacz posta
                            Dla mnie poziom intelektu wyborców PO i PiS nie odbiega za bardzo od siebie, taka średnia krajowa, tylko bardziej chodzi o oczekiwania tych wyborców. Tym pierwszym wszystko zwisa, mogą kraść i gwałcić, aby tylko ich nie okradli i nie zgwałcili. Ci drudzy oczekują raczej silnej ręki rządzących, twardych decyzji, nawet kosztem zachowania niektórych zasad demokratycznych.
                            Obawiam się, że to wyłącznie obraz z mediów "głównego nurtu". Naprawdę rzeczy wygladają tak, co jest w tym temacie co jakiś czas odnotowywane.

                            Nie popieram, ani jednych, ani drugich, choć bliżej mi do oczekiwań wyborców PiS, szkoda że ta partia jest taka słaba w praktyce, a na nowy twór partyjny między bezideowym centrum, a świrami pokroju Macierewicza nie ma co liczyć.
                            Jakieś uzasadnienie tej opinii? Tylko w oparciu o fakty plizz, a nie inne opinie
                            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez karakan Zobacz posta
                              Kurde ,że ludzie się na to jeszcze nabierają.


                              Ze sfery marzeń :

                              Na Węgrzech ludzie masowo oddali głos na Viktora Orbana i jego partię, choć medialne autorytety stanowczo im to odradzały – pisze publicysta

                              Wybory samorządowe, które odbyły się w ostatnią niedzielę na Węgrzech, wygrała zdecydowanie prawicowa partia Fidesz premiera Viktora Orbana. Zwyciężyła w 22 z 23 największych miast kraju. Szczególnie prestiżowy sukces odniosła w Budapeszcie, gdzie zdetronizowała rządzących tam od pięciu kadencji lewicowych liberałów.

                              To dalszy ciąg zwycięskiej passy tego ugrupowania. W czerwcu ubiegłego roku Fidesz wygrał ogromną przewagą eurowybory, zdobywając 56 proc. głosów (co stanowi w wyborach do europarlamentu rekord w skali kontynentu), a w kwietniu 2010 r. zmiażdżył rywali, zyskując nie tylko 68 proc. mandatów w parlamencie, ale i większość konstytucyjną.
                              Te wydarzenia skłaniają część naszych komentatorów do porównań między Polską a Węgrami. Zauważają oni podobieństwa między PiS a Fideszem, prognozując, że ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego może powtórzyć sukces formacji Viktora Orbana – partii, która przez osiem lat pozostawała w opozycji, atakowana przez większość mediów i elit opiniotwórczych, a jednak zdołała wrócić do władzy. Czy to uzasadniona paralela?

                              Koniec postkomunizmu

                              Olbrzymi sukces Fideszu nie byłby możliwy bez totalnej kompromitacji obozu rządzącego, czyli kierujących krajem od 2002 r. postkomunistów z partii socjalistycznej. W przededniu kwietniowych wyborów parlamentarnych sytuacja na Węgrzech przypominała to, co działo się w Polsce w 2005 r. – większość obywateli dość miała rządów lewicy, które oznaczały dla nich afery, kłamstwa, korupcję i zawłaszczenie państwa przez jedną partię.
                              Rolę detonatora, który uruchomił wybuch zmian społecznych, zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech, odegrały ujawnione taśmy z nagraniami – u nas była to rozmowa Michnika z Rywinem, która dała impuls do powstania sejmowej komisji śledczej, nad Dunajem zaś zapis wystąpienia premiera Ferenca Gyurcsanya, który przyznał w gronie partyjnych towarzyszy, że celowo okłamywał naród, by zdobyć władzę.

                              Spadek zaufania do rządzących socjalistów nałożył się na Węgrzech na wyjątkowo dotkliwy kryzys ekonomiczny. Tak więc lewica, na którą jeszcze w 2006 r. głosowało 43 proc. Węgrów, cztery lata później zdobyła tylko 19 proc. głosów. Przypomina to sytuację SLD, który w 2001 r. miał za sobą 41 proc. wyborców, a w 2005 r. już tylko 12 proc. W obu przypadkach doszło do załamania się układu postkomunistycznego.

                              Różnica polega na tym, że na Węgrzech beneficjentem tego krachu okazał się tylko jeden podmiot – Fidesz, podczas gdy w Polsce głosy opowiadające się za zdecydowaną zmianą ówczesnego porządku politycznego rozłożyły się między dwa ugrupowania (PiS i PO), które w 2005 r. zdobyły razem 64 proc. mandatów.

                              Widmo kryzysu

                              Tegoroczne spektakularne zwycięstwo Fideszu poprzedzone zostało jednak ośmioletnim okresem przebywania w opozycji. Warto przypomnieć, że kiedy w latach 1998 – 2002 formacja ta była u władzy, Węgry uznawane były za lidera przemian ekonomicznych w Europie Środkowej. Późniejsze rządy socjalistów sprawiły, że do kraju tego przylgnęło miano „chorego człowieka” naszego kontynentu – węgierska gospodarka znalazła się na progu bankructwa. Mimo to w 2006 r. postkomuniści wygrali wybory parlamentarne.

                              Zdecydowana większość mediów bez udawania neutralności wspierała wówczas socjalistów, strasząc widmem powrotu do władzy Orbana. Intelektualiści, celebryci i publicyści przestrzegali, że Węgrów nie może spotkać nic gorszego niż ponowne rządy Fideszu.

                              Co się wobec tego zmieniło w 2010 r., że ludzie masowo zagłosowali na ugrupowanie Orbana, chociaż autorytety medialne nadal stanowczo im to odradzały? Otóż rozdźwięk między uprawianą w mediach propagandą sukcesu a kryzysem odczuwanym w życiu codziennym był zbyt wielki, by mogły go zagłuszyć najlepsze nawet PR-owskie sztuczki. Mało tego: Węgrzy poczuli się przez lata oszukiwani, gdyż wmawiano im, że sytuacja gospodarcza kraju jest lepsza, niż była w rzeczywistości.

                              Czy PiS jest w stanie powtórzyć sukces Fideszu? Żeby to nastąpiło, musi dojść do gwałtownej zmiany nastrojów społecznych i załamania się zaufania do PO. Wydaje się, że taki efekt mógłby zostać osiągnięty tylko w przypadku głębokiego kryzysu ekonomicznego, który – jak na Węgrzech – odczułaby dotkliwie większość obywateli. Do tej pory bowiem popularnością PO nie były w stanie zachwiać ani afery z udziałem jej członków, ani jawna nieudolność rządu.

                              Czy jednak Polsce grozi w najbliższym czasie wielki krach gospodarczy? Skutki światowego kryzysu dotąd mocno nas nie dotknęły. Jednak ostrzeżenia ekonomistów alarmujących, że dług publiczny Polski rośnie w tempie 150 mln zł na dobę, a rządzący nie robią nic, by to powstrzymać, każą nie wykluczać takiego scenariusza.

                              Warto przy tej okazji wspomnieć o istnieniu pewnego czynnika, który komentatorzy polityczni nie zawsze biorą pod uwagę, a mianowicie o emocjach. Częściej bowiem to one, a nie rozumowa kalkulacja, decydują o wyborach ludzi. Utkwiła mi w pamięci wypowiedź jednego z mieszkańców Budapesztu: „Węgry mogą nawet przestać istnieć, byle Orban nie doszedł do władzy”. W tym kontekście przypomina się jedna z akcji w polskim Internecie wzywająca, by zrobić wszystko, byle Kaczyński nie doszedł do władzy.

                              Wszystko – to znaczy co? Jak daleko sięga niechęć do szefa PiS? To pytania o tyle istotne, że prezes Prawa i Sprawiedliwości stał się na skutek działań mediów obiektem reakcji opartych na rozhuśtanych emocjach, uczuciach i afektach, a nie na chłodnym rachunku zysków i strat. Gdyby więc w Polsce doszło do kryzysu na skalę węgierską, to co przeważy: potencjał niechęci wobec Kaczyńskiego czy potencjał niezadowolenia z rządów Platformy?

                              Na Węgrzech emocje zadziałały na korzyść Orbana, chociaż przez lata to on był negatywnym bohaterem większości doniesień telewizyjnych i tekstów prasowych. Czarny wizerunek lidera Fideszu przestał jednak przeszkadzać wyborcom, gdyż silniejsze okazało się poczucie, że ich oszukano. Ludzie poczuli się po prostu osobiście okłamani przez rządzących socjalistów. Uspokajające komunikaty, że Węgry są wyspą dobrobytu i stabilności, okazały się nieprawdą, na dodatek podawaną z premedytacją.

                              Powrót przegranego

                              Badania węgierskich socjologów pokazały, że wielu wyborców przez lata głosowało na socjalistów, chociaż było rozczarowanych ich rządami, gdyż sami przed sobą bali się przyznać, że się pomylili. Nie chcieli stracić we własnych oczach, więc nadal wybierali lewicę. Gdy jednak coś się w nich przełamało i przerzucili swe głosy na Fidesz, wówczas zaczęli okazywać postkomunistom wręcz emocjonalną niechęć – jak ludzie osobiście dotknięci, których zaufanie zostało nadużyte.

                              Ta zmiana nastrojów społecznych, przypadająca na schyłkowy okres rządu socjalistów, umożliwiła Viktorowi Orbanowi powrót do władzy. W ciągu ostatnich ośmiu lat był on wielokrotnie przedstawiany jako polityk przegrany i wysyłany przez publicystów na zasłużoną emeryturę. Ponieważ miał największy potencjał negatywnego elektoratu, sugerowano, by usunął się w cień i wyznaczył swego następcę. Wytykano mu, że Fidesz nie ma zdolności koalicyjnej i nigdy nie zdoła stworzyć rządu. On jednak trwał przy swoim i doczekał się.

                              Opisując podobieństwa między sytuacją Kaczyńskiego i Orbana nie wolno zapomnieć też o różnicach, które ułatwiły powrót do władzy węgierskiemu politykówi. Lider Fideszu ma piękną żonę i pięcioro dzieci, uwielbia grać w piłkę nożna.

                              Czy mimo braku podobnie medialnych zalet Jarosław Kaczyński jest w stanie jak Viktor Orban ponownie zostać premierem? Nie jest to scenariusz całkowicie nierealny. Jednak jego powodzenie zależy od zbiegu bardzo wielu szczęśliwych dla PiS, a niekorzystnych dla Platformy okoliczności.
                              Autor jest publicystą, znawcą tematyki węgierskiej, redaktorem naczelnym pisma „Fronda”
                              Rzeczpospolita
                              http://www.rp.pl/artykul/9133,545445...i--Orbana.html

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                                Obawiam się, że to wyłącznie obraz z mediów "głównego nurtu". Naprawdę rzeczy wygladają tak, co jest w tym temacie co jakiś czas odnotowywane.


                                Jakieś uzasadnienie tej opinii? Tylko w oparciu o fakty plizz, a nie inne opinie
                                Doskonale wiem, że za PO podsłuchy były, może i więcej niż za PiS, ale to nie jest tutaj ważne. Opisuję raczej oczekiwania wyborcze bazując na tym jak postrzegam swoich znajomych i rodzinę, którzy głosują na obie partie.

                                Nie musisz więc mnie raczyć tekstami o mediach głównego nurtu, bo szkoda na to klawiatury.

                                PiS jest słaby, bo:
                                - nie wygrał od 2005 roku żadnych wyborów, choć utrzymuje wciąż poparcie na niezmiennie wysokim poziomie
                                - z dużą dozą prawdopodobieństwa przegra kolejne wybory 2011
                                - stracił zdolność koalicyjną (mówię o SLD), a uzyskanie przez nich większości w parlamencie na chwilę obecną to sci-fi
                                - brakuje pozytywnego przekazu o realnych działaniach tej partii, a media wyłącznie skupiają się na jechaniu po JK, czy zastanawianiu się kiedy Poncyliusz opuści partię, co oni zrobili ważnego i pozytywnego w miesiącu wrześniu, bo ja nie pamiętam?
                                - ma niepopularnego wśród Polaków przywódcę
                                - stracił wielu wybitnych polityków, liderów tej partii w katastrofie smoleńskiej
                                - lekceważąco podchodzi do kampanii samorządowej (Wołomin) strzelając sobie w stopę już przed wyborami

                                Czy coś z tego jest nieprawdą? Czy może JK jest najpopularniejszym politykiem w Polsce, a wszystkie wybory po 2005 roku zostały sfałszowane?

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X