Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez VANAHAIM72 Zobacz posta
    Foxx, a to nie jest żart? Mi to wygląda na małą prowokację Lisiewicza; wyborną zresztą


    A propos Komorowskiego i jego występów z Brukseli... Ciało zostało dane, ale nie przez Bronka a raczej przez jego otoczenie, które nie przygotowało go od strony protokolarnej do tej wizyty. Prezydent ma od tego ludzi, żeby dbali o to żeby zachowywał się jak na Głowę Państwa przystało (oczywiście pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć - vide wyczyny Kwaśniewskiego). Tym niemniej trochę mi się nie podoba wyciąganie tych wszystkich małych wpadek, bo przypomina to, co robiły wielkie, mainstreamowe media z Lechem Kaczyńskim. Niezbyt to eleganckie. Po co, zresztą, łapać p. Komorowskiego na niezręcznościach? Znając życie, na pewno już wkrótce "zasłuży się" czymś o wiele bardziej spektakularnym i bardziej wartym komentowania.
    ad 1 - jest

    ad 2 - Jaco, już napisał - dlatego, że reżimowe media tego nie pokażą.
    "Jest tej najlepszej firmy. Wart jest bardzo dużo. Ma ekran komputerowy i jak się kręci pedałami, to wyskakują cyfry"

    Komentarz


    • Skąd weźmiemy na to pieniądze? W tej chili na utrzymanie uchodźcy rząd przeznacza 1124 zł miesięcznie na osobę. Dodatkowo skromną sumę na integrację - ok. 4 tys. zł. Z założeń do nowelizacji ustawy wynika, że pieniądze pochodzić będą z rezerwy budżetowej.



      Komentarz


      • Zamieszczone przez VANAHAIM72 Zobacz posta
        Foxx, a to nie jest żart? Mi to wygląda na małą prowokację Lisiewicza; wyborną zresztą
        Ależ ja nic nie pisałem, czy to na serio, a rubryka zobowiązuje

        Tymczasem w kontrze do Mazowieckiego w "mediach głównego nurtu", z niszowych rewirów:

        Krzywonos potrzebna, by zakryć prawdę o Annie Walentynowicz

        Fronda.pl: Henryka Krzywonos obroniła honor „Solidarności”?

        Krzysztof Wyszkowski*: Trudno jest mówić o honorze Pani Henryki Krzywonos, którą znam osobiście i nawet dosyć lubię. Jednak, delikatnie mówiąc, jest to ostatni człowiek, który może wypowiadać się w sprawie honoru i godności solidarnościowej. Mam w pamięci pewien incydent z nią związany ze strajku w 1980 roku, który daje mi podstawy, by odmawiać jej prawa do obrony honoru "Solidarności".

        O jaki incydent chodzi?

        W aktualnym wydaniu biuletynu IPN jest krótka notatka na temat pewnych okoliczności, które stawiają Panią Krzywonos wobec bardzo poważnych podejrzeń. I niech to Panu wystarczy.

        Obrońcy jej słów przekonują, że jej wystąpienie, w którym zaatakowała Jarosława Kaczyńskiego, nie było w ogóle polityczne a właśnie miało na celu obronę honoru „Solidarności”.

        To jest zasadne w tym sensie, że Henia Krzywonos jest po prostu niemądrym człowiekiem. Może jest dobrą osobą. Opiekuje się dziećmi w założonym przez siebie domu dziecka. Bywałem w tym domu i naprawdę jej matkowanie tym dzieciom było wspaniałe. Jednak nie można tego mieszać z jej ostatnim wystąpieniem. Nie jest ona osobą niepolityczną. Pamiętam jak podczas jednego z naszych spotkań odebrała ona telefon od Jolanty Kwaśniewskiej. Kiedy zszokowany zapytałem ją, czy utrzymuje kontakty z Kwaśniewską, ona odpowiedziała mi, że to jej serdeczna przyjaciółka i daje pieniądze na jej dom dziecka. Niestety, Henia jest osobą, która wyznaje zasadę, że cel uświęca środki. Przedwczoraj Henryka Krzywonos popełniła rzeczy okropne i podłe. Ona dobrze wie, kto w strajku w 1980 roku był ważny oraz kto decydował o nastrojach i kierunku rozwoju wydarzeń. Taką osobą była Anna Walentynowicz. Henia Krzywonos wynajęła się po prostu do odgrywania roli bohaterki Sierpnia '80. W ubiegłym roku została nawet okrzyczana kobietą XX-lecia. Niewątpliwie ten tytuł bohaterki Polaków czasów najnowszych należy się takim ludziom jak Anna Walentynowicz. Natomiast Krzywonos - hałaśliwa, krzykliwa i agresywna kobieta została użyta jako narzędzie propagandy po to, by zagłuszyć prawdę o prawdziwej bohaterce - Annie Walentynowicz.

        Nie umniejsza Pan jej roli w strajku? To nieprawda, że zatrzymała tramwaj i tym samym dała sygnał do rozpoczęcia strajku pracowników gdańskiej komunikacji?

        Henryka Krzywonos nie odgrywała żadnej roli w tym strajku. Odsyłam do biuletynu IPN, gdzie jest podane dokładnie, jak przebiegał ten strajk. Wiem, o czym mówię, bowiem znam bardzo dobrze Zenona Kwokę, człowieka, który prowadził ten strajk, który zresztą opublikował wspomnienia na ten temat. Krzywonos jest hałaśliwym, narzucającym się człowiekiem. Dlatego została przyjęta do MKS-u, ale nie spełniała tam żadnej istotnej roli.

        A zatrzymanie tramwaju?

        Tramwaje zostały zatrzymane w zajezdniach tramwajowych. Ona go zatrzymała, ponieważ nie było prądu w sieci.

        Teraz po zaatakowaniu Jarosława Kaczyńskiego stała się wielką gwiazdą medialną.

        Duża część decydentów w mediach polskich wywodzi się ze struktur komunistycznych. Na tym zbudowany jest cały system medialny w Polsce. W tej chwili te same siły przejmują telewizję publiczną. Wiarygodność propagandy, którą te media prezentują, jest żadna. Nic dziwnego więc, że osoba atakująca Kaczyńskiego staje się gwiazdą medialną. Henryka Krzywonos zarzuciła Jarosławowi Kaczyńskiemu, że skłamał mówiąc o roli Lecha Kaczyńskiego w przebiegu strajku. Otóż Henryka spędzała w Stoczni sporo czasu, ale nie zawsze była w stanie, powiedzmy, rejestrować sytuację i musiałem nawet w takiej sprawie interweniować.

        Również Lech Wałęsa zarzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu kłamstwo i zanegował jego przynależność do „Solidarności”. Natomiast, jego zdaniem, śp. Lech Kaczyński był nic nie znaczącym doradcą podczas strajku i wykładał robotnikom komunistyczne prawo pracy, które Wałęsa starał się obalić. Czy to jest pisanie historii na nowo?

        W słowach Wałęsy jest tyle samo prawdy co w tym, że Lech Wałęsa nie był tajnym współpracownikiem SB. Lech Kaczyński był wybitnym działaczem Wolnych Związków Zawodowych i był również wybitnym uczestnikiem strajku sierpniowego. Wałęsa czy Bogdan Lis, którzy zaprzeczają, że Lech Kaczyński odgrywał ważną rolę w strajku, po prostu kłamią. To jest obrzydliwe gdy ludzie, którzy związali się z komunistami i zbudowali swoje kariery na współpracy z właścicielami PRL, dzisiaj fałszują historię. Byłem obecny podczas strajku dłużej niż Lis i wiem o roli Lecha Kaczyńskiego. Usiłowaliśmy nakłonić Mazowieckiego, żeby przyjął go do komisji ekspertów. Mazowiecki się temu przeciwstawił twierdząc, że to jest zespół, który się zna i mają już swoje uzgodnienia. On nie chciał człowieka od nas, by nikt nie kontrolował ich od wewnątrz. Nie chcieli żadnego świadka negocjacji ze stroną rządową nie będącego z ich środowiska. Gdyby nie niespodziewany przyjazd doradców, inspirowany moim zdaniem przez SB, to Lech Kaczyński byłby jednym z najważniejszych członków komisji. Jeden z agentów donosił zresztą SB, że ja zaproponowałem wcześniej powołanie komisji ekspertów, w skład której miał wchodzić m.in. Bogdan Borusewicz czy Mariusz Muskat. Ten agent połączył jednak tę komisję z komisją Mazowieckiego. Ja jednak proponowałem powołanie komisji ekspertów spośród ludzi, którzy byli działaczami Wolnych Związków Zawodowych.

        Wałęsa mówi dziś, że „Solidarność” powinna zwinąć sztandary i zajmować się problemami ludzi pracy pod szyldem np. „Solidność”. Czy „Solidarność’ jest dziś upolitycznionym związkiem zawodowym?

        Na takie argumenty powinno się odpowiedzieć, że Lech Wałęsa powinien zmienić nazwisko na Lech Bolek. Współczesna "Solidarność” ma wszelkie możliwe prawo do tego, żeby reprezentować dawną „Solidarność”. Jaki jest związek między Polską Mieszka I a III RP? Uznajemy ciągłość państwa. Ta sama ciągłość obowiązuje „Solidarność”. A zarzut, że związek jest upolityczniony nie jest niczym nowym. Dziś mówi się, że popiera on PiS, ale gdyby związek popierał układ postkomunistyczny i szedł na pasku agentów oraz dochował wierności Okrągłemu Stołowi, Wałęsie, Bujakowi i wszystkim ludziom, którzy sprzedali związek i znaczki „Solidarności” na aukcji żony Kiszczaka, to byłby chwalony. Wtedy byłby wspaniały i nie byłby rzecznikiem „nienawiści”. To, co robi Wałęsa czy Tusk, jest odrażające. Ten, kto ich krytykuje i śmie narzekać na obecne rządy, jest - ich zdaniem - rzecznikiem „nienawiści”. Zresztą te przypisywanie wszystkim dookoła nienawiści czy obsesji jest typowe dla komunistycznych specjalistów od psychoanaliz. Ten język psychiatrii używany do zniszczenia konkurentów politycznych jest znamienny.

        Ale może wybuczenie Donalda Tuska przez związkowców było jednak przesadą?

        Absolutnie nie! Ten człowiek powiedział rzecz odrażającą, wstrętną i podłą. Pamiętam Tuska jako młodego chłopca, którego traktowałem jak miłego człowieka, który dojrzewa świadomościowo i jego krytykę wobec polskości brałem jako niesforność i bunt typowy dla okresu dojrzewania. Myślałem jednak, że potem okrzepnie i do głosu dojdzie u niego zdrowy rozsądek. Zakładałem również w tym uczciwość i szlachetność, a okazało się, że ten człowiek zakonserwował swoją małość i miałkość. Jego oskarżenia, że dzisiejsza „Solidarność” nie ma 10 milionów członków, są obrzydliwe, ponieważ on sam był po '89 roku rzecznikiem walki ze związkami zawodowymi.

        Niektórzy jednak zwracają uwagę, że nie powinno się organizować takiej uroczystości razem z działającym związkiem zawodowym, który ze swej natury musi być w konflikcie z rządem. Może należało oddzielić historyczny związek od tego obecnego podczas uroczystości 30-lecia „Solidarności”?

        A kto jest tym historycznym liderem? TW "Bolek"? TW "Święty"? Czy może gromada innych tajnych współpracowników oraz gromada oportunistów, którzy się utuczyli na układzie okrągłostołowym?

        Czy można już dzisiaj legalnie nazywać Lecha Wałęsę TW "Bolkiem"?

        Tak. To jest rzeczywista wartość tego procesu (gdański sąd odrzucił pozew Lecha Wałęsy przeciw Krzysztofowi Wyszkowskiemu, który w 2005 roku nazwał byłego prezydenta "Bolkiem”- przyp. Ł.A) i jego dorobek. Po 5 latach sąd oficjalnie i urzędowo orzekł, że stwierdzenie, iż Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "Bolek", jest zgodne z prawdą. Wyrok jest dowodem rzetelności sędzi prowadzącej proces i sukcesem uczciwych historyków, takich jak dr Sławomir Cenckiewicz. Jest przełomowy bowiem jest błogosławieństwem dla wolności badań naukowych i wolności słowa pod rządami reesbekizacyjnych rządów Donalda Tuska. Sąd nie zajmował się tym, czy Wałęsa był TW "Bolkiem", ale tym, czy moje słowa naruszają jego godność osobistą. Skoro sąd uznał, że nie naruszyłem dóbr osobistych Wałęsy to znaczy, że mówiłem prawdę.

        Czy po 30 latach od powstania „Solidarności”, tych wszystkich kłótniach, jakie obserwujemy od lat pomiędzy ludźmi związku oraz rzeczywistości III RP, może Pan powiedzieć, że warto było walczyć?

        Mam 63 lata i wiem, że wybory życiowe nie są kwestią chłodnego rozumu. Takich wyborów dokonuje się pod wpływem emocji. To trochę jest tak jak z zakochaniem się. Przystępując do zorganizowanej działalności antykomunistycznej byłem pełen wiary w możliwość osiągnięcia dobra. To było trochę podobne do chrześcijańskiego niesienia prawdy między ludzi po to, by doprowadzić do wspólnego katharsis i wyzwolenia. Miłość do Ojczyzny i troska o dobro własnego narodu napędzały nas wtedy. Teraz wiem, że byłem pijanym dzieckiem we mgle; biednym głupcem, który nie wiedział, na co się porywa i z jakimi potęgami ma do czynienia. Jednak nie żałuję moich czynów. Zrobiłem całą masę błędów i okropnych głupstw. Mam poczucie wielkiej winy w stosunku do własnej Ojczyzny i Polaków. Rozpoznaję skalę własnej odpowiedzialności za nieszczęścia, które na Polskę spadły w postaci np. mitu Lecha Wałęsy. Przyłożyłem rękę do wielu okropnych rzeczy, ale z drugiej strony mogę się tłumaczyć, że działałem w dobrej wierze. Chciałem dobrze.
        Rozmawiał Łukasz Adamski

        *Krzysztof Wyszkowski - współzałożyciel Wolnych Związków Zawodowych, uczestnik strajków w Stoczni Gdańskiej w 1980 roku. Dziennikarz i publicysta.
        My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

        Komentarz


        • Marek Migalski został usunięty z klubu europarlamentarzystów PiS a co za tym idzie - z frakcji konserwatywnej europarlamentu. Wykluczenie nastąpiło na wniosek Ryszarda Legutki i Tomasza Poręby, jego przyczyna był list otwarty Migalskiego.
          From flood into the fire
          One thousand voices sing
          We're in this together
          For whatever fate may bring

          Komentarz


          • Zamieszczone przez Nazgul Zobacz posta
            Marek Migalski został usunięty z klubu europarlamentarzystów PiS a co za tym idzie - z frakcji konserwatywnej europarlamentu. Wykluczenie nastąpiło na wniosek Ryszarda Legutki i Tomasza Poręby, jego przyczyna był list otwarty Migalskiego.
            Kto następny? Poncyliusz?

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Nazgul Zobacz posta
              Marek Migalski został usunięty z klubu europarlamentarzystów PiS a co za tym idzie - z frakcji konserwatywnej europarlamentu. Wykluczenie nastąpiło na wniosek Ryszarda Legutki i Tomasza Poręby, jego przyczyna był list otwarty Migalskiego.
              O Boże Brak słów. Brawo. Brawo, brawo, brawo.

              Wywalić Poncyliusza i dawać jakieś kolejne dobre BMW na prezydenta Warszawy.

              Zamieszczone przez Jaco Zobacz posta
              Jeżeli znowu nie zrozumiałeś moich intencji odnośnie wrzucenia tego linka to przepraszam.

              Wyjaśniam: Wojewódzki raczej tej kompromitacji nie pokaże, podobnie jak reszta reżimowych mediów.

              Capisci?
              Nie. Bo gdzie ta kompromitacja? Toć nawet Nieznoszący Krytyki Jarek mówi by nie wypaczać znaczenia słów..
              "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

              Komentarz


              • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                O Boże Brak słów. Brawo. Brawo, brawo, brawo.

                Wywalić Poncyliusza i dawać jakieś kolejne dobre BMW na prezydenta Warszawy.
                a co miał Twoim zdaniem zrobić JK, przyzwolenie na negowanie kierownictwa przez Migalskiego, spowodowałoby, że każdy kto miałby ochotę się wypromować w partii szedłby z tym do tvn.
                Migalski został poświęcony w imię zachowania spokoju w samej partii.
                Lieber tot als rot!!

                Komentarz


                • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta
                  a co miał Twoim zdaniem zrobić JK, przyzwolenie na negowanie kierownictwa przez Migalskiego, spowodowałoby, że każdy kto miałby ochotę się wypromować w partii szedłby z tym do tvn.
                  Migalski został poświęcony w imię zachowania spokoju w samej partii.
                  A to niby Migalski jest pierwszym takim przypadkiem? Chyba Ci umkneło kilka poprzednich.

                  Daj spokój

                  Jedno trzeba Nieznoszącemu Krytyki Jarkowi przyznać: genialnie umie utrzymywać wizerunek nieznoszącego krytyki zakompleksionego kurdupla. Rewela.

                  P.S. A już poważnie mówiąc: najgorsze że znajdą się tacy, którzy go za to poklepią po plecach.
                  "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                  Komentarz


                  • no i jak te tuzy polskiej polityki skończyły??
                    oprócz Zalewskiego to cała reszta jest na politycznym aucie (no może jeszcze Mężydło, ale kto go zna??)

                    najłatwiej stawiać jakąś tezę, a potem dobudowywać do niej teorię - "nieznoszącego krytyki zakompleksionego kurdupla"

                    Ujazdowski+Mojzesowicz jakoś nie uwiarygadniają tego co napisałeś.

                    Poza tym żadna partia nie działa w próżni - zobacz sobie na PO/SLD/PSL - tam działa jakiś inny mechanizm??
                    Lieber tot als rot!!

                    Komentarz


                    • Mimo, że nie podoba mi się to wszystko, mam Z. wrażenie, że strasznie upraszczasz. Oczywiście, że to nie pierwszy taki przypadek i nie pierwszy, gdy pewne kwestie ktoś rzuca publicznie, a nie w rozmowach wewnętrznych.

                      Pomijam już kwestię, że nie trzeba specjalnego geniuszu, by zauważyć, że odbywa się próba przejęcia wpływów przez "ziobrystów" (popieranych przez kuriozalny alians środowiska "G.P." i Torunia), którzy w wyniku sprawnej kampanii prezydenckiej czasowo wiele stracili. Migalski ułatwił im sprawę - identycznie, jak Ujazdowski niemal załatwiając pisowską frakcję konserwatywną swoim parciem na szkło. Tak się polityki nie prowadzi. W ciężkiej sytuacji jest Poncyliusz. Ciekawe, co z tego wyniknie.

                      Sprowadzanie tego do działań samego Kaczyńskiego jest nieporozumieniem.
                      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                      Komentarz


                      • Foxxie, mam pytanie - jak te słowa śp. Lecha Kaczyńskiego na pogrzebie B. Geremka:

                        "Bóg sprawił, że do Gdańska przyjechała grupa intelektualistów, przede wszystkim z Warszawy, związanych z opozycją. Ich przybycie miało przełomowe znaczenie. Nie byłoby porozumienia sierpniowego bez grupy tak zwanych ekspertów, a w istocie polityków związkowych, na czele których stali Bronisław Geremek i Tadeusz Mazowiecki"

                        I dalej: "W sierpniu roku 1980 wywalczenie prawa do tworzenia związków zawodowych wydawało się rzeczą całkowicie nieosiągalną. Dlaczego? Bo było to całkowicie sprzeczne z logiką systemu. Po jednej stronie mieliśmy wiarę naszych robotników, wiarę naszych pracowników. Po drugiej stronie musieliśmy mieć ludzi, którzy potrafią w takiej sytuacji przełamać swój własny sposób myślenia. Do tego potrzebna jest wielka, intelektualna klasa. W ostatnich dniach sierpnia 1980 r. wykazał ją Bronisław Geremek, On jest jednym z dwóch, trzech najważniejszych autorów tamtego sukcesu."

                        mają się do słów J. Kaczyńskiego wypowiedzianych na obchodach 30lecia Solidarności?

                        Manipulacja? Niewiedza? Słowa L. Kaczyńskiego na pogrzebie musiały być pozytywne, z powodu chwili? Czy niezgodność braci w tym temacie?
                        podpis nieaktualny

                        Komentarz


                        • Dramat
                          Nawet jeśli usunięcie ornitologa nie było inspirowane bezpośrednio przez JK tylko przez sektę "ziobrystów" jak to ujął Foxx to i tak w mediach znowu będzie wałkowany obraz PiSu jako totalnie jednonurtowej partii wodzowskiej w której chory na władzę furiat po raz kolejny wywala na zbity pysk wszystkich niepokornych, mających swoje zdanie reformatorów.
                          I w sumie trudno się temu dziwić.
                          Taka akcja pokazuje też kto obecnie rozdaje karty w PiSie - "liberałowie" z kampanii prezydenckiej są zupełnie w odwrocie.
                          "Kiedyś chodziło o to, żeby czegoś dokonać, teraz o to, żeby być kimś"

                          Komentarz


                          • Orson - widzę, że oglądałeś dzisiaj Kolendę-Zalewską w TVN24 . Ogólne docenienie Geremka przez Kaczyńskich najlepiej zostało wyrażone w wywiadzie-rzece "O dwóch takich":

                            - Przejdźmy do drugiego strajku 1988, sierpniowego.

                            L. Kaczyński - To był strajk dobrze zaplanowany przez Wałęsę i jego otoczenie. Skądinąd Wałęsa najpierw strajk zarządził, a potem go odwołał, wreszcie pod naciskiem Jarka podtrzymał, jak to on. Wtedy działały już nowe organy Solidarności – Krajowa Komisja Wykonawcza i sekretariat. Formalnie członkami sekretariatu byliśmy ja i Jarek, Celiński i Henryk Wujec. Ale gdy zebraliśmy się po raz pierwszy, w mieszkaniu na Żoliborzu, słyszymy nagle dzwonek do drzwi. Zdziwieni otwieramy, a to profesor Geremek sadzi po dwa kroki. Wkracza, zasiada i przewodniczy, chociaż nie był członkiem.

                            - Jak Pan wtedy oceniał Geremka?

                            - Jako człowieka grzeczniejszego, niż Mazowiecki, gładkiego w obejściu. Pamiętajcie, że tacy doradcy traktowali mnie w roku 1980 jako mało ważnego człowieka „od Borusewicza”. Potem też był uprzejmy. Stykałem się z nim skądinąd incydentalnie. Jarek się z nimi już wtedy nie zgadzał. Podkreślał, że nie jest człowiekiem lewicy, choć z lewicą współpracuje, bo lewica jest odważniejsza. (…)
                            [Geremek] miał niemałe umiejętności. W pociągu z jednym zamkniętym okiem potrafił napisać całkiem zgrabne oświadczenie.

                            - Jaki był jego stosunek do Panów?

                            - Traktował nas jako element rzeczywistości. Ani nie chciał nas pozyskiwać, ani zwalczać. Później Jarek zaczął się z nim ścierać, ale jeszcze nic poważnego.
                            Bloger Ziggi popełnił dość obszerną notkę o "micie założycielskim PiS". Ma nim być zupełna negacja "Okrągłego Stołu". Oczywiście dziwi nieco...


                            Ciepłe słowa nad grobem w niczym nie zmieniają ogólnej oceny Geremka. Podobnie, jak jego życiorysu. Kto chce, sprawdzi choćby na Wiki. Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że pojawiał się w kluczowych momentach jak "królik z kapelusza" (i strasznie się obawiał własnej lustracji). Mogę tylko zwrócić uwagę, jakim językiem Kaczor mówi o przeciwniku politycznym w porównaniu do drugiej strony. Jeżeli chodzi o życiorys Geremka, przekleję swoją wypowiedź na jego temat z innego forum:

                            w czasie ostrego stalinizmu (1950) wstępuje do PZPR, co tłumaczy w stylu "dzieł" Szymborskiej z tej samej epoki: Wstąpiłem, bo uważałem, że istnieje zespół fundamentalnych wartości, które mnie z tą partią wiążą (... ). Sądziłem wtedy, że komunizm jest młodością świata (...). (Rok 1989. Bronisław Geremek opowiada. Jacek Żakowski pyta, Warszawa 1990 r., s. 101-102.) i chłonie tą "młodość" przez 18 lat (również jako sekretarz organizacji partyjnej na wydziale historii UW), by wystąpić nie po moczarowskich rajdach (a podobno ich motywem był antysemityzm), lecz dopiero po inwazji na Czechosłowację (los Michnika go w '68 nie obchodził)...
                            PS Pomijam już drobiazg, że w swoim wystąpieniu Kaczyński nie wymienił nikogo z nazwiska, a zdradzenie treści prywatnej wymiany zdań przez Mazowieckiego jest witane z pełnym zrozumieniem. Tymczasem, gdyby nie Mazowiecki, nazwisko Geremka by nie padło. Tyle.
                            Ostatnio edytowany przez Foxx; 739.
                            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                            Komentarz


                            • Cóż za genialny pomysł rządu!
                              Żenada!
                              Czy Tusk i PO muszą robić dosłownie wszystko, aby przypodobać się Unijnym politykom?
                              Legia

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez midzi Zobacz posta
                                Kto następny? Poncyliusz?
                                Poncyljusz? A za co? Wrzuciłem całość jego wywiadu dla RMF-u, znajdź tam zdanie, które by dawało podstawy...

                                Zamieszczone przez Slyboots Zobacz posta
                                Dramat
                                Nawet jeśli usunięcie ornitologa nie było inspirowane bezpośrednio przez JK tylko przez sektę "ziobrystów" jak to ujął Foxx to i tak w mediach znowu będzie wałkowany obraz PiSu jako totalnie jednonurtowej partii wodzowskiej w której chory na władzę furiat po raz kolejny wywala na zbity pysk wszystkich niepokornych, mających swoje zdanie reformatorów.
                                I w sumie trudno się temu dziwić.
                                Taka akcja pokazuje też kto obecnie rozdaje karty w PiSie - "liberałowie" z kampanii prezydenckiej są zupełnie w odwrocie.
                                Pisałem to wielokrotnie i napisze po raz kolejny: Nie sadze, aby problemem była dyskusja na temat wewnętrznych spraw PiS-u jako takiego. Problemem było wywleczenie tego na zewnątrz. Publiczne pranie brudów nigdy nie ma na celu ich wyprania, bardziej ich wyeksponowanie. Gdyby Migalski rzeczywiście chciał coś zmieniać, rozmawiał by w kuluarach zamiast pisać na blogu. Zdecydował się na pisanie, potraktowano go więc jak wolnego człowieka: Kazano mu ponieść konsekwencje. Teraz będzie eurodeputowanym niezależnym, z praktycznie zerowym wpływem na wydarzenia - tak sobie wybrał, niech tak będzie. Moim zdaniem klub PiS postąpił prawidłowo - niezależnie od siły ataku z zewnątrz partia to przetrzyma, jeśli nie zostanie zniszczona od wewnątrz dlatego każde zagrożenie wewnętrzne należy likwidować w zarodku. I być w tym granitowo konsekwentnym.
                                Ostatnio edytowany przez Nazgul; 89.
                                From flood into the fire
                                One thousand voices sing
                                We're in this together
                                For whatever fate may bring

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X