Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Dlatego w odpowiedzi na wpis Daimosa:

    Zamieszczone przez daimler Zobacz posta
    Dobre przemówienie miał Jarek wczoraj w Warszawie. Przyznaję. ALE jedno mnie uderzyło - jak zaczął mówić, że monopol władzy to brak kontroli i zagrożenie dla demokracji.
    Jakoś tego nie mówił przez dwa lata wspólnych rządów z bratem...
    po prostu wrzucam linka do komentarza sprzed ciszy, w którym w pełnej wersji przytaczam pierwszą wypowiedź jednego z kandydatów na wymieniony temat, nie pozostawiającą wątpliwości w kwestii charakteru monopolu w poprzedniej kadencji w zestawieniu z aktualną
    My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

    Komentarz


    • Istotne, że o tych mediach, ale nie tylko mówił sam zainteresowany (w podlinkowanym przeze mnie wyżej komentarzu, do którego po raz kolejny odsyłam).

      Co do prognoz... im więcej osób oglądało oba wczorajsze wiece, tym bardziej się wzmocni tendencja poparcia z ostatnich sondaży
      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

      Komentarz


      • W ramach odetchnięcia od kampanii wyborczej wklejam fragmenty wzruszającego tekstu Lisiewicza z okolicznościowego numeru GP:

        Minęły prawie trzy miesiące, a w naszych myślach nie zmieniło się nic. Mimo że zdążyliśmy już się bawić, żartować, zachorować, mieć zwyczajne kłopoty w pracy, remont w domu, wymyśliliśmy wakacyjne plany. A forsycja, która zakwitła w dniach smoleńskiej tragedii, dawno przekwitła. To nic nie zmieniło. Dla nas czas się zatrzymał.

        Jesteśmy tacy sami jak na ulicach wokół Pałacu Prezydenckiego 10 kwietnia. Jak wtedy, gdy spóźnione kwiaty spadały na przejeżdżającą ulicami stolicy trumnę Marii Kaczyńskiej. I gdy ryk krakowskiego rynku „Lech Kaczyński – dziękujemy!” odbijał się echem od zabytkowych kamienic.

        Dni, w których wybuchła wolność

        Dni, z których zdjęcia zamieszczamy obok, były dniami wybuchu wolności. Tak, właśnie wolności, czyli odrzucenia atmosfery strachu przed tym, by mówić prawdę. Ten strach to jedna z głównych cech konstytuujących posowiecki system. Strach przed tym, że w kraju, którego właścicielami są oni, płaci się za mówienie prawdy utratą pracy, brakiem możliwości awansu własnego i rodziny, kłopotami ze związaniem końca z końcem, opinią wariata.

        Gdy ten strach nagle zniknął, okazało się, że jest nas wielu. Widzieliśmy, jak pielęgniarka z prowincjonalnego szpitala i jej chłopak mówią do kamery, co myślą – nie zastanawiając się, czy przy najbliższej redukcji etatów zwolni ich za to dyrektor. Jak prawdę w oczy walą aktorzy ze znanych seriali, których środowisko zawodowe należy do najściślej kontrolowanych przez establishment. Jak niektórzy nasi koledzy dziennikarze, na co dzień ostrożnie ważący słowa, nagle zaczynają mówić o rzeczywistości, używając pojęć „my” i „oni”. Słyszeliśmy słowa ludzi, którzy przyszli pod pałac przeprosić za to, że nie bronili prezydenta, gdy hołota dookoła rechotała z niego.

        Skoro tamci w Smoleńsku oddali życie, to nasze małe kalkulacje życiowe, które każdy z nas na co dzień robi, straciły sens. Kiedy w krakowskiej katedrze mały Jarosław Kaczyński stał osamotniony wśród wielkich, dumnych kardynalskich kapeluszy i niemrawych oficjeli, miał za sobą cały krakowski rynek i tłumy na Błoniach.

        Zanurzyliśmy się w tłum ludzi nieprzywykłych do kalkulacji, przynoszących setki ton zniczy, kwiaty, dziecięce laurki. Jak prezydencki lekarz, który stał kilkanaście godzin w kolejce do pałacu. Jak pan, który specjalnie przyleciał z Chicago. Jak tłumy harcerzy. Jak ci, co przyjeżdżali z drugiego końca Polski wieczorem, stali całą noc, by przed południem móc na moment uklęknąć przed trumnami. Starzy, młodzi, moherowi i długowłosi. Dla tych młodych było to nierzadko pierwsze wielkie wydarzenie narodowe, w którym świadomie uczestniczyli.

        Nie zapomnę kartki pod warszawskim pomnikiem prymasa Wyszyńskiego: „Kochani Polacy! Czy można przygotowywać na oczach świata tak haniebną zbrodnię i być bezkarnym?”. Obok daty Katynia – tego z 1940 i tego z 2010 r. Warszawska ulica nie uwierzyła w przypadek. Za wiele rzekomych przypadków przechowuje w zbiorowej pamięci.

        Hańba tym, co odpuścili śledztwo

        Po tych niespełna trzech miesiącach jesteśmy tacy sami, ale jest nam trudniej. Bo zawiodły nas nasze władze. Nie zapomnimy im tego. Na zawsze zapamiętaliśmy nazwiska tych, których obowiązkiem z racji powierzonych im przez naród zaszczytnych stanowisk było walczyć, by śledztwem w sprawie tragedii zajęła się międzynarodowa komisja złożona z najlepszych światowych specjalistów, a nie kagiebiści. Nasi rządzący nas zdradzili – nie ma w tych słowach ani odrobiny przesady.

        Tę zdradę władzy niektórzy wsparli piórem i słowem. Nie brakło tu zaskoczeń. Podczas tych trudnych dni przyzwoicie zachowali się niektórzy politycy SLD czy ludzie z „Krytyki Politycznej”. Najgorzej, co stworzyło na pokolenia bariery nie do przeskoczenia, środowiska „Gazety Wyborczej” i „Polityki”.

        Nie wyobrażam sobie, bym mógł podać kiedykolwiek rękę autorom tekstów sugerujących, że aktorzy płakali pod Pałacem Prezydenckim za pieniądze. Tym, którzy tak dobierali zdjęcia na portalu internetowym, by z tych, którzy tam byli, zrobić ciemną hołotę. Gnojkowi atakującemu Martę Kaczyńską. Panu od dystrybucji filmu Ewy Stankiewicz. Grającemu nonkonformistę frajerskiemu przydupasowi salonów, który nagrał piosenkę atakującą Janka Pospieszalskiego za to, iż pokazał tę przebudzoną wolność i że wbrew powszechnemu na salonach tchórzostwu i znieczulicy domagał się prawdy.

        Potrafimy się za to odwdzięczyć. Za rok albo trzydzieści. Grubej kreski nie będzie. Nasza religia uczy przebaczania wrogom, ale nie amnezji.

        Piotr Lisiewicz
        "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
        Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
        Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
        Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
        "
        Janusz Waluś - czekaMY!

        Komentarz


        • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
          Co do prognoz... im więcej osób oglądało oba wczorajsze wiece, tym bardziej się wzmocni tendencja poparcia z ostatnich sondaży
          Myślisz? Jak dla mnie wcale tak różowo nie będzie. Problem polega na tym, że zbyt długo ludziom serwuje się papkę robiącą wodę z mózgu. Większość wcale nie zauważy, że z jednej strony mamy pełnokrwistego polityka a z drugiej kolesia, który w polityce znalazł swą niszę zapewniającą mu całkiem wygodne życie...
          Cyt. "OFMC kradnie przechodniom rowery, robi burdy w sklepach , bije i zaczepia przechodniów!"

          Komentarz


          • Ależ ja wcale nie wiem, czy będzie różowo (nie wiem, ile osób to oglądało i na ile rozniosły się relacje o przebiegu tych mitingów). Znalazłem natomiast w różnych miejscach info, że zachowanie przeciwnika prawdziwego polityka (oraz np. jednego z ministrów) na finalnym wiecu wskazywało na lekkie spożycie

            Druga rzecz - podtrzymuję, że wobec zbliżających się wyborów samorządowych i parlamentarnych oraz kapitału zebranego w tej kampanii, dla prawdziwego polityka żaden wynik nie będzie polityczną porażką. Generalnie zgadzam się z autorem tekstu, do którego linka wrzucił Nazgul.
            My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
              Znalazłem natomiast w różnych miejscach info, że zachowanie przeciwnika prawdziwego polityka (oraz np. jednego z ministrów) na finalnym wiecu wskazywało na lekkie spożycie
              Kto jest bez winy itp
              Poza tym Olek wprowadził do naszego życia politycznego bardzo wysokie standardy jeśli chodzi o tego typu rzeczy tak więc był czas przywyknąć Tak więc zachowanie przeciwnika prawdziwego polityka dla przeciętnego Polaka to tylko słabostka a w wersji oficjalnej zwykłe zmęczenie intensywną kampanią...


              Druga rzecz - podtrzymuję, że wobec zbliżających się wyborów samorządowych i parlamentarnych oraz kapitału zebranego w tej kampanii, dla prawdziwego polityka żaden wynik nie będzie polityczną porażką.
              Pełna zgoda.
              Cyt. "OFMC kradnie przechodniom rowery, robi burdy w sklepach , bije i zaczepia przechodniów!"

              Komentarz


              • głos oddany, życzę rozsądnych wyborów dzisiejszego dnia...

                Komentarz


                • My tu, Panie, sami rozsądni (chociaż często zdrowo pierdolnięci )
                  My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                  Komentarz


                  • Witam,

                    Najgorsze w wyborach jest to, że często się głosuje nie bo się chce mieć takiego prezydenta, tylko ze się nie chce mieć tego drugiego. I tak to kolejny raz będe musiał wybrać mniejsze zło. Bądźmy ze sobą szczerzy kogo nie wybierzemy to i tak nic sie nie zmieni. Oni wszyscy mają nas głeboko w poważaniu. Trzeba się samemu za ten kraj zabrać... Może jakiś legionista wystaruje w następnych wyborach? ;-)


                    --
                    J.

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez johny_b34 Zobacz posta
                      Najgorsze w wyborach jest to, że często się głosuje nie bo się chce mieć takiego prezydenta, tylko ze się nie chce mieć tego drugiego.
                      A kolega już dużo razy głosował w wyborach prezydenckich?
                      Jeśli to nie jakaś tajemnica, oczywiście.
                      Zamieszczone przez johny_b34 Zobacz posta
                      Bądźmy ze sobą szczerzy kogo nie wybierzemy to i tak nic sie nie zmieni.
                      Szczerzy być nie możemy, póki co, bo obowiązuje akurat cisza wyborcza.
                      Ostatnio edytowany przez Jaco; [ARG:4 UNDEFINED].
                      "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                      Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                      Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                      Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                      "
                      Janusz Waluś - czekaMY!

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez johny_b34 Zobacz posta
                        Witam,

                        Najgorsze w wyborach jest to, że często się głosuje nie bo się chce mieć takiego prezydenta, tylko ze się nie chce mieć tego drugiego. I tak to kolejny raz będe musiał wybrać mniejsze zło. Bądźmy ze sobą szczerzy kogo nie wybierzemy to i tak nic sie nie zmieni. Oni wszyscy mają nas głeboko w poważaniu. Trzeba się samemu za ten kraj zabrać... Może jakiś legionista wystaruje w następnych wyborach? ;-)


                        --
                        J.
                        Również witam,

                        Po mojemu, to myślenie w kategoriach "chcę mieć takiego i takiego Prezydenta" i zwłaszcza "ma Nas w dupie, czy nie ma" jest mocno wątpliwe, wszak chodzi o to (a przynajmniej powinno) żeby wybrać tego, kto będzie najlepszy dla Polski - bo to o nią tu chodzi.
                        "Jest tej najlepszej firmy. Wart jest bardzo dużo. Ma ekran komputerowy i jak się kręci pedałami, to wyskakują cyfry"

                        Komentarz


                        • Prawdą jest,że pewna partia w skład której wchodzą młodzi d....,wystawiła już telebim przed pałacem prezydenckim?Właśnie taką informację podali w tv.

                          Komentarz


                          • jeszcze pół godziny do końca ciszy wyborczej.

                            Na razie podelektujcie się jedynie tym co można opublikować tj. frekwencją na godzinę 17:00 (42,10%)
                            http://prezydent2010.pkw.gov.pl/PZT/PL/WYN/F3/index.htm

                            a to frekwencja sprzed 2 tygodni (41,57%)
                            http://prezydent2010.pkw.gov.pl/PZT1...N/F3/index.htm

                            Niby podobna (co samo w sobie jest ciekawe), a jednak w wielu miejscach zupełnie inna,czasem mniejsza, czasem większa (a niekiedy podobna), i to w charakterystycznych miejscach.

                            Na razie wnioski przemyślcie sami, a za pół godziny można o tym pogadać
                            podpis cyfrowy <--------
                            ================
                            Zaprawdę powiadam wam, nie ma takiej siły jak ta.... LEGIA! LEGIA! LEGIA!

                            Komentarz


                            • a ja mam dziwne wrażenie, że za poł godziny to my w dalszym ciągu bedziemy ch... wiedzieli
                              Lieber tot als rot!!

                              Komentarz


                              • Linki podrzucone przez Raffiego dają do myślenia. Myślę, że może być dobrze

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X