Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • O tym co mówi Wojciechowski wie na wsi chyba każdy i żadne wysiłki kosmitów w typie Rostowskiego tego nie zmienią; zresztą co tutaj dużo gadać - wystarczy sprawdzić jak rozłożyły się głosy w pierwszej turze w sadowniczych gminach powiatu grójeckiego. Blisko 70% poparcia dla J. Kaczyńskiego. O czymś to chyba świadczy...

    W każdym razie o elektorat żyjący z pracy na roli jestem spokojny
    Cyt. "OFMC kradnie przechodniom rowery, robi burdy w sklepach , bije i zaczepia przechodniów!"

    Komentarz


    • KOMOROWSKI PRZECIWKO KRESOWIANOM
      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, "Gazeta Polska"


      "Kresowian i ich potomków, a także obrońców polskich rodzin zachęcam, aby niezależne od tego, na kogo do tej pory głosowali, swój głos oddali na Jarosława Kaczyńskiego.

      W ostatnim felietonie pochwaliłem Waldemara Pawlaka za to, że jako jedyny spośród dziesięciu kandydatów odpowiedział na pytania środowisk kresowych i patriotycznych. Nie tylko odpowiedział, ale i poparł ich postulaty zarówno w sprawie ochrony mniejszości polskiej, jak i upamiętnienia ofiar. Co do Jarosława Kaczyńskiego, to za częściową odpowiedź można uznać jego hołd, jaki 26 lutego ub.r. złożył w Warszawie przed pamiątkową tablicą ku czci pomordowanych oraz jego wypowiedź z 9 lipca 2003 r., kiedy powiedział w Sejmie. "To, co się stało przed 60 laty na Wołyniu, a później w innych częściach Galicji Wschodniej, to było ludobójstwo. To było ludobójstwo w najczystszym tego słowa znaczeniu. To było ludobójstwo na wielką skalę. I każdy, kto nie chce tego powiedzieć, każdy, kto tego po prostu nie mówi, kapituluje przed zbrodnią, zapewnia triumf zbrodniarzom, wykazuje słabość, która zawsze w takich sytuacjach, dziś, jutro albo pojutrze, jest wykorzystywana. (...) Każdy, kto się cofa, kto wykazuje nieśmiałość, choćby poprzez używanie nieadekwatnego języka, nie tylko kapituluje przed zbrodnią, nie tylko dokonuje wielkiego moralnego nadużycia, nie tylko zachowuje się tak, jak przyzwoity człowiek i przyzwoity Polak zachowywać się w żadnym wypadku nie powinien. Godzi także w polskie interesy polityczne".


      Podobnie, choć w innych sytuacjach, wypowiadali się kandydaci na prezydenta, w tym Marek Jurek i Kornel Morawiecki. O dziwo, nawet niektórzy działacze SLD stali na stanowisku, aby wreszcie powiedzieć prawdę o zagładzie ludności kresowej i bronić naszych rodaków nie tylko na Białorusi, ale także na Litwie i Ukrainie. Całkiem inną postawę przyjął Bronisław Komorowski. W czasie niedawnej konferencji na Uniwersytecie Wrocławskim mówiła o tym Ewa Siemaszko, autorka monografii o Wołyniu. Cytowała słowa marszałka, który negował prawdę o wydarzeniach na Kresach. Nawiasem mówiąc, za taką negację powinno się mu odebrać magisterium z historii. Z kolei na łamach kilku gazet Jarosław Kalinowski z PSL, też gorliwy obrońca prawdy, wskazywał na Komorowskiego jako na tego, który pod wpływem zewnętrznych nacisków w 2008 r. zablokował przyjęcie stosownej uchwały i nie dopuścił do ustanowienie Dnia Męczeństwa Kresowian. Jak widać, pan hrabia, którego rodzina w swoich majątkach żyła w dobrobycie, losem pomordowanych chłopów specjalnie się nie przejmuje. No cóż, podziały klasowe nadal obowiązują, a chłopi powinni zadowolić się co najwyżej ucałowaniem arystokratycznego sygnetu.


      Wspomniana uchwała przeszła wprawdzie rok później, ale aktywiści PO zdeformowali ją, wprowadzając w miejsce pojęcia "ludobójstwo" intelektualnego potworka w postaci sformułowania "masowe mordy o charakterze czystki etnicznej i znamionach ludobójczych". Trzeba też przypomnieć, że samo uchwalenie ustawy to nie efekt odwagi obozu rządzącego, lecz wręcz odwrotnie, to wynik lęku przed protestami Kresowian, którzy w tym czasie zablokowali prowokację, jaka był rajd im. Bandery oraz pogonili Wiktora Juszczenkę z Lublina. Reasumując, Kresowian i ich potomków - a także wszystkich obrońców prawdy historycznej - zachęcam, aby niezależne od tego, na kogo do tej pory głosowali, swój głos w drugiej turze oddali nie na lękliwego marszałka Sejmu, lecz na Jarosława Kaczyńskiego.


      O głos ten proszę także wszystkich tych, którzy sprzeciwiają się tzw. ustawie przemocowej podpisanej wbrew protestom rodzin polskich przez Komorowskiego. Jak piszą obrońcy życia rodzinnego: "Całość ustawy wprowadza w Polsce model szwedzki. Tam państwo już od 30 lat narzuca bezstresowe wychowanie dzieci. Powszechną praktyką jest, napiętnowane przez Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, odbieranie dzieci z domów przez urzędników państwowych, z bardzo błahych powodów. Nie chcemy w Polsce rozwiązań, które w innych krajach są przyczyną cierpień dzieci i ich rodziców (...). W uzasadnieniu nowelizacji jest mowa, że problem przemocy dotyczy połowy rodzin w Polsce. Tak wielka jest planowana skala kontroli". W osobnym tekście apelują oni: "Ustawa ma wejść w życie 1 sierpnia 2010 r. Nie możemy być bierni! Protestujmy! Chodzi o nasze rodziny, dzieci, wnuki. Nawet komunistom w PRL-u nie przyszło do głowy, by odbierać dzieci rodzicom pod byle pretekstem. Nasze dzieci nie są własnością urzędników państwowych".

      Trzeba w tym miejscu odnotować rozsądny głos biskupa drohiczyńskiego Antoniego Dydycza: "Warto wyciągnąć pewne wnioski z pierwszej tury wyborczej. Otóż po jej zakończeniu media nasze podawały, że mieszkańcy wsi polskich w niższym procencie udali się do urn wyborczych. Stąd się bierze myśl o skierowaniu tego apelu. Jest on zaadresowany do wszystkich mieszkańców wsi i małych miast. Weźcie udział w stu procentach w wyborach. Ci, którzy mają auta, niech sami zaproponują podwiezienie sąsiada lub sąsiadki do urn wyborczych. Niech małe miejscowości okażą się godne tradycji ojców i jak najliczniej wypełnią obywatelski obowiązek!"."



      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
      "Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy ich nękać tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym."

      Israel Singer na Światowym Kongresie Żydów

      Komentarz


      • Sekretarz stanu Hillary Clinton, która przyjeżdża do Krakowa na konferencję 10-lecia Wspólnoty Demokracji z udziałem ministrów spraw zagranicznych z całego świata, nie złoży kwiatów na grobie Marii i Lecha Kaczyńskich. Była to wyraźna prośba polskiego MSZ - informuje radio RMF FM.
        Złożenie kwiatów na grobie tragicznie zmarłej pary prezydenckiej przez Hillary Clinton, podczas jej sobotniej wizyty w Krakowie, było początkowo wpisane w jej oficjalny plan wizyty. Tak się jednak nie stanie - informuje RMF FM.

        Według radia, Clinton nie pojawi się na Wawelu, aby w żaden sposób nie zostało to potraktowane jako angażowanie się w kampanię wyborczą. W zamian pani sekretarz ma złożyć kwiaty przed Krzyżem Katyńskim u stóp Wawelskiego Wzgórza - podaje RMF FM.

        Reporterzy radia próbowali uzyskać informacje w tej sprawie od MSZ, ale nie otrzymali żadnej odpowiedzi.
        "No pasaran!" ???

        HEMOS PASADO !!!

        Komentarz


        • Bez komentarza.

          Van - to dobry news

          ... tymczasem:

          GROM atakuje Komorowskiego i żąda przeprosin - kolejna wpadka

          Fundacja Byłych Żołnierzy Jednostek Specjalnych GROM wystosowała list otwarty do marszałka Bronisława Komorowskiego, w którym wytyka mu nieprawdziwe i krzywdzące twierdzenia pod adresem gen. Sławomira Petelickiego. Jednocześnie autorzy listu żądają przeprosin - zarówno w imieniu generała jak i żołnierzy jednostki. To kolejna wpadka kandydata Platformy, którą zaliczył w trakcie trwającej kampanii
          .

          Słowa Pana, ugodziły nie tylko w dobre imię generała Petelickiego ale w honor polskiego żołnierza Podczas niedzielnej debaty wyborczej Bronisław Komorowski stwierdził na wizji, iż "nie warto zwracać uwagi na wypowiedzi generała Sławomira Petelickiego ponieważ, nie jest i nie był żołnierzem i ma specyficzne spojrzenie na sprawy wojska". Autorzy listu przypominają kandydatowi PO, że jest historykiem, a tym samym powinien pamiętać pewne fakty.

          Broniąc generała wymieniają oni jego zasługi i odznaczenia generała w okresie ostatnich 20 lat, w pierwszej kolejności opisując autorski projekt utworzenia Wojskowej Jednostki GROM. Jednostki, którą stworzył i dowodził m.in. podczas amerykańskiej operacji "Restore Democracy" na Haiti. Gen. Petelicki został za to uhonorowany przez Lecha Wałęsę Krzyżem Zasługi "Za Dzielność", a przez armię amerykańską - Medalem za Zasługi Wojskowe (Medal for Military Merit).

          Żołnierze bronią gen. Petelickiego nazywając stworzoną przez niego jednostkę GROM "dobrem narodowym", w której służba uważna jest przez nich za zaszczyt. Tym samym żądają przeprosin nie tylko dla generała, ale i żołnierzy, którzy mają prawo czuć się urażeni tymi słowami.

          "Twierdząc, że twórca GROM nie jest żołnierzem, twierdzi Pan, że ludzie, którzy narażali i narażają życie dla Ojczyzny także nie są żołnierzami. Słowa Pana, ugodziły nie tylko w dobre imię generała Petelickiego ale w honor polskiego żołnierza, w honor żołnierzy, honor - którego zawsze bronił generał Sławomir Petelicki" - czytamy w liście pod którym podpisał się m.in. Romuald Szeremietiew.

          To kolejna wpadka, jaką zaliczył w trakcie obecnej kampanii Bronisław Komorowski. Wcześniejsze błędy nie spotykały się jednak z tak ostrą ripostą, wzbudzając zazwyczaj uśmiech i politowanie jak np. niedawna wypowiedź dotycząca pięciu (zamiast czterech) twarzy Światowida, czy szczególnie ważna w tej kampanii kwestia gazu łupkowego.

          mm
          http://wybory.wp.pl/kat,1025913,titl...a708&_ticrsn=5
          My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

          Komentarz


          • po przeczytaniu tej wstrząsającej wiadomości mówię wprost NIE DLA KACZYŃSKIEGO

            Zamieszczone przez wyborcza
            PO: rolnik gościł Kaczyńskiego, potem uschły mu wiśnie

            Tą sensacyjną informację przekazał nam w środę rozemocjonowany członek władz lubelskiej Platformy Obywatelskiej.


            Gorącego newsa dostaliśmy w środę w południe. - U sadownika z Płouszowic, który przed trzema tygodniami w ramach kampanii prezydenckiej gościł Jarosława Kaczyńskiego uschły wiśnie w sadzie. Newsa macie na wyłączność, jeśli go nie podejmiecie, informację puścimy dalej - ostrzegał rozemocjonowany członek władz lubelskiej PO.

            - Polityczna zemsta, czy sąsiedzka zawiść? - pomyśleliśmy i czym prędzej udaliśmy się do pod wskazany adres do podlubelskich Płouszowic.

            Wizyta potwierdziła sensacyjne doniesienia, ale tylko w części. Z tysiąca wiśni rosnących na działce sadownika (tego, który zaprosił Kaczyńskiego) uschło może kilkadziesiąt drzewek. Poszkodowanego nie zastaliśmy w domu. Wyjechał.

            Odpowiedź, dlaczego drzewa uschły, dali nam jego sąsiedzi. - Po majowych ulewach właśnie tam stała woda i tyle. Tam jest niski teren. Z tego powodu nikt się tam nie pobudował tylko wiśnie zasadzili. Patrz pan, tam gdzie najniżej to żadne drzewko nie przetrwało. Tam jest tylko gołe pole, nawet trawa kiepsko tam rośnie.

            Inny gospodarz także obalił tezę, że wiśnie uschły przez Kaczyńskiego. - A wszystko przez przepust, który jest pod drogą. Podczas ulewy przepływa nim woda z drugiej strony ulicy i stoi w sadzie. Patrz pan, już kilka dni nie padało, a na polu dalej woda. Zresztą ta sama woda mojemu sąsiadowi z ziemi posadzone kartofle wypłukała, a innemu przez to maliny wyschły. Przecież żaden z nich Kaczyńskiego nie gościł - zakończył mieszkaniec Płouszowic raz na zawsze obalając tezę lubelskiej PO.

            a tako poważniej, to kogoś tu nieźle POsrało
            Lieber tot als rot!!

            Komentarz


            • Myślę, że bardziej niż "nieźle". To po prostu kolejny dowód. Tymczasem...

              Kaczyński może zasypać podziały (Michał Lorenc)

              Platforma, pod osłoną medialnej wrzawy, załatwia swoje interesy: przejmuje telewizję publiczną, IPN, mianuje „swoich” generałów – mówi kompozytor.

              Dlaczego zdecydował się pan poprzeć Jarosława Kaczyńskiego?

              Przyczyn jest wiele. Jedną z ważniejszych jest poczucie wielkiej wdzięczności za prezydenturę jego brata.

              Czy to pierwsze pana tak bezpośrednie zaangażowanie polityczne?

              Tak. Wcześniej zajmowałem się tylko oprawą muzyczną kampanii Lecha Wałęsy w 1990 roku. I to była jedna z tych moich decyzji, o których wolałbym zapomnieć.

              Nie boi się pan, że i tej decyzji będzie żałował?

              Nie. Wizja Kaczyńskiego jest mi bliska od lat.

              I dlatego przystąpił pan do jego komitetu poparcia?

              Nie do końca. Nigdy nie zaangażowałbym się w politykę, gdyby nie katastrofa smoleńska i to, jak przedstawiały ją nasze media. Ten moment, kiedy dezinformacja wypełniła telewizję i gazety: opowieści o czterech lądowaniach, „pytania” – formułowane choćby przez Andrzeja Wajdę – o naciski prezydenta na pilotów. To była jedna z takich chwil, kiedy – w moim odczuciu - Polacy powinni tworzyć monolit. Stało się inaczej. Dopuszczalny poziom plugastwa został przekroczony. Zarówno media, jak i instytucje państwowe nie wypełniły swoich obowiązków. Zamiast zadawać pytania prowadzącym śledztwo Rosjanom, przyjęto, w imię tak zwanego pojednania polsko-rosyjskiego, wersję najbardziej korzystną dla Rosjan, wersję absurdalną, ferowano wyroki na polskich pilotów, generała Błasika, obwiniano prezydenta Kaczyńskiego. Wtedy zrozumiałem, z jak niewiarygodnym poziomem nienawiści mamy do czynienia.

              Nienawiść widzi pan tylko po jednej stronie?

              Mam przyjaciół opowiadających się za Platformą, ale media stale pogłębiają konflikt polityczny i coraz trudniej nam o rozmowę ponad podziałami. Mam wrażenie, że jest w nas coś z ludzi sowieckich. Nie dorośliśmy do prawdziwej demokracji, w której szanuje się przeciwnika. W naszej polityce przeciwnik to wróg. W prawdziwej demokracji nie nawołuje się do wojny domowej, nie nazywa się sporu politycznego wojną, nie mówi się o przeciwnikach, że to nekrofile.

              Kiedyś Kaczyński też potrafił być brutalny. Czy to nie on bardziej dzieli Polaków?

              Warto tego rodzaju opinie weryfikować z faktami. Spójrzmy chociażby na skandal związany z pogrzebem Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu. Prześledziłem tę sprawę uważnie i okazuje się, że to prezydent Krakowa Jacek Majchrowski zaproponował takie miejsce pochówku, a nie – jak powtarzano – rodzina Lecha Kaczyńskiego. Kluczowe jest też pytanie, komu dzielenie społeczeństwa jest bardziej na rękę. Mnie się wydaje, że raczej Platformie, która pod osłoną medialnej wrzawy załatwia swoje interesy: przejmuje telewizję publiczną, IPN, mianuje „swoich” generałów. 60 dni nie mogli poczekać z tymi nominacjami, tak się bali? Czy nie byłoby honorowym zachowaniem uszanowanie woli zmarłego do czasu wyborów? Czego się tak bali? Takie rozmowy prowadzę z moimi proplatformerskimi przyjaciółmi, którzy pukają się w czoło i proponują rozmowę o grillowaniu, a sprawy polityczne niech za nas załatwia Donald Tusk.

              Boi się pan Tuska?

              Boję się choćby likwidacji mediów publicznych – sprzecznej z programem deklarowanym przez PO na papierze, w którym zapisana jest pielęgnacja mediów publicznych, ale faktycznie realizowanej, chociażby w sprawie Programu II Polskiego Radia. Boję się ograniczenia lub zniesienia mecenatu państwa w kulturze.

              A IV RP się pan nie boi?

              Pewne postulaty, które wiążę z programem IV RP, są mi bliskie. Konkretny przykład: uniwersytety. Najlepszy w Polsce Uniwersytet Warszawski jest obecnie na 490. miejscu w światowym rankingu. Wierzę, że lustracja, przywrócenie światu naukowemu właściwych hierarchii, opartych na realnych osiągnięciach, jest konieczne, by poziom polskich uczelni rósł. Idea IV RP zawierała w sobie wiele trafnych diagnoz. Natomiast kluczowe są nie tyle działania czysto polityczne, ile nazywanie rzeczy po imieniu, przywracanie słowom ich właściwych znaczeń. Nazwanie zła złem jest istotniejsze niż ściganie go. Gdy działaniu politycznemu nie towarzyszy praca nad znaczeniami słów, wystarczy ogłosić w mediach hasło, że agentura nie jest niczym złym. Tak działa III RP i mimo że te znaczenia często są wręcz karykaturalne, na dłuższą metę okazały się skuteczne.

              Tylko czy Jarosław Kaczyński jest na pewno tą osobą, która będzie w stanie uspokoić emocje polityczne?

              To człowiek wielkiego formatu i jest w stanie taki proces przeprowadzić. Antagonizm jest bardzo głęboki, także po mojej stronie barykady, buntującej się przeciwko sztuczkom medialnym i marketingowym. Dzięki poczuciu lojalności, dzięki zaufaniu do prezesa jako do polityka będzie tym ludziom łatwiej zdobyć się na szacunek do politycznych przeciwników. Mam nadzieję, że Jarosławowi Kaczyńskiemu uda się przekonać do zgody także drugą stronę konfliktu, bo na dłuższą metę nie da się normalnie żyć w kraju, w którym kolejne kampanie wyborcze są seansami kłamstw i manipulacji. – rozmawiał Marceli Sommer

              Michał Lorenc jest kompozytorem, autorem muzyki do wielu filmów, m.in. „Psów” Władysława Pasikowskiego czy „Bandyty” Macieja Dejczera. Zdobywca licznych nagród w Polsce i za granicą, m.in. międzynarodowej nagrody za muzykę filmową, Czeskiego Lwa i trzech gdyńskich Złotych Lwów. Członek komitetu poparcia Jarosława Kaczyńskiego.
              http://www.rp.pl/artykul/2,501711.html
              My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

              Komentarz


              • Tylko na moment. Foxx nie mam niestety za bardzo czasu, zeby Ci odpowiedziec - w kazdym razie mam nadzieje, ze sie myle i ze masz racje. Jedna uwaga, to ze wiece Kaczora sa gorace, a Bronka nie moze swiadczyc o tym, ze Kaczynski ma power i sie nie wypala, a Bronek nudzi, ale moze rowniez potwierdzac to co chyba wiekszosc osob o prawicowych pogladach zauwaza: mianowicie, ze wyborcy PiS sa zdecydowanie bardziej zainteresowani polityka, dysponuja wieksza wiedza, kojarza kto co byl itp. A to skutkuje tym, ze takie osoby bardziej emocjonalnie podchodza do wiecow, natomiast Ci drudzy, w ogole na nie nie chodza, bo maja 10 tysiecy ciekawszych rzeczy do roboty.

                Po prostu mysle, ze bedzie w niedziele to co na salonie24 bylo po I turze, gdy pare osob uwierzylo w wynik SMG KRC. Zaskoczenie, ze przeciez bylo nas tak wielu, a tu 15% wtopa. A mialo byc tak pieknie, ktos to musial zafalszowac...

                P.S. Gdybym rozwazal glosowanie na Komorowskiego to po motywie z Blida i zakazem wstepu na Wawel dla Clinton najpierw bym się zrzygał, a nastepnie odmówił pójscia na wybory 4 lipca, zeby w przyszłości moc patrzec w lustro.

                Telegraficzny skrot, pozdrawiam

                Ostatnio edytowany przez Z.; [ARG:4 UNDEFINED].
                "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                Komentarz


                • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta
                  po przeczytaniu tej wstrząsającej wiadomości mówię wprost NIE DLA KACZYŃSKIEGO




                  a tako poważniej, to kogoś tu nieźle POsrało



                  Skoro na kawałek pola, po którym stąpał Kaczyński spada klątwa, wskutek której usycha tylko kilka drzewek, a na kraj na wyspie , który nawiedza Tusk spada klątwa, wskutek której cały tej kraj pogrąża się zaraz potem w kryzysie jakiego nie widział od wieków, to w imię wyboru mniejszego zła wybieram Jarka

                  "No pasaran!" ???

                  HEMOS PASADO !!!

                  Komentarz


                  • chyba nie było:

                    KOMOROWSKI I KIBICE NA WIDELCU
                    Piotr Lisiewicz dla Niezależna.pl, 30-06-2010 17:34

                    Kibice z całej Polski są oburzeni. Na konwencji wspierającej Bronisława Komorowskiego premier Tusk nazwał spokojnych kibiców chuliganami i pochwalił skandaliczną policyjną akcję „Widelec”.

                    „Kiedy trzeba było poskromić po raz pierwszy, z użyciem policji, chuliganów na ulicach Warszawy – tę decyzję podjął, jak pamiętacie, Grzegorz Schetyna – co zrobił PiS i jego szef? Stanął w obronie chuliganów przeciwko policji” – mówił Tusk na sobotniej konwencji PO.

                    Po słowach premiera kandydat Komorowski bił brawo. - Gratuluję premierowi, jeśli prowokację policyjną wobec spokojnych kibiców nazywa poskromieniem chuliganów – mówi Krzysztof Markowicz, prezes Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców i poznańskiego stowarzyszenia Wiara Lecha.

                    Oburzenia nie kryje też dobrze znający sprawę ks. Jarosław Wąsowicz, salezjanin, organizator pielgrzymek kibiców na Jasną Górę, autor książki Biało-zielona Solidarność o kibicach Lechii Gdańsk, dla której sympatię deklaruje Tusk: - Mam nadzieję, że kibice dobrze zapamiętają sobie te słowa, bo to kolejny raz, kiedy dla celów wypowiedzi pod publikę robi się z porządnych ludzi bandytów.

                    Podobne odczucia ma „Pawełek” z kibicowskiej grupy Old Fashion Man Club, zajmującej się pielęgnowaniem pamięci o Powstaniu Warszawskim, której uczestnicy pomagają weteranom Powstania i dbają o ich groby. – Jeśli premier wie, co mówi, to po prostu w profesjonalny sposób po raz kolejny fałszuje rzeczywistość. Ale kłamstwo ma krótkie nogi.

                    Krytyka wypowiedzi na konwencji wspierającej Komorowskiego połączyła kibiców z całego kraju. Mariusz Jędrzejewski „Megafon”, jeden z liderów kibiców Arki Gdynia, stwierdza: - Bądźmy poważni. Wśród kibiców zdarzają się negatywne zjawiska, natomiast nikt nie uwierzy w 750 chuliganów atakujących policję jednym zardzewiałym widelcem. Jestem zwolennikiem tego, by prowadzić działalność wychowawczą wśród kibiców, ale wychowywanie spokojnych ludzi pałką praktykowane w totalitarnym systemie nic nie dało.

                    - Ten język coś trochę przypomina. Podobne działania przeciwko zwykłym obywatelom w PRL też nazywane były akcjami przeciwko chuliganom, bandytom i wichrzycielom – mówi Radomir Szaraniec ze Stowarzyszenia Kibiców „Tylko Cracovia”.

                    Przypomnijmy, że Tusk nawiązał do wydarzeń z 2008 r., kiedy to policja zaatakowała spokojnie idących na mecz kibiców Legii Warszawa. Zatrzymano aż 750 z nich, wielu było bitych, gazowanych, a na komisariatach kazano im się rozbierać. Powodem miał być fakt, że ktoś rzucił dymiącą racę.

                    Jak ustalili dziennikarze, policjanci nazywali pomiędzy sobą akcję „ostatecznym rozwiązaniem kwestii kibiców Legii”.

                    Przypomnijmy, że kibice ci są skłóceniu z właścicielem klubu – koncernem ITI Mariusza Waltera, dobrego znajomego Grzegorza Schetyny, ówczesnego wicepremiera i szefa MSWiA, czyli zwierzchnika policji.

                    ITI jest też właścicielem telewizji TVN, która przedstawiła natychmiast akcję policji jako sukces w walce z chuliganami. Na dowód, że zatrzymani to chuligani pokazała m. in. skonfiskowany im... widelec. Prawdopodobnie leżał on w trawie jako pozostałość po jakimś pikniku w miejscu, gdzie stłoczono kibiców.

                    Jak było naprawdę, napisały „Gazeta Polska” i Niezależna.pl, a za nimi kilka innych mediów. Dziennik „Polska The Times” dotarł do prokuratorów i policjantów, którzy przyznali, że opowiedzieli, jak naciskano na nich w sprawie ostrego traktowania kibiców.


                    Tymczasem sądy odmówiły zarówno zastosowania aresztu jak i dozoru wobec któregokolwiek z zatrzymanych. Jedynym zarzutem wobec niemal wszystkich było uczestnictwo w... nielegalnym zbiegowisku. - Przeciwko zwykłym kibicom użyto przepisu ze stanu wojennego, skompromitowanego i po 1989 roku martwego – mówi Wojciech Wiśniewski ze Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa. Ci, których namówiono do przyznania się do winy, otrzymali skazujące ich wyroki nakazowe.


                    „Nie wierzę w bajki TVN” – tak swój wpis na blogu zatytułował Wojciech Kowalczyk, były piłkarz Legii i reprezentacji Polski.


                    Były działacz PO nie odpuszcza krzywdy dzieci


                    Wśród zatrzymanych znalazło się wiele osób kompletnie nie pasujących do wizerunku chuligana. Jacek Smalcerz, były przewodniczący rady gminy Wilanów i były działacz Platformy Obywatelskiej, wynajął renomowaną warszawską kancelarię prawniczą, by dochodziła praw jego córki studentki i syna maturzysty. – Córkę policjanci trzymali najdłużej, bo nie podobało im się, że opowiada coś o prawach obywatelskich – mówił nam Smalcerz. Prokuraturze dostarczył jak najlepsze opinie o swoich dzieciach ze szkoły, uczelni i parafii. – Policjanci mieli zdziwione miny, gdy zobaczyli, jacy „bandyci” zgłaszają się do nich na dozór – wspominał Smalcerz.


                    Sprawą zajęło się Stowarzyszenie Wolnego Słowa. – Cała ta akcja przypominała mi najgorsze czasy stanu wojennego – komentował mecenas Wiesław Johann, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego. – Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że wszystko było znacznie wcześniej zaplanowane i przygotowane. Odpowiedzialnością powinno się przede wszystkim obciążyć osobę, która podejmowała decyzje i wydawała rozkazy. To, co 2 września zrobiła policja, jest przestępstwem ściganym przez polskie prawo karne.


                    Poseł PO o bandytach w szalikach

                    „2 września policja przekroczyła prawo, ponieważ ograniczyła wolność kibiców” – mówił z kolei śp. marszałek Maciej Płażyński. Sprawą zajęły się też połączone sejmowe komisje. – Policja pokazała komisji zdjęcia, z których kompletnie nic nie wynikało, poza tym, że szła grupa młodych ludzi w policyjnej obstawie. Nie można z każdej zorganizowanej grupy fanów robić chuliganów i bandytów. Nie wyobrażam sobie, by na podstawie takiego materiału dowodowego jakikolwiek sąd w Polsce kogokolwiek skazał – mówił poseł PiS Andrzej Dera.

                    Tymczasem poseł Sławomir Neumann z PO, który także zasiada w komisji administracji i spraw wewnętrznych, inaczej ocenia sytuację. – Z tego, co przedstawił nam komendant policji, wynikało, że kibice atakowali policjantów – mówi Niezależnej.pl.

                    Mimo, że słyszał relacje na temat nadużyć policji, nie dziwi go wypowiedź Tuska w czasie sobotniej konwencji wspierającej Komorowskiego. – Taka krytyka zawsze pojawi się, gdy policja użyje pałek lub gazu. Uważam, że policjanci powinni mieć wsparcie państwa niezależnie, czy mają do czynienia z bandytami w szalikach czy jakimikolwiek innymi.


                    Smalcerz: PiS bronił praw obywatelskich

                    Prze jakiś czas wydawało się, że akcja „Widelec” skompromitowała się już wystarczająco. Wicepremier Schetyna też z czasem przestał afiszować się jako jej organizator i podjął dialog z kibicami. Tymczasem w czasie sobotniej konwencji nagle okazało się, że Platforma jest z niej dumna. Według niektórych naszych rozmówców jej sztabowcy mieli uznać, że przyda im się zaprezentowanie ich partii jako stanowczej.

                    - W wypowiedzi premiera Tuska interesująca jest informacja, że decyzję o akcji podjął wicepremier Schetyna. Dotychczas tłumaczono nam, że to komendant ze Śródmieścia - mówi Niezależnej.pl Jacek Smalcerz. Krytykuje on swoich dawnych partyjnych kolegów za polityczne wykorzystywania sprawy: - Jarosław Kaczyński i ludzie z PiS wystąpili w tym przypadku w obronie osób niesłusznie prześladowanych, w obronie praw obywatelskich, co jest godne poparcia ponad partyjnymi podziałami.
                    http://www.niezalezna.pl/article/show/id/36039

                    Komentarz


                    • Swoją drogą dzisiaj jak na tą chwilę,Kaczyński niszczy marszałka w debacie,i to dla mnie zdecydowanie.

                      Komentarz


                      • Komorowski dla mnie to taki elokwentny populista który wyparł by się własnej matki gdyby wymagała tego od niego sytuacja. Niestety cześć ludzi łyka te jego farmazony.
                        Legia Legia Warszawa

                        Komentarz


                        • Jarosław znakomicie przygotowany. Bronkowi zawory puszczają wyraźnie.

                          Jeszcze takie coś:

                          Żołnierze GROM wytykają Bronisławowi Komorowskiemu nieprawdziwe twierdzenia pod adresem gen. Petelickiego.

                          "Nie warto zwracać uwagi na wypowiedzi generała Sławomira Petelickiego ponieważ, nie jest i nie był żołnierzem i ma specyficzne spojrzenie na sprawy wojska" - powiedział marszałek Bronisław Komorowski podczas ostatniej debaty prezydenckiej. Polityk PO odniósł się w ten sposób do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, który przypomniał na wizji artykuł gen. Sławomira Petelickiego (pierwszego dowódcy GROM) wytykający nieudolność rządu i marszałka w kwestiach bezpieczeństwa narodowego.

                          "Twierdząc, że twórca GROM nie jest żołnierzem, twierdzi Pan, że ludzie, którzy narażali i narażają życie dla Ojczyzny także nie są żołnierzami. Słowa Pana, ugodziły nie tylko w dobre imię generała Petelickiego ale w honor polskiego żołnierza, w honor żołnierzy, honor - którego zawsze bronił generał Sławomir Petelicki" - czytamy w liście żołnierzy GROM, pod którym podpisał się m.in. Romuald Szeremietiew.

                          Żołnierze bronią gen. Petelickiego, nazywając stworzoną przez niego jednostkę GROM "dobrem narodowym", w której służba uważna jest przez nich za zaszczyt.

                          To kolejna wpadka, jaką zaliczył w trakcie obecnej kampanii Bronisław Komorowski - konkluduje portal wp.pl.


                          Kłamczuszek..
                          "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                          Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                          Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                          Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                          "
                          Janusz Waluś - czekaMY!

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez Peace Zobacz posta
                            A guzik prawda.

                            Obstawiam z dużą dozą prawdopodobieństwa, że Napieralski skreśli nazwisko Kaczyńskiego, bo zwycięstwo Kaczora jest dla lidera SLD bardziej opłacalne.
                            Ja nie neguje, tyle że w polskim politycznym bagienku liczą się jeszcze inne kryteria, nie tylko programy. Nie wierzę, ze Kaczyński wyrzekł się programu nazywanego umownie "IV RP" i Napieralski na pewno to wie. A w jego otoczeniu na pewno są ludzie którzy maja na niego wpływ, a owej "IV RP" się boją.
                            From flood into the fire
                            One thousand voices sing
                            We're in this together
                            For whatever fate may bring

                            Komentarz


                            • hehe ale Komorowski miał minę parę razy, np w momencie jak Kaczyński mówił żeby nie mieszać w to zmarłych bo to nie fair.


                              może to przypadek, jednak co widzę Komora jak sie wypowiada to zawsze uparcie powtarza że ON JEST OJCEM KILKORGA DZIECI WIĘC..., musieli mu mocno wbic do głowy ze będzie to punktować

                              Komentarz


                              • powiem krótko:

                                poprzecnią debatę oceniam obiektywnie na remis

                                w tej debacie Kaczyński zjadł Komorowskiego. koniec i kropka

                                p.s. chyba Kolęda-Zalewska ma przypał u papcia Wa_tera
                                bałagan i porządek to tylko liczby...

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X