Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • i mała weryfikacja tego , co mieli do powiedzenia obaj kandydaci wczoraj na jeden z tematów:

    Wojsko bez pieniędzy
    Edyta Żemła 27-06-2010, ostatnia aktualizacja 28-06-2010 07:00

    Raport NIK: armia dostała 2 mld zł mniej, niż wymaga ustawa. Nie ma środków na szkolenie i sprzęt


    Sytuacja finansowa naszej armii, szczególnie po antykryzysowych cięciach, jest fatalna – uznała Najwyższa Izba Kontroli w raporcie z realizacji budżetu resortu obrony narodowej za ubiegły rok.

    W dokumencie, do którego dotarła "Rz", NIK stwierdza wręcz, że doszło do złamania prawa. Dlaczego? Ustawa budżetowa zakłada, że co roku do kasy MON powinno wpłynąć 1,95 proc. PKB. Tymczasem w ubiegłym roku budżet resortu był mniejszy od tej sumy o ok. 2 mld zł.

    – To poważna sprawa – alarmuje Janusz Zemke, europoseł SLD, były wiceminister obrony. – Okazuje się, że w sprawie budżetu na wojsko poruszamy się w sferze zapisów, które są zupełną fikcją. Powinna się tym zająć Rada Bezpieczeństwa Narodowego – mówi eurodeputowany. I przypomina, że również w 2008 roku nie zrealizowano budżetu MON, jak tego wymaga ustawa.

    Jakie są skutki niedoinwestowania? W zeszłym roku wydatki na jednostki wojskowe w kraju spadły o połowę. Armia oszczędzała, na czym się dało, szczególnie na ćwiczeniu żołnierzy. Jak czytamy w raporcie: "ograniczono do minimum przedsięwzięcia szkoleniowe (w szczególności poligonowe)".

    – Ta sytuacja odbije się nie tylko na żołnierzach w kraju, lecz wpłynie też na ich przygotowanie np. do misji – mówi "Rz" gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych.

    Okrojono też wydatki na zakupy i remont sprzętu wojskowego. W ocenie NIK powoduje to opóźnienie procesu modernizacji polskiej armii. Zahamowano również nabór do armii. Miała liczyć 100 tys. żołnierzy, a jest ich niespełna 96 tys.

    – Będzie to miało negatywne skutki dla całego systemu bezpieczeństwa naszego państwa – mówi "Rzeczpospolitej" Marek Opioła, poseł PiS z Sejmowej Komisji Obrony.

    A Paweł Suski, poseł PO z komisji, tłumaczy: – Ograniczenia wynikały z sytuacji gospodarczej. Ubolewamy nad tym i mamy nadzieję, że taka sytuacja nie powtórzy się w przyszłości.

    NIK nie ujawnia zagrożeń płynących z sytuacji finansowej armii. Zaznacza, że zostały one wypunktowane w "poufnym" raporcie, jaki przygotował Sztab Generalny.
    Rzeczpospolita
    http://www.rp.pl/artykul/2,500104_Wo...pieniedzy.html

    jak to wczoraj mówił Komor ?

    czyny nie słowa ?
    "No pasaran!" ???

    HEMOS PASADO !!!

    Komentarz


    • Zamieszczone przez VANAHAIM72 Zobacz posta
      Ad. wypowiedzi sprzed edycji...

      Pamiętaj proszę (...)
      Jasna sprawa.

      Tymczasem, wracając do kwestii "poparcia potężnych mediów". Porównajcie tytuł z treścią. Na stronie głównej portalu znalazłem:

      Kłopotliwe billingi M. Kamińskiego
      Zaintrygowany odpaliłem tekst, i...

      "Dziennik Gazeta Prawna": 7 lipca wznawia prace hazardowa komisja śledcza, która zapowiada przedstawienie przez nowych dowodów, m.in. billingów rozmów głównych bohaterów afery oraz mapy ich spotkań, ustalonej przez ABW na podstawie lokalizacji komórek.
      Billingi rozmów Ryszarda Sobiesiaka i jego córki z politykami Platformy, które prokuratura przekazała posłom, stawiają pod znakiem zapytania wiarygodność zeznań zarówno samego biznesmena branży hazardowej jak i Marcina Rosoła, asystenta byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego.

      Okazuje się bowiem, że w trakcie najgorętszych dni zeznań głównych bohaterów afery hazardowej, Rosół kilkakrotnie kontaktował się z numerem telefonu należącego do jednej z firm Sobiesiaka i wymieniał sms-y z córką biznesmena.

      Jak podaje "DGP", billingi obciążają także byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Zapewniał on, że zawiadomienie premiera Tuska o istnieniu afery było konieczne, bo Rosół ostrzegł Magdalenę Sobiesiak - w sierpniu 2009 r. - że CBA podsłuchuje rozmowy jej ojca. Po tej rozmowie Sobiesiak miał - według Kamińskiego - przestać rozmawiać przez swoją komórkę. W rzeczywistości używał tego aparatu do końca września, co posłowi PO Sławomirowi Neumannowi daje podstawę do twierdzenia, że żadnego przecieku o akcji CBA nie było.

      Więcej w dzisiejszym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej".
      http://wiadomosci.onet.pl/2190237,11...iego,item.html

      No to sięgnęłem do źródła:

      Billingi topią bohaterów afery hazardowej

      W raporcie końcowym z prac hazardowej komisji śledczej znajdzie się wniosek o sprawdzenie wiarygodności zeznań Marcina Rosoła i Ryszarda Sobiesiaka. Z ostatnich bilingów bohaterów afery wynika, że asystent Mirosława Drzewieckiego kontaktował się z "królem hazardu" i jego córką tuż przed ich przesłuchaniami przez komisję.

      Prokuratorzy sprawdzili też połączenia telefoniczne polityków Platformy z Ryszardem Sobiesiakiem i jego córką. I właśnie te billingi – w zadziwiająco zgodnej opinii posłów PiS i PO – stawiają pod znakiem zapytania wiarygodność Marcina Rosoła, asystenta byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. A także czarnego charakteru afery – Ryszarda Sobiesiaka, biznesmena branży hazardowej, z którym spotykał się Zbigniew Chlebowski, były szef klubu parlamentarnego.

      Telefoniczne konsultacje

      Koniec stycznia i luty 2010 roku. To najgorętsze miesiące w pracach komisji śledczej. 21 stycznia zeznaje Chlebowski. 28 stycznia Drzewiecki. 11 lutego przed komisją staje Sobiesiak, a pięć dni później jego córka. W końcu, 18 lutego, zeznaje Rosół.

      Tymczasem z billingów wynika, że dzień wcześniej – 20 stycznia – Rosół łączył się z numerem telefonu należącym do jednej z firm Sobiesiaka. A później 6, 11 i 18 lutego, czyli w dniach najważniejszych przesłuchań. W lutym też Rosół z Magdaleną Sobiesiak wymieniali SMS-y.


      Połączenia wychodzące z numeru Rosoła do firmy Sobiesiaka były bardzo krótkie. W drugą stronę rozmowy trwały ponad trzy minuty.

      – Billingi – prócz rozbieżności w zeznaniach – dodatkowo potwierdzają, że wiarygodność świadków jest słaba – mówi „DGP” Sławomir Neumann z PO. W raporcie końcowym komisji znajdzie się wniosek, by sprawą Rosoła zajęła się prokuratura. Neumann zapewnia, że komisja skończy pracę jeszcze w lipcu.

      Billingi obciążają także byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Zapewniał on, że zawiadomienie premiera Tuska o istnieniu afery było konieczne, bo Rosół ostrzegł Magdę Sobiesiak – podczas spotkania w Pędzącym Króliku w sierpniu 2009 roku – że CBA podsłuchuje rozmowy jej ojca. – Nie było przecieku o akcji CBA – twierdzi Neumann. Kamiński mówił, że Sobiesiak wyłączył swój telefon w sierpniu, gdy Rosół ostrzegł jego córkę. – Nieprawda. Sobiesiak używał tego numeru do końca września – dodaje.

      Billingi to niejedyny nowy oręż posłów z komisji śledczej. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego opracowała prezentację, z której jasno wynika, z kim i kiedy spotykali się Grzegorz Schetyna, Mirosław Drzewiecki i Zbigniew Chlebowski. ABW sprawdziła, w jakich stacjach bazowych (BTS) od października 2007 roku do sierpnia 2009 logowały się m.in. telefony komórkowe głównych bohaterów afery hazardowej, m.in. ówczesnego wicepremiera Schetyny. Na tej podstawie można wywnioskować, kto się z kim spotykał.

      – Dostaliśmy zupełnie nowe dowody, które musimy opracować. Konieczne są nowe przesłuchania i konfrontacje świadków – mówi „DGP” Beata Kempa z PiS. I dodaje, że nie można w lipcu tak po prostu zamknąć komisji.
      http://www.dziennik.pl/polityka/arti...ej.html?page=1

      ... oraz tego, co kto twierdził na temat telefonów Sobiesiaka:

      Sobiesiak zeznał przed komisją, że żadnego przecieku w "nieistniejącej aferze" nie było. Stwierdził jednocześnie, że różne donosy na konkurencję w branży hazardowej to codzienność, i właśnie z takimi donosami i wynikającymi z nich kontrolami się zmagał.

      Przeciek uprawdopodobnia jednak dalszy przebieg zdarzeń. Według Kamińskiego, Sobiesiak zaczyna używać innego, "bezpiecznego" telefonu, stary był bowiem na podsłuchu. Przedsiębiorca tłumaczył przed komisją, że zmienił telefon, bo poprzedni mu się zepsuł.

      Magdalena Sobiesiak jest także jedną z bohaterek innego wątku afery hazardowej, związanego z jej aplikacją do zarządu Totalizatora Sportowego. To podczas spotkania Rosoła z Sobiesiak w "Pędzącym Króliku" Marcin Rosół miał przekonać Magdalenę Sobiesiak, aby wycofała swoją kandydaturę na stanowisko w zarządzie Totalizatora, co też zrobiła.
      Dzień po spotkaniu Rosoła z Sobiesiak - 25 sierpnia, przedsiębiorca w podsłuchanej przez CBA rozmowie z prawnikiem Ryszardem Bedryjem, który był pełnomocnikiem Sobiesiaka przed komisją śledczą, mówił: "Magda wycofała się z projektu po wczorajszym spotkaniu. Miała najlepsze papiery, ale tatusia niedobrego". 27 sierpnia w kolejnej podsłuchanej rozmowie z innym przedsiębiorcą i lobbystą branży hazardowej Janem Koskiem Sobiesiak mówi, że wycofał Magdę: "Bo tam KGB, CBA". (...)
      http://www.naszdziennik.pl/index.php...16&id=po41.txt

      Jednym, słowem, z wypowiedzi Kamińskiego wynika, że Sobiesiak nie tyle przestał korzystać ze starszego telefonu, co - do rozmów na temat hazardu - zaczął używać nowego. Więcej, o fakcie odpalenia nowego aparatu zeznał sam Sobiesiak - co mediom, za obiektywnym posłem Neumanem jakoś umknęło

      Dla zainteresowanych - zbiorcze info o aferze hazardowej i kolejnych próbach "upolowania" M. Kamińskiego: http://foxx-news.blogspot.com/2009/1...iao-dojsc.html
      Ostatnio edytowany przez Foxx; 739.
      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

      Komentarz


      • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta
        nie łapmy paranoi z tym dokumentem, to zwykłe pismo, których dziesiątki kursują pomiędzy Kancelariami, a adnotacja Klicha jest niejako normą-skrótem myślowym w tego typu sprawach
        O jaką paranoję Ci chodzi? Nie rozumiem... Możesz wyjaśnić co paranoicznego jest w stwierdzeniu, że Klich wydał zgodę a uczynił to w sposób niekonwencjonalny?
        Cyt. "OFMC kradnie przechodniom rowery, robi burdy w sklepach , bije i zaczepia przechodniów!"

        Komentarz


        • Niestety nie udało mi się znaleźć całości (jest na stronie rzepy, ale płatne), ale zamieszczam to co ogarnąłem na FB


          Rz: Nie boi się pan zwycięstwa Kaczyńskiego?
          Wojciech Mazowiecki, publicysta: Jeszcze nie wygrał, ale niczego nie można wykluczać.

          Dlaczego Platforma mogłaby przegrać?

          Wydaje im się, że wystarczy być anty-PiS-em, anty-Kaczyńskim, i nie robią wiele więcej.

          To przez takich ludzi jak pan, którym to rzeczywiście wystarcza.
          Dlaczego?

          Bo pańska idiosynkrazja…
          Co to znaczy?

          Silna niechęć do PiS usprawiedliwia wszystkie słabości PO i Komorowskiego. Każdy, byle nie PiS.
          To prawda, że w 2007 roku napisałem komentarz o tym, że wszystko, byle nie PiS. Wierzyłem wówczas, że PiS naprawdę zagraża demokracji w Polsce.

          Charakterystyczne: wybaczamy Sikorskiemu, Giertychowi, Lepperowi – każdemu, kto jest akurat przeciw PiS.

          Bo wtedy największym zagrożeniem był PiS. I doceniam, że w 2007 roku Kaczyński oddał władzę, a nie zrobił czegoś, czego się naprawdę obawiałem, czyli nie zanegował demokracji.

          Naprawdę bał się pan, że nie odda władzy, dokona puczu? Uwierzył pan we własną antypisowską histerię?
          Nie, ale on już zrobił tyle złych, sprzecznych z regułami demokracji rzeczy, że może zrobić jeszcze coś. To jest pytanie: jaką jeszcze barierę jest w stanie pokonać Jarosław Kaczyński? Dla ludzi myślących w kategoriach państwa demokratycznego to, co on robi, jest po prostu niewyobrażalne!

          (...)
          Czego dowodzą wyniki I tury?
          Pokazują, a nie jest to żadne odkrycie, że Polska jest bardzo mocno podzielona i ten podział nie zniknie 4 lipca.

          Jak on wygląda?
          Z jednej strony mamy Polskę zapatrzoną w przeszłość, rozliczanie i rozdrapywanie ran. Widzę werbalną zmianę PiS, ale nie wierzę, by ludzie dotąd skupieni na rozpętywaniu konfliktów, prowadzeniu wojenek i antagonizowaniu Polaków tak się zmienili.

          A jasna strona mocy?
          Mamy Polskę modernizującą i reformującą, skłonną podjąć ryzyko polityczne, by kontynuować reformy. Nie jest moim ideałem Platforma Obywatelska, bo tempo wprowadzanych przez nią zmian i nieśmiałość propozycji są dla mnie niesatysfakcjonujące, ale doceniam jej działania.

          Jakie?
          Trzy główne kierunki modernizacji widzę w reformie finansów, reformie służby zdrowia i w polityce zagranicznej. I w każdej z nich Platforma coś próbowała, a naszą politykę zagraniczną udało jej się wręcz zrewolucjonizować. Tu wystarczyło przestać potrząsać szabelką i tupać nóżką.

          I to już jest rewolucja?
          Tak, bo rewolucyjna jest zmiana klimatu wokół Polski. Nastąpiło otwarcie na Wschód, gdzie jesteśmy zupełnie inaczej traktowani.

          Trudno się nie zgodzić. Samochód ministra Sikorskiego odprawiono spod murów Kremla, nie pozwalając mu wjechać. Takie historie rzeczywiście się wcześniej nie zdarzały.
          No dobrze, ale po co pan o tym mówi?

          Bo to realia, a nie mity.
          Zmiana nastawienia Rosji wobec Polski nie jest mitem. Gdyby nie katastrofa smoleńska, mówilibyśmy cały czas o przełomie z 7 kwietnia, kiedy nastąpiła wielka symboliczna zmiana. Jasne, że chciałbym, by gestom Putina towarzyszyły czyny, żeby odkryto archiwa i zakończono historyczne spory, ale w stosunkach polsko-rosyjskich słowa są bardzo ważne.

          Czyli na razie rewolucyjna zmiana polega na kilku słowach wypowiedzianych przez Putina?
          Ale przynajmniej są deklaracje, a nawet tego nie było wcześniej.
          Nie wspominam tu o zmianie nastawienia społeczeństwa rosyjskiego, bo z tym chyba nikt nie polemizuje.

          Wróćmy do zmiany w polityce zagranicznej.
          Zerwaliśmy z tak zwaną polityką godnościową, która zakładała, że nie możemy być wobec Europy i Niemiec petentem, a ich winy historyczne wobec nas trzeba przełożyć na pieniądze. Mieliśmy opinię chorego człowieka Europy, uważaliśmy, że Rosję trzeba najpierw rozliczyć i postawić na baczność, jakbyśmy to my byli mocarstwem, a ona krajem wielkości Polski.

          W zamian przyjęliśmy postawę brzydkiej panny bez posagu.

          To znaczy?

          To porównanie Władysława Bartoszewskiego. Skoro jesteśmy brzydką, a w dodatku biedną panną, to nie grymaśmy za bardzo i bierzmy, co dają.

          Ja nie mam żadnych kompleksów wobec Rosjan. Po prostu chcę iść naprzód. Bo cóż nam ta polityka godnościowa przyniosła poza tym, że zawsze wpychaliśmy kij w szprychy? Politycy zachodni mówili wprost, że znowu do Brukseli przyjadą ci Polacy, będą rozrabiać i krzyczeć, że im się coś należy.

          A powinniśmy krzyczeć, że nam się nie należy.
          Francuzi i Niemcy też mogą mówić, że im się coś należy. Z punktu widzenia polityki godnościowej Niemcy mają przez najbliższe 500 lat posypywać głowę popiołem i nie ma szans, byśmy ich potraktowali po partnersku.

          Oni wcale nie chcą, byśmy ich traktowali po partnersku, bo to oni są mocarstwem, a my nie.
          Niemcy są jednym z naszych lepszych sojuszników i obrońcą naszych interesów w Europie.

          Zwłaszcza budując gazociąg z Rosją z ominięciem nas. Robią to wszak dla naszego dobra.
          To świetny przykład. Gdyby nie nasze ideologiczne zahamowania, to powinniśmy wejść w ten gazociąg, co Niemcy nam od początku proponują, bo ten gazociąg i tak powstanie.

          Więc najlepiej, byśmy go im jeszcze sami zbudowali.
          Powinniśmy zaangażować się w to z powodów czysto biznesowych, bo wtedy moglibyśmy go kontrolować. To pokazuje, że Niemcy nie chcą niczego załatwiać ponad naszymi głowami, tylko dopuścić nas do tego.

          (...)
          To, co się dzieje w gospodarce, nie zależy od rządu?
          Zależy. Przez to, że PiS nie reformowało finansów publicznych, mamy dziś większe kłopoty.

          Czyli kłopoty spowodowało PiS, a to, że mieliśmy wtedy wzrost gospodarczy, to już nie jego zasługa?
          To zawsze zasługa poprzedników.

          A zielona wyspa na morzu recesji za rządów Tuska to zasługa poprzednika, Jarosława Kaczyńskiego?
          Nie.

          Jak to?
          Bo efekty rządów PiS mogły jeszcze być widoczne tylko w 2008 roku, ale nie uważam, że coś się wówczas tak świetnie działo, a wzrost gospodarczy zawdzięczaliśmy światowej koniunkturze. A już reszta działań, wyniki w 2009 roku, to zasługa ekipy Tuska, tego, jak ona zareagowała na kryzys. I tu znów były widoczne braki reform, które PiS powinno przeprowadzić przy dobrej koniunkturze.

          Skoro w 2008 roku była koniunktura, to PO mogła przeprowadzić te reformy, prawda?
          Dość szybko, bo pod koniec 2008 roku przyszedł kryzys.

          Niczego nawet nie zaczęto.
          To były pierwsze miesiące rządów.

          Pierwsze półtora roku, ale uporządkujmy to: wzrost gospodarczy za PiS to rezultat rządów ich poprzedników…
          I koniunktury światowej.

          …a ten sam wzrost za rządów PO jest wyłącznie zasługą PO?
          Już to tłumaczyłem. Czego pan nie rozumie? Niech pan spojrzy na rządy PiS: żadnych reform, pełne rozdawnictwo z kasy państwowej, podwójne becikowe…

          A pamięta pan, które partie głosowały za drugim becikowym?
          Nie pamiętam.

          To była Samoobrona, LPR, PSL, SLD i Platforma Obywatelska. Wszystkie oprócz PiS.
          O czym pan chce rozmawiać?! Po co mnie pan wciąga w jakieś historyczne rozważania?! Nie na to się umawialiśmy.

          Gdyby zechciał pan na mnie nie krzyczeć…
          Przepraszam, ale pan mnie egzaminuje jak ucznia w szkole!

          Próbuję dociec, dlaczego obecne rządy uznaje pan za modernizujące.
          Chciałem wszystko wyjaśnić, a pan spycha mnie do rozmowy o tym, jak kto głosował.

          A ona wprowadza dysonans poznawczy.
          Dlaczego?

          Bo przeszkadza panu podwójne becikowe, a okazuje się, że głosowała za nim PO przeciw PiS.
          Chce pan powiedzieć, że to Platforma doprowadziła do uchwalenia podwójnego becikowego?

          Tak. Lidze, Samoobronie, PSL i lewicy nie wystarczyłoby głosów.
          A jak było z pierwszym becikowym?

          Wszystkie partie były za.
          No to jak się rozpoczyna eskalację demagogii i rozdawnictwa, to potem nie ma temu końca. Sami to zaczęli! PiS rozdawało pieniądze zamiast zająć się KRUS. Teraz zresztą nie robi tego PO, o co mam do niej pretensje, ale ma trudnego koalicjanta.

          PiS też miało trudnego koalicjanta.
          To prawda, ale nawet nie próbowało reform w innych dziedzinach.

          Skłoniło koalicjantów do obniżenia podatków i składki rentowej. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale ekipa Kaczyńskiego, Giertycha i Leppera prowadziła najbardziej liberalną politykę gospodarczą w Polsce, do czego zresztą nie chce się dziś przyznać.
          Wie pan, że to było niewystarczające. Platforma prowadzi jakieś nieśmiałe prace przy reformie KRUS i innych zmianach, choć oczywiście chciałbym, by była w tym energiczniejsza.

          A kto, prócz Platformy, należy do tej jasnej strony mocy? SLD?
          Na pewno nie jego betonowa część, ale wielu ludzi lewicy jest naturalnym wsparciem nurtu modernizacyjnego. Dla mnie taką postacią był Jerzy Szmajdziński, człowiek, który wielokrotnie angażował się w próby kompromisu z Platformą Obywatelską. Jest tam jeszcze kilka osób otwartych, sytuujących się bardziej w centrum…

          Niech zgadnę: Olejniczak, Kalisz?
          Myślę, że oni z pewnością.

          A ta betonowa część to…
          Dla mnie jej symbolem jest Grzegorz Napieralski i fatalnie się stało i dla lewicy, i dla Polski, że osiągnął aż taki wynik, choć ja bym go nie przeceniał. Rozumiem, że on to przedstawia jako swoje zwycięstwo, ale patrzmy, czemu ono służy?

          Czemu?
          Nie wiem, kogo poprze Napieralski, ale podejrzewam, że nikogo, co będzie typowym przejawem arogancji tego betonowego SLD. Mnie martwi, że dobry wynik Napieralskiego spowoduje zamknięcie SLD w skrajnej, antyklerykalnej retoryce.

          Przecież on w kampanii w ogóle nie wywoływał tych sporów! Milczał na tematy ideologiczne, nie wzywał do zapaterowskiej rewolucji, nie walczył z krzyżami i religią w szkołach.
          Ale ja się właśnie boję, że to jego rzeczywisty program. Przecież Jarosław Kaczyński też nie pokazał prawdziwego oblicza, też nie robił w tej kampanii tego, czego się boję. Kampania wyborcza w Polsce polega na zacieraniu różnic i swojego programu, a nie mówieniu o tym, co się naprawdę chce zrobić.

          Tak robią wszyscy?
          Tak robią Napieralski i Kaczyński. A czy Komorowski? Nie jestem pewien. On raczej mówił o tym, co łączy, a nie co dzieli Polaków.

          Czyli właśnie zacierał różnice, żeby nikogo nie stracić. To elementarz kampanii.
          Może w sprawie prywatyzacji służby zdrowia, gdzie stępił swoje poglądy, co jest rezultatem klinczu Platforma – PiS, lecz w innych sprawach tego nie widzę.

          (...)
          Zmieńmy temat. Pan lubi sprawdzać poglądy dziennikarzy?
          Dlaczego?

          Cytuję: „Jacek Karnowski nie ukrywał nigdy swoich propisowskich poglądów i nie ma z tym kłopotu i dziś”.
          No a co, ukrywał?

          Na jakiej podstawie pan to napisał?
          Na podstawie audycji radiowych z Programu I Polskiego Radia z 2006 roku, które prowadził Karnowski, rozmów z dziennikarzami „Wiadomości”, których nie mogę ujawnić, i na podstawie moich rozmów z samym Karnowskim.

          Przecież napisał pan, że on nie chciał z panem rozmawiać.
          Bo nie chciał.

          Więc co, milcząco manifestował propisowskość?
          Przecież musiał mi jakoś zakomunikować, że nie będzie rozmawiał, prawda?

          I w tej krótkiej rozmowie zdążył objawić swoje poglądy?
          Pan się teraz bawi w śledztwo prokuratorskie? Zadaje mi pan pytania o każde słowo! O co panu w ogóle chodzi?!

          Ja naprawdę tylko próbuję się dowiedzieć, jak przebiegała rozmowa, w której szef „Wiadomości” objawił panu swoje poglądy.
          Spotkałem Jacka Karnowskiego kilka lat temu i zdążyłem poznać jego poglądy. My też nie znamy się zbyt dobrze, a jednak coś o sobie wiemy, prawda? Chce pan powiedzieć, że Karnowski nie ma propisowskich poglądów, to w porządku, różnimy się w tej sprawie pięknie.

          Nie rozmawiam już z panem jako znanym proplatformerskim dziennikarzem…
          Nie jestem proplatformerskim dziennikarzem.

          OK, używam tylko tego samego języka co pan, gdy opisuje Karnowskiego. A teraz zmieńmy temat, bo chciałbym spytać pana o raport Fundacji Batorego.
          Tylko że to rzeczywiście musimy oddzielić, bo tam nie występuję jako dziennikarz, tylko jako wynajęty menedżer.

          Oddzielamy więc.
          Zacznijmy od tego, że cztery lata temu Fundacja Batorego przygotowywała monitoring mediów podczas wyborów samorządowych.

          Robił to dla niej Andrzej Krajewski, były korespondent TVP i były kandydat PO do Parlamentu Europejskiego.
          Po co te złośliwości?

          Jakie złośliwości? Po prostu go opisuję. Mam napisać, że to mój były sąsiad?
          No dobrze, fundacja znała moje doświadczenie dziennikarskie i menedżerskie, bo pracowałem osiem lat w wydawnictwie Agora. No i znała mój artykuł ze stycznia tego roku, w którym opisałem, jak przez dwa miesiące pod koniec 2009 roku oglądałem „Wiadomości”.

          Fundacja zwróciła się do pana już po pańskim tekście jednoznacznie krytycznym wobec „Wiadomości”? W zasadzie mogła więc przewidzieć wyniki tego monitoringu.
          Różnica polega na tym, że w tym projekcie ja nie oceniam programów informacyjnych, a jestem tylko koordynatorem prac socjologów, informatyków i wszystkich innych. Moja rola ogranicza się do zebrania wszystkiego do kupy.

          Sam pan dobrał współpracowników?
          To doktoranci z Instytutu Socjologii, ochotnicy.

          Wyszukałem pierwszego z listy, Mariusza Drozdowskiego, który prowadzi kilka blogów, na których występuje jako „Jej Perfekcyjność” i opisuje życie osoby transseksualnej, niestety pomijając dorobek naukowy.
          O takich rzeczach w ogóle nie będę dyskutował. Mnie czyjeś życie prywatne nie interesuje.

          Mnie też nie, nawet jeśli ktoś poświęca temu tyle miejsca. Pytam tylko, kto panu polecił tych naukowców?
          Ja ich nie weryfikowałem, nie egzaminowałem, wystarczyło mi, że to doktoranci socjologii z Uniwersytetu Warszawskiego i po konsultacji z prof. Mirosławą Grabowską przyjęliśmy ich.

          Zaangażowany politycznie publicysta, były szef programowy jednoznacznie rozpoznawanej politycznie Superstacji ogląda konkurencję…
          Byłem tylko pełniącym obowiązki szefa, po miesiącu rozstaliśmy się z Superstacją i nie ma to żadnego związku z tym, że Fundacja Batorego zaprosiła mnie do swojego projektu. Swoją drogą, pan uważa, że nie można, mimo swoich poglądów, ocenić, czy jakiś materiał jest obiektywny czy nie?

          Były szef programowy telewizji Trwam, znany z krytykowania TVN i wspierania Marka Jurka, przygotowuje monitoring „Faktów”. Byłby wiarygodny?
          A niech przygotuje, chętnie go przeczytam i ocenię wiarygodność. My chcemy wypracować standardy obiektywnej oceny programów informacyjnych, a panu się wydaje, że nasz raport jest zrobiony przeciwko komuś?

          To oczywiste, że jest zrobiony pod tezę, że wredna telewizja publiczna wspiera Kaczyńskiego i Napieralskiego, wściekle atakując Komorowskiego.
          Przecież „Wiadomości” po prostu są stronnicze i to jest chyba oczywiste. Nie widzi pan tego?

          Kilka materiałów mi się nie podobało, ale w porównaniu z „Faktami” TVN to wzorzec obiektywizmu z Sevres.
          Dla mnie „Fakty” nie są szczytem marzeń, ale to, co wyprawiają „Wiadomości”, to jednak przegięcie.

          Co się powinno zmienić w tej kampanii?
          Powinniśmy porzucić politykę podejrzeń i strachu, politykę insynuacji, którą kontynuuje Jarosław Kaczyński mówiący, że katastrofa smoleńska nie jest przypadkiem. Co to znaczy?! Taki polityk, który mówi o wielkiej przemianie, posługuje się bez żadnych dowodów takimi insynuacjami. Typowy Jarosław Kaczyński.

          Szkoda, że czytelnicy nie widzą tego wyrazu twarzy, jaki towarzyszy wymawianiu tego nazwiska.
          Mówię to całkowicie normalnie.

          Tyle że z jawną wzgardą.
          Nie ze wzgardą, ale z żalem, że dzieje się tak wiele dobrego, a Kaczyński do tego nie dorósł.


          -rozmawiał Robert Mazurek
          Ostatnio edytowany przez Pan Kamil; 1600.
          Io di notte ti sogno sempre, e di giorno canto per te,
          quando in campo c'e la Juventus, tutto il resto e niente per me!

          Komentarz


          • całość zajebista, ale wymiana zdań o becikowym rozp..la instalację
            "No pasaran!" ???

            HEMOS PASADO !!!

            Komentarz


            • Julia Pitera ma przeprosić b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego nie tylko za podanie nieprawdy, że CBA opóźniało zatrzymanie b. ministra sportu Tomasza Lipca, ale także za zarzuty bezprawnych działań CBA przez podsłuchiwanie jej i w sprawie Beaty Sawickiej.
              http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,tit...l?ticaid=1a6d4
              "No pasaran!" ???

              HEMOS PASADO !!!

              Komentarz


              • Mówiłem, ze tak bedzie. O zwyciestwie nie bylo co marzyc. A przy remisie POwska machina rusza (zmasakrowanie wszystkich sond na wiekszych portalach internetowych) + opowiadanie w wieku wywiadach, ze Komorowski wygral, przez wiele osob. Wrazenie zostalo stworzone. Zeby je zniszczyc PiS MUSI wyskoczyc z pozwem identyczny jak w sprawie PSL w 2007 roku.

                Szanse maleją.

                Dzieki za wywiad Mazurka, bezsprzecznie najlepszy dziennikarz polityczny. Nie boi sie zadac pytania jakie chcialby zadac kazdy.
                "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                Komentarz


                • http://www.tvn24.pl/12690,1662615,0,...wiadomosc.html

                  Komorowski wiedział ,że depesza PAP to kit?

                  Komentarz


                  • "Komorowski chce zdobyc władzę na fundamencie kłamstwa" - powinien powiedzieć premier Donald Tusk, jeśli chce być konsekwentny...

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez VANAHAIM72 Zobacz posta
                      O jaką paranoję Ci chodzi? Nie rozumiem... Możesz wyjaśnić co paranoicznego jest w stwierdzeniu, że Klich wydał zgodę a uczynił to w sposób niekonwencjonalny?
                      śpieszę z odpowiedzią
                      paranoje użyłem jako kolokwializmu, a chodziło mi o to, że w tej zgodzie nie ma według mnie niczego "niekonwencjonalnego"
                      Po prostu do Kancelarii Klicha wpływa korespondencja, codziennie składają ją posegregowaną na jego biurku. On ją przegląda i w zależności od tego co ma do przekazania składa na niej swoje uwagi. Po tym wszystkim sekretarz/asystent zbiera papiery i ogarnia jakąś sensowną odpowiedź. Akurat tekst o tym, że Klich też będzie jechał do Katynia jest w tej sytuacji naturalną wręcz dygresją i ja bym nie doszukiwał się w niej niczego nienormalnego.
                      Lieber tot als rot!!

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                        Mówiłem, ze tak bedzie. O zwyciestwie nie bylo co marzyc. A przy remisie POwska machina rusza (zmasakrowanie wszystkich sond na wiekszych portalach internetowych) + opowiadanie w wieku wywiadach, ze Komorowski wygral, przez wiele osob. Wrazenie zostalo stworzone. Zeby je zniszczyc PiS MUSI wyskoczyc z pozwem identyczny jak w sprawie PSL w 2007 roku.
                        co do pozwu , to nie tylko nie musi, ale nawet nie powinien go wnosić, bo przegra

                        PSL i Komor posłuzyli się tym artykułem w nieco inny sposób, wygląda na to, że po analizie tamtego przypadku i orzeczenia w tamtej sprawie, które wprawdzie zakazywało rozpowszechniania informacji, ze JK chce likwidacji "wszelkich form wsparcia rolnictwa" , ale dopuszczało informowanie, że JK chce zniesienia dopłat - w takiej właśnie formie użył tego oręża Komor , nie sądzę , żeby zrobił to przypadkowo

                        dlatego taki sam pozew, jak przeciwko psl byłby bez sensu. co innego ewentualnie , gdyby dotyczyl kłamstwa Komorowskiego, że Kaczyński nigdy tego artykułu nie dementował - takie dementi bowiem było

                        co do wygrania/przegrania debaty : sondaże na ten temat są bez sensu ponieważ po pierwsze są prowadzone na grupie obejmującej cały elektorat , a tu wiadomo, że żelazne elektoraty będą tak czy inaczej przyznawały zwycięstwo lub remis swojemu kandydatowi, niezależnie od przebiegu debaty (chyba , że miałaby miejsce jakaś KATASTROFALNA wpadka) - najlepszy dowód na prawdziwość tej tezy, to fakt, że wyniki sondaży nt. kto wygrał debatę , pokrywają się z wynikami prowadzonych przez te same sondażownie badań dotyczących tego, jak rozłożą się pomiędzy obu kandydatów głosy w 2 turze

                        o sondażach internetowych nawet nie warto rozmawiać, ponieważ nawet prowadzący je wiedzą doskonale, i wcale o tym nie milczą, że nie sondują one tak naprawdę niczego, a są właściwie jedynie sposobem na śrubowanie "klikalności" danej witryny


                        jedyny sensowny sondaż w kwestii debaty moim zdaniem musiałby być sondażem przeprowadzonym jedynie na grupie wyborców , którzy w I turze oddali głos na innego kandydata lub na żadnego i teraz postanowili wesprzeć jednego z dwóch pozostałych - jedynie takie badanie mogłoby pokazać rzeczywistą wagę debaty w postaci zysku, lub braku zysku, jaki spowodawała po stronie jednego lub drugiego
                        Ostatnio edytowany przez Fizi; 1868.
                        "No pasaran!" ???

                        HEMOS PASADO !!!

                        Komentarz



                        • Według Palikota, Kaczyński mówiąc tak o służbie zdrowia "stroi się w pióra kogoś, kto jest z ludem" i w razie kłopotów zdrowotnych "on sam i rodzina trafią do wieloosobowej sali szpitalnej". To także, zdaniem Palikota, jest kłamstwo. "Wszyscy wiemy, w jakich warunkach leżała matka Jarosława Kaczyńskiego, Jadwiga Kaczyńska - w VIP-owskiej jedynce" - podkreślił Palikot.

                          "Kaczyński może kłamać do woli w sprawie prywatyzacji służby zdrowia, bo on doskonale jako socjalista wie, że dla takich socjalistów jak on zawsze się znajdzie +jedynka+, za którą wszyscy inni zapłacą, a my zwykli ludzie musimy w takich sytuacjach trafiać do sali wieloosobowej" - przekonywał Palikot.
                          czy ten pokurwieniec naprawdę nie wie, że kładzenie kogoś z sepsą w innej sali niż jedynka, to raczej kiepski pomysł i to nie tylko ze względu na osobę samego chorego, ale także, czy raczej przede wszystkim ze względu na inne osoby ???
                          "No pasaran!" ???

                          HEMOS PASADO !!!

                          Komentarz


                          • Łatwo przyszła, łatwo poszła...
                            Radna kujawsko-pomorskiego sejmiku Regina Ostrowska opuściła w poniedziałek klub PO i przeszła do PiS w proteście przeciwko wypowiedziom Janusza Palikota pod adresem Jarosława Kaczyńskiego. Radna przyłączyła się do klubu PO rok temu, po odejściu z PiS.

                            Radni PO nie chcieli w poniedziałek komentować decyzji Ostrowskiej.
                            Swoje odejście z klubu PO Ostrowska uzasadniła "brakiem akceptacji dla działań i wypowiedzi polityków najwyższego szczebla i brakiem reakcji" ze strony premiera Donalda Tuska. Najbardziej oburzyły radną wypowiedzi Palikota pod adresem Kaczyńskiego.
                            - Nawet, jeśli kogoś nie lubimy, nie wolno go lekceważyć. Są pewne standardy, których przekraczać nie wolno. Naganny język posła na Sejm RP winien być napiętnowany i eliminowany niczym chwast - napisała radna w oświadczeniu rozesłanym w poniedziałek do mediów przez biuro posła PiS Łukasza Zbonikowskiego. Ostrowska zarzuciła także PO "na wielu polach brak zrozumienia dla środowiska wiejskiego oraz jego marginalizowanie".
                            W swoim oświadczeniu Ostrowska napisała, że opuszcza zarówno klub radnych PO, jak i partię.
                            http://fakty.interia.pl/polska/news/...alikot,1499041
                            Ostatnio edytowany przez Jaco; 1067.
                            "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                            Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                            Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                            Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                            "
                            Janusz Waluś - czekaMY!

                            Komentarz


                            • wierszyk wyrecytowany na powitanie Bronka w Podłężycach :

                              Dzisiaj święto naszej wioski, bo przyjechał Komorowski.
                              To polityk wszystkim znany, szanowany i lubiany.
                              Pan marszałek to figura
                              Gdyby mógł, byłby królem.
                              Za to zaraz może zostać głową państwa
                              i pozostać prezydentem tego kraju
                              Bo wybory się zbliżają.
                              Podłężyce Cię witają
                              I nadzieję taką mają,
                              że gdy wygra Komorowski
                              Znikną troski z naszej wioski.
                              "No pasaran!" ???

                              HEMOS PASADO !!!

                              Komentarz


                              • Nie doceniasz mocy poezji








                                "Możesz sprzedawać Lewandowskiego, mamy Arruabarrenę" - Mirosław Trzeciak, najbardziej profesjonalny z profesjonalnych

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X