Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • ciekawe czy poinformują o tym w tvn czy polsacie? może w tvp chociaż wspomną, ale mówiąc o tym narażą się na kolejne zarzuty "tvp=telewizja pisowska".

    Po debacie na uw, raczej słaby poziom. Piski i brawa po każdej wypowiedzi BK, ale to było raczej do przewidzenia, no i burza braw na pograniczu orgazmu po słowach o niedopuszczeniu do władzy JK i pisu.
    Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
    Obejrzałem debate na UW i jestem podłamany infantylnoscią i naiwnością niektórych. Przeżyłem podobną sytuacje gdy byłem na tym samym uniwerku na debacie z Bartoszewskim ze dwa lata temu. Mianowicie na taki 'event' jakby powiedział Miklas zawsze przychodzi banda idiotów, która traktuje polityków z większym fanatyzmem niż kibice swoje kluby.

    Burza oklasków dla Komorowskiego przy każdej jego wypowiedzi: czy jest za euro czy nie jest, czy jest za stanem klęski czy nie, czy beknie czy mu się odbije. Nie ma znaczenia co mówi, to się kompletnie nie liczy. Ważne żeby przez jak najgłośniejsze klaskanie i wycie dołączyć do jakieś wyimaginowanej elity.

    To samo było wtedy z Bartoszewskim, nikt go nie słuchał tylko 1/3 sali się masturbowała (sorry) jak powiedział coś zabawnego.

    Banda dziwaków, która jest wpędzona w jakieś kompleksy (przez wyścig szczurów?) musi 'dołączać' do wyimaginowanej elity waląc oklaskami po kazdym 'a' co najmniej 10 sekund, bo inaczej nie będą mądrzy i fajni. Te same twarze widziałem dziś u Palikota z tabliczkami "Jarek Podróbka". Ta sama banda krzyczała dzisiaj po debacie 'gdzie jest Kaczor', co owszem jest pytaniem zasadnym, ale przecież tym ludziom nie chodzi o odpowiedz tylko o głośne samookreślenie się pt 'przede wszystkim sram na Kaczora, a Bronka kocham, wezcie mnie wreszcie do tej elity'.

    Pewnie jakby Kaczor był to byłoby podobnie, aczkolwiek w mniejszym stopniu. W sensie druga drużyna też by się pojawiła. Przyczym ta druga drużyna nie ma takich pobudek jak ta pierwsza. Im nie chodzi o elitarność, a mnie własnie to najbardziej obrzydza.

    Co za ludzie - transy 'dość Kaczora, głosuj na Komora' (jakby Kaczor rządził..), zajęte pierwsze rzedy i burze oklasków przy każdym oddechu Bronka, no ludzie...

    Jestescie elitą, ale idzcie już do domu.
    Nic dodać, nic ująć.

    Mimo wszystko dobra decyzja Kaczyńskiego o nie pojawieniu się (niezależnie czy nie mógł czy nie chciał), jestem przekonany, że po każdej wypowiedzi (niezależnie co miałby do powiedzenia) zostałby poczęstowany buczeniem.
    Nie wiem tylko czy wśród tych "klaskaczy" była ekipa sproszona przez nowaka, czy może "elyta" współczesnej, pięknej młodzieży. Może Z odpowie na to pytanie?
    Ostatnio edytowany przez Pan Kamil; [ARG:4 UNDEFINED].
    Io di notte ti sogno sempre, e di giorno canto per te,
    quando in campo c'e la Juventus, tutto il resto e niente per me!

    Komentarz


    • Oglądałem w TV, bo wiedziałem co będzie. Ale nie sądziłem, że aż tak. Jakby Kaczor przyszedł to byłaby pewnie zadymka 'fanów' obu 'klubów' i koniec imprezy.
      Ostatnio edytowany przez Z.; [ARG:4 UNDEFINED].
      "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

      Komentarz


      • Wczoraj u Wojewódzkiej był Palikot.W ramach kampanii Komorowskiego.Większosć tekstów na JK.Żenada.

        Komentarz


        • Zamieszczone przez karakan Zobacz posta
          Wczoraj u Wojewódzkiej był Palikot.W ramach kampanii Komorowskiego.Większosć tekstów na JK.Żenada.
          Oglądasz to gówno?
          Io di notte ti sogno sempre, e di giorno canto per te,
          quando in campo c'e la Juventus, tutto il resto e niente per me!

          Komentarz


          • Tak jestem fanem.

            Komentarz


            • Zamieszczone przez karakan Zobacz posta
              Tak jestem fanem.
              Niepotrzebna ironia. Ja swego czasu oglądałem, ale po popisach tej pizdeczki zrezygnowałem.
              Io di notte ti sogno sempre, e di giorno canto per te,
              quando in campo c'e la Juventus, tutto il resto e niente per me!

              Komentarz


              • Pytanie też dziwne.

                Pstrykając po kanałach zobczyłem Palikota i zwyczajnie zostawiłem ,żeby posłuchać co będzie grane.Nie zawiodłem się.

                Lubię czasem poobcowac z "elytami" Czasem SK obejrzę(niestety nudzą już) czy posłucham TokFM jak jadę autem.

                Komentarz


                • Zamieszczone przez karakan Zobacz posta
                  ...
                  Lubię czasem poobcowac z "elytami" Czasem SK obejrzę(niestety nudzą już) czy posłucham TokFM jak jadę autem.
                  Gratuluje silnej woli. Ja trafiłem ostatnio na "teraz my" i usłyszałem: naciski, presja, presja, presja, naciski, błąd pilotów i tak w kółko po minucie przełączyłem. A widząc Wojewódzkiego lub Paligłupa natychmiast przełączam.

                  Komentarz


                  • http://www.youtube.com/watch?v=8C76Z...layer_embedded

                    mimo iż tvn24 to ładnie obrazuje zwolenników jedynej słusznej partii.
                    Io di notte ti sogno sempre, e di giorno canto per te,
                    quando in campo c'e la Juventus, tutto il resto e niente per me!

                    Komentarz


                    • Ciekawy przykład w jaki sposób udzielając wywiadu nie dać się wkręcać dziennikarzowi i kończyć to, co się chce powiedzieć

                      Onet - Decyzja o kandydowaniu na urząd prezydenta była pańską samodzielną decyzją, czy ktoś panu doradzał, przekonywał pana do niej? Czytając pana wypowiedzi sprzed lat, nawet te sprzed lat 20. i więcej, nie znalazłem wypowiedzi, w której wykazuje pan pragnienie zostania prezydentem.

                      Kaczor - To prawda, nigdy nie miałem takich planów. To jednak jest sytuacja nadzwyczajna. Decyzje podjąłem po konsultacjach, czego nie będę ukrywał, namowach moich politycznych przyjaciół oraz osób, które dotąd nie były związane z moim ugrupowaniem. Bardzo liczę się z ich opiniami i w tym przypadku przychyliłem się do nich.

                      - Dlaczego przychylił się pan do decyzji o kandydowaniu w wyborach prezydenckich?

                      - Bo Polska, w której władza troszczy się o obywatela i o państwo jako całość - a nie jest tylko władzą dla samej siebie - jest dla mnie najważniejsza. Tak zawsze było. Tak zawsze myślałem. Dla mnie rozwój Polski, jej modernizacja, pomyślność, są priorytetem – życiowym celem, który świadomie wybrałem. Wygrana Bronisława Komorowski ma być tylko poszerzeniem władztwa Donalda Tuska. A jak wiadomo, monopol władzy nie przynosi niczego dobrego.

                      - O jakim monopolu pan mówi? PiS rządziło, gdy prezydentem był Lech Kaczyński, podobnie jak sprawowało władzę SLD, gdy głową państwa był Aleksander Kwaśniewski.

                      - Mówię o monopolu jednej formacji politycznej, która jest poza jakąkolwiek kontrolą. Mam tu na myśli nie tylko instytucje państwa, ale także media. To jeden z członków komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego mówił o przyjaciołach w jednej i drugiej telewizji oraz nawoływał do zdobycia "przyjaciół" jeszcze w trzeciej. PO nie pozostała głucha na te apele. Dziś widać, że bardzo chce telewizji publicznej po swojej stronie. To, co grozi nam dzisiaj, to sytuacja, w której możemy mieć całkowite wyłączenie mechanizmów kontroli nad władzą. A to nie jest sytuacja dobra.

                      - Dlaczego prezydentura Komorowskiego i rządy Tuska niosą z sobą takie zagrożenia, a pańskie rządy i prezydentura Lecha Kaczyńskiego była od tego wolna?

                      - Dziś widać, że PO ulega pokusie władzy absolutnej, wyjętej spod kontroli, mogącej właściwie wszystko.

                      - A co mogą przynieść, według pana, monopolistyczne rządy, jak pan sugeruje, PO z Bronisławem Komorowskim jako prezydentem?

                      - Byłoby lepiej, żeby takich rządów nie było.

                      - Ale dlaczego, bo wcześniejsza argumentacja jest mało przekonująca.

                      - Dlatego, że władza niekontrolowana jest zawsze władzą złą. Władza totalna nie rozwija, nie polepsza, nic nie robi, bo po prostu nie musi. Jedynym jej zadaniem jest utrzymanie status quo. A to nie jest dobre. Polsce potrzebna jest modernizacja, a nie gra na przeczekanie. Kropka.

                      - Interesujące byłoby rozwinięcie po kropce, ale zapytam inaczej. W czym pan, jako prezydent, byłby lepszy i dlaczego Polska miałaby potrzebować akurat pana jako prezydenta?

                      - Dlatego, że ja jestem człowiekiem, który nie chce być od żyrandoli i ładnych wnętrz. Bronisław Komorowski, godząc się na start w tych wyborach, zaakceptował wizję prezydentury jaką ma Donald Tusk. To było widać, gdy Bronisław Komorowski asystował premierowi Tuskowi w wizytach na wałach przeciwpowodziowych. Tusk grał pierwsze skrzypce, pan Komorowski był jego cieniem. Ja uważam, że urząd prezydenta jest urzędem niezwykle ważnym. W dodatku o najsilniejszym mandacie społecznym.

                      - Słowa o żyrandolu są słowami Donalda Tuska, a nie Bronisława Komorowskiego, pod którymi Komorowski się nie podpisał.

                      - Ale można przyjąć, że akceptuje tę postawę i to nie jest dobre z punktu pełnienia funkcji prezydenta, to po pierwsze. Kolejną rzeczą jest element kontroli, o którym mówiłem. Pan Komorowski był zawsze przedstawicielem bardzo skrajnego skrzydła PO. To on był przeciwko koalicji PO z PiS, ale też, jako jedyny z PO, był przeciwko rozwiązaniu WSI. Nigdy też nie zwalczał tego bardzo złego politycznego języka, tej "palikotyzacji" polskiego języka, a wręcz bronił swojego przyjaciela, politycznego druha pochodzącego z Biłgoraja. Stwierdził nawet, że wycofa się z wyborów, gdy jego przyjaciela spotka ze strony Platformy jakaś kara. Komorowski jako marszałek Sejmu powinien ten język powściągać, a broniąc swojego przyjaciela, de facto ten język wspierał. Jest też kwestia respektowania dobrych obyczajów, jakie dotąd obowiązywały w Sejmie. Zanim pan Komorowski został marszałkiem Sejmu, regułą było, że marszałek, mimo swojego partyjnego pochodzenia, starał się, by wszystkie polityczne barwy były sprawiedliwie reprezentowane. Marszałek Komorowski tę zasadę zakwestionował, powodując, że Sejm stał się faktycznie maszynką do głosowania działającą na zamówienie rządu. To źle zapowiada jego ewentualną prezydenturę.

                      - Ale przypomina pan sobie Ludwika Dorna, marszałka PiS, któremu również wiele można było zarzucić?

                      - Marszałek Komorowski, kierując obradami Sejmu, pokazał, że nie jest człowiekiem kompromisu. A Polsce dla rozwiązania najważniejszych spraw kompromis jest potrzebny. Poza tym jest między nami wiele różnic programowych. Ja jestem zwolennikiem publicznej służby zdrowia jako obowiązującego modelu opieki zdrowotnej, tak, aby wszyscy, bez względu na zasobność portfela czy status społeczny, mieli takie same szanse na ratowanie zdrowia czy życia. Marszałek jest za prywatyzacją szpitali, która równy dostęp do opieki zdrowotne z pewnością ograniczy. Ja jestem zwolennikiem zrównoważonego rozwoju kraju, tak, aby osoby mieszkające w miastach średniej wielkości i na wsi miały równe szanse z mieszkańcami metropolii. Pan Komorowski reprezentuje koncepcję zwaną modelem lokomotyw, w której chodzi o koncentrowanie się na metropoliach kosztem reszty kraju. To jest zły model i to jest wielka różnica między nami. Pan Komorowski jest zdecydowanym zwolennikiem prywatyzacji prawie wszystkiego, ja uważam, że są tzw. srebra rodowe, które z uwagi na interes państwa, powinny zostać pod jego kontrolą.

                      - Nie słyszałem o takich planach kandydata PO.

                      - Różnią nas też takie rzeczy jak chociażby sytuacja, gdy Bronisław Komorowski był całkowicie bierny wobec takich wydarzeń jak próby stosowania cenzury wobec prac magisterskich, które mogą się podobać lub nie.

                      - Uściślijmy, mówi pan o książce Pawła Zyzaka, autora książki "Lech Wałęsa. Idea i historia", w której pisze o przywódcy Solidarności, że był współpracownikiem SB, "obszczymurkiem" i był "miałki intelektualnie", za co sąd przyznał 20 tysięcy złotych odszkodowania Annie Domińskiej, córce Lecha Wałęsy, w związku z naruszeniem dóbr osobistych córki byłego prezydenta.

                      - W całej tej sytuacji najbardziej dziwiło mnie to, że za recenzowanie pracy magisterskiej niespodziewanie zabrali się politycy.

                      - Ale w jaki sposób Bronisław Komorowski zajmował się cenzurowaniem pracy magisterskiej?

                      - On nigdy nie odciął się od takich działań. Nie protestował, gdy pani minister Kudrycka powiedziała, że musi być przeprowadzona kontrola na jednym z wydziałów Uniwersytetu Jagiellońskiego – taka kontrola byłaby rzeczą niezwykłą, prawda?

                      - Wycofano się z tej kontroli.

                      - Ale to był pomysł kompromitujący jego autorów. Tego typu przykłady można by mnożyć. Bronisław Komorowski jest zwolennikiem bardzo nieasertywnej polityki zagranicznej, która jest prowadzona przez rząd Donalda Tuska. Ostatnim przykładem tego jest to, że strona polska nie wystąpiła do władz rosyjskich o przejęcie śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Teraz śledztwo prowadzą Rosjanie, ale mogli je prowadzić również Polacy. Tak mogłoby być, gdyby Polska zwróciła się do Rosji, a władze rosyjskie wyraziłyby zgodę. A powinny wyrazić zgodę w sytuacji, gdy ginie prezydent innego państwa i wielu bardzo ważnych ludzi.

                      - Ale zdaje pan sobie sprawę, że w świetle przepisów konwencji chicagowskiej, to śledztwo nie mogłoby zostać nam przekazane.

                      - Panie redaktorze, ja świetnie wiem, że w ramach tej konwencji - już abstrahuję czy ona powinna być tutaj użyta, bo jest jeszcze porozumienie rosyjsko–polskie z 1993 r., do którego w ogóle się nie odwołano - Donald Tusk miał pełne prawo zwrócić się do Rosjan o przekazanie postępowania wyjaśniającego. Rosjanie nie musieli się na to zgodzić, bo nie mają takiego obowiązku, ale mogli wyrazić zgodę i byłby to gest dobrej woli, zrozumiały w obliczu tej wielkiej tragedii. (...)
                      A gdy się już podsumowało różnice, można wrócić do wątków personalnych, zwłaszcza gdy dziennikarz wyraźnie próbuje wykorzystać fakt aktualnych relacji Kaczora z byłymi marszałkami z PiS:

                      - Wracając do marszałka Komorowskiego, mówi pan, że łamał on dobre obyczaje sejmowe, ale Ludwik Dorn, marszałek PiS do aniołów nie należał.

                      - Być może nie był aniołem, bo w polityce aniołowie bardzo rzadko się pokazują.

                      - Ale pamiętamy, że w panu jest czyste dobro.

                      - Mam nadzieję, że w polskiej polityce któregoś dnia będzie można żartować, bo tylko jedna prof. Jadwiga Staniszkis ucieszyła się, że żartuję i mam dystans do siebie. Wierzę, że ten poziom żartów będzie w przyszłości przyjmowany również przez dziennikarzy. Wtedy to był oczywisty żart. Ludwik Dorn, czy Marek Jurek aniołami nie byli, ale reguł przestrzegali.
                      http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2...ktualnosc.html
                      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                      Komentarz


                      • Nie wiem czy już było, ale zakładam że nie:

                        http://www.youtube.com/watch?v=jrp8C...ture=topvideos

                        Czy już Napieralskiego znasz?

                        Komentarz


                        • Państwo prawa:

                          http://www.fronda.pl/news/czytaj/sam..._w_mur_wypadek

                          We wtorek rano dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński uderzył w Białej Podlaskiej samochodem w mur cmentarny. W oponie znaleziono poziomo wbity gwóźdź, który ją przedziurawił. Dziennikarz chce złożyć do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

                          - Jechałem z prędkością ok. 60 km/h po Białej Podlaskiej, kiedy nagle samochód szarpnął, aż wyrwało mi kierownicę z rąk. Uderzyłem w mur cmentarny. Nie wiem, czy pojazd pójdzie do kasacji, czy do naprawy – mówi portalowi Fronda.pl Wojciech Sumliński. Sam dziennikarz trafił do szpitala, miał wymioty i duszności. Po tomografii komputerowej, która nie wykazała wewnętrznego krwiaka, wypisał się na własne życzenie.

                          W warsztacie samochodowym znaleziono wbity w oponę gwóźdź, który spowodował jej pęknięcie. Jest wbity poziomo, co czyni mało prawdopodobnym najechanie nań podczas jazdy. - Jutro rano w Białej Podlaskiej złożę powiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Nie chcę snuć teorii spiskowych, ale chcę też, by ta sprawa została rzetelnie zbadana – mówi Sumliński. Policja ma wykazać ekspertyzę.

                          Wojciech Sumliński jest dziennikarzem śledczym, autorem m.in. książek „Teresa, Trawa, Robot” i „Kto naprawdę go zabił” o ks. Jerzym Popiełuszce, w których udowadnia, że zleceniodawcy morderstwa kapłana znajdowali się wyżej w hierarchii i nie zostali osądzeni. Na podstawie zeznania oskarżonego o krzywoprzysięstwo byłego pułkownika WSI Leszka Tobiasza i jego przyjaciela pułkownika Aleksandra Lichockiego oskarżono go o płatną protekcję w sprawie raportu WSI. Sam Sumliński uważa, że jest niewinny i padł ofiarą prowokacji byłych oficerów WSI.
                          From flood into the fire
                          One thousand voices sing
                          We're in this together
                          For whatever fate may bring

                          Komentarz


                          • W obozie PO chyba panika.Po spuszczeniu ze smyczy Palikota, postanowiono otworzyć garaż gdzie trzymają Zbyszka Hołdysa.

                            Legenda polskiego rocka, a ostatnio także komentator spraw wszelakich w telewizjach, obraża na swoim fejsbukowym fanpejdżu Jarosława Kaczyńskiego.

                            Pod fotografią przedstawiającą puste wieszaki w szafie Hołdys umieścił komentarz: "Widok z szafy Jarosława Kaczyńskiego. Ponurego średniowiecznego chu**". Tym samym eksrockman swoimi obelgami pod adresem Kaczyńskiego przerósł nawet Janusza Palikota. Co ciekawe, jego znajomi z Facebooka są zdjęciem i podpisem zachwyceni.

                            Jak Zbigniew Hołdys w lawinie komentarzy tłumaczy się z obrażania Jarosława Kaczyńskiego? "Żaden ubek znany mi z imienia i nazwiska nie narobił tyle gnoju w relacjach między Polakami, co ten posraniec. Najbardziej parszywa postać, jaką pamiętam, a pamiętam nawet Władka Gomułkę dobrze. Powinno się go wpakować do Wastoka i wystrzelić w kosmos bez możliwości powrotu kiedykolwiek" - konstatuje legenda polskiego rocka.

                            Zdjęcia i komentarze byłego frontmana zespołu Perfect widzi każdy użytkownik Facebooka. Hołdys nie blokuje dostępu do treści nieznajomym.

                            Jak oceniacie wulgarny język Zbigniewa Hołdysa, którym uraczył blisko 2300 znajomych na Facebooku? My w tym miejscu komentować sprawy nie będziemy
                            http://www.fejsik.pl/Holdys-na-FB-o-...wieczny-ch-a65

                            Komentarz


                            • http://www.facebook.com/album.php?ai...c74835723854c5 - proponuję przejrzeć zdjęcia tego typa (to "najfajniejsze" chyba usunął), brakuje tylko zdjęcia fiuta do kolekcji. Ciekawe czy ma konto na fotka.pl?
                              Io di notte ti sogno sempre, e di giorno canto per te,
                              quando in campo c'e la Juventus, tutto il resto e niente per me!

                              Komentarz


                              • Relacja z debaty na UW

                                Wczorajsza debata kandydatów na prezydenta na UW rozpoczęła się dziwnie. Ludzie, którzy od godziny albo kilkudziesięciu minut oczekiwali przed głównym wejściem do starej biblioteki uniwersyteckiej, nie zostali wpuszczeni. Wewnątrz, na sali, zgromadzono inną publiczność i nie były to osoby przypadkowe. Te z ulicy- po prostu pocałowały klamki. Adrian, którego przepytywałem, odczekał 40 minut, od 19.30, będąc blisko drzwi . I nic. Donosił o wchodzeniu grup młodych sympatyków Komorowskiego w sztabowych koszulkach bocznym wejściem. W środku ci ludzie rozłożyli swoje transparenty. Stronników innych kandydatów nie wpuszczano. Około 20.10 tłum zrzedniał, ludzie się rozchodzili, debata już trwała.

                                Organizator debaty, stow. „Młoda RP”, podaje iż jest organizacją ponadpolityczną. Choć obchodzili 1989 rok jako rocznicę „odzyskania wolności”, o co można mieć pretensje. Wszak Polska wciąż zaliczana jest do grupy krajów „flawed democracies”- zwichnięte demokracje, demokracje fasadowe (por. Democracy Index czasopisma The Economist)
                                .

                                W pierwszej turze pytań jedynie Janusz Korwin-Mikke mówił o potrzebie zmiany systemu politycznego. Komorowski twierdził że szuka kompromisu. Waldemar Pawlak stawiał na innowacyjność, Olechowski twierdził że jest kandydatem który najwięcej uwagi poświęci obywatelom, nie partiom. Chce też szanować wszystkich obywateli.

                                W pytaniu o wykorzystanie władzy prezydenckiej, Janusz Korwin-Mikke mówi że rolą prezydenta jest „blokować głupoty tworzone przez parlament”. Wg Komorowskiego zaś prezydent jest strażnikiem ładu konstytucyjnego i osobą łączącą całe społeczeństwo. O „figurze łączącej naród” wspomniał też Kornel Morawiecki.

                                W polityce zagranicznej- Korwin-Mikke zapowiada zablokowanie dołączenia Polski do strefy euro (Eurolandii, jak wspomniał). Komorowski mówi o sukcesie polskiej polityki ostatnich dwóch dekad (?). Ziętek chce integracji z nowymi potęgami gospodarczymi- Indiami i Chinami. Kornel Morawiecki uważa że polska nie odzyskała pełnej niepodległości i powinna być łącznikiem między wschodem a zachodem. Andrzej Olechowski chciał poprawy stosunków z sąsiadami, zwłaszcza z Niemcami i Rosją. A.Lepper krytykował udział Polski w operacjach wojennych w Iraku i Afganistanie. B. Ziętek nazwał te wojny „wojnami o surowce”.

                                W Polityce bezpieczeństwa- A. Olechowski chce odbiurokratyzować i zmodernizować polskie siły zbrojne. Morawiecki wskazuje na brak odpowiedniej hierarchii w wojsku, Lepper nie wierzy w lojalność partnerów z NATO i twierdzi że Polska powinna być w stanie obronić się sama, zaznaczając że pozostając w sojuszu. Korwin-Mikke twierdzi że karta NATO wcale nie gwarantuje nam bezpieczeństwa. Co najmniej połowa wojska winna brać stale udział w operacjach wojennych, by nabrać wprawy. Komorowski zaś mówi o szacunku należnym polskiej armii, mówi też o zmianach w strukturze kadrowej i zakupach uzbrojenia. Marek Jurek mówi o samodzielności wojskowej Polski.

                                W pytaniu o wizję szkolnictwa wyższego zarówno Jurek jak i Komorowski opowiedzieli się za bezpłatnymi studiami wyższymi na państwowych uczelniach. Korwin-Mikke stwierdził że szkoły państwowe to nieuczciwa konkurencja. Wg niego spadek poziomu studiów jest katastrofalny, a zle uczelnie muszą splajtować. Ziętek opowiedział się za bezpłatną edukacja dla wszystkich oraz stwierdził że państwo musi tworzyć miejsca pracy by powstrzymać emigrację najlepszych.



                                Ciąg dalszy relacji nastąpi.

                                Relacja w oparciu o materiały stow. Młoda RP

                                Fot. Zdjęcie z komentarza internauty Cerbera- stronnicy Komorowskiego podczas debaty:

                                http://rasfufu.salon24.pl/192382,relacja-z-debaty-na-uw

                                Comorra

                                I EDYTKA:

                                I lżyli długo i szczęśliwie…
                                Rafał Ziemkiewicz 10-06-2010, ostatnia aktualizacja 10-06-2010 11:09

                                „Sondaże przynoszą niepokojące wieści, rośnie poparcie dla Jarosława Kaczyńskiego… eee, to znaczy, niepokojące dla kandydata Platformy wieści…” − tymi słowami powitał mnie przy śniadaniu dziennikarz pewnej komercyjnej całodobowej stacji informacyjnej, relacjonującej wybory obiektywnie i rzetelnie, bez angażowania się po żadnej ze stron.

                                Wieści zaiste niepokojące: sondażowa przewaga Bronisława Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim stopniała do zaledwie sześciu procent!

                                Wstaję i już wiem, że zaraz się zacznie. Na salonach, oczywiście, nie wolno kwestionować sondaży, bo to oszołomstwo, ale jeśli sondaże przyznają ich kandydatowi zwycięstwo z przewagą mniejszą niż dziesięć procent, to zaczyna się histeria. Przy sześciu procentach możemy spodziewać się początków amoku.

                                I faktycznie. Znajduję w sieci wypowiedź Zbigniewa Hołdysa. Znany artysta, aby pokazać, że świat kultury stoi murem za partią reprezentującą wyższe wartości, nazywa Kaczyńskiego „ponurym ch…”. I dodaje „parszywego posrańca”, który „narobił gnoju w relacjach między Polakami” i należy go „wystrzelić w kosmos”
                                .

                                Poznać kandydata po autorytetach, które go wspierają. „Inteligentna ironia” Bartoszewskiego i Wajdy najwyraźniej okazała się dla wyborców, o których walczy kandydat „Polski jasnej” zbyt inteligentna, więc do boju ruszają autorytety młodsze, posługujące się językiem bardziej zrozumiałym dla młodzieży. Kuba Wojewódzki również porzuca cięte, intelektualne riposty w rodzaju „w Krakowie przybywa miejsc, wartych omijania szerokim łukiem”. Wyzwania naszych czasów każą się wypowiadać prosto, jak to mówiły autorytety stalinowskie (czyli te same, tylko znacznie młodsze) − „po robociarsku”. „Nie głosuj na buraka!” − wzywa szołmen, na co dzień pozujący na ziomala, co to cznia politykę jako taką i polityków w ogólności, choć zdaniem Grzegorza Schetyny mający jako współpracownik sztabu wyborczego swój udział w wielkim sukcesie PO w roku 2007.

                                Ciekawe, kogo może mieć Wojewódzki na myśli? Gdyby traktować poważnie jego bełkoty, to za buraka musi uważać wąsatego dziadka z dwururką, piątką dzieci i żoną zadbaną inaczej, plotącego o patriotyzmie, sarmackich przodkach, kresach i innych obciachach. Skądinąd można jednak sądzić, że to właśnie ów dziadek obu wyliniałym rockmanom imponuje.

                                To szczególna cecha kampanii PO. Na tuskowy awatar wybrano człowieka, który ma się kojarzyć z dawną Polską, dworkiem, tradycją, rodziną etc. Ale zajadle wspierają go ludzie, którzy bynajmniej się z tym zestawem wartości nie kojarzą, wręcz przeciwnie, zwykli po nich jeździć jak po przysłowiowej burej suce. Są tylko dwa możliwe wyjaśnienia: albo ich liberalno-lewicowy imidż jest zwykłym picem, modą, w istocie zaś są zwykłymi konformistami, czapkującymi władzy, bo władza rozdaje miejsca w ramówce gwarantujące wielką oglądalność, pieniądze z PiSF czy inne granty, a dobrze przez nią widziani ludzie kultury mogą liczyć na niemieckie stypendia i nagrody − albo też wiedzą doskonale, iż obce im wartości są w wypadku Drogiego Bronisława II propagandowym kitem, zwykłym mamieniem ciemnego ludu, który jest u nas katolicki, patriotyczny i prorodzinny, i żeby wydrwić jego głosy trzeba ściemniać. Trzeciej możliwości nie ma
                                .

                                Na deser mogliśmy sobie tego dnia obejrzeć po raz kolejny Palikota, mimo wszelkich montażowych sztuczek komercyjnej i niezaangażowanej telewizji po raz kolejny dostrzegając jego świńską twarz (lepiej widoczną w obszerniej cytujących „Wiadomościach”) oraz szalonego marszałka Niesiołowskiego u Moniki Olejnik, którą swą furią ustawił w nietypowej dla niej pozycji obrończyni PiS. Niesiołowski powtarzał w kółko swą mantrę, że „Pospieszalscy, Wildsteiny i Ziemkiewicze” to „szczekacze pisu”, którzy są znacznie bardziej agresywni, właściwie tylko oni są agresywni, bo po stronie PO żadnej agresji nie ma, przeciwnie, jest ręka wyciągana do zgody. Nie odniósł się w żaden sposób do uwag pani redaktor, iż na Wildsteina, Ziemkiewicza i Pospieszalskiego PiS wpływu nie ma, natomiast Palikot jest wiceprzewodniczącym klubu poselskiego PO i szefem jej regionalnej struktury.

                                Można by dodać Kutza, Nowaka, członków komitetu honorowego i samego kandydata, jak również zwrócić uwagę na fakt, że żaden z polityków PiS nie próbował obciążyć Komorowskiego odpowiedzialnością za osoby takie, jak panie z Krakowa, które demolowały wieńce i znicze żałobne „ze złości” że Kaczyńskich pochowano na Wawelu, czy inni tego rodzaju wandali, którzy podobnych ekscesów się dopuścili. Że salony, które takiego wstrząsu doznały słysząc wypowiedzi przypadkowych osób o krwi na rękach Tuska, nie protestują, gdy znani politycy, z nazwiskami, powtarzają, jakoby Kaczyński miał na rękach krew Barbary Blidy. Można by też spytać, kiedy i gdzie, na przykład, „Pospieszalscy, Ziemkiewicze i Wildsteiny” nazwały p. o. kandydata „ponurym ch…” albo nawet znacznie, znacznie łagodniej, powiedzmy, mordercą zwierząt futerkowych? Można by, ale z dawna już wiadomo, że „na Putramenta szkoda atramenta”, a na Niesiołowskiego żal by było nawet substancji znacznie tańszych.

                                Wybory się zbliżają, wyniki sondaży ulegają korekcie do przewidywanego wyniku rzeczywistego głosowania, można się więc spodziewać, że amok platformersów i wspierających ich celebrytów intelektu będzie narastał. Ciekawe, jakiej to jeszcze − mówiąc językiem profesor Janion − „transgresji” dokonają oni, gdy „trumienny upiór polskiego patriotyzmu” (copyright by Paweł Huelle, krytykapolityczna.pl 2010) wzrośnie w siłę jeszcze bardziej?

                                Miało być jak w bajce: wygrali, przez poparcie, słusznych kandydatów, obie izby parlamentu i prezydenturę, i pławiąc się w grantach, nagrodach i laudacjach lżyli długo i szczęśliwie pokonanych oszołomów… A tu coraz bardziej prawdopodobne się staje, że z tego snu spełnią się tylko obelgi, i to bynajmniej nie jako radosne opluwanie prawych Polaków, gnojonych i rugowanych z życia publicznego, jak w ostatnich latach, tylko jako bezsilne zgrzytanie zębów pseudoelity kopniętej przez naród w de.
                                http://www.rp.pl/artykul/2,492066.html
                                Ostatnio edytowany przez Foxx; [ARG:4 UNDEFINED].
                                My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X