Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Zamieszczone przez Fizi Zobacz posta
    http://www.dziennik.pl/polityka/wybo...l_odwazny.html

    myślę, że najlepszym ruchem sztabu Kaczyńskiego w odpowiedzi na te pytania byłoby uroczyste wręczenie przy fleszach i kamerach Panom Nowakowi i Komorowskiemu wydruku z wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Jaros%C...Kaczy%C5%84ski , z której tak chętnie przecież korzystają
    Ja bym te same pytania zadał Sławomirowi Nowakowi. No, może zamiast pytania o wykształcenie, spytałbym, w jakich partiach do tej pory służył.

    I zgodnie z preferencjami swojego kandydata i pana, za wikipedią:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82awomir_Nowak

    "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
    Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
    Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
    Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
    "
    Janusz Waluś - czekaMY!

    Komentarz


    • Zamieszczone przez Fizi Zobacz posta
      akurat to nie jest prawda: vide zniesienie wiz choćby dla Czechów czy Greków - porozumienia w tych sprawach osiągnięto w drodze negocjacji rządów tych poaństw z rządem US, a nie z powodu jak to sugerujesz automatycznego ogłoszenia spełniania jakichś z góry określonych przesłanek
      Częściowo masz rację, nie wiedziałem tez, że w USA weszły nowe przepisy, moja powyższa informacja miała też inna nieścisłość: Chodziło nie o odsetek naruszeń reżimu wizowego ale odsetek odmów wydania wizy w danym kraju i wynosił on nie 5 ale 3% - ostatnio podniesiono to do 10% co umożliwiło ustanowienie ruchu bezwizowego z Czech, Węgier i Grecji. Okazuje się tez, że rząd USA wcale nie jest zobligowany do automatycznego zniesienia wiz dla kraju spełniającego kryteria - ich spełnienie jedynie pozwala zacząć rozmowy na ten temat - samo zniesienie jest uznaniowe

      Podniesienie normy do 10% odmów okazało się jednak podniesieniem zbyt małym dla Polaków - u nas odrzucany jest co czwarty wniosek (edit: co piąty). Kryteria przyznawania poszczególnych wiz do USA nie są mi znane.
      Ostatnio edytowany przez Nazgul; [ARG:4 UNDEFINED].
      From flood into the fire
      One thousand voices sing
      We're in this together
      For whatever fate may bring

      Komentarz


      • http://www.rp.pl/artykul/490249_Pete...dowodzona.html

        Komentarz


        • Marszałek Sejmu ma język swawolny
          giętki i skoczny jak konik polny
          kręci bon-moty niczym kiełbasy
          genialny sposób by porwać masy.

          Gafy, dowcipy i palikoty
          sekretna broń na wszelkie kłopoty
          stosując taką regułę starą
          robi krajanom z mózgu makaron.

          Gdy woda grozi, po nim to spływa
          wzruszeniem ramion żywioły zbywa
          moc i potęga z wąsa bijąca
          żaden niepokój lica nie zmąca.

          Do Belwederu w wybory stając
          myśli do siebie: „żyrandol nie zając!”
          traktując wszystko serio na poły
          leci do celu… na drzwiach od stodoły.



          Nastrój sieci dobrze skomentował RAZ(jak zwykle):
          Po czym poznać, że Bronisław Komorowski zaraz palnie coś niemądrego? Po tym, że otwiera usta.

          Aktualizuję kawał z długą brodą, ale, przyznają państwo, pasuje jak ulał. Mniejsza o mnie; od tygodni obserwuję, jak przerabianiem kawałów i wymyślaniem nowych zabawia się cała rzesza ukrywających swą tożsamość internautów. Jeśli w polskim społeczeństwie coś się ostatnimi czasy zmieniło, to zmieniło się właśnie tam, w sieci.

          Jeszcze parę miesięcy temu jedynym zauważalnym obiektem kpin byli bracia Kaczyńscy. No, ewentualnie Lepper, Giertych i Rydzyk, ale głównie Kaczyńscy. Mędrkowie z salonowych mediów pouczali wtedy, że to dlatego, iż PO po prostu nie jest śmieszna, w przeciwieństwie do PiS. No i masz ci los; nie sposób znaleźć dziś w sieci żadnego nowego fotomontażu czy filmiku kpiącego z tego rzekomo tak oczywistego obiektu żartów. Pewien tygodnik, przyrządzany pod gust ludzi, którzy przy czytaniu poruszają ustami, wyrzucił nawet na okładkę zapowiedź “najnowszych dowcipów o Kaczyńskim”. I nic. Dowcipy o “hodowcy zwierząt futerkowych” jakoś nie chwytają.

          Za to szyderstw z PO, jej kandydata i autorytetów zatrzęsienie – niektóre robione naprawdę z talentem, jak filmiki “ministerstwa prawdy” czy przerobiony metodą Jacka Fedorowicza wywiad TVN 24, w którym Władysław Bartoszewski opowiada, jak stryjeczny brat jego babki szedł do Pacanowa, żeby się podkuć. Ciekawe, jak sam Fedorowicz (który z wiekiem z kontestatora stał się salonowcem) zareagował na zastosowanie jego pomysłu do tak niewyobrażalnej jeszcze niedawno profanacji.

          W każdym razie to coś znaczy. Podobnie jak dane ZKDP, że po katastrofie smoleńskiej wzrosła sprzedaż wszystkich gazet, i tylko “Gazety Wyborczej” spadła. Nie chcę przesądzać co to znaczy. Zobaczymy już za dwa tygodnie.
          http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/0...ach-i-w-sieci/

          Komentarz


          • My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

            Komentarz



            • Monika Olejnik: : A kto podpowiedział Bronisławowi Komorowskiemu to, że gaz łupkowy wydobywa się metodą odkrywkowką?

              Sławomir Nowak: : Gaz łupkowy wydobywa się metodą odwiertów i to Bronisław Komorowski...

              Monika Olejnik: : Ale powiedział, że odkrywkową.

              Sławomir Nowak: : To Bronisław Komorowski miał na myśli, mówił...

              Monika Olejnik: : Nie, nie miał, nie można mieć na myśli...

              Sławomir Nowak: : Nie, ja byłem na tym spotkaniu pani redaktor. Pewnie w odróżnieniu....

              Monika Olejnik:
              : Ale powiedział, że metodą odkrywkową.

              Sławomir Nowak: : Nie, powiedział tak, dokładnie na pytanie jednej ze studentek:

              Monika Olejnik: : "Może się zniszczyć krajobraz przez to, że gaz wydobywa się metodą odkrywkową"

              Sławomir Nowak: : Dlatego, że dokonuje się kilka tysięcy odwiertów, w odległości kilku metrów od siebie.

              Monika Olejnik: : Ale to nie jest metoda odkrywkowa.

              Sławomir Nowak: : No dobrze, nie jest to metoda wprost odkrywkowa, tak jak się mówi, że zrzuca się...
              Monika Olejnik: : to w ogóle nie jest metoda odkrywkowa.

              Sławomir Nowak: : To jest metoda odkrywkowa, bo żeby coś znaleźć trzeba najpierw odkryć.
              Monika Olejnik: : Nie, no o czym pan mówi.

              Sławomir Nowak: : Żeby coś wydobywać trzeba najpierw odkryć.

              Monika Olejnik: : Gdyby wydobywać gaz łupkowy metodą odkrywkową to by ten gaz się ulotnił, to się inaczej robi, robi się najpierw pionowo, potem poziomo, potem się wpuszcza ...

              Sławomir Nowak: : Widzę, że teraz wszyscy są specjalistami od wydobywania gazu. To jestem zbudowany, że jesteśmy narodem takich specjalistów.
              Fragment wywiadu Olejnik z Nowakiem.

              Tu całość:

              http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,tit...wiadomosc.html

              Komentarz


              • Fizi o tym pisał kilka postów wyżej
                jest cynizm w skurwysynach...

                Komentarz


                • "Żołnierze WSI nie będą głosować czwórkami, ale Komorowski ma mój głos i środowiska WSI, bo kategorycznie był przeciwny likwidacji WSI. Otworzę szampana, gdy wygra" – powiedział w wywiadzie dla „Polski. The Times” Marek Dukaczewski, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych, szkolony przez GRU w Moskwie.

                  Wspomniany wywiad udzielony przez Marka Dukaczewskiego jest deklaracją poparcia Komorowskiego przez całe środowisko Wojskowych Służb Informacyjnych. Nie jest to poparcie bezinteresowne – ludzie związani z tą formacją chcą wrócić. Wprawdzie nie do czynnej służby, ale jako szeroko rozumiane zaplecze eksperckie prezydenta Bronisława Komorowskiego.


                  – Gdyby ktokolwiek chciał skorzystać z naszej rady, z naszych opinii czy ekspertyz, absolutnie jesteśmy otwarci, żeby taką wiedzą służyć – stwierdził Marek Dukaczewski."
                  "Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy ich nękać tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym."

                  Israel Singer na Światowym Kongresie Żydów

                  Komentarz


                  • Może bardziej nadaje się do 'linki, fotki...', ale wrzucam tu: ( fragment wywiadu z Palikotem, całość tu )

                    Dlaczego Komorowskiemu przytrafia się tyle gaf, wpadek i potknięć w tej kampanii?

                    - Bo jest prawdziwym, a nie sztucznym człowiekiem.

                    Tylko prawdziwym zdarzają się gafy?

                    - Tak.

                    Jak Lechowi Kaczyńskiemu zdarzały się wpadki czy gafy, to pan go wysyłał do psychiatry.

                    - Owszem, pewnego typu wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego wskazywały na pewien rodzaj jakiejś psychicznej niesubordynacji, czego nie można powiedzieć o Bronisławie Komorowskim.

                    Jak kandydat na prezydenta może strzelać sobie w stopę i Polsce w stopę dywagacjami o gazie łupkowym, który zniszczy polski krajobraz? Jak może nie wiedzieć, kogo zgłasza na prezesa NBP? Jak może nie wiedzieć, co konstytucja mówi o stanie klęski?

                    - Niech pan nie przesadza. Po pierwsze, jeżeli chodzi o kandydata na prezesa Narodowego Banku Polskiego, to Marek Belka pełnił tę funkcję w ONZ wcześniej.

                    Ponad półtora roku temu.A ktoś, kto popełnia tyle gaf, nadaje się na prezydenta?

                    - Nadaje się.

                    Bo jest prawdziwy?

                    - Jest prawdziwy, autentyczny.

                    A jak zostanie prezydentem i będzie popełniał te gafy? Będzie prawdziwy, autentyczny i straszny.

                    - Nie będzie popełniał tych gaf, bo się wyszumi teraz. Każdy prawdziwy człowiek, każdy kawaler przed ożenkiem musi się wyszumieć i to jest właśnie przypadek tych gaf Bronisława Komorowskiego.

                    59 lat na wyszumienie się chyba...

                    - Nie popełnia gaf tylko ktoś, kogo podejrzewamy o to, że jego nawet najbardziej niezręczne wypowiedzi są prawdziwe.
                    Komentarz chyba zbyteczny
                    Ostatnio edytowany przez b.; [ARG:4 UNDEFINED].

                    Komentarz


                    • Cytat:
                      Czas przestać udawać, że mamy sprawne wojsko. Katastrofa smoleńska oraz powódź wykazały wszystkie słabości polskiej armii – pisze były dowódca GROM Sławomir Petelicki

                      To nie piloci Tu-154 są winni katastrofy pod Smoleńskiem, ale minister obrony narodowej Bogdan Klich, który zostawił ich bez wsparcia i pomocy, tak jak rok temu śp. kapitana Daniela Ambrozińskiego, którego patrol Talibowie bezkarnie ostrzeliwali przez sześć godzin.

                      Państwo, które nie potrafiło zapewnić ochrony swojemu prezydentowi, ministrom i najwyższym dowódcom wojskowym (czyli znaczącej części infrastruktury krytycznej tego państwa), nie zdało egzaminu. Wmawianie Polakom, że państwo zdało egzamin, a zawiniła pogoda, piloci, lotnisko w Smoleńsku i Kancelaria Prezydenta, kompromituje nas nie tylko w oczach sojuszników w NATO i Unii Europejskiej, ale przed całym światem.

                      "Warto się zastanowić, ile koni, krów i innych zwierząt domowych mogłyby uratować amfibie, które musiały transportować terenowe bmw premiera, szefów MSW i MON"

                      W 1990 roku oficerowie b. wywiadu PRL uratowali w Iraku życie amerykańskim oficerom CIA i DIA. Z wdzięczności za ten spektakularny akt odwagi i profesjonalizmu rząd USA (tajna dyrektywa prezydenta) nie tylko zmniejszył nasze długi o 20 miliardów dolarów i udzielił pomocy przy tworzeniu jednostki GROM, ale także przez ponad dziesięć lat uczył kolejne rządy RP zarządzania w sytuacjach kryzysowych i ochrony infrastruktury krytycznej państwa. Zdaniem Amerykanów było to niezwykle ważne dla ładu demokratycznego wolnej Polski. Nasz strategiczny partner wiedział, co mówi! My na to odpowiadaliśmy, że polski lotnik potrafi latać na drzwiach od stodoły, a procedury Ministerstwa Obrony Narodowej są najlepsze i mogą się ich uczyć inne resorty!

                      W tym tekście chciałbym skupić się wyłącznie na ochronie najwyższych dowódców naszego wojska. Zwracam uwagę na następujące fakty:

                      to minister Obrony Narodowej dysponuje samolotami CASA, Jak-40 i Bryza, mającymi między innymi służyć do transportu najwyższych dowódców (tym uzasadniał Bogdan Klich kupno samolotów Bryza po katastrofie samolotu CASA). Dysponuje też pilotami wojskowymi, technikami lotniczymi mogącymi sprawdzić i w razie potrzeby odpowiednio przygotować polowe lotnisko A i lotniska zapasowe dla najważniejszych delegacji.

                      To w dyspozycji ministra obrony narodowej jest Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Żandarmeria Wojskowa, do obowiązków których należy ochrona najwyższych dowódców naszego wojska. Dla wszystkich specjalistów (z wyłączeniem tych od propagandy) oczywiste jest, że ekipy SKW i Żandarmerii Wojskowej powinny znajdować się na lotnisku w Smoleńsku i lotnisku wybranym jako zapasowe przed przylotem delegacji, a nie wieczorem po porannej katastrofie!

                      Nie ma takich cudów techniki, które pozwoliłyby prawidłowo zabezpieczyć rządowe telefony satelitarne, laptopy i telefony ofiar katastrofy, do której doszło rano, jeśli się przybywa na jej miejsce wieczorem. A zabezpieczenie tych urządzeń jest bardzo ważne, bo aby w inny sposób zdobyć znajdujące się na nich dane, obcy wywiad musiałby pracować wiele lat.

                      Nie brnijmy więc dalej w ten ślepy zaułek, nie opowiadajmy, że NATO nie ma procedur bezpieczeństwa, nie mówmy, że dyskutowanie nad przyczynami katastrofy jest dolewaniem oliwy do ognia i kampanią wyborczą.

                      Dzięki zaufaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego mogłem w 1990 roku nie tylko zacząć tworzyć GROM, ale przejść kilkuletnie szkolenie, na które rządy USA i Wielkiej Brytanii wydały ponad milion dolarów. To dzięki zdobytym wtedy umiejętnościom w zakresie zarządzania ryzykiem, ochrony infrastruktury krytycznej państwa i zarządzania w sytuacjach kryzysowych mogłem przez ostatnie osiem lat pracować jako doradca strategiczny prezesa globalnej korporacji amerykańskiej. Także z tego powodu czuję się zobowiązany pomagać społecznie Polsce. Dlatego po katastrofie przekazałem moje przemyślenia premierowi oraz posłom, a teraz zwracam się do czytelników „Rzeczpospolitej”.

                      W 1920 roku wielkie zwycięstwo Polaków nad Armią Czerwoną przeciwnicy marszałka Józefa Piłsudskiego nazwali cudem nad Wisłą, choć to nie był cud. To było skoordynowane, przemyślane działanie bohaterskich profesjonalistów. Wybitni polscy matematycy rozszyfrowali system łączności wroga, dzięki czemu polskie dowództwo mogło wyprzedzać ruchy Armii Czerwonej na froncie o długości 700 km.

                      Pomagało wtedy całe społeczeństwo czujące, że jest dobrze dowodzone. Żołnierz w czasie wojny, tak jak strażak, policjant i ochotnik w czasie klęski żywiołowej, ma niezbywalne prawo być dobrze dowodzonym. Jednak gdyby nie ostatnia katastrofa, to oszukiwane przy pomocy piarowskich sztuczek społeczeństwo nie dowiedziałoby się pewnie o rozmiarach aroganckiego nieudacznictwa władzy.

                      Redaktor naczelny bardzo popularnego wśród młodzieży, żołnierzy zawodowych i miłośników wojskowości miesięcznika „Komandos” Andrzej Wojtas w ostatnim edytorialu pisze: „Historia wojskowości nie odnotowuje takiego przypadku, aby w ciągu dwóch lat w wyniku dwóch niemal takich samych incydentów, jakaś armia straciła wpierw wszystkich dowódców sił lotniczych, a następnie wszystkich głównodowodzących. Arabskie przysłowie powiada, iż tylko dureń potyka się dwa razy o ten sam kamień (...). Z całą pewnością jako naród i społeczeństwo zasługujemy na znacznie lepiej skonstruowane państwo i armię. Żądamy tego od całej (zdziesiątkowanej) klasy politycznej. Jeśli owego oczekiwania obecni politycy szybko nie spełnią, to niech się idą bujać na zieloną trawkę, tam będą mogli do woli pogrywać w szmaciankę”.

                      Obydwoma rękami podpisuję się pod słowami redaktora Wojtasa, napisanymi jeszcze przed powodzią. A wielka powódź potwierdza, że nasi politycy, na czele z premierem Donaldem Tuskiem, nie wyciągnęli żadnych wniosków z katastrofy pod Smoleńskiem i brną dalej w ślepą uliczkę. W liście do premiera, który wysłałem w nocy po zakończeniu żałoby narodowej, sugerowałem między innymi przywrócenie na stanowisko szefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa doktora Przemysława Guły, po którego skandalicznym zwolnieniu odeszło z tego centrum na znak protestu dziesięciu najlepszych w Polsce specjalistów od zarządzania w sytuacjach kryzysowych.

                      Premier tę szczerą radę zignorował. Gdyby z niej skorzystał, mógłby już w piątek, 14 maja, zacząć profesjonalną akcję zapobiegawczo-ratowniczą. Specjaliści z Rządowego Centrum Antykryzysowego zamiast wydawać uspokajający komunikat, że nie ma zagrożenia powodzią, przygotowaliby mu raport, na podstawie którego rozdzieliłby zadania i obowiązki pomiędzy ministrów spraw wewnętrznych i obrony Narodowej.

                      W czasie tak wielkiej powodzi te dwa ministerstwa muszą ze sobą ściśle współpracować, uzupełniając się i wspierając nawzajem. Ktoś musi jednak pracę tych resortów skoordynować, i od tego właśnie jest prezes Rady Ministrów. W Wielkiej Brytanii raz do roku odbywają się ćwiczenia antykryzysowe pod przewodnictwem premiera. Po 11 września bywało, że takie ćwiczenia odbywały się nawet dwa razy w roku.

                      Elementarną zasadą jest, że premier i ministrowie kierują akcją ratowniczą ze sztabu. Na miejsce kataklizmu wolno im przyjechać dopiero po zakończeniu tragedii, żeby ocenić straty. Przyjazd w czasie akcji ratowniczej ma charakter czysto piarowski i dezorganizuje pracę miejscowych służb ratowniczych, które zamiast zajmować się ratowaniem dobytku mieszkańców, w tym ich zwierząt, muszą zajmować się premierem i jego świtą. Wystarczy się zastanowić, ile koni, krów i innych zwierząt domowych mogłyby uratować amfibie przewożące terenowe bmw premiera, ministra spraw wewnętrznych i ministra obrony narodowej.

                      Użycie w pierwszym etapie katastrofy tylko 700 żołnierzy i brak ciężkich śmigłowców przystosowanych do przenoszenia specjalnych wielkich worków z gruzem, które mogą szybko uszczelnić duże wyrwy w przerwanych tamach, stanowić może nawet podstawę do wnioskowania o postawienie przed Trybunałem Stanu odpowiedzialnego za to ministra.

                      Ale czego można się spodziewać po członku rządu, który nie wiedział nawet, że przed przylotem do Smoleńska najwyższych dowódców Wojska Polskiego powinien znajdować się tam zespół składający się z ekspertów lotniczych od naprowadzenia samolotu na lotnisko polowe oraz oficerów Kontrwywiadu i Żandarmerii Wojskowej? Taki sam zespół powinien znajdować się na lotnisku zapasowym. Wtedy piloci nie byliby pod tak niewyobrażalną presją. Generałowie powinni byli lecieć kilkoma samolotami CASA, których wojsko ma przecież 11!

                      Czas przestać udawać, że mamy sprawne wojsko. Gdy Romuald Szeremietiew mówił kiedyś, że dla bezpieczeństwa obywateli potrzebne są śmigłowce, a nie samoloty F-16, po prostu go zniszczono. Brał w tym udział obecny kandydat na prezydenta Bronisław Komorowski.

                      To Komorowski jako minister obrony narodowej obniżył pensję komandosów GROM i zaakceptował wykreślenie z etatu jedynych w naszych Siłach Zbrojnych pilotów śmigłowców przeszkolonych w USA do nocnych lotów na niskich wysokościach. W wyniku tej decyzji odeszło z GROM kilkudziesięciu świetnie wyszkolonych specjalistów.

                      Wcześniej Bronisław Komorowski próbował przekazać GROM pod dowództwo gen. Jerzego Słowińskiego – szefa Żandarmerii Wojskowej, z którym polował na terenie zamkniętego ośrodka wojskowego Omulew. A generał Słowiński, powołując się na decyzję ministra Komorowskiego, zażądał od dowództwa GROM zaprezentowania sobie karabinów snajperskich, bo chciał sprawdzić, czy nadają się one do polowań.

                      W koszmarnym współzawodnictwie o to, kto bardziej zaszkodził naszym Siłom Zbrojnym, Bronisław Komorowski pozostaje jednak daleko w tyle za obecną ekipą rządzącą z ministrem Bogdanem Klichem.

                      Rok temu, po bohaterskiej, ale niepotrzebnej śmierci kapitana Daniela Ambrozińskiego w Afganistanie, premier miał szansę skorzystać z rad wybitnego dowódcy generała Waldemara Skrzypczaka, który ostrzegał, że biurokratyczny beton w wojsku może doprowadzić do kolejnej katastrofy. Jednak wtedy generała zakrzyczano, twierdząc, że naruszył świętą zasadę cywilnej kontroli nad wojskiem. To pewnie dlatego żadnemu z najwyższych dowódców wsiadających na pokład tupolewa nie przyszła do głowy myśl, że powinni polecieć innymi samolotami. Śp. kapitan Daniel Ambroziński ze swym patrolem był pozostawiony bez pomocy tak samo jak piloci samolotu Tu-154 lecącego do Smoleńska.

                      Największym bogactwem Polski jest świetnie wykształcone pokolenie młodych ludzi, które myśli zupełnie inaczej niż ludzie skażeni programem „BMW” (bierny, mierny ale wierny). Młodych jest ponad 13 milionów i to oni wprowadzą nas w złotą dekadę. Aż przyjemnie jest z nimi rozmawiać, gdyż myślą kategoriami państwa, a nie partii politycznej. To oni przed kilkoma laty odsunęli od władzy PiS, między innymi wysyłając esemes o treści „schowaj babci dowód”. Teraz wysyłają esemesy: „przebrała się miarka, głosuję na Jarka”, „wolę Jarka z kotem niż Bronka z Palikotem” i – najwięcej mówiący – „oni myślą, że my nie myślimy, a my wiemy, co oni o nas myślą”.

                      Tym młodym ludziom nie podobają się ani „chłopcy z ferajny”, ani zakładające komitet ich obrony „towarzystwo wzajemnej adoracji”. Na szczęście osoby niezależne, do niedawna należące do towarzystwa wzajemnej adoracji, pod wpływem nieprofesjonalnego prowadzenia akcji ratowniczej przy powodzi przechodzą na stronę ludzi dobrej woli. Wybitny satyryk rozesłał ostatnio esemes o następującej treści: „dobry Niemiec, u którego od 13 lat jestem dozorcą, doradza, żeby pochwalić się sukcesem w walce z powodzią, zanim powodzianie się zorientują, że nie ma obiecanych im pieniędzy. Pomóżcie proszę”.

                      Ten żartobliwy esemes chyba potraktował poważnie nowy redaktor naczelny tygodnika „Wprost” Tomasz Lis. Pierwszy wychwalał w mediach znakomitą koordynację wszystkich służb walczących z powodzią, a drugi w edytorialu napisał: „Zauważamy więc na dzień dobry, że premier Tusk odrobił lekcję Włodzimierza Cimoszewicza i zdał egzamin powodziowy”.

                      Pewien wybitny muzyk napisał do mnie: „Czas skończyć z nazywaniem ludzi krytykujących nieudacznictwo władzy pisiorami (czyli zwolennikami PiS). Ja nigdy nie będę popierał PiS, ale jak patrzę na arogancję i niereformowalność Klicha, zagłosuję na Jarka!”.

                      Dlaczego w ostatnim czasie poparcie Jarosława Kaczyńskiego tak bardzo wzrosło wśród młodego pokolenia? Nie dlatego, że polubili oni PiS, ale dlatego, że wiedzą, co to jest audyt zewnętrzny i czym grozi sytuacja, gdy z jednej partii będą prezydent i premier. Głęboko wierzę, że w nowym parlamencie, tak jak to ma miejsce w Wielkiej Brytanii, pokolenie ludzi ukształtowanych po 1989 będzie miało tak silną pozycję, że nie będzie można zbudować rządu bez ich udziału. Bo tylko oni mogą wprowadzić nas w złotą dekadę i zahamować tragiczną spiralę aroganckiego nieudacznictwa.

                      Ci młodzi ludzie świetnie rozumieją, że dla bezpieczeństwa naszych obywateli najważniejsze są profesjonalne szpitale, dobre drogi, obrona terytorialna (zbudowana na wzór państw skandynawskich) i różne rodzaje śmigłowców, a nie kadłub korwety Gawron, który zamiast 300 milionów, kosztował 1 miliard 200 milionów złotych i nie nadaje się nawet do pocięcia na żyletki.

                      Tragicznym symbolem nieudolności władzy są zdjęcia pokazywane w TVN 24. Na pierwszym samotna kobieta klęczy i modli się przy przerwanej tamie, a na drugim czterech żołnierzy na łodzi kręci się wkoło, bo każdy wiosłuje w inna stronę, a mieszkańcy, których mają ratować, krzyczą „O rany! Oni nie umieją wiosłować! Za chwilę rozwalą nam płot!”.

                      Sowicie opłacani specjaliści od piaru ministra obrony narodowej Bogdana Klicha doradzili mu, żeby jak najczęściej pokazywał się na terenach zalanych wodą w towarzystwie generałów. Jako piarowcy nie muszą oni wiedzieć, że robiący tło ministrowi dowódca Wojsk Lądowych i szef Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych powinni w tym czasie dowodzić żołnierzami. Nikt nie potrafił też wyjaśnić, co na miejscu katastrofy robił kilkakrotnie generał Gruszka, szef Dowództwa Operacyjnego odpowiedzialnego za prowadzenie działań wojennych w Afganistanie.

                      Całkowitą piarowską i organizacyjną klapą dla ministra Klicha okazało się uroczyste powitanie w Morągu 25 maja szkoleniowych wyrzutni rakiet Patriot i obsługujących je amerykańskich żołnierzy. W swoim długim przemówieniu minister Klich przypomniał Amerykanom nasze zwycięstwa pod Grunwaldem, Kircholmem i Wiedniem, a następnie ostrzegł ich, żeby nie nadużywali polskiej gościnności i przestrzegali polskiego prawa. Amerykanie wzięli sobie to do serca i wyjeżdżają już w czerwcu, by wrócić dopiero za trzy miesiące.

                      Prawdziwe problemy ministra zaczęły się, dopiero gdy ambasador USA Lee Feinstein rozpoczął swoje przemówienie. Nadleciał wtedy niezidentyfikowany śmigłowiec Mi-8, który narobił takiego hałasu, że amerykański dyplomata musiał przerwać przemówienie. Minister pytał szefa Sztabu Generalnego, czy wie, co to za śmigłowiec. Generał Mieczysław Cieniuch nie wiedział. Dopiero po dziesięciu minutach oczekiwania ambasador mógł zakończyć swoje przemówienie.

                      Jako następny wystąpił amerykański pułkownik, który chciał podziękować za gościnę i zapewnić, że żołnierze amerykańscy będą przestrzegali polskiego prawa – ale nikt go nie słuchał, bo ktoś dał komendę do defilady i polscy żołnierze zaczęli maszerować. Zdezorientowani Amerykanie podążyli za nimi, a TVN 24 przerwał transmisję.

                      Gdyby to nie dotyczyło polskiego ministra Obrony Narodowej, a happeningu zorganizowanego przez miłośników bobrów i piżmaków, to można by się z tego śmiać. To nie jest śmieszne, ale tragiczne.

                      To z winy obecnego ministra obrony narodowej 1 czerwca w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego 30 oficerów złożyło wypowiedzenia. A w sumie do tego dnia wypowiedzenia w wojsku złożyły ponad 5 tysięcy żołnierzy zawodowych. MON twierdzi, że to efekt plotek i insynuacji. Ale czy z winy plotek i insynuacji nastąpiły także katastrofy CASY, bryzy, mi-24 i tu-154, w których śmierć poniosło 121 osób?
                      Czas kończyć z baranami na forumce

                      Komentarz


                      • masz racje palikot to *****
                        Dziś w Lublinie spotkamy się z Kaczyńskim i przypomnimy jego oszustwa. Nawet jeśli Bronisław Komorowski zadzwoni i poprosi "odwołaj wiec", nie odwołam go - powiedział poseł PO Janusz Palikot w "Kontrwywiadzie RMF FM".

                        - To jest moja samodzielna, demokratyczna decyzja szefa regionu lubelskiego, żebyśmy stanęli w twarz z Jarosławem Kaczyńskim i pokazali całą jego obłudę, jaką jest podróbką Bronisława Komorowskiego - powiedział Palikot. Dodał, że na wiecu przypomniane zostaną kłamstwa Kaczyńskiego dotyczące np. kopalni Bogdanka. - Obiecywał mieszkańcom Lublina, że będzie Bogdanka na giełdzie i nie doprowadził do tego - mówi poseł PO.

                        Zdaniem Palikota, spotkanie w Lublinie będzie kulturalne. - Nie mam zamiaru robić żadnej bijatyki. Apeluję do wszystkich uczestników dzisiejszego spotkania w Lublinie, abyśmy zachowali kulturę, wymienili poglądy i przedstawili dwie podstawowe wizje przyszłej prezydentury Polski: Jarosława Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego - mówił szef lubelskiej PO w RMF FM. dodał, iż wiec odbędzie się pod kontrolą policji, straży miejskiej i wszystkich innych służb porządkowych

                        mam nadzieje że pogonią palikota

                        WHY DUCK DONALD

                        W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca
                        http://www.youtube.com/watch?v=GtRA-...eature=related

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez rolnik Zobacz posta
                          Fizi o tym pisał kilka postów wyżej

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez MAYDAY Zobacz posta

                            mam nadzieje że pogonią palikota
                            to jest właśnie jego intencją, aby "kaczystowscy" siepacze zaatakowali "pokojową manifestację ludu pracującego lubelszczyzny", co natychmiast pokaże jedyna niezależna stacja telewizyjna 24 godziny na dobę
                            "No pasaran!" ???

                            HEMOS PASADO !!!

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez MAYDAY Zobacz posta
                              masz racje palikot to *****
                              Nie *****. To kukiełka mająca na celu skupiać uwagę ciemnej masy żeby ją odwrócić od innych spraw. Na przykład:

                              http://wiadomosci.onet.pl/1612223,2677,1,kioskart.html.
                              From flood into the fire
                              One thousand voices sing
                              We're in this together
                              For whatever fate may bring

                              Komentarz


                              • wrzucajcie artykuły a nie same linki
                                Legia Legia Warszawa

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X