Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Panowie, gdzieś to tu niedawno było, a nie mogę znaleźć... Chodzi mi o porównanie ilości zawetowanych ustaw przez Kaczyńskiego, Kwacha i Wałęse. Jakby ktoś podrzucił, albo linkiem do tematu, albo liczbami. Z góry dzięki.
    ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

    Komentarz


    • Tomasz Lis od dziś jest redaktorem naczelnym tygodnika "Wprost" (AWR "Wprost").
      Wraz z nim do tygodnika przyszli Tomasz Plata, Łukasz Ramlau i Aleksandra Karasińska (ich funkcje zostaną podane do wiadomości w terminie późniejszym). O zmianach poinformował redakcję tygodnika na wtorkowym kolegium Michał M. Lisiecki, prezes AWR "Wprost" i jednocześnie prezes Platformy Mediowej Point Group SA, do której od końca ub.r. należy tygodnik. Podziękował on pełniącej obowiązki redaktor naczelnej Katarzynie Kozłowskiej.

      Tomasz Lis prowadzi obecnie autorski program publicystyczny "Tomasz Lis na żywo" na antenie TVP 2, pisze felietony do "Gazety Wyborczej" i "Polski". Jest stałym komentatorem w Radiu Tok FM.

      Tomasz Plata był m.in. redaktorem naczelnym miesięcznika "City Magazine", szefem działu kultury tygodnika "Newsweek Polska" oraz twórcą i szefem sobotniego "Magazynu", dodatku "Dziennika".

      Łukasz Ramlau był przez wiele lat sekretarzem redakcji w "Gazecie Wyborczej" i redaktorem dodatku "Duży Format".

      Aleksandra Karasińska była m.in. szefową newsroomu "Wydarzeń" w Polsacie, wcześniej pracowała w TVN 24.

      Rozpowszechnianie płatne razem tygodnika "Wprost" w pierwszym kwartale br. wyniosło 79 603 egz. (spadek o 28,54 proc.) – dane ZKDP.

      http://wiadomosci.onet.pl/2175154,32...rost,item.html
      jest cynizm w skurwysynach...

      Komentarz


      • Kolejna medialna barykada zdobyta, teraz we Wprost popłynie jedynie słuszny przekaz.
        Szkoda, czasami można było poczytać.

        Komentarz


        • Smutna to wiadomość. Pomijając dla mnie dziwaczną postać właściciela, swego czasu zebrało się pod tym tytułem wielu niezłych publicystów. Wildstein, Ziemkiewicz, Krasnodębski, Semka, Mazuker&Zalewski + od niedawna fajne teksty amerykańskich dziennikarzy i ekonomistów krytycznie nastawionych do Obamy i Demokratów.

          Pytanie tylko, czy jest na rynku miejsce dla kopii Polityki, Przekroju, Przeglądu i wielu innych lewoskrętnych tytułów. Wydaje mi się, że paroletnia dobra passa Wprostu wynikała z unikalności - był to jedyny duży prawicujący tygodnik. Duży - zestawiając z największymi w tym segmencie. GP ma jednak nieporównywalnie mniejszy nakład. I wydaje się, że problemy Wprostu zaczęły się wraz z eksperymentami - coraz więcej obrazków, coraz mniej tekstu, coraz więcej mrugnięć w lewo. Oby odbiło im się to czkawką.

          Komentarz


          • Gdzieś czytałem, (niestety nie pamiętam gdzie) że opłacalność tego typu mediów opiera się w dużej mierze na reklamodawcach, a nie na ilości sprzedanych egzemplarzy. I ze względu na swój charakter i na nie podążanie z głównym nurtem, gazeta miała problemy z pozyskiwaniem reklamodawców przez co kłopoty finansowe. Ale teraz będzie już OK. Proponuję jeszcze tylko zmienić logo na wPrOst.

            Komentarz


            • masz rację tylko, że dom mediowy ma w głębokim poważaniu czy Wprost będzie bardziej prawo, czy lewoskrętny. Ich interesuje tylko nakład i dany target wśród odbiorców. tak, że mimo tego, że sprzedaż najczęściej pokrywa same koszta, to jednak sama w sobie jest wabikiem dla reklamodawców. koszt reklamy na jednej stronie we Wprost to na oko ~50k pln, to zależy jeszcze co chcesz reklamować/ czy strona lewa, czy prawa/ zależy to też od tego czy to jest 10, czy 70/no i wreszcie czy jedno razowa akcja, czy jakieś stałe zlecenie-rabaty w tej branży są duże (50% to w standarcie)

              jak dla mnie jest to strzał w stope, bo Wprost był na rynku jedynym tytułem kojarzonym z prawicą, teraz będzie się musiał odnalweźć wśród Polityki/Przeglądu/czy tam nawet Nie
              jest to poważna szansa dla Gazety Polskiej, tylko, żeby coś ogarnąć to najpierw trzeba mieć kapitał, a z tym bywa różnie.
              Lieber tot als rot!!

              Komentarz


              • We "Wprost" coś dziwnego zaczęło dziać się już jakiś rok temu. Wtedy przestałem ich czytać regularnie , kupując tygodnik raz na jakiś czas. Ostatni numer kupiłem w zeszły wtorek i co w środku. Totalnie nie ten "Wprost" który lubiłem czytać, wśród felietonistów m.in. Palikot i powrót Leszka Milera.
                Dzisiaj już wszystko jasne, nie ma takiego czytania ,dziękuje , dobranoc
                Legia Legia Warszawa

                Komentarz


                • http://nicek.wordpress.com/2010/05/2...uska/#comments

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez L. Mo BeMoWo Zobacz posta
                    Smutna to wiadomość. Pomijając dla mnie dziwaczną postać właściciela, swego czasu zebrało się pod tym tytułem wielu niezłych publicystów. Wildstein, Ziemkiewicz, Krasnodębski, Semka, Mazuker&Zalewski + od niedawna fajne teksty amerykańskich dziennikarzy i ekonomistów krytycznie nastawionych do Obamy i Demokratów.
                    ... i Rybiński, Janecki, oraz Król.

                    Komentarz


                    • http://www.facebook.com/note.php?not...d=279230960724

                      Genialny wywiad Mazurka z posłanką PO Kidawą-Błońską.
                      W Sieci dostępny chyba tylko w wersji "facebookowej"

                      -Macie „przyjaciół w TVN i w drugiej stacji prywatnej”?

                      -Mam wrażenie, że nigdzie tam nie mamy przyjaciół.
                      "Kiedyś chodziło o to, żeby czegoś dokonać, teraz o to, żeby być kimś"

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                        a w ramach kontestowania demokracji... bierze udział w wyborach (o ile uda jej się zebrać wystarczającą liczbę podpisów )
                        To co mieliby robić?
                        Nic?
                        Pogoń Szczecin, sami przeciwko wszystkim.

                        Komentarz


                        • Albo nie wygłupiać się z kontestowaniem ustroju demokratycznego przy jednoczesnym własnym udziale w powszechnych wyborach, albo wskazać, czym różnią się autorzy podobnych szkiców od innych partii. Na przykładzie UPR i LPR, które dotąd celowały w podobnej krytyce - wiemy już, że niczym.
                          My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                          Komentarz


                          • A'propos Wprost, to Ziemkiewicz na blogu wrzucał tekst, chyba nie było tutaj:

                            Zamieszczone przez RAZ
                            W pogoni za wykształciuchem.

                            Nowy właściciel tygodnika „Wprost” rozpoczął swe rządy od dwukrotnego, spektakularnego ukorzenia się za „winy” Marka Króla: najpierw przed Aleksandrem Kwaśniewskim, a potem przed Adamem Michnikiem. Zapewne w przekonaniu, że pozwoli mu to wyprowadzić pismo z kryzysu i uratować załamującą się sprzedaż. Oczywiście, przekona się i on, i państwo, że efekt będzie dokładnie odwrotny.

                            Kłopoty „Wprost” zaczęły się przecież nie od czego innego, tylko właśnie od nerwowych prób pozbycia się stygmatyzującej etykiety tygodnika „pisowskiego”. Poprzedni wydawca − w środowisku zwany pieszczotliwie „infantem” − przejąwszy spuściznę po swym ojcu, założycielu i wieloletnim szefie tygodnika, zaczął szereg szybko po sobie następujących zmian, mających zrobić z „Wprost” pismo pozbawione politycznej wyrazistości, atrakcyjne dla szerokich mas czytelników zainteresowanych życiem prywatnym celebrytów, ciekawostkami i sensacyjkami, sprawy poważne zaś chcących mieć przedstawiony w sposób prosty i jednoznacznie „słuszny”, tak, jak przedstawiają ją „Gazeta Wyborcza” i „Polityka”. Stopniowo zniechęcało to do pisma dotychczasowych czytelników, na miejsce których wcale nie przychodzili czytelnicy konkurencyjnych, salonowych tytułów. Na kolejne spadki nakładu lekarstwem było tym usilniejsze upodabnianie przekazu tygodnika do przekazu wspomnianych pism, co ostatecznie, jako się już rzekło, skończyło się pójściem tytułu pod młotek, i jego ostatecznym już wykastrowaniem przez nowego nabywcę.

                            Powyższe dwa tytuły − „Gazetę Wyborczą” i „Politykę” − przywołałem nie przypadkiem. Nowy nabywca tygodnika „Wprost” nie jest jedynym, który uległ ich czarowi. I on, i wielu innych menadżerów, rozumują prosto: skoro oba te tytuły, mimo nieustającego spadku sprzedaży, liderują w swoich segmentach, trzeba naśladować ich cechy charakterystyczne. A jakie one są? Oba tytuły od zawsze oddane są wściekłemu tępieniu prawicowości, lustracji, antykomunizmu i tradycjonalizmu, oba też są propagandowo zaangażowane po stronie polityka, który „musi” i jego ekipy.

                            Tylko że w praktyce kopiowanie tego przekazu okazuje się mało skuteczne. Jeśli uznać, że to właśnie zajadła antyprawicowość jest receptą na sukces − to jak wyjaśnić, dlaczego nie odniósł tego sukcesu na przykład „Tygodnik Powszechny”? Przecież po roku 1990 zrobiono z niego wierną kopię gazety Michnika. Mało tego, był on w „Wyborczej” regularnie polecany i reklamowany, szczegółowo omawiano tam każdy kolejny numer i zachęcano do jego kupna. Nic to nie dało.

                            W istocie wyjaśnić to łatwo. Wspomniane dwa wiodące pisma, owszem, znalazły zapewniający sukces segment rynku − ale też szczelnie go wypełniły. I nie ma tam już miejsca na nic więcej.

                            „Wyborcza” i „Polityka” zdobyły serca polskiego odpowiednika tego, co Sołżenicyn nazwał „obrazowanszcziną”, a co Dorn niezbyt zręcznie spolszczył na „wykształciuchów”, wytworzonej przez socjalizm postinteligencji. Tym, co przede wszystkim dają swoim czytelnikom, jest poczucie przynależności do inteligencji, warstwy uważaną za bardziej godną szacunku (według badań przedstawionych swego czasu przez profesora Domańskiego, 70 proc. Polaków pytanych, kim chcieliby, żeby zostało ich dziecko, wybiera właśnie opcję „inteligentem”). Klient, który w kupowaniu danego „brendu” widzi sposób podnoszenia swego wysokiego statusu jest, znajdziemy to w każdym podręczniku, klientem idealnym, niezwykle wiernym i oddanym. Trzeba przyznać − sukces, jaki te dwa tytuły odniosły, z punktu widzenia marketingu jest wspaniały, i można go tylko zazdrościć.

                            Nie można go natomiast skopiować. A już zwłaszcza nic nie da doskonałe nawet skopiowanie przekazu tych mediów. Bo ich wierni wyznawcy sięgają po nie, jako się rzekło, wcale nie dla przekazu. Sięgają przede wszystkim dla „brendu” właśnie. Nie zamienią go więc na żaden inny, choćby stał za nim produkt jeszcze bardziej michnikowy niż sam Michnik. Więcej, wspomniani klienci nawet nie poszerzą swych lektur o żadną inną gazetę, choćby była tak otoczona legendą, jak wspomniany „Tygodnik Powszechny”, z tych samych przyczyn, dla których sławny zdobywca puścił z dymem aleksandryjską bibliotekę − bo jeśli w innych mediach jest to samo, co w tych wyznaczających sposób myślenia „salonu”, to nie ma najmniejszego powodu po nie sięgać, no, a jeśli jest tam co innego, to „człowiek na pewnym poziomie” nie weźmie po prostu „tego” do ręki, gdyż zachwiałoby to jego z trudem budowanym wyobrażeniem o własnym wyższym statusie.

                            Prosta i zrozumiała sprawa − a nie dociera do „specjalistów”, którzy uparcie usiłują poprawiać sprzedaż innych tytułów poprzez formatowanie ich według wzorów z Czerskiej. Swego czasu zastosowali tę metodę do „Przekroju”. Pod przewodem Piotra Najsztuba zrobiono z sympatycznego niegdyś krakowskiego tygodnika tubę politycznej poprawności bardziej zjadliwo-wyborczą niż sama „Wyborcza”. Nakład, pomimo wpompowania w promocję grubych milionów, spadł na pysk. (Teraz kolejny właściciel zrobił z tego pisma „Tygodnik Powszechny” dla niewierzących − mnie to się wydaje pomysłem zupełnie już samobójczym, ale poczekajmy na dane ZKDP).

                            Niezrażeni tym specjaliści zabrali się za „Dziennik”, który w swej pierwotnej, „prawicowej” formule nie przyniósł wydawcy oczekiwanych zysków. Zaczęto więc pismo, które ongiś ogłaszało „koniec Polski Kiszczaka i Michnika”, na gwałt przerabiać na dziennik politycznie słuszny, sławiący PO, sukcesy III RP i „wielkie grillowanie” sytych i szczęśliwych mieszkańców „krainy miłości”. Im skuteczniej to robiono, tym gazeta bardziej podupadała, aż zdechła definitywnie – jak pokazały dane wspomnianego ZKDP, po połączeniu z „Gazetą Prawną” sprzedaż wspólnego przedsięwzięcia wzrosła o całe 8 tysięcy w porównaniu do sprzedaży samej „Gazety Prawnej”. Ktoś powie − ale jednak wzrosła! Fakt. Ale specjaliści na pewno zabiorą się za jej dalsze poprawianie.

                            Teraz „Trynd” dociera do projektu „Polska – The Times”. Znowu widać sprawdzoną receptę: gazeta zaczyna łagodnieć, coraz bardziej niechętnie wchodzi w zwarcia z salonem, za to uprzejmie rezonuje jego poglądom. No i po raz kolejny widać, że działa to tak samo, jak zwykle, czyli w ogóle.

                            Wiem, że te sukcesy specjalistów nie zadowalają. Wciąż uważają oni że najbardziej łakomy, najważniejszy segment rynku to ta rzesza „wykształciuchów”, ukształtowanych na obraz i podobieństwo sekty z Czerskiej. Fakt, że jest jeszcze w Polsce wielu ludzi, którzy oczekują od mediów, aby były czymś wręcz przeciwnym, uchodził dotąd ich uwagi. Co prawda, przyznać trzeba, że, do 10 kwietnia i wybuchu narodowej żałoby, nie tylko menadżerowie od mediów nie chcieli przyjąć istnienia tych ludzi do wiadomości. Czy zauważą ich teraz? Czy też może, wbrew temu, co otwarcie menadżerowie mówią, w istocie wcale nie chodzi im o sprzedaż i wyniki finansowe?
                            ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                              Albo nie wygłupiać się z kontestowaniem ustroju demokratycznego przy jednoczesnym własnym udziale w powszechnych wyborach
                              To powinni najlepiej w ogóle wysadzić się w powietrze, wszak każda partia w Polsce musi być demokratyczna i jej władze tak muszą być wybierane.
                              Pogoń Szczecin, sami przeciwko wszystkim.

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                                Albo nie wygłupiać się z kontestowaniem ustroju demokratycznego przy jednoczesnym własnym udziale w powszechnych wyborach, albo wskazać, czym różnią się autorzy podobnych szkiców od innych partii. Na przykładzie UPR i LPR, które dotąd celowały w podobnej krytyce - wiemy już, że niczym.
                                Akurat plakat który umieściłem jest przerobionym plakatem anarchistów . Co do UPR, LPR i innych to daleko nam, narodowcom do kogokolwiek z oficjalnego establishmentu systemowego. UPR to śmieszna partyjka a LPR to zdrajcy.
                                (Legia:Śląsk) Reporter: 'Wiesz co się dzieje?' - Celeban : 'Nie'.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X