Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Foxxie

    niestety myślę, że jeśli po tamtym orzeczeniu uważasz, że informacje dot. zbywania stoczni zostaną udostępnione, to możesz się srodze zawieść

    różnica będzie taka, że zamiast w uzasadnieniu odmowy udostępnienia powołania się na to, że to nie jest informacja publiczna, będzie, że wprawdzie to jest informacja publiczna, ale ze względu na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa nie może zostać udostępniona
    "No pasaran!" ???

    HEMOS PASADO !!!

    Komentarz


    • Fizi, tu chodzi o coś innego. Dotąd zainteresowane instytucje często nie udzielały odpowiedzi uniemożliwiając odpalenie trybu odwoławczego od ewentualnej odmowy podania informacji. Sąd nakazał im zmianę tej praktyki. A ustawa jasno określa, co należy do informacji publicznej.

      Inna rzecz, że my raczej korespondujemy z organami administracji państwowej - vide powyższa wklejka z "Naszego Dziennika", czy np. nasze interwencje w sprawie krzyży wolskich. Jesteśmy upierdliwi i powoli uzyskujemy to, o co zabiegamy. Zwróć uwagę chociażby na sposób, w jaki nas potraktował IPN w sprawie opisanej przez "N.D.".
      Ostatnio edytowany przez Foxx; [ARG:4 UNDEFINED].
      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

      Komentarz


      • TVP czeka na gajowego

        Nie ma dobrej odpowiedzi na pytanie „jakie media”. Jeśli prywatne, to będą ścigać się do gustu debila, i to też nie każdego, ale wyłącznie z tzw. targetu, czyli wielkomiejskiego singla przed czterdziestką, wydającego dużo na rozrywki i biorącego dużo kredytów. Jeśli państwowe, czy, jak uparcie chcą się niektórzy oszukiwać, publiczne, to będą na nich się starali położyć łapę politycy – dążąc za wszelką cenę do stanu dla nich idealnego, to znaczy, żeby mogli wydzwaniać do redaktorów programów informacyjnych i instruować ich, jakie to ważkie wydarzenie z udziałem prezesa ma dziś być newsem dnia, i którą z afer odpalonych przez gazety należy podchwycić, a o której głucho milczeć.

        To fakt, że partia obecnie rządząca jest od tej drugiej reguły wyjątkiem i bodaj jako pierwsza w krótkich dziejach III RP nie starała się na TVP i Polskim Radiu położyć ręki. Wynika to, jak z sądzę, z innej technologii sprawowania władzy, którą przyjął Tusk, i która jak na razie dobrze się z jego punktu widzenia sprawdza (z punktu widzenia interesu publicznego przeciwnie, ale bliższa koszula ciału) − technologii rządzenia poprzez swoiste kontrakty z sitwami kontrolującymi rozmaite obszary życia publicznego. Prawo − sitwie prawniczej, biznes − sitwie biznesowej, służbę zdrowia − sitwie ordynatorsko-profesorskiej, naukę − sitwie zgredowsko-akademickiej, i tak dalej. A media − sitwie magnatów medialnych. Oczywiście w zamian za złożenie władzy hołdu lennego. W takim układzie media państwowe nie są tak niezbędnym narzędziem rządzenia, jakim były dotąd, Platforma przyjęła więc linię, którą w kuluarowych rozmowach jeden z jej liderów streścił krótko: „zagłodzimy ich”.

        Nowość polega więc na tym, że Platforma, jako pierwsza rządząca partia, nie starała się przejąć mediów państwowych, tylko doprowadzić do ich stopniowego zniszczenia, co się w znacznym stopniu udało. Partie opozycyjne miały w tej sytuacji szansę zrobić coś pożytecznego dla wszystkich i nie tylko uratować ich istnienie, ale też zrobić z nich media prawdziwie publiczne.

        („Proszę się wyśmiać, ja poczekam” − jak śpiewał Jacek Nieżychowski. Już można dalej?).

        Owszem, pożytecznego − powtórzę na użytek tych czytelników, z którymi znamy się od bardzo dawna. Idea publicznych mediów to jedna z takich spraw, jak, na przykład, legalizacja związków homoseksualnych, co do których od czasów UPR-owskiej ortodoksji zmieniłem zdanie. Może zreedukowali mnie zblatowani z władzą i establishmentem magnaci medialni i nadredaktorzy? Fakt, że od paru lat jestem w prorządowych mediach komercyjnych na czarnej liście. Nie żalę się tu ani nie chwalę, podaję tylko przykład − sprzedaję po kilkadziesiąt tysięcy książek, na moim blogu administrator doliczył się ostatnio prawie dwóch milionów wejść, program, który prowadzę w TVP Info w niedzielne poranki regularnie ogląda około pół miliona widzów, co o tej porze stanowi około 8 proc. tzw. udziałów. Są podstawy uważać, że moje zdanie kogoś interesuje, a nazwisko jest w stanie kogoś przyciągnąć. Mimo to taki na przykład TVN-24, którego pracownicy podskakują jak przysłowiowe nożyce na stole, gdy się stwierdzi oczywisty fakt, iż robią telewizję protuskową, przez ostatnie trzy lata zaprosił mnie… hm, dwa razy, po czym za każdym razem, po jakiejś godzinie, szalenie speszona osoba zapraszająca dzwoniła bełkocząc coś, że sorry, zmieniła się, eee… ogólna koncepcja programu, i w ogóle odwołujemy wszystkich gości, bo zapraszamy, eee… zupełnie innych, tak że rozumie pan… Dziwnym trafem zaczęło się tak, gdy napisałem parę oczywistych słów o sławetnym dilu z warszawskim stadionem Legii w tle.

        Myślę, że w takiej sytuacji jest wielu publicystów, którzy nie chcieli opowiedzieć się, jak nakazuje dziennikarska etyka III RP, po stronie tych, którzy się załapali, przeciwko oszołomom, mącącym sielankę „największego historycznego sukcesu w dziejach Polaków”. I ja, i oni wszyscy chcielibyśmy, żeby politycy nie mieli żadnego wpływu na media. Ale żyjemy w kraju, w którym wszystkie media są z nadania władzy, w którym to, komu wolno wydawać gazetę, a komu mieć prywatne radio albo telewizję zadecydowało się w jakichś szemranych, nie do końca nawet przejrzystych gremiach pochodzących z magdalenkowej nominacji, i trudno nie zdawać sobie sprawy, że gdyby ten polityczny układ w pewnej chwili się nie rozszczelnił, to byśmy mogli sobie mazać farbą po murach, względnie, od niedawna, blogować w internecie. Takie są fakty, że tylko pojawienie się znaczącej politycznie opozycji antyokrągłostołowej umożliwiło wejście do głównego nurtu publicznej debaty dziennikarzom spoza kręgu wychowanków i akolitów sekty z Czerskiej.

        Tylko, niestety, szybko się okazało − właściwie ostatnim przekonującym dowodem było tu odwołanie z TVP Wildsteina − że i ta opozycja ma do mediów podejście takie samo, jak miała „władza ludowa” i ci, co się z nią zblatowali przy wiadomym meblu. To smutne, ale to jeszcze nie tragedia. Przywykłem, i koledzy zapewne też, że dziennikarz zawsze gra w taką grę – dotrzeć do ludzi z tym, co im chce powiedzieć, czasem kosztem tego, że nie powie wszystkiego co chce, ale nigdy nie powie tego, czego nie chce. Przywykłem też, że, wbrew stereotypowi, dziennikarz o przekonaniach konserwatywnych zawsze był w III RP większym wrogiem dla polityków zwanych „prawicowymi”, niż dla udecji czy postkomunistów – bo wedle myślenia polityka prawicy, na to, co o nim pisze „Nie” albo „Wyborcza”, może machnąć ręką, a dziennikarz zwracający się do prawicowego wyborcy może pomóc jego prawicowemu konkurentowi, więc takiego właśnie trzeba mieć pod kontrolą albo zniszczyć. Takie jest życie w PRL-bis, i można sobie z tym radzić. Smutne, ale jeszcze nie tragedia.

        Tragedia to to, że „człowiek, który ukradł Polsce prawicę” (uważny czytelnik wie, kogo tak nazywam) zabrnął jak zwykle w swoje genialne strategie, które, wbrew życzliwemu dla niego stereotypowi, zwykle nie są żadnymi strategiami, tylko skutkiem emocji, by nie rzec wręcz histerii. PiS mógł się bez trudu dogadać z Farfałem, miał z jego strony całkiem sensowne propozycje (i chyba tego właśnie bał się salon, rozpętując taką histerię). Ale potraktował go jak szczeniaka, który ukradł Braciom ukochaną zabawkę. A poza tym, czy to się prezes PiS brzydził „byłym neonazistą” (PO się nie brzydziło, tak jak nie brzydzi się przyjmować wszechpolskich pogromców „parad równości”, gdy mu to daje władzę w województwie), czy psychologicznie nie był zdolny do przyznania Giertychowi podmiotowości politycznej… Dość, że wolał się ułożyć z SLD.

        Od razu, wiedząc, kogo ze swej strony wyznaczył PiS do zawierania tego układu, można było być pewnym, że Kwiatkowski z Czarzastym zjedzą takich „partnerów” na przystawkę nawet nie popijając. No i proszę. Już się okazało, że zamiast z Giertychem, zawarł Kaczyński koalicję („nie ma żadnej medialnej koalicji”, powtarzają wszyscy działacze SLD i PiS − proszę się wyśmiać, ja poczekam…) − Owoż, zawarł koalicję wcale nie z SLD, ale wprost z PZPR, a wręcz z SB, które na Woronicza przetrwały ostatnie dwadzieścia lat w znakomitym stanie.

        Konkrety? A proszę − pisałem o nowym szefie „Panoramy”, Jacku Skorusie, który w stanie wojennym, co przypadkiem przypomniał film Macieja Gawlikowskiego o KPN, robił arcypodłe, esbeckie programy „Z archiwum »Solidarności«”. Parę dni minęło, i nasza wiedza wzbogaciła się o to, że redaktor Skorus był nie tylko jawnym, i Tajnym Współpracownikiem SB o kryptonimie „Zbigniew”, pozyskanym w roku 1982 „na zasadzie dobrowolności”. Proszę, proszę! Oczywiście, jak się domyślam, TW „Zbigniew” „nikogo nie skrzywdził”, ale i tak, to już prawie Autorytet Moralny!

        No, gdy nawet nie szefem, ale komentatorem czegokolwiek zostaje dziennikarz oskarżany o zbrodnię własnego zdania (w języku establishmentu „pisowiec”), to zaraz burzą się związki zawodowe, a „Wyborcza” biegnie im w sukurs. Kreatura, która w takich np. Niemczech miałaby od dwudziestu lat absolutny zakaz pracy w zawodzie dziennikarza, nikomu zaś nie przeszkadza. Ale dlaczego nie przeszkadza nawet ludziom Kaczyńskiego, którzy, jednocześnie, milcząco zaaprobowali usunięcie ze stanowiska Anity Gargas za emisję filmu o Jaruzelskim, i szlaban na filmy dokumentalne o łajdactwach PZPR, SB i ich dysponentów?

        No cóż, brzydziło się „byłym neonazistą”, teraz trzeba się kolegować z esbeckimi kapusiami, i to wcale niekoniecznie byłymi. Wiem, że delegaci PiS będą dziś zajęci ważkimi sprawami – jako to, którą z pań wysunąć teraz do kamer, i w ogóle jaki zrobić „nowy imidż”. Ale może niech się w wolnej chwili zastanowią przez moment, gdzie się podziały ich twarze.

        Wstyd tym większy, że to wszystko dokładnie po nic. Bo i tak niebawem, może jeszcze w marcu, minister skarbu wprowadzi do TVP swojego komisarza − strategia „głodzenia” dała wszak znakomity wynik i sytuacja finansowa spółki w pełni to usprawiedliwi. Jak w starym dowcipie o partyzantach, przyjdzie gajowy i wyrzuci z lasu… I telewizja państwowa dołączy do radosnego chóru stacji prywatnych, przekonujących na każdym kroku, że jest świetnie i coraz lepiej. W państwowej będzie „poważna”, misyjna publicystyka, z pluralizmem poglądów jak w piątkowym poranku TOK FM. W komercyjnej, która wszelkiej publicystyki ostatecznie się już wyzbywa, jako dla targetowego debila zbyt trudnej, ciężar debaty publicznej i politycznej biorą zaś na siebie Wojewódzki i Majewski. Skądinąd, jak wynikło z badań, obok Owsiaka największe autorytety dla polskiej młodzieży.

        Czasem się zresztą zastanawiam, czy może Polactwo, które przez dwie dekady nie potrafiło wyłonić żadnych poważnych państwowych czy intelektualnych elit, ani przyzwoitej władzy, ani sensownej opozycji, nie zasługuje po prostu na nic lepszego.
        http://www.rp.pl/artykul/2,443366.html

        Niestety.
        My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

        Komentarz


        • Coż wyboldowałbym inne fragmenty (chociaż Twoje tez dobre i prawdziwe), przede wszystkim te z koalicja z SLD, PZPR i SB.

          Do tego przeczytałem to (wybieram tekst na rozsadnej zasadzie pomijania cytatów 'znanych polityków' oraz wywiadu z Kamińskim kiedyś, bo jego tekst o koalicji traktuje raczej jako wyciągniecie czegos z szerszego kontekstu):

          Grupa znanych polityków PiS zamierza agitować za zawarciem, po wyborach w 2011 r., politycznego sojuszu z SLD.

          – To jedyny ruch, który odsunie od władzy PO i Donalda Tuska. Jeżeli dostanę prawo głosu, będę o tym przekonywał delegatów – mówi „Rz” poseł PiS Adam Hofman. – Nie jestem zwolennikiem lewicy, ale to mniejsze zło dla Polski niż rządy Tuska – przekonuje Hofman.

          – Są ludzie w prezydium partii, którzy podzielają moje poglądy – przyznaje Adam Hofman.

          Być może młodzi mają inną wrażliwość, ale ja pamiętam, jak biegałem po Wrocławiu z powielaczem – podkreśla wiceprezes PiS. Ale przyznaje, że po wyborach, by rządzić, PiS będzie musiało poszukać partnera w PSL lub SLD.

          – Sojusz z lewicą byłby możliwy, gdyby doszło tam do zmiany pokoleniowej – dodaje Lipiński.
          Zrodło to strona internetowa RP i niezalezna.pl


          Jakbym nie pamietał koalicji z komunistami z SO to bym pewnie nie wierzył. Tymczasem teraz nie moge wykluczyć. Oczywiscie Hoffmana po takich tekstach bym wywalił, ewentualnie po cichu podziekował. Nawet jeżeli nie bedzie takiej koalicji to w najblizszym czasie publicysci swoje zrobia budujac w elektoracie 'mozliwosc takiej koalicji', a kampania PO moze nawet przebiegac w klimacie 'albo my albo pisolew'. Cytujac Rzezniczaka 'brawo *****'.

          Podziekuje za głosowanie na Kaczyńskiego w prezydenckich, podziekuje za głosowanie na PiS w samorządowych. Waham sie jeszcze nad Ołdakowski, bo chłop zrobił wielka rzecz. Tylko, ze jest w PiS, a bardzo, bardzo bym nie chciał by dzieki mojemu głosowi Napieralski (jako nowa lewica, oczywiscie lubiaca Jaruzelskiego i stan wojenny) byl wicepremierem.

          A wszystko dlatego, ze jestem prawie pewny, ze wsrod elektoratu pisowsko-niepodleglosciowego naprawde znajdzie sie pokazna liczba osób, która z chęcią bedzie mi tłumaczyć, ze sojusz z SLD jest naprawde ok. Ot, mniejsze zło. Przeciez prawdziwy PZPR i zomo to PO. Fajnie, moze i tak. Ale pewnych rzeczy i tak sie nie robi. A na pewno nie dwa razy.

          Foxx - dzięki za pw.


          EDIT: Nazgul, no moim zdaniem oni graja nie na wyhodowanie SLD tylko na połknięcie na zasadzie Olejniczak and co pojda do PO po klesce Szmajdy oraz w parlamentarnych. Zostanie kilkanascie szabel. I dla tych kilkunastu szabel obawiam sie, ze PiS straci twarz.

          MyPiS.pl - pomysl nawet dobry. Aczkolwiek skonczy sie pewnie tak, ze bedzie mial 100 tys uzytkowników, a wyborcza i tvn beda wysylac tam dziennikarzy, zeby znalezc profil jakiegos idioty albo obrzydliwy profil Tuska ('mam dziadka z wermahtu') albo cos w stylu. Juz widze te nagłówki 'siedlisko frustratów' etc.
          Ostatnio edytowany przez Z.; [ARG:4 UNDEFINED].
          "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

          Komentarz


          • Noe sojusz tylko hodowla wroga. PiS dąży do spolaryzowania sceny politycznej wokół dwupartyjnego parlamentu z opcją niepodległościowo-chadecką - PiS i opcją postkomunistyczną - SLD. Reszta won. Jak dla mnie opcja idealna: Kto wygrywa wybory - ten rządzi. Bez koalicjantów, bez rozmywania odpowiedzialności, bez afer gruntowych.
            From flood into the fire
            One thousand voices sing
            We're in this together
            For whatever fate may bring

            Komentarz


            • Ale o jakiej "hodowli" ma być mowa, skoro z jednej strony najsilniejsze frakcje razwiedki i mediów popierają różnych ludzi z PO, a zaplecze SLD (Czarzasty, Kwiatkowski) jest znacznie bardziej wycwanione, niż goście, których Jarosław ze swojego dworu do nich wysyła?

              Pomijam już takie oczywistości, jak "robienie, a nie mówienie" - czyli np. wspólne głosowania (jak się czasami dotąd zdarzało), a nie wystąpienia na temat potencjalnej "koalicji".

              PS Chociaż np. wczorajsze "Wiadomości" były rzeczywiście dobre - na sucho naświetlona sprawa Szeremietiew - Komorowski zilustrowana archiwalnymi wystąpieniami tego drugiego.

              Nawiasem - rozczulające są komentarze, że pierwszy z nich "jakoś teraz się obudził".

              Z bloga Szeremietiewa, 10.02.2010:

              Marszałkowi honor zachorował

              Red. Monika Olejnik w TVN24 zapytała Bronisława Komorowskiego („Kropka nad i” 8 luty 2010) czy jednym z „haków”, na którym można powiesić jego jako kandydata na prezydenta nie będzie tzw. sprawa Szeremietiewa. Pan Bronisław dziarsko odparł, że to kłopot SLD (kandydata Szmajdzińskiego?). Bo chociaż Szeremietiewa uniewinniono to zarzuty prokuratura postawiła mu, gdy rządził Leszek Miller. A sam pan marszałek nie miał z tym nic wspólnego. Trochę mniej skromnie o swojej roli w tropieniu mnie Komorowski mówił w maju 2004 r. dziennikarzowi „Życia Warszawy”: „Zleciłem WSI objęcie działaniami Zbigniewa F. (asystenta wiceministra) i Romualda Sz.”.

              Sięgnąłem do archiwum i odnalazłem tekst z którego wynika, że jednak można mieć wątpliwości, czy Komorowski ma prawo do tej „niewinności”.

              „Gazeta Wyborcza” nr 167, z dnia 19/07/2001 Tematy dnia, str. 2

              Ryszard Holzer

              Chora obrona

              Ostatnie wydarzenia w Ministerstwie Obrony świadczą, że sytuacja w tym resorcie jest chora. Oto przebieg choroby:

              najpierw minister nie jest w stanie odwołać wiceministra;

              rozpoczyna więc jego inwigilację;

              "Rzeczpospolita" oskarża wiceministra i jego asystenta o korupcję;

              w spektakularnej akcji z użyciem śmigłowca na płynącym do Szwecji promie UOP aresztuje asystenta wiceministra;

              wreszcie sam wiceminister zostaje odwołany.

              A na koniec tego cyrku okazuje się, że WSI nie ma żadnych dowodów, które świadczyłyby o przestępstwach popełnionych w pionie Szeremietiewa. Po co więc była cała zabawa? Tylko po to, żeby minister pozbył się wiceministra?

              Bronisław Komorowski twierdzi, że decyzje podjął świadomie i gotów jest ponieść konsekwencje. Normalnie w takiej sytuacji jedyna możliwa konsekwencja to dymisja. Ale po tym, co się dzieje w ostatnich dniach w rządzie, słowo "dymisja" ulega gwałtownej dewaluacji
              .

              Jak widać nie jest to żaden „hak” z wrażych czeluści BBN, ale artykuł z GW, którą trudno podejrzewać o wrogość do Komorowskiego. Podkreślam te zdania: „Bronisław Komorowski twierdzi, że decyzje podjął świadomie i gotów jest ponieść konsekwencje. Normalnie w takiej sytuacji jedyna możliwa konsekwencja to dymisja.”

              Pamiętam konferencję prasową Komorowskiego, na której bronił swojej decyzji w sprawie akcji na Bałtyku dla zatrzymania Zbigniewa Farmusa i usunięcia mnie z MON. Mówił, że wprawdzie WSI nie znalazło dowodów moich przestępstw, ale prokuratura już przeszukała sejf w moim gabinecie, będzie śledztwo i będą dowody. Wtedy zapytano go, a co się stanie, jeśli okaże się, że jestem niewinny. Komorowski odparł, że to będzie oznaczało koniec jego kariery politycznej. Podkreślił, że jako człowiek honoru inaczej nie będzie mógł postąpić.

              Można wnosić, że choroba, w 2001 r. trawiąca „obronę”, teraz zaatakowała „honor” pana marszałka. I dlatego tylko, niepomny dawnych deklaracji, zgłasza aspiracje do prezydentury.



              I jeszcze PS. Komorowski twierdził w TVN24, że w sprawie zatrzymania Farmusa miał rację. Skazano go na 2,5 roku więzienia, a Farmus nie złożył odwołania od tego wyroku. Komorowski mija się z prawdą. Farmus złożył odwołanie i czeka na rozprawę. Do tego Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu uznał zasadność skargi Farmusa na postępowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości i państwo polskie będzie musiało mu wypłacić odszkodowanie. To też zasługa Komorowskiego, który kazał w lipcu 2001 r. Farmusa na Bałtyku łapać.
              http://szeremietiew.blox.pl/2010/02/...achorowal.html
              My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

              Komentarz


              • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                Ale o jakiej "hodowli" ma być mowa, skoro z jednej strony najsilniejsze frakcje razwiedki i mediów popierają różnych ludzi z PO, a zaplecze SLD (Czarzasty, Kwiatkowski) jest znacznie bardziej wycwanione, niż goście, których Jarosław ze swojego dworu do nich wysyła?
                No, jezeli wysyła Lipińskiego czy kogos w tym rodzaju to wcale sie nie zdziwię jak coś PR-owsko nieciekawego z tego wyniknie - ale to już jak przepisy wykonawcze do ustawy. Ja sobie NIE WYOBRAŻAM aby cel zbliżania z SLD był inny niż ten, który domniemywam powyżej - chyba że chodzi o rozpieprzenie PiS od wewnątrz.

                Zobaczymy co z tego wyjdzie i kto kogo wygargasuje...
                From flood into the fire
                One thousand voices sing
                We're in this together
                For whatever fate may bring

                Komentarz


                • Na blogu dorzuciłem jeszcze jeden kontekst
                  My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                    Na blogu dorzuciłem jeszcze jeden kontekst
                    Przeczytałem i... Bo ja wiem? Postraszą znowu PiS-em (a ostatnia wrzutka o tym, że L. Kaczyński prowadzi w sondażach w I turze chyba właśnie to ma na celu) i tłum zagłosuje jak należy. Bo jak sam zauważyłeś - ma w dupie rozgrywki poddywanowe. A urobiony jest od jakiegoś czasu.
                    From flood into the fire
                    One thousand voices sing
                    We're in this together
                    For whatever fate may bring

                    Komentarz


                    • Zobaczymy. Tymczasem na naszej gospodarczej "zielonej wyspie", czy może raczej na Titanicu bal trwa...

                      ZUS tonie. Trzeba zadłużyć kraj jeszcze mocniej
                      Brakuje 350 miliardów na emerytury

                      Tak źle jeszcze nie było. Dziura w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, który odpowiada za wypłatę m.in. emerytur i rent, osiągnie rekordowe rozmiary. Jak właśnie wyliczył ZUS, państwo będzie musiało co roku dokładać do Funduszu 70 mld zł, czyli w ciągu pięciu lat da to astronomiczną kwotę 350 mld zł.

                      To wariant realny. ZUS podał też wariant pesymistyczny. Ten zakłada, że budżet będzie musiał dopłacić do FUS aż 83 mld zł rocznie. A jeszcze trzy lata temu, kiedy ZUS ogłosił prognozę na okres 2008 - 2012, szacował, że maksymalna dopłata w ciągu pięciu lat wyniesie 184 mld zł - mniej niż połowę prognozowanej obecnie.

                      Na manko w FUS wpłynęły rosnące bezrobocie i obniżenie składki rentowej. Głównie jednak to efekt hojnych przywilejów emerytalnych. Odchodzące masowo na emerytury 55-letnie kobiety nie zdążyły zarobić na swoje świadczenia. Podobnie jest z górnikami, którzy wciąż mają prawo do wcześniejszych emerytur. Budżet dopłaca do nich 8 mld zł rocznie.

                      Zbigniew Derdziuk, prezes ZUS, uspokaja. - Emerytury i renty gwarantuje Skarb Państwa i nie ma takiej możliwości, żeby nie były one wypłacone - mówi DGP.

                      Jednak eksperci wskazują, że tak duży deficyt w FUS to straty dla gospodarki. Po pierwsze Skarb Państwa musi się zadłużać, aby go sfinansować. A obsługa długu słono kosztuje - w tym roku ponad 35 mld zł. Po drugie rosnący deficyt FUS zbliża nas coraz bardziej, ze względu na konieczność pożyczania pieniędzy, do tzw. progu ostrożnościowego wynoszącego 55 proc. PKB. Jego przekroczenie może się wiązać m.in. z ograniczeniem inwestycji.

                      Po trzecie rosnące zadłużenie państwa jest równoznaczne z tym, że pieniądze pożycza się na wyższy procent. Oddala nas też od strefy euro. Aby do niej wejść, deficyt nie może przekraczać 3 proc. PKB, a dług publiczny 60 proc. tej wartości. Na to przy tak złej sytuacji FUS szanse zaczynają topnieć.
                      http://www.dziennik.pl/gospodarka/ar...emerytury.html
                      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
                        Zobaczymy. Tymczasem na naszej gospodarczej "zielonej wyspie", czy może raczej na Titanicu bal trwa...


                        http://www.dziennik.pl/gospodarka/ar...emerytury.html
                        No to wychodzi na to że mamy zaklęty krąg, bo jakiś czas temu jeden z polityków koalicji PO-PSL (chyba Kalinowski ale głowy nie dam) powiedział, że nie ma pieniędzy na coś tam bo PiS zmniejszył składkę rentową.

                        "Państwo gwarantuje"

                        ROTFL
                        From flood into the fire
                        One thousand voices sing
                        We're in this together
                        For whatever fate may bring

                        Komentarz


                        • było ????

                          Sekrety pendrive'a Marcina Rosoła; pisał śledczym pytania?
                          Pytania do szefa CBA Mariusza Kamińskiego i plan wystąpienia Mirosława Drzewieckiego przed hazardową komisją śledczą - takie dokumenty prokuratura znalazła na przenośnej pamięci Marcina Rosła - informuje RMF FM.
                          To może oznaczać, że Rosół przygotowywał śledczych posłów PO do przesłuchania Mariusza Kamińskiego, szefa CBA. A także pracował nad wystąpieniem świadka komisji Mirosława Drzewieckiego, samemu także będąc świadkiem. - Materiały prokuratury są objęte tajemnicą śledztwa. Są to materiały bardzo obszerne, wnoszące wiele wiedzy, ale są to materiały tajne, w związku z tym nie wolno mi o nich mówić - kwituje Bartosz Arłukowicz, wiceprzewodniczący komisji.

                          CBA na polecenie prokuratury na początku lutego zabrało z domu Rosoła dwa laptopy i pendrive'a. Funkcjonariusze szukali dokumentów związanych z załatwieniem pracy w Totalizatorze Sportowym córce Ryszarda Sobiesiaka.

                          Marcin Rosół w rozmowie z reporterami RMF FM najpierw stwierdził, że prokuratura oddała mu tylko zabezpieczone na początku lutego komputery. Jednocześnie żalił się, że nie odzyskał cennego dla niego pendrive'a. - Nie dostałem pendrive'a z powrotem. Nie wiem, czy on się zgubił. Co do zawartości tego pendrive'a, nie będę tego komentował - zaznaczył.

                          -------------
                          banda ..uja i nic do dodania - ciekaw jestem ile osób udało im się wydy..
                          Czas kończyć z baranami na forumce

                          Komentarz


                          • A tymczasem miłościwie nam panujący Donaldu Tusku powołał radę gospodarcza przy URM. Na czele tej instytucji stanie - jak podkreślono w "Jedynce" - osobisty przyjaciel najjaśniejszego: Jan Krysztof Bielecki. Po co powołano tę instytucję?

                            No i tutaj trzymajcie się krzeseł:

                            Zamieszczone przez Wyborcza
                            Jej podstawowym zadaniem - jak podała kancelaria premiera - jest "przedstawianie premierowi niezależnej i obiektywnej opinii na temat bieżących i planowanych działań rządu".
                            Mógłbym skomentować - ale po co? Ktoś już to zrobił, i to o wiele lepiej:

                            Hochwander: Ssssłuchaj, jak ty wyszedłeś, wbiegł tu jakiś facet i zaczął gadać do szafy wierszem, a potem zaśpiewał piosenkę na twoją cześć.
                            Miś: Piosenkę?
                            Hochwander: Gdybyś słyszał te bzdury...
                            [Miś podchodzi do szafy i włącza magnetofon]
                            <Nagranie>: Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu. Niech żyje nam.

                            Miś: To Jarząbek - dobry trener!
                            Hochwander: To się nagrało?
                            Miś: Nie tylko to!
                            <Nagranie>: Warunki na zgrupowaniach miałyśmy bardzo dobre! Wszystko to zasługa naszego prezesa i nie jest prawdą, że nad łóżkami dach przeciekał! Szczególnie, że prawie nie padało! Prezes dba o nas jak ojciec najlepszy! Pre...
                            Hochwander: Eee... Po co to?
                            Miś: Chcesz zobaczyć z poprzednich lat?
                            Hochwander: Aha... a oni nie wiedzą, że to się nagrywa?
                            Miś: Oczywiście, że wiedzą! Powiedziałem im o tym. Jeśli ktokolwiek chce przekazać jakąś krytyczną uwagę o mnie, o mojej pracy, jakąś skargę, a mnie akurat nie ma, może w każdej chwili wejść i nagrać... co mu leży na wątrobie.
                            Hochwander: Ale oni mogą kadzić ci, kłamać mogą, upiększać...
                            Miś: A po co by mieli? Przecież i im i mnie chodzi tylko o dobro naszego klubu. Szczerość w naszym klubie to norma!
                            From flood into the fire
                            One thousand voices sing
                            We're in this together
                            For whatever fate may bring

                            Komentarz


                            • http://www.rp.pl/artykul/15,444805_C...we_Gargas.html - ciekawe czy było warto...

                              http://www.rp.pl/artykul/16,444451_P...polpracy_.html - a jak z tym jest naprawdę? Bo to było śmieszne jak było na dziennik.pl i na tvn24.pl, ale 'Rzepa' to już dość mocne źródło informacji.
                              Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym.

                              Komentarz


                              • Nie wiem, czy zauważyłeś ( ), ale przeciwnicy aktualnego rządu w tym temacie na bieżąco komentują również wtopy PiS. Ty się tu pojawiasz tylko z podobnymi "pytaniami", nie komentując osiągów Partii Miłości

                                Zamieszczone przez cffan Zobacz posta
                                Na temat podejścia J. Kaczyńskiego do mediów publicznych w ogóle i Gargas w szczególe padło to wiele komentarzy, które mogłyby stanowić odpowiedź na Twoje pytanie

                                http://www.rp.pl/artykul/16,444451_P...polpracy_.html - a jak z tym jest naprawdę? Bo to było śmieszne jak było na dziennik.pl i na tvn24.pl, ale 'Rzepa' to już dość mocne źródło informacji.
                                Najwyraźniej w PiS są różne podejścia do tej kwestii. Niżej wrzucam próbkę reakcji "na gorąco" po tych newsach... twardego elektoratu antykomunistycznego (polecam również komentarze)

                                Po wyborach, w ktorych dzis jedyna niewiadomą jest to czy PiS przekroczy magiczne 5 procent - o tym czy prezydentem zostanie Radsik czy Jamajka nie pisze choc to taka sama niewiadoma jak to czy PiS wejdzie do parlamentu - niewatpliwie rozpoczna sie ruchawki po prawej stronie.

                                Wg Rzeczpospolitej cytujacej anonimowego posla PiS prawa reka Jarosława Kaczynskiego, pan Lipinski mial twierdzic ze antykomunistyczny elektorat PiS jest pewna przeszkodą, utrudnia życie strategom partii ktorzy mysla o tym jakby tu wygrac wybory. Nie wiadomo po co, ale zeby wygrać.

                                Były szef CBA niewatpliwie przejdzie przez sciezke wydeptana przez Szeremitiewa i Ziobre. Przesluchania, przesluchania i wreszccie przesluchania. Na okolicznosc przestepstw ktorych nie popelnił.

                                Mam nadzieje ze Mariusz Kaminski znajdzie czas na to powrocic do zycia publicznego. Pod wlasnym sztandarem.
                                http://blogmedia24.pl/node/25878



                                Tu głos "racjonalizujący" doniesienia o współpracy PiS z SLD (nick autora - Moherowy Fighter ):

                                http://blogmedia24.pl/node/25874

                                I komentarz autora notki wcześniejszej:

                                Już mnie irytuje walenie z dużych kwantyfikatorów i odzywające się głosy, że lepiej z SLD niż z PO. Czyli jak to napisałem u Sowińca lepiej mieć raka płuc z przerzutem do lewej nerki niż do prawej i lepiej połączyć się z mafią pruszkowską niż z wołomińską.

                                Nie wiem jaki elektorat chce przejąć PiS. Socjalny, który glosował kiedyś na SLD już ma. Beton, gejów, feministki? O co tu chodzi?
                                Pomiędzy pragmatyzmem a cynizmem jest wyraźna granica.

                                Fajterze, ale oni nie mówili o jajkach w koszulce tylko o czymś co wprawiło w osłupienie prawie wszystkich.
                                W kraju gdzie rynek medialny jest spluralizowany taki hicior też byłby breaking newsem. To, że jest to temat niewygodny i tradycyjni antypisowscy dziennikarze (pies ogryzł blogerów) mają używanie to inna sprawa. O to trzeba mieć pretensje do Gosiewskiego Lipińskiego i pozostałych nie do wrogów.

                                charakterystyczne jest to, że wszyscy czekali na to co powie Prezes. Ja nie muszę czekać na to co powie Prezes bo wytyczna Kaczyńskiego co do opcji Gosiewskiego i Hofmana jest mi nie potrzebna.

                                Tak sie zastanawiam kto więcej szkody narobił, ci ktorych sądy partyjne wyrzucały szybko z PiSu czy Hofman z Gosiewskim. Kto odebrałby więcej głosów Platformie?

                                Nikt mnie jeszcze nie przekonał do celowości puszczenia takich bąków, z tym, że ja biorąc pod uwagę na to, ze smród za Kamińskim [pierwszej wypowiedzi dopuszczającej współpracę z SLD udzielił kilka tygodni temu Michał Kamiński - Foxx] ciągnie się już kilka tygodni a pierdzieć zaczęli kolejni nie wierzę, że to wist socjotechniczny, co najwyżej socjopatyczny.

                                Chocby wbrew badaniom ktore mowią ze antykomunizm czy wiernosc zasadom - w polityce nie popłaca.
                                Ze swojej strony nie mam nic do dodania
                                My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X