Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Ależ myśl co chcesz

    P.S. Głos na SLD był głosem serca, słowa czy faktu?
    "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

    Komentarz


    • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
      Ależ myśl co chcesz

      P.S. Głos na SLD był głosem serca, słowa czy faktu?
      Głosem przeciwko PO. Jakkolwiek ta partia ówcześnie się zwała. Zresztą gdyby dziś NIE ISTNIAŁA ALTERNATYWA i na rynku politycznym egzystowały tylko PO i SLD też zagłosował bym na SLD. Bez jednej chwili zawahania a wiesz dlaczego? Bo wolę postkomucha jawnego od postkomucha strojącego się w opozycyjne piórka a solidarnościowa retoryka takiego np. Komorowskiego bardziej świadczy o Solidarności niż o Komorowskim. Tudzież wyjaśnia, dlaczego Gwiazdowie czy Anna Walentynowicz (i wielu wielu innych) dziś są na totalnym oucie. Rządy SLD nie rózniły by się NICZYM od rządów PO. Ale miały by jedną zasadniczą zaletę: Może zmalała by w ludziach nieuzasadniona wiara, że cokolwiek kluczowego się w 1989 roku zmieniło.
      Ostatnio edytowany przez Nazgul; [ARG:4 UNDEFINED].
      From flood into the fire
      One thousand voices sing
      We're in this together
      For whatever fate may bring

      Komentarz


      • Nie uwazasz, ze to jest dorabianie teorii do gówna?

        Praktycznie od początku III RP zawsze była jakas partia negujaca OS, partia niepodeglosciowa (nawet kanapowa) itp. Wolałeś wybrać jedną partię establishmentu okrągłostołowego przeciwko drugiej. Zeby było smieszniej teraz chcesz głosować na Kaczora (przynajmniej tak mi wychodzi, ze PiS), który został nazwany łajdakiem przez Wyszkowskiego, za to ze nie krytykuje okrągłego stołu. Poza tym nie zagłosowałes na postkomucha przeciw poskomuchowi z solidarnosci tylko na komucha.

        Podsumowujac bylo wiele partii - mniejszych i wiekszych, które mozna bylo poprzec przeciw UW. SLD jest wyborem osobliwym.

        W zasadzie powinienem Ci zwrocic uwage, zebys nie 'miazdzyl smiechem' moich wyborów, bo pointujac aktualna dyskusje jestes ostatnia osobą, nawet z tego forum, która ma do tego prawo. Ale jak juz pisałem, zwisa mi to

        P.S. Jaskiernia, Miller, Janik, kto konkretnie? A może Gadzinowski?
        Ostatnio edytowany przez Z.; [ARG:4 UNDEFINED].
        "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

        Komentarz


        • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
          Nie uważasz, ze to jest dorabianie teorii do gówna?
          Nie. A Ty sobie możesz myśleć co Ci się podoba. Ja wolę patrzeć. Wzrokowiec jestem, mnie bardziej interesuje to co widać niż to co słychać. A jeśli chodzi o dorabianie teorii do gówna to może i dorabiam - ale nawet jeśli to zauważyłeś liść w lesie - może nawet w tym lesie który sam sadziłeś W każdym razie za SLD LR przynajmniej obrzuciła Wiatra jajami. Wyobrażasz sobie że ktoś obrzuci Tuska czy Hall?
          From flood into the fire
          One thousand voices sing
          We're in this together
          For whatever fate may bring

          Komentarz


          • Pasuję do tematu waszej dyskusji: http://pokazywarka.pl/del7bj/

            Komentarz


            • Z całym "brakiem szacunku" (czy jak tam inaczej nazwać moją niechęć) do Donalda i minister edukacji to porównanie Wiatra do nich jest nie na miejscu, zupełnie nie ten kaliber...

              A'propos nowej ustawy, o której wspomniał Sly, to Ziemkiewicz o niej pisał parę dni temu:

              Zamieszczone przez RAZ
              Kolega opowiadał mi kiedyś dykteryjkę z przedszkola − prywatnego, co ma dla historii pewne znaczenie.

              Jedno z przyjętych do niego dzieci, jak się szybko okazało, miało zwyczaj ściągania przed wszystkimi majtek i obnażania… no, wiadomo czego. Nie reagowało przy tym na uwagi wychowawców, przeciwnie, upierało się, że „mama jej tak pozwala”, więc nie może być w takim zachowaniu nic złego. Mama, gdy się do niej zwrócono, potwierdziła. Tak jest, oznajmiła, ona nie będzie tłumić seksualności dziecka i życzy sobie, aby także w przedszkolu nikt się tego nie ważył robić.

              Była to, generalnie, dykteryjka o tym, do czego doprowadza pogoń właścicieli prywatnych placówek wychowawczych za mamoną − chodziło bowiem o to, że właściciele przedszkola uznali, iż skoro mama płaci, to co im tam. Dopiero, gdy inni rodzice zagrozili, że w takim razie oni zabierają swoje dzieci, przekalkulowali i poprosili postępową rodzicielkę, żeby swoją postępowo wychowywaną latorośl nauczyła nie eksponować „seksualności”, albo zabrała.

              Ale teraz przypomniała mi się ta historia z zupełnie innego powodu. Zapoznałem się bowiem z fragmentami projektu ustawy „o zapobieganiu przemocy w rodzinie”, którą wysmażyli wspólnie posłowie SLD i PO, a Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, jak się zdaje, zaaprobowało.

              Nie uwierzyłbym własnym oczom, gdybym od dawna nie wiedział, że w polskim Sejmie każda głupota przejdzie, i każdy „lobbysta” albo fanatyk może wpisać do ustaw dowolną brednię, mając uzasadnioną nadzieję, że posłowie ją, głosując jak barany za przewodnikiem, uchwalą, nie zauważywszy. To, co jacyś nawiedzeni usiłują wprowadzić do prawa pod pretekstem „walki z przemocą w rodzinie” nie tylko urąga zdrowemu rozsądkowi − to zamordyzm, na jaki w walce z polską rodziną, tradycją i religią nie ważyli się nawet komuniści. Wiem, że takich fraz się dziś nadużywa, ale proszę mi wierzyć – nie przesadzam.

              W największym skrócie, ustawa zakłada, że dziecko może być odebrane rodzicom, jeśli pracownik socjalny − jeden pracownik socjalny, bez jakiejkolwiek konsultacji, wyroku sądowego etc. − nabierze podejrzenia (napiszę wyraźniej: NABIERZE PODEJRZENIA) że w rodzinie dochodzi bądź może dojść w przyszłości (MOŻE DOJŚĆ W PRZYSZŁOŚCI) do jakiejś formy przemocy wobec dziecka.

              Najważniejsza jest jednak definicja, co jest, w świetle ustawy, przemocą wobec dziecka. Owoż − wedle instrukcji dla pracowników socjalnych, którą już wisi na stronie internetowej wspomnianego ministerstwa − chodzi nie tylko o bicie, nawet o symbolicznego klapsa, ale także o „przemoc psychiczną”. A przemoc psychiczna to według ministerstwa między innymi, cytuję dokładnie: „zawstydzenie, narzucanie własnych poglądów, ciągłe krytykowanie, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów”.

              Trudno mi sobie wyobrazić rodzica, który w świetle powyższego nie podpadałby pod konfiskatę potomstwa. Kto nigdy nie narzucał dziecku swoich poglądów − na przykład, że siorbanie zupy czy dłubanie w nosie jest nieprzyjemne, albo że nie wsadza się palca do kontaktu? Kto dziecka nie krytykował, kto go nie kontroluje, kto nie powiedział, żeby nie szwendało się po podejrzanych miejscach i nie szukało kontaktu z żulami? Chyba jedynie opisana na wstępie idiotka, która nie pozwalała tłumić seksualności swego dziecka.

              Ach, zapomniałbym − Ministerstwo wręcz wyróżniło, jako osobną formę „przemocy psychicznej” „krytykowanie zachowań seksualnych”. Niewykluczone więc, że właśnie ta pani, o której mi opowiadano, pisała te wszystkie mądrości jako ekspert. A czemu nie?

              Na tym bowiem pomysły posłów, czy kto tam im te przeraźliwe projekty podsuwa, bynajmniej się nie kończą. Decyzja o rozbijaniu rodzin i odbieraniu dzieci należeć ma bowiem nie tylko do urzędników, za których, przynajmniej teoretycznie, państwo jakoś tam odpowiada. Mają się tym zajmować „zespoły”, w których zasiadać będą „przedstawiciele organizacji pozarządowych”. Takie zespoły między innymi zajmować się będą gromadzeniem kartotek na poszczególne rodziny, przy czym do założenia rodzinie kartoteki wystarczy anonimowy donos. Projekt nic nie wspomina, by procedura wymagała poinformowania rodziców, że ktoś na nich doniósł i tajemniczy kapturowy zespół gromadzi pracowicie przykłady „przemocy” jakiej się dopuszczają.

              Dajmy na to, informatorzy donoszą: niedziela, rodzice zmusili dziecko do pójścia do kościoła, a potem przy rodzinie kazali wstać od obiadu i umyć przed jedzeniem ręce (narzucanie poglądów, krytykowanie, zawstydzanie). Poniedziałek − ojciec (przepraszam, rodzic B, tak się to obecnie nazywa w krajach postępowych, żeby nie dyskryminować „rodziców” jednopłciowych) nakrył dziecko na onanizmie i zabronił to robić (krytykowanie zachowań seksualnych). Wtorek – rodzic A zabrała dziecko ze szkoły wcześniej, pod pretekstem, że ma jakieś sprawy (ograniczenie kontaktów). Sami Państwo widzicie, że z telefonem po brygadę antyterrorystyczną nie będzie trzeba czekać nawet do piątku.

              To wszystko zakrawa na niezłą zgrywę, ale to jest naprawdę. Proszę sprawdzić. Dzieci można będzie, tak przynajmniej roi się ustawodawcy, w majestacie prawa odebrać każdemu − to znaczy, każdemu normalnemu rodzicowi. Tylko opisana tu mamusia od „nietłumienia seksualności” może być spokojna. Ona właśnie jest dziś dla posłów i ministerstwa natchnieniem oraz wzorem Matki Polki.

              Na szczęście, oprócz licznych wad, obecna władza ma także jedną zaletę (z punktu widzenia obywateli): jest bardzo tchórzliwa. Wystarczy, aby jakikolwiek jej pomysł przedostał się do opinii publicznej i został ostro skrytykowany, a już zarzeka się, że właściwie to tylko projekt, a nawet i nie projekt, przymiarka, właściwie to nic, i w ogóle nic jeszcze w tej kwestii władza nie przesądziła, i zajmiemy się tym kiedy indziej. Rejterada z pomysłów cenzurowania Internetu czy totalnego zakazu palenia to przykłady najnowsze z wielu możliwych.

              Ale są i przykłady przeciwne − jak na przykład niezauważone przez nikogo wprowadzenie totalnej inwigilacji rozmów przez telefony komórkowe. Tu akurat nikt w porę nie zauważył, prawo szybko klepnięto (na poziomie rozporządzenia ministra) i już mamy pełnego Orwella, choć mało kto o tym wie.

              Więc wszystko zależy od nas. Pomysły szaleńców albo lewicowych fanatyków na „walkę z przemocą w rodzinie” zauważył, jak na razie, tylko „Gość Niedzielny”. To nie wystarczy − choć, oczywiście, serdecznie pismu za wypatrzenie tego sejmowego koszmaru w gąszczu produkowanych przez rządzących bredni dziękuję. Przy okazji gratuluję, bo − nie wiem czy Państwo już o tym wiecie − „Gość Niedzielny” właśnie przebił sprzedażą „Politykę”, dotąd niepodzielnie liderującą w segmencie „tygodników opinii”. Poza innymi źródłami tego sukcesu katolickiego pisma nie ostatnim zapewne jest fakt, iż coraz więcej Polaków uświadamia sobie, iż jako katolicy niepostrzeżenie stali się we własnym kraju prześladowaną większością.

              Może ta większość zdoła wreszcie się ocknąć i pogonić w diabły z parlamentu głupców i fanatyków razem z ich chorymi pomysłami na Nowy, Wspaniały Świat oczyszczony z religijnych i patriarchalnych „przesądów”?
              ...zmartwychwstałe miasto rodzi ludzi nieśmiertelnych...

              Komentarz


              • Zamieszczone przez large Zobacz posta
                Pasuję do tematu waszej dyskusji: http://pokazywarka.pl/del7bj/
                IDEALNIE pasuje. Dzięki.

                Zamieszczone przez rey Zobacz posta
                Z całym "brakiem szacunku" (czy jak tam inaczej nazwać moją niechęć) do Donalda i minister edukacji to porównanie Wiatra do nich jest nie na miejscu, zupełnie nie ten kaliber...
                No i o to właśnie chodzi. Nie ten kaliber. A może właśnie ten? Nie wiadomo, ale... Trzeba to stwierdzić doświadczalnie. Fajnie, w szkole na fizyce zawsze bardzo lubiłem robić doświadczenia ale nie przypominam sobie, abym wtedy robił je na sobie. A tu ludzie koniecznie chcą sprawdzić na własnych plecach...
                Ostatnio edytowany przez Nazgul; [ARG:4 UNDEFINED].
                From flood into the fire
                One thousand voices sing
                We're in this together
                For whatever fate may bring

                Komentarz


                • Zamieszczone przez Nazgul Zobacz posta
                  IDEALNIE pasuje. Dzięki..
                  Nie, no... Jaja sobie robisz? Przeciez to jest własnie potwierdzenie, ze głos na komunistów jako mniejsze zło niz 'postkomunistów z solidarnosci' nie da sie obronić...
                  "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                    Nie, no... Jaja sobie robisz? Przeciez to jest własnie potwierdzenie, ze głos na komunistów jako mniejsze zło niz 'postkomunistów z solidarnosci' nie da sie obronić...
                    Pominąłeś, że Adamowi poderżnięto gardło...

                    http://kataryna.salon24.pl/160282,du...szy-hakami-wsi
                    From flood into the fire
                    One thousand voices sing
                    We're in this together
                    For whatever fate may bring

                    Komentarz


                    • Kiedy Wy zrozumiecie, ze te gadki o GRU i WSI robią wiecej szkody niz pożytku? A przecież pragmatyka i realpolitik..
                      "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                        Kiedy Wy zrozumiecie, ze te gadki o GRU i WSI robią wiecej szkody niz pożytku? A przecież pragmatyka i realpolitik..
                        Wiem wiem, perły przed wieprze. A czyja to wina że nie trafia lub trafia nie tak jak powinno? Jaka byłą reakcja na propozycje zajęć z patriotyzmu w szkołach? Co ludzie wiedzą o PRL i dlaczego PRL kojarzy się bardziej z "Psem Cywilem" czy "Syrenką" a mniej z bierutowskimi katowniami, Pyjasem, Przemykiem, Popiełuszką, Suchowolcem? Odpowiesz?
                        From flood into the fire
                        One thousand voices sing
                        We're in this together
                        For whatever fate may bring

                        Komentarz


                        • No, przecież obaj 'lokujemy' wine w tym samym srodowisku. Tylko co to zmienia? Za bardzo juz sie wszystko zakorzeniło. Moze za jakies 200 lat znajdzie sie jakis badacz, który zmieni postrzeganie systemu politycznego po 89 roku. A moze sie nie znajdzie i zostanie jak jest. Szczerze mówiac nie postawiłbym zbyt wielu pieniedzy na tego badacza.

                          To wyglada tak. Jest impreza w salonie, przepych. Meble w stylu Ludwik XIV. Dobra kawa i ciasteczka. Dyskusja toczy się o wyższości jedwabnych serwetek (które przez pomylkę są uznawane przez gosci za jedwabne, tymczasem są ze zwykłego sztucznego obrusa) nad ubłoconymi butami. I nagle na impreze wchodzi plebejusz w ubłoconych butach, które na dodatek nie są ubłocone tylko usmarowane w gównie. I zaczyna mówić, że ciesteczkowo-kawowi goscie się mylą. To wcale nie jedwab tylko kolonialna podróbką. Problem polega na tym, że zapach gówna rozniósł się juz dawno po całym salonie, dlatego nikt go nie słucha. Mało tego, zapach powoduje, że goscie utwierdzają się w przekonaniu, żę ubłocone buty są, nie dosc ze fatalne wizualnie, to jeszcze zwyczajnie, ordynarnie smierdzące. Psują całą otoczkę wyższych sfer, klimat elity.

                          I tak mniej wiecej jest z GRU, WSI i agentami. No, jasne ze to dramat, rak pożerający kraj. Tylko, ze nikogo się nie przekona, ze jedwabne serwetki tak naprawde sa tandeta, ponieważ producentem tych serwetek jest grupa ludzi trzymająca media. A wszelkie rzucanie oskarżen na tym poziomie utwierdzi tylko w przekonaniu nabywców serwetek, że nie dosc, ze serwetki sa fajniejsze od brudnych butów to jeszcze brudne buty smierdzą i nalezy je marginalizować, bo psują klimat Ludwika XIV i pysznych ciasteczek.


                          Ostatnio edytowany przez Z.; [ARG:4 UNDEFINED].
                          "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez Nazgul Zobacz posta
                            IDEALNIE pasuje. Dzięki.
                            ...
                            Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                            Nie, no... Jaja sobie robisz? Przeciez to jest własnie potwierdzenie, ze głos na komunistów jako mniejsze zło niz 'postkomunistów z solidarnosci' nie da sie obronić...
                            No właśnie Nazgul, chyba nie do końca zrozumiałeś przesłanie, które... jest napisane na końcu?

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez large Zobacz posta
                              No właśnie Nazgul, chyba nie do końca zrozumiałeś przesłanie, które... jest napisane na końcu?

                              Przesłanie napisane na końcu ma sie n ijak do tego, co jest na początku. No chyba, że ludzie mieli:
                              a) Dać się wyrzynać
                              b) Glosować na martwego Adama
                              A co Ty byś wybrał?
                              From flood into the fire
                              One thousand voices sing
                              We're in this together
                              For whatever fate may bring

                              Komentarz


                              • "Popierając "mniejsze zło", wciąż popierasz zło. A popierając jakiekolwiek zło blokujesz możliwość rozwoju prawdziwego dobra. Pomyśl o tym następnym razem kiedy pójdziesz oddać do urny głos na kogoś tylko dlatego, że reszta wydaje Ci się jeszcze gorsza, a "nie chcesz zmarnować głosu". Brak poparcia dla wszystkich ze stron także jest głosem."

                                Brzmi utopijnie, ale spróbowałbym wspierać dobro.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X