Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • http://www.rp.pl/artykul/438787_Czlo...rzywileje.html
    Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z konstytucją obniżenie wyższych emerytur członkom WRON. Podtrzymał odbieranie przywilejów emerytalnych oficerom służb PRL.

    Wyrok jest ostateczny; było 5 zdań odrębnych w 14-osobowym składzie TK. Obecnie trwa wygłaszanie ustnego uzasadnienia.

    Komentarz


    • skandal kierwa !!!!!
      ps:
      ja tam bym ich na szafot posłał nie na emeryturę

      -----------------------------------------------------------------------

      Pielęgniarki nie zdecydowały się na ogólnopolski protest, będą natomiast kontynuować pikietę przed siedzibą resortu zdrowia. - Protest przed ministerstwem będzie kontynuowany do momentu rozwiązania problemu pielęgniarek z Podbeskidzia - powiedziała szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Dorota Gardias.

      Pytanie gdzie są elity i dlaczego nie będzie miasteczka ????
      Gdzie Najsztub i śmietanka warszawska ???
      Czas kończyć z baranami na forumce

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Slyboots Zobacz posta
        Haki samobójstwem ciężko to nazwać, bo samobójstwo musi być świadome, a ostatnia historia hakowa z wywiadem w Newsweeku została zmanipulowana i wykreowana przez media, które wrzucały na swoje "jedynki" słowo "haki", mimo iż Kaczor takiego sformułowania nie użył.
        Wszystko prawda. Natomiast to co piszesz niżej:

        To raczej kwestia nie wyciągania przez JarKacza wniosków z własnych błędów oraz jego lekkomyślność. Zdumiewa że po tylu latach w polityce nie potrafi przewidywać tego jak jego słowa mogą zostać zinterpretowane i wykorzystane w głównym nurcie przeciwko PiSowi.
        świadczy o tym, że Jarkacz powinien miec swiadomosc co z takiego wywiadu wyniknie (zwroccie uwage, ze temat jest wałkowany juz chyba drugi tydzien, moim zdaniem zdecydowanie mocniej niz afera hazardowa - i to licze od poczatku normalnego funkcjonowania komisji!), chyba ze jest niepoczytalny.
        "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

        Komentarz


        • Z: Tyle że trzeba jeszcze wziąc pod uwage KIEDY Marcinkiewicz udzielił tego wywiadu - otóż tuz przed wyborami 2007, kiedy był praktycznie przyklejony do PO. To uwiarygodnia ten wywiad.

          Sprawa wyroku TK - kuriozum. Po raz kolejny mówię: Nie ma się co bawić w półśrodki, trzeba zdelegalizować PRL - ale tego nie odważy się zrobić nikt. Szkoda, bo bez tego żadne ustawy lustracyjne, dekomunizacyjne itp będą funta kłaków niewarte. Po prostu brak umocowania prawnego...
          From flood into the fire
          One thousand voices sing
          We're in this together
          For whatever fate may bring

          Komentarz


          • Zamieszczone przez Nazgul Zobacz posta
            Z: Tyle że trzeba jeszcze wziąc pod uwage KIEDY Marcinkiewicz udzielił tego wywiadu - otóż tuz przed wyborami 2007, kiedy był praktycznie przyklejony do PO. To uwiarygodnia ten wywiad.


            Jestem prosty chłop z Mazowsza i nie rozumiem. Podwazam wiarygodnosc tego wywiadu i faktów w nim przytoczonych? Nie. Bardzo mozliwe, ze Marcinkiewicz dal sie pieknie wych**ac Tuskowi. Ale to swiadczy o Marcinkiewiczu, a nie o Tusku. No, chyba ze zakladamy, ze polityka to piekna gra cyberuczciwych i szczerych ludzi. Watpie. I wreszcie, jakie znaczenie ma fakt, ze Marcinkiewicz udzieli tego wywiadu w 2007, a nie w 2030? Co za znaczenie ma fakt kiedy sie facet przyznal, ze oszukano go jak 3 letnie dziecko z lizakiem? Chyba, ze moze jest jakies trzecie, nieosiagalne dla mnie dno, ktorego nie widze..

            P.S. Obawiam sie, ze poraz kolejny wracam do punktu wyjscia z jakiegos 2008-2009 i odpadam z elektoratu PiS.. Trzeba to przeczekac, przeczekac kleske Kaczorów. Oni odejda, poglady i idee w elektoracie zostana - moze wtedy.
            Ostatnio edytowany przez Z.; [ARG:4 UNDEFINED].
            "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

            Komentarz


            • Nie bardzo rozumiem ja z kolei: Co zmieni odejście Kaczyńskich? Czy bez nich PiS będzie większym zagrożeniem dla tego:

              http://wgadowski.salon24.pl/159443,e...-dla-sledczych

              co opisuje W. Gadowski u siebie na blogu?

              Raczej wręcz przeciwnie. Skończy jak świętej pamięci AWS czy inne próby konsolidacji opcji niepodległościowej - rozpadnie się fachowo skłócony na śmierć tak jak miało to miejsce zawsze, gdy prawica usiłowała się podnieść. Dlatego zgadzam się z jednym z komentatorów spod powyższego tekstu - jedyna szansą dla PiS i jego stronników jest komisja hazardowa. To jedyne, na czym dziś można coś ugrać.
              From flood into the fire
              One thousand voices sing
              We're in this together
              For whatever fate may bring

              Komentarz


              • Zamieszczone przez Nazgul Zobacz posta
                Nie bardzo rozumiem ja z kolei: Co zmieni odejście Kaczyńskich? Czy bez nich PiS będzie większym zagrożeniem dla tego:

                http://wgadowski.salon24.pl/159443,e...-dla-sledczych

                co opisuje W. Gadowski u siebie na blogu?
                Istnienie PiS niczego nie zmienia w tych sprawach. Odnosze wrazenie, ze oni juz swoja misje po Rywinie wykonali. Zmienil sie nieco klimat, zmienila sie sytuacja medialna (dalej nie jest fajnie, ale bywalo gorzej). Moze nie ma co wiecej wymagać? W tej chwili dla mnie (to zabrzmi absurdalnie) PiS jest zagrożeniem dla 'opcji niepodleglosciowej'. Roznymi gownianymi wpadkami wizerunkowymi raz po raz buduje sobie tak wielki elektorat negatywny, ze nic nie jest w stanie zdziałać. Mało tego, doprowadza tymi wpadkami do takich sytuacji, ze nawet pomysly majace szanse zdobyc szersze poparcie sa z gory przegrane dlatego, ze proponuje je Hak, a nie Tusk. PiS wpadl w sytuacje endecji po zamachu i bez zmiany szyldu/kierownictwa/rewolucji z tej sytuacji nie wyjdzie. Za półtora roku PO umocni swoją pozycje wygrywajac komplet wyborów (mimo, ze buldogi rzekomo gryza sie jak w brutlanych walkach kogtów) i nadejdzie czas nominacji paru urzedów w kraju. Potem, zeby to odkrecic trzeba bedzie wygrac dwie kandecje - a moze bedzie juz nowa konstytucja.

                jedyna szansą dla PiS i jego stronników jest komisja hazardowa. To jedyne, na czym dziś można coś ugrać.
                I ta szansa została przegrana. Beznadziejnym 'testem premiera' dokonanym przez Kamińskiego i fatalnym wywiadem Kaczora w Newsweeku. Koniec, teraz wszystko juz bedzie interpretowane jako kampania wyborcza, tak wiec sezon transferowy powoli sie zamyka i elektoraty ostatecznie stabilizuja. Kogo poza PiSowcami i redakcja Rzepy obchodzi, ze Rosół kłamie? Ze dostal 60 tys nagrody? Ze Sobiesiak mial w kieszeni Drzewieckiego i Chlebowskiego? Masz parenascie sondazy pokazujacych, ze nie ma zadnych zmian tendencji. I to poczucie, ten klimat we wszystkich niepisowskich mediach, ze afera hazardowa jest juz odgrzewanym kotletem. Teraz jest kampania, igrzyska, prawybory. Tamto zostało fanatykom.

                A jezeli ugrywanie ma wygladać tak, że Linia Specjalna nadaje drugi czy trzeci tydzien programy o Kosku i Sobiesiaku oraz Miro i Zbychu w klimacie gangsterki przez co wyglada to groteskowo to ja wysiadam. Co tez czynię, zdajac sobie sprawe, ze nikt nie bedzie za mna tesknil

                A jak mnie wyborcza albo Tusk znowu wkurza to pewnie wróce..

                P.S. Szkoda, ze nie wyjasniles tego trzeciego dna z Marcinkiewiczem. Liczylem na jakes GRU albo chociaz WSI

                A tymczasem ciesze się, że PO zrobiła chociaż w małym stopniu to czego PiS nie umiał (bo byl zajety paktem stabilizacyjnym z komunistami) i zabrano przywileje oficerom służb PRL. Autentycznie sie ciesze. Precz z k.
                Ostatnio edytowany przez Z.; [ARG:4 UNDEFINED].
                "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                Komentarz


                • A gdzie ja coś pisałem o drugich czy trzecich dnach Marcinkiewicza? Wrzuciłem ten wywiad tylko i wyłącznie po to, żeby pokazać jak się wychodzi na dilach z kimś takim jak Tusk, zwłaszcza w chwilach, gdy zagrożone jest status quo - ot i wszystko. Z tym środowiskiem po prostu nie ma mowy o ŻADNYCH układach, paktach, umowach. Może być co najwyżej miłość - ale z góry wiadomo kto w niej będzie strona bierną.
                  From flood into the fire
                  One thousand voices sing
                  We're in this together
                  For whatever fate may bring

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Pan Artysta Zobacz posta
                    skandal kierwa !!!!!
                    ps:
                    ja tam bym ich na szafot posłał nie na emeryturę

                    -----------------------------------------------------------------------

                    Pielęgniarki nie zdecydowały się na ogólnopolski protest, będą natomiast kontynuować pikietę przed siedzibą resortu zdrowia. - Protest przed ministerstwem będzie kontynuowany do momentu rozwiązania problemu pielęgniarek z Podbeskidzia - powiedziała szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Dorota Gardias.

                    Pytanie gdzie są elity i dlaczego nie będzie miasteczka ????
                    Gdzie Najsztub i śmietanka warszawska ???
                    Wiekszość pielęgniarek siedzi w "Honorotce" naprzeciwko MZ. W reastaurracji raczej ciężko rozbija się namioty...

                    Komentarz


                    • Mam wrażenie, że zaczyna się potwierdzać hipoteza, że "pod dywanem" spokojnie nie jest... Podobnie, jak rola ludzi z WSI - zarówno wcześniej, jak i obecnie. To naprawdę moze być ciekawy rok

                      Dlaczego “Wyborcza” chce pomóc Dukaczewskiemu
                      “Co kryją lochy Lecha?” – pyta “Gazeta Wyborcza” w czołówkowym tytule. Czytelnik rzuca się na tekst. I dowiaduje się… No właśnie – czego?

                      Że w podziemnych “czeluściach” przy Krakowskim Przedmieściu prezydent torturuje chwytanych na ulicach antykaczystów? Że trzyma tam złoto, którego nie chce oddać rządowi, a za te pieniądze Tusk już dawno zrobiłby drugą Irlandię? Że jest tam tajna pracownia, w której konstruowany jest Golem mający wymordować personel “Wyborczej”?

                      Niestety, nie. Okazuje się, że w pałacu znajdują się zeznania oficerów b. WSI złożone przed komisją weryfikacyjną. A Kancelaria Prezydenta nie chce ich wojsku oddać.

                      “Gazeta” piętrzy atmosferę grozy, daje do zrozumienia, że łamane jest prawo. Musi jednak przyznać, że gdy kancelaria odmówiła oddania dokumentów, a kontrwywiad doniósł na nią do prokuratury, ta odmówiła wszczęcia śledztwa. Co więcej – kontrwywiad odwołał się do sądu, a sąd poparł prokuraturę.

                      Znając niezależność, którą prokuratura demonstruje wobec obecnej władzy, i życzliwość, którą sądy darzą wszystko, co kojarzy się z PiS, możemy chyba zaryzykować hipotezę, że jeśli oba te organy podjęły taką decyzję, to znaczy, iż urząd prezydencki miał prawo postąpić tak, jak postąpił. Mimo to “Gazeta” sugeruje, że prezydent popełnia jakieś horrendum.

                      Skąd ta gorliwość? Były szef WSI generał Marek Dukaczewski mówi “GW”, że przewodniczący komisji Antoni Macierewicz “w rozmowach w cztery oczy z oficerami szukał negatywnych informacji o Sikorskim i Szmajdzińskim, a gdy rozmówca był gotów je przekazać, mógł być zaproszony na przesłuchanie”.

                      Nie wiem, czy rzeczywiście chodziło o Sikorskiego i Szmajdzińskiego. Wiem natomiast, że dawna WSI była rezerwuarem informacji o ważnych postaciach życia politycznego i biznesowego oraz o ich powiązaniach. I że sama – rozumiana zarówno jako służba, jak i jako zespół wywodzących się z niej funkcjonariuszy i agentów – odgrywała w tym życiu sporą rolę. A z “Gazety” się dowiaduję, że niektórzy oficerowie zaczęli, jak to się mówi, sypać.

                      Doskonale rozumiem, dlaczego Dukaczewski chce się dowiedzieć, kto i co wysypał. Nie pojmuję tylko, czemu “Wyborcza” aż tak bardzo chce mu pomóc w zdobyciu tej wiedzy.
                      http://blog.rp.pl/skwiecinski/2010/0...ukaczewskiemu/
                      My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                      Komentarz


                      • Polska to dziki kraj, dzisiaj już gardzę polityką - powiedział w TVN24 Mirosław Drzewiecki, były minister sportu, jeden z głównych bohaterów afery hazardowej. Oskarżył też ludzi, którzy "pójdą do piekła" o "zabicie jego matki"
                        http://www.tvn24.pl/-1,1645036,0,1,d...wiadomosc.html

                        No, jest szansa, ze jeszcze wroci afera hazardowa, bo mamy (idac tropem Eryka Mistewicza) mocną narrację uruchomioną przez Drzewieckiego. Za mocną by spodobała się ludziom. Taki lekki strzał w stopę Mira, oczywiscie nieporownywalnie mniejszy od Haka, ale zawsze.. Pierwszy dowód od dawna na to, ze cos wokoł PO jest efektem emocji, a nie burzy mózgów i wyrachowania. I pierwszy wystep polityka PO od konferencji Chlebowskiego, prawdopodobnie nieuzgodniony w tresci z partyjną czołówką.

                        Jeszcze nie oczyscil się na tyle Miro, w oczach mainstreamu, by rzucać takie teksty..

                        Tylko, że trzeba to wykorzystać, a nie dać się po raz n-ty 'zrobić'.

                        P.S. Fajnie, wczoraj udalo się ustawą PO lekko popsuć humory oficerów PRL, dziś sad wystapił o areszt dla Michnika.
                        Ostatnio edytowany przez Z.; [ARG:4 UNDEFINED].
                        "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                          nieporownywalnie mniejszy od Haka, ale zawsze..
                          N= Newsweek
                          J.K.= Jarosław Kaczyński


                          „N”: Widzimy Pana zadowolenie, że PO ma do wyboru Komorowskiego i Radosława Sikorskiego.
                          J.K.: Jeśli Tusk postawi na Sikorskiego, będzie się miał z pyszna. Tak, to byłoby bardzo zabawne.
                          „N”: Prezydent, powołując Sikorskiego na szefa MSZ, miał wobec niego wątpliwości. Czemu?
                          J.K. To jest objęte tajemnicą państwową. Gdyby obowiązywała konstytucja według projektu PiS, to nie ma wątpliwości, że prezydent odmówiłby jego powołania.
                          „N”: Jest konkretna wiedza, czy też konkretne wydarzenie, które dyskredytuje Sikorskiego?
                          J.K.: Tak.
                          „N”: Ale przecież on był ministrem obrony w rządach PiS. Dlaczego przed tamtą nominacją nie było zastrzeżeń?
                          J.K.: Chodzi o wydarzenie późniejsze.
                          „N”: Z tego powodu Sikorski został zdymisjonowany w lutym 2007 r.?
                          J.K.: Tak, choć do dymisji doszło z pewnym opóźnieniem.
                          „N”: Użyje pan tego w kampanii wyborczej?
                          J.K.: W kampanii będzie przestrzegane prawo.


                          "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                          Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                          Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                          Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                          "
                          Janusz Waluś - czekaMY!

                          Komentarz


                          • Jakbyśmy żyli w normalnym kraju, gdzie mediom zależy na informowaniu obywateli, a nie tworzeniu im rzeczywistości to treść tego wywiadu miałaby znaczenie. Obaj widzimy co się dzieje od dwóch tygodni w tym temacie. A Hak piszę, bo jestem rozgoryczony skłonnościami autodestrukcyjnymi prezesa.


                            P.S. Perełka:
                            J.K.: Tak, choć do dymisji doszło z pewnym opóźnieniem.
                            "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                            Komentarz


                            • Tak, oni stają tam, gdzie stało ZOMO
                              Zdzisław Krasnodębski 26-02-2010, ostatnia aktualizacja 26-02-2010 01:48

                              Jedną z najgorszych w całym ciągu odrażających zbrodni IV RP są słynne słowa Jarosława Kaczyńskiego w Stoczni Gdańskiej, zamkniętej na polecenie Unii Europejskiej i w ramach programu modernizacyjnego opracowanego przez PO: „Oni stają tam, gdzie ZOMO”. Zbrodnie IV RP były tylko werbalne, lecz – jak się zdaje – bardziej trwale wstrząsnęły sumieniami postępowej inteligencji niż te realne PRL.

                              No, ale gdzie w zasadzie stają dzisiejsi obrońcy generała Jaruzelskiego? Gdzie stoją ci, którzy uważają, że za nadanie filmu o generale z nazbyt wymownymi faktami z jego biografii powinni być ukarani ci, którzy dopuścili do emisji? Gdzie stoją ci, którzy gotowi są zniszczyć każdego, kto nazbyt energicznie podważa uświęconą historycznym kompromisem narrację, w której Jaruzelski jest polskim patriotą, Kiszczak człowiekiem honoru, a „Solidarność” – buntem rozpasanego tłumu? Gdzie stoją ci, którzy przekonują nas, że wprowadzenie stanu wojennego było koniecznym aktem politycznego rozumu?

                              Nie pakiet, lecz alternatywa

                              Otóż nie trzeba GPS ani Google Maps, by określić ich pozycje. Otóż oni rzeczywiście stoją tam, gdzie stało ZOMO. Można to określić mniej obrazowo, eufemistycznie, mniej wiecowo, a bardziej naukowo. Łatwo też zrozumieć, że ci, którzy stanęli w tym miejscu, woleliby, by nazywać je jakoś inaczej, delikatniej, by się lepiej kojarzyło, żeby lepszy był ich wizerunek i skuteczniejszy PR.

                              Ale fakt pozostaje faktem. Bo jeśli stan wojenny był konieczny, to także strzały w Wujku, w Lubinie, to także rutynowe tłuczenie pałkami ludzi w czasie ulicznych protestów znajdują swoje polityczne, moralne i historiozoficzne uzasadnienie. I trzeba uznać, że narzędziem ducha dziejów stała się przynajmniej na jakiś czas pałka zomowca.

                              To, że bardziej prostodusznym Polakom można tak łatwo wmówić, iż słowa o ZOMO to jakiś niebywały skandal i przestępstwo, natomiast faktyczna cenzura, nagonka na niepoprawnych historyków, reżyserów i dziennikarzy to rzecz dopuszczalna, świadczy o tym, że wciąż mają zadziwiający mętlik w głowach – trwały skutek przemielenia przez komunizm.

                              Tak jak w PRL wstępowali do partii, a słuchali wieczorami Radia Wolna Europa i posyłali dzieci do komunii, maszerowali w pochodach pierwszomajowych, ale opowiadali o zbrodniach stalinowskich i heroizmie AK, tak dzisiaj są w stanie jakoś pomieścić w sobie Jana Pawła II i księdza Popiełuszkę, Jaruzelskiego i Rakowskiego, Grzegorza Przemyka i Czesława Kiszczaka. Wychowanie obywatelskie powinno więc się rozpocząć od rzeczy elementarnej: uświadomienia, że to nie jest pakiet, lecz alternatywa, ostra, fundamentalna alternatywa.

                              Dzieweczka w mundurze

                              Obrona Jaruzelskiego to wychowanie do szczególnego rozumienia odpowiedzialności. Jak wiadomo, twierdzi się, że za samobójstwo Barbary Blidy odpowiada ówczesny premier. Natomiast Jaruzelski nie odpowiada za nic, co się działo w PRL, ani wtedy, gdy był szefem Sztabu Generalnego, ani wtedy, gdy był ministrem obrony, ani przez wszystkie lata zasiadania w Biurze Politycznym, ani wtedy, gdy skupiając w ręku władzę I sekretarza KC PZPR i premiera, został dyktatorem PRL.

                              Nie odpowiada ani za zniewolenie Polski, ani za interwencję w Czechosłowacji, ani za tych, którzy ginęli u haniebnego zarania PRL, ani za tych, którzy ginęli w czasach jej niechwalebnego schyłku. On był niewinną dzieweczką przebraną w mundur generalski, która nic nie widziała i nic nie słyszała, nawet gdy kontaktowała się z Informacją Wojskową, a ocknęła na dobre, gdy rozpoczął się Okrągły Stół
                              .

                              Okrągły Stół ma zaś znaczenie sakralne – ma zmazywać wszystkie grzechy, nie tylko te wybaczalne, popełnione w walce z „reakcyjnym podziemiem” i w ogóle wrogami postępu, ale nawet te najgorsze, popełnione w 1968 roku, także na tych, którzy się w walce z reakcją zasłużyli.

                              Nikt z walczących z komunizmem nie mógł chyba przypuścić, że w wolnej Polsce, po 20 latach niepodległości, nie będzie można pokazać w telewizji publicznej krytycznego filmu o szefie WRON. Być może nic lepiej nie świadczy o stanie III RP. Ci zaś, którzy dla doraźnych korzyści politycznych skłonni są tolerować lub wspierać te zakazy, spieszą tylko ku własnej niesławie.

                              Autor jest profesorem Uniwersytetu w Bremie i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz współpracownikiem „Rzeczpospolitej”
                              http://www.rp.pl/artykul/9157,439553...talo_ZOMO.html

                              Nie mam nic do dodania.

                              EDIT. Warto w tym kontekście przypomnieć fragment tekstu R. Ziemkiewicza z "Rzepy", napisanego przed wyborami 2005...

                              (...) Antylustracyjny jazgot uderza w coraz wyższe tony. Jacek Żakowski w "Polityce" porównuje lustrację do tsunami. Co za skojarzenie! Tu tragedia, w kilkanaście minut ginie prawie dwieście tysięcy ludzi, kobiet, dzieci, rozbawionych wczasowiczów, wiążących pracowicie koniec z końcem ojców rodzin - a tu hipokryci, którym zabrakło przyzwoitości, żeby się schować, pielić grządki, zająć badaniem motyli albo starożytną Kartaginą, tylko najbezczelniej sięgnęli jeszcze po władzę, po pozycję autorytetów, rwali się do pouczania narodu, w błogim przekonaniu, że teczki spłonęły, a układowi, pilnującemu, żeby nie grzebano w popiele, nikt nigdy nie zdoła podskoczyć, teraz zaś umierają ze strachu, bo, się okazało, że "człowiek honoru" nie tylko nie spalił wszystkiego, ale jeszcze porobił jakieś mikrofilmy (faktycznie, można się od takiego strachu poważnie pochorować). Gdybym miał więcej czasu, rzuciłbym się teraz studiować dzieła wszystkie Żakowskiego - po prostu, żeby zrozumieć, jakie trzeba sobie w życiu zaaplikować "ćwiczenia duchowe", by być w stanie poczynać takowe koncepta.

                              "Fala, która się zbliża (lustracja, znaczy) może wgnieść nas w ziemię, jeżeli pozwolimy sobie narzucić perspektywę praczki, której świat dostarcza tylko śmierdzących brudów, więc wszystko wydaje jej się jednym wielkim brudem. Ta fala może nas pogrążyć, jeśli się zgodzimy, by zdrada i podłość zasłoniły poświęcenie i wolnościowe aspiracje ludzi, za które wielu siedziało w więzieniach. Jeśli nie przyłożymy do tej fali właściwych proporcji (przykładanie proporcji do fali - niezłe, niezłe, chyba wrzucę to sobie do "stylebooka") może nas ona odrzeć z dumy, do jakiej mamy prawo jako społeczeństwo, które własnymi rękami (...) bezkrwawo obaliło komunizm...". Nu, ja cofam ten "jazgot", to już nie jest jazgot, to rodzi się antylustracyjna poezja!

                              W załączeniu fragment apelu podpisanego przez Bujaka, Frasyniuka i Lisa. Z grubej rury: lustracja będzie "opluwaniem pamięci tych, którzy dla niepodległości Polski ponieśli ofiarę życia". I Bujak, i Frasyniuk (Lisowi odpuszczę, bo w politykę nie poszedł) po roku 1989 należeli do elit władzy, mieli wpływ na wydarzenia, choć oczywiście nie tak wielki, jak Wałęsa czy Michnik. I nigdy, ani razu nie użyli tego wpływu, by zrobić cokolwiek w sprawie ponad stu ofiar, księży, działaczy "Solidarności" i niepodległościowców, wymordowanych przez "nieznanych sprawców" w latach osiemdziesiątych. Ta obojętność i ich, i prawie wszystkich byłych opozycjonistów, uszlachconych Okrągłym Stołem na władzę, była i pozostaje największą hańbą III RP w ogóle, a neo-"Solidarności" szczególnie. I dopóki nie zostanie zmazana, przyznaję rację Gwieździe i Walentynowicz, że obecna "Solidarność" nie ma prawa do obchodów ćwierćwiecza Sierpnia '80, bo jest czymś innym niż tamta, stara. Ponad stu ludzi zamordowanych za Polskę, przecież każde dziecko się domyśla, przez kogo, nie zaprzątało dotąd uwagi Frasyniuka i Bujaka za grosz. Bujak za "Solidarność" przepraszał i sprzedał swoją legitymację na aukcji razem z jakimiś tam kieckami pani Kiszczakowej, Frasyniuk się z Kiszczakiem bratał i spoufalał, o czym i dziś mówi "Wyborczej" bez cienia zażenowania. Teraz sobie nagle przypomnieli o tych, co ponieśli ofiarę życia. Teraz, kiedy szukają maksymalnych emocji, żeby bronić kolegów zagrożonych ujawnieniem zdrady!

                              O Kiszczaku wspomina Frasyniuk w wywiadzie dla "Wyborczej". Przewodniczącemu UW, wybranemu niegdyś dla przełamania stereotypu "partii ludzi rozumnych" (przełamał skutecznie), antylustracyjna fala pozwoliła wrócić do wysokonakładowej prasy, bo ostatnio pojawiał się już tylko w "Trybunie", demaskując tam totalitarne zakusy Rokity i Kaczyńskich; mimo całej irytacji, jaką we mnie budzi, żal było to widzieć. Wali Frasyniuk jak w bęben w Giertycha i Bendera, ciekawe - dlatego, że cele łatwe, czy też to autentyczna obsesja. W ogóle wywiad obsesyjny, w stylu Kutza, stylu, którego nie trawię: mocne słowa, brak umiaru w miotaniu obelg i rozedrganie emocjonalne na granicy histerii połączone z żenującą miałkością myśli. No, więc Giertych i Bender chcą zniszczyć mit "Solidarności", bo w niej nie byli... Już ładnych parę lat temu, kiedy jakiś szwajcarski bank założył wspólnie ze związkowcami fundusz emerytalny, w którego nazwie pojawiło się słowo "solidarni", to musiał w trymiga tę nazwę zmieniać, bo ludziska pluli na akwizytorów. A tu Frasyniuk, który oczywiście do żadnej współodpowiedzialności za to się nie poczuwa, dostrzegł potrzebę, żeby mitu "Solidarności" bronić. Przed Giertychem i Benderem.

                              To jest w całym tym zgiełku jedyny nowy wątek: że wiedza z archiwów bezpieki zniszczy dobre imię "Solidarności". Przyjmijmy takie teoretyczne założenie, że peerelowska SB nie była głupsza od Stasi czy holenderskiego kontrwywiadu, który, jak niedawno się okazało, sam u siebie założył partię komunistyczną, kreując swojego agenta na nieprzejednanego bojownika i wielki autorytet w światku eurokomuchów. Przyjmijmy, że któryś z historycznych przywódców "Solidarności" (optymistycznie załóżmy - tylko jeden) okaże się umieszczoną tam przez ubecję wtyką. Ja powiem na to: taka wiedza wyjaśniłaby nam przyczyny wielu fatalnych w skutkach błędów i zaniechań, jakie popełniła po 1989 roku nowa władza. Zwłaszcza w połączeniu z podejrzeniem, że kopie palonych dokumentów SB zdążyły wywędrować za granicę. A teraz słucham szanownych interlokutorów: a wy, co proponujecie? Co mamy z taką wiedzą zrobić, kiedy wreszcie wyjdzie na jaw, a przecież wiecie, że wyjdzie, nie za sprawą Bendera czy Giertycha, tylko po prostu dlatego, że raz uruchomionej lustracji powstrzymać już nie jesteście w stanie. No co? Odmówić przyjęcia do wiadomości? Nadal komuś takiemu podawać rękę? A może jeszcze stawiać pomniki? Krzyknąć, że nie ten zhańbiony, kto się zhańbił, tylko cała "Solidarność", cały naród zgoła? Jak z odpowiedzialnością za Peerel - wszyscy winni, wszyscy kapowali, a tylko niektórzy z kapusiów działali przy tym w podziemiu?

                              Tego nie twierdzą. Nic nie mają na ten temat do powiedzenia. Tylko rwą szaty, serce krwawią, duszę krwawią, od dziewiątej do siedemnastej z przerwą na lancz. Właśnie dlatego pozwalam sobie zbywać ich takimi słowami jak "zgiełk" czy "jazgot".

                              I powtarzam za Dobrą Księgą: poznamy prawdę, a prawda nas wyzwoli.

                              (...)

                              Wśród bzdur wyprodukowanych przez antylustratorów grand prix należy się w kółko powtarzanej tezie, że ubecy przypisywali zmyślone przez siebie raporty niewinnym ludziom i zakładali im teczki TW, żeby skasować premię. Kolejnym, który tę bzdurę powtarza, jest Frasyniuk we wspomnianym już, żałosnym wywiadzie. A skąd to wie? Od Kiszczaka, oczywiście. "Generał Kiszczak już po Okrągłym Stole zwierzał się nam...". Widzę ich niemalże, jak upojeni pewnością władzy "co najmniej przez dwanaście lat" wysłuchują "zwierzeń" Kiszczaka, i do głowy im nie przyjdzie, że sytuacja jest dokładnie odwrotna, niż im się roi - że to ten stary lis trzyma w ręku prawdziwą władzę, wszystkie karty, i że wodzi ich za nos jak frajerów.

                              Oto wielka tajemnica Peerelu-bis: epidemia miłości i zaufania do Oberubeka. Łysiaka towarzystwo czytać surowo zabrania, ale kto się takich zakazów nie lęka i sięgnie po "Salon", znajdzie fotkę - zdobiącej kolekcję autora - "Wiary i winy" Kuronia z dedykacją dla Kiszczaka. Mówcie sobie o Łysiaku, co chcecie (retoryka: o Łysiaku się nie mówi w ogóle, przy czym, co najzabawniejsze, zmilczają go zgodnie i michnikowcy, i rydzykowcy) - przecież tego nie zmyślił ani sfałszował. Jacek Kuroń wyszył Kiszczakowi odręczną laurkę, którą zresztą Kiszczak potem spuścił w antykwariacie; jak sądzę, nie zmusiło go do tego ubóstwo. Potraktował Kuronia tak samo, jak komplementującego go od "ludzi honoru" Michnika, którego nie raczył poinformować, że ma tuż przy sobie "Ketmana" [Lesław Maleszka, były przyjaciel Wildsteina. Na początku lat '90-tych największy antylustrator "Wyborczej", wcześniej - co się okazało po otworzeniu własnej teczki przez Wildsteina - pełen własnej inicjatywy współpracownik ubecji. Pracujący dla "GW" do momentu emisji filmu "Trzech kumpli". - przyp. Foxx] . Najwyraźniej wcale się tym uwielbieniem, jakim go darzyły legendy podziemia, nie upajał.

                              Nie wierzcie archiwom, które SB gromadziła dla siebie samej - wierzcie temu, co esbecy mówią teraz, twierdzą antylustratorzy. I opowiadają, jak to Kiszczak "zwierzał się" Frasyniukowi i innym z kłopotów z niesfornym ubeckim personelem, oszukującym go i wyłudzającym premie.

                              Paradne
                              .
                              Niestety źródło juz "wygasło" - na szczęście zachowałem na blogu
                              Ostatnio edytowany przez Foxx; [ARG:4 UNDEFINED].
                              My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                              Komentarz


                              • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
                                [ciach!]
                                A tymczasem ciesze się, że PO zrobiła chociaż w małym stopniu to czego PiS nie umiał (bo byl zajety paktem stabilizacyjnym z komunistami) i zabrano przywileje oficerom służb PRL. Autentycznie sie ciesze. Precz z k.
                                Manipulowalny jesteś jak widzę jeśli na Twoje poglądy mają wpływ umiarkowanie weryfikowalne wrzutki medialne Jak się robi takie wrzutki jest tutaj:

                                http://www.abcnet.com.pl/?q=node/915

                                A co do odbierania to jak pisałem wcześniej - masowe odebranie przywilejów emerytalnych byłym bezpieczniakom to bezprawie które TK uczynił dubeltowym bezprawiem.
                                From flood into the fire
                                One thousand voices sing
                                We're in this together
                                For whatever fate may bring

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X