Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Polityka

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • Jakby jakis czytelnik wyborczej nie do konca wiedział jak traktować spotkania przedstawicieli rządu z 'ekspertami' i odpowiedz PiS w postaci kreskówek tutaj ma instrukcje:




    Kancelaria Premiera przygotowuje uroczystość z okazji drugiej rocznicy powstania rządu. Ma nie być huczna, ale merytoryczna: zorganizowane będzie m.in. 19 paneli dyskusyjnych z udziałem ministrów - ustaliła Gazeta.pl. Rocznicę - we własnym, unikalnym stylu - uczci też PiS.

    Na razie wszystkie szczegóły uroczystości trzymane są w tajemnicy. - Jeszcze dopinamy program - mówi nam jeden z urzędników Kancelarii Premiera. Nic nie chce zdradzić także Paweł Graś, rzecznik rządu. - Szczegółowy program umieścimy niebawem na naszych stronach - ucina. Jedynie Tomasz Arabski, szef Kancelarii Premiera o programie rocznicowych obchodów mówi jako "bardzo interesujące". - Nic więcej nie mogę powiedzieć. Ja odpowiadam tylko za techniczną stronę - twierdzi.

    Udało się nam jednak ustalić, że jednym z elementów programu będzie 19 paneli dyskusyjnych, podczas których będą zaprezentowane dokonania ministrów rządu Donalda Tuska. Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", by nie zanudzić ludzi ministrowie przez dwa dni mają dni ścierać się z trzystoma ekspertami. Zaproszenia na panele, która odbędą się 20 i 21 listopada, będą wysyłane już od jutra.

    Klub PO też będzie świętować skromnie

    Do świętowania szykuje się także klub parlamentarny PO. Parlamentarzyści podsumowywać będą dokonania rządu Donalda Tuska znacznie później niż sam rząd, bo dopiero w piątek, 20 listopada. Pojawią się najprawdopodobniej w jednym z hoteli w Warszawie, zaraz po zakończeniu posiedzenia Sejmu. Ale jak twierdzą posłowie będzie bardzo skromnie. - Będzie to zwykła dyskusja, debata, o tym, co się stało przez te dwa lata pod naszymi rządami - mówi Ireneusz Raś, wiceprzewodniczący klubu PO. Jednocześnie zapowiada z tej okazji także spotkanie z koalicjantami z PSL, jednak w późniejszym terminie. - We wtorek na prezydium klubu zgłoszę taką inicjatywę koalicyjnego spotkania. Takie po dwóch latach wspólnego rządzenia jest potrzebne - twierdzi poseł Raś.

    PiS po swojemu: kreskóweczki

    PiS przygotowuje stronę, na której można będzie zobaczyć wszystkie ostatnie kreskówki propagandowe wypuszczone na zlecenie tej partii za pieniądze podatników.

    Strona "POśmiejmy się" zostanie uruchomiona jutro. Jeśli ktoś już nie może doczekać się, by zobaczyć, jak strona będzie wyglądać, może zaspokoić swoją ciekawość odwiedzając serwis Dziennik.pl.

    Będzie na niej można jeszcze raz obejrzeć takie dzieła jak "POdróżnik", "Spotkanie z walcem" czy "Tanie państwo Grasia". Wyborców gorąco zachęcamy do oglądania: warto wiedzieć, za co się płaci.

    Koalicyjny rząd Donalda Tuska został zaprzysiężony 16 listopada 2007 roku
    Oczywiscie spotkania z panelistami beda darmowe w budynku, którego własciciel uskutecznia wolontariat.
    "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

    Komentarz


    • Zamieszczone przez Z. Zobacz posta
      Do jesieni przyszłego roku PO ma spokój.

      P.S. I zeby nie bylo, ze sugeruje sie jednym sondazem i to jeszcze GFK. Po prostu ten jest 7 czy 8 na który natrafiłem od czasów afer i nie zmieniło się nic. Nie wierze, ze spisek jest tak wielki, ze wszystkie firmy sie zmowiły i zamiast pokazywać prawde 30% do 30% wciaz kłamią w zywe oczy.
      Z drugiej strony:
      Partia Donalda Tuska może liczyć na poparcie 45 procent wyborców, PiS wybiera 28 procent - mówi najnowszy sondaż PBS DGA przeprowadzonego na zlecenie "Gazety Wyborczej".

      Takie wyniki oznaczają, że Platforma Obywatelska od początku września straciła już osiem punktów procentowych. Ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego w tym samym czasie zyskało dwa punkty.
      Wiadomości z kraju i ze świata. Wiadomości gospodarcze. Znajdziesz u nas informacje, wydarzenia, komentarze, opinie. Serwis dla kobiet, rozrywka, auto, pogoda.


      W każdym razie myślę że szczytowym poparciem dla PiSu będzie nieco ponad 30% i do tego poziomu trzeba powoli dociułać, co łatwe nie będzie i samymi kreskówkami tego się nie osiągnie. Więcej pod tym szyldem osiągnąć już nie da rady. Ciężko również uwierzyć w spadek poparcia dla PO do tego poziomu, więc wygląda na to iż w najbliższych kilku (?) latach będziemy mieli impas (do czego bardzo przyczynia się system finansowania partii z budżetu...) a dla PiSu rolę etatowej opozycji.

      A PSL ma chyba najbardziej żelazny elektorat i do progu zawsze się doczołga, niestety.
      Ostatnio edytowany przez Slyboots; 9286.
      "Kiedyś chodziło o to, żeby czegoś dokonać, teraz o to, żeby być kimś"

      Komentarz


      • Zamieszczone przez Slyboots Zobacz posta
        W każdym razie myślę że szczytowym poparciem dla PiSu będzie nieco ponad 30% i do tego poziomu trzeba powoli dociułać, co łatwe nie będzie i samymi kreskówkami tego się nie osiągnie. Więcej pod tym szyldem osiągnąć już nie da rady. Ciężko również uwierzyć w spadek poparcia dla PO do tego poziomu,
        Sprawa nie jest taka oczywista. Spora czesc elektoratu PO to byli wyborcy SLD. Wzmocnienie czerwonych oslabia niebieskich. Do tego dochodzi ew. partia Olechowskiego. Tu sie jeszcze sporo pozmienia. Elektorat Kaczynskiego w 1 i 2 turze bedzie podobny. Duzo zalezy od tego ilu oponentow na wybory w 2 turze nie pojdzie. Dlatego prawdopodobna jest medialna kampania na temat obywatelskiego obowiazku stawienia sie na wyborach, niezaleznie od preferencji politycznych...

        Komentarz


        • Zero zdziwień i kolejne gratulacje dla wyborców wiadomej partii...

          Rząd uzależni Polskę od rosyjskiej ropy

          Po uzależnieniu Polski od gazu z Rosji wicepremier Pawlak chce teraz zrobić to samo z ropą. Rząd nie mówi "nie" przedłużeniu rurociągu "Przyjaźń" do Niemiec. To oznacza, że nie będzie rury Odessa- Płock, która miała uniezależnić nas od paliwa z Rosji. Niepotrzebny będzie też Naftoport w Gdańsku.


          Rządy Polski i Rosji rozmawiają o przedłużeniu ropociągu Przyjaźń do portu Wilhelmshaven – dowiedział się Dziennik Gazeta Prawna. Polska liczy na większe zyski z tranzytu surowca i gwarancję dostaw dla Orlenu i Lotosu

          Rosjanie zwrócili się do polskiego rządu z propozycją rozbudowy rurociągu Przyjaźń. Koncepcja zakłada przedłużenie tej głównej magistrali, którą ze Wschodu płynie 50 mln ton ropy rocznie dla zakładów PKN Orlen, Grupy Lotos i dwóch rafinerii niemieckich, aż do portu Wilhelmshaven na Morzu Północnym. Według Waldemara Pawlaka, wicepremiera i ministra gospodarki, warto rozważyć ten projekt.

          Eksperci ostrzegają jednak, że jego poparcie zagrozi kluczowej dla uniezależnienia Polski od dostaw ropy z Rosji inwestycji, czyli połączeniu rurociągowemu Odessa–Brody–Płock, którym moglibyśmy importować surowiec z regionu Morza Kaspijskiego. Spowoduje ponadto marginalizację Naftoportu, czyli naszego jedynego portu naftowego.

          Rosjanie dziś właśnie przez gdański port eksportują część swojego surowca. Po rozbudowie Przyjaźni ropę w świat wysyłaliby via Wilhelmshaven. Tworzyłoby to im warunki do transferu ropy bezpośrednio na Morze Północne i ocean.
          Wiadomości z kraju i ze świata. Wiadomości gospodarcze. Znajdziesz u nas informacje, wydarzenia, komentarze, opinie. Serwis dla kobiet, rozrywka, auto, pogoda.
          My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

          Komentarz


          • Gen. Wojciech Jaruzelski przyznaje, że "rola Jana Pawła II w obaleniu komunizmu była ogromna, ale nie jedyna". Stwierdził też, że gdyby PZPR nie zezwoliło na objęcie przez Karola Wojtyłę metropolii krakowskiej, to jego historia mogłaby się potoczyć inaczej. - Kliszko, który się tym zajmował, można powiedzieć, wystąpił dla niego w roli ducha świętego - żartował Jaruzelski
            Słuchając i oglądając tego komucha ręce opadają już nie na dno lecz poniżej mułu. Dodam również, że poinformował, że do upadku komunizmu przyczynił się najwięcej nikt inny jak Michaił Gorbaczow.

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Net Zobacz posta
              Słuchając i oglądając tego komucha ręce opadają już nie na dno lecz poniżej mułu. Dodam również, że poinformował, że do upadku komunizmu przyczynił się najwięcej nikt inny jak Michaił Gorbaczow.
              Oczywiście że ma rację. Czy uważasz, że COKOLWIEK co stało się na wschód od Łaby od roku 1945 do dziś stało się bez wiedzy i zgody kacyków poszczególnych demoludów a tym samym Kremla?

              Zamieszczone przez Foxx Zobacz posta
              Zero zdziwień i kolejne gratulacje dla wyborców wiadomej partii...
              A'propos wyborców: Dowcip mi się przypomniał:

              Przychodzą dwie laski do kantoru, jedna wyciąga z kieszeni sto rubli i mówi, że chciała wymienić na zlotówki. Koleś z kantoru sie zdziwił i mówi że nie ma sensu, że to pare złotych będzie ale ona twardo - wymienić. No to gość wyliczył i mówi, że to będzie 9,58 a druga panienka na to w ryk:
              - Tyyyyy, dałaaaś duuupy za dyyyychęęęęę!!!
              Ostatnio edytowany przez Nazgul; 89.
              From flood into the fire
              One thousand voices sing
              We're in this together
              For whatever fate may bring

              Komentarz


              • Pasmo sukcesów, czyli katastrofa
                Rafał A. Ziemkiewicz 14-11-2009, ostatnia aktualizacja 14-11-2009 17:13

                Trudno powiedzieć, czy zapominanie przez Tuska o wyborczych obietnicach nie jest i tak mniejszym złem. Gorzej bowiem, gdy te obietnice spełnia

                Twierdzenie, iż „rząd Tuska ma znakomity pijar”, stało się stereotypem. Protestują przeciwko niemu, i to bardziej prywatnie niż w wypowiedziach publicznych, tylko nieliczni specjaliści od public relations. Z podobnym brakiem nadziei jak ludzie zajmujący się zawodowo lobbingiem próbujący wyjaśnić, iż „lobbing” to we właściwym sensie zupełnie co innego niż łapownictwo, pijarowcy powtarzają, iż dziedzina, którą się zajmują, nie polega na wymyślaniu jednodniowych sensacji, które mają przykryć w serwisach jakieś niewygodne dla władzy wydarzenia.

                Zapewne mają rację. Ale z tym błędnym użyciem słowa „pijar” nie ma co walczyć, jest to bowiem eufemizm innego słowa, które byłoby znacznie bardziej na miejscu, ale wobec premiera słusznego, popieranego i lansowanego przez środowiska opiniotwórcze używać go nie wypada. Należałoby bowiem mówić, iż Tusk ma po prostu znakomitych propagandystów.

                Propaganda sukcesu

                Jakkolwiek bowiem rozumieć pojęcie pijaru, polega on na eksponowaniu pożądanych treści i tuszowaniu niepożądanych, a nie na kompletnym odwracaniu kota ogonem i kłamstwach w żywe oczy. Tymczasem od Peerelu nie było w polskich mediach takiego festiwalu propagandy sukcesu, jaki trwa od momentu dojścia do władzy przed dwoma laty Donalda Tuska. Bez Wydziału Prasy KC i cenzury, na zasadzie pospolitego ruszenia, dysponuje lider PO rzeszą pracowników mediów, którzy każdą jego klęskę i zaniechanie przedstawiają jako sukces albo odwracają od niej uwagę publiczności z nie mniejszą skutecznością, niż podwładni towarzysza Szczepańskiego przekonywali obywateli Peerelu, że ich państwo rośnie w siłę, a im samym żyje się dostatniej.

                W istocie na półmetku rządów Tuska trudno znaleźć jakiekolwiek sukcesy poza odziedziczonymi po poprzednikach albo wynikłymi z okoliczności zupełnie od działań rządu niezależnych. Do załatwienia – też zresztą częściowego i kunktatorskiego – sprawy emerytur pomostowych zmusiła rząd przyjęta przez Sejm przed laty ustawa.

                Utrzymanie przez Polskę wzrostu PKB, minimalnego, ale i tak w czasie kryzysu najwyższego w Europie, to raczej zasługa polskich przedsiębiorców, przywykłych radzić sobie w nieprzyjaznych warunkach i bez bankowego kredytu. Rząd może chwalić się tylko tym, iż nie zrobił niczego, co by ich sytuację dramatycznie pogorszyło. Ale też, choć wiele obiecywał, nie zrobił nic, żeby im ulżyć.

                Na rocznicę premierostwa Tusk jako główne swoje sukcesy wskazywał na parlamentarną komisję „Przyjazne państwo”. Trudno jednak wskazać jakieś istotne jej dokonanie. Likwidacja zezwoleń budowlanych była zwykłym (często przyjdzie przy omawianiu osiągnięć PO używać tego określenia) propagandowym picem, gdyż dotychczasowe zezwolenia po prostu przemianowano na „zgody”, jeszcze bardziej komplikując procedurę ich udzielania.

                Podobnym oszustwem okazało się rzekome ograniczenie liczby kontroli w firmie; za sprawą jednego słowa w ustawie, być może w komisji przeoczonego, a być może przywróconego przez kogoś specjalnie, ograniczono tylko liczbę kontroli „jednoczesnych”. Nadal jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by kontrolerzy każdej z 49 powołanych do gnębienia polskiej przedsiębiorczości instytucji wchodzili do firmy natychmiast po wyjściu z niej poprzednich, przez co w pełnej zgodzie z prawem można każdego biznesmena zmusić do uległości pod groźbą całkowitego zniszczenia.

                Nawet obiecywane od lat i w końcu otrąbione triumfalnie „jedno okienko” (zdaniem większości przedsiębiorców, nie najbardziej, wbrew medialnej kreacji, ważne dla ich działalności) okazało się, jak niedawno opisali to nasi reporterzy, znajdować się w czterech urzędach; wymagany prawem slalom pomiędzy nimi uproszczony został tylko pozornie
                .

                Obietnice ulżenia przedsiębiorcom należą do tych, o których partia Tuska po dojściu do władzy całkowicie zapomniała. Do tej kategorii należy zaliczyć także reformy służby zdrowia oraz finansów. Tę pierwszą zapowiadano w programie wyborczym PO bardzo konkretnie: zlikwidujemy NFZ i wprowadzimy na rynku ubezpieczeń oraz usług medycznych mechanizmy konkurencji. Niczego podobnego Tusk nawet nie próbował zrobić. Skończyło się na czysto propagandowym „białym szczycie”, z którego nic nie wynikło, i na projekcie – chyba w końcu szczęśliwie poniechanym – obligatoryjnej prywatyzacji samorządowych placówek medycznych, co w warunkach monopolu NFZ oznacza tylko transfer „przymusowych pieniędzy” do prywatnych kieszeni.

                Bez armii i szpitali

                O stanie służby zdrowia na półmetku rządów Tuska wszystko mówi ostatnia odsłona naszego dorocznego rankingu szpitali. Te placówki, które mają najlepsze wyniki i są najlepiej oceniane przez ekspertów i pacjentów, zarazem mają największe długi. NFZ bowiem, o którego likwidacji po wyborach PO nigdy się już nie zająknęła, dzieli pieniądze (które, przypomnijmy założenia reformy, miały „iść za pacjentem”) według zasad urawniłowki – w tej sytuacji dobry ordynator to dla szpitala katastrofa, opłaca się mieć takiego, który sprawi, iż pacjenci będą woleli uciekać na drugi koniec Polski. Spektakularnym przejawem godnego filmów Barei absurdu, jaki panuje w usługach medycznych pod rządami minister Kopacz, była kara finansowa nałożona na jednego z ordynatorów za to, że przyjmował do leczenia „nadlimitowych” pacjentów, zamiast kazać im konać na ulicy.

                Trudno jednak powiedzieć, czy zapominanie przez Tuska o danych wyborcom obietnicach nie jest i tak mniejszym złem. Gdy bowiem obietnice te spełnia, skutki są jeszcze gorsze. Chyba największą spowodowaną przez obecny rząd katastrofą, której skutki będziemy odczuwać jeszcze długo i która – odpukać – może mieć fatalne skutki dla naszej suwerenności, jest kompletna destrukcja armii. Polskie siły zbrojne przypominają dziś wojsko konającej Rzeczypospolitej Obojga Narodów za Sasów: kilka tysięcy doborowych żołnierzy na Dzikich Polach, czyli w Afganistanie (zmuszonych dokupywać sobie sprzęt za prywatne pieniądze), i reszta, nadająca się tylko na parady i pogrzeby.

                Stutysięczna na papierze polska armia praktycznie nie ćwiczy (wojskowy pilot rosyjski z jednostki liniowej lata kilkanaście godzin tygodniowo, polski kilka godzin rocznie). Po pierwsze ćwiczyć nie ma za co. Po drugie ćwiczyć nie ma kto – na jednego oficera przypada bowiem 1,4 szeregowca. To właśnie skutek spełnienia ważnej dla Tuska obietnicy wyborczej: zlikwidowania poboru. Pobór zlikwidowano, bo uznano, że przyniesie to głosy uradowanej tym faktem młodzieży. Ale armii zawodowej nie utworzono.

                W efekcie mamy kuriozum na skalę światową – armię z poboru bez poborowych. Co jest ona warta, spektakularnie pokazało zamieszanie po wizycie wiceprezydenta Bidena, kiedy to ambasador USA powiedział, iż polski rząd obiecał mu zwiększenie naszego kontyngentu w Afganistanie. Zanim wiadomość tę rząd zdementował, rozeszło się, iż znalezienie dodatkowego 1000 żołnierzy jest w tej chwili po prostu niemożliwe. Armia teoretycznie stutysięczna jest więc w stanie wystawić „prawdziwego” wojska nie więcej niż 3 tysiące
                .

                Jako premier Donald Tusk działa według zasady sformułowanej przez Lecha Wałęsę, którego zresztą upatrzył sobie na politycznego patrona – ja rzucam pomysł, a wy, moi podwładni, go łapcie. Przy czym pomysł jest chwytliwy, ma się podobać, a podwładni niech się potem głowią, co zrobić, aby stworzyć pozór spełnienia złożonej przez szefa obietnicy. Ten modus operandi doprowadził nie tylko do degrengolady armii, ale też do praktycznego zniszczenia publicznego radia, a rychło także publicznej telewizji. Premier zapowiedział, że nie będzie abonamentu, to nie będzie – a że nie stworzono innego mechanizmu finansowania mediów publicznych, tym lepiej. W końcu, w przeciwieństwie do mediów komercyjnych, których lojalność można sobie zagwarantować w drodze wzajemnej wymiany przysług, publiczne mogą się dostać (i dostały się) w ręce politycznych wrogów; lepiej więc je zagłodzić.

                Innym, bardzo widowiskowym, przykładem skutków takiego sposobu rządzenia jest skandal z prywatyzacją stoczni. Rozpaczliwe miotanie się urzędników próbujących za wszelką cenę spełnić zapowiedź znalezienia „katarskiego inwestora”, szukających owego inwestora w Google’u i ustawiających pod szemranego handlarza bronią przetarg samo w sobie mówi o rządach Tuska więcej niż opasła politologiczna analiza.

                Z ręką w nocniku pełnym symboli


                Niczym w sławnej powieści Lema „Kongres futurologiczny”, w której ludzie zamiast pracować nad rzeczywistą poprawą swego bytu pracowali tylko nad stworzeniem odpowiedniej mieszanki halucynogenów dających im wrażenie, że odnoszą sukcesy, cała aktywność premiera i piramidy jego podwładnych ukierunkowana jest tylko na wytworzenie przeświadczenia, że problemy są pomyślnie rozwiązywane i wszystko idzie ku lepszemu.

                Tu znowu przykładem służy kwestia publicznych finansów. Rząd Tuska nie podjął najmniejszej próby ich naprawienia, za to minister Rostowski okazał się mistrzem kreatywnej księgowości. Zapowiedziany właśnie „plan konsolidacji i rozwoju finansów publicznych” to po prostu, jak ujął to były wiceminister finansów Stanisław Gomułka, „sztuczki”, podobnie jak uporczywe upychanie długów pod dywan przez przeksięgowywanie ich na ZUS czy samorządy, a zaproponowana nowego rodzaju „kotwica” wydatków publicznych ma po prostu posłużyć ominięciu konstytucyjnych progów ostrożnościowych, którego to zamiaru rząd już właściwie nie skrywa.

                W finansach wróciliśmy do praktyk Grzegorza Kołodki, który z jednej strony gołosłownie zapewniał, że nie ma i nie będzie żadnych kłopotów, z drugiej zaś usiłował łatać budżet wpływami z abolicji podatkowej – nie mniej wątpliwej niż pomysły obecnego rządu, by państwo położyło rękę na pieniądzach odprowadzanych do OFE albo na jednoprocentowych odpisach od podatku dochodowego na rzecz organizacji pożytku publicznego.

                Te listę można by wydłużać w nieskończoność. Nie będę tego czynił, ale nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednym fatalnym w skutkach przejawie polityki stwarzania pozorów. Rząd Tuska wiele robi, aby zyskać symboliczne wyrazy uznania dla polskiej pozycji w świecie. W imię owych symboli rezygnuje ze spraw realnych. Wielkimi wizerunkowymi sukcesami rządu miały być: uzyskanie dla Jerzego Buzka na pół kadencji stanowiska przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, zgromadzenie na Westerplatte przywódców zachodnich państw czy powierzenie Lechowi Wałęsie pchnięcia pierwszej z kostek symbolicznego domina podczas obchodów rocznicy obalenia muru berlińskiego.

                Symbole mają oczywiście w polityce międzynarodowej swe znaczenie, ale musi za nimi iść cokolwiek więcej. Tymczasem stanowisko zajmowane przez Buzka żadnego praktycznego znaczenia nie ma, na Westerplatte dialog pomiędzy Moskwą a Berlinem toczył się wysoko ponad naszymi głowami, a rola przeznaczona Wałęsie miała osłodzić nam fakt, że to obalenie muru, a nie „Solidarność”, uważane jest za przełomowe wydarzenie historyczne. Gdy Wałęsa mówić zaczął – w typowym dla siebie kabotyńskim stylu, ale akurat w zgodzie z najlepiej pojętym polskim interesem – że to polski papież i „Solidarność” zmieniły świat, a nie Gorbaczow, jak zgodnie z bieżącymi potrzebami politycznymi chcą wierzyć Niemcy i reszta zachodniej Europy – po prostu mu przerwano i odebrano mikrofon
                .

                I znowu nic nie symbolizuje lepiej, do jakiego stopnia nasza rzekomo wzrastająca pozycja w Europie i świecie opiera się „na farbie”. Profesor Brzeziński ujął to brutalnie: skoro Ameryka (i Europa też) widzi, że Polacy są łasi na komplementy, to prawią im komplementy. Ale to przecież tylko komplementy. Gdy dochodzi do spraw realnych, dostajemy kolejne brutalne lekcje, gdzie widzi świat nasze miejsce. Ostatnia to sposób, w jaki potraktowano w Unii naszą – wydawałoby się zdroworozsądkową – pozycję, aby kandydaci do unijnych urzędów tworzonych w związku z traktatem lizbońskim przedstawili publicznie swe programy.

                A PiS bije Murzynów

                Chce się spytać: skoro jest tak źle, dlaczego jest tak dobrze? Dlaczego rządowi, który nie może się pochwalić żadnym znaczącym osiągnięciem, a niezliczoną ilość spraw zaniedbał lub kompletnie popsuł, wciąż udaje się czarować miliony Polaków obietnicami bez pokrycia i zwykłymi bajkami?

                Częścią odpowiedzi jest wspomniane na wstępie propagandowe zaangażowanie mediów, które przywykło się określać mianem salonowych, choć precyzyjniej byłoby mówić o mediach oddających punkt widzenia establishmentu.

                Władza Tuska opiera się na pozyskiwaniu rozmaitych sitw i lobbies, które polityk ten zdołał przekonać, iż ochroni ich interesy i, najogólniej mówiąc, uprzywilejowaną pozycję. Dziennikarzepropagandyści, będący głosem owych sitw i lobbies, są częścią zapłaty za tę ochronę. Niektórzy udają, że wierzą w to, co piszą, inni udają, że są zdolni krytykować obie strony, podobnie, jak i wśród propagandystów Peerelu co wybitniejsi lubili manifestacyjnym dąsem na partię zaznaczać swój dystans do niej.

                Że jest to tylko udawanie, dowiodło wyraźnie ich zachowanie po ujawnieniu taśm z podsłuchów CBA. W chwili zagrożenia dla „ich” partii wszyscy jak jeden mąż rzucili się bronić Tuska i Platformy prawem i lewem, pluć na CBA i Mariusza Kamińskiego, orzekać o „zamachu stanu” czy „perfidnej pułapce”, jaką miał niby zastawić „pisowski” szef CBA na premiera. Dopiero gdy sondaże pokazały, że PO nie traci, zaczęło się znów pozorowanie niezależności i nawet pewne drobne przytyki pod adresem PO. Trzeba być bardzo naiwnym, by brać je za dobrą monetę
                .

                Paradoksalnie najwięcej sympatii wzbudził we mnie artykuł Wojciecha Mazowieckiego, który pryncypialnie zgromił owych udających obiektywizm propagandystów salonu za to, że nie dość gorliwie wysługują się władzy. Zupełnie słusznie; skoro dawno już powiedziało się a i b, to trzeba być konsekwentnym i nie cofać się przed żadnym kłamstwem, które jest w danej chwili „po linii”, zamiast się wikłać w zgniłe kompromisy.

                Nie chcę mnożyć retorycznych pytań, co i jak salonowi propagandyści by pisali, gdyby to rząd PiS tolerował podsłuchiwanie przez specsłużby dziennikarzy, majstrował przy emeryturach, rozmontowywał konstytucyjny mechanizm zabezpieczający przed nadmiernym zadłużaniem państwa, odmawiał zakupu szczepionek przeciw grypie etc. Wystarczy stwierdzić jedno: kłamliwe media stały się częścią systemu władzy. Bez ich gorliwości w fałszowaniu faktów, w usprawiedliwianiu nieudolności rządu argumentami w stylu „a PiS bije Murzynów” oraz „prezydent i tak by wszystko zawetował”, w przysłanianiu prawdziwych skandali wyssanymi z palca (tego rodzaju, że Kaczyński zapowiedział kupno komórki u ojca Rydzyka albo że nagrywa poranne wywiady dla radia, zamiast udzielać ich na żywo) – propagandowa maszynka rządu Tuska kręcić by się nie mogła.

                Tymczasem kręci się żywo, w interesie polityka, o którym prof. Śpiewak (były poseł PO, równie odległy od PiS, jak pozostali tu cytowani) napisał ostatnio, że „nie ma punktu, reguły, zasady, sprawy czy osoby, której by bronił za wszelką cenę, każdego i wszystko może potraktować instrumentalnie”. Z każdym dniem coraz bardziej oczywiste się staje, że im dłużej polityk ten będzie cynicznie poświęcał wszystko, z najbardziej żywotnymi interesami Polski włącznie, dla zachowania popularności i władzy, tym gorzej dla nas wszystkich. Także dla tych pracowników mediów, którzy z taką gorliwością świadczą mu propagandowe usług
                i.
                My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                Komentarz


                • Wielowieyska

                  Kilka dni po konferencji Rostowskiego [o 'reformie' emerytalnej] usłyszałam od 30-letniej sprzedawczyni w warzywniaku: "Podobno chcą nam zabrać emerytury". Nawet nie miałam siły tłumaczyć, że nic takiego się nie stanie. Ale takie opinie powinny być dramatycznym ostrzeżeniem dla rządu.

                  Normalnie tłumaczy. Rzecznik rzadu. Jeden z wielu.
                  Ostatnio edytowany przez Z.; 6102.
                  "Kto już raz posiadł w swych granicach Kijów i tyle kroci prawosławnych, ten nie mógł pozwolić, aby za jej granicami tworzył się osobny ośrodek dla tychże i powinien był dotrzeć aż do Kremlu i tak problem rozwiązać."

                  Komentarz


                  • Prezes Rady Ministrów, na wniosek Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego, 17 listopada 2009 r. powołał Stanisława Chmielewskiego na stanowisko Sekretarza Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Nowy Minister dzisiaj rozpoczyna pracę w resorcie sprawiedliwości.

                    Stanisław Chmielewski (ur. 23 października 1958 r.) jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W latach 1986-1991 – sędzia Sądu Rejonowego w Złotowie, prezes sądu. W 1994 r. – wpisany na listę radców prawnych. Od 2005 r. – poseł na Sejm RP V i VI kadencji. Członek Krajowej Rady Sądownictwa – od 19 grudnia 2007 r.
                    Działalność parlamentarna w VI kadencji Sejmu RP (od 2007 r.):
                    • Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka
                    • Komisja Ustawodawcza – zastępca przewodniczącego
                    • Podkomisja stała ds. Trybunału Konstytucyjnego
                    • Komisja Nadzwyczajna ds. zmian w kodyfikacjach – zastępca przewodniczącego.

                    Premier Donald Tusk, na wniosek Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego z 6 listopada 2009 r., odwołał gen. Pawła Nasiłowskiego z funkcji Dyrektora Generalnego Służby Więziennej. Z dniem 18 listopada 2009 r. na stanowisko Dyrektora Generalnego Służby Więziennej powołany został płk. Kajetan Dubiel. Gen. Paweł Nasiłowski pozostaje na stanowisku Pełnomocnika Ministra Sprawiedliwości ds. wdrożenia Systemu Dozoru Elektronicznego, na którym dodatkowo zajmować się będzie działaniami związanymi z podjętą już decyzją o zmianach w Ustawie o wykonywaniu kary pozbawienia wolności poza zakładem karnym w Systemie Dozoru Elektronicznego.

                    Płk. Kajetan Dubiel (ur. 20 października 1958 r.) - ukończył socjologię na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1990 roku pracuje w więziennictwie. Od 2000 roku był dyrektorem Biura Penitencjarnegow Centralnym Zarządzie Służby Więziennej.
                    Zajmował się koordynacją i nadzorem nad pracą: Działów Penitencjarnych w Zakładach Karnych i Aresztach Śledczych, szkół więziennych, działów terapeutycznych dla narkomanów, alkoholików, zaburzonych psychicznie, działów diagnostycznych.
                    Kooordynator programu szkoleniowego z zakresu przeciwdziałania narkomanii dla więziennictw: Litwy, Łotwy, Estonii i Rosji, ekspert Sejmowej Podkomisji do Opracowania Projektu Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii w latach 1995-1996, członek komisji prof. Krzysztofa Krajewskiego ds. nowelizacji ww. Ustawy w latach 2008-2009.
                    Od 2000 r - członek Rady Głównej ds. Pomocy Postpenitencjarnej i Społecznej Readaptacji Skazanych przy Ministrze Sprawiedliwości.

                    Wydział Informacji
                    Ministerstwo Sprawiedliwości




                    Wielkie media nie grzmią, czyli nic wielkiego się nie stało.
                    "Lecz przyjdą czasy, że te kutasy będą przed nami na baczność stać,
                    Ręka nie zadrży jak liść osiki, gdy będziem w głupie mordy prać.
                    Więc pijmy zdrowie szwoleżerowie niech smutki zginą w rozbitym szkle,
                    Gdy nas nie będzie nikt się nie dowie czy dobrze było nam czy źle.
                    "
                    Janusz Waluś - czekaMY!

                    Komentarz


                    • Interesy działaczy Warszawianki doprowadziły ten klub sportowy na skraj bankructwa i naraziły miasto na wypłatę gigantycznych odszkodowań. A wszystko to stało się za cichą zgodą prominentnych polityków PO i SLD.

                      Rozległa, 12-hektarowa Warszawianka to teren kontrastów: pełne błota ugory i porośnięte chwastami resztki dawnego boiska lekkoatletycznego sąsiadują z nowoczesnym budynkiem kortu centralnego na skarpie oraz położonym niżej kompleksem kortów ziemnych. Od strony parku Arkadia działa nowoczesny park wodny Warszawianka. Zyski z jego działalności (ok. 1 mln zł rocznie) płyną do kasy klubu sportowego.

                      Mimo to klub jest w tarapatach. Jego prezes Ryszard Fijałkowski skarży się na horrendalnie wysokie - w jego opinii - opłaty za użytkowanie wieczyste gruntu. - W 2000 r. opłata za użytkowanie wieczyste wzrosła 55 razy do kwoty 542 tys. zł. Z podatkiem od nieruchomości musimy rocznie oddawać do kasy miasta 600 tys. zł. - narzeka Fijałkowski.
                      Czas kończyć z baranami na forumce

                      Komentarz


                      • Zamieszczone przez Pan Artysta Zobacz posta
                        Mimo to klub jest w tarapatach. Jego prezes Ryszard Fijałkowski skarży się na horrendalnie wysokie - w jego opinii - opłaty za użytkowanie wieczyste gruntu. - W 2000 r. opłata za użytkowanie wieczyste wzrosła 55 razy do kwoty 542 tys. zł. Z podatkiem od nieruchomości musimy rocznie oddawać do kasy miasta 600 tys. zł. - narzeka Fijałkowski.
                        Przeciez Sz.P Zbigniew W. zwany rowniez Janem, walczyl o niskie podateki dla terenow sportowych i rekreacyjnych. Czy chodzilo tylko o pola golfowe, a moze nawet tylko jedno, czy o wszystkie terny sportowe, tego nie wiem.
                        Z reszta 12ha apartamentowcow, na skarpie obok parku wodnego bedzie na pewno swietna inwestycja, godna stolecznosci.

                        Komentarz


                        • Rząd ukrywa podatki

                          Rusza fala dodatkowych opłat za prąd, gaz i paliwa. Fala podwyżek zacznie się w przyszłym roku - zapowiada "Dziennik Gazeta Prawna".


                          Nowe opłaty to cena, jaką zapłacimy za ochronę środowiska i dywersyfikację dostaw gazu. Rząd chce wprowadzić cztery ekstradaniny: węglową, tzw. zapasową, dywersyfikacyjną oraz opłatę wynikającą z zakupu energii produkowanej z metanu. Każda z nich podniesie cenę paliw, gazu i energii o kilka groszy. Ponadto aż o 140 proc. wzrośnie od stycznia opłata paliwowa od oleju napędowego.

                          W rezultacie nasze wydatki na ogrzewanie, gotowanie, prąd czy tankowanie mogą skoczyć nawet o 37 zł miesięcznie. Eksperci nie zostawiają na planach rządu suchej nitki. Ich zdaniem dodatkowe parapodatki mają służyć ratowaniu finansów publicznych.


                          "Dywersyfikację"... No, nie wytrzymam.
                          My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez Net Zobacz posta
                            Słuchając i oglądając tego komucha ręce opadają już nie na dno lecz poniżej mułu. Dodam również, że poinformował, że do upadku komunizmu przyczynił się najwięcej nikt inny jak Michaił Gorbaczow.

                            Jakby wiedzieli że Karol Wojtyła zostanie papieżem to zarżneli by Go bez skrupółow....

                            Komentarz


                            • znalezione w necie:

                              Rok 1980 jesien. Zaklady Rozy Luxemburg- Polam. Sala konferencyjna
                              za stolem plenarnym- Michnik, Blumsztain, Srebrny i jakies tam towarzystwo &Co

                              Czas wzlotow "S"

                              Poczatek- ble ble ble...ot taka masowka rodem z zebran PZPR. Pytania i wnioski
                              Wstaje gosciu ( na 100% facet z "Grunwaldu" i wtyka SB ) - po pierwszym pytaniu skierowanym do Michnika czuje sie juz to napiecie- robotnicy , inzynierowie,ktorzy nie maja o tym pojecia tz o rzeczywistosci tej innej! wywalaja galy
                              - i zaczyna sie koncert pytan
                              Panie Michnik czy to prawda ze byl Pan korepertytorem dzieci Ochaba?
                              ( trzeba bylo widziec ten wzrok i przerazenie siedzacych za stolem prezydialnym)
                              - Panie Michnik niech Pan wyjasni ( nam prostym ludziom w domysle)role panskiego ojca i brata w IIRP , czasie wojny i w latach 40/50tych
                              - Panie Michanik to moze Pan jeszcze wyjasni sprawe marca 68 - natolinczycy -pulawianie - pada "od niechcenia"nazwisko Gieremka
                              - Panie Michnik jak to jest ze po maturze wyjechal Pan na Zachod i kontaktowal sie z RWE w tym z Jezioranskim( taki mlody!! i dostapil zaszczytu) i nie bylo zadnych konsekwencji
                              jeszcze z 2-3 pytanka- I Ob Michnik pokazal swoje oblicze- wscieklosc doslownie bila z jego oczu- show przygotowany dla "maluczkich" prysl jak banka mydlana- szum na sali- krzyki zza stolu prezydialnego- Kapus SB!, wyrzucic szmate! itp..facet zadajacy pytania Michnikowi prawie na kopach "wyjezdza" z sali

                              koniec przedstawienia!

                              ot taka "prawda czasu- prawda ekranu"... na sali jako zaproszony gosc byl wowczas piszacy te slowa...)))
                              Czas kończyć z baranami na forumce

                              Komentarz


                              • Wracamy do "dzisiaj"...

                                OECD karci polskie władze za lenistwo

                                Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD krytykuje Polskę za unikanie reformy finansów publicznych, niszczenie systemu emerytalnego i zamiatanie problemów budżetowych pod dywan - pisze "Puls Biznesu". To pierwsza tak ostra krytyka OECD, dotycząca polskiej polityki gospodarczej
                                .

                                Gazeta zauważa, że rynkowi analitycy mówią o problemie od dawna, ale niekomercyjna instytucja międzynarodowa dotąd nie odważyła się na tak mocny głos. W swej analizie OECD prognozuje, że deficyt finansów publicznych w Polsce osiągnie w przyszłym roku poziom "niespotykany od początku transformacji". Organizacja krytykuje nasze władze za lenistwo. Według OECD, ratowanie się przez rząd przyspieszoną prywatyzacją jest "odsuwaniem problemu na bok".

                                Z zarzutami Organizacji zgadzają się krajowi ekonomiści. Główny ekonomista Banku Śląskiego Mateusz Szczurek uważa, że nie widać działań rządu, które zmierzałyby do ograniczania deficytu. Ponadto nawet jeżeli jest chęć przeprowadzania reform, są one później wetowane przez prezydenta - dodaje ekonomista.
                                My ludzkie bydło, ludzki gnój, z suteren i poddaszy, my chcemy herb mieć swój, na zgubę wrogom naszym.

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X