Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

koronawirus – nowa grupa chuligańska z Kielc czy faktyczne zagrożenie?

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts


  • Zamieszczone przez piotrek222 Zobacz posta
    Morawiecki po raz kolejny wprost kłamie. Pracuję w LuxMed, który przeznaczył cały szpital przy ul. Goszczyńskiego na potrzeby CoVid.
    Ależ Morawiecki nie kłamie ... co więcej, jak mogłeś przeczytać także tutaj, on "powiedział parę słów prawdy".

    Chociaż może to być nawet odpowiednie określenie na dzisiejszą konferencje. Obok całej sterty kłamstw i głupot powiedział także parę słów prawdy.


    I oczywiście jak był prezesem banku, nigdy nie korzystał z tej ohydnej prywatnej służby zdrowia. Zawsze tylko z państwowej.


    Gość po prostu odleciał.

    Komentarz


    • Ja to bym chciał poznać dane mówiące o tym, że to zamykanie poszczególnych gałęzi życia codziennego ma wpływ na zatrzymywanie transmisji wirusa. Bo patrząc na przykłady stanów w USA, które wprowadzały lockdown albo nie, to to się średni broni.
      Lepiej być ciemniakiem niż pedałem i lewakiem!

      Komentarz


      • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta

        Przy jakimś ultra zaawansowanym modelu matematycznym na którym oni operują to wychodzi, że szczyt zachorowań ma przypaść na 11-18 kwietnia (są 2 warianty). Natomiast absolutnym maksimum wydolności służby zdrowia jest 40000 zakażeń dziennie (przy dotychczasowym systemie kwalifikowania na testy + % hospitalizacji). Minus jest taki, że podobno stan hospitalizowanych jest coraz gorszy (w sensie, że % więcej osób zakażonych potrzebuje hospitalizacji/ogólny stan zarażonych jest gorszy niż jeszcze parę miesięcy temu)
        Ktoś tu wrzucał ostatnio wywiad. Tam padły trafne analizy a propo tych hospitalizacji :

        Obawiam się, że w wielu przypadkach, nie twierdzę, że we wszystkich, warunki w szpitalach powodują, że infekcja się nasila i zaczyna zagrażać życiu. Jeżeli pacjent, który ma dodatni wynik testu i niewielki kaszel, zostaje przyjęty do szpitala i położony na 5-osobowej sali, gdzie wszyscy mają COVID-19, drzwi są zamknięte na klucz, nie ma toalety, a pierwszej nocy umierają trzy osoby, na których miejsce przychodzą zaraz nowe, to powiem tylko - ci pacjenci wytwarzają taki aerozol wirusa, który zabije każdego.

        Wiemy, że ciężki przebieg COVID-19 bierze się z narażenia i nasilenia ekspozycji na wirusa. Im więcej wirusa inhalujemy, tym cięższa choroba. Więc jeżeli ktoś, kto ma łagodne objawy, dostanie się w takie warunki, to nic dziwnego, że po siedmiu dniach dostaje niewydolności oddechowej, jedzie na OIOM, a tam umiera. To są często ci młodzi ludzie, co to młody zdrowy, a umarł. Dlaczego? Bo dostał taką dawkę wirusa, że nawet młodego zabije.

        Komentarz


        • Zamieszczone przez księciuniu Zobacz posta

          Midzi, zdrowia!


          P.S. A może już: Madziu?
          Kto wie. Pierwszy antybiotyk w życiu, więc może jestem nieświadomy, że ma działanie transpłciowe.

          Dzięki.

          Komentarz


          • Nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę ale dzisiejszy wynik ponad 30 tys nie wziął się z niczego... bylo ponad 100 tys testów. Pierwszy raz zrobiono taka liczbę. Sorry ale gdy Francja czy Niemcy robiły po 100 tys testów my robiliśmy może 30-40 tys. Ja jestem 100% przekonany że takie liczby po 30-40 tys trafionych mielibyśmy już na jesieni gdybyśmy robili taka ilość testów jak dziś...
            Always look on the bright side of life!

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Bootleg Zobacz posta
              Nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę ale dzisiejszy wynik ponad 30 tys nie wziął się z niczego... bylo ponad 100 tys testów. Pierwszy raz zrobiono taka liczbę. Sorry ale gdy Francja czy Niemcy robiły po 100 tys testów my robiliśmy może 30-40 tys. Ja jestem 100% przekonany że takie liczby po 30-40 tys trafionych mielibyśmy już na jesieni gdybyśmy robili taka ilość testów jak dziś...
              Tylko, że taka Wielka Brytania robi po 800 tys. testów i ma wyniki na poziomie 6k zarażeń.
              Lepiej być ciemniakiem niż pedałem i lewakiem!

              Komentarz


              • Zamieszczone przez R. Zobacz posta

                Tylko, że taka Wielka Brytania robi po 800 tys. testów i ma wyniki na poziomie 6k zarażeń.
                No właśnie. U nas odsetek pozytywnych testów jest cały czas bardzo duży. Już na początku epidemii eksperci mówili że jeżeli wyniki pozytywne są powyżej 10% wykonanych testów to oznacza że jest tych testów robionych dużo za mało. Ja patrząc tylko po rodzinie i znajomych oraz miejscu pracy stawiam, że z covidem styczność to miała już pewnie circa 70% polskiej populacji
                Always look on the bright side of life!

                Komentarz


                • Zamieszczone przez R. Zobacz posta
                  Ja to bym chciał poznać dane mówiące o tym, że to zamykanie poszczególnych gałęzi życia codziennego ma wpływ na zatrzymywanie transmisji wirusa. Bo patrząc na przykłady stanów w USA, które wprowadzały lockdown albo nie, to to się średni broni.
                  Nie wiem na co ty patrzysz - ale pobieżne zapoznanie się z wynikami badań naukowych dotyczących rzeczonego problemu (czyli wpływu lockdownu/restrykcji na rozwój epidemii) nie potwierdza Twojej tezy.
                  Co do zasady konkluzje tych badań sprowadzają się do 2 rodzajów stwierdzeń
                  - albo lockdown jako taki jest skuteczny (czy wręcz jest jedyną skuteczną opcją) - oczywiście z masą różnych zastrzeżeń
                  - albo lockdown nie jest tak skuteczny jak można by tego oczekiwać - ale mimo to jest jedyną opcją powstrzymania rozprzestrzeniania się wirusa

                  Nie mam zamiaru analizować poszczególnych badań - ale żeby nie być gołosłownym wrzucam pierwszy lepszy link

                  https://www.medrxiv.org/content/10.1...231v1.full.pdf

                  Od razu zastrzegam, że nie mam zamiaru wypowiadać się na temat metodologii tych badań -> z prostej przyczyny
                  a) szczerze jestem na to za głupi - w sensie mój apart pojęciowo/poznawczy nie jest w stanie podejść do tego krytycznie
                  b) swoje robią też ograniczenia językowe.

                  Natomiast tak jak pisałem już - nie znam badań naukowych, które by podważały sens lockdownu jako takiego.
                  Zaznaczę przy tym, że w tych badaniach bardziej pogłębionych brany jest również pod uwagę aspekt ekonomiczny.

                  Żeby nie było to tego rodzaju badań-analiz jest od zajebanie
                  https://www.medrxiv.org/content/10.1...324v1.full.pdf

                  czy chociażby tutaj z ciekawym podsumowaniem problemu
                  https://www.medrxiv.org/content/10.1...325v2.full.pdf
                  The conclusion of this work supports that lockdown set timing and lasting are transcendent variables to COVID-19 management.
                  Lieber tot als rot!!

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez R. Zobacz posta

                    Tylko, że taka Wielka Brytania robi po 800 tys. testów i ma wyniki na poziomie 6k zarażeń.
                    Bo są na etapie wygaszania pandemii. My jesteśmy natomiast w dupie.
                    349meczów*
                    71 goli*
                    58 asyst*

                    jest tylko jeden King!!!!

                    *dane mam nadzieję ulegną jeszcze kiedyś zmianie

                    Komentarz


                    • Jestem bardzo ciekawy danych za Q4. Ale już 3 kwartały dają wiele do myślenia.

                      Komentarz


                      • No oczywiście, że nie ma innych chorób. Covid skutecznie wszystkich wyleczył.
                        "Błędy też się dla mnie liczą. Nie wykreślam ich ani z życia, ani z pamięci. I nigdy nie winię za nie innych"
                        Wiedźmin

                        Komentarz


                        • Zamieszczone przez b. Zobacz posta

                          (nawet sobie nie wyobrażam co by się teraz działo jakby te POkurwience rządziły)
                          Mamy 100k nadmiarowych zgonów. Myślisz ze da się bardziej spierdolic? Duze wyzwanie.
                          Kiedyś sprawie sobie zajebistą sygnaturkę.

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta
                            I teraz tak dla laika te 3170 brutto to może faktycznie brzmi mało tylko ja przypomnę, do knędzy że rezydentura to jest KSZTAŁCENIE się do jakiejś specjalizacji, a nie pełnoprawny lekarz specjalista w danej dziedzinie.
                            Ja tylko na szybko odniosę się do tego paragrafu bo to, że jest to KSZTAŁCENIE, to piękna teoria. Tylko szkoda, że pomijasz jak wygląda rzeczywistość. A realnie, to taki lekarz rezydent jest może "kształcony" przez kilka tygodni, po tym czasie dostajesz swoich pacjentów i odpowiada za nich zarówno karnie, jak i cywilnie (czyli do 3 miesięcznych pensji), czyli dokładnie tak samo jak specjalista. Najczęściej pod koniec pierwszego roku specjalizacji zaczyna samodzielnie dyżurować i też różni się to od dyżuru specjalisty jedynie tym, że podczas pierwszego takiego dyżuru prosi starsze koleżanki, żeby nie wyciszały telefonu na noc. A tak poza tym, poza brakiem tytułu specjalisty, to robi dokładnie wszystko to samo, co specjalista (poza tym, że od czasu do czasu musi odbyć jakiś kurs czy staż, no i tu faktycznie, zgoda - jest to prawdziwe kształcenie).

                            Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta
                            Także na dziś mamy sytuację w której temu biednemu lekarzowi państwo funduje studia warte ~300.000pln, opłaca mu specjalizację, a koniec końców lekarz w żaden sposób nie jest zobowiązany do jakichkolwiek świadczeń na korzyść państwa. Przecież to jest chore - przy tej okazji z mojej strony mega propsy dla wszystkich wspierających strajk medyków
                            No dzień dobry, witamy w Państwie, gdzie wyższa edukacja jest bezpłatna. Państwo również funduje studia filozofom, socjologom, prawnikom, matematykom czy ekonomistom i wiesz co? Niespodzianka, żaden z absolwentów tych kierunków nie jest zobowiązany do jakichkolwiek świadczeń na korzyść państwa. Przecież to jest chore. Mało tego, lekarze de facto są właśnie z racji konieczności odbycia specjalizacji, jednak zobowiązani do świadczeń na korzyść społeczeństwa, w przeciwieństwie do wszystkich w/w zawodów.

                            Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta
                            Tutaj przytoczę tylko anegdotkę która odnosi się również do następnego wątku. W szpitalu X zastrajkowało 2 anestezjologów = wszyscy którzy robili na oddziale = oddział nie był w stanie funkcjonować.
                            Ale w jaki sposób zastrajkowali? Bo jeśli całkiem odmówili pracy, to pies ich trącał. U małżonki w pracy protest był bardzo prosty - wypowiedzenie opt out, czyli jeden lekarz - jeden etat. I wiesz co się okazało? Jednak szpital w takim układzie nie daje rady bez tego KSZTAŁCENIA rezydentów. Jakoś dziwnym trafem nie było obstawy na dyżury i to tylko dlatego, że lekarze zapragnęli pracować do 48 godzin tygodniowo. Szok i niedowierzanie.
                            Zmierzam do tego, że sytuacje, gdzie ktoś się pojawia raz w tygodniu i inkasuje 15k to patologie i ja się z czymś takim nie zetknąłem. Jeśli faktycznie jest to norma (moje obserwacje są zgoła odmienna, co prawda z oczywistych względów próbka jest ograniczona do raptem kilku placówek, a w zasadzie oddziałów), to zgoda, że jest to jedna z przyczyn kiepskiego stanu państwowych placówek. No i w takim układzie, to nic, tylko być lekarzem. A jednak ich ciągle brakuje. Dlaczego więc?

                            ***
                            Midzi zdrówka!

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
                              Ja tylko na szybko odniosę się do tego paragrafu bo to, że jest to KSZTAŁCENIE, to piękna teoria. Tylko szkoda, że pomijasz jak wygląda rzeczywistość. A realnie, to taki lekarz rezydent jest może "kształcony" przez kilka tygodni, po tym czasie dostajesz swoich pacjentów i odpowiada za nich zarówno karnie, jak i cywilnie (czyli do 3 miesięcznych pensji), czyli dokładnie tak samo jak specjalista. Najczęściej pod koniec pierwszego roku specjalizacji zaczyna samodzielnie dyżurować i też różni się to od dyżuru specjalisty jedynie tym, że podczas pierwszego takiego dyżuru prosi starsze koleżanki, żeby nie wyciszały telefonu na noc. A tak poza tym, poza brakiem tytułu specjalisty, to robi dokładnie wszystko to samo, co specjalista (poza tym, że od czasu do czasu musi odbyć jakiś kurs czy staż, no i tu faktycznie, zgoda - jest to prawdziwe kształcenie).

                              Co nie zmienia faktu, że te kilka dobrych lat nie jest "pełnoprawnym" specjalistą -> tylko czeladnikiem. Tak po prostu jest skonstruowany ten system, że najpierw kształcisz się za darmo, później odpierdalasz pańszczyznę, a potem jak nie brak Ci wiedzy/determinacji/znajomości to spijasz śmietankę.
                              Nikt nikomu, ani nie karze iść na medycynę, ani robić specjalizacji.

                              Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
                              No dzień dobry, witamy w Państwie, gdzie wyższa edukacja jest bezpłatna. Państwo również funduje studia filozofom, socjologom, prawnikom, matematykom czy ekonomistom i wiesz co? Niespodzianka, żaden z absolwentów tych kierunków nie jest zobowiązany do jakichkolwiek świadczeń na korzyść państwa. Przecież to jest chore. Mało tego, lekarze de facto są właśnie z racji konieczności odbycia specjalizacji, jednak zobowiązani do świadczeń na korzyść społeczeństwa, w przeciwieństwie do wszystkich w/w zawodów.

                              Tak jak pisałem nie ma obowiązku specjalizacji, natomiast faktycznie masz rację - że obecna forma rezydentury była (i przeze mnie w dalszym ciągu jest) traktowana jako forma "odpracowania" studiów/wiedzy którą "czeladnik" dostaje za friko.
                              Natomiast "bezpłatne" studia to jest pokłosie socjalizmu - gdzie faktycznie można było zakładać, że w systemie gospodarki uspołecznionej absolwenci powyższych kierunków będą odpracowywali studia na rzecz państwa. I tu masz rację kłóci się z moim poczuciem sprawiedliwości to, że akurat lekarze mieliby być w gorszej sytuacji (z tymże też nie można ich studiów-nakładów na nie przyrównywać do kosztów wykształcenia dajmy na to geografa, czy też rusycysty + różnice w możliwościach pracy za granicą ) - imho rozwiązaniem jest system australijski (albo tak jak na Węgrzech)
                              Tylko, że to inny wątek
                              Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
                              Ale w jaki sposób zastrajkowali? Bo jeśli całkiem odmówili pracy, to pies ich trącał. U małżonki w pracy protest był bardzo prosty - wypowiedzenie opt out, czyli jeden lekarz - jeden etat. I wiesz co się okazało? Jednak szpital w takim układzie nie daje rady bez tego KSZTAŁCENIA rezydentów. Jakoś dziwnym trafem nie było obstawy na dyżury i to tylko dlatego, że lekarze zapragnęli pracować do 48 godzin tygodniowo. Szok i niedowierzanie.
                              Szczerze to nie pamiętam szczegółów - ani nawet jak to się skończyło (ba nie do końca nawet wiem który to był szpital ) I tutaj jak najbardziej masz rację - bez "wyzysku" rezydentów ten system się po prostu nie spina (imho on ogólnie się nie spina, ale to inna para kaloszy jest). Tylko tenże wyzysk jest, jak już wskazałem, "uzasadniony" ekonomicznie i historycznie.
                              Zamieszczone przez Majkisek Zobacz posta
                              Zmierzam do tego, że sytuacje, gdzie ktoś się pojawia raz w tygodniu i inkasuje 15k to patologie i ja się z czymś takim nie zetknąłem. Jeśli faktycznie jest to norma (moje obserwacje są zgoła odmienna, co prawda z oczywistych względów próbka jest ograniczona do raptem kilku placówek, a w zasadzie oddziałów), to zgoda, że jest to jedna z przyczyn kiepskiego stanu państwowych placówek. No i w takim układzie, to nic, tylko być lekarzem. A jednak ich ciągle brakuje. Dlaczego więc?
                              Przypadek o którym pisze jest specyficzny - ale nie odosobniony. Pisałem już o tym kilka razy - dziś wygląda to w ten sposób, że to lekarze rządzą (zarządzają) polską służbą zdrowia - a nie politycy, czy tam menadżerowie rynku medycznego co automatycznie oznacza, że jakiekolwiek próby reform niekorzystne dla tego środowiska będą przez niego torpedowane (na pińcet sposobów). I liczba lekarzy/specjalistów/miejsc na specjalizacjach jest tego najlepszym dowodem - bo chyba obaj mamy świadomość tego, że liczba miejsc na specjalizacji jest bezpośrednio związana z tym co środowisko chce, albo i nie.

                              Tyle pokrótce + cieszę się, że mimo emocji z obu stron można normalnie i w miarę konstruktywnie porozmawiać na bardziej skonkretyzowane tematy.
                              Lieber tot als rot!!

                              Komentarz


                              • Mnie tylko zastanawia jakie papiery mają kauflandy, kerfury i inne oszołomy na ten śmieszny rząd.
                                Zmiana limitu z 15m2 na 20m2.
                                NIGDZIE nie pilnują tej jednej osoby na 15m2, bo tego się nie da upilnować. Przy "zaostrzeniu" o 5m2 nic się nie zmieni.

                                A tłumy są już ogromne, a tydzień przedświąteczny przed nami. Całe rodziny godzinami wybierają puszkę tuńczyka i makaron.

                                A do tego jak pozamykają te ikee, rtv, brikomany etc. to ww sklepy spożywcze przeżyją fale jak w marcu 2020 r., jak ten cyrk się zaczął, gdy zabierali z półek całą kaszę, makaron i srajtaśmę.
                                I to głównie z nudów te spacery teraz będą się odbywać. - bo iść się nigdzie nie da - to chodźmy Staszek do kauflanda po 2 piwa i serek wiejski.

                                Rok temu było w miarę OK, jak zrobili 3 osoby na kasę. A teraz człowiek na człowieku. Kolejki jak ********* i to wszędzie. Alejki zajebane i się przejść nie da. Dramat.


                                I to jak był początek 3 osoby na kasę.
                                Teraz w chvj przypadków i zero reakcji.

                                Do tego jak pracownik złapie koronę to jest to ukrywane, żeby przypadkiem kurwidołku nie zamknęli i żaden współpracownik nie jest kierowany na test/kwarantannę. (z przypadkó które ja znam, a znam dosyć dużo).
                                q[-_-]p

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X