Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

koronawirus – nowa grupa chuligańska z Kielc czy faktyczne zagrożenie?

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomo...ml#s=BoxOpImg8

    Chociaż nie wiem po **** to wklejam skoro forumowi epidemiolodzy wiedzom lepiej i serwują nam mondrości w stylu

    "tak poza tym to z moich obserwacji wynika, że im więcej ludzi na ulicach ("strajk kobiet", "Marsz Niepodległości") tym wirus w coraz większym odwrocie i zakażeń jakoś mniej"

    W dniu w orzeczenia tych zakażeń było 12000, dwa tygodnie później 250% więcej. Ale jeśli ktoś ma problemy z interpretacją takich banalnych danych to mam wrażenie, że na jego życie i zdrowie czyhają znacznie większe zagrożenia niż tylko COVID.
    Lieber tot als rot!!

    Komentarz


    • @TNTP

      Wyrzuć link lub przeklej tekst, bo razi w oczy. Prośba.

      Natomiast co do tekstu racja. Nie ma zaskoczenia w tym, że zmniejszenie kontaktów wiąże się ze zmniejszoną ilością potencjalnych chorych czyt. testowanych , co z kolei przekłada się na mniejsze ilości nowych pozytywnych wyników.

      Komentarz


      • Ja też nie wiem po uj wklejać link do gazietki...
        Lubię sobie jebnąć posta.

        „Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno
        St.Grzesiuk, „Boso, ale w ostrogach”

        Komentarz


        • Zamieszczone przez Marek Twardowski, lekarz, prezes "Porozumienia Zielonogórskiego", były wiceminister zdrowia w rządzie PO-PSL.


          - Jeżeli pacjent nie ma charakterystycznych objawów, chciałby zrobić sobie test, a lekarz mu odmawia, to widocznie coś jest na rzeczy. Testowanie nie jest dla chętnych, tylko dla tych, u których lekarz uzna, że jest sens takiego pacjenta testować - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Marek Twardowski, lekarz, prezes "Porozumienia Zielonogórskiego", były wiceminister zdrowia w rządzie PO-PSL. W poniedziałek Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że ostatniej doby przeprowadzono ponad 35 tys. testów na koronawirusa. To najmniej od ponad miesiąca.


          Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz tłumaczył, że "minister zdrowia ani żaden urzędnik nie decyduje o liczbie wykonanych w Polsce testów". Podkreślił, że "liczba testów jest zależna od liczby zleceń z POZ".

          Testy na koronawirusa. Lekarz: Nikt nas nie namawia do tego, by ich nie robić

          - Zgadzam się, że możliwości testowania przez lekarzy rodzinnych nie są limitowane. Nikt na nas nie wpływa, nikt nam tego nie ogranicza i nie namawia do tego, by testów nie robić - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Marek Twardowski, lekarz, prezes Lubuskiego Związku Lekarzy Pracodawców Podstawowej Opieki Zdrowotnej "Porozumienie Zielonogórskie", były wiceminister zdrowia w rządzie PO-PSL.
          Skąd zatem spadek w liczbie testów? Według Marka Twardowskiego być może wynika to z faktu, że pojawia się "nieco mniej pacjentów objawowych, których należy testować".
          - Rzeczywiście, gdy w październiku umożliwiono nam testowanie, pacjentów objawowych "nazbierało się" dużo i testów też zlecaliśmy dużo. Początkowo szło to ułomnie, teraz jest sprawniej. Pojawiło się małe, żółte, migocące światełko w tunelu, że może rzeczywiście ograniczenia coś dały i osób, które wymagają skierowania na testy lekarze rodzinni postrzegają mniej - wyjaśnia prezes "Porozumienia Zielonogórskiego".
          W mediach pojawiają się jednak sygnały o przypadkach, w których lekarze odmawiają pacjentom skierowania na badania. - Skoro jestem lekarzem i kształciłem się w tym kierunku, to ja powinienem decydować, zgodnie ze swoją wiedzą, kiedy test wykonać, a kiedy nie, a nie pacjent, który ma inne wykształcenie i zna się na czymś innym. Nasze społeczeństwo uważa, że zna się na medycynie. Nie, nie zna się. Na medycynie znają się pracownicy ochrony zdrowia, a w szczególności doświadczeni lekarze - podkreśla Marek Twardowski.
          - Jeżeli pacjent nie ma charakterystycznych objawów, chciałby zrobić sobie test, a lekarz mu odmawia, to widocznie coś jest na rzeczy. Testowanie nie jest dla chętnych, tylko dla tych, u których lekarz uzna, że jest sens takiego pacjenta testować - dodaje. Jak zaznacza lekarz, badanie na COVID-19 jest w całości pokrywane przez NFZ, a lekarz nie oszczędza na niezleceniu testu.

          voilà
          Lieber tot als rot!!

          Komentarz


          • Taa... ja znam już co najmniej 5 przypadków osób z objawami którym testu nie zrobiono bo lekarz uznał, że nie ma takiej potrzeby... rodzina prosiła, dzwoniła... W 2/5 przypadkach po telefonach zgodzono się na test... niestety na następny dzień nie było już kogo testować...
            Always look on the bright side of life!

            Komentarz


            • Zamieszczone przez Bootleg Zobacz posta
              Taa... ja znam już co najmniej 5 przypadków osób z objawami którym testu nie zrobiono bo lekarz uznał, że nie ma takiej potrzeby... rodzina prosiła, dzwoniła... W 2/5 przypadkach po telefonach zgodzono się na test... niestety na następny dzień nie było już kogo testować...
              A co by wykonanie testu zmieniło w ich sytucji ?
              Lieber tot als rot!!

              Komentarz


              • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta

                A co by wykonanie testu zmieniło w ich sytucji ?
                Jeżeli pierwszy kontakt z lekarzem był tydzień wcześniej to ewentualne skierowanie ich na test i w miarę szybki wynik być może skończyłyby się tym, że trafiliby do szpitala i dostali chociaż tlen i lepszą opiekę... nie mieli takiej szansy bo lekarz przez słuchawkę nie widział podstaw do testu..
                Always look on the bright side of life!

                Komentarz


                • Z testem zapewne byłoby łatwiej załapać się do szpitala i na celowane leczenie.

                  Kolega przez pogotowie został odesłany z kwitkiem bo testu nie miał, na szczęście zawieźli go do szpitala, ale test antygenowy dał wynik negatywny i stwierdzono zapalenie płuc, antybiotyk, kroplówka i do domu, dwa dni później sam się przetestował, wynik dodatni do dziś w prywatnym szpitalu pod tlenem a na początku otarł się o intubację.

                  Komentarz


                  • Zamieszczone przez Bootleg Zobacz posta

                    Jeżeli pierwszy kontakt z lekarzem był tydzień wcześniej to ewentualne skierowanie ich na test i w miarę szybki wynik być może skończyłyby się tym, że trafiliby do szpitala i dostali chociaż tlen i lepszą opiekę... nie mieli takiej szansy bo lekarz przez słuchawkę nie widział podstaw do testu..
                    Nie nie skończyłby się tym, bo te procedury wyglądają zupełnie inaczej.
                    Jedyne co by to zmieniło to to sama że terapia która i tak by było domowa - skoro na podstawie stanu pacjenta
                    - lekarz nie zdecydował go o wysłaniu go do szpitala
                    - dana osoba sama nie postanowiła zadzwonić po karetkę
                    - szpital/pogotowie odmówiło przyjąć/przyjechać (imho najmniej prawdopodobna opcja)
                    Lieber tot als rot!!

                    Komentarz


                    • Zamieszczone przez Mrugs Zobacz posta
                      Z testem zapewne byłoby łatwiej załapać się do szpitala i na celowane leczenie.

                      Kolega przez pogotowie został odesłany z kwitkiem bo testu nie miał, na szczęście zawieźli go do szpitala, ale test antygenowy dał wynik negatywny i stwierdzono zapalenie płuc antybiotyk, kroplówka i do domu, dwa dni później sam się przetestował, wynik dodatni do dziś w prywatnym szpitalu pod tlenem a na początku otarł się o intubację.
                      Ale to co piszesz jest nie do końca logiczne

                      przez pogotowie został odesłany z kwitkiem bo testu nie miał vs na szczęście zawieźli go do szpitala

                      Z testem zapewne byłoby łatwiej załapać się do szpitala vs test antygenowy dał wynik negatywny (rozumiem, że wykonany w szpitalu)

                      Także realnie to co napisałeś potwierdza tylko samą procedurę która imho jest optymalna.
                      Lieber tot als rot!!

                      Komentarz


                      • midzi tak piał nad modelem Szweckim, ciekawe co ma do powiedzenia po ostatnich dniach.
                        Lepiej być ciemniakiem niż pedałem i lewakiem!

                        Komentarz


                        • Najlepsze, że wielki Pan minister powiedział iż mozna juz dzis sie trochę uśmiechnąć ...***** poprawa w chvj za to niekompetencja rządu juz dawno przestała być smieszna

                          Komentarz


                          • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta

                            Ale to co piszesz jest nie do końca logiczne

                            przez pogotowie został odesłany z kwitkiem bo testu nie miał vs na szczęście zawieźli go do szpitala

                            Z testem zapewne byłoby łatwiej załapać się do szpitala vs test antygenowy dał wynik negatywny (rozumiem, że wykonany w szpitalu)

                            Także realnie to co napisałeś potwierdza tylko samą procedurę która imho jest optymalna.
                            Oj nie, nie zrozumieliśmy się całkowicie. Osoba starsza 70+. Miała jakieś nadciśnienie, trochę leczyła się na wątrobę. Zaczęła się źle czuć 1.11. 2-3 dni domowych sposobów na grypę/przeziębienie. 4.11 pierwszy kontakt z lekarzem poz. Objawy gorączka, osłabienie, kaszel. Lekarz zapisał jakieś leki, kazał obserwować. Na test nie skierował. 5.11 doszły kolejne objawy w postaci braku węchu i silnych bólów głowy. Ten sam lekarz (mała miejscowosc) dalej nie widział podstaw do testu pomimo próśb rodziny. Dalej kazał obserwować. Kolejne telefony rodziny 7.11 i 8.11. Stan się pogarszał (temperatura bardzo wysoka) 8.11 dopiero było grane pogotowie i tu tak jak napisałeś odesłani z kwitkiem 9.11 kontakt z poz i skierowanie na test który miał być 12.11. Niestety 11.11 było po wszystkim.

                            no i teraz jeżeli 5.11, nie mowiac o pierwotnej dacie 1.11 byłoby skierowanie na test być może w szpitalu byłyby jakieś szanse... więc nie wiem czy kierowanie przez lekarzy poz za pomocą rozmowy przez telefon jest takie trafne... loteria na jakiego lekarza trafisz. Tyle ode mnie
                            Always look on the bright side of life!

                            Komentarz


                            • Zamieszczone przez TNTP Zobacz posta

                              Ale to co piszesz jest nie do końca logiczne

                              przez pogotowie został odesłany z kwitkiem bo testu nie miał vs na szczęście zawieźli go do szpitala

                              Z testem zapewne byłoby łatwiej załapać się do szpitala vs test antygenowy dał wynik negatywny (rozumiem, że wykonany w szpitalu)

                              Także realnie to co napisałeś potwierdza tylko samą procedurę która imho jest optymalna.
                              Nieprecyzyjnie się wyraziłem, wezwane pogotowie nie chciało go zabrać do szpitala twierdząc że i tak go nie przyjmą bo nie ma testu, na szczęście po namowach go zabrali, dostał leki, test antygenowy minusowy i duszność minęła na dwa dni może dzięki temu właśnie obyło się później bez respiratora.
                              Optymalnie byłoby gdyby zatrzymali go w szpitalu wykonując test PCR, trzymając go do tego czasu jako osobę prawdopodobnie zarażoną z odpowiednimi środkami bezpieczeństwa.
                              W tym przypadku trafiło na osobę majętną, która nie miała problemu by za drugim razem jechać do prywatnego szpitala i tam się leczyć, w innych przypadkach mogłoby się to skończyć tragicznie. Przyjmowanie do szpitala bądź nie tylko na podstawie testu antygenowego lub widzimisię lekarza POZ przez telefon jest moim zdaniem proszeniem się o kolejne tragedie ludzi którzy mogliby by mieć szansę przeżycia gdyby zastosowano odpowiednie leczenie.

                              Komentarz


                              • https://docs.google.com/spreadsheets...#gid=103169177

                                Na co umarło 11,5 tys. Polaków w październiku 2020?
                                Razem z Paweł Sakowski z przyjrzeliśmy się danym dotyczącym liczby tygodniowych zgonów opublikowanym wczoraj przez GUS (okres od 41. do 44. tygodnia 2020).
                                W tym okresie liczba zgonów powyżej średniej za okres 2015-2019 wyniosła 14,5 tys., zaś śmiertelność z powodu COVID-19 według oficjalnych statystyk była w tym samym okresie na poziomie 3,1 tys. osób.
                                Czyżbyśmy właśnie zaczęli obserwować tragiczne skutki zapaści służby zdrowia w Polsce?
                                Lekarstwo gorsze od choroby?
                                Jeśli obiecujemy, że Wam damy to Wam damy.
                                I to bez względu na to, ile będziecie musieli za to wszystko zapłacić

                                Komentarz

                                Pracuję...
                                X